'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#26 2009-05-05 18:14:19

aniluap
Gość

Re: Studia w zakonie

Studia... Ja jestem na etapie zdawania matury. Ale co później? W ogóle nie ciągnie mnie by rozpocząć jakiekolwiek studia, w ostateczności mogłabym studiować pedagogikę. Oczywiście rodzice, ciotki i wszyscy wokoło nie wyobrażają sobie jak mogłabym nie rozpocząć nauki na uczelni wyższej wiedząc jednocześnie iż w moim sercu jest pragnienie służby Bogu. Argumentacja jest jednoznaczna "a jak wrócisz...a jak Cie nie przyjmą... a jak...-zawsze to masz wykształcenie" itd itd jest to bardzo bolesne dla mnie, szczególne,że myślą tak najbliżsi. A dla mnie nie są ważne studia (nie wiem może to brak ambicji) i nie jest ważne czy przełożeni by mnie na nie wysłali czy nie. Czy będę służyć Panu w kuchni czy gdzie indziej. I ja nawet nie miałabym nic przeciwko jak bym szorowała posadzkę w jakimś kościele, bo najważniejsze dla mnie być jak najbliżej Boga, swego Oblubieńca. Najważniejsza jest Wola Bożą, której wciąż szukam. Czasem może po omacku. Boję się tylko jednego, by w tym wszystkim nie zabrakło też i rozsądku. Z drugiej strony strony Zgromadzenie o którym myślę prowadzi w dużej mierze przedszkola wiec może przydatne było by wykształcenie pedagogiczne?

 

#27 2009-05-05 18:21:52

Selma
Użytkownik

Re: Studia w zakonie

Alez sie tu rozwinela dyskusja :-)
Trzcino, jesli tak mowi s. Anuncjata, to z pewnoscia wie co mowi :-)
W takim razie odwagi i powodzenia. Moze spotkamy sie latem w Samarii w czasie slubow?
Czy inne czlonkinie fan-clubu Samarytanek tez sie wybieraja na uroczystosci? Dajcie znac. Milo bedzie Was spotkac poza internetem.

Offline

 

#28 2009-05-05 19:46:28

isia
Gość

Re: Studia w zakonie

Popatrzmy na to z innej strony....
Tak sobie pomyślałam - siostry najczęściej studiują zaocznie a takie studia kosztują. W związku z tym Zgromadzenie za studia musi zapłacić. Myślę, że dość sporo zakonnic nigdy by nie skończyło żadnych studiów gdyby nie klasztor bo po prostu nigdy by ich nie było stać na studiowanie zarówno dzienne (kwestie utrzymania) jak i zaoczne. Przecież nie wszystkich rodziców stać na to by wysłać na studia dzieci.

Ile jest więc takich kobiet, które wykształciły się tylko i wyłącznie dzięki temu, że były w klasztorze. Nawet jeśli odeszły po iluś latach - mają inny start, inne możliwości życiowe niż wtedy gdy wstępowały do klasztoru. Znam osobiście takie byłe siostry, które tylko dzięki klasztorowi zdobyły wykształcenie.

W sumie trudno tu mówić kto stracił a kto zyskał. W ogólnym rozrachunku klasztor stracił jeśli taka osoba odeszła.

Ostatnio edytowany przez isia (2009-05-05 19:47:48)

 

#29 2009-05-05 20:41:47

Rafcio
Gość

Re: Studia w zakonie

Tak czasami rodzice opłacają studia Siostry. Z mojego miasta pochodzi pewna Siostra ma pewnie około 45 lat a dalej się uczy i mama pomaga jej finansowo. Siostra "cały czas" się uczy, jest asystentką generalną, a to daje jej większe możliwości pracy. Pozdrawiam!

 

#30 2009-05-05 21:02:38

matka
Gość

Re: Studia w zakonie

Rafcio napisał(a):

Tak czasami rodzice opłacają studia Siostry. Z mojego miasta pochodzi pewna Siostra ma pewnie około 45 lat a dalej się uczy i mama pomaga jej finansowo. Siostra "cały czas" się uczy, jest asystentką generalną, a to daje jej większe możliwości pracy. Pozdrawiam!

Rafcio czy ty uważasz to za coś normalne? I co to za funkcja asystentka generalna?
pozdr.
aga

 

#31 2009-05-05 21:08:38

isia
Gość

Re: Studia w zakonie

Jeszcze nie spotkałam się z tym żeby studia sióstr opłacali rodzice. Ale może tak się zdarza albo może po prostu rodzice sami wychodzą z inicjatywą.
Ponieważ ciężko jest podarować coś córce - zakonnicy. Mogą zaproponować taką formę "podarunku".

Ostatnio edytowany przez isia (2009-05-05 21:12:36)

 

#32 2009-05-05 21:13:36

Naaomi
Gość

Re: Studia w zakonie

isia napisał(a):

Popatrzmy na to z innej strony....
Tak sobie pomyślałam - siostry najczęściej studiują zaocznie a takie studia kosztują. W związku z tym Zgromadzenie za studia musi zapłacić. Myślę, że dość sporo zakonnic nigdy by nie skończyło żadnych studiów gdyby nie klasztor bo po prostu nigdy by ich nie było stać na studiowanie zarówno dzienne (kwestie utrzymania) jak i zaoczne. Przecież nie wszystkich rodziców stać na to by wysłać na studia dzieci.

Ile jest więc takich kobiet, które wykształciły się tylko i wyłącznie dzięki temu, że były w klasztorze. Nawet jeśli odeszły po iluś latach - mają inny start, inne możliwości życiowe niż wtedy gdy wstępowały do klasztoru. Znam osobiście takie byłe siostry, które tylko dzięki klasztorowi zdobyły wykształcenie.

W sumie trudno tu mówić kto stracił a kto zyskał. W ogólnym rozrachunku klasztor stracił jeśli taka osoba odeszła.

Isia, wybacz ale kompletnie się z Tobą nie zgodzę - tak naprawdę na studia stać KAŻDEGO, kto tylko chce się uczyć. Istnieją stypendia, dopłaty do akademika, w dużych miastach studentowi bardzo łatwo znaleść pracę - i nie wmawiaj mi, że nie ma na to czasu. Jest jeszcze możliwość wyjazdów wakacyjnych (przez 3 miesiące wakacji jesteś wstanie zarobić na cały rok akademicki). Nie wiem w jakim Ty świecie żyjesz (sory, za porównanie ale tu widać różnice w wychowankach Szymanowskich od innych) ale raczej nie wielu jest studentów, którym rodzice płacą za studia czy dają pieniądze na całość utrzymania. U mnie na roku jest 80 osób (studia dzienne), część robi po dwa kierunki, albo dwie specjalizacje i chyba wszyscy pracują. Jeśli Tobie rodzicę opłacają studia, akademik i dają na dojazdy to "gratuluje" samodzielności.
Może to ci piszę kogoś zaboli ale taka jest prawda - na studiach ludzi zarabiają, sami się utrzymują i niewielu jest takich, którzy czerpią od rodziców kase. I nie wydaje mi się ,ze ktoś tylko dzięki zakonowi robi studia.

A co do Afryki to byłam w Zqambii ale teraz jadę do RPA pracować w ośrodku dla upośledzonych dziciaków.

 

#33 2009-05-05 21:22:47

fabienne
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Puck

Re: Studia w zakonie

Naomii,sama znam dwie osoby,ktore nie mogły studiowac z powodow finansowych,nie mialy zadnego wsparcia od rodzicow.Pracowaly,ale to byla mizerna praca,bo nie mialy siły przebicia,aby znależć lepsza-wrodzona nieśmiałość,kompleksy,a tu rodzicow jeszcze trzeba utrzymać,bo maja problemy.Jedna z nich bedzie studiowac w Zgromadzeniu img/smilies/smile
Ty na studiach masz do czynienia z osobami,ktore JUZ sie dostały,z tymi bez szans na studiowanie na zajeciach sie nie spotkasz,stad moze takie ujęcie tematu.
Bardzo madra kobieta-Siostra Luisa CTM,dziewczynom zainteresowanym wstapieniem ,poleciła wpierw zdobyc zawod,skonczyc szkołe lub studia.

Offline

 

#34 2009-05-05 21:30:16

Naaomi
Gość

Re: Studia w zakonie

Fabienne, ale to nie problem samego braku funduszy - ja zaczęłam pracować w klasie maturalnej (praca w kuchni na noce) i stać mnie było na opłacenie internatu, kupienie biletu itp. Terez jestem na V roku studiów.
Żeby dostać się na studia trzeba był zdać egzaminy (teraz jest tylko matura) i ok, wiem, że nie każdy jest w stanie dostać takie oceny by pójść na studia ale wtedy jest jeszcze zaoczny wariant i jeśli tylko ktoś chce studiować to da sobię rade. Tu nie chodzi o nieśmiałość ale o chęci, upartość, siły i motywację. Nie wierzę, że ktoś kto chce mieć pracę jej nie znajdzie. Może nie będzie to praca marzeń, nie w ulubionym zawodzie i mało płatna ale jeśli priorytetem jest zdobycie wykształcenia to człowiek żadną pracą nie pogardzi!!

 

#35 2009-05-05 21:31:58

Selma
Użytkownik

Re: Studia w zakonie

Naaomi, wybacz, ale szalenie mnie razi uzywanie slowa: uposledzony, szczegolnie z ust osoby, ktora z takimi osobami pracuje/ma pracowac. Mozna to zmienic na 'niepelnosprawny intelektualnie'?

Offline

 

#36 2009-05-05 21:39:29

Naaomi
Gość

Re: Studia w zakonie

Selma napisał(a):

Naaomi, wybacz, ale szalenie mnie razi uzywanie slowa: uposledzony, szczegolnie z ust osoby, ktora z takimi osobami pracuje/ma pracowac. Mozna to zmienic na 'niepelnosprawny intelektualnie'?

Ale "upośledzony" to medyczny termin używany przez lekarzy. Upośledzenia występują w różnym stopniu a jeśli w grupie moich podopiecznych są niepełnosprawni intelektualnie i fizycznie to termin ten jest jak najbardziej na miejscu. Nie wiem czemu się czepiasz ale na moich studiach (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) na wydziale nauk pedagogicznych termin ten jest powszechnie stosowany i ja też będe go używała. Nie wiem co cię w tym razi ale niepotrzebnie się czepiasz...

 

#37 2009-05-05 21:48:49

Selma
Użytkownik

Re: Studia w zakonie

Po co od razu 'czepiasz sie'? Zwracam jedynie uwage. Uposledzenie ma pejoratywne znaczenie i zaleca się zastępowanie go terminem "niepełnosprawność intelektualna". Jesli w grupie twoich podopiecznych sa osoby niepelnosprawne intelektualnie i fizycznie, to uwazam, ze jak najbardziej na miejscu jest mowienie o niepelnosprawnosci, nie o uposledzeniu.

Offline

 

#38 2009-05-05 21:52:15

Naaomi
Gość

Re: Studia w zakonie

http://www.sciaga.pl/tekst/17635-18-upo … literatury   - myśle, że nie ma co prowadzić tej dyskusji, niech ten link wystarczy.
W zakonach (by chyba te są wyznacznikiem na tym forum) które prowadzą DPSy termin "uposledzenie" jest używany i jakoś nikogo to nie razi więc tu też nie powinno. Pozatym siostry, do których jadę też tak mówią i ja bee ten termin stosowała.
Pozdrawiam!

 

#39 2009-05-05 22:01:01

Selma
Użytkownik

Re: Studia w zakonie

Naaomi, nie sadze, aby to zakony byly wyrocznia w sprawie nomenklatury w pedagogice specjalnej, ani nie przemawiaja do mnie informacje pochodzace z brykow i sciag. Jednak masz racje, odbiegamy od tematu. Pozdrawiam rowniez.

Offline

 

#40 2009-05-05 22:07:30

isia
Gość

Re: Studia w zakonie

Naaomi jeśli chodzi o realia TERAZ to się z Tobą częściowo zgadzam choć tylko częściowo bo nie na każdym kierunku można dorabiać. Mnie chodzi raczej o MENTALNOŚĆ.
Gdybym nie zadbała o wykształcenie mojej młodej kuzynki dziś by była po zawodówce i pracowała nie wiadomo gdzie. A teraz właśnie pracuje w dużym mieście, kończy studia i proponują jej doktorat.
Jeśli ktoś pochodzi z małej miejscowości a rodzice nie mają zbyt wygórowanych ambicji a sam nie jest na tyle przedsiębiorczy to niestety nie jest w stanie studiować.

img/smilies/smile Przykro mi bardzo, że Cię rozczaruję ale nie jestem wychowanką szymanowską a studia kończyłam 16 lat temu (niestety img/smilies/sad ) dorabiając korepetycjami + jakieś stypendium.

Myślę, że nieco znowu odbiegamy od tematu i proponuję powrót....

Ostatnio edytowany przez isia (2009-05-05 22:17:03)

 

#41 2009-05-05 22:10:14

trzcina
Gość

Re: Studia w zakonie

Sama studiowałam i wiem, że twierdzenia, że za stypendium można wyżyć można włożyć między bajki. Stypendium socjalne po pierwsze bardzo trudno dostać bo trzeba mieć dochody poniżej ok. 500 zł na osobę w rodzinie a i jak wtedy dostaje się najniższą kwotę czyli jakieś 100-200 zł (tak przynajmniej było na UKSW, gdzie studiowałam rok) najwyższa kwota to jakieś 350 zł (socjalne+na wyżywienie+mieszkaniowe) i jest tak na większości uczelni bo mam dużo znajomych, którzy studiują na różnych uczelniach. Stypendia naukowe dostają nieliczni i są to kwoty rzędu 100-300 zł tyle, że te 300 zł dostaniesz jak będziesz miał średnią powyżej 4,9. A ile mieszkanie kosztuje np. w samej Warszawie - miejsce w pokoju jakieś 400-500 zł (akademiki 300 zł, ale nikomu nie polecam kto się chce uczyć - ciasnota, hałas a warunki opłakane - np. akademiki UKSW) i to jeszcze nie wszędzie można takie rodzynki znaleźć a co z biletem miesięcznym, nie mówiąc o jedzeniu czy jakiś środkach czystości ale też książki, ksero itp.? Są ludzie, którzy studiują pedagogikę i oczywiście mają sporo wolnego czasu na drugi kierunek czy pracę - ale znam osoby, które studiują na Akademii Medycznej (sama tam studiowałam), różne kierunki inżynierskie czy to na Politechnice czy SGGW i oni po prostu nie mają na to czasu bo mają kupę nauki, dzięki reformie edukacyjnej pełno braków, zajęcia od 8 do 20 (nie jak moja koleżanka, która na APS na pierwszym roku miała 2 dni wolnego i nie mówię tu o weekendzie), ciężkie praktyki często w weekendy - ja tak miałam. Praca to może i była ale chyba stróża nocnego jeśli zrezygnowałeś ze snu. Są też po prostu osoby, którym nie wchodzi wszystko do głowy od tak i muszą jednak posiedzieć nad książkami trochę czasu. Często też są osoby wrażliwe, które jednak nie mając wsparcia rodziny po prostu w wielkim mieście poczuły się zagubione, a imprezy za ścianą i pijańskie wybryki (bardzo częsty widok w akademikach), ciągły hałas na korytarzach do późna, mieszkanie w jednym pokoju jak poupychane śledzie - np. akademiki UW - nie dają szansy, żeby normalnie funkcjonować.

Ostatnio edytowany przez trzcina (2009-05-05 22:11:39)

 

#42 2009-05-05 22:26:31

trzcina
Gość

Re: Studia w zakonie

tak poza tym - moja mama ma wykształcenie zawodowe - prowadzi razem z tatą pensjonat - nie jest nasz tylko pewnego naszego bogatego przyjaciela... jest gospodynią - pierze, gotuje, sprząta i jest szczęśliwsza od osób, które mają po 3 fakultety a mądrością i oczytaniem swoim mogłaby niejednego zawstydzić... pozwólmy każdemu być szczęśliwym na swój sposób, można mieć i 10 fakultetów lecz jeśli będzie to tylko zaspakajanie naszych ambicji i egoistycznych pragnień to daleko na tym zajedziemy... moja przyjaciółka zaczyna właśnie 3 kierunek, zawsze myślała o sobie, jaka ona to wykształcona i mądra, wszystko tylko dla siebie, ciągle ja, ja i nic więcej - niestety też jest daleko od Boga img/smilies/sad i wiecie co? ja będę szczęśliwsza będąc w zakonie, obierając ziemniaki, szorując podłogi, dorabiając się bólu pleców i zniszczonych rąk bo wiem, że to będzie na chwałę Pana i za nic bym tego nie oddała za te jej 3 kierunki!!!

 

#43 2009-05-05 22:52:15

Naaomi
Gość

Re: Studia w zakonie

Ale ja nie mówie, że przy obieraniu ziemniaków czy sprzątaniu jest się nie szczęśliwym. Chodziło mi o to, że nie uwierzę, że studiując nie można dorobić na tyle by jako tako przeżyć. Ze stypendium nie da się wynając pokoju ale jeśli się je ma to jest to już o te 200 zł mniej.
w Warszawie czy Krakowie (piszę o tych miastach bo w nich się uczyłam) śmiało możesz dorobić na tyle, by wynająć pokój.
Poza tym jak mówiłam jest jeszcze praca  wakacyjna (ja 3 lata temu przez 3 miesiące zajmowałam się staruszką w USA i zarobiłam około 20 tys. złotych, rok temu w Anglii też miałam na tyle pieniędzy by spokojnie przeżyć rok na studach).
Co do praktyk to można je zrobić w ciągu roku akademickiego, ferii czy weekendów.
Jeśli chodzi o wsparcie emocjonalne to ok, rozumiem, że jest trudno gdy nie ma się wsparcia rodziny ale są jeszcze przyjaciele, znajomi, różnego rodzaju wspólnoty czy domy zgromadzenia, które za iewielką prace dają wyżywienie, pokój i czesem jeszcze jakieś pieniądze. Wystarczy poszukać, podzwonić, popytać się i wiele można zdziałać.
Za przykład też podam moją mamę - niewidoma dziewczyna, skończyła zakład w Laskach, poszła na studia historyczne na UW (nie miała dostępu do pomocy dla niewidomych, więc musiała korzystać z pomocy w czytaniu, brajlem przepisywała notatki i coś tam dorabiała). Te nie miała ŻADNEGO wsparcia od rodziny a jednak mogła i to w duuuuużo trudniejszych czasach więc nie uwierze, że jeśli pełnosprawny człowiek chce studiować to kasa nie jest przeszkodą!!

 

#44 2009-05-06 00:29:23

trzcina
Gość

Re: Studia w zakonie

no i może znalazłam rozwiązanie całego problemu bo znalazłam blisko mojego miejsca zamieszkania Państwową Policealną Szkołę Medyczną i wciągu roku mogę zdobyć tytuł i zawód Opiekuna Medycznego (studium jest roczne i bezpłatne) i daje uprawnienia do pracy w oddziałach szpitalnych, domach pomocy społecznej (dziennych i całodobowych), hospicjach, sanatoriach, fundacjach i stowarzyszeniach działających na rzecz osób chorych i niepełnosprawnych, zakładach opiekuńczo-lecznicznych, niepublicznych zespołach opieki zdrowotnej. No już bym nie szła z tymi pustymi rękoma bo u Samarytanek ktoś taki na pewno się przyda img/smilies/wink A rok czasu to nie tak długo przecież - lepsze to niż 3 lata studiów img/smilies/tongue! Zobaczymy co mi poradzi siostra przełożona img/smilies/smile Dzisiaj wyjeżdżam na parę dni do mojej rodzinnej Częstochowy, więc mnie nie będzie na forum - życzę wszystkim owocnych rozmów img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez trzcina (2009-05-06 00:29:58)

 

#45 2009-05-06 16:27:58

agnus
Gość

Re: Studia w zakonie

tak czytam wasze wypowiedzi, z jednymi sie zgadzam, z innymi nie...
Ja studiuję zaocznie, prawie w każdy piątek, sobotę i niedzielę dojeżdżam jakieś 50-60 km na uczelnię. racja, jest to męczące i kosztowne, ale uważam że mimo tego warto. ze znalezieniem pracy przez studenta tez nie jest łatwo, ale jak się bardzo chce, to wszystko można jakoś pogodzić: naukę, pracę, obowiązki domowe i inne zajęcia. To kwestia samozaparcia i odpowiedniej organizacji czasu. Na niektórych kierunkach ( np. pedagogika) fajnym sposobem odrobienia praktyk jest wolontariat- nie trzeba siedzieć codziennie po wiele godzin, można dogadać się z placówką w której jest się wolontariuszem. Wg mnie to dobre rozwiązanie dlas obu stron.
Ale wracając do głównego wątku- jeśli ktoś ma prawdziwe powołanie to przecież ono nie mija przez te parę lat, kiedy robi się studia. to właśnie może być czas na jego umacnianie. Tylko jeśli ktos decyduje się na wstąpienie do zgromadzenia to powinna być dla niego najważniejsza MIŁOŚĆ a nie kalkulowanie" co mi się bardziej opłaca"czy myślenie " co będzie, gdy..."

 

#46 2009-05-06 18:20:01

Kotek_Kłopotek
Gość

Re: Studia w zakonie

Naaomi napisał(a):

Isia, wybacz ale kompletnie się z Tobą nie zgodzę - tak naprawdę na studia stać KAŻDEGO, kto tylko chce się uczyć.

Niestety, nie każdego. Znam zdolnego chłopaka, który ze względów finansowych uczyć się na porządnej uczelni nie może. A czemu to tak? Bo na start też potrzeba pieniędzy. A żeby wziąć kredyt studencki, też trzeba jakieś wymagania finansowe spełniać.
Inna rzecz - wiele zdolnych osób, które mieszkają na wsi i rodzice prowadzą np. gospodarstwo, nie ma szans na pracę w wakacje. A czemu? Bo rodzice potrzebują ich rąk do pracy, inaczej cały inwentarz itp. by padł.

Naaomi napisał(a):

Istnieją stypendia, dopłaty do akademika, w dużych miastach studentowi bardzo łatwo znaleść pracę

Co stypendiów - ok, ale żeby je dostać, trzeba przez 1 rok się jakoś utrzymać. Inna sprawa, stypendia wydziałowe rzędu 250-450zł pokryją co najwyżej koszty mieszkania w Warszawie/Krakowie/Wrocławiu, i to nie zawsze. A żeby dostać stypendia ministerialne, to trzeba się nieźle naharować, o pracy po nocach nie ma mowy, kiedy w każdym tygodniu jest jakieś poważne kolokwium. Spać też trzeba. Chyba jedyne wyjście to praca weekendowa - ale z drugiej strony, studia to studia, również towarzyski aspekt, a nie tylko nauka i ew. praca.


Naaomi napisał(a):

raczej nie wielu jest studentów, którym rodzice płacą za studia czy dają pieniądze na całość utrzymania. U mnie na roku jest 80 osób (studia dzienne), część robi po dwa kierunki, albo dwie specjalizacje i chyba wszyscy pracują. Jeśli Tobie rodzicę opłacają studia, akademik i dają na dojazdy to "gratuluje" samodzielności.

Nie wiem jaki kierunek studiujesz, ale - studenci kierunków przyrodniczych i technicznych chyba musieliby się rozdwoić, żeby pracować i jeszcze zaliczyć rok z jakąś normalną średnią kwalifikującą do stypendium, a nie z warunkiem z połowy przedmiotów. Na chemii, fizyce, elektronice, automatyce i innych takich niewielu jest studentów, którzy właśni pracują. A czemu? Bo to ciężkie i wymagające czasu studia. Laboratoria są parogodzinne, przed każdym trzeba zdać kolokwium ustne żeby w ogóle na laborkę wejść, pon-pt siedzi się na wydziale właściwie od rana do wieczora, non stop pisze się raporty, sprawozdania wymagające sporo czasu. Dla przyładu: mój brat na kierunku technicznym dzień w dzień ma zajęcia pon-pt od 7(!) rano do 19-20. Z mojego roku z jakichś 160 osób w tej chwili została połowa. Reszta wyleciała po sesji, albo zrezygnowała, bo było za ciężko. Zaliczyło bezwarunkowo 20 osób. Tyle statystyki. Wyobrażasz sobie, żeby przy takim natłoku zajęć jeszcze iść do pracy? 2 kierunki przyrodnicze jednocześnie (wiem coś o tym) a 2 kierunki humanistyczne, gdzie zajęć jest niewiele, za to dużo pracy własnej to dwie różne sprawy, i zupełnie inne wymagania czasowe. I żeby nie było, nie mam nic przeciwko kierunkom humanistycznym img/smilies/wink

Ja akurat jestem w komfortowej sytuacji, bo przez pierwszy rok to rodzice mnie utrzymywali - z tym, że na przyjemności (typu: kupię sobie spodnie, czy pójdę na kawę ze znajomymi) szło z moich wcześniejszych oszczędności. Teraz mam stypendium i utrzymuję się sama. I nie mam do siebie żalu, że nie pracowałam na 1 roku - wtedy na pewno nie udałaby mi się 'wyuczyć' na stypendium. Często nie miałam czasu zjeść obiadu czy prania zrobić, nauczyć się na kolokwium, nie wysypiałam się, a co dopiero pracować. Ale gdybym miała możliwości czasowe, poszłabym do pracy.

Jeśli chodzi o pracę i studia, to chyba trzeba ustalić sobie priorytety: czy jestem samodzielny finansowo, ale na studiach się prześlizguję i płacę grube pieniądze kolejno za powtarzanie niezaliczonych przedmiotów, czy liczę na pomoc rodziców, ale porządnie przykładam się do nauki.

 

#47 2009-05-06 18:50:27

Naaomi
Gość

Re: Studia w zakonie

Czasem wystarczy miesiąc pracy wakacyjnej, można też pracować przez ferie i chyba tu właśnie chodzi o priorytety - jeśli chcesz pracować na gospodarstwie rodziców to ok ale wydaje mi się, ze jeśli student powie rodzicom, że MUSI zarobić na studia bo to na jeden miesiac wakacji raczej puszczą go do pracy choć przyznam się szczerze, że jestem typowym mieszczuchem i problemy wsi są mi totalnie obce.
Poza tym zawsze można zrobić sobie rok przerwy po maturze i przez ten rok zarobić wystarczająco dużo pieniędzy by starczyło i na nie wygórowane studenckie przyjemnosci.
Pracy jest sporo, choc ja głównie obracam się na rynku Warszawy i wiem, ze jest on nie miarodajny ale np. chyba ogólnopolska cena korepetycji z języka to 50 zł za godzinę, po 30 -40 zł z innych przedmiotów i nie wierzę, że jakikolwiek student nie jest w stanie poświecić np 3 h tygodniowo na udzielanie korków.

 

#48 2009-05-06 20:20:29

wioletta
Gość

Re: Studia w zakonie

hmm... tak czytam te wszystkie wypowiedzi z jednymi się zgadzam z drugimi nie za bardzo, do niektórych nie potrafię się też odnieść bo studiuje w mały mieście porównując do Warszawy czy do Krakowa, a mieszkam na wsi to już zupełnie inna bajka. Dostaje coś tam stypendium socjalnego, większość studiów "przebalowałam" - nie pracowałam,utrzymują mnie rodzice, jakąś prace na kolonii dorywałam na 2 tygodnie na wakacjach i na tym się kończyło... żałuję, że tak wyszło ale teraz kiedy chce znaleźć pracę to o nią ciężko...

Jeżeli chodzi o studia - miałam plany zrobić mgr z matematyki jeszcze się zastanawiałam czy dziennie czy też zaocznie, gdy Powołanie spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Ta Jego siła jest taka mocna że już bym poszła, kiedy tylko się obronie i może stawiam Panu Jezusowi jakieś wymagania, pytania czy aby nie obronić mgr z pedagogiki ale myślę, a raczej już jestem pewna że obronie teraz licencjat i oddam się Najwyższemu img/smilies/142

Pamiętam kiedy miałam może 15 lat pierwszy raz w życiu poczułam Jego wołanie, ale zboczyłam ze ścieżki. Widocznie tak miało być, nabyłam pewnych doświadczeń, a przed tym powierzyłam swoje życie Maryi i Jezusowi. Po latach "upomnieli" się o mnie i bardzo się z tego cieszę, jestem najszczęśliwszym człowiekiem chyba na tym świecie w chwili obecnej img/smilies/smile

 

#49 2009-05-07 07:43:41

Vera1
Gość

Re: Studia w zakonie

Trzcino ,doskonale rozumiem cię że po studiowaniu położnictwa żadna praca ci nie straszna .Ja studiuję pielęgniarstwo ale postanowiłam najpierw zrobić dyplom a dopiero wstępować zwłaszcza że kocham ten zawód a wciąż mam wątpliwości co do mojego powołania.Jeśli czujesz że Pan cię wzywa to zostaw Jemu wszelkie decyzje i wstępuj ,może to jest twój czas.Pozdrawiam cię .

 

#50 2009-05-09 13:37:20

Sabina M. (op)
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: misjonarki szkoły - dominikanki bezhabitowe

Re: Studia w zakonie

Studia w zakonie? Jak najbardziej! A przed zakonem? Też można. img/smilies/smile
Od czego to zależy? Od tego, jak Pan Bóg nas prowadzi i od naszej decyzji.
Jeśli ktoś jest pewny woli Bożej, powołania, moim zdaniem powinien zostawić wszystko i pójść za Jezusem. To jest ważnejsze niż wszystko inne. Nie ma sensu kazać Panu Bogu czekać na siebie, jeśli On woła nas teraz.
Jeśli jednak chce się studiować i służyć innym także własną wiedzą, to powinno się szukać zakonu, w którego charyzmacie zawiera się studiowanie, albo przynajmniej może być ono potrzebne.
Ja np. jestem siostrą dominikanką i w moim zgromadzeniu studiowanie nauk teologicznych i świeckich jest codziennym chlebem przez całe życie (chociaż w różnym wymiarze). W sposób szczególny jest przeznaczony na nie okres trwania ślubów czasowych, zwany u nas, tak jak u braci dominikanów, studentatem.
Pozdrawiam serdecznie. Niech Pan Was błogosławi.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo