'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2009-05-13 17:08:52

Śliwka
Użytkownik

NIEDZIELNE EWANGELIE

Chciałabym Was zachęcić do wspólnej refleksji nad Ewangeliami, które nam Kościół dał na kolejne niedziele. Zwykle podstawową zasadą dzielenia się Słowem Bożym i tym jak Ono w nas działa jest niekomentowanie wypowiedzi pozostałych i tego też chciałabym się trzymać. Ale ten temat chciałabym aby był inny od tego, w którym już się każdy dzielił tym jak czyta dany fragment- nowością ma być to, że staramy się WSPÓLNIE rozważać dany fragment.
Ja np. widzę, że mi niesamowicie dużo daje rozważanie Słowa Bożego w jakiejś większej grupie, oczywiście zawsze miało to miejsce w realu, ale myślę, że spokojnie można to spróbować przenieść na nasz internetowy grunt. Widzę, że zawsze czyjeś inne spojrzenie, a wiadomo, że w każdym Słowo jakoś tam inaczej działa, bo kazdy patrzy przez pryzmat swoich doświadczeń, sobie bliskich sytuacji czy obrazów no i oczywiście dochodzi do tego najważniejsza rzecz, czyli działanie Bożej łaski w nas... myślę, że nasze czasem pytania, jakieś zdania, spostrzeżenia mogę bardzo być inspirujące dla innych. Bo widzę, że w grupie rozważa się Słowo jakby "skuteczniej" niż samemu, bo właśnie dochodzą spojrzenia rożnych innych ludzi, i powstaje taki swego rodzaju ciąg skojarzeń, refleksji, czasem może tylko pytań ( bo może np nasze rozważanie czasem przyjąć postać wzajemnego pytania się, ale tutaj czasem myślę, że - znów to podkreślę- WSPÓLNIE, uda nam się jakoś otwierać na łaskę. )

Są chętni?? Uśmiech...

Myślę, że warto wobec tego brać do rozważania dany fragment na dłuższy czas, początkowo więc pomyślałam o tygodniu, zobaczymy czy to wypali... no ma to być czym w rodzaju, grupy biblijnej, wspólnego Namiotu Spotkania, dlatego chyba oczywiste się staje, że najlepiej aby się dzielić tym co się w nas rodzi pod wpływem danych słów Ewangelii, po jakimś przemodleniu, i dodaniu refleksji innych Uśmiech...
Co Wy na to?? Uśmiech...

czekam na razie na jakieś głosy, a wieczorem postaram się coś napisać na temat tej Ewaneglii, która będzie czytana w najbliższą niedzielę, czyli:
( oczywiście warto się zapoznać przy tej okazji z całością czytań niedzielnych, żeby jakiś konteks wyłapać, ale myślę, że skupimy się na samej Ewangelii Uśmiech...


(J 15,9-17)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#2 2009-05-13 21:08:38

Śliwka
Użytkownik

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

Więc zaczynając chciałam zwrócić uwagę na to, że ta Ewangelia się pojawia jeszcze w tym tygodniu, i to dwa razy, we czwartek i w piątek i potem w niedziele... kilka słow o niej już napisałam w dziele o naszych medytacjach, a teraz tylko chciałam właśnie na to powtarzanie zwrócić uwagę.

Bardzo jakoś mnie za serce w tym fragmencie chwytają słowa o radości i o tym, że ta radość ma być "pełna"... zastanawiam się jaka jest ta prawdziwa radość, jaka cechuje chrześcijanina? czym się ona rożni od tej "niepełne radości"? czym, jaki słowami, jakimi darami Chrystus ją w nas uzu-pełnia? Zdumiewające na pierwszy rzut oka połączenie- przykazanie i radość... gdy to czytam myślę sobie, że chyba bardzo często, w każdym razie ja, mylnie rozumiem słowo "przykazanie" , bo pewnie to potoczne rozumienie słowa przykazanie, to głownie zakaz... ale te Boże przykazanie jest inne- może dać pokój i radość... dlaczego? co takiego kryje się w tym przykazaniu? Wolność- oddania życia, jedność- jak jedność Chrystusa z Ojcem, słowem miłość... i gdy Pan kieruje do mnie te słowa o Miłości, tak wiele razy powtarzane w tym fragmencie, i gdy w jakiś sposób pokazuję mi obietnice związane z tą miłością, zaczynam się czuć nieswojo... bo to przecież jest tak, że On mnie prosi o miłość... to jest jedyna rzecz, którą mogę dać Bogu od siebie, w mojej wolności, w moim wyborze...


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#3 2009-05-17 21:33:16

Śliwka
Użytkownik

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

nikt się nie wypowiada... img/smilies/hmm hm... to smutne... bo ja, jak pisałam, niesamowiecie dużo wynoszę z takiego wspólnego rozważania Pisma Świętego... naprawdę Was zachęcam do tego, bo to niezwykle może być inspirujące, pod warunkiem, że bierze w tym udział WIĘCEJ NIŻ JEDNA OSOBA img/smilies/big_smile
więc ja się nie poddaję i podaję do rozważania Ewangelię na przyszłą niedziele, mam nadzieję, że teraz z racji chociązby dłużeszego czasu do rozważan i przemodlenia tą Ewangelią, jakoś się włączycie w rozważanie Słowa Bożego img/smilies/smile

NIEDZIELA 24.05- UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO

(Mk 16,15-20)
I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.


______________
dobra kochani- proste pytanie- czy ktoś w ogóle jest zainteresowany takim WSPÓLNYM rozważaniem Ewangelii??

nie umieszczamy jednego posta pod drugim, uzywamy opcji "edytuj"

Ostatnio edytowany przez dzieciak (2009-07-12 13:15:40)


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#4 2009-07-02 11:10:05

joannag
Gość

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

Śliwka napisał(a):

dobra kochani- proste pytanie- czy ktoś w ogóle jest zainteresowany takim WSPÓLNYM rozważaniem Ewangelii??

Mnie interesują słowa Jezusa skierowane do uczniów:


J 15:1-40 BT  „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia.(2) Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy.(3) Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was.(4) Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - o ile nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.(5) Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.(6) Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie.(7) Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni.(8) Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.(9) Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej!(10) Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.(11) To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.(12) To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.(13) Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.(14) Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.(15) Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.(16) Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.(17) To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.(18) Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził.(19) Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi.(20) Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: Sługa nie jest większy od swego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać.(21) Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał.(22) Gdybym nie przyszedł i nie mówił do nich, nie mieliby grzechu. Teraz jednak nie mają usprawiedliwienia dla swego grzechu.(23) Kto Mnie nienawidzi, ten i Ojca mego nienawidzi.(24) Gdybym nie dokonał wśród nich dzieł, których nikt inny nie dokonał, nie mieliby grzechu. Teraz jednak widzieli je, a jednak znienawidzili i Mnie, i Ojca mego.(25) Ale to się stało, aby się wypełniło słowo napisane w ich Prawie: Nienawidzili Mnie bez powodu.(26) Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie.(27) Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.”

Jezus nazywa swego Ojca ogrodnikiem a siebie krzewem winnym.Uczniów zaś gałeziami.Potem mówi im ,że by trwac w krzewie winnym muszą byc jego uczniami i muszą zachowywac przykazania.A w szczególności przykazanie miłości.
Przez to trwanie w miłości mieli byc nienawidzeni przez świat ,który daleko odszedł od Boga i Jego przykazań.

 

#5 2009-07-05 18:50:06

Nadzieja
Gość

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego
uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu,
przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: Skąd On to ma? I co za
mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być
prorok tak lekceważony. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na
kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich
niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

W związku z dzisiejszą Ewangelią naszła mnie pewna myśl…  Spotykając się z ludźmi świadczymy w jakiś sposób o tym, kim jesteśmy i jakimi wartościami kierujemy się w życiu.  Każdy chrześcijanin powinien swoją postawą ukazywać bliźnim Boga.  Dużo łatwiej jest mi ta miłość okazywać wśród ludzi których nie znam- np. kiedy kogoś spotykam rzadko, kiedy jestem na rekolekcjach- łatwiej mi się dzielić wiarą… A tak trudno mi rozmawiać o Bogu we własnym domu, bojąc się… niewiadomo czego- kpin, wyśmiania…? A może przemawia przeze mnie pycha- że jestem lepsza niż inni…?
I druga rzecz- zastanowiło mnie to, dlaczego Jezus nie mógł uczynić żadnego cudu w rodzinnym mieście..? Nasunęło mi się to, że przecież Jezus nie chciał się ”popisać” przed tłumem,  tylko jak mówi Pismo Święte- chciał nauczać… A swoi go nie przyjęli… Dlaczego? Bo zbyt mocno wyróżniał się w tłumie, podczas gdy jego krewni byli zwykłymi ludźmi… I kolejna wskazówka dla mnie- to że mam inną hierarchię wartości i często spotyka się ona z niezrozumieniem ze strony najbliższych wcale nie oznacza, ze jest gorsza, że jestem życiową łamagą… Jeśli jest to dobre- to warto trwać, a zmienić to, co jest złe…
I przypomniała mi sie pewna sytuacja (może nie do końca na temat…) , kiedy pewna bliska mi osoba wstępowała do klasztoru- najbliżsi nie rozumieli tej decyzji, nie wierzyli że zostanie… A teraz jest już po ślubach wieczystych…

 

#6 2009-07-06 10:23:18

Śliwka
Użytkownik

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

Ja jeszcze do tego Twojego spojrzenia, Nadziejo, dodałabym kilka moich słów, takiego może spojrzenia z innej strony... mnie ta Ewangelia zastanowiła nad tym, jak to jest ze mną... tzn z moim "przyzwyczajaniem się" do Boga w moim życiu... zdarza mi się, być z Nim tak "na zapas", tzn z przyzwyczajenia, z jakiegoś przekonania, że przecież tak dobrze Go znam, jestem tak blisko ( chociażby moje działania w mojej wspólnocie, w moim duszpasterstwie) i tak jakby na zapas się upewniam tymi moimi zewnetrzmymi zachowaniami ( ale nie na pokaz, raczej mającymi mnie samą utwierdzać w przekonaniu o mojej bliskości z Nim....), że przecież tak Go znam i te słowa to nie do mnie.... a one do mnie właśnie, bo przecież ja także często swoimi przyzwyczajeniami zamykam Mu drogę działania ze mnie, bo Go zamykam w jakimś obrazie, przez co uniemożliwiam Mu działania, bo "wymyślam" sobie sama co i JAK ma mi On dać, jak ma zmienić moje życie, a On chce działać zupełnie inaczej, bo to On zna mnie najlepiej, i wie, co w moim życiu potrzebuje Jego przemiany, Jego cudu...


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#7 2009-08-28 19:20:00

dzieciak
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: dolnosląskie

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

(Mk 7,1-8.14-15.21-23)
Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I /gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.

to jest Ewangelia na XXII niedzielę zwykłą- 30 sierpnia.

Mnie zastanawia taka kwestia:
słyszałam, że kiedyś/ w dawnych czasach ludzie myli naczynia, myli wszystko przed dotknięciem, bo ponoć wierzyli w to, że jeśli np. ktoś kto jest zły, kto jest nieczysty dotknie np. kubka to ten kubek tez jest nieczysty itp. itd.

gest mycia rak- przewija się bardzo często w Biblii. Najbardziej znany jest chyba z momentu, kiedy to Piłat umył swe ręce. Dlaczego? Bo chciał uniknac odpowiedzialności. Bo chciał pokazac, że to nie jego wina, że Jezus umiera. Chyba nie przypadkiem wzięło się to powiedzenie "umywam od tego ręce' co znaczy- nie biorę za to odpowiedzialności....


'Będzie błogosławił...
Będzie łamał...
Będzie dawał swoim uczniom...
     I nigdy nie zrezygnuje z Ciebie !' <3

Offline

 

#8 2010-07-31 11:08:56

Śliwka
Użytkownik

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

XVIII Niedziela zwykła- 1 sierpnia

(Łk 12,13-21)
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

dla mnie te niedzielne czytania ( pozostałe- "marność nad marnościami"- Koh 1,2;2,21-23; i o dążeniu do tego, co w górze- Kol 3,1-5.9-11) to po prostu strasznie praktyczne i na teraz Słowo. taki konkret... i jakoś czytając je od razu odczułam ich piękno... co mnie samą zdumiało, bo zwykle uciekam od "takich" fragmentów, udaje się ich nie słyszę, nie widzę, że nie są do mnie... zwykle wyłapuję te "pogodne" Słowa... i pewnie na to też jest czas... ale dzisiaj dla mnie czas jest na takie mocne Słowa, może bolesne... bo wiadomo każdy ma swoje przywiązania, nie ma co udawać świętego- chciałabym być doceniona, a gdy tak się nie dzieję to odczuwam ból, denerwuje się gdy znów muszę po kimś poprawiać ( a serio tak to aktualnie dotyczy otaczających mnie spraw!!) więc robię to często niechętnie i ostetntacyjnie " z łaski"... wiadomo.. tak bywa... dlatego to wszytsko boli, bo pod tym jest jeszcze masa takich moich "spraw"...
ale dzisiaj zachwyca mnie takie sojrzenie z drugiej strony... jeśli Pan mówi do nas takie Słowa, ten kochajacy nas Bóg, ten który o nas walczy, dba o nas... chce tylko naszego dobra, jeśli On wypowiada takie mocne i karcące słowa to to musi byc wielka miłość... to nie sztuka obsypywać kogoś pięknymi słówkami... ale Pan tutaj ryzykuje to, że Jego Słowa nas zabolą, ryzyzkuje to , że się "obrazimy", że nas nimi wstrząśnie, aby nam okazać troskę... tak bardzo Mu zależy...
i dzisiaj do mnie mówi po prostu: " otrząśnij się. jesteś stworzona do rzeczy wielkich- nie rozdrabniaj się, nie marnuj swojego serca na "bylejakie" kochanie"


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#9 2010-08-15 20:03:41

Śliwka
Użytkownik

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

"W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki." (Łk 1,39-56)

może mało odkrywcze, ale jednak dla mnie dzisiaj w serce wpadające. Błogosławiona jesteś boś uwierzyła. Nie dlatego, że wiele dostałaś, nie dlatego, że byłaś bez grzechu, nie dlatego, że się "dobrze" zachowałaś, nie dlatego,  że byłaś odważna... to wszystko pewnie też, ale w konekwencji tego pierwszego. Bo uwierzyłaś Słowu Boga. Bo byłaś na tyle "szalona" żeby uwierzyć w 'TAKIE' obietnice. Bo musiałaś być jak " gwałtownik" aby uwierzyć TAKIEMU Słowu. A gawałtownicy zdobywają Niebo. I te Je zdobyłaś. Niejpełniej jak się dało.


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#10 2012-02-28 08:43:17

s.m.amabilis
Gość
 

#11 2012-03-11 14:49:18

Karolina90
Użytkownik
Imieniny: 17.11
Urodziny: 16.04
Skąd: ,,Gdzie jest Twój skarb, tam i serce jest Twe... ''

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu – 11 marzec

(J 2, 13-25)
Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska». Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie» W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?»
On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku.



„Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał”. Ten fragment Ewangelii jakoś mnie dzisiaj dotyka. Bo ja bardzo lubię czytać słowa Jezusa o miłości, przebaczaniu. Chętnie słucham fragmentów Dobrej Nowiny, które mówią o cudach dokonanych przez Jezusa, o licznych uzdrowieniach. Znacznie trudniej jest przyjąć Jezusa, który sporządza sobie bicz ze sznurków i wyrzuca ze świątyni. Przez ten właśnie czyn Jezus pokazuje, że świątynia jest domem jego Ojca, a nie targowiskiem. Gorliwość Jezusa jest dla mnie samej wielkim przypomnieniem i wezwaniem, że powinnam zadbać o świątynię mojego serca i sumienia. „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie” – te słowa mówią mi, że muszę podjąć walkę duchową i wewnętrzną o to, by moje sumienie i serce było domem Ojca, a nie targowiskiem. Gorliwość o to powinna mnie „pożerać”.  Dlatego też wydaje mi się, że powinniśmy z całych sił walczyć o wiarę w naszym życiu, o obecność prawa Bożego w naszym zmaganiu się z trudnościami dnia codziennego. Jezus to wszystko nam przypomina, bo tylko On wie, „co się kryje w człowieku”. Bardzo trudno jest  podejmować każdego dnia walkę wewnętrzną z naszymi grzechami, słabościami. Chyba warto zdać sobie sprawę z tego, że obok mnie jest Jezus, który stawia mi wymagania, który poucza, że ze świątynią mojego serca nie ma żartów. Jezus przypomina mi, że nie ma tu miejsca na ludzkie kalkulacje, na wygodne rozwiązania. Tutaj toczy się walka o moje sumienie. Gorliwość Jezusa jest dla mnie przykładem, że mam być człowiekiem sumienia, człowiekiem sumiennym w życiu i postępowaniu. A zatem stoi przede mną trudne zadanie: muszę być w życiu gorliwy w trosce o dom Ojca, którym jest moje sumienie.


" Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia"!

Offline

 

#12 2012-03-11 18:33:02

wariatka
Użytkownik

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

a nam dzisiaj ojciec mówił, że obecność na dziedzińcu świątyni kupców była ZGODNA Z PRAWEM bowiem handlowali oni rzeczami związnymi z kultem - można było kupić gołębie lub wymienić pieniądze... i dla mnie stało się jasne, że Chrystus wprowadza w czyn słowa "Miłosierdzia chcę, nie ofiary" i wypełnia doskonale Prawo

Offline

 

#13 2012-03-11 19:49:52

xxEwelina
Gość

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

Cieszę się, że ktoś odświeżył temat img/smilies/smile
Mam małą, osobistą propozycję, czy moglibyśmy rozważać i omawiać PRZYSZŁĄ Ewangelię?

Czyli na przykład dzisiaj nie o kupcach, ale już na przyszły tydzień?
Teraz niby czytam czytania i ewangelię jeszcze zanim pójdę w niedzielę do kościola, wiem o czym będzie i nastawiam się "psychcznie" na to co ksiądz może powiedzieć na kazaniu, ale niestety, mało rozumiem (albo wcale) a rozważanie samej w określonym czasie, kiedy w tle słyszę obcy język jakoś mi nie idzie i tak wychodzę z tej mszy, jakby tylko z części eucharystycznej, totalnie nie odczuwając liturgii Słowa. Może gdybym miała obmyśloną, wytłumaczoną i objaśnioną w pewien sposób Ewangelię, jakiś punkt widzenia na całokształt Liturgii Słowa w danym dniu byłoby mi latwiej? Bo na razie, jakoś tak nijako... a samej nie idzie tak dobrze. Wiem, głupio to brzmi, bo człowiek tyle lat chodzi do kościola i nie powiem, czasami nie zwracałam nawet uwagi na kazania - noo ksiądz tlumaczył to się bylo, rożnie się to przeżywało. Ale zawsze jakoś. A teraz nijak, bo nic nie rozumiem... dziwne uczucie.

I co Wy na to? Są chętni?

 

#14 2015-07-19 17:50:36

justyna00
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny: 09.02
Skąd:

Re: NIEDZIELNE EWANGELIE

Dzisiejsza Ewangelia
Mk 6, 30-34

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: "Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco!". Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.


Tak rozważając dzisiejsze słowa Ewangelii doszłam do tego, że w tym fragmencie opisane są zakony czynno-kontemplacyjne. Nauczają, dają z siebie wszystko nie pragnąc niczego w zamian, a potem udają się w "miejsce pustynne", by opowiedzieć Chrystusowi o tym, co ich spotkało, by wypocząć w Jego cudownie boskiej obecności.

Niesamowicie poruszyły mnie też ostatnie zdania, gdzie Jezus zaopiekował się ludem jako Dobry Pasterz widząc, że oni pragną słuchać Jego słowa. Mnie uczy to, że nie mogę pozostawić drugiej osoby widząc w niej chociażby malutką iskierkę wiary, bo sama bardzo szybko zgaśnie. Muszę pokazać jej, gdzie ma szukać swojego Pasterza.


Krótkie rozważanie, ale bardzo chciałam się nim z wami podzielić img/smilies/wink


Czasami trzeba zrezygnować z czegoś dobrego na rzecz czegoś lepszego

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo