'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

Ankieta

czy uważasz ,że wstąpienie w zw. małżeńśki to rezygnacja ze świętości?

tak

8% - 8
nie

86% - 80
nie wiem

4% - 4
Total: 92

#26 2009-03-04 12:36:37

matka
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Magi odnosze wrażenie, że w innym  swiecie zyjemy .... przynajmniej ja. Nie chce nikogo przekonywać do swoich racji, ale jezeli ktoś zadaje pytanie to mam prawo odpowiedzieć na nie w taki a nie inny sposób ... byłam  i jestem blisko Kościola od 15 roku życia, ale wybaczcie nie jestem infantylna i nie patrze na Kościol w ten sposób. Slodkie słowa równiez mnie nie przekonują .... Kościól nie jest idealny, lukrowany, słodki .... a zdaje mi sie, ze wiekszaść tutaj tak własnie mysli ...

A co do planowania dzieci ....
znalazłam odpowiedzi na interesujące nas pytania
Na czym polega odpowiedzialne rodzicielstwo? Mt 6,25-34

Ponieważ Bóg jest miłością, dlatego chce się dzielić swoim istnieniem z innymi istotami. Choć bez wątpienia chce On uszczęśliwić istnieniem jak najwięcej istot, nie stwarza np. na ziemi nieskończenie wielu ludzi, gdyż nasz glob może zapewnić przetrwanie tylko jakiejś określonej liczbie osób. Podobnie ma być z miłością rodzicielską. Autentyczna miłość rodziców powinna pragnąć powołać do życia jak najwięcej dzieci. To pragnienie musi być jednak hamowane realnymi możliwościami, czyli odpowiedzialnością za przekazane życie. Rodzice bowiem mają nie tylko przekazać życie, ale też zatroszczyć się o prawidłowy rozwój zrodzonych dzieci. Muszą zatem rozważać, jaka ilość dzieci ten prawidłowy rozwój zapewni. Rozumna miłość ma być fundamentem planowania rodziny. Zastanawiając się nad liczbą dzieci, rodzice powinni rozważać nie tylko same czynniki ekonomiczne. Do pełnego rozwoju i szczęścia dziecko potrzebuje nie tylko ładnego ubranka, licznych zabawek, ale przede wszystkim miłości rodzicielskiej, ich obecności oraz towarzystwa kochającego je rodzeństwa. Darowanie przez rodziców dziecku rodzeństwa przewyższa luksus ekonomiczny, zmniejsza poczucie osamotnienia, zwłaszcza w późniejszym wieku, kiedy rodzice odejdą z tego świata. Tak więc odpowiedzialne rodzicielstwo jest rozumną troską o rozwój i los powołanych do istnienia dzieci. „Jeśli zaś z kolei uwzględnimy warunki fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne, należy uznać, że ci małżonkowie realizują odpowiedzialne rodzicielstwo, którzy kierując się roztropnym namysłem i wielkodusznością, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa, albo też dla ważnych przyczyn i przy poszanowaniu nakazów moralnych postanawiają okresowo lub nawet na czas nieograniczony unikać zrodzenia dalszego dziecka” (Humanae vitae, 10).

Niemoralne, sprzeczne z miłością, jest takie planowanie rodziny, które wypływa z egoizmu, troski wyłącznie o siebie, ze snobizmu, np. rodzice nie chcą mieć dziecka, bo nie byłoby ich stać na utrzymanie poziomu życia, jaki przyjęty jest w ich środowisku, bo nie mogliby wyjeżdżać za granicę. Brak jest odpowiedzialnego rodzicielstwa u małżonków, którymi włada strach przed ciążą, pogoń za dobrami materialnymi, za nadmiernym luksusem itp., gdyż w tym wszystkim zatraca się prawdziwa miłość. Planując rodzinę, małżonkowie powinni kierować się uczciwym sumieniem, swoje decyzje podejmować przed Bogiem, którego są współpracownikami. Jemu też powinni umieć zawierzyć, zwłaszcza wtedy, gdy przychodzą na świat dzieci „nie zaplanowane” przez nich, a powołane do istnienia przez Boga, który także ma swój plan i wie, co dla nas jest najlepsze. Rodzice ufający Bogu, Jego opatrzności, nie wpadną w panikę, gdy pojawi się „nie planowana” ciąża, i nie zniszczą poczętego życia. Przyjęcie każdego dziecka jest nie tylko wyrazem miłości do niego, ale również i wyrazem zaufania Bogu, Jego dobroci i opiece. Przerwanie ciąży wyraża zarówno brak miłości do poczętego dziecka, jak i nieumiejętność zdania się na Boga, brak ufności, niewiarę w Jego opiekę.

Odpowiedzialne rodzicielstwo wymaga od rodziców znajomości dozwolonych przez Kościół naturalnych metod planowania poczęć, opartych na rozpoznaniu cykliczności dni płodnych i niepłodnych kobiety. Papież Jan Paweł II przypomina konieczność odpowiedniego pouczenia małżonków oraz młodych osób, myślących o założeniu w przyszłości własnej rodziny, o rytmach płodności. To uświadomienie ma łączyć się z równoczesnym wychowaniem do czystości. „Trzeba zatem uczynić wszystko, aby udostępnić tę wiedzę ogółowi małżonków, a wcześniej jeszcze osobom młodym, poprzez informację i wychowanie jasne, stosowne i poważne, przy współudziale par małżeńskich, lekarzy i ekspertów. Znajomość taka winna następnie wejść w wychowanie do samokontroli: stąd płynie absolutna konieczność cnoty czystości i stałego wychowania do niej” (Familiaris consortio, 33). Poruszając powyższy problem, Wanda Półtawska pisze: „W strukturze płodności kobiety kryje się rozwiązanie problemu kierowania płodnością: opierając się na jej rytmie można wybrać chwilę poczęcia nowego życia. Pozostaje tylko problem «diagnozy», ścisłego określenia, kiedy jaka jest faza cyklu. Okres dojrzewania dziewczynki jest odpowiednim momentem, żeby pouczyć ją o wszystkich subiektywnych i obiektywnych sprawdzalnych objawach jajeczkowania. Zdolność obserwacji tych objawów jest warunkiem spokojnego małżeństwa. Każde bowiem małżeństwo ma dziś problem nie tylko kierowania płodnością, ale także jej ograniczania”.

6. Dlaczego wykluczanie lub ograniczanie liczby dzieci bez uzasadnionego powodu jest niemoralne? Mk 9,36-37

Kościół przypomina, że odpowiedzialne rodzicielstwo polega nie tylko na wydaniu na świat dziecka, lecz również — na zabezpieczeniu jego rozwoju, na zapewnieniu mu odpowiedniego wychowania. Rodzice w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem, kierując się prawym sumieniem, powinni zdecydować, ilu dzieciom mogą przekazać życie. Rozumna miłość ma dyktować liczbę dzieci. Aby podjąć odpowiedzialną decyzję, muszą rozważyć wszystkie okoliczności, warunki, zdrowie, dobro dzieci już narodzonych itp. Rodzice powinni też mieć świadomość, że Bóg powołał ich do współdziałania ze sobą, dlatego też z Nim, na modlitwie, mają omawiać problem liczebności swojej rodziny. Trzeba zaznaczyć z naciskiem, że odpowiedzialna miłość, a nie egoizm, ma być źródłem podejmowania decyzji dotyczących liczby dzieci. Z teologicznego punktu widzenia grzechem jest każde świadome i dobrowolne nastawienie i działanie zaprzeczające miłości. Niechęć do przekazywania życia, ujawniająca się w lęku przed ciążą, podejmowaniu się działań antykoncepcyjnych, a przede wszystkim przerywanie ciąży, wyrażają różne stopnie nienawiści do człowieka - dziecka. Każdy zaś świadomy i dobrowolnie zaakceptowany odcień nienawiści niszczy miłość, a tym samym jest grzechem. Jeśli rodzice bez uzasadnionych powodów nie chcą przekazywać życia, grzeszą, nawet jeśli w ograniczeniu poczęć posługują się metodami naturalnymi, dozwolonymi przez Kościół. Ich wewnętrzne nastawienie jest bowiem sprzeczne z miłością twórczą, chcącą się dzielić z innymi.

7. Jakie mogę być powody nieuzasadnionego ograniczania liczby dzieci w rodzinie?

Małżonkowie, przed Bogiem i zgodnie z prawym sumieniem, mają zadecydować o liczbie dzieci. Często, odmawiając dzieciom prawa do istnienia lub ograniczając się do wydania na świat jednego tylko dziecka, tłumaczą się oni brakiem odpowiednich warunków. Posługiwanie się tym argumentem w ogromnej ilości wypadków budzi poważne zastrzeżenia, szafują bowiem nim ludzie faktycznie biedni i milionerzy, osoby o wątłym zdrowiu i zupełnie zdrowe. Można zatem przypuszczać, że — pomimo tłumaczenia się brakiem warunków — prawdziwe źródło wykluczania lub ograniczania potomstwa zazwyczaj jest zupełnie inne. Zasadniczy powód postawy wykluczającej dziecko — to niedostrzeganie jego wartości: jawi się ono nieraz rodzicom raczej jako „intruz”, „zło”, „zagrożenie wolności i spokoju” niż jako posiadający swoją wielkość i godność człowiek, jako skarb, mogący ich ubogacić. Wiele jest powodów niedostrzegania wartości dziecka i niechęci do wydania go na świat.

Jedną z przyczyn niedostrzegania wartości dziecka i niechęci do zajścia w ciążę może być oddziaływanie środowiska. Często bowiem wyśmiewa się rodziny wielodzietne, matki w ciąży, kpi się z nich, nazywa „głupimi”. Nierzadko też zniechęca się ludzi do posiadania liczniejszego potomstwa stwierdzeniami typu: „Tylko ludzie z marginesu społecznego rozmnażają się jak króliki”. Wszystkie tego typu argumenty wyrabiają emocjonalną postawę nie sprzyjającą wielodzietności.

Inną przyczyną niechęci do przekazywania życia jest ogólna postawa niezdolności do ponoszenia ofiar. Ona to właśnie tłumaczy, dlaczego milionerzy posiadający wille, samochody oraz luksusowe urządzenia usprawiedliwiają się, że nie mają warunków na przyjęcie dziecka. Konsumpcyjny styl życia powoduje, że dziecko nie jest pojmowane jako wartość, ale jako „zagrożenie”.

W niektórych wypadkach niechęć do poczęcia dziecka może być pozostałością po przedmałżeńskich stosunkach seksualnych, które taką postawę w małżonkach utrwaliły. Wszystkie pierwsze przeżycia - jak uczy psychologia - są najmocniejsze i najtrwalsze, stają się na przyszłość wzorcami zachowań. Najtrwalsze są też przeżycia związane z pierwszymi stosunkami seksualnymi. Jeżeli zaś były to stosunki przedmałżeńskie, mogły utrwalić obawę przed zajściem w ciążę, gdyż była ona wtedy czymś wyjątkowo niepożądanym, wywołującym strach. Ten lęk przed zajściem w ciążę może przetrwać także w małżeństwie jako pozostałość po współżyciu seksualnym w okresie narzeczeńskim.

Jeszcze innym powodem niedostrzegania wartości dziecka może być brak autentycznej i głębokiej wiary, ukazującej prawdziwą godność człowieka. Chrystus wyraźnie pouczył nas: „I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje. Mnie przyjmuje” (Mt 18,5). W tych słowach Zbawiciel podkreśla, że dziecko jest dla rodziców i rodzeństwa wielkim bogactwem, czymś cennym, gdyż przez nie On sam zbliża się do rodziny, wnosząc w nią swoje dary i błogosławieństwo.

Państwo jest odpowiedzialne za tworzenie takich warunków społecznych, aby rodzice mogli swobodnie decydować o ilości dzieci, aby nie musieli — wbrew wewnętrznemu przekonaniu — ograniczać ich liczby, np. dlatego, że nie posiadają odpowiedniego mieszkania lub zarobków. Kościół „potępia, jako ciężką obrazę godności ludzkiej i sprawiedliwości, wszystkie te poczynania rządów, czy innych organów władzy, które zmierzają do ograniczenia w jakikolwiek sposób wolności małżonków do podejmowania decyzji co do potomstwa. Stąd też wszelki nacisk wywierany przez te władze na rzecz stosowania środków antykoncepcyjnych, a nawet sterylizacji i spędzania płodu, winien być bezwzględnie potępiony i zdecydowanie odrzucony. Podobnie należy napiętnować jako wielce niesprawiedliwy ten fakt, że w stosunkach międzynarodowych pomoc gospodarcza udzielana na rzecz rozwoju ludów jest uzależniona od programów antykoncepcji, sterylizacji czy spędzania płodu” (Familiaris consortio, 30).

i juz zamilknę ....

 

#27 2009-03-04 12:57:21

Magi
Gość

Re: związek małżeński a świętość

matka napisał(a):

wybaczcie nie jestem infantylna i nie patrze na Kościol w ten sposób. Slodkie słowa równiez mnie nie przekonują .... Kościól nie jest idealny, lukrowany, słodki .... a zdaje mi sie, ze wiekszaść tutaj tak własnie mysli ...

.

Czy uważasz,ze małzonkowie ze wspólnot neokatechumenalnych czy oazowych , którzy mają dużo dzieci sa infantylni ???

A kto mówi,ze im jest słodko czy idealnie ? Oddawanie swojego zycia dzień po dniu za małzonka, za dzieci  na wzór Chrystusa to nie jest lukrowana, słodka droga . Nie wiem kto tak twierdzi??

Ostatnio edytowany przez Magi (2009-03-04 12:58:10)

 

#28 2009-03-04 23:34:53

matka
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Magi czy ty masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem?  Czy w swojej ostatniej wypowiedzi nawiązałam do rodzin neokatechumenalnych? Ludzie, czy ja jestem z innej planety i pisze niezrozumiale?

 

#29 2009-03-05 10:29:30

Magi
Gość

Re: związek małżeński a świętość

No chyba sie nie rozumiemy.
Ja pisze o tym,że głęboko wierzący katolicy sa otwarci na zycie, bo do tego sie zobowiązuja zawierajac sakramentalne małzeństwo.
A ty jako kontrargument podajesz przykłady jakis najgorszych patologii. Ja nie widze związku.
katolickie rodziny wielodzietne nie sa patologiczne, nawet jak sa biedne.
Ja mówie o tym jak powinna wyglądac otwartośc na życie w małzeństwach  głeboko zaangazowanych katolików.

 

#30 2009-03-06 08:12:07

Marti
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Magi, a Ty ile chciałabyś mieć dzieci?

 

#31 2009-03-06 11:16:55

Magi
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Chciałabym miec tyle dzieci, ile da mi Bóg.

Ale cóż pewnie i tak  będe mieć zero, bo jak zostanę zakonnicą to nie bede miec dzieci. I to jest dopiero ból. Ci co moga a nie chca po prostu nie doceniaja tego co dostali.

 

#32 2009-03-06 13:13:07

dzieciak
Użytkownik

Re: związek małżeński a świętość

siostry zakonne mają więcej dzieci niż ci się wydaje...:0.
istnieje coś takiego jak "duchowe macierzyństwo"
siostry pracują w domach dziecka, przedszkolach, niekiedy prowadzą rodzinne domy dziecka etc.  i kochają wszystkie dzieci jak swoje.


'Będzie błogosławił...
Będzie łamał...
Będzie dawał swoim uczniom...
     I nigdy nie zrezygnuje z Ciebie !' <3

Offline

 

#33 2009-03-06 22:10:27

Ania.Maj
Gość

Re: związek małżeński a świętość

no dokładnie one mają tyle dzieci:) przedszkola, domy dziecka itd pozdrawiam:)

 

#34 2009-03-27 05:45:32

to live is Christ
Gość

Re: związek małżeński a świętość

właśnie i za to podziwiam te siostry img/smilies/smile) baaardzo.
pozdrawiam.

 

#35 2009-04-16 20:06:35

fabienne
Użytkownik

Re: związek małżeński a świętość

"Matka" ma racje...
nie bez powodu misjonarki w Afryce ucza kobiety takze korzystania z kalendarzyka małżeńskiego.

Offline

 

#36 2009-04-20 12:59:23

Magi
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Kalendarzyka to nikt nigdzie na swiecie nie uczy , bo to metoda historyczna.

Jesli ucza- to npr- czyli metody rozpoznawania płodnosci. Sama metoda jest neutralna, ale jak ktos ją stosuje mając w sercu mentalnosc antykoncepcyjną to jest źle.

Ostatnio edytowany przez Magi (2009-04-20 13:02:21)

 

#37 2009-04-22 20:00:13

Pchela
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Z tego co piszecie, czy tez scislej mowiac Magi pisze, wynika ze wierzacy,praktykujący katolik nie powinien planowac liczby dzieci, moze nie powinien tez pllanować gdzie ma mieszkać i gdzie pracować, tylo czekać na to co im Bog da... czy to nie hipokryzja mowic ze nie mozna planować zycia...?
Czy to znaczy ze katolik ma nie planowac kiedy ma wspołzyc z małzonkiem- bo ostatecznie od tego zalezy ile ma sie dzieci...
to jakis obłęd...
pachnie fanatyzmem...
pozdrawiam
aha i łatwo mowić o planowaniu liczby potomstwa jak sie planuje go nie mieć, bo pójsc drogą zakonną...

 

#38 2009-04-23 11:30:38

Magi
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Dzieci daje Pan Bóg.To nie jest fanatyzm tylko obiektywna prawda. Jak nie chce dac to człowiek NIC nie moze zrobic.  Planowac mozna sobie kupno samochodu lub zmywarki. Drugi człowiek to nie rzecz,ze mozna sobie zamówić: mówisz- masz.

 

#39 2009-04-23 13:13:30

matka
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Powtórze jeszcze raz ... mysle, że tekst jest zrozumiały i podkreślam to jest stanowisko Kościoła !
Kościół przypomina, że odpowiedzialne rodzicielstwo polega nie tylko na wydaniu na świat dziecka, lecz również — na zabezpieczeniu jego rozwoju, na zapewnieniu mu odpowiedniego wychowania. Rodzice w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem, kierując się prawym sumieniem, powinni zdecydować, ilu dzieciom mogą przekazać życie. Rozumna miłość ma dyktować liczbę dzieci. Aby podjąć odpowiedzialną decyzję, muszą rozważyć wszystkie okoliczności, warunki, zdrowie, dobro dzieci już narodzonych itp. Rodzice powinni też mieć świadomość, że Bóg powołał ich do współdziałania ze sobą, dlatego też z Nim, na modlitwie, mają omawiać problem liczebności swojej rodziny.
Czy cos w tym tekście jest niezrozumiałe?
pozdr.

 

#40 2009-05-12 17:50:59

migdalowomi
Gość

Re: związek małżeński a świętość

wybaczccie ale powiem -Matko i corko!!!I dodam to co najwazniejsze-Pan Bog w wielkiej swej milosci dal nam ROZUM!!Amen!

 

#41 2009-08-25 12:29:04

pola424
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Witam wszystkich img/smilies/smile

Mam pytanie co do tego tematu:
"Rodzice w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem, kierując się prawym sumieniem, powinni zdecydować, ilu dzieciom mogą przekazać życie. Rozumna miłość ma dyktować liczbę dzieci. Aby podjąć odpowiedzialną decyzję, muszą rozważyć wszystkie okoliczności, warunki, zdrowie, dobro dzieci już narodzonych"

Czyli tak naprawdę to od nas zależy ile będziemy mieć dzieci? Tak to rozumiem. Zgadzam się z poglądem, że nie chodzi o to jak dużo dzieci sie pojawi tylko ile dzieci będziemy w stanie dobrze wychować.

Czy wejście w związek małżeński musi automatycznie oznaczać gotowość na dzieci? Co w sytuacji kiedy ktoś nie czuje się gotowy mieć potomstwo bądź nie ma warunków by to dziecko dobrze wychować? Czy jeśli w takiej sytuacji nie chce dziecka to czy to nie jest "rozumna miłość"?


Jeszcze jedna sprawa dotycząca tematu wątku.

Jak myślicie, czy jest możliwość osiągnięcia świętości w małżeństwie z osobą, której na tym nie zależy?
Trzeba pamiętać, że "do tanga trzeba dwojga". Jeśli jednej stronie nie zależy na świętości i namawia drugą do rzeczy grzesznych, to co robić? Czy można się uświęcić w takim małżeństwie? Czy takie małżeństwo ma szansę?

 

#42 2009-08-25 15:25:13

Kotek_Kłopotek
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Vide: św. Rita. Miała okropnego męża, hulakę - i została wielką świętą img/smilies/smile

 

#43 2011-01-25 21:25:24

prowokatorQ
Gość

Re: związek małżeński a świętość

"czy uważasz ,że wstąpienie w zw. małżeńśki to rezygnacja ze świętości?" - nie uważam tak i tak nie jest. Są na to dowody - wspomniane już wcześniej 2 pary małżeńskie, pojedynczy święci, którzy w życiu doczesnym byli matkami, żonami, mężami, ojcami - chociażby Joanna Beretta Molla - miała czwórkę dzieci. img/smilies/smile w zasadzie chyba nic nie stoi na drodze do świętości poza wolą ludzką, przecież nawet Szaweł z Tarsu prześladował chrześcijan a dziś jest wielkim świętym, więc dlaczego sakramentalne małżeństwo miałoby stać na drodze do świętości? img/smilies/smile

 

#44 2011-01-25 22:11:50

Laurka
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Wstąpienie w związek małżeński nie jest rezygnacją ze świętości. Zostać świętym można będąc żoną img/smilies/smile

 

#45 2011-01-25 22:42:37

Nadiana
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Kiedyś pewna Siostra zakonna powiedziała mi: może szybciej się w świecie uświęcisz. Myślę że nie ma znaczenia zakon małżeństwo czy też samotność, grunt to być tam gdzie On tego chce.

 

#46 2011-01-26 00:12:18

jutrzenka
Użytkownik

Re: związek małżeński a świętość

a słyszeliście o Settimo Manelli i Licii Gualandris?


"Mówisz, że ogarnia cię lęk i pewna nieufność co do przyszłych losów. Czy nie wiesz tego, że Pan jest zawsze z tobą i że nasz nieprzyjaciel nic zdziałać nie może przeciwko temu, kto postanowił zdecydowanie we wszystkim należeć do Jezusa?"o.Pio

Offline

 

#47 2011-01-27 19:16:16

kalinka
Użytkownik

Re: związek małżeński a świętość

dzięki Tobie,jutrzenko,dowiedziałam się o Settimo i Licii.Oni są wielcy...

Offline

 

#48 2011-01-28 11:19:00

piccolina
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Zanim sie zada takie pytanie proponuje przeczytac ze zrozumieniem dokument Soboru Watykanskiego II:  "LUMEN GENTIUM" Konstytucja dogmatyczna o Kościele. Poznie mozemy podyskutowac o switosci...

 

#49 2011-05-21 20:36:23

Gianna
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Myślę, że związek małżeński nie jest rezygnacją ze świętości, a zaproszeniem do niej. Takim wyjątkowym (choć każda droga taką jest, chodzi o to by odnaleźć to swoje miejsce) bo dwoje ludzi winno się nawzajem uświęcać, trzeba do tej świętości dążyć wspólnie.

 

#50 2011-07-04 17:41:06

Amata
Gość

Re: związek małżeński a świętość

Zgadzam się z Gianną img/smilies/smile
Ostatnio dużo o tym myślę, o dążeniu do świętości będąc w związku małżeńskim img/smilies/smile
A wszystko dzięki Siostrze Karmelitance Bosej, z którą nawiązałam kontakt i w jednym z listów napisała, że niezasadny jest strach przez małżeństwem w obawie, że jest się dalej Jezusa, że On będzie mniej kochał. Że jest przeciwnie, Jezus bardzo potrezbuje świętych małżeństw! img/smilies/smile

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo