'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#151 2014-08-07 09:07:58

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Samotność

dworek - z modlitwą
pomyśl o instytutach świeckich - znam kilku panów, bardzo fajni ludzie img/smilies/smile


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#152 2014-08-27 12:21:33

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Samotność

Dworek, spróbuj odmówić Nowennę Pompejańską w intencji rozeznania swojego powołania. Jest to nowenna nie do odparcia! Matka Boża na pewno Ci powie, jakie jest Twoje powołanie.


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#153 2014-11-30 13:36:02

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Samotność

Znalazłam dzisiaj ciekawy artykuł na temat małżeństwa i celibatu. Zamieszczam fragment. Daje dużo do myślenia. img/smilies/teu45

Decyzja na małżeństwo lub celibat
Kiedy osiągniesz dojrzałość, módl się o rozpoznanie swojego powołania i podejmij decyzję, czy chcesz żyć w małżeństwie czy w bezżeństwie. Nie czekaj, aż się to „samo jakoś rozwiąże”, bo będziesz miał serce pełne niepokoju i lęku.
Święty Paweł powołanie do małżeństwa lub dziewictwa (również u mężczyzn) określa jako charyzmat (1Kor 7,7.17). Zatem jest to dar od Pana, dla jednego taki, a dla drugiego inny. Jeden odkrywa w swoim sercu dar drugiej osoby i pragnienie bliskiej relacji z nią, inny doświadcza pragnienia wyłączności dla Chrystusa. Duch Święty będzie podpowiadał najlepszą dla ciebie drogę. Wsłuchaj się w Jego tchnienie.
Być może odczujesz silne wezwanie do małżeństwa lub do samotności. Będzie ci stosunkowo łatwo odczytać wolę Bożą względem ciebie. Jeśli jednak nie masz takiego jasnego rozeznania, modląc się, sam podejmij decyzję. Gdy zawrzesz sakrament małżeństwa Bóg będzie ci błogosławił. Nie będzie cię wewnętrznie przymuszał do życia w samotności. Podobnie, jeśli wybierzesz samotność i zawierzysz ją Bogu, On nie będzie cię powoływał do małżeństwa, lecz otrzymasz łaski potrzebne do takiego życia.
Ważne, abyś w pewnym momencie swego życia (dla każdego będzie to inny czas), podjął konkretną decyzję. Dalszy twój duchowy rozwój jest od niej zależny. Duch Święty będzie rozwijał twoją duchowość albo poprzez relację małżeńską (i do tego będzie cię przygotowywał), albo w dziewictwie, jako szczególnej relacji z Panem. Nie może to być jednak decyzja z przymusu („bo mnie nikt nie chce”, „nie nadaję się do małżeństwa” lub „boję się samotności”), ponieważ w twoim sercu będzie czaiło się zgorzknienie i poczucie krzywdy. To ma być twoja wolna decyzja przed Panem! Jeżeli pragniesz małżeństwa, to już dzisiaj módl się za przyszłego męża, żonę.

Bezżeństwo dla Królestwa Bożego
Świadectwem miłości Pana jest twój celibat, jeśli tak odczytałeś swoje powołanie. Życie w bezżeństwie dla Chrystusa nie jest ani lepsze, ani gorsze od małżeństwa. Jest twoim własnym charyzmatem, powołaniem. Podobnie jak małżeństwo jest drogą do Pana i ma swoją duchowość, tak i bezżeństwo ma swoją własną duchowość.
Bezżeństwo jest oddaniem swoich pragnień Jezusowi. To, że zdecydowałeś się na celibat, nie oznacza, że nie ma w tobie pragnień bliskich relacji i intymności, ale tylko składasz te pragnienia w darze Chrystusowi, dajesz Mu do nich prawo. Nie możesz ich uśmiercać w sobie albo udawać, że ich nie masz. Kiedy one się w tobie rodzą, idź z nimi do Jezusa. W modlitwie ofiaruj Jemu te pragnienia.
Jeśli jesteś niezdatnym do małżeństwa, bo się takim urodziłeś lub inni cię takim uczynili (Mt 19,12), to również, w dobrowolnej decyzji, złóż Panu swoją niemoc. Uczyń z twojego życia dar dla Pana.
Bezżeństwo jest oblubieńczą relacją z Panem. Rezygnując z intymności i wyłączności w relacji z drugim człowiekiem, otwierasz się w szczególny sposób na Pana. On jest w stanie dać ci tyle łaski, tyle Siebie, że wypełni twoje pragnienia. Nie jesteś w żaden sposób pokrzywdzony. Pan daje ci siebie jak Oblubieniec Oblubienicy. Napełnia cię miłością aż nad to, co potrafisz przyjąć. Jeśli ciągle wydaje ci się, że w małżeństwie miałbyś coś więcej, niż w tej dziewiczej-intymnej relacji z Panem, to jest to już tylko egoizm i szukanie siebie.
Daj swój najlepszy czas Panu. Jak małżonkowie troszczą się o wzajemną relację obdarowując się wzajemnie pięknymi chwilami, tak ty obdarowuj sobą Chrystusa. Daj Mu siebie w modlitwie wtedy, gdy jesteś najbardziej sprawny, wypoczęty, pełen energii. Najlepsze momenty twojego dnia niech będą zarezerwowane dla Pana. Troszcz się o tę relację. Myśl, co zrobić, by była coraz głębsza. Spróbuj odgadnąć pragnienia tej „drugiej strony”. Twórz tę relacje każdego dnia na nowo i nigdy nie ustawaj. Dawaj Jezusowi czas przeznaczony wyłącznie dla Niego. Nie myśl i nie mów wtedy o nikim innym. Tylko we dwoje: ty i Jezus.

Bezżeństwo jest świadectwem nieba. Już tu na ziemi żyjesz niebem.
Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania (Łk 20,34-36).
Dlatego twój celibat jest radosnym przeżywaniem życia i nieustannym weselem. Ciesz się niebem w sobie.
Bezżeństwo oznacza również otwartość na siostry i braci. Podobnie będzie w niebie, gdzie nie będziemy obdarzać miłością kogoś bardziej lub mniej. Wszystkich będziemy kochać tak, jak mąż żonę i żona męża. Celibat jest przygotowaniem do tej relacji ze wszystkimi. Stąd nie jest on zamknięciem na ludzi, ale odwrotnie - otwarciem na wszystkich. Każdy jest godny, byś obdarował go swoją przyjaźnią.
Dziewictwo dla Królestwa Bożego jest wydaniem siebie do dyspozycji Pana. Sprawy Królestwa stają się dla ciebie czymś nadrzędnym. Już nikt i nic cię nie wiąże, możesz całkowicie wydać siebie potrzebom Kościoła i Wspólnoty. Przyjmij zatem, że masz więcej obowiązków we Wspólnocie, że poświęcasz więcej czasu. Jest tak, ponieważ nie szukasz siebie, własnej wygody, lecz stałeś się dyspozycyjny, służysz tam, gdzie jest potrzeba.
Celibat jest radosnym uwielbieniem Boga, gdyż wydałeś siebie na całopalną ofiarę. Życiem w bezżeństwie świadczysz o Nim, że jest Najwyższą Wartością, której warto poświęcić wszystko. Przez to Bóg doznaje chwały, że ty dajesz Mu całkowicie siebie.
Żyjąc w bezżeństwie naśladujesz Jezusa, który też nie miał żony i nie zakładał rodziny.

źródło: http://emmanuel.pl/wspolnota/zasady/swiadectwo.htm

Ostatnio edytowany przez ruslana (2014-11-30 13:45:20)


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#154 2015-02-04 06:17:33

Katoliczka
Użytkownik

Re: Samotność

Samotność nie jest wcale zła , trzeba umieć tylko z niej korzystać img/smilies/smile

Offline

 

#155 2015-08-31 19:41:39

amadek
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 13.09
Skąd: Olsztyn

Re: Samotność

Katoliczka napisał(a):

Samotność nie jest wcale zła , trzeba umieć tylko z niej korzystać img/smilies/smile

Z tym się w pełni zgodzę, jeżeli tylko sobie to wyjaśnimy, będziemy "zgodni" to jak najbardziej będzie dla nas to komfortowa sytuacja.

Offline

 

#156 2015-09-18 13:04:16

Ulinka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: z Północy

Re: Samotność

Uderzyło mnie zdanie ks. Grzywocza  na temat samotności:
"Niezdolność do przeżywania samotności prowadzi do osamotnienia".....

więcej:

http://labmilosci.wroclaw.pl/samotnosc- … grzywocza/


"Piękno Karmelu zostanie dane duszy podobnej do pustyni"

Św. Grzegorz z Nyssy

Offline

 

#157 2015-09-18 21:05:37

fabienne
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Puck

Re: Samotność

Nie wiem,czy sie zgodzicie,ale zauważyłam dosyć trudną sprawę.
  Mam wrażenie,ze przez Kościół (tutaj akurat mam na myśli konkretnie księży) byłabym lepiej spostrzegana jako rozwódka niż jako tzw "stara panna" . Dla ludzi rozwiedzonych lub żyjacych w związkach niesakramentanych tworzą się specjalne duszpasterstwa, rekolekcje, toczą się debaty o możliwości przystępowania do Eucharystii. Są postrzegani w kategoriach ofiar nieudanego życia. Natomiast osoby bezżenne,(niekonsekrowane) są mocno besztane za brak związku, oskarżani o egoizm, zwłaszcza kobiety,ponieważ już powinny rodzić dzieci. Z większą wyrozumiałością spotka się samotna matka z pozamałżeńskim dzieckiem niż kobieta żyjąca w czystości ale bez dziecka. Która tego dziecka mieć po prostu nie może, bo wtedy popełniłaby grzech...

Takie luźne refleksje,a propos ostatnich dyskusji,gdzie wręcz zostałam zaatakowała wśród osób związanych bardzo mocno z kościołem.

Ostatnio edytowany przez fabienne (2015-09-18 21:06:00)

Offline

 

#158 2015-09-18 21:24:10

Ks. Krzysztof
Gość

Re: Samotność

Fabienne,
   spoglądając na moje duszpasterskie doświadczenia, nie przypominam sobie abym kogoś krytykował a tym bardziej "beształ" za to że realizuje swoje życie jako "singiel". Myślę, ze jest wielu księży, którzy podchodzą do takiego aspektu życia, podobnie jak ja. Jeśli osoby związane blisko z Kościołem atakują taki styl życia, to znaczy, że im najzwyczajniej brakuje w sercu miłości bliźniego. A tak, na kanwie poruszonego problemu, może warto zastanowić się nad, możliwością prowadzenia konkretnej formy duszpasterstwa dla osób żyjących "solo"

 

#159 2015-09-18 21:46:43

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Samotność

Pewnie masz rację, Fabienne, jeśli chodzi o formy duszpasterstwa. Pamiętam nawet sprzed lat taką sytuację z jakichś rekolekcji parafialnych z zawierzeniem Sercu Jezusowemu, gdzie kompletnie nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić – rzecz polegała na tym, że poszczególne „stany” miały wstawać do błogosławieństwa.  Małżonkowie, rodzice, wdowy, narzeczeni, młodzież, dzieci.  To co, powinnam się wkomponować w te dzieci jako trzydzistoparoletnia wtedy córka moich rodziców, no nie?
     Kiedy się wyrasta np. z duszpasterstw akademickich itp., a nie pasuje się do tego, co pod ręką (nie każdemu pasuje np. Odnowa,  i dobrze, nie musi), może powstać luka.
   
      Z drugiej strony. Przebiegłam pamięcią przeszłość. Nie, nie pamiętam, aby mi jakiś ksiądz wygarniał tę bezżenność. Przecież nie  każdemu mówię o konsekracji. To raczej wyjątki. Natomiast owszem, kilka razy usłyszałam uwagi, także kąśliwe, od osób świeckich. Ale co to jest kilka razy w skali całego dorosłego życia?
     Może mam szczęście? Może obracam się w szczególnych  środowiskach? Oj, nie sądzę. Jedyne, co mi przyszło do głowy, to że może w wielkich miastach jest łatwiej, a ja zasadniczo w takich się poruszam, pomijając wakacje. Być może to też błędny trop.

        A z trzeciej. Są ze trzy strategie reakcji zewnętrznej. Trzeba rozeznać w konkretnej sytuacji. To zależy od tonacji. Zmilczeć, spokojnie wyjaśnić albo sobie grzecznie, lecz wystarczająco stanowczo wyprosić.
       Ważniejsza jest reakcja wewnętrzna. Czy na pewno mamy poukładane w sercu, czego chcemy i czy umiemy być ponad oceniające teksty i tekściki. Tak, wiem, bywają raniące.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#160 2015-09-19 00:51:01

kawa
Użytkownik

Re: Samotność

Ks. Krzysztof napisał(a):

Fabienne,
   spoglądając na moje duszpasterskie doświadczenia, nie przypominam sobie abym kogoś krytykował a tym bardziej "beształ" za to że realizuje swoje życie jako "singiel". Myślę, ze jest wielu księży, którzy podchodzą do takiego aspektu życia, podobnie jak ja. Jeśli osoby związane blisko z Kościołem atakują taki styl życia, to znaczy, że im najzwyczajniej brakuje w sercu miłości bliźniego. A tak, na kanwie poruszonego problemu, może warto zastanowić się nad, możliwością prowadzenia konkretnej formy duszpasterstwa dla osób żyjących "solo"

Mam wymieniać sytuacje z ostatniego miesiąca? Jednak tego nie zrobię, wyżalić mam się komu, defetyzmu siać nie będę img/smilies/wink Zaręczam jednak, że takie podejście jest obecne i to nierzadko.

Boli mnie jeszcze jedno. Jeśli już jakoś się singla w Kościele zaakceptuje, to zwykle związane jest to z ukierunkowaniem nas na wolontariat czy pracę przy parafii jako sposób na usensownienie życia. Ileż to ja słyszałam kazań i konferencji o tym, że życie samotne ma być zaangażowane w służbę bliźniemu. Z tego rodzi się tendencja, że służba ma być jakoś sformalizowana, widoczna i że ma być osią aktywności.


sicut ablactatus...

Offline

 

#161 2015-09-19 21:22:25

amaretto---kaśka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: podkarpacie

Re: Samotność

JA tez odczułam na własnej skórze że osoby samotne są traktowane jako gorszy rodzaj ludzkości, też postrzegani są jako niezaradni a nawet leniwi, bo żyją bez konkretnego celu, żyją dla siebie, nie potrzebne społeczeństwu. Ludziom zwłaszcza tym co osiągneli w życiu wiele czasem się nie podoba to że ktoś woli życ w samotności,  a ciekawa jestem co Bóg na to, niby mówi się że Bóg akceptuje każdy nasz wybór, ale czy  taki nasz wybór Mu się naprawde podoba????

Offline

 

#162 2015-09-19 23:46:47

fabienne
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Puck

Re: Samotność

kawa napisał(a):

Boli mnie jeszcze jedno. Jeśli już jakoś się singla w Kościele zaakceptuje, to zwykle związane jest to z ukierunkowaniem nas na wolontariat czy pracę przy parafii jako sposób na usensownienie życia.

Dokładnie TAK! (tak poza tym, to jestem  wolontariuszką, poza organizacjami kościelnymi, ale nie w ramach usensownienia życia, tylko sprawia mi to frajdę).
Ciągle służba, slużba, tak jakby to dotyczyło tylko jednego stanu, a nie każdego chrześcijanina.

Patrzę na to w ten sposób : gdyby Pan Bog chciał mnie w zakonie,dałby mi powołanie, gdyby chciał mnie mężatka, dalby mi męża. A skoro ma tak byc,to staram się żyć najlepiej,jak potrafię,właśnie w tym stanie.

Tylko kolęda z roku na rok bardziej stresująca pod taksującym okiem księdza " No, już czas decydować; małżeństwo, a jak nie, to zakon, bo niedługo będzie za późno ". Wiem, że pyta z troski duszpasterskiej, to znak, że parafianie nie są mu obojętni,  poza tym taki charakter, ale tak głównie to podejrzewam, że chodzi o (brzydko nazwę) przydatność dla Kościoła. Siostry pracują , rodzice "wnoszą" dzieci, a single?

Ostatnio edytowany przez fabienne (2015-09-19 23:55:42)

Offline

 

#163 2015-09-20 00:20:30

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Samotność

amaretto---kaśka napisał(a):

Ludziom zwłaszcza tym co osiągneli w życiu wiele czasem się nie podoba to że ktoś woli życ w samotności,  a ciekawa jestem co Bóg na to, niby mówi się że Bóg akceptuje każdy nasz wybór, ale czy  taki nasz wybór Mu się naprawde podoba????

Kiedy to przeczytałam, parę godzin temu, pomyślałam: ale to jest naprawdę ważne pytanie, aż krzyk do Pana Boga, nie do forowiczów.
I w tę stronę bym poszła. Nie w stronę jakiejś zbiorowej zasady, mierzenia jedną miarą, traktowania hurtem ludzi poszczególnych stanów. Ludzie samotni są różni, z różnych powodów idą taką drogą.
    Poszłabym  w stronę osobistych, bardzo osobistych  pytań do Pana Boga.
Nie "nasz wybór",  ale TWÓJ, Amaretto, albo MÓJ wybór (każdej osoby oddzielnie), z całą Twoją albo moją historią życia, pragnieniami, uwarunkowaniami, powodami itp.
    Myślę, że takie pytania i odpowiedzi są indywidualne, są zadane każdemu z osobna i tylko tak można je rozpatrywać. Przed Bogiem, może z towarzyszeniem odpowiedzialnej, doświadczonej, rozmodlonej osoby.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#164 2015-09-20 12:05:56

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Samotność

Ja się czasami zastanawiam, po co Pan Bóg w ogóle daje powołanie do życia w samotności. Czemu takie powołanie ma służyć? Skoro powołanie do życia w pojedynkę to powołanie do całkowitego oddania się Bogu w świecie, to dlaczego tacy ludzie nie mogą mieć po prostu powołania do zakonu albo kapłaństwa. Czasami nie rozumiem Boskiej logiki, ale przecież Bóg wie lepiej.


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#165 2015-09-21 13:33:20

kawa
Użytkownik

Re: Samotność

ruslana napisał(a):

Ja się czasami zastanawiam, po co Pan Bóg w ogóle daje powołanie do życia w samotności. Czemu takie powołanie ma służyć? Skoro powołanie do życia w pojedynkę to powołanie do całkowitego oddania się Bogu w świecie, to dlaczego tacy ludzie nie mogą mieć po prostu powołania do zakonu albo kapłaństwa. Czasami nie rozumiem Boskiej logiki, ale przecież Bóg wie lepiej.

Sama się z tym na-pierwszy-rzut-oka-besensem zmagam. Jakoś powoli odkrywam, że potrzebne są osoby, które nie tylko będą świadczyć o Bogu wprost w swoich środowiskach, ale które poprzez najprostsze formy pozwolą Mu wejść w te środowiska. Zafascynował mnie ostatnio bł. Karol de Foucauld i jego marzenie, żeby zanieść Najświętszy Sakrament tam, gdzie Go nie ma. Żeby - jeśli nie da się głosić Ewangelii wprost - po prostu być i pozwalać być Bogu, który jest we mnie.
Inna sprawa to świadectwo wprost. Podobne do świadectwa zakonników i zakonnic, ale jednak inne. Ale to temat obok, może pociągnę w bardziej wolnej chwili. Bo tu też mam całą litanię wątpliwości.


sicut ablactatus...

Offline

 

#166 2015-09-21 16:47:00

devinirka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: południe :)

Re: Samotność

Kochani...
Coś niewątpliwie jest w tym, czego doświadczacie. Jeśli mogę, podzielę się doświadczeniem nieco "z drugiej strony barykady" img/smilies/wink
Nie rozumiem tak dezaprobaty dla życia samotnego, jak i uwielbienia dla małżeństwa. Już wyjaśniam co mam na myśli:
Każde powołanie jest ciężkie i piękne. W każdym powołaniu, prędzej czy później przychodzi kryzys, gdy spogląda się na inną osobę, a w głowie rodzi się myśl: "ona/on to ma dobrze!". I nie ważne, czy żyjemy w klauzurze, samotnie czy w małżeństwie. Czy jesteśmy bezdzietni, czy mamy gromadkę pociech.
Problem polega na tym, że nie wszyscy o tym pamiętają, albo nawet nie przyznają się do tego.
W naszym społeczeństwie przyjęło się, że należy wyjść za mąż/ożenić się i najlepiej za rok tulić do piersi pierwsze dziecko. A co jeśli ktoś nie ma do tego powołania? To niemożliwe, musi mieć! Bo jak nie, to ewentualnie zakon/seminarium (czytaj: mniejsze zło od bycia samym)

Wiem, że to duże uproszczenie, ale tak działa społeczeństwo w naszym kręgu hmmm... cywilizacyjnym. Znam kobiety, które wcale nie czuły powołania do bycia matkami. Dalej go nie czują, jednak z dwójką, czy trójką dzieci próbują jakoś sobie radzić, sądząc że jeśli pokażą swoją słabość, to co czują, zostaną potępione. I szczerze mówiąc? Prawdopodobnie mają rację.

Wiem, że na przykład moja Babcia, kobieta kochana i dobra, od lat modliła się o męża dla mnie. Kiedyś nawet usłyszałam, że może być stary, kulawy, i... resztę pominę, dobrze? Słuchałam tego z niedowierzaniem. O co chodzi? A o to, że kobieta nie może być sama. Musi mieć przy boku mężczyznę. Nie musi go kochać, nie musi się zgadzać, nie musi z nim rozmawiać. Ma mieć mężczyznę. Cała reszta nie jest ważna. Jak już pozna, ma być ślub jak najszybciej i dziecko, żeby nie odszedł i nie zostawił. Bo jak zostawi... No wracamy do punktu wyjścia.

Nadal bywam idealistką, nadal mam w pamięci jedno zdanie, które kiedyś usłyszałam od Siostry poznanej na tym forum: "w życiu chodzi o to, żeby być szczęśliwym". I drugie, napisane przez Daphne du Maurier: "Szczęście nie jest wartością, którą można ocenić, jest to sposób myślenia, stan umysłu". Kiedy zgadza się człowiek ze sobą, w swoim powołaniu, wtedy jest szczęśliwy.
I nie ma znaczenia, czy jest to stan duchowny, czy świecki. Czy nosi się habit, jest się matką/ojcem, czy też żyje się w samotności.
Gdy ktoś zacznie opowiadać swoje "mądrości", zapytajcie się go, czy jest szczęśliwy. Jeśli powie, że tak, poproście, żeby i Wam dał szczęścia skosztować. Takie szczęścia jakiego Wy chcecie i jakiego potrzebujecie. A jeśli chce pomóc, niech się za Was pomodli :-)


...A Bóg map nie rozdaje...

Offline

 

#167 2015-09-21 21:05:55

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Samotność

kawa napisał(a):

potrzebne są osoby, które nie tylko będą świadczyć o Bogu wprost w swoich środowiskach, ale które poprzez najprostsze formy pozwolą Mu wejść w te środowiska. Zafascynował mnie ostatnio bł. Karol de Foucauld i jego marzenie, żeby zanieść Najświętszy Sakrament tam, gdzie Go nie ma. Żeby - jeśli nie da się głosić Ewangelii wprost - po prostu być i pozwalać być Bogu, który jest we mnie.

Dziękuję Ci bardzo za te celne zdania.
Są syntetycznym ujęciem także sensu mojego życia.
Sensu przyjętego, wybranego, a jak realizowanego, to już nieustanne zaproszenie i materiał na rachunek sumienia.  Dziękuję.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#168 2016-09-28 11:49:27

Panaras
Użytkownik

Re: Samotność

Tez ostatnio jakoś czuję się samotny, staram się jak mogę ale nie wychodzi póki co , jednak patrzę z nadzieją w przyszłość.

Offline

 

#169 2016-10-28 03:25:24

Jowisz
Użytkownik

Re: Samotność

Bardzo wartościowa konferencja w temacie, polecam:
https://www.youtube.com/watch?v=QUueABAQDho

Ostatnio edytowany przez Jowisz (2016-10-28 03:25:53)

Offline

 

#170 2016-11-12 01:47:23

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Samotność

Myślę, wiem po sobie, na swoim przykładzie, że na samotność, kiedy ją czujemy dobrze by było angażować się w pomoc drugiemu człowiekowi- blog, szpital-wolontariat, szkoła-korepetycje, świetlica....bezinteresowny dar z siebie


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#171 2016-11-12 09:10:38

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Samotność

bepik1 napisał(a):

Myślę, wiem po sobie, na swoim przykładzie, że na samotność, kiedy ją czujemy dobrze by było angażować się w pomoc drugiemu człowiekowi- blog, szpital-wolontariat, szkoła-korepetycje, świetlica....bezinteresowny dar z siebie

A jeśli ktoś się dobrze czuje w samotności ale nie ma czasu na żaden wolontariat, szpital. Tylko praca i dom? To znaczy, że wtedy nie realizuje swojego powołania?


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#172 2016-11-12 12:21:35

Robinis
Gość

Re: Samotność

Dokładnie ruslana mam to samo, zwłaszcza że mieszkam sama i nie mam czasu na to by po pracy iść na wolontariat, bo ktoś musi zrobić zakupy, posprzątać, ugotować, to samo się nam nie zrobi... A po tych czynnościach... Życie ogranicza się do pracy i obowiązków domowych. Ciężko zagospodarować czas na coś innego...

 

#173 2016-11-12 14:31:26

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Samotność

Robinis napisał(a):

Życie ogranicza się do pracy i obowiązków domowych. Ciężko zagospodarować czas na coś innego...

Ojej, tak smutno to zabrzmiało. Mnie też nikt nie posprząta, nie ugotuje itp.  itp., więc nie sprzątam codziennie, tak wybrałam, mieszkanie nie musi mi lśnić co dnia, niemniej to kwestia wyboru, takie mam priorytety, każdy może mieć inne; gotuję, ale metodą: możliwie sensownie (przecież nie chińska zupka), ale jak najmniej czasochłonnie.
A czas na kontakty z innymi ludźmi (nie te w pracy i w sklepie)? Na bycie z nimi i także dla nich?
A czas dla siebie, naprawdę dla siebie? Na spacer, na coś kulturalnego albo coś sportowego, zależnie od osobistych potrzeb?
W skali tygodnia? Miesiąca? Nie?
Wiecie, ja bym nie ujechała w życiu, gdyby to całkiem wyeliminować. Wysiadłabym, naprawdę. Padła na pysk.
(Pomijam w tym poście czas na modlitwę i na wspólnotę, a też jest czymś innym niż praca i dom).
Dajecie mi do myślenia. Dzięki.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#174 2016-11-13 20:14:26

Jowisz
Użytkownik

Re: Samotność

Zacznijmy od tego, że podstawowym powołaniem każdego jest miłość, a małżeństwo, zakon, czy życie bezżenne, to po prostu droga jego realizacji. Jeśli na tej drodze nie kochamy, nie rozdajemy się ludziom, to psu na budę ta nasza droga.
Czy osoba, która tylko pracuje i zajmuje się domem, nie uczestnicząc w żadnym wolontariacie, nie realizuje swojego powołania?
Nie wiem. Kwestia jest taka, czy kocha na tej drodze. Może np. swoją pracą rozdaje miłość, jest pięknym świadectwem i wtedy żaden wolontariat nie potrzebny, ale jeśli żyje tylko od pierwszego do pierwszego, a czyste garnki są ważniejsze niż Bóg, niż ludzie obok, to coś jest nie tak.
Z drugiej strony można być aktywistą, który tylko biega od jednej instytucji do drugiej, ale nikogo nie kochać i mimo, że czyni się dobro to i tak nie wypełnia się swojego powołania.
Deus caritas est, jeśli chcemy zbliżyć się do Boga, to musimy uczyć się przede wszystkim kochać ;]

Offline

 

#175 2016-11-14 08:02:05

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Samotność

Jowisz, czytasz w moich myślach. Sama od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym, jak nauczyć się bezinteresownej miłości w życiu bezżennym świeckim. Wydaję mi się, że w małżeństwie czy w zakonie łatwiej jest się nauczyć tej miłości, a w życiu samotnym bardzo łatwo wpada się w egoizm. Widzę to po sobie. I tak się zastanawiam, czy nie lepiej zdecydować się na małżeństwo lub zakon. No bo przecież po śmierci Bóg będzie nas sądził z miłości, a nie ze zrealizowania Jego planów.


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo