'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2006-10-26 07:11:43

mavro
Gość

Samotność

No dobrze, jak nie małżeństwo to życie w samotności. Widzicie jakieś wady/zalety?

 

#2 2006-10-27 08:29:10

hildegarda
Gość

Re: Samotność

Każdy człowiek jest powołany przede wszystkim do miłości. Jedni wybierają życie w małżeństwie, drudzy żyją samotnie, inni całą swoją miłość kierują w stronę Boga. Samotność-wiele osób, mam na myśli tzw. single nie uznaje tego uczucia. Twierdzą, że takie życie im odpowiada. Wieczorami nie muszą pędzić do domu, mogą wyjść ze znajomymi i dobrze się bawić. Jednak wydaje mi się, że te osoby też pragnąmiłości drugiego człowieka. Może mają złe wspomnienia i nie chcą aby ktoś je ranił, może boją się odrzucenia. Jedno jest pewne-każdy ma wolny wybór drogi którą chce iść i powinno się to akceptować.

 

#3 2006-10-27 11:48:59

pajac
Gość

Re: Samotność

Nie zawsze to może być tak. Słyszałem kiedyś taką historię o pewnej nauczycielce. Bardzo wierząca, ale kompletnie nie wiodło jej się w życiu osobistym, jakoś nie mogła znaleźć swojej "drugiej połowy". Coś koło 40tki zarzuciła poszukiwania i cała oddała się swoim uczniom - tzn. pomagała im, w swoim mieszkaniu organizowała różne spotkania itp. itd. czego nie mogłaby robić, będąc w małżeństwie i czuła się naprawdę szczęśliwa.
Chociaż rzeczywiście jest pokusa "wolności" i "niezależności" trochę źle rozumianej, ale myślę, że istnieje coś takiego jak powołanie do życia w samotności

 

#4 2006-10-27 17:42:03

hildegarda
Gość

Re: Samotność

Teraz czytając swoją odpowiedź doszłam do wniosku, że mogłoby się wydawać, że jestem wrogiem osób żyjących w samotności...Oczywiście nie ma to nic wspólnego z prawdą...Zazwyczaj staram się nie patrzeć na nic stereotypowo jednak łapię się na tym, że nie zawsze tak wychodzi...

 

#5 2006-10-27 19:10:40

ania
Gość

Re: Samotność

No czasem warto spojrzeć na jeden temat z różnych stron img/smilies/smile
Ja tu bym sie jednak zgodziła z pajacem. Człowiek w zamyśle Bożym nie jest w gruncie rzeczy powołany dosamotności samej w sobie. Ludzie tylko nazywają tak stan, w którym człowiek nie wiąże się na stałe z inną osobą, czy wspólnotą. Powołanie do "samotności" w gruncie rzeczy powinno realizować się w służbie społeczeństwu w jakiejś określonej dziedzinie. Wydaje mi się tak, że osoby powołane do małżeństwa są DLA małżonka i dzieci, osoby konsekrowane dla wszystkich ludzi, a osoby "samotne" są DLA określonej grupy ludzi. Czym się to różni u osób konsekrowanych i samotnych. Osoby konsekrowane niekiedy zostają przenoszone z miejsca na miejsce, osoby powołane do samotności same wybierają sobie grupę osób (np. poprzez wybór zawodu), czy też miejsce "służby".
Myślę, że osoby samotne, które czynią siebie "uniezależnionymi od innych" po prostu nie wypełniają dobrze swego powołania. Takie osoby możemy spotkać też w małżeństwach czy rodzinach zakonnych, co wcale nie obrazuje tych dróg życiowych img/smilies/smile

 

#6 2006-10-27 20:17:14

pajac
Gość

Re: Samotność

Sory Hildegarda! Nie miałem zamiaru Cię urażać, ani oceniać. W każdym bądź razie zamierzałem przede wszystkim przedstawić historię tej nauczycielki. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe mojej wypowiedzi.

 

#7 2006-10-27 21:35:49

hildegarda
Gość

Re: Samotność

Nie ma za co przepraszać:) To ja sama odniosłam wrażenie że coś mogło zostać niewłaściwie odebrane...

 

#8 2006-11-09 18:34:43

magenia
Gość

Re: Samotność

A nie zastanawialiście się nigdy nad tym, że ktoś może być sam z wyboru, z powołania? Ja też od jakiegoś czasu zastanawiam się  którędy wiedzie moja Droga tu na ziemi. Wiele nieprzespanych nocy, wylanych łez, tysiąc razy zadawane Panu pytania "gdzie" i wreszcie odpowiedź. Instytu Świecki. Nie wiem jeszcze który bo jest ich kilknaście czy nawet kilkadziesiąt, ale wiem już, że Pan powołuje mnie właśnie do świeckiego życia lecz jednak jako osoba konsekrowana, żyjąca samotnie. Życzę wszystkim światła Ducha Świętego w rozeznawaniu waszych Ścieżek. To trudny lecz piękny czas obcowania z Łaską Chrystusa Pana. Walczcie, bo warto dla Miłości img/smilies/smile

 

#9 2006-11-25 18:27:36

basia_:)
Gość

Re: Samotność

magenia napisał(a):

To trudny lecz piękny czas obcowania z Łaską Chrystusa Pana. Walczcie, bo warto dla Miłości img/smilies/smile

Pięknie wyrażone img/smilies/smile Dziękuję za te słowa, trafiają do serca img/smilies/246
Życzę ci dużo światła przy wyborze właściwego instytutu i obiecuję modlitwę.
A słyszał ktoś z was o zakonach świeckich, gdzie jednak można wstąpić w związek małżeński? Kiedyś mi pewna osoba o takim napisała, jednak rozmowa przepadła w archiwum i kontakt...
Pozdrawiam!

 

#10 2006-11-26 13:41:10

mavro
Gość

Re: Samotność

No dobrze, może uruchomimy i ten wątek img/smilies/wink

Co myślicie o zakonach klauzurowych? Przecież, jakby na to nie patrzeć, jest się "zamkniętym" na świat itp. Rozpatruje w tym momencie to co "widać", czyli stronę zewnętrzną. Oczywiście "wewnątrz" jest całkiem inaczej- oddanie Jezusowi życia i przebywanie z Nim w taki diakrytyczny sposób. Myślicie że to się może znudzić-w takim sensie, iż będzie się chciało wyjść do ludzi itp itd?

 

#11 2006-11-26 16:21:09

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Samotność

Moim zdaniem zalezy to od powołania.
ja wiem ze do takiego zakonu się nie nadaję.To moje zdanie.Ktoś powie chcę być blisko Boga,sluzym Jemu ludziom,ale w zakone zamkniętym.
Siostry tam mają wiele obowiązów-szyją ''tworzą'' ornaty,pieką  komunikanty,robią różańce-no prace przerozne.Widocznie takie życie chcialy mieć.
Co najwazniejsze są tam szczesliwe.My-głownie ja img/smilies/smile narzekamy na to ze maly konakt z rodziną, ze malo wyjazdow itp.a im to wcale nie przeszkadza.
Cos w tym jest-moze Pan Bog szcegolnie ich powołał i dał im taką łaskę,aby trwali w tym swoim życiu.
Co do osob samotnych-to tez jakieś powołanie-zgadzam się z ''pająkiem''.Ktoś moze rozwijać swoje zycie zyjąc dla innych a nie mając nikogo obok siebie.
Moze pan przewidzial los takiego czlowieka?
gdyby np.ta kobieta mialaby męża-moze byłaby nieszczęsliwa itp.
To tez jest jakis plan Bozy względem nas.


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#12 2006-11-26 16:26:30

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Samotność

Dodam jeszcze ze są  ludzie , ktorzy nie potrafia zrozumieć takiej drogi.
Niektorym taka osoba nie przeszkadza,ale inni wolą ploty,osądzić taką osobę,że zyje sama-z zycia wzięte ''stara panna'', ''egoistka'', ''materialistka''.
Rozmawialam jakiś czas temu  z kolezanką jej ciocia jest sama.AAha i jest bardzo bogata.
Od razu,ze zachłanna,ze nie chce miec męza bo......
Dlaczego?Ja uwazam ze moze tak ma byc,moze Bóg przeznaczyl dla niej takie miejsce-zycie w samotności.
Ludzie często nie potrafia zrozumieć innych i tak łatwo ich ranią.  img/smilies/sad

Ostatnio edytowany przez bepik1 (2006-11-26 16:30:11)


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#13 2006-11-27 15:45:28

mavro
Gość

Re: Samotność

Tak, macie racji... brak zrozumienia rani... img/smilies/sad tak musi być

 

#14 2006-11-27 17:29:09

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Samotność

Ale nie powinno.Czesto ci ludzie sa wyszydzani,wysmiewani,bo inni nie rozumia istoty sprawy.
Ja uwazam ze powinno duzo się mowic na ten temat,powinno byc forum dla ludzi samotnych-moze juz istnieje.Ludzie powinni wiedzieć ze jak ci ludzie są sami to nie znaczy ze nie są szczęsliwi.


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#15 2006-11-28 17:30:56

basia_:)
Gość

Re: Samotność

Kiedy ktoś jest sam, ludzie wokół próbują go na siłę uszczęśliwić (wg swojego punktu widzenia). Tak też jest np. z wyborem drogi życiowej - kiedy ktoś czuje powołanie zakonne, ludzie wokół wmawiają, że się do tego nie nadaje, że nie będzie szczęśliwy, że się zakocha pewnie nieraz jeszcze itp...

 

#16 2006-11-28 18:06:09

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Samotność

Właśnie.Często w ten sposob podchodzą rodzicę-chcą na siłe uszczęsliwić swoje dziecko,a nie liczą sie z jego zdaniem.


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#17 2006-11-28 22:44:19

malpiszonek
Gość

Re: Samotność

O tyle ciekawa, o ile trudna...
Myślę, że powołanie do samotności jest najrudniejszą z dróg... dlaczego? Bo człowiek tak naprawdę, by żyć i wytrwać potrzebuje wspólnoty.. Dla małżonków taką wspólnotą jest rodzina... mąż, żona, dzieci, parafia itd. Dla osób konsekrowanych ich wspólnota.. nawet jeśli żyją jako mnisi, czy mniszki, to też we wspólnocie. Wszędzie tam jest jakiś określony porządek, którego trzeba przestrzegać, by podążac obraną drogą..i o ile łatwiej jest podążać ze świadomością, że nie jesteśmy na tej drodze sami, że w razie kryzysu ktoś nas wesprze...Natomiast osoby samotne rzadko mogą liczyć na taką formę wspólnoty... osób samotnych z wyboru jest zbyt mało.. a wspólnoty parafialne to jednak nie to samo..tym bardziej, że... ileż trudniej jest żyć pełnią Chrystusa w świecie.. gdzie nie dzielą nas przed okiem innych żadne klasztorne mury, choć w zasadzie nasze  życie powinno być bardzo podobne do tego klasztornego..powinno mieć konkretny zarys, by zbyt szybko nie zejść z tej drogi, którą się wybrało... Do tego dochodzi to wszystko, o czym piszecie..niezrozumienie wśród najbliższych..wyśmiewanie itd. Ludzie są jeszcze w stanie jako tako zaakceptować osobę zakonną... bo wyróżnia ją choćby strój i jest ona dosyć czytelnym znakiem, że podjęła taką a nie inną  życiową decyzję... ale osoba samotna musi jakby "na siłę udowadniać", że to też jest jej wybór podążania za Jezusem..a nie brak tej drugiej połowy, czy jakieś inne względy...  wymaga to ogromnej siły duchowej by być takim znakiem w świecie...
Poznałam jedną z nielicznych w Polsce Dziewic Konsekrowanych (stronką, którą poleciła m.).. i przyznaję, że choć ona generalnie nie narzeka..to ja chyba bym nie potrafiła.. w każdym razie...mam nadzieję, że dla mnie JC nie przygotowuje takiej drogi img/smilies/wink

 

#18 2006-12-03 19:13:17

magenia
Gość

Re: Samotność

malpiszonek napisał(a):

ale osoba samotna musi jakby "na siłę udowadniać", że to też jest jej wybór podążania za Jezusem..a nie brak tej drugiej połowy, czy jakieś inne względy...  wymaga to ogromnej siły duchowej by być takim znakiem w świecie...

Wiesz ja myślę, że niczego ludziom nie trzeba udowadniać, bo tych najbardziej nam wrogich i tak nie przekonamy żadnymi argumentami img/smilies/smile Oddajemy się z miłością Panu Bogu a Jemu nic nie trzeba udowadniać img/smilies/smile Świeccy konsekrowani żyją z reguły w ukryciu i o ich powołaniu bardzo często wiedzą tylko najbliźsi, a czasem nawet i oni nie są wtajemniczeni. To z pewnością nie jest łatwa Droga ale gdyby było łatwo to jakoś tak bes sensu, nieprawdaż img/smilies/smile Pan Bóg każdemu z nas przygotował wyjątkową Drogę, którą mamy przejść tu na ziemi. Do niczego nas nie zmusza, tylko dyskretnie pyta. Sami wiecie że powołanie, jakie by nie było, jest ogromną tajemnicą. Jeśli czujemy, że mamy wybrać konkretną Drogę, to wiemy też że Pan da nam siłę by nią kroczyć gdy powiemy już swoje "fiat". Trzeba tylko ufać. Życzę każdemu i sobie także (bo często mam z tym jeszcze problem img/smilies/smile ) ogromngo zaufnania pomimo wszystko.

 

#19 2006-12-21 14:37:46

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Samotność

Jak narazie ten temacik,cały watek dotyczący małżeństwa  nie jest zbyt ''zapełniony ''Chciałambym go bardziej rozwinąć.
Wiemy iz istnieja rozne drogi bycia powołanym.Jedną z nich jest małżeństwo.W naszym przypadku jest droga zycia konsekrowanego.
Chciałam przytoczyć slowa Pana Jezusa i wyciagnąć z nich wnioski:

Dobrowolna bezżenność

    Rzekli Mu uczniowie: «Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić». 11 Lecz On im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. 12 Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!» (Mt19,1-12)

No więc aby sluzyc Bogu nie musimy wstępować do zakonu.Mozemy zyc dla Boga i ludzi zyjąc w wsrod innych.
Jednak jaki sposob bezżennośc moze być znakiem krolestwa Bozego?CZy to znaczy ze małżenstwo nie jest znakiem Krolestwa Bożego?

Kazdy z nas moze byc tym znakiem.
Tylko czy w małżenstwie ludzie byliby widzialnym znakiem tego krolestwa,zalezy chyba od poszczegolnych jednostek.Moze niektorzy zastanawiaja sie czy wchodząc w związek małżeński będą ''głosić krolestwo Boze''


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#20 2006-12-21 20:09:11

ania
Gość

Re: Samotność

Królestwo Boże, to Królestwo Miłości! Małżeństwo jest więc jak najbardziej głoszeniem Królestwa Bożego. Trzeba tylko w małżeństwie zadbać o tę Miłość.
Podzielę się może takim przykładem. Mój Moderator świecki (w Oazie) ożenił się już dość dawno, ale w ich małżeństwie zawsze było widać, Kto jest na I miejscu. (Wcale nie musieli tego mówić, po prostu widać w ich zachowaniu, w ich spojrzeniu na siebie wzajemnie, ale także w wychowaniu dziecka, w patrzeniu na innych ludzi.) Głosić Królestwo Boże, to po prostu kochać img/smilies/big_smile

 

#21 2006-12-21 20:29:50

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Samotność

I to swieta prawda.Powinnismy o tym pamietac,kiedy zastanawiamy sie nad wyborem swej drogi.
Ostatnio duzo czytalam o małżeństwie, o miłosci do drugiego czlowieka.Są ludzie ktorzy boja się wejśc w związek małżeński iż nie będa stawiać Boga na miejscu.Pozostaja sami,choć kogoś kochają.
Sa tez ci ktorzy nie pragna wstapic do zakonu,na droge zycia konsekrowanego,dlatego iż wolą jako ''wolni''głoscic slowo Boze.
Ale i są też tacy  dla ktorych jedynym wyjsciem, aby glosić Slowo boże-jest zycie konsekrowane.
Rozne sa postawy czlowieka.Dlatego na te pytania (''Jednak jaki sposob bezżennośc moze być znakiem krolestwa Bozego?CZy to znaczy ze małżenstwo nie jest znakiem Krolestwa Bożego?'')  powinnismy zwrocić szczegolna uwagę,kiedy to zastanawiamy się w jaki sposob mogę głosić królestwo Boze.


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#22 2007-03-06 20:30:34

mendi
Gość

Re: Samotność

w zupełności sie zgadzam, tylko ja za Małpiszonkiem powtórze"mam nadzieję, że dla mnie JC nie przygotowuje takiej drogi". Mnie samotnośc przeraza. Teraz, póki jeszcze jest sie młodym, ma sie rodzine, przyjaciól, nie odczuwa się tak tego, ale potem, gdy przyjda cięzkie dni, nie bedzie wsparcia i pomocy. Człowiek jest sam na swiecie (nie pomijam oczywiscie Boga, ale człowiekowi potrzebny jest ten człowiek), wracasz do domu a tam nie ma nikogo, nikt nie czeka, nie jestes potrzebny, i ta perspektywa przeraza (bynajmniej mnie). Nie mówie juz nawet o umieraniu w samotności.
Może przesadzam, ale ja to bym raczej nie dała rady psychicznie img/smilies/smile

 

#23 2007-03-07 07:52:33

ania
Gość

Re: Samotność

Wydaje mi się, że powołanie do samotności jest także szczególnym wezwaniem, by jednak sobie kogoś znaleźć img/smilies/wink Nie chodzi mi tu o jakiegoś partnera, ale np o wspólnotę parafialną, o jakąś grupkę młodzieży, której osoba samotna mogłaby poświęcić życie... Powołanie do samotności w świecie nie jest powołaniem do pustelni img/smilies/wink

 

#24 2007-03-07 11:55:56

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Samotność

ja uwazam ze powolanie do samotnosci-jest przenośnią.Nie ma takiego czegos aby czlowiek byl sam i zył tylko dla siebie.Tym bardziej taki ktory odrzuca Boga i sam jest dla siebie Panem.Oczywiscie są pustelnicy,św.Aleksy tez był sam,charakteryzowala go asceza.Jednak rozdał to co miał,był blisko Boga,to znaczy ze był sam?
Juz ktos wspomnial,ze jesli ktos jest sam to wcale nie znaczy ze jest samotny.Moze pomagac ludziom w rozny sposob.(przyklad o ile pamietam nauczycielki).Taki czlowiek nie zyajc w zwiazku,moze nawet nie majac rodziny,moze byc szczesliwym jesli tego chce.Samotnosc to nie znaczy byc nieszczesliwym,popadac w depresje,w smutek,ale szukac swiatła na swej drodze.Jesli ktos czuje sie samotny powinien robic wszystko aby zapełnic tę pustkę.
Czy jak wspomniala Ania czy zyjac we wspolnocie ,w danej grupie...czlowiek zawsze znajdzie swoje miejsce ,jesli chce.
Moze jest tak,a z obserwacji to wiem, ze ludzie sami odsuwaja sie od innych.Bo ten taki owaki...  a nie widzimy tego ,ze u innych krytykujemt to,co czseto sami posiadamy u siebie-to jakby lustro.Moze rownież zazdrosc prowadzi do tego ze czlowiek jest sam.
Bog napewno nie chcial aby czlowiek był sam a przez to byl nieszczesliwy.Jezus swych uczniow rowniez posyłał po dwoch,idzcie,zrobcie,uczyncie.... powinnismy umiec zyc z innymi w zgodzie,nie odsuwac sie od innych.
Zyjac samotnie,ale z Bogiem nie jest sie samotnym,mamy Boga ,mamy Jego przykazania,ktore pomagaja nam zyc.


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#25 2007-06-17 20:08:17

grzesiek89
Gość

Re: Samotność

uważam że powołanie do samotności nie zawsze jest naszą dobrowolną decyzją. Nie mówię tutaj o życiu konsekrowanym lecz byciu człowiekiem świeckim żyjącym w społeczeństwie ale odizolowanym od niego. Nie chcę tutaj opowiadać całego swojego życia ale wygląda ono mniej więcej tak: jestem dziwnym człowiekiem ( oryginalnym, żartują niektórzy), nie utożsamiam się z otaczającymi mnie ludźmi ( żyję z nimi na co dzień lecz potępiam i nie biorę udziału w tym co uważam ze jest nie w porządku). Przyjaciół praktycznie nie mam dlatego gdy mam chwilę czasu np. w niedzielę to siedzę przed komputerem. Od pewnego czasu uczęszczam na spotkania KSM-u. Słyszę od ludzi że nadaję się na księdza ale nie będę dobrym kapłanem ( odpowiadam ludziom że będzie ze mnie ksiądz z najgorszymi cechami naszego proboszcza i dziekana, którzy zbytnio przywiązują się do rzeczy materialnych, przy czym słabo interesują się sprawami duchowymi). Ktoś by powiedział dobrze jeśli nie kapłaństwo to może małżeństwo, ale i tu jest poważny problem moje życie towarzyskie "leży". Raz że jestem trochę nieśmiały, dwa: brak mi pewnych nawyków w kontaktach z ludźmi, i trzy: (może najważniejsze) żadna dziewczyna mnie nie zechce.
Co zrobić w takim przypadku? , za rok matura a potem...???

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo