'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#26 2010-07-25 21:42:30

Iacobus
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Mam prośbę do ks. Jacka, czy mógłby opisać w kilku zdaniach jaki był, gdy się dowiedzieli, a jaki jest teraz stosunek rodziców do księdza powołania ?

 

#27 2010-07-25 22:24:44

jacenty
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Pewnie wtedy to był niepokój, jakiś lęk. Teraz wielka radość. Przez cały czas wielkie wsparcie modlitewne.

 

#28 2010-07-26 09:58:04

Alter
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Głos powołania jest delikatny, czasem trwa krótko. Pan Bóg nie narzuca się, bo szanuje wolę człowieka. Dlatego tak ważna jest modlitwa o nowe powołania i za tymi, którzy taki głos Boga słyszą (by go nie zmarnowali). Ważne są też okoliczności, w których ten głos pada w uszy i do serca człowieka - o tym świadczy to, co piszecie. Dodam jeszcze, że atmosfera w mediach (wielu) nie sprzyja pójściu za Panem Jezusem, jednak to On wybiera i On daje światło. Największym wrogiem powołania jest szatan, a zatem troska osobista o świętość każdego, szczególnie słyszącego taki głos powinna być pierwsza. "Z powodu mego Imienia będziecie w nienawiści u wszystkich..." - choćby te słowa Pana Jezusa trzeba mieć na uwadze, wkraczając na tę drogę. Tym wszystkim z Was, którzy słyszą taki GŁOS życzę wewnętrzej siły, odwagi, radości i ufności. Błogosławię każdemu!

 

#29 2010-07-27 09:48:04

jacenty
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Zgadzam się całkowicie z Alterem, że Pan mówi do każdego indywidualnie i w indywidualny sposób prowadzi człowieka. Także bardzo ciężko jest patrzeć na swoje powołanie przez perspektywę innej drogi powołania. Może ona conajwyżej delikatnie rozjaśnić wątpliwości, bo i tak trzeba samemu się wsłuchiwać w głos Chrystusa i Mu się pozwolić prowadzić.

 

#30 2010-07-27 11:29:58

paulo
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

U mnie było podobnie jak u ks. Jacka. Na początku rodzice nie mieli łatwo (seminarium misyjne), ale później mnie odwiedzili i zobaczyli, że nie taki zakon straszny jak go malują, wręcz przeciwnie img/smilies/smile Teraz są dla mnie wielkim wsparciem. Wydaje mi się, że tak jak ja musiałem dorastać do mojego powołania tak samo i rodzice musieli dorastać do niego.

 

#31 2010-07-28 16:21:56

qwer1234
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Bo nie ma co rozmyślać, każdy z nas ma powołanie, ale nie wielu na nie odpowiada. Mnie może to inaczej mówić, bo mam kilku kolegów co będą ze mną w seminariu na tym samym roku :0

 

#32 2010-07-29 00:05:30

Bizon
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

taka refleksja mi przyszła do głowy ... tam gdzie katolicy są katolikami tylko z nazwy a robią wszystko to, co jest sprzeczne z wiarą tam powołań nie ma, a tam, gdzie katolicy za wyznawanie wiary mogą dostać kulkę w łeb a mimo to są wierni i wogóle tam, gdzie ludzie żyją wiarą na codzień tam mamy boom powołań - Afryka, Azja (choćby Indie i Wietnam), Ameryka południowa. U nas też jest spadek powołań bo chłoniemy cały ten chłam z zachodu. Czy przeciętny chłopak jest w stanie odkryć swoje powołanie karmiony współczesną niską, zachodnią "kulturą" w której króluje przemoc i seks, a wszelki przejaw religijności jest piętnowany jak najgorsza zbrodnia? Z tego, co wiem to "łaska bazuje na naturze" a jeśli natura jest wypaczona to taki młody człowiek nie będzie się nawet zastanawiał nawet nad powołaniem, ciągle idąc za niskimi popędami.

---
Z autopsji wiem, że bardzo pociąga młodych ludzi radykalizm. Tam, gdzie się pojawi ksiądz, po którym widać, Kto jest sensem jego życia, tam na pewno nie zabraknie powołań.

 

#33 2010-07-31 16:01:46

qwer1234
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Ale ich jest coraz mniej, sami jesteśmy sobie winni.
Ale każdego młodego nie pociagniesz do syminarium bo to jest młodego wybór ale patrząc na naszą diecezje to jest duzo powołań do kapłaństwa i powiem że w nastepnym bedzie jeszcze więcej

 

#34 2010-08-29 17:24:35

Iacobus
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Witamy img/smilies/smile
Chodząc sobie po Krakowie zaobserwowałem, że jeszcze nie jest tak źle. Sporo sutann na ulicach się pojawiało img/smilies/smile
Trochę mi żal, że nie będę studiować w tym pięknym mieście img/smilies/smile

 

#35 2010-08-29 20:34:56

Puławski
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Iacobus napisał(a):

Witamy img/smilies/smile
Chodząc sobie po Krakowie zaobserwowałem, że jeszcze nie jest tak źle. Sporo sutann na ulicach się pojawiało img/smilies/smile
Trochę mi żal, że nie będę studiować w tym pięknym mieście img/smilies/smile

Kraków - można powiedzieć - rządzi. Jakby potoczyło się tak, jak przewiduję, to właśnie tam trafię do seminarium img/smilies/smile

 

#36 2010-08-31 15:49:54

Iacobus
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

A tak na serio to znalazłem fajne słowa ks. Vianneya:
"Gdybym spotkał kapłana i anioła, najpierw pozdrowiłbym kapłana, potem anioła. Ten ostatni jest przyjacielem Boga, jednak kapłan Go zastępuje."
Myślę, że te słowa dobrze oddają wagę tego, do czego jesteśmy powołani i wcale nie chodzi tu o jakieś wywyższanie się, bo nie w tym rzecz i wiadomo, że księża też grzeszą, ale o ogromną odpowiedzialność, jaką nam powierzono. Fajnie z tym współgrają słowa kleryka z jakiejś gazetki seminaryjnej:
"Zagościła w moim sercu wielka radość, kiedy mogłem wreszcie przyjąć szatę duchowną- sutannę. Choć mam świadomość, że przyjecie stroju duchownego wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, gdyż oznacza pragnienie wejścia na drogę posługi kapłańskiej i całkowitego poddania się woli Bożej, to nie ma nic piękniejszego, jak być widoczny znakiem przynależności do Chrystusa. Spotykając się z ludźmi doświadczam wiele serdeczności i życzliwości. Bywają również i takie sytuacje, kiedy przeżywam upokorzenia. Wówczas powtarzam za św. Pawłem: Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował "
No właśnie ... wielka odpowiedzialność.  Samo chodzenie w sutannie nie będąc jeszcze księdzem to już duża odpowiedzialność. W końcu kleryka wszyscy obserwują, nie może dawać powodu do zgorszenia. Opowiadał mi na pielgrzymce jeden z kleryków, że jego niewierzący ojciec po obłuczynach podszedł do niego i powiedział, że ten kawałek plastiku, który nosi pod szyją do czegoś go zobowiązuje. Co dopiero będąc księdzem. Na szczęście jest Bóg, który nas wspiera.img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez Iacobus (2010-08-31 16:01:49)

 

#37 2010-08-31 16:04:25

Puławski
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Cytat znam - jest świetny.
Jeśli już rozmawiamy na poważnie, to polecam Wam modlitwę do codziennego odmawiania. Polecił mi ją mój ksiądz, z którym rozmawiam na tematy powołaniowe. Odmawiana w seminarium, a z ciekawą treścią: Litania do Chrystusa Kapłana i Żertwy.

PS
Co to za gazetka?

 

#38 2010-08-31 16:11:49

Iacobus
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Niestety nie wiem, bo widziałem te słowa już w ramach czyjejś wypowiedzi z informacją, że pochodziły z gazetki seminaryjnej.
Litania do Chrystusa Kapłana i Żertwy...dzięki, nigdy się na niej nie skupiałem, a widzę warto.
Kapłan i ofiara ... Sacerdos et hostia...te słowa są wypisane w kaplicy chyba poznańskiego seminarium.

Ostatnio edytowany przez Iacobus (2010-08-31 16:34:35)

 

#39 2010-08-31 21:31:41

Puławski
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Jeśli już się tak zasypujemy cytatami, to podrzucę Wam interesujący autorstwa świętego Ojca Pio.
Nie obawiaj się niczego. Pan Jezus zawsze będzie Ci pomagał. Czy nie był Ci wierny do tej pory? Nie miej żadnych wątpliwości co do przyszłości - pomocy u Pana nigdy nie będzie Ci brakować. Odwagi więc i zawsze do przodu!

 

#40 2010-09-01 22:21:05

jutrzenka
Użytkownik
Imieniny: 25.06.
Urodziny: 01.05.
Skąd: Wlkp

Re: Powołani do kapłaństwa

Puławski....dziękuję Ci za ten cytat... img/smilies/wink


"Mówisz, że ogarnia cię lęk i pewna nieufność co do przyszłych losów. Czy nie wiesz tego, że Pan jest zawsze z tobą i że nasz nieprzyjaciel nic zdziałać nie może przeciwko temu, kto postanowił zdecydowanie we wszystkim należeć do Jezusa?"o.Pio

Offline

 

#41 2010-09-02 13:33:16

kawa
Użytkownik

Re: Powołani do kapłaństwa

A tak na serio to znalazłem fajne słowa ks. Vianneya:
"Gdybym spotkał kapłana i anioła, najpierw pozdrowiłbym kapłana, potem anioła. Ten ostatni jest przyjacielem Boga, jednak kapłan Go zastępuje."

Pierwotnie ta myśl należała do św. Franciszka z Asyżu. img/smilies/wink


sicut ablactatus...

Offline

 

#42 2010-09-03 22:21:56

kalinka
Użytkownik

Re: Powołani do kapłaństwa

Przeczytałam z uwaga Wasz watek-byłam zbudowana.św.Jan Vianney to bardzo dobry wzór dla kapłana.Pamiętam jak bardzo spodobała mi się jego modlitwa,którą już pewnie znacie:'Kocham Cie,o mój Boże,i moim jedynym pragnieniem jest kochać Cie aż do ostatniego tchnienia mego życia ...".Nie można dopuścić do takiego stanu rzeczy w Polsce jaki jest na zachodzie.Ciągle nurtuje mnie myśl,ze misjonarze wyjeżdżają gdzieś daleko głosić Dobra Nowinę i  dobrze ,ze tak jest. Potrzeba misjonarzy także  bliżej ,do Europy zachodniej.
Trochę cytatów :
"kapłan nade wszystko musi być oddany stałej modlitwie 'św.Jan Vianney
i jeszcze fragment  listu św.Teresy od DzJ do księdza  :'Pracujmy razem dla zbawienia dusz,mamy tylko jeden dzień życia,by je ratować i w ten sposób oddawać Zbawicielowi dowody miłości naszej.Następnym dniem będzie wieczność;a wówczas Jezus odda Księdzu stokrotnie te radości tak słodkie i słuszne,z jakich obecnie złożył ofiarę.'

Offline

 

#43 2010-09-04 09:00:49

uskrzydlona_dusza
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

kalinka napisał(a):

'Pracujmy razem dla zbawienia dusz,mamy tylko jeden dzień życia,by je ratować i w ten sposób oddawać Zbawicielowi dowody miłości naszej.Następnym dniem będzie wieczność;a wówczas Jezus odda Księdzu stokrotnie te radości tak słodkie i słuszne,z jakich obecnie złożył ofiarę.'

Piękne te słowa, pełne wiary.
A mnie się podoba jeden fragment J.Escrivy nt powołania
Ten twój ideał, twe powołanie, to... szaleństwo. A inni- twoi przyjaciele i twoi bracia- to szaleńcy...
Prawda, ze czasami słyszałeś w głębi serca taki głos? Odpowiadaj bez wahania, że dziękujesz Bogu za zaszczyt należenia do takiego "domu wariatów"

 

#44 2010-09-04 22:47:33

Tyborek
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

sutanna dzisiaj to potrzebny znak. Chcę rozpoznawać swoich oficerów! Trwa wojna z grzechem i światem, zdobywanie dusz miłością! Jesteśmy Bożymi posłannikami, żołnierzami!

Bądźmy w naszym powołaniu trwali w Miłości! Bądźmy według Serca Jezusowego!

 

#45 2010-09-04 23:31:56

francesco
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Jezu cichy i pokorny Sercem - uczyń serca nasze według Serca Twego!

 

#46 2010-09-05 08:52:18

Iacobus
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Tyborek, to o oficerach to nie czasem cytacik z Wojciecha Cejrowskiego ? img/smilies/smile
Polecam jego krótki film dostępny na youtube na temat koloratki i sutanny.
http://www.dailymotion.pl/video/xe6zb7_ … _lifestyle

 

#47 2010-09-05 16:46:16

uskrzydlona_dusza
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Cejrowski jest dosyć... powiedziałabym specyficzny i jakoś tak nie bardzo za nim przepadam, za to ten filmik- jest właśnie taki jak być powinien!

 

#48 2010-09-05 17:52:54

qwer1234
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Ciekawy filmik każdy ksiądz powiniej go oglądnąć img/smilies/big_smile

 

#49 2010-09-05 18:46:09

jutrzenka
Użytkownik
Imieniny: 25.06.
Urodziny: 01.05.
Skąd: Wlkp

Re: Powołani do kapłaństwa

Proboszcz, parafianszczyzna
- to dziś pogardzane słowa
a jeszcze proboszcz, ze wsi
- to w ogóle ciemnogród.
Dziś klecha nic nie znaczy,
a już na pewno nic taki ze wsi
co tylko umie odprawiać i spowiadać.

A wstyd, panowie!
Ten był ze wsi.
i tylko odprawiał msze i spowiadał.

A przecież ten proboszcz ze wsi został wielkim świętym.
któż to taki?
JAN MARIA VIANNEY.

Urodził się ósmego maja 1786 r. w Dardilly.
To taka mała wioska koło Lyonu.
Tam jego rodzice, Matthieu i Marie Vianney,
mieli dwunastohektarowe gospodarstwo.
Swoim sześciorgu dzieciom wpoili przeświadczenie
o miłości Boga.

Dzieciństwo spędzał Jan z młodszą siostrą,
podobnie jak inne dzieci z wioski, pasąc bydło i owce.
Od małego pracowici,
w wolnych chwilach robili na drutach wełniane pończochy.
Ciepło im było w zimie.
Schodzili się na pastwisku i inni pastuszkowie.

Mały Vianney opowiadał im wydarzenia biblijne.
Był ich katechetą.
... Miałem czas na modlitwę, rozmyślania
i zajmowanie się swoją duszą...
Jakiż ja byłem szczęśliwy...

Nadeszły trudne czasy.
Szalała rewolucja.
Mieszkańcy Dardilly swoje nieposłuszeństwo
i sprzeciw wobec Konwentu
przypłacili krwią.
Nastąpiły represje.
Opornych posyłano na gilotynę.
Nasilały się prześladowania religijne.
Zamknięto kościoły,
również i w wiosce Vianneyów.

Odważna rodzina Vianneyów
przyjmowała u siebie prześladowanych księży.
Ukrywała ich, wspierała materialnie.
Przed jednym z takich ukrywających się kapłanów
Jan Maria się spowiadał.
Rodzice bardzo pragnęli,
aby przystąpił do Pierwszej Komunii świętej.

Wysłali więc syna do Ecully
- małego miasteczka niedaleko rodzinnej wioski.
Tam siostry zakonne przygotowały chłopca
na spotkanie z Jezusem,
któremu potem Jan będzie wiernie służył.
Tam też ukrywający się ksiądz,
ryzykując życiem,
udzielił Jankowi i kilkunastu dzieciom z wioski
Pierwszej Komunii świętej.
Szopa stała się na ten czas kościołem,
a dla bezpieczeństwa, u wejścia stał wóz z sianem.

Rewolucja szalała.
Szkoły parafialne pozamykane.
Toteż Jan Maria długo nie umiał czytać ani pisać.
Do szkoły zaczął uczęszczać dopiero mając dziewiętnaście lat.
Tamtejszy proboszcz, ojciec Balley, świątobliwy kapłan,
podjął się uczyć chłopca łaciny.
Przygotowywał go do seminarium.
Spełniło się marzenie Jana Marii:
wstąpił najpierw do niższego,
a po roku do Wyższego Seminarium Duchownego w Lyonie.
Gdybym został księdzem,
niejedną duszę doprowadziłbym do Boga.

Nauka przychodziła mu trudno.
Przełożeni radzili wystąpić z seminarium.
Na szczęście powstrzymał chłopca ojciec Balley.
Udzielając mu w Ecully lekcji łaciny,
poznał jego gorliwość, szlachetność.
Jan Maria Vianney ukończył seminarium.
Po ostatnim egzaminie jeden z profesorów powiedział mu:
- Wiesz tyle samo, a nawet więcej
niż większość wiejskich proboszczów.

Trzynastego sierpnia 1815 r.
otrzymał upragnione święcenia kapłańskie.
Miał dwadzieścia dziewięć lat.
Ksiądz Balley poprosił biskupa,
aby po święceniach przydzielono mu
księdza Vianneya jako wikariusza.

Trzy pierwsze lata kapłaństwa
spędził więc u boku proboszcza,
któremu tak wiele zawdzięczał.
To ojciec Balley był jego pierwszym penitentem,
okazując mu tym ogromny szacunek.
Mistrz i uczeń prześcigali się
w dobrych uczynkach, modlitwie, pokucie.

Po śmierci ojca Balleya ksiądz Jan Maria Vianney
został przeniesiony do Ars-en-Dembes,
gdzie wkrótce mianowano go proboszczem.
Jadąc na nową placówkę, spotkał chłopca.
Zapytał o drogę do Ars.
- Ty mi wskazałeś drogę do Ars,
a ja ci wskażę drogę do Nieba
- podziękował młody proboszcz.

Ksiądz Vianney zastał parafię mocno zaniedbaną.
Liczyła tylko dwustu trzydziestu wiernych.
Jakie to małe - patrzył z okna.
O mieszkańcach Ars mówili z pogardą:
Tym się różnią od bydła,
że są ochrzczeni.
Nie przeraziło go to.
Padł na kolana i modlił się za swoją małą parafię.

Czuję się szczęśliwy, bo mając takie warunki,
mogę żyć w skrajnym ubóstwie.
Jestem sam, mogę mnożyć do woli
pokutę i uczynki miłosierdzia.
mogę spędzać długie godziny na modlitwie.

Z takim nastawieniem
rozpoczynał pracę nowy proboszcz w Ars.
nie przypuszczając, że zostanie tu aż czterdzieści jeden lat.
W najbliższą niedzielę
na Mszy świętej zgromadziła się cała parafia.
Ciekawi byli nowego proboszcza.
Jan Maria Vianney był człowiekiem pogodnym i wesołym,
przypadł do gustu mieszkańcom wioski.
Nie podejrzewali,
że w tym wychudzonym człowieku
może być tak wielki duch.

Zaczynał pobudzać swoich parafian do wiary
przede wszystkim przykładem własnego życia:
było ono pełne skromności,
wypełnione modlitwą,
prostymi, z serca płynącymi kazaniami,
olbrzymią troskliwością o ubogich.
Wstawał najwcześniej z całej wsi.
O czwartej rano znikał w kościele.
Ciekawscy widzieli, jak klęczał przed tabernakulum.
Codziennie rano modlił się przynajmniej trzy godziny.
Boże mój, jeżeli mój język
nic potrafi powiedzieć Ci w każdej chwili.
że Cię kocham.
pragnę, aby moje serce powtarzało Ci to tylekroć.
ile razy oddycham.

Najmniej czasu poświęcał sobie i swoim potrzebom.
Opowiadał przyjacielowi - w wielkiej tajemnicy -
o swoim obiedzie:
- Obiad przygotowałem szybko.
Zrobiłem trzy placki:
Pierwszy zjadłem, gdy piekłem drugi.
Drugi, gdy piekłem trzeci.
Trzeci podczas porządkowania naczyń.
Popiłem miską wody i koniec.
Starczyło mi to na dwa lub trzy dni.

Bardzo często odwiedzał najbiedniejszych.
Zanosił im słowa pociechy, trochę nadziei
i często materialne wsparcie.
Choć dla siebie nigdy nie miał pieniędzy,
ubogim rozdawał je tak,
jakby parzyły go w palce.
Nigdy nie byt w pałacu.
Przyjaciele ubogich są przyjaciółmi Boga.

Wielka, wagę przywiązywał
do niedzielnej Msza świętej.
Niedziela jest dniem Boga.
Nie wolno jej Bogu kraść.
Na kradzionym jeszcze się nikt nic wzbogacił.

Dla wiernych
uczestniczenie we Mszy świętej odprawionej przez proboszcza
było wielkim przeżyciem.
Kazanie, choć mozolnie przygotowane
i wyuczone na pamięć.
i tak czasem nie wyszło.
Kapłan, jaki by nie był,
jest zawsze narzędziem, którym Bóg
posługuje się w szerzeniu swego słowa.
To była prawda, którą wielokrotnie powtarzał.

W czasie Mszy świętej, po Przeistoczeniu.
rozmodlona twarz księdza Jana Vianneya
zastygała w bezruchu.
Zdawało się wszystkim,
że widział Chrystusa złożonego na ołtarzu.
Być może wtedy rodziły się myśli o wielkości kapłaństwa,
które potem zapisze:
Ach, jakiż wielki jest kapłan!
Jeśli zrozumiałby to sam, umarłby z wrażenia.
Sam Bóg jest mu posłuszny.
Kapłan wypowiada słowa konsekracji,
a nasz Pan zstępuje z nieba.
Kapłan nie jest kapłanem dla siebie,
nie daje sobie rozgrzeszenia,
nie udziela sobie sakramentów.
On jest dla was.

Tak rozumiane kapłaństwo było dla księdza Vianneya
inspiracją do codziennego spalania się dla ludzi.
Miał dar przenikania człowieka
i jednania ludzi z Bogiem.

W konfesjonale spędzał po szesnaście godzin.
Grzesznicy zabiją grzesznika.
Do Ars przyjeżdżały tysiące pielgrzymów,
ludzi, którzy pragnęli pojednać się z Bogiem
przez posługę tamtejszego proboszcza.
W czasie proboszczowania księdza Jana Marii
do Ars przybyło ponad milion pielgrzymów.
Opowiadali, że diabeł mówił:
- Gdyby we Francji było takich pięciu, nie miałbym tu co robić!
(Diabeł nie kłamie!)

Ten charyzmat święty Jan Vianney odczytał z pokorą.
Dawał z siebie wszystko,
prace przypłacał zdrowiem, zwłaszcza zimą.
Nieraz musiałem dłońmi sprawdzić.
czy nie odpadły mi stopy,
bo ich w ogóle nie czułem z zimna...
Czasami odmrożona skóra zostawała mi w skarpetkach.

Zawsze spowiadał do ostatniego grzesznika,
który oczekiwał na Boże Miłosierdzie.
Gdy wszyscy odeszli,
ksiądz Jan Maria jeszcze długie godziny zostawał w kościele
przed tabernakulum.
Trwało to do późnej nocy.

Upracowany, czasem zmarznięty, zmęczony,
nie mógł odpocząć:
co noc, przez trzydzieści pięć lat, nękał go szatan,
chcąc uczynić niezdolnym do posługiwania.
Podejrzliwi kontrolowali proboszcza.
Gdy zobaczyli, co złego potrafi uczynić szatan
- uciekali.
Szatan jest zły, ale jest także głupi!
Wścieka się, a to jest dobry znak...
Zauważyłem, że jeśli zamęt narasta i nasilają się ataki.
oznacza to,
iż następnego dnia pojawi się u mnie jakiś wielki grzesznik...
To dobry znak: zapowiadający udany połów...

Bóg jest bardziej dobry niż diabeł zły.
To On mnie strzeże.
Przetrzymałem to wszystko
i ofiarowałem jako zadośćuczynienie
za przewiny własne
i grzeszników, których wyspowiadałem.

Lat przybywało.
było mu coraz trudniej.
A skąd ten człowiek czerpał siły do tak wielkiego dzieła?
Kiedy brakowało siły,
biegłem przed tabernakulum
jak pies do swego pana.

Wzmocniony na duchu,
chwiejnym krokiem wracał do konfesjonału.
Ksiądz Vianney był niezastąpiony.
Ludzie wszędzie szli za nim,
ale on miał coraz mniej sił.
We wtorek drugiego sierpnia, bardzo cierpiąc,
przyjął sakrament namaszczenia i Eucharystii.
Z płaczem wyznał:
- Jaki nasz Pan jest dobry.
Przychodzi do mnie,
kiedy ja już do Niego przyjść nie mogę.

Pan Bóg powołał do siebie księdza Jana Marię Vianneya
czwartego sierpnia 1859 r., o godzinie drugiej w nocy...
A w kościele czekały tysiące ludzi na spowiedź.
Kto teraz będzie spowiadał?

Pochowano go nie na cmentarzu,
ale w kościele parafialnym.
Dwanaście lat później
rozpoczęto w Ars budowę wielkiej bazyliki.
W 1905 r. papież Pius X beatyfikował Proboszcza z Ars,
a Pius XI, przy kanonizacji w 1925 r.,
ogłosił go patronem proboszczów.

Przedziwny jest Pan Bóg,
że swoją Wszechmoc okazuje przez takich prostych ludzi,
a potęgę - w miłosierdziu.
Wystarczy konfesjonał i kapłan,
a odmieni się oblicze tej ziemi.

Święty Proboszczu z Ars!
Mama mnie uczyła,
że księdza proboszcza całuje się w rękę.
W obie ręce Cię całuję,
bo jesteś Proboszczem i Świętym.
Taki prosty, pokorny, mały,
a taki Wielki!

-----

Gdy w parafii jest święty proboszcz, to jest to dobra parafia, jeśli mamy do czynienia z dobrym proboszczem, to mamy średnią parafię. A gdzie jest zły proboszcz, tam jest żadna parafia.


"Mówisz, że ogarnia cię lęk i pewna nieufność co do przyszłych losów. Czy nie wiesz tego, że Pan jest zawsze z tobą i że nasz nieprzyjaciel nic zdziałać nie może przeciwko temu, kto postanowił zdecydowanie we wszystkim należeć do Jezusa?"o.Pio

Offline

 

#50 2011-02-01 12:32:11

Esmi
Gość

Re: Powołani do kapłaństwa

Pójdźcie za Mną,a uczynię Was rybakami ludzi.Bracie i siostro - wypłyń na głębię!Są powołania bardziej lub mniej wzniosłe,bardziej lub mniej trudne,jedno jest pewne:nie ma powołań łatwych.Takim przykładem może być powołanie do kapłaństwa u Karola Wojtyły-późniejszego biskupa,kardynała i Papieża.Bierzcie z Niego przykład img/smilies/smile   Bóg nie zadowala się łatwizną,każde jego powołanie jest drogą na szczyty img/smilies/smile
  Pozdrawiam w Panu img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez Esmi (2011-02-01 12:57:52)

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo