'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#51 2009-04-09 10:29:02

green
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Gdańsk

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Ja trochę tego problemu ukrywania nie rozumiem - w formacji początkowej i tak "przerabia" się całe swoje dotychczasowe życie - i wzloty, i upadki, i błądzenia, i odkrycia. We wspólnocie na co dzień i tak to w końcu wyjdzie, no chyba że będzie się taka osoba stale pilnowała by się w niczym nie zdradzić - ale taka postawa to już zakłamanie. I wcale nie chodzi o literę prawa, a o postawę serca.

Wspólnota przyjmuje mnie taką jaką jestem, tak ja ją taką jak ona jest. Razem się dopełniamy i ubogacamy, ale jest to tylko możliwe, jeżeli z oby stron jest szczerość i otwartość.

Pozdrawiam.


Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...

Offline

 

#52 2009-07-23 22:27:01

chefsiba
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Czy życie w zakonie jest "naturalne"? Nie sądzę. Na pewno nie jest zgodne z biologiczną naturą człowieka - instynkt wypracowany w toku ewolucji popycha do rozrodu, do przedłużenia gatunku.
Czy jednak człowiek jest tylko tym, co "naturalne", przyrodzone, co wynikające z biologii? Czyż nie jest powołany do życia nadprzyrodzonego? Oto sam Jezus mówi, że są i tacy, którzy pozostają bezżennymi dla Królestwa Niebieskiego. Czy w czasach Jezusa istniały wspólnoty przypominające zakony? Owszem, uczniowie Jana Chrzciciela pościli, prowadzili życie ascetyczne, wspólnotowe, byli bezżenni. Całkiem blisko terenów na których Jezus żył i głosił Dobrą Nowinę, istniała również słynna, owiana legendami wspólnota z Qmran.
Jak doskonale wiemy z Pisma Świętego, św. Piotr miał żonę, natomiast już św. Paweł był bezżenny, i - co więcej - do tej bezżenności zachęcał. Pisał, że - o ile ktoś jest w stanie zapanować nad pożądaniem i nie "płonąć" - dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą.
Paweł pisze: "Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki. Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja. Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć."

Jezus nie mówi, że celibat jest dla wszystkich. Jezus mówi, że są tacy, tacy i owacy. Jedni powołani do małżeństwa, drudzy do niego niezdolni z przyczyn naturalnych, a jeszcze inni sami dobrowolnie z niego rezygnują dla Królestwa. Podobnie św. Paweł mówi: "Zresztą niech każdy postępuje tak, jak mu Pan wyznaczył, zgodnie z tym, do czego Bóg go powołał". To jest jedyny klucz. I, Elżbieto, gdyby wiele świętych zakonnic myślało Twoimi kategoriami, ze strachu nigdy nie zrealizowałyby wielkiego powołania, które postawił przed nimi sam Pan.

 

#53 2009-07-24 12:29:46

isia
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Iskierko odgrzebałam wątek z ojcem wysyłającym dezodoranty czy pieniądze swojej córce.
Od razu nasunęło mi się pytanie: po co w klasztorze dezodorant ? Nie wystarczy mydło?
A może jest inaczej może ta dziewczyna ma większe potrzeby niż powinna i wie dobrze, że przełożona jej na to nie pozwoli.
W związku z tym sama obarcza swojego ojca wydatkami. Jeśli tak jest to w takim razie nie jet w porządku w stosunku do swojej wspólnoty i w stosunku do swojego ojca.

Nie sądzę żeby wspólnota nie zapewniała jej podstawowych środków do utrzymania higieny.

W Zgromadzeniu, które znam jest nie do pomyślenia żeby siostra miała jakieś "lewe" pieniądze od rodziców bez wiedzy przełożonej. Podobnie jeśli coś otrzyma, od rodziców czy znajomych musi zapytać przełożonej czy może to przyjąć. Jeśli siostra ma duże problemy z zachowaniem ślubu ubóstwa to zdarza się, że dla dobra owej zakonnicy przełożona nie pozwala jej przyjąć prezentu albo oddaje innej siostrze. Czasem bardzo trudno to przyjąć ale patrząc na to z punktu widzenia pracy nad sobą ma ogromną wagę. Tu chodzi o realizacje Pawłowego Quotidie morior - "każdego dnia umieram" (1 Kor 15,31), po to, by codziennie Zmartwychwstawać.
Znam też historię pewnej postulantki, która wstąpiła do klasztoru mając już pewne oszczędności. Chciała to przekazać Zgromadzeniu ale przełożona generalna zaproponowała by raczej zostawiła swoim rodzicom.

A wracając do tematu:
Bardzo dobrze, że dziewczyny mają odwagę wrócić do domu. Lepiej żeby taka wróciła do domu i rozpoczęła inne życie niż uprawiała parodię życia zakonnego. Fakt różne są przyczyny powrotów. Ale nie można nigdy generalizować. Każdy przypadek jest inny. Niemniej jednak lepiej, że taka dziewczyna podejmie próbę życia w klasztorze niż gdyby miała całe swoje życie tęsknić i wyrzucać sobie i bliskim, że tego nie zrobiła. Okres postulatu i nowicjatu to jak narzeczeństwo - poznajemy Zgromadzenie i ono poznaje nas. Zarówno jedna jak i druga strona musi zaakceptować osobę/taką formę życia w całości i bez wyjątków.
Niestety nie zawsze środowisko do którego taka dziewczyna wraca potrafi ją przyjąć i zaakceptować ale to już kwestia kultury i zrozumienia. Nic na to nie poradzimy i zawsze trzeba się z tym liczyć.

Szanuje i podziwiam wszystkich, którzy rozeznali swoją drogę i mieli odwagę odejść, podjąć inną, jaką przygotuje Bóg. Ciekawe jest to, że bardziej akceptowani są mężczyźni, którzy podjęli kiedyś próbę życia zakonnego lub studia w seminarium niż kobiety. Niestety taka jest rzeczywistość. Może warto to zmieniać pokazując, że kobiety też potrafią podjąć wyzwanie życia "w świecie" bez rozczulania się nad sobą, potrafią pokazać, że klasztor był dla nich pewnym etapem życia, doświadczeniem z którego będą czerpać.
Każde rozstanie pozostawia zranienia - zarówno odejście z klasztoru jak i zerwanie poważnego związku narzeczonych. Ważne co z tymi zranieniami zrobimy... ???

Jedno wiem na pewno. Dopóki ktoś nie spróbuje sam życia zakonnego nie będzie o nim wiedział NIC. Czytanie forum, poszukiwanie wiadomości, opowieści, uczestnictwo w rekolekcjach wszelkie achy i ochy na temat wspaniałości sióstr albo opisywanie jak jest źle i ciężko to nie jest sposób na uświadamianie innych. Choć niewątpliwie wyrabia jakieś pojęcie. Ale jest to tylko i wyłącznie ta jedna strona medalu. Tą drugą zainteresowany/zainteresowana pozna dopiero za furtą klasztorną.

Ostatnio edytowany przez isia (2009-07-24 13:48:25)

 

#54 2009-07-24 16:24:26

ewelinapiel
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Pewnie wiekszość z was wie po moich postach że byłam w zkonie. bniestety byłam tylko 6 miesięcy w marcu odeszłam, ale nie dlatego że chciałam ale dlatego że musiałam odejść. To zgromadzenie mi podziekowało, choc powody które mi podali sa bezpodstawne. Musiałam to przyjąć bo taka była decyzja władz wyzszych. Trudno mi było sie z tym pogodzić, siostryt bardzo mnie zraniły, ale widac nic nie dzieje sie bez przyczyny. może Bóg powie mi dlaczego do tego dopuścił.  nie jest łatwo, nie mam pracy mimo że skończyłąm dobre studia bo jestem pielęgniarka. Wszędzie mi odmawiano pracy moze w styczniu będe miałą staż. Naprawde gdybym mogła dzisiaj bym wstapiła do zakonu, bo nie chodzi o to ze jestem pewna połoania zakonnego ale wiem ze w sercu czuje ogromne pragnienie by poświęcic swoje zycie Bogu bez reszty. wiem że On chce czegos wiecej niz takie swieckie zycie . Więc dlaczego musiałam opuścić klasztor nie wiem moze nie to zgromadzenie. Ufam że kiedys Pan pokaze mi droge która mam iść. Nie oszukam serca i nie powiem że nie udało mi sie w zakonie to będe miałą męża, wiem że moje zycie jest poiświęcone dla boga i trudno to pojąć ale tak jest. Poznałam wiele zgromadzeń niestety wiele sióstr mocno mnie zraniło najczęściej zachowaniem i słowami ale na szczęście znam wile dobrych sióstr zakonnych które sie za mnie modla i wspieraja mnie. Ja zycie zakonne traktuje powaznie i jesli kiedys wstapie do zakonu jesli tak będzie chciałą Pan to ufam że siostry powaznie potraktuja mnie i moje powołanie.

 

#55 2009-07-24 17:02:15

Magi
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Ewelino chetnie bym sie z toba zamieniła na powołania ....
Tyle razy chciałam,zeby mi ktos powiedział,ze zakon to nie moje miejsce, że mam załozyć rodzine tak jak sw. Joannie Beretta
Tak bym chciała miec męża.
a tu mysli o zakonie mnie męczą, gryzą od środka..
nawet jak nie wstapie to będe miec przerąbane, bo która mężatka jest dręczona przez takie myśli ...

 

#56 2009-07-24 17:33:20

devinirka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: południe :)

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Magi, módl się o rozpoznanie. uwierz mi, że to pomaga: prosić Chrystusa, żeby tak pokierował naszymi drogami, abyśmy dla siebie chciały tego, czego i On dla nas pragnie. Wiem co przeżywasz i uwierz mi, że wiele osób na tym forum (większość, o ile nie wszystkie) mają, lub miały kiedyś podobne rozterki. Jeśli nie zrobisz z tym czegoś, zaczniesz odsuwać się od Pana, a to nie wróży niczego dobrego (może doprowadzić nawet do kryzysu wiary i zwątpienia). Wiesz, to jest bardzo delikatna sprawa. Nie chodzi o to, aby się poddać- "Panie Boże, rób co chcesz, mnie jest już wszystko jedno", ale o to, by powiedzieć: "Niech się stanie, jak Ty chcesz, bo i JA TEGO CHCĘ". Jeśli nawet zostaniesz siostrą, a będzie za Tobą chodziła myśl, ile to straciłaś, nic z tego nie będzie.

A co do odejścia- uważam, że lepiej odejść, niż męczyć siebie i innych. Jest takie przysłowie: "człowiek uczy się na własnych błędach". Czasami jest tak że inni uważają, że wiedzą lepiej, albo byli w podobnej sytuacji i chcą uchronić nas od błędu. Jednak to moim zdanie nie ma większego sensu, ponieważ każda sytuacją, każda osoba jest inna.
Jak pisałam- czasami lepiej odejść i być szczęśliwym na swoim miejscu, gdzie indziej, niż męczyć siebie, współsiostry, oraz osoby świeckie. Ostatnio ktoś powiedział mi, że w życiu chodzi o to, aby być szczęsliwym. Nie, żeby była szczęśliwa Mama, Tata, babcia, czy ktoś jeszcze inny, ale o to, żebyś TY była szczęśliwa.

Kurcze: troszkę pokrętnie to napisałam, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi...?


...A Bóg map nie rozdaje...

Offline

 

#57 2009-07-25 13:55:39

iskierka
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

isia napisał(a):

Iskierko odgrzebałam wątek z ojcem wysyłającym dezodoranty czy pieniądze swojej córce.
Od razu nasunęło mi się pytanie: po co w klasztorze dezodorant ? Nie wystarczy mydło?
A może jest inaczej może ta dziewczyna ma większe potrzeby niż powinna i wie dobrze, że przełożona jej na to nie pozwoli.
W związku z tym sama obarcza swojego ojca wydatkami. Jeśli tak jest to w takim razie nie jet w porządku w stosunku do swojej wspólnoty i w stosunku do swojego ojca.

Isiu, nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej w tym temacie niż już napisałam. Wiem tylko od ojca tej siostry, że wysyła jej pieniądze (nie mam pojęcia czy za zgodą przełożonych). A wydrukowanego maila od niej, w którym prosi o konkretne rzeczy (zegarek i dezodorant) widziałam na własne oczy. Wiec mówimy o faktach, a nie cudzych relacjach.
Natomiast zgodzę się z Tobą, ze raczej nie powinna tak "konkretnie" zwracac sie do ojca emeryta o wsparcie finansowe czy rzeczowe, wydaje mi sie to troche nie na miejscu, nie chce tu tłumaczyc dlaczego, pewnie każdy to czuje sam.
To tyle z mojej strony (cała sytuację opisałam jakis czas temu pod wpływem emocji, po rozmowie z tym panem, dziś emocje opadły i coż....każdy niech wyciąga wnioski jakie chce img/smilies/smile

 

#58 2010-06-08 20:07:10

zofija
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

mamy teraz lepszy dostęp do informacji niż kiedyś, i nikt nie mówi, że droga zakonna jest
drogą łatwą,wręcz przeciwnie - na każdej obranej drodze znajdziemy jej blaski ale i przede
wszystkim cienie, nigdy nie będzie idealnie, ba wiele Sióstr i Braci zakonnych w którymś
momencie formacji miało ochotę wziąść manatki, zrzucić z siebie zakonny strój i pójść daleko,
nie patrząc na przeszłość, to się nazywa KRYZYS, a kryzysy gdy je przejdziemy tylko umacniają,
więc nie można generalizować, wprost przeciwnie, mówiąc o życiu za klauzurą trzeba mówić
o tym co jest złe i dobre, trzeba mówić, że wcale nie będzie łatwo i kolorowo, bo to nie jest droga
usłana różami i bratkami, dlatego też nie przyjmuje się do zakonów ludzi rozchwianych emocjonalnie, ludzi z problemami natury psychicznej. Jest czas postulatu, nowicjatu, teraz w wielu zakonach jeszcze aspirantury gdzie mamy czas by rozeznać, by się zastanowić i końcu podjąć decyzję - czy zostaję, czy oddaję wszystko Panu czy może też odchodzę bo to nie moja ścieżka, bo jest trudno, źle i nie daję sobie rady. Pomocą mamy w tym trudnym czasie kierowników, spowiedników, przełożonych i przede wszystkim godziny spędzone w kaplicy na modlitwie i rozmowie z Najwyższym, który przecież sam najlepiej wie co jest dla nas najlepsze, nie poprowadzi nas dalej jeśli to nie będzie TO. Wiele osób do dalszego życia potrzebuje tego czasu, wielu ludziom "otwierają się oczy.

Jak tu w jednym poście było napisane, powrót dla dziewczyn / chłopaków, którzy odeszli zza
klauzury nigdy nie był, i nigdy nie będzie łatwy. Chyba o tym też zapominamy. Łatwo jest odejść,
"spalić" za sobą niektóre mosty. Bo przecież, nie wszyscy to zrozumieją, wprost przeciwnie
duża część będzie wytykać palcami i obgadywać za plecami, także trzeba dużo odwagi. Takie osoby zamiast wyrzutów potrzebują wsparcia.

Skoro jesteśmy zalogowani na tym forum, to znaczy że czegoś w życiu szukamy, że myślimy,
poszukujemy i nie jesteśmy bierni wobec tego co nam w duszy "gra". Nikt nikogo nie zmusza
do zaakceptowania regulaminu, wpisania nicka, hasła czy wklejeniu avatara.
Jednak nie są tu tylko wątki poświęcona księżom czy osobom konsekrowanym, a także
osobom które rozeznawały powołanie do właśnie takiego życia, a ówcześnie są szczęśliwymi
matkami./ ojcami / żonami czy mężami. Każdy ma wolną wolę, może wybrać co uważa za
stosowne, Bóg nie stoi nad nikim z metalową pałką i nie mówi: "wybierz drogę zakonną inaczej
będziesz potępiony na wieki" ! Ludzie litości i trochę dystansu do siebie i świata.

Czy to życie zakonne, czy małżeństwo - każde niesie w sobie jakieś trudności, człowieka poznaje
się po tym jak je pokonuje i czy w ogóle je pokonuje, łatwo przecież jest odejść bez słowa,
trudniej powrócić.


Kurcze , każdy ma wątpliwości, co będzie z rodziną, co z rodzicami na starość, kto się nimi zajmie
gdy się rozchorują. Owszem mam siostrę, ale skąd mam wiedzieć, czy ważna będzie dla niej rodzina jak będzie mieć te 20 lat, bo teraz ma 1,5 roku i nie wiem co będzie za 2/3 lata a co dopiero będzie za 17 czy 18. Nikt tego nie wie, każdy też musi coś zostawić czy opuścić.
Przyjaciół, życie świeckie, poczucie stałości. Trzeba się liczyć, że gdy będzie Ci źle to ukochana
osoba nie przytuli Cię do ramienia, nie otrze łez.
Trzeba wszystko zostawić i pójść za Panem, nie pytając o nic, i to jest chyba najtrudniejsze. Owszem, kontakt się nie urwie, ale tęsknota pozostanie.
Są też piękne chwile, możliwość poczucia jedności z Najwyższym, miłość bezgraniczna, ]
bezinteresowna.

Myślę, że to tyle z mojej strony, wystarczająco obszernie się wypowiedziałam.

 

#59 2010-06-09 00:02:34

Enieledam
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Zgadzam się z przedmówcami. Całkiem normalne jest, że część osób po podjęciu rozeznawania w trakcie formacji stwierdza, że to nie ta droga i odchodzi. To jak z chodzeniem ze sobą - spotykamy się, jesteśmy parą, a kiedy poznajemy, że to nie ta/ ten jedyny rozstajemy się. Ważne, by rozeznawać i w wolności wybierać, a nie kierować się opiniami - "powiedzą, że zwinęłam manatki, bo było trudno" - oraz by czynić to przed definitywnym potwierdzeniem powołania (czy to w sakramencie czy w ślubach wieczystych).
Ale rzeczywistość wcale nie jest taka prosta i informacje nie zastępują osobistego doświadczenia - doświadczenia samotności we wspólnocie, doświadczenia pokus czy ciemności wiary. Czasami rozmowy z Najwyższym wydaja się monologiem, a życie, gdy się okazało, że obrało się nie tę drogę traci nagle sens i czas zdaje się zmarnowany... Myślę, że właśnie z takim problemem borykają się osoby, które odeszły - przecież już im się wydawało, że odnalazły swoje miejsce, a tu się okazuje, że się myliły. To boli szczególnie, gdy człowiek był dłużej we wspólnocie - po pierwsze się przyzwyczaił, a po drugie powyżej 24 lat pragnie się stabilizacji, rodziny (zakonnej czy własnej) a nie szukania i zaczynania od nowa.
Poza tym fakt odejścia nadal ciągnie się za człowiekiem, szczególnie w małych miejscowościach. Znam jednego pana, który był w seminarium, a dziś jest szczęśliwym ojcem, mężem i burmistrzem Ząbkowic Śląskich img/smilies/smile i kilkukrotnie byłam "uświadamiana" przez znajomych, że prawie był księdzem, a to tak dawno było.

 

#60 2010-06-09 19:14:05

Śliwka
Użytkownik

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

no myślę, że strasznie ciężko jest w sobie wzbudzić taka postawę rzeczywiście gotowości do wypełnienia swojego powołania- jakiekolwiek by ono nie było... bo wiadomo, że jak ktoś się decyduje, no to pewnie, że trzeba pewnie w sobie mieć pokory trochę takiej, żeby powiedzieć, że jeszcze nic przecież nie jest pewna, ale z drugiej strony, no kurcze... raczej sie jednak idzie z taką myślą, że na dzisiaj rozenzaję, że to to... przyznam szczerze, że dla mnie także to trudna myśl- mam już 23 lata skończone i taka "możliwość", że cała ta moja przygoda z zakonem może się zakończyć za 1, 2 , 3 jakoś budzi we mnie obawy... nie ma co udawać, że tak nie jest... bo to np. dla mnie na ten akurat czas to jest jedna z "naczelnych" obaw... i cóż... można też sobie tutaj mówić piękne zdania, w które zresztą wierzę- że Pan przygotuje też serce nasze do takich decyzji, i da siły, da rozeznanie...

ale obawy pozostają... ale to chyba zawsze być musi... bo inaczej się nie da... przyznam, że owszem zastanaiwam się nad tym jak moje życie może wyglądać gdyby się o roku, dwóch okazało, że to nie to... i pewnie, tak na "sucho" tzn taka rozumowo, mam kilka pomysłów, co do pracy, studiów, mieszkania, mam takie rozumowe odpowiedzi na to... ale wiadomo rozum swoje a serce swoje...

Jedna z bliskich mi osób, będąc w czasie formacji, napisała mi piękne słowa: " trzeba się modlić nie o to by wytrwać, le by pełnić wolę Bożą"...

tak sercem też czuję, że wierze, że Bóg się mną zajmie... ale nie udaję także, że może być różnie...


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#61 2010-06-09 19:41:04

Kwiatuszek
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

oj tak to musi być trudne, bo z jednej strony człowiek ma pragnienie serca, zmagał się z tym długo, w końcu uznał że to Boże wezwanie, podejmuje decyzje, zmienia życie o 180* i nagle później ma się okazać, że to jednak nie to. Hymmmm tu naprawdę trzeba dużo pokory i prawdziwego wpatrywania się w WOLĘ BOŻĄ, choć może trudno to zrozumieć, ale jeśli  np.  ktoś wstępuje do zakonu a później z niego wychodzi to znaczy że Pan do tego dopuścił, zarazem to  by ta osoba wstąpiła i by później wróciła do domu. Ale to musi być trudne doświadczenie. No bo jak tu iść do zakonu, podejmując wcześniej wysiłek i myśleć że ,,no zobaczymy może wrócę do domu,, choć z drugiej strony trzeba się otwierać na wolę Pana.Dla mnie osobiście to trudne. Obecnie rozeznaje i czasem się boje tego że podejmę decyzje a później oświeci mnie że to nie wola Boża. a przecież chce się na nią otwierać, każdego dnia modle się prosząc Boga bym dobrze rozeznała i kierowała się Jego wolą.

Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek (2010-06-09 19:42:31)

 

#62 2010-06-09 21:11:41

Enieledam
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Bóg jest zawsze z nami i zawsze się o nas troszczy. Tylko czasem rzeczywiście trudno zrezygnować ze swojego sposobu na życie. Bo "raz wybrawszy, codziennie wybierać muszę" nie oznacza, że rozeznawanie to tylko ten trudny kawałek, gdy mam się zgodzić na taka czy inną drogę, ale to też każde ogołocenie mnie przez Boga - czy to materialne (np. strata pracy, powódź) czy duchowe (oschłość, ciemność, brak pociech) czy inne (np. z myślenia, że skoro tak się za mną Boże uganiałeś, żebym się zgodziła na klasztor, to MUSI być to). Nam (mnie często też img/smilies/smile) wydaje się, że ważne są osiągniecia, ułożenie sobie życia, a tak naprawdę chodzi TYLKO o pełnienie Jego woli, co nie daje świętego spokoju, bo ten - jak powiedział ostatnio ksiądz misjonarz - chrześcijanin będzie miał dopiero w niebie, a wiąże się z ciagła gotowością ofiary z siebie, swoich planów, sukcesów itp.

 

#63 2010-07-02 21:10:34

homoviator87
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Szczęść Boże,
Ja byłam w zgromadzenie zakonnym i gdy już byłam po obłóczynach to mi "Mistrzyni" powiedziała, ze mam się spakować, myślałam że to żart,
usłyszałam jeszcze, że mam autyzm( rozśmieszyło mnie to) bo chodziłam do normalnej szkoły i zadałam maturę. nie jestem w tym zgromadzeniu
i dzięki Bogu, bo nie poznała bym wielu wspaniałych ludzi którzy byli na Spotkaniu Młodych w Poznaniu.
Mam zamiar iść na studia i proszę o modlitwę za mnie i za moją mamę która jest po amputacji drugiej piersi.

 

#64 2010-07-08 19:59:20

Do Nazaretu
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Fakt że to normalne że w trakcie formacji niektórzy odchodzą ale wiem od sióstr że obecnie jest to bardzo duży odsetek. Widziałam ile dziewczyn zaczynało razem z moją siostrą a ile ich pozostało po roku postulatu i postanowiłam zapytać siostry czy to normalne i usłyszałam że to specyfika naszych czasów, jeszcze kilkanaście lat temu naprawdę niewiele dziewcząt które decydowały się na wstąpienie póżniej rezygnowało a teraz jest mnóstwo takich przypadków. Siostra powiedziała że czasem przykro widzieć jak dziewczyny z autentycznym powołaniem które mogły by być wspaniałymi siostrami rezygnują bo nie potrafią zrozumieć że u podstawy życia w zakonie musi leżeć poświęcenie swojego Ja.

 

#65 2010-07-08 20:23:39

Dziuksa
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Do Nazaretu napisał(a):

Siostra powiedziała że czasem przykro widzieć jak dziewczyny z autentycznym powołaniem które mogły by być wspaniałymi siostrami rezygnują bo nie potrafią zrozumieć że u podstawy życia w zakonie musi leżeć poświęcenie swojego Ja.

Wiesz uważam, że zawsze trzeba być sobą. Nie można udawać kogoś kim się nie jest, z czasem chyba każdy by zaczął sie dusić.

 

#66 2010-07-08 20:45:57

Jana Mlada OSB
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Nie zawsze chodzi tylko o poswiecenie swojego ja. Dzis wiele dba sie o indywidualizm. Z jednej strony b. dobzre, z drugiej zle. Coraz wiecej tez tak sie zdarza z tego powodu, ze wstepuja czesto osoby starsze niz kilkanascie lat temu. Ja sama wstepowalam do benedyktynek w 21 roku zycia. Jak bym wstepowala jako trzydziestolatka, to pewne sprawy i obchodzenie ze mna w trakcie formacji... nie wytrzymala bym i odeszla bym. Tak jest. Nie mowie, ze zle sie ze mna siostry obchodzily, ale kilka lat pozniej juz bym tego nie zniosla. To tez trzeba wziasc pod uwage.

 

#67 2010-07-08 20:51:59

Dziuksa
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

ech nie chcę nikogo personalnie obrazić, ale no właśnie. Czasem mam wrażenie, że wiele sióstr przerastają własne niespełnione ambicje, co później odbija się na najmłodszych. A to może być ciężkie dla osoby, która dopiero co wstąpiła i oczekiwała samej miłości img/smilies/wink

 

#68 2010-07-08 20:53:20

Do Nazaretu
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Z tym indywidualizmem to siostry mówiły że to kwestia właściwego wychowania bo nawet dbając o indywidualizm można właściwie rozwijać życie duchowe ale wymaga to odpowiedzialności a często niestety rodzice nie mają czasu aby zadbać o wychowanie córki do odpowiedzialności.

 

#69 2011-10-14 22:27:14

kuku
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

No i wontek się urwał, ale zaintrygował mnie bardzo!
a mam pytanie: dokąd miałyby wrócić dziewczyny po próbie podjęcia życia zakonnego? całe szczęście jeśli mogą wrócić do domu rodzinnego, bo bywa i tak, że nie mają dokąd wrócić.
Mam koleżankę, która uciekła do zakonu, a po kilku latach uciekła dalej... obecnie jest za granicą, poukładała sobie życie jak umiała, a że nie umiała, to i tak poukładała...
Ja jestem w zakonie kilkanaście ładnych lat, i mogę stwierdzić, że obecnie młode dziewczyny boją się, zwłaszcza odpowiedzialności, poświęcenia własnego "ja" - jak tu było wspomniane... to są fakty... A poza tym dziewczyny nie umieją TRWAĆ POMIMO... czasem jest trudno, ale gdzie jest łatwo? mając męża czasem masz wszystkiego dosyć, no ale co z tego, ślubowałaś... Po burzy bywa słonecznie :-)

 

#70 2011-10-15 11:25:01

Agatha
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Właśnie,no pewnie że czasem może być ciężko,ale zawsze tak będzie-nie ważne czy będziesz s.zakonną czy ks. czy wyjdziesz za mąż i będziesz mieć dzieci-Każdy dźwiga swój krzyż.img/smilies/wink

 

#71 2011-10-15 16:01:34

Kaati
Użytkownik

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Czytałam kiedyś artykuł o dziewczynie, która odbywała postulat i odeszła. Podziwiam postawę matki przełożonej, która stwierdziła, że to dobrze, że jest w stosunku do siebie uczciwa i nie oceniała tego. Dziewczyna po prostu zrozumiała, że to nie jest ta droga. Zapragnęła macierzyństwa / nie chodzi o użycie, ale obudziła się w niej taka potrzeba/. Dziś jest szczęśliwą żoną i matką. W prawdzie poszła do zakonu na rozeznanie, ale dobrze, że rozeznała w czas swoje prawdziwe powołanie. Ten okres nie był dla niej stracony. A na to, co mówią ludzie nie trzeba patrzeć. Podobno w jej mieście do dziś się zastanawiają, co takiego wydarzyło się w zakonie, że odeszła i żadne tłumaczenie tym idiotom nie wystarcza. Widzą to, co chcą widzieć.

Offline

 

#72 2011-10-15 16:08:21

kuku
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Człek szuka, pyta - siebie i innych - i tak ma być przecież! Ważne, by kiedyś umieć spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie: byłem, zobaczyłem, wybrałem, jestem szczęśliwy... a czy to ważne co powiedzą ludzie?! A niech gadają! Przez gadanie najczęściej wychodzi ich tchurzostwo, bo sami by się bali, wolą cień i stamtąd plotlki i oceny. Moje życie , to moje - jak powiadają starzy Górale: sam se pościele i sam se wyśpie, a reszcie co do tego!

 

#73 2011-10-15 18:06:48

uskrzydlona_dusza
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Polecam musical "Dźwięki muzyki"... Tak a'propo tematu i mądrego (z własnej woli lub nie) odejścia z zakonu. Na początku można mieć pewne "ale", w trakcie filmu bohaterka się rozwija, dojrzewa, a na końcu... No piękna scena:) Polecam.

 

#74 2011-10-15 18:21:28

Kaati
Użytkownik

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

Inna sprawa, że sąsiadka z naszej ulicy wystąpiła po 11 latach. Nikt u nas nie wypytuje. Tyle wiem, że nie wytrzymała, ponieważ przełożona jest bardzo nie w porządku. Jej rodzice wiedzieli o tym, ona próbowała wytrwać parę lat, no nie udało się. Podobno zrezygnowała nie tylko ona. Nie oszukujmy się, różnie bywa, choćby to nagranie wrzucone na internet, gdzie siostra bije po twarzy dziecko. Moje koleżanki z pielęgniarstwa też były zaskoczone, że na praktykach siostry ze zgromadzenia X.Y. traktują je pogardliwie, jakby uważały je za kobiety upadłe. Mieszkałam z nimi w pokoju i wiem, że zachowują się bez zarzutów.
    Ja sama, która chcę być zakonnicą odebrałam to jako cenną naukę: Bacz, abyś nie upadł. Tam, gdzie słabnie miłość do Boga i człowieka oraz ostyga pokora zaczynają się słabości, które będą krzywdzić mnie i innych. Są to lekcje bolesne, ale cenne i do zapamiętania.
    Nie oceniam mojej sąsiadki. Dobrze, że miała dokąd wrócić i nie załamała się, choć słyszałam, że było to dla niej ciężkie przeżycie.

Offline

 

#75 2012-04-15 11:22:11

tusiatunia
Gość

Re: Wiele dziewcząt po próbie podjęcia życia zakonnego wraca do domu

właśnie trafiłam na ten artykuł na onecie, myślę że wpisuje się w tematykę tego wątku http://religia.onet.pl/publicystyka,6/z … page1.html

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo