'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#176 2016-11-14 10:36:10

mynia
Moderator

Re: Samotność

Inaczej przeżywa samotność ktoś, kto ją wybrał, a inaczej osoba, która jej doświadcza, bo tak się życie ułożyło. Wolontariat, samorozwój, bycie dla innych - no, super, ale ileż tak można? I skad czerpać siłę do takich działań, skoro ledwo ich starcza do podejmowania codziennych obowiązków?  Przychodzisz do pustego domu, a tam...zonk. Nie masz komu opowiedzieć o minionym dniu, napić się razem kawki/herbatki, posiedzieć i pobyć. I wcale nie musi chodzić o chłopaka/dziewczynę, ale najzwyczajniej w świecie o kogoś z rodziny czy współlokatorów itp. A co z osobami, które "nie czują" wolontariatu albo nie mają na niego czasu? Albo z takimi, które mieszkają na wsi i tam NIC się nie dzieje? A co z osobami, które naprawdę podejmuję próbę wychodzenia do innych, dzielenia się sobą, ale...są odrzucane? Bo i tak bywa.

Offline

 

#177 2016-11-14 10:58:29

Piotr888
Użytkownik

Re: Samotność

Zachęcam do przesłuchania świeżego filmu o. Szustaka na ten temat. Myślę, że może zainspirować do myślenia.
https://www.youtube.com/watch?v=hlkVOkYFjoE

Offline

 

#178 2016-11-16 11:23:24

Piotr888
Użytkownik

Re: Samotność

Polecam drugą część - myślę, że bardzo na temat:
https://www.youtube.com/watch?v=z6IDeq0Vd9I

Offline

 

#179 2016-11-17 20:54:06

szlajfka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Warszawa

Re: Samotność

Ja ostatnio zaczęłam odczuwać ciężar samotności, pomimo, że sama ją wybrałam. Brakuje mi nawet nie tyle mężczyzny, męża, ale po prostu przyjaciela. Nie umiem nawiązywać głębokich relacji z ludźmi, a może trafiam na takich, z którymi nie da się ich nawiązać. I brakuje mi po prostu ludzkiego towarzystwa. Rezygnacja z małżeństwa oznacza też, że muszę sama sobie radzić z codziennością, która nieraz mnie przerasta. Do tego dochodzi fakt, że pokochałam mężczyznę, z którym nie mogę być w związku, poza tym wiem, że małżeństwo to nie moja droga, nie udźwignęłabym go. Ale po ludzku brakuje kogoś bliskiego, choćby właśnie przyjaciela, wsparcia. Wiem, że samotność to moja droga, ale czasem jest naprawdę ciężko.

Offline

 

#180 2016-11-18 10:08:45

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Samotność

szlajfka napisał(a):

Ja ostatnio zaczęłam odczuwać ciężar samotności, pomimo, że sama ją wybrałam. Brakuje mi nawet nie tyle mężczyzny, męża, ale po prostu przyjaciela. Nie umiem nawiązywać głębokich relacji z ludźmi, a może trafiam na takich, z którymi nie da się ich nawiązać. I brakuje mi po prostu ludzkiego towarzystwa. Rezygnacja z małżeństwa oznacza też, że muszę sama sobie radzić z codziennością, która nieraz mnie przerasta. Do tego dochodzi fakt, że pokochałam mężczyznę, z którym nie mogę być w związku, poza tym wiem, że małżeństwo to nie moja droga, nie udźwignęłabym go. Ale po ludzku brakuje kogoś bliskiego, choćby właśnie przyjaciela, wsparcia. Wiem, że samotność to moja droga, ale czasem jest naprawdę ciężko.

Jakbym czytała o sobie. Doskonale Cię rozumiem. Mnie też brakuje przyjaciół, znajomych, chociaż modlę się o dobrych i szczerych przyjaciół i Pan Bóg postawił na mojej drodze jednego chłopaka, z którym się zakolegowałam, ale on często wyjeżdża za granicę i nie możemy się często spotkać. Ja też mam powołanie do życia samotnego, ale jak jest się całkiem samemu, to naprawdę jest ciężko, szczególnie w dzisiejszych czasach. Ja najbardziej się boję samotności na starość, kiedy rodzeństwo będzie miało swoją rodzinę, swoje problemy, ja nie będę mogła liczyć na nikogo.


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#181 2016-11-18 10:49:53

szlajfka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Warszawa

Re: Samotność

U mnie jeszcze dochodzi to, że z rodziną nie mam zbyt zażyłych relacji. Kochamy sie, ale raczej nie zwracamy się do siebie o pomoc, o dotrzymanie towrzystwa. Pozostają znajomi. Ale z nimi też różnie bywa. No i czasami dopada ten smutek, że nie mogę być blisko z kimś, kogo kocham. Chociaż ta miłość też zupełnie nietrafiona i niepotrzebna mi... Nie chcę ani nie mogę jej realizować. Kiedyś cieszyłam się samotnością bardziej, teraz przyszedł jakiś kryzys.

Offline

 

#182 2016-11-19 08:32:58

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Samotność

A może nie masz powołania do życia samotnego? Może powinnaś to rozeznać jeszcze raz?


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#183 2016-11-19 08:48:30

Piotr888
Użytkownik

Re: Samotność

A jak w ogóle rozeznawałyście powołanie do życia samotnego? Bo w przypadku życia małżeńskiego czy konsekrowanego dużą pomocą przy rozeznaniu jest drugi człowiek lub wspólnota. A jak było u Was, jeśli można spytać?

Offline

 

#184 2016-11-19 13:17:51

szlajfka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Warszawa

Re: Samotność

ruslana napisał(a):

A może nie masz powołania do życia samotnego? Może powinnaś to rozeznać jeszcze raz?

Wydaje mi się, że mam. Wiem, że na pewno małżeństwo nie jest dla mnie. Sama to widzę i też Bóg mi to wyraźnie pokazał. Z zakonem też próbowałam, wydawało mi się, że to to, ale jednak okazało się, że do życia wspólnotowego też się nie nadaję. Czekam na możliwość realizacji indywidualnej formy konsekracji. Jeśli i to nie wypali będę po prostu żyła sama. Z tym mężczyzną bliskim mojemu sercu nie mogę być, bo on jest zakonnikiem, więc związek jakikolwiek jest niemożliwy. Dlatego napisałam, że ta miłość jest nietrafiona.

Piotr888  napisał(a):

A jak w ogóle rozeznawałyście powołanie do życia samotnego? Bo w przypadku życia małżeńskiego czy konsekrowanego dużą pomocą przy rozeznaniu jest drugi człowiek lub wspólnota. A jak było u Was, jeśli można spytać?

Kiedyś bardzo chciałam mieć męża, ale nic się nie układało w tym kierunku. Powiedziałam więc Bogu, że jeżeli nie widzi mnie w małżeństwie to niech odbierze mi to pragnienie. I w krótkim czasie owo pragnienie odeszło ode mnie. Potem poczułam coś, co zinterpretowałam jako powołanie do zakonu, ale i to po jakimś czasie odeszło. Pozostało pragnienie oddania się Bogu, Jezusowi właśnie indywidualnie.

Offline

 

#185 2016-11-19 16:27:07

Jowisz
Użytkownik

Re: Samotność

Znaczy wiecie, zdarza się, że czasem Pan Bóg daje wrażenie, że mamy inne powołanie niż faktycznie mamy bo np. na konkretną chwilę w jakiś sposób ono nam służy, albo w przyszłości to doświadczenie jakoś się przyda. Bp. Ryś np. kiedyś się wypowiedział, że to że jakiś chłopak wstępuje do seminarium nie znaczy zaraz, że ma powołanie kapłańskie, tylko, że ma powołanie do diakonatu i władze seminaryjne powinny dbać, żeby taka osoba nie miała poczucia zmarnowania czasu, mimo braku święceń kapłańskich, na końcu jego seminaryjnej przygody.

Swoją drogą, termin powołanie do samotności, jest trochę nie trafiony, bo to bardziej powołanie do bezżenności, bo i w nim człowiek ma znaleźć swoją drogę do ludzi, do Boga, do miłości i to może być (zresztą jak każde) bardzo piękne powołanie.

Ogólnie wydaje mi się, że to powołanie jest szczególnie narażone na złe rozeznanie, z prostej przyczyny, że to punkt wyjściowy każdego człowieka. Istnieje ryzyko, że po jakiejś porażce/porażkach, człowiek się podda, może nawet uzna za znak coś co znakiem nie jest i tak już zostanie w tej bezżenności bardziej przez zasiedzenie, niż ze świadomego wyboru uczynionego w konsultacji z Bogiem.

Offline

 

#186 2016-11-20 07:49:19

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Samotność

Piotr888 napisał(a):

A jak w ogóle rozeznawałyście powołanie do życia samotnego? Bo w przypadku życia małżeńskiego czy konsekrowanego dużą pomocą przy rozeznaniu jest drugi człowiek lub wspólnota. A jak było u Was, jeśli można spytać?

Ja długo rozeznawałam swoje powołanie. Kiedyś chciałam mieć rodzinę, męża, ale tylko tak mi się wydawało. To nie było moje pragnienie. Zakonnicą nigdy nie chciałam być. Bóg dawał mi różne znaki i w ten sposób rozeznałam swoje powołanie. Ale nie mam też pragnienia całkowitego oddania się Bogu w życiu świeckim i nigdy nie miałam, więc nie wiem, czy to to.

Szlajfka, jaką indywidualną drogę konsekracji chcesz realizować?


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#187 2016-11-20 21:13:14

szlajfka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Warszawa

Re: Samotność

Myślę nad dziewictwem konsekrowanym, ale na razie czekam na różnorodne decyzje, ode mnie niezależne.

Offline

 

#188 2016-11-21 12:41:06

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Samotność

Ja też myślę o dziewictwie konsekrowanym, ale nie mam możliwości przyjąć konsekracji z przyczyn niezależnych ode mnie.


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#189 2016-11-21 18:01:56

szlajfka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Warszawa

Re: Samotność

A jest możliwe, że te przyczyny ustaną i konsekracja będzie możliwa? Bo u mnie to pewnie długo jeszcze potrwa.

Offline

 

#190 2016-11-21 22:20:07

fau
Użytkownik
Imieniny: W dzień PATronki z Neapolu
Urodziny: Ostatniego dnia lipca
Skąd: stąd;)

Re: Samotność

Jakie mogą być przeszkody?


Strzeż nas, Panie, jak źrenicy oka,
Ukryj nas w cieniu swych skrzydeł.

Offline

 

#191 2016-11-22 09:08:07

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Samotność

U  mnie są to przeszkody techniczne typu niemożność dojechania do kurii i spotkania się z biskupem, ale też brak pracy. Z tego co wiem to stała praca jest wymagana do konsekracji.


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#192 2016-11-22 15:56:27

szlajfka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Warszawa

Re: Samotność

ruslana napisał(a):

Z tego co wiem to stała praca jest wymagana do konsekracji.

A to tego nie wiedziałam. A aktualnie stałej pracy nie posiadam.. img/smilies/sad

Offline

 

#193 2016-11-22 16:00:43

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Samotność

szlajfka napisał(a):

ruslana napisał(a):

Z tego co wiem to stała praca jest wymagana do konsekracji.

A to tego nie wiedziałam. A aktualnie stałej pracy nie posiadam.. img/smilies/sad

W każdej diecezji są inne przepisy dotyczące kandydatek do stanu dziewic.


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#194 2016-11-22 19:06:33

Tomek
Użytkownik

Re: Samotność

Dziewczyny, ogarnijcie sie troche. Zdaje mi sie ze byscie chcialy przezyc zycie w znieczuleniu lub na srodkach przeciwbolowych schowane za bezpieczna szyba, nawet otulone kloszem.
Tak sie nie da. Nie myscie ze nie znam problemu o ktorym piszecie. Znam az za dobrze.
Co to znaczy ze nie udzwigniesz malzenstwa? Jak nie udziwgniesz, to sie przewrocisz, pozniej wstaniesz , znow sie przewrocisz, wstaniesz i tak pewnie dziesiatki, setki razy.... Jak bedzie za ciezko, to zamiast na plecach czy w reku, kupisz sobie wozek i te ciezkie siaty bedziesz wiozla za soba, jak trzeba bedzie wspiac sie po schodach to wtedy kupisz sobie w markiecie wozek z z 3 ma zlaczonymi kolkami, takim latwiej po schodach. Dobrze zrzuca sie tez rozne ciezary w konfesjonale:)
Zakochalam sie... to sie odkochaj. Jak masz zamiar z tym zakochaniem chodzic 40 lat i zmarnowac sobie zycie.... to sie zastanow...
Wyczekiwany, wymarzony, na bialym koniu przyjedzie po mnie.... i bedziemy zyli dlugo i szczesliwie. Bedzie mnie sluchal, rozumial, czul tak jak ja... i tak dalej. A jak nie to dramat.
Takie rzeczy najczesciej w bajkach tylko. Jedni maja latwiej, inni cale zycie pod gorke. Masz pod gorke, ale czy z tego powodu chcesz calkowicie zmarnowac sobie zycie?
Moze byc tak, ze bedziesz miala spore trudnosci z zbudowaniem relacji, ze bedziesz musiala trzymac jezyk za zebami, ze nie bedzie taki jaki bys chciala, ze nie bedzie zdejmowal butow, chrapal w nocy, gral w jakies tam gry czy sie glupio smial. Moze i tak byc. Najwazniejsze jednak ze bedzie.
A co jak tego faceta nie ma i nie ma...? To wyjdz i poszukaj, powaznie pisze, wyjdz i szukaj.
Przestan jeczec, narzekac, udawac nieporadna, odrzucona, osamotniona. Musisz walczyc o siebie, naprawde walczyc, do ostatku sil. Dopoki walczysz, jestes zwyciezca.
Powyzsze uwagi nie dotycza sie osob bardzo ciezko chorych, sparalizowanych itp...
Jesli nie chcesz walczyc, to nie miej pozniej protensji ze jestes samotna, ze nie ma kto ci podac szklanki herbaty, a na twoim grobie beda kiedys rosly uschle pokrzywy 1 listopada.
Walczmy, to jest Ziemia, a nie probujmy konsekrowac wlasna samotnosc byle sie poczuc lepiej.
I ostanie.
Modl sie, cicho, glosno, krzyczac, placzac, szczekajac zebami, ale modl sie.... wiem ze to trudne, bardzo trudne, ale zyjmy z nadzieja ze przyjdzie czas kiedy juz nie bedzie lez, bolu, smieci, samotnosci, odrzucenia... a bedzie Ktos kto nas bardzo kocha

Offline

 

#195 2016-11-23 00:40:21

Jowisz
Użytkownik

Re: Samotność

Chopie, wybór bezżeństwa, a bezżeństwo z musu to dwie różne sprawy.
Można mieć powołanie właśnie do bezżeństwa. Czuć się szczęśliwym w tym bezżeństwie i realizować w nim pięknie swoje życie i Pan Bóg do takiego życia TEŻ POWOŁUJE!
Osoby nie będące w małżeństwie, czy w zakonie, to nie tylko tacy, którym w życiu nie wyszło, ale i tacy, którzy takie życie sami z Bogiem dla siebie wybrali i postanowili kochać wszystkich właśnie w świecie.
I znam takie święte powołania właśnie do bezżeństwa, w których osoby naprawdę służą ludziom i Bogu, kochają ich i właśnie tylko dzięki brakowi własnej rodziny, mają czas, energię i całkowite oddanie pozwalające realizować wiele dobrych dzieł.

Tomek napisał(a):

Najwazniejsze jednak ze bedzie.

ABSOLUTNIE NIE! Wyjść za pierwszą, lepszą osobę z powodu samotności to jedna z największych głupot, o ile nie największa jaką można zrobić.
Wyjść za mąż/ożenić się, to nie sztuka, ale żyć z kimś do śmierci tak i naprawdę trzeba taką osobę kochać i potrafić cały czas budować to "my" by nie tylko doczołgać się wspólnie do tej śmierci, ale faktycznie to małżeństwo przeżyć święcie.

Oczywiście, podejście typu: do niczego innego się nie nadaję, to zostanę sam(a), to kiepski wyznacznik, ale jeśli ten wybór następuje z Bogiem, jeśli taka droga daje nam radość, jeśli w końcu na tej drodze kochamy najlepiej, to zmienia to postać rzeczy.

Przyjrzyj się zresztą, co pisał o tej drodze św. Paweł: http://ruda_parafianin.republika.pl/bit/1kor/07.htm

Ostatnio edytowany przez Jowisz (2016-11-23 00:40:59)

Offline

 

#196 2016-11-23 08:07:39

Piotr888
Użytkownik

Re: Samotność

Tomek - w poście Jowisza jest uwaga merytoryczna, a ja Ci chciałem zwrócić uwagę na ton Twojego wpisu. W moim odczuciu jest on bardzo autorytatywny i może być odebrany jako oceniający albo wręcz pogardliwy - coś w stylu "ja wiem lepiej, a Ty się nie znasz". Proszę, przemyśl czy na pewno Ci o to chodziło. Myślę, że osoby do których Twoja wypowiedź była skierowana, mają prawo poczuć się dotknięte.

Offline

 

#197 2016-11-23 13:44:31

szlajfka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Warszawa

Re: Samotność

Tomek, nie udźwignę małżeństwa, bo nie jestem do niego powołana. Bylam długo w związku, wiem jak to wygląda, znam siebie, swoje słabości i serio, to nie to. A że się zakochałam i to w nieodpowiedniej osobie to inna sprawa. Odkochać się nie potrafię na chwilę obecną. Nie czuję, żeby moje życie było zmarnowane, a przynajmniej nie z tego powodu, że nie mam męża.
Nie chcę też się konsekrować na siłę, przeszłam długą drogę rozeznawania, byłam gotowa wstąpić do zakonu i do intstytutu świeckiego.
A samotna jestem, bo mam roblemy z budowaniem satysfakcjonujących mnie bliskich relacji z przyjaciółmi płci obojga. I to tutaj jest mój problem, a nie w braku rycerza na białym koniu. Ale chodzę na terapię, jestem we wspólnocie, robię coś z tym. Nie siedzę i nie czekam.

W sumie nie wiem co chciałeś osiągnąć swoją wypowiedzią? Pokazać, że konsekracja indywidualna to ucieczka od braku kandydata na męża?

Ostatnio edytowany przez szlajfka (2016-11-23 13:48:18)

Offline

 

#198 2016-11-23 15:42:27

Piotr888
Użytkownik

Re: Samotność

Szlajfka, dziękuję za Twój wpis!

Offline

 

#199 2016-11-25 18:53:10

devinirka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: południe :)

Re: Samotność

Oj wydaje mi się, że w małżeństwie też nie jest tak prosto kochać. Tego chyba człowiek musi się uczyć każdego dnia, bez względu na stan img/smilies/wink


...A Bóg map nie rozdaje...

Offline

 

#200 2016-11-27 01:49:56

kawa
Użytkownik

Re: Samotność

"Kto może pojąć, niech pojmuje" (Mt 19, 12b)
Każde powołanie jest tajemnicą, misterium między Tym, który woła, a tym, który odpowiada. Małżeństwo jest drogą naturalną, a co za tym idzie, zrozumiałą. Konsekracja w zakonie jest jakoś wytłumaczalna, przynajmniej dla wierzących, bo ma widoczny charyzmat, wyraźny element spalania się dla innych. Konsekracja utajona w świecie (czy oficjalna, w instytucie, czy jako prywatny ślub, nawet ten poczyniony tylko w sercu) jest możliwa do zrozumienia tylko w świetle wiary. Kiedy nie ma żadnej konkretnej służby, widocznego , "praktycznego" charyzmatu, a jedynie najprostsze trwanie w oddaniu Bogu- czymś normalnym i zwyczajnym jest nierozumienie ze strony osób, które nie znają takiej relacji. Pozorna nieużyteczność jest skandalem, który najłatwiej jest wytłumaczyć życiową przegraną, nieporadnością i nieszczęściem. Żeby zobaczyć coś więcej, trzeba zrobić przeskok w myśleniu i uznać, że świat ukryty w Jezusie, ten przyszły (i dosięgalny tutaj) jest bardziej fascynujący, niż zwyczajna rzeczywistość, nawet w postaci małżeństwa, seksualności i płodności. Tylko, że to burzy porządek rzeczywistości, mobilizuje do nawrócenia. Wygodniej jest niczego nie zmieniać i dla bezpieczeństwa osobę oddaną Bogu wyśmiać, zanim zacznie się myśleć img/smilies/wink
To nie jest "konsekrowanie samotności, żeby poczuć się lepiej". Dla mnie to jest pewna oczywistość serca, wybór jedyny z możliwych i sensownych. Nie dlatego, że nie ma "księcia na białym koniu" - wręcz przeciwnie: dlatego, że jest. Nie dlatego, że boję się samotności, tylko dlatego, że w pojedynczości jestem szczęśliwa. Najpierw jestem szczęśliwa, potem oddaję ją Bogu jako przyjęty dar od Niego. Nie jestem nieporadna, odrzucona, osamotniona. Jestem przyjęta, upragniona, zaopiekowana.
Na moim grobie mogą rosnąć pokrzywy, bez, białe róże albo w ogóle mogę być po śmierci skremowana i wsypana do zbiorowej mogiły. Nie to życie mnie interesuje.


sicut ablactatus...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo