'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2007-02-22 12:05:59

malutka
Gość

Odejście?

Rozmawialam ostatnio z pewnym kaplanem na temat tego, dlaczego jest tak malo powolan i dlaczego tak duzo osob wystepuje z zakonow (mam 2 kolezanki, ktore byly w klasztorze-jedna spedzila tam 3 miesiace, a druga pol roku). Ten kaplan byl na rekolekcjach, ktore prowadzil ks.Piotr Pawlukiewicz (znacie juz tego Ksiedza?), a w czasie ich trwania padly takze i takie pytania. Ks.Piotr odopwiedzial, iz duza czesc osob, ktora wstepuje do zakonu jest jeszcze niedojrzala (urosla im polowa serducha-i to bardzo szybko, ale druga czesc serca nie jest jeszcze gotowa do konsekwencji podjetych decyzji) i dlatego czesc osob wystepuje. Ks.Pawlukiewicz przyrownal czesc takich osob, do ludzi ktorzy chodza w rozwiazanych butach (mam nadzieje, ze zrozumiecie o co chodzi:)), otoz, gdy nie zawiazesz butow (tzn nie poukladasz sobie w zyciu prywatnym, gdy odkryjesz swoje poranienia i nie zaczniesz ich leczyc-razem z Panem, gdy jestes niedojrzaly emocjonalnie itp) to wtedy bardzo latwo sie przywrocic (czytaj-przy pierwszych trudnosciach - wystapic z zakonu,seminarium). Dlatego tak czesto zdarza sie rezygnacja z zakonu, seminarium... niedojrzalosc emocjonalna oraz brak odpowiedzialnosci za podjete decyzje to najczestsze powody rezygnacji z zycia calkowicie oddanemu Panu. Co do ilosci powolan-dzisiejszy swiat nie sprzyja rozeznawaniu swego pwolania, czesto wiele powolan ejst zagluszonych i "przekrzyczanych" przez dzisiejszy swiat.... to tyle ile dowiedzialam sie na ten temat.... nie wiem czy to Wam pomoze czy nie, ale.... cos prawdy w tym chyba jest..... 3majcie sie Nieba img/smilies/wink

 

#2 2007-02-22 16:47:57

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Odejście?

Ja mysle ze nie ma ''braku powołań'' wskaźniki są na duzym poziomie.Najcudniejsze jest to, coraz wiececej osob wybiera zycie w zakonie zamkniętym.Jest to najpiękniejsze poswiecenie się Bogu przez nieustanna modlitwę.
jednak ja wiem po sobie, ze nie ''wytrzymalambym ''takiej formy realizacji swego powołania.Lubię działać,pomagać innym............
Masz rację tzn.ma ja ks img/smilies/big_smile ''(urosla im polowa serducha-i to bardzo szybko, ale druga czesc serca nie jest jeszcze gotowa do konsekwencji podjetych decyzji)   Tak jest bardzo czesto,ze myslimy ze jestesmy gotowi,ale niestety.
Obecnie juz zmieniłam troche swoje nastawienie do tego ,ze mozna zrezygować z zakonu.Jesli ktoś wystepuje to nic zlego sie nie dzieje,nie tędy jego droga,moze się pogubił,moze pan widział go w czymś innym....
Rozmawaijac z siostrą mowila mi kilka krotnie ze w postulacie dopiero zacznę odkrywac swoje powolanie,bo trudno zyjąc tutaj '' na ziemi'' w swym dotychczasowym zyciu odkryć swoje powolanie czy to to.
Ja tylko mam obawy zwiazane z  rodziną,ze trudno bedzie mi do nich wrocic,kiedy to przejdę ''przez pieklo ''na ziemi,ze wstępuję do zkaonu.

A co do ks.Pawlukiewicza,ma cudne kazania,porownania -super.Od kiedy dowiedziałam się ze sa katechezy w radiu Jozef z jego udziałem zawsze słucham.szkoda ze malo jest pytań o powolaniu( ze malo o tym mowi)


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#3 2007-02-22 21:34:58

piccolina
Gość

Re: Odejście?

Malutka, w koncu ktos tu poruszyl bardzo wazny temat........ Dzis mlodym ludziom nikt nie ulatwia dojrzewania emocjonalnego. Niestety, weszlo na rynek bezstresowe wychowanie. Co widac rowniez i w zakonach czy w seminariach. Posowa sie w latach a ciagle jest dzieckiem. Pol biedy gdy wystepuje z seminarium czy zakonu. Gorzej jak zostaja wyswieceni. Znajdujesz sie w sytuacji, ze masz przed soba doroslego chlopczyka, ktory nawed nie wie, ze jest chlopczykiem.
Pozatym system formacji w zakonnach jest dosc przestarzaly. Tradycje sa bardzo piekne, tylko ze prawie nie "reformowalne". Dzis mlodzi ludzie troche wiecej rozumieja o swiecie, a mniej o sobie samych, o tym kim sa i jakie tak naprawde maja marzenia. Dlatego np. oddawanie otwarego listu mistrzyni, nie budzi nic innego tylko lek, bunt i niezrozumienie, a na leku i strachu zadko kiedy wyrasta cos pieknego np zaufanie. Dlatego czasmi trzymanie sie tradycji "bo zawsze tak bylo" nie wychodzi na dobre ani zgromadzeniu ani osobi w formacji. Nie pomaga zrozumiec siebie, swoich motywacji, tylko "zastrasza" tradycja.
Dzis mlodym ludziom swiat proponuje nieskonczona ilosc propzycji realizowania siebie, dlatego coraz trudniej w tym natloku propozycji dostrzec tak naprwde dla czego, dla Kogo warto zyc.  Dlatego dzis trzeba umiec "wypromowac" zycie zakonne.  Pokazac jego piekno i przedewszystkim byc w nim autentycznym.

Ups! img/smilies/smile to post dla formatorow a nie dla osob rozeznajacych powolanie, no ale zaryzykuje, najwyzej dostanie mi sie po uszach od siostr starszych starzem zakonnym img/smilies/wink

 

#4 2010-07-23 19:51:47

Dziuksa
Gość

Re: Odejście?

są tu osoby, które miały doświadczenia w klasztorach. Możecie napisać jak sobie poradziłyście później? Jak rodzice zareagowali, po jakim czasie wróciłyście?

 

#5 2010-07-23 20:17:46

kasia21
Gość

Re: Odejście?

Tak Aniu masz rację. Czym dla mnie było odejście? Sądziłam że porażką a jednak mnie było ono bardzo potrzebne teraz bardziej doceniłam dar jakim jest życie zakonne życie we wspólnocie i sam czas spędzony z moim Oblubieńcem img/smilies/142
Jak zareagowali rodzice?Może to dziwne ale cieszyli się że będę z nimi choć wiedzieli, że pragnę powrócić do Rodziny Zakonnej przez prawie 3 lata widzieli, że jestem szczęśliwa, dlatego teraz przed powrotem do Klasztoru nie robia draki ale akceptują moją decyzję i mimo,że jest im ciężko są mocni i mnie umacniają. Za to wszystko Chwała Panu!!! img/smilies/142

 

#6 2010-07-23 20:23:47

Enieledam
Gość

Re: Odejście?

na te temat toczyła się dyskusja w tym wątku http://powolaniowapomoc.p2a.pl/viewtopi … 80&p=4
A co do studiów przed zakonem, to uważam, że każdy musi indywidualnie rozeznać. Bo formacja zakonna to nie "lata w plecy", ale zdobywanie pewnej wiedzy, doświadczenia i jak nazwa wskazuje formaja osoby - niektórym się przydaje taki czas przez apostolstwem w świecie img/smilies/smile A, że po kilku latach osobie, która wstąpiła zarz po maturze jest trudniej bo bez studiów itp - a czy byłoby jej łatwiej, gdyby najpierw poświęciła 3 zy 5 lat na studia, a potem wstąpiła i po kolejnych 5 by rozeznała, że nie ta droga? Czy wtedy nie byłoby jej trudno, bo studia dawno więc ma tylko papier, a nikłe doświadczenie, a poza tym 30 na karku i w konkurencji z młodszymi odpada jako poczatkujący pracownik? Pomijam fakt, że osobie po studiach trudniej sie poddać formowaniu - bo samodzielność trudno porzucić na rzecz posłuszeństwa, bo ubóstwo ciąży, gdy samemu się miało pieczę nad kasą, bo kursowe to dzieciaki...
A poza tym łatwo zatracić powołanie, jak się przegapi czas łaski. Tak więc, jeśli któraś czuje już po szkole średniej, że to jej droga, to powinna się raczej zdecydować; ale jeśli ma wciąż wątpliwości, to może czas studiów da rozeznanie i pozwoli poznać właściwą wspólnotę i miejsce.
Odejście nie jest takie straszne - znam wiele dziewcząt, które odeszły - jedne po 2-3 latach, inne tuż przed wieczystymi - są szczęśliwe i sobie radzą zawodowo, mają rodziny. No, ale jak ktoś idzie do klasztoru w zamyśle ucieczki od problemów czy świata, to nie dość, ze pewnie odejdzie, to i potem będzie sobie kiepsko radził jako świecki, jak się nie weźmie za rogi z problemem.

Ostatnio edytowany przez Enieledam (2010-07-23 20:37:06)

 

#7 2010-07-24 11:34:51

Enieledam
Gość

Re: Odejście?

Kasia 21 nie bardzo wiem, gdzie w moim poście piszę o wstepowaniu z zamiarem odejścia, ale masz prawo do swoich odczuć, więc... Odniosłam się do wypowiedzi

Lea  napisał(a):

Osobiscie uwazam,ze powinno sie przed wstapieniem do zakonu skonczyc studia.Bo w razie ,,pomylki'' jest juz latwiej szukac pracy.Jesli 19 letnia dziewczyna decyduje sie na zakon i po roku,dwoch odchodzi,to jeszcze nie ma tragedii.Ale w moim zgromadzeniu byly osoby,ktore odchodzily w wieku 30 lub wiecej lat bez zadnego wyksztalcenia.I wtedy maja problem...

i

Dziuksa napisał(a):

po kilku latach? ech zawsze mnie nurtuje ten problem... co później. Bo przeciez to pare lat w plecy...

z którymi nie bardzo się zgadzam właśnie ze względu na argumenty w moim poście.
Natomiast z tym, czy powołanie zniknie czy nie też bym mogła dyskutować - jak nam na rekolekcjach wyjaśniała s.Julita - jest czas łaski, którą Bóg daje do realizacji powołania, jak się go przegapi albo będzie zbytnio zwlekać, to może być bardzo trudno wytrwać w powołaniu. Tak więc może nie tyle zniknie w czasie wymuszonego oczekiwania (studiów, wyjazdó czy wyszalenia się), ale będzie pod górkę.

 

#8 2010-07-24 12:02:24

fabienne
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Puck

Re: Odejście?

Można miec wykształcenie i miec problem z pracą, z utrzymaniem się.W ogóle nie wstępując do zakonu.

Wszystko mozna podciagnąc pod "lata w plecy"- wyjazd za granicę, czas w którym wykonujemy pracę byle jaką, żeby tylko móc przezyć.

Jeżeli dziewczyna ma oferowana pomoc rodziny na pierwszy moment po odejściu,to poradzi sobie. Gorzej,gdy jest zupełnie sama. A tu zero kasy, coś trzeba jeść, gdzieś trzeba spać. Taką sytuacje trudno mi sobie wyobrazić.Bo staje za bramą klasztoru i co? Gdzie iść?

Często mozna przeczytać wypowiedzi starszych Sióstr,że kiedys dziewczyny wstępowały i zostawały,obecnie częściej wstępują i odchodzą. Moim zdaniem,to nie tak,że kiedys były lepsze,pewniejsze powołania. Tylko ostarcyzm społeczeństwa był większy i większa obawa przed opuszczeniem klasztornych murów. Bo co rodzina,bo co ojciec,ktory dał posag  i kto ją będzie chciał - starą pannę,która się stawało po 25tym roku życia.

Parę tygodni temu dowiedziałam się, ze moja Babcia była w zakonie. Niedługo,ale do dzis starsi ludzie w jej miejscowości pamietaja Ją jako zakonnice i w sumie tylko to moga o niej powiedzieć. Pobyt w zakonie zdeterminował cały obraz,jaki mieli o niej ludzie. Nie każdy w tamtych czasach byłby to w stanie udzwignąć. Ile kobiet zostawało,nie ze względu na powołanie,tylko z uwagi na pewność jutra i lęk przed przyszłościa?

Ostatnio edytowany przez fabienne (2010-07-24 12:17:42)

Offline

 

#9 2010-07-24 12:58:58

Enieledam
Gość

Re: Odejście?

Pozwolę się z Tobą Fabienne nie zgodzić co do tych "lepszych" powołań - pewniejszych. Dzisiejszy człowiek uczy się od maleńkości, że dostaje, czego zapragnie - już, teraz, natychmiast - że ma iść za tym, co mu wygodne. Stąd potem każda trudność, kryzys skutkuje wycofaniem i rezygnacją - i owszem, duży wpływ na nieodchodzenie z klasztorów czy brak rozwodów miało społeczeństwo, ale raczej w mniejszym stopniu na te źle rozeznane powołania (nie mówimi o średniowieczu, gdzie klasztor bywał za karę itp. img/smilies/smile), a na przetrzymanie kryzysu. Taka dziewczyna czy chłopak, napotykając na trudności w modlitwie, niemogąc sie dogadać z jedną z sióstr nie pakowąła od razu manatków i nie odchodziła, a dziś - telefon do domu i do widzenia. Tak samo w małżeństwie - pierwszy kryzys, zauroczenie kimś innym i "cześć kochanie". Społeczeństwo stało w pewnym sensie na straży i przyczyniało sie do podejmowania wysiłku, zaangażowania - dziś ważne dla większości są emocje, więc zaangażowania trudno oczekiwać.

 

#10 2010-07-24 17:16:52

annuarita_1
Użytkownik
Imieniny: 27 sierpień
Urodziny: 19.01
Skąd: Pruszków

Re: Odejście?

ja jestem zdania że łatwiej i lepiej iść po szkole średniej potem jest coraz trudniej z każdym rokiem. Oj tak coś wiem na ten temat z własnego doświadczenia. Składa się na to wiele czynników. Niezależność własny pieniądz czy też różne inne czynniki. Po szkole średniej jest się łatwiej poddać formacji

Offline

 

#11 2010-07-24 17:27:12

Kasia K
Użytkownik
Imieniny: 25.11
Urodziny: 28.05.
Skąd: okolice Gorzowa Wlkp.

Re: Odejście?

Jeszcze nie wstępowałam nigdy, ale coś wiem na ten temat img/smilies/smile.
To nie jest tak,że lepiej iść po szkole średniej, po maturze czy po studiach...To nie my wybieramy czas,tylko Pan Bóg. Jeśli kogoś powołuje po maturze, to pójdzie po maturze, a jeśli w późniejszym czasie, to pójdzie później i jesli osoba słyszy ten głos w sercu, to powinna zaufać Bogu we wszystkim, czyli nawet w tym,że może zostać bez niczego. To jest całe zaufanie, bezgraniczne,do końca, a przeciez Bóg nikogo nie zostawi, wszystkim się zajmie, nawet jeśli wystąpi się z zakonu, to Bóg przecież nie opuszcza, wszystko jest na zasadzie naszej wiary. Ufajmy Panu, dostrzegajmy Jego obecnośc na codzień, żyjmy dniem nie martwiąc się o przyszłość img/smilies/wink.


Wpatrywać się Panie, w Twe święte Ciało, pragnę do końca moich dni,
bo me serce Ciebie pokochało, ukrytego w białej Hostii.
img/smilies/142
Bądź uwielbiony za dzieła Twoje, modlitwą uczyń życie moje!     img/smilies/142   (30.05.2010)
mój blog- zapraszam: http://wszystkozaczynasieodmodlitwy.blogspot.com/

Offline

 

#12 2010-07-24 17:59:42

Zuzela
Gość

Re: Odejście?

Zgadzam się, Pan Bóg wybiera czas. Każdy ma swoją historię życia, każdy inną, odrębną, indywidualną img/smilies/smile

 

#13 2010-07-24 20:30:56

scholastyka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Warszawa

Re: Odejście?

Moim zdaniem, nie ma gotowych schematów i scenariuszy w tej kwestii...Odejście może być początkiem nowej drogi życia z Jezusem, dużo zależy od indywidualnego podejścia, myślenia, nastawienia itp. To bardzo osobista, złożona i trudna decyzja...img/smilies/smile


"Wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Nie musimy jednak kopiować wzorów świętych uznanych przez Kościół. Każdy ma swoją własną drogę życia."

Offline

 

#14 2010-07-25 11:46:56

piccolina
Gość

Re: Odejście?

"kto nie jest gotow odejsc, nie jest rowniez gotow by pozostac".
Im dluzej trwa moje zycie zakonne tym bardziej rozumiem te slowa. To prawda, ze nie wstepuje sie by wystapic, ale bezdyskusyjna pewnosc nie jest zdrowa.  Osoby ktore nie dopuszczja do siebie watpliwosci w rzeczywistosci sa pelni lekow i obaw.
Czlowiek jest wolny. Szczegolnie w odpowiedzi na zaproszczenie do zycia w czystosci, ubustwa i posluszenstwa ta wolnosc jest bardzo wazna. A kiedy czlowiek jest wolny? Kiedy dotyka sytuacji w ktorej wybiera szczerze. Kiedy naprawde dotyka sercem wolnosc. Moge byc zona, matka, ale wybieram to co naprawde czuje moje serce pomimo trudnosci i trudow. To nie leki i obawy decyduja o wyborach, ale poszukiwanie prawdy mojego zycia w wolnosci dziecka Bozego. Bycie wolnym to naprawde trudna sprawa, ale bardzo piekna. Wolnosci serca, mysli i slowa broni sie kazdego dnia.

Ostatnio edytowany przez piccolina (2010-07-25 11:49:07)

 

#15 2010-07-25 14:01:40

chefsiba
Gość

Re: Odejście?

No ja też myślę, że chodzi nie o szczelne zamknięcie się w stabilnym życiu zakonnym, tylko o przylgnięcie do Pana i słuchanie Go całym sercem z coraz większą gotowością do wypełniania Jego Słowa. Jeśli taka będzie postawa, to każda osoba zakonna będzie powtarzać: "Jestem gotowa zostać, jeśli mój Pan tego pragnie, ale na Jego słowo jestem gotowa też odejść".

 

#16 2010-07-25 21:21:10

jacenty
Gość

Re: Odejście?

W sprawach odejść sprawdza się taka zasada, że jeśli potrafisz sobie wyobrazić życie poza zakonem lub seminarium, to możesz się od razu pakować.

 

#17 2010-07-26 19:54:39

Śliwka
Użytkownik

Re: Odejście?

czy mógłby ksiądz rozwinąć tę myśl...
bo gdzie tutaj jakby jednocześnie miejsce na taką "normalność" tzn świadomość, że nie wybieram takiego życia jako ucieczki, bo "nie nadaję się" do niczego innego... gdzie tutaj miejsca na takie wg mnie zdrowe steriwdzenie, że owszem spokojnie mogłabym mieć rodzinę i żyć w święty sposób poza zakonem, ale w swojej wolności i z wiarą w Boże prowadzenie wybieram to co wydaje mi się być najlapszą dla mnie drogą... gdzie tutaj otwratość na Bożą Wolę? Bo dla mnie np to jest np pytanie poważnie, jak sie jednocześnie uchronić od takiego "zacietrzewienie" i zamknięcia się tylko na jedną opcję, podczas gdy jednak w czasie formacji, jak mi się wydaję, powinno się umieć otworzyć się na Boże prowadzenie... jak to ze sobą połączyć jakoś rozsądnie?


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#18 2010-07-26 20:21:16

jutrzenka
Użytkownik
Imieniny: 25.06.
Urodziny: 01.05.
Skąd: Wlkp

Re: Odejście?

zadziwił mnie Ksiądz swoją wypowiedzą i zupełnie się z nią nie zgadzam.  Podpinam się pod to co napisała Śliwka. Uważam podobnie jak ona,że wybieram Jezusa i nie zamykam się na inne opcje niż zakon. Jak już wyżej wspomniano są różne powołania, różne charaktery, każde wezwanie Jezusa jest inne i niepowtarzalne!
Jedni czują to wezwanie od dziecka, inni planują założenie rodziny, dzieci a dotyka ich wezwanie Pana.
Czyżby wezwanie do życia w małżeństwie, w samotności jest wg Księdza gorszą drogą niż życie konsekrowane?


"Mówisz, że ogarnia cię lęk i pewna nieufność co do przyszłych losów. Czy nie wiesz tego, że Pan jest zawsze z tobą i że nasz nieprzyjaciel nic zdziałać nie może przeciwko temu, kto postanowił zdecydowanie we wszystkim należeć do Jezusa?"o.Pio

Offline

 

#19 2010-07-26 20:43:23

Marietta
Gość

Re: Odejście?

A ja się z Jacentym zgodzę. Jeżeli ktoś wybiera życie w zakonie i czuje takie powołanie, to rzeczywiście trudno byłoby mu żyć inaczej. I nie chodzi tu o ucieczkę przed światem. To jakiś dowód na siłę pragnienia pójścia do klasztoru, pragnienia oddania się Bogu w sposób wyłączny. Oczywiście pewnie każdy ma taki dzień, gdzie chce wszysto rzucić i odejść daleko, bo ma dość, ale tego nie robi. I nie snuje planów na życie ,,poza".
Spróbujmy odwrotnie - każ komuś, kto chce mieć lub ma żonę/męża/dzieci i jest przez to szczęśliwy, wstąpić do zakonu... Z pewnością się nie zgodzi, bo po prostu nie widzi się w takiej roli.
Ale każdy ma swoje zdanie, inaczej to rozumie i też macie trochę racji.
A, i Jutrzenko, przecież ksiądz nie napisał nic o wyższości któregoś ze stanów. Nie szukajmy dziury w całym ;]

 

#20 2010-07-26 21:03:54

Śliwka
Użytkownik

Re: Odejście?

wiesz, tylko dla mnie np. to, że jestem w stanie sobie wyobrazić w małżeństwie wydaje mi się bardziej "naturalne", bo jednak jest tak, że do takiego życia jest powołany każdy, do macierzyństwa, do ojcostwa. to jest powołanie każdego.
poza tym dla mnie to, że sobie jestem w stanie wyobrazic siebie gdzie indziej to nie znaczy od razu, że "mam wszytskiego dość" jak to napisałaś... mi chyba chodzi o taką zwykłą pokorę, że przynajmniej do ślubów/ święceń, nie mogę powiedzieć, że z pewnością to jets moje powołanie. raczej chodzi o taką zgodę, na to, że Pan może trochę te moje "plany" poburzyć...
tutaj tez zdaję się, cos padło o wolnosci... jeśli wspępuję gdzieś i jestem w tym casie rozeznawania to chyba szczególnie muszę się uczyć wolności i w wolności właśnie rozeznać, a tak po ludzku mówiąc, co to za wolność, jeśli jestem przekonanana o tym, że do innego życia sie "nie nadaje"...
być moze rezczywiście czepim się ( czepiamy sie?) słówek, ale dla mnie to, że widzę się w tym jednym stanie nie jest tym samym, że nie jestem w stanie sobie siebie wyobrazić gdzie indziej. To przeciez jest wybór. i to nie wybieram miedzy czynms zły a dobrym, tylko miedzy dwoma dobrami, i w wolności decyduje się zrezygnowac z jegnedo dobra, bo wybieram inne... ja tak to widzę


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#21 2010-07-26 21:48:46

Dziuksa
Gość

Re: Odejście?

na Wołczynie usłyszałam takie słowa: "Jeśli ktoś się nie nadaje na męża i ojca, to do kapucynów też się nie nadaje". Poza tym znam osoby, które nie wyobrażały sobie życia poza zakonem, jednak zgromadzenie uznało, że wyobraża sobie swoje istnienie bez tych osób img/smilies/wink więc sprawa nie jest taka prosta...

 

#22 2010-07-26 21:55:10

Alter
Gość

Re: Odejście?

Najtrudniejszy wybór: miłość a wolność. Jeżeli (a tak jest) Bóg jest Miłością i swoją Wolą proponuje wolnemu człowiekowi jakąś drogę... to oznacza, że: - najpierw trzeba Go pokochać. Potem bedzie łatwiej.... Myślę o powołaniu kapłańskim i zakonnym głównie.

 

#23 2010-07-26 21:56:38

Śliwka
Użytkownik

Re: Odejście?

no właśnie Dzikuska, o coś takiego mi chodzi... poza tym właśnie chodzi mi też o takie "kozaczenie", że ja to juz sobie siebie nigdzie indziejnie wyobrażam img/smilies/wink a z drugiej strony, gdzie tutaj wytrwałośc, też jakas zdolność do walki o własne powołanie, jeśli już byle myśl, byle wątpliwość ma sparwiać, że ( jak napisał jacenty) "mamy się pakować" ( oczywiście rozumiem, że to metafora) no bo jednak , co jak znów poczuję w przypływie entuzjazmu, ze to moje miejsce to znów wrócę, ale do czasu następnego " wyobrażam sobie siebie gdzie indziej".
ja się domyślalam, że Księdzu pewnie nie o to chodziło,ale dlatego właśnie szczególnie proszę o wyjaśnienie i rozwinięcie tej myśli, bo jednak zdanie Księdza może byc dla wielu dość znaczące, więc tym bardziej może należy klarownie wytłumaczyć własne zdanie. i może podkreślić co z tego, jest osobistym zdaniem księdza, a co wypływa z jakiejś długoletniej praktyki, czy jakiś poważniejszych i bardziej powtarzalnych doświadczeń np. formatorów img/smilies/smile


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#24 2010-07-26 22:09:14

Alter
Gość

Re: Odejście?

Dla Śliwki i Dzikuski.... o co mogło chodzić Jacentemu? Chyba wiem. Owo "wyobrażanie sobie" życia poza zakonem czy kapłaństwem oznacza (prawdopodobnie) przyzwolenie na takę ewentualność z jednoczesną akceptacją wewnętrzną (tzn tu i teraz) takiej możliwości-perspektywy bez uczycia żalu czy poczucia straty czegoś bardzo ważnego. I ten problem jest do podjęcia - tzn trzeba oczyścić MOTYWACJĘ pójścia, wstąpienia, bycia na tej drodze....   Życzenia - owszem - dla Ciebie!

Ostatnio edytowany przez Alter (2010-07-26 22:11:58)

 

#25 2010-07-26 22:16:06

Śliwka
Użytkownik

Re: Odejście?

hm... no może... kurcze... no jesli rezczywiście mówi się, zę "bez uczucia żalu" to może rzeczywiście to mieć ręce i nogi... bo co innnego jak sobie tylko " tak o " pomyśisz, a co innego jak to jest coś już tworzącego rzeczywistośc... no ok... to sie może mogę zgodzić img/smilies/big_smile w sumie to chyba chodzi o takie coś w stylu, czy po urlopie ( już będąc w zakonie) szczerze chce Ci sie wracać znów w klasztrone mury


to ja też Ci Aniu życzę wszytskiego co najlepsze. niech Cię twoja patronka wspiera w drodze do Pana img/smilies/smile


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo