'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2010-08-10 00:25:01

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Raz jeszcze  za księdzem Markiem Chmielewskim, tym razem o radzie czystości
[http://www.kkis.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=77&Itemid=50]:

   "Podstawą włączenia do instytutu świeckiego jest — podobnie jak w innych formach konsekracji, zwłaszcza w instytutach zakonnych — złożenie profesji poprzez śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. [...] Jednakże o ile dochowaniu czystości w duchowości zakonnej sprzyja dystans wobec świata (fuga mundi), to w przypadku świeckich konsekrowanych cnota czystości musi być realizowana w kontekście świata, dla którego często perwersja w sferze ludzkiej płciowości przybiera niemal postać normy etycznej. Z tego względu dochowanie wierności ze strony członków instytutów świeckich staje się o wiele trudniejsze.
   Związany z charyzmatem czystości wysiłek świeckich konsekrowanych “[...] nie jest ascezą samotności, lecz ascezą życia z innymi, szukania innych, aby dać im miłość Chrystusa. Uwalnia od egoizmu, rozszerza serce, pomaga zdobywać wewnętrzną wolność, pozwala stale kontrolować własną równowagę psychiczną. W istocie czystość jest nie tyle negatywnym ideałem wyrzeczenia, ile raczej cudownym oddaniem siebie Bogu na służbę braciom”. Dzięki temu członek instytutu ma możliwość stawać się “bratem powszechnym, to znaczy przyjacielem wszystkich ludzi, w każdej porze, przy wszystkich okazjach i we wszystkich sytuacjach”. Utrzymywanie zatem więzów przyjaźni także z ludźmi spoza instytutu, z którymi przypadło żyć i pracować, nie jest i nie może być w sprzeczności ze ślubem czystości, ale jednocześnie wymaga od członków instytutów świeckich dojrzałości osobowej zwłaszcza w płaszczyźnie emocjonalnej".

Zapraszam do dalszej, także praktycznej refleksji...


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#2 2010-08-10 01:52:34

Enieledam
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Nie chcę nikogo urazić porównywaniem, ale chciałabym się odnieść do wątków na forum na temat zakonów, bo kilkakrotnie znajdywałam tam info. czym czystość nie jest. Chodzi mi o poświęcanie się i rezygnację z macierzyństwa/ ojcowstwa i rodziny. Dla mnie czystość wiąże się właśnie, jak w cytacie ks. Chmielewskiego z otwarciem na innych, z macierzyństwem, z troską o ludzi, z zaangażowanem w tworzenie wspólnoty (czyli rodziny) i poczuciem odpowiedzialności za innych. Wydaje mi się, że patrzenie na dochowanie czystości w kategoriach wyrzekania się czegoś prowadzi raczej do poczucia krzywdy i wypaczenia tej cnoty - bo wyrzekanie to brak, a brak zawsze boli. Taki ból może prowadzić do niefajnych postaw: zgorzknienie, zazdrość, choroby, dewiacje. Raczej więc skłaniam się ku odbieraniu czystości jako świadomej zamiany. Nie jestem konsekrowana, ale świecka. Żyję w czystości. Co to dla mne oznacza? Zamieniam biologiczne rodzenie i posiadanie dzieci na troszczenie się o te, które stawia na mojej drodze Bóg. Zamieniam rodzinę w znaczeniu mąż i dzieci na wspólnotę ideałów, przyjaciół i duchowych sióstr, które w chwilach zwatpienia wesprą, pomodlą się za mnie, obgadają trudną kwestię, czy upomną. Zamieniam relację z mężczyzną na relację z Umiłowanym Panem - oczywiście w tej kwesti są ograniczenia, ale ostatnio stwierdziłam, że sedno jest takie samo img/smilies/wink
Tu doszłam do bardzo wąskiego rozumienia czystości - czyli zero kontaktów seksualnych. Można by założyć, że na katolickim forum wszyscy wiedzą, o co biega, ale wątek o przyjaźni czy celibacie pokazał (przynajmniej mi), że nawet tu wkradł się zamęt i niezrozumienie Bożego pomysłu.
Realizacja tego w świecie ma swoje plusy i minusy.
+ ma się wolność w dobieraniu sobie znajomych i kontaktowaniu się z nimi, co ułatwia kompensację pewnych potrzeb (wypłakanie się w ramionach przyjaciółki to też potrzeba z tych seksualnych) i realizowanie się w dowolnej działalności (opieka, gotowanie dla innych, poradnictwo, etc.). W rodzinie, np. jak urodzi się dziecko to nie ma możliwości większej zmiany działalnści; w zakonach decydują w dużej mierze przełożeni.
+ Nie jest sie też skazanym na ciągłe przebywanie z tymi samymi ludźmi, których nie zawsze się lubi - w małżeństwie ma się teściów nie z wyboru, w zakonie wspólnotę danego domu, a świecki ma pracę, która może zmienić i ew. wspólnotę nie "non stop na karku".
+ można się wyrażać jako kobieta/ mężczyzna w stroju, makijażu - co pozwala czuć się atrakcyjną (nie czarujmy się, każda kobieta chce być ładna - co nie znaczy, że musi być wyzywająca czy prowokująca). Nie wiem, co i na ile "wolno" w IŚ, więc do świeckiego życia się to odnosi.

- narażenie na perwersję i zepsucie praktycznie na każdym kroku (TV - nawet reklamy, Internet, ale też spacer po parku - ostatnio na wieczornym spacerze z psem natknęłam się na kopulującą parę img/smilies/sad , ludzie bluzgający pod oknem, dziewczyny na wpół nagie w szkole...)- mniejsza możliwość ucieczki od zła w świecie - nie ma klauzury, nie ma kaplicy pod jednym dachem, nie zawsze jest ktoś rozumiejący rozterki pod ręką
- niezrozumienie ze strony bliskich i ciągłe narażenie na zaczepki (swatanie, uszczypliwości, wypytywanie). U mnie dochodzi jeszcze traktowanie jak dzieciaka - jakby dołączenie do grona "dorosłych" następowało przez posiadanie partnera - taka obserwacja własna img/smilies/smile
- łatwo się zagubić w relacjach (uzależnić od czyjejś obecności, przywiązać, ale też zauroczyć) - samemu się ocenia sytuację, nikt nie śledzi jej na bierząco "z boku" (jest kierownik i odpowiedzialny, ale wie tyle, ile powiemy - czasami nie da się opowiedzieć wszystkiego i wyłapać mylnych założeń), nikt nie narzuca granic - ustala się je samemu, znając siebie ale i myśląc o drugiej osobie. Mam na myśli nie tylko relacje damsko - męskie, ale też np. relacje z podopiecznymi, których nie można uzależnić od siebie ani nimi manipulować.

na razie tyle mojego myślenia, bo noc mnie zastała img/smilies/smile

 

#3 2010-08-10 20:48:16

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Posnuję małą refleksję o czystości- tak sobie myślę i tego doświadczam, że czystość ma swój pozytywny i negatywny aspekt.Jest z jednej strony uczeniem się otwierania na tych do których mnie Pan Jezus posyła, właśnie dlatego, że nic, nikt mnie nie wiąże, ale jest też rezygnacją z uczucia, z miłości do jednego człowieka z bliskości.I to jest wyrzeczenie, i nie będę mówić, że nic mnie to nie kosztuje.Kosztuje mnie i owszem, ale wiem także, że skoro Pan Jezus mnie wezwał to udzieli mi potrzebnych łask, bylebym z Nim tylko współpracowała przede wszystkim przez trwanie na modlitwie, korzystanie z Sakramentów Świętych i umartwienie , bo to także ważny aspekt życia w czystości. Co do tego co piszesz Enieledam w kontekście "wyrażania" siebie jako kobieta. Ja dość jestem w tym względzie "ascetyczna"- tzn. owszem wszystko co zewnętrzne ma być czyste, zadbane, estetyczne, bez udziwnień i wersji "babcinej" czyli trącającej "myszką", ale bez biżuterii i makijażu.Ja sama nie noszę biżuterii za wyjątkiem obrączki, która przypomina mi o mojej przynależności do Pana Jezusa i małego krzyżyka ( choć Jego do biżuterii raczej nie zaliczam), nie uważam też, że konieczny jest makijaż, bo czemu on ma służyć?? przypudrowaniu upływających lat??Jestem zwyczajna, ale uważam, że skromny strój i wygląd są także świadectwem ubóstwa i tego, że są rzeczy ważniejsze niż sukienka wg ostatniego krzyku mody:)


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#4 2010-08-10 21:39:45

Enieledam
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Maluszku z tym wyrażaniem siebie, to chyba posądzasz mnie o skrajność img/smilies/smile A mnie nie chodzi o tapetę na twarzy czy modną sukienkę. Może na przykładzie będzie jaśniej: jak mam trudniejszy czas, to lubię coś zmienić - podciąć włosy, machnąć lekkie pasemka, czy choćby rozpuścić nieokiełznane loki img/smilies/big_smile założyć sobie T-shirt i potargane dżinsy i iść z psem nad rzekę albo ubrać elekanckie wdzianko i pospacerować po starym mieście. Jako osoba zakonna nie bardzo miałabym taką możliwość, a wyrażanie siebie to też potrzeba, której należy być świadomym. Jedni lubią podkreślać kobiece wdzięki dobrze dobranym strojem - raczej w worku nie chodzisz, Maluszku - inni zarzucą delikatny wisiorek, a innym potrzebna jest kreska nad okiem i puder. Też się nie maluję i raczej wygodnie niż modnie img/smilies/wink, ale znam też kobietki z delikatnym sposobem upiększania się. Wszystko jest dla ludzi, o ile nie zamieniamy miejscami priorytetów. Tak na marinesie - nawet zegarka nie noszę, tylko medalik i różaniec na palcu - więc może podciągam się pod ascetyczną... eee, raczej za chłopca mnie biorą img/smilies/tongue

A nieposiadanie tego "własnego" człowieka ma swoje minusy także w takich drobnych sprawach. Bo ogólnie to się daje jakoś kompensować - bliskość, przytulenie, dzielenie się z kimś myślami - to można mieć od przyjaciela, dziecka, któremu okazuje się miłość, no i przede wszystkim Jezusa, dla Którego sie to wszystko robi. Ale mnie np. czasami brakuje takiego męskiego ramienia w zupełnie zwykłych, prozaicznych sprawach - jak targam meble na 4 piętro przy przeprowadzce (no, przydałby się taki facet, aż czasem myślę: "te, Jezus, złaź na dół i pomóż" img/smilies/wink ) jak współlokatorzy wyprowadzają się na moich oczach bez zapłacenia rachunków z tekstem, a co mi zrobisz (jakby stał za mną facet, to gadka byłaby inna), jak trzeba naprawić cieknący kran, etc... Czasami robi się ciemna noc wiary i wtedy trudno mi czuć Jego Miłość, Jego obecność choćby w ludziach. Żywy człowiek to jednak co innego - zawsze można dotknąć i wiadomo, że jest... to też chyba trudne jest dla konsekrowanych - szczególnie, że widzą wokół siebie pary, małżeństwa z dziećmi i nie wycofują się z życia, jak zakonni (przebywają z ludźmi, a nie tylko soba nawzajem).

Ostatnio edytowany przez Enieledam (2010-08-10 21:58:10)

 

#5 2010-08-10 22:34:23

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Enieladam, dziękuję! Myślę i myślę godzinami, dzionek cały, wśród rozmaitych zajęć, bo zainspirowała mnie bardzo Twoja wypowiedź.  Dałaś mi szansę przemodlenia. Bogactwo! Nie do końca  mogę się  utożsamić z tym, co napisałaś- tylko nie było łatwo nazwać, dlaczego. Ale chyba już się z grubsza dopracowało. Punkt wyjścia mamy wspólny: życie w czystości rozumiane jako "poświęcenie się"  w sensie negatywnym [jak to ja się poświęcam i cierpię dla ideałów] też mi nie odpowiada.
       1. Czystość jest wyborem.  Jest dla mnie wyborem  KOGOŚ, nie czegoś. Jest wyborem z miłości. Zatem jeśli wybieram KOGOŚ - ja akurat: Chrystusa - z miłości, to w moim myśleniu nie powinno być miejsca na "kompensowanie sobie". Kompensacja oznaczałaby dla mnie, że ten Wybrany (który przecież sam pierwszy wybrał),  nie wystarcza. Jest za mały, muszę szukać uzupełnień. Dlatego motyw kompensacji budzi we mnie pewien niepokój. Gdy zauważę (albo ktoś mi pomoże zauważyć), że szukam kompensacji, to jest już sygnał alarmowy.
      2. Wybór nie wyklucza wyrzeczenia. Nie uciekałabym od tego słowa. Jeśli, hipotetycznie, wychodzę za mąż za Jana, rezygnuję z innych, w pewnym sensie wyrzekam się innych... Może atrakcyjnych, może w pewnym momencie odpowiadających na jakieś moje potrzeby bardziej niż ten ślubny...
A w odniesieniu do czystości, także tej konsekrowanej,  w sensie niewchodzenia w więź małżeńską itp. - wiesz, przy założeniu, że NIE szukam wspomnianej kompensacji,  niekoniecznie zawsze jest słodko. I czasem jednak mocno, na płaszczyźnie uczuć, czuję ten moment wyrzeczenia. Może zaboleć, nie oszukujmy się. Dlatego podpisuję się pod słowami Maluszka: czystość "jest też rezygnacją z uczucia, z miłości do jednego człowieka, z bliskości. I to jest wyrzeczenie, i nie będę mówić, że nic mnie to nie kosztuje".
    Ta świadomość, że z czegoś zrezygnowałam (mnie  to słowo nie razi),  nie musi jednak być negatywna, nie musi wykrzywiać (trzeba uważać!, słusznie wspominasz o ryzyku zgorzknienia itp.). To jest świadomość wyboru i jego konsekwencji.  Jest zaproszeniem, dobitnym zaproszeniem do otwierania się na Pana Boga i na ludzi. Do oddawania siebie na służbę braciom - tak było zdaje się we fragmencie z ks. Chmielewskiego. I właśnie mnie olśniło, co jest w rocie naszych ślubów: "...oddaję moje życie na służbę miłości...".


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#6 2010-08-11 00:41:08

Enieledam
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Ad.1
Kompensacja nie jest celem, ale istnieje i w moim odbiorze jest czymś w rodzaju przedłużenia dłoni Jezusa, darem. Czyli zgadzamy się, że wybierasz Jezusa, ale ten wybór niesie za sobą pewne wyrzeczenia - też się zgadzamy. I w moim odczuciu, by złagodzić trudnosć wyrzeczenia, Jezus daje mi innych ludzi, na których otwierając się, otrzymuję jakby Jego miłość z Jego czułością, Jego dotykiem, Jego miłym słowem, Jego sercem przy moim sercu (takie mam zawsze wrażenie trzymając ufnie wtulone dziecko) - czyli kompensację tego, czego nie dostanę z Jego strony tak fizycznie. Kompensacja wg mnie nie jest ani dobra ani zła - po prostu jest wynikiem potrzeb. Natomiast robienie z niej celu - czyli robienie czegoś, by sobie kompensować, już uważam za złą drogę. Ale myślę, że świadomośc jej istnienia może być pewną pomocą w odważeniu się na odpowiedź na wolanie na drodze rad.
Może takie myślenie (moje) jest wynikiem rozszerzenia odbierania Jezusa na ludzi, przyrodę, wydarzenia, a nie tylko (nie bardzo się umiem wyrazić) Osobę abstrakcyjną, Osobę przedstawianą na obrazach. Nie miałam przyjemnosci nad tym rozmyślać img/smilies/smile ale chyba chodziło mi wcześniej o to, że wybierając tego Jezusa - wcielonego - kompensuje mi On swoją nieobecność fizyczną obecnością w ludziach i zjawiskach.
cdn.

 

#7 2010-08-11 17:35:55

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Pierwsza refleksja jaka mi się nasuwa to prosta radość z tego, że mogę z wami popisać, podzielić się img/smilies/smile więc bardzo Wam dziękuję za obecność:)..Enieledam, nie przyszło mi do głowy posądzanie Cię o skrajność absolutnie, raczej dzielę się moim przeżywaniem...dla mnie taka forma no nie wiem "Minimalizmu", jak chodzi o makijaż czy biżuterię to taka pomoc w moim powołaniu, dzięki temu, pewnej formie ascezy i wyrzeczenia moje serce jest bliżej Pana Jezusa, ale jak komuś puder pomaga, niech pudruje nos:)img/smilies/smile...dla mnie to taka szkoła też odrywania się.......ale żeby nie było, że jestem w wór pokutny odziana to czasem lubię stać się posiadaczką niebieskiej bluzeczki:) - bo lubię niebieski kolor :)albo lnianej spódnicy.......i wtedy cieszę się, że jest ubóstwo i moja przełożona, która pomaga pilnować ilości niebieskich bluzeczek i lnianych spódnic:):)pozdrawiam, do zapisania:)


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#8 2010-08-11 19:42:12

Enieledam
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Też się cieszę z rozmowy, no i z tego, że otwiera się przed nami, barkowiczami, nowy, inny świat - inne sposoby przeżywania konsekracji. Tak mi się wydaje, że to jednak bardzo dużo, że można sobie tak wziąć, wpisać w wyszukiwarkę i się dowiedzieć o Instytutach Świeckich, że można poczytać, pogadać.
Widzę, że sporo osóbek czyta, ale mało kto się odzywa. W imieniu swoim i pań z IŚ, zapraszam do dyskusji - może jakieś pytania, watpliwości, jakieś inne spojrzenie na sprawę albo kwestia, która nie daje spokoju?

 

#9 2010-08-11 20:29:01

Śliwka
Użytkownik

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

a tak w ogóle Enieledam, w którym Instytucie Świeckim jesteś, i od kiedy? tak z ciekawości? dla mnie to ciągle coś jednak nieznanego... pewnie chętnie poczytam , ale duzo bardziej do mnie doceirają takie "osobiste" doświadczenia, relacje czy świdectwa... img/smilies/smile mogłabyś trochę więcej?


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#10 2010-08-11 21:36:22

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

I ja się cieszę bardzo, że ożywiła się dyskusja o Naszym Sposobie Życia img/smilies/smile......no fakt Śliwka- trochę to nieznane, no ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie aby poznawać:) ja zajrzę do was dopiero w niedzielę, bo jadę na szkolenie ( aby lepiej służyć:)) a potem na dzień skupienia i do moich sióstr, żeby się trochę Nimi nacieszyć.....zabiorę was z sobą:) i jeszcze poopowiadam o was mojej wspólnocie, a co?img/smilies/smileimg/smilies/smile, samego dobra życzę.....i niech wszyskto się dzieje na "większą chwałę Bożą"img/smilies/smile


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#11 2010-08-11 21:49:47

Enieledam
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Enieledam napisał(a):

Nie jestem konsekrowana, ale świecka.

Śliwko, nie należę do żadnego instytutu. Jestem tylko świeckim, który ostatnio trafił w swoich poszukiwaniach na tę drogę. A że wcześniej byłam w tym temacie zupełnie ciemna - w moim wyobrażeniu służby Bogu był tylko zakon, to wydało mi się słusznym przybliżyć drogę świeckiej konsekracji innym img/smilies/smile
Sorry, jak kogoś w błąd bezwiednie wprowadziłam.
Nie jestem członkiem instytutu świeckiego ani osobą konsekrowaną. Ot, zwykłym pedagogiem img/smilies/wink

a świadectwa ostatnio czytałam w książce: "W sercu świata. Świeccy konsekrowani" - mogę się nia podzielić-  przekazać dalej img/smilies/wink, bo po to ja dostałam

 

#12 2010-08-11 21:49:56

Śliwka
Użytkownik

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Maluszku- bardzo proszę więc o taką pamięć img/smilies/smile również obiecuję img/smilies/smile życzę dobrego czasu!! Oby się na działanie Boże otworzyć i dać Mu prowadzić img/smilies/smile i rzeczywiście czekam na jakieś szczegóły img/smilies/smile to piekne móc poznawać, jakimi to drogami Pan prowadzi i jaki bogactwo zasiał w Swoim Kościele img/smilies/smile świadczyć o tym trzeba, o Jego rożnorodności i jedności img/smilies/smile

E.- już rozumiem img/smilies/smile a czy może coś Cię ciągnie w tym kierunku? ( jesli można wiedzieć? ) img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez Śliwka (2010-08-11 21:51:35)


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#13 2010-08-11 21:53:42

Enieledam
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

raczej Ktoś img/smilies/wink

 

#14 2010-08-11 22:03:01

Śliwka
Użytkownik

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

no tak, no tak img/smilies/smile czyli jednak img/smilies/smile cudownie img/smilies/smile to daj się pociągnąć img/smilies/smile warto ! z pewnością img/smilies/smile


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#15 2010-08-11 23:34:44

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Z tym pociągnięciem przez Kogoś to jest tak, że przychodzi chwila nie do przeoczenia, gdy już nie ma sił się dalej opierać:) Zaprzyjaźniony wówczas jeszcze diakon powiedział mi wtedy: no to się nie opieraj! - no i posłuchałam...

A tak poza tym to bardzo się cieszę, że droga konsekracji" instytutowej", świeckiej, wywołuje zainteresowanie. Fakt, czasy się zmieniają, przy całej dyskrecji nie jestesmy już aż tak głeboko zakonspirowane, są książki, artykuły, sieć, spotkania... Można pytać!
Coraz bardziej doceniam i forum, i kontakt z Wami w Internecie. Właśnie dzisiaj dzieliłam się z osobą ze wspólnoty tym doświadczeniem: że taka strona jak ta nie jest - jak niektorzy myślą - jakimś wirtualnym, nierzeczywistym wyobrażeniem, ale fantastyczną szansą rozwoju dla tych, którzy uczestniczą w rozmowie, także jeśli  "tylko" czytają, nie pisząc. Bogu dzięki!


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#16 2010-08-12 12:50:03

Marti
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Enieledam, w Twoim rozumowaniu są pewne błędy. Wyrzekanie się czegoś nie jest brakiem, stratą. Jak się wyrzekamy grzechu to trudno byśmy cierpieli z tego powodu. Ważniejsze są motywy. Może nawet nie tyle dlaczego to robimy, ale dla Kogo to robimy. Jeśli nastąpi prawdziwe zjednoczenie z Jezusem, wpuści Go się do naszego życia, to posty, modlitwy czy jakieś wyrzeczenia nie będą powodawać zgorzknienia czy zazdrości bo przed oczami będzie się miało Jezusa.

 

#17 2010-08-12 12:53:54

Marti
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

maluszek napisał(a):

Posnuję małą refleksję o czystości- tak sobie myślę i tego doświadczam, że czystość ma swój pozytywny i negatywny aspekt.Jest z jednej strony uczeniem się otwierania na tych do których mnie Pan Jezus posyła, właśnie dlatego, że nic, nikt mnie nie wiąże, ale jest też rezygnacją z uczucia, z miłości do jednego człowieka z bliskości.I to jest wyrzeczenie, i nie będę mówić, że nic mnie to nie kosztuje.Kosztuje mnie i owszem, ale wiem także, że skoro Pan Jezus mnie wezwał to udzieli mi potrzebnych łask, bylebym z Nim tylko współpracowała przede wszystkim przez trwanie na modlitwie, korzystanie z Sakramentów Świętych i umartwienie , bo to także ważny aspekt życia w czystości. Co do tego co piszesz Enieledam w kontekście "wyrażania" siebie jako kobieta. Ja dość jestem w tym względzie "ascetyczna"- tzn. owszem wszystko co zewnętrzne ma być czyste, zadbane, estetyczne, bez udziwnień i wersji "babcinej" czyli trącającej "myszką", ale bez biżuterii i makijażu.Ja sama nie noszę biżuterii za wyjątkiem obrączki, która przypomina mi o mojej przynależności do Pana Jezusa i małego krzyżyka ( choć Jego do biżuterii raczej nie zaliczam), nie uważam też, że konieczny jest makijaż, bo czemu on ma służyć?? przypudrowaniu upływających lat??Jestem zwyczajna, ale uważam, że skromny strój i wygląd są także świadectwem ubóstwa i tego, że są rzeczy ważniejsze niż sukienka wg ostatniego krzyku mody:)

Tu zaprotestuję. Czystość nie ma negatywnych aspektów. No chyba, że ktoś w chorobliwy sposób podchodzi do czystości, ale w normalnych warunkach nie ma. Zachowanie czystości nie jest w jakikolwiek sposób rezygnacją z uczucia z miłości. Przecież zachowanie czystości wypływa (a przynajmniej powinno) z miłości to jak może być jej zaprzeczeniem?

 

#18 2010-08-12 13:06:07

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Marti, napisałeś: Czystość nie ma negatywnych aspektów.

Masz świętą rację.
Być może po prostu dziewczyny wyraziły się niezbyt precyzyjnie. Zgoda: czystość nie ma aspektów negatywnych. Wiąże się natomiast niekiedy z pewnym "kosztem", ma swoją cenę - cenę wyrzeczenia. Ta cena bywa dotkliwa w wymiarze emocjonalnym (emocje są neutralne moralnie, pamiętamy choćby z Katechizmu KK). Byc może to "niekomfortowe doznanie" z cyklu: nikt mnie fizycznie nie przytuli, nie poda mi herbaty w pustym mieszkaniu i nie przyjdzie po mnie z różą na dworzec powinno być nazwane np. ceną, a nie aspektem negatywnym. Dodam: ceną wyboru, wyboru  - oby - świadomie podejmowanego. Z miłości.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#19 2010-08-12 18:00:40

Enieledam
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Marti, pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Wyrzeknie się jest stratą, brakiem - nawet wyrzekając się grzechu chodzi nam przecież o to, by osiągnąć brak grzechu, by stracić "zapędy" do grzeszenia img/smilies/smile A w odniesieniu do czystości jest rezygnacją z erosa na rzecz agape i caritas. Czyli jednak jest jakaś rezygnacja z miłości w zachowaniu czystości i wyborze Jezusa. Dokładnie w tym wymiarze, w jakim napisała Hanna. Tu sie odniosę do tego, co pisała o kompensacji i ew. nieidealności wybranka - długo nad tym myślałam. Bo z jednej strony w tej drodze jest jakiś brak, Jezus nie zaoferuje tego, co człowiek, ale raczej nie chodzi o "wybrakowanie" Boga, co o nieidealność relacji, która swoja pełnię osiągnie dopiero w Niebie, a tu wiążą ją ograniczenia ludzkiej natury, grzechu i naszego pojmowania.
Natomiast odnośnie wyrzeczenia, to kwestia różnicy między poglądami Hanny a moimi jest raczej słownictwa i położenia akcentów niż sedna. Bo ja dostrzegam ograniczenia relacji z Jezusem, dostrzegam brak w emocjonalnej miłości i dostrzegam trud tej drogi, ale jako rodowity pesymista muszę uczyć się zwracać uwagę też na to, co dobre i to podkreślać. Wcześniej patrzyłam na życie konsekrowane jak na rezygnację z czegoś i wywoływało to mój bunt i ból za tym, co miałabym oddać, ale odkąd skupiam się na tym, co ta relacja daje, odważniej sie otwieram na innych i na Jego miłość. Ale to może być kwestia indywidualnego doświadczenia. img/smilies/smile W każdym razie nie mam wizji cukierkowej, widzę i doświadczam trudów, ale widze tez dużo dobra i doświadczam łask. Natomiast nie zgadzałam się na nazywanie życia konsekrowanego rezygnacją z macierzyństwa - bo dla mnie to wezwanie do macierzyństwa w wersji poszerzonej img/smilies/wink

Ostatnio edytowany przez Enieledam (2010-08-12 18:03:53)

 

#20 2010-08-12 23:15:52

jadwiga
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

A ja myślę, że czystość "dla Królestwa" ma również aspekt negatywny. Mówię RÓWNIEŻ, co nie znaczy, że zwłaszcza. Bodaj św. Cyprian, ale nie dam głowy, pisał w liście do dziewic konsekrowanych:" Wy zaczęłyście być tym, czym my będziemy". W domyśle- czym my będziemy w tamtym życiu. Wchodzimy tu w aspekt eschatologiczny czystości i bezżenności dla Królestwa Bożego. Bo dziewictwo i czystość osoby konsekrowanej jest czymś w rodzaju "już i jeszcze nie". Już żyję dla Jezusa, ale jeszcze go nie dotykam. Dla Niego REZYGNUJĘ z całego piękna wszystkiego, co wiąże się z eros, ale w zamian otrzymuję agape i caritas.
Nigdy, jako osoba konsekrowana, nie poczuję ciepła mojego dziecka, nie poczuję jego pierwszych ruchów w moim brzuchu, nie poczuję, jak ssie moją pierś. Ale, jeśli tylko moja dziewiczość i czystość nie zamyka się na ŻYCIE, JESTEM NADAL PŁODNA. TYLE, ŻE DUCHOWO. Płodność duchowa też zna bóle rodzenia...Ale nie jest tym, co płodność fizyczna, matczyna. Nie czarujmy się i nie idealizujmy. Osoba konsekrowana REZYGNUJE. Ale stokroć w zamian otrzymuje.

Tak na marginesie polecam lekturę Raniero Cantalamessy" Czystego serca". Doskonała książka, ukazująca czystość konsekrowaną w jej różnych aspektach. Bez peanów, idealizowania, ale jednocześnie cudownie. U nas była to lektura niemal obowiązkowa w nowicjacie kanonicznym i dla mnie stanowiła przełom w rozumieniu czystości. Do dziś, choć mam dwoje dzieci, czytuję ją. Bo jest nie tylko dla konsekrowanych.

 

#21 2010-08-13 00:02:54

Marti
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Enieledam napisał(a):

Marti, pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Wyrzeknie się jest stratą, brakiem - nawet wyrzekając się grzechu chodzi nam przecież o to, by osiągnąć brak grzechu, by stracić "zapędy" do grzeszenia img/smilies/smile A w odniesieniu do czystości jest rezygnacją z erosa na rzecz agape i caritas. Czyli jednak jest jakaś rezygnacja z miłości w zachowaniu czystości i wyborze Jezusa. Dokładnie w tym wymiarze, w jakim napisała Hanna. Tu sie odniosę do tego, co pisała o kompensacji i ew. nieidealności wybranka - długo nad tym myślałam. Bo z jednej strony w tej drodze jest jakiś brak, Jezus nie zaoferuje tego, co człowiek, ale raczej nie chodzi o "wybrakowanie" Boga, co o nieidealność relacji, która swoja pełnię osiągnie dopiero w Niebie, a tu wiążą ją ograniczenia ludzkiej natury, grzechu i naszego pojmowania.
Natomiast odnośnie wyrzeczenia, to kwestia różnicy między poglądami Hanny a moimi jest raczej słownictwa i położenia akcentów niż sedna. Bo ja dostrzegam ograniczenia relacji z Jezusem, dostrzegam brak w emocjonalnej miłości i dostrzegam trud tej drogi, ale jako rodowity pesymista muszę uczyć się zwracać uwagę też na to, co dobre i to podkreślać. Wcześniej patrzyłam na życie konsekrowane jak na rezygnację z czegoś i wywoływało to mój bunt i ból za tym, co miałabym oddać, ale odkąd skupiam się na tym, co ta relacja daje, odważniej sie otwieram na innych i na Jego miłość. Ale to może być kwestia indywidualnego doświadczenia. img/smilies/smile W każdym razie nie mam wizji cukierkowej, widzę i doświadczam trudów, ale widze tez dużo dobra i doświadczam łask. Natomiast nie zgadzałam się na nazywanie życia konsekrowanego rezygnacją z macierzyństwa - bo dla mnie to wezwanie do macierzyństwa w wersji poszerzonej img/smilies/wink

Powiem prostym językiem. Czystość wcale nie wiąże się z wyrzeczeniem seksu. Może się z tym wiązać, ale nie musi. Jeśli ktoś wybiera drogę czystości bez seksu, ma do tego powołanie i robi to dla Jezusa, to nie będzie przeżywać flustracji. Trzeba dobrze rozeznać.

 

#22 2010-08-13 00:27:53

Enieledam
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Rozmawiamy jednak o czystości w życiu świeckich konsekrowanych - czyli z wyrzeczeniem i seksu i bliskości "własnego" człowieka i noszenia dziecka pod sercem etc.

Marti napisał(a):

Jeśli ktoś wybiera drogę czystości bez seksu, ma do tego powołanie i robi to dla Jezusa, to nie będzie przeżywać flustracji.

Marti, idealizujesz. Czasami będzie przeżywał momenty frustracji, będzie przeżywał kryzysy, będzie tęsknił, będzie czuł brak. Wybór konsekracji nie oznacza, że przestaje się być człowiekiem, że przestaje się mieć określone potrzeby (dotyku, bliskości, bycia kochanym, przekazwyania życia w sensie biologicznym). Bóg daje łaskę, ale nie zabiera trudności. Czasem pozostawi ciemność i tęsknotę, i pozwoli wybierać czystość mimo bólu, z jakim się to będzie wiązało. Konsekrowany nie staje się nagle tylko duchowym człowiekiem img/smilies/teu45, któremu wystarcza nadprzyrodzona obecność Boga przy Nim, za taką ludzką obecnością też tęskni.

Tak jak pisała Jadwiga - konsekrowany żyje jak w Królestwie Niebieskim, ale przecież na ziemi - więc ograniczenia ludzkie też go dotykają.

 

#23 2010-08-13 01:27:32

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Enieledam napisał(a):

Bóg daje łaskę, ale nie zabiera trudności .

Są co prawda, mogą być etapy w życiu, w których idzie się „w blasku” i nie doświadcza się trudności, a mowa o jakimkolwiek wyrzeczeniu wydaje się abstrakcją.  Moment uniesienia. Ładny. Nie wiemy, co i komu jest oszczędzone. Ale są i fazy trudu. Byłoby wielkim błędem udawać, że ich nie ma, nie będzie i na dodatek nie powinno być. 
A co do tęsknoty, poczucia braku…  One potrafią być czymś dobrym, gdy się je przyjmie.  W tym sensie, że kiedy doświadczamy braku i zdołamy np. pokonać pokusę skoncentrowania się na sobie, nawet użalania się nad sobą, to wtedy ta ponowiona zgoda na „brak swojego człowieka”  kieruje nas na nowo ku Bogu, odnawia wybór. Nawet jak zaboli, to trochę ustawia do pionu.  To jest jak usłyszeć w tym wszystkim Boże wołanie.
I jeszcze jedna sprawa. Konsekracja owszem, wiąże się z rezygnacją z przekazywania życia w sensie biologicznym (na wszelki wypadek: pomijam tu wdowy, odchowane dzieci itp.).  Ale nie mogę w jednym szeregu potrzeb postawić i  fizycznego rodzicielstwa, i potrzeby bliskości, i bycia kochanym. Bo o ile z fizycznego macierzyństwa zrezygnowałam, oddałam to nieodwołalnie,  to doprawdy nie wyrzekam się bycia kochaną!


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#24 2010-08-13 09:50:47

jadwiga
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Oj, Marti, z całym szacunkiem, ale idealizujesz!
To, że robi się coś dla Jezusa nie oznacza, że nie będzie bolało, frustrowało i nie będzie się tęskniło.
Kiedyś mistrzyni, podczas lekscji o czystości powiedziała nam, że siostra, która nie tęskni za fizyczną miłością, dotykiem, seksem, obecnością mężczyzny, powinna się grubo zastanowić nad sensem swojego powołania zakonnego i nad swą kobiecością. I coś w tym jest. Jeśli coś Cię nic nie kosztuje, to prawdopodobnie w ogóle nie wiesz z czego rezygnujesz.

 

#25 2010-08-14 11:35:01

Marti
Gość

Re: Rada czystości w życiu świeckich osób konsekrowanych

Enieledam napisał(a):

Rozmawiamy jednak o czystości w życiu świeckich konsekrowanych - czyli z wyrzeczeniem i seksu i bliskości "własnego" człowieka i noszenia dziecka pod sercem etc.

Marti napisał(a):

Jeśli ktoś wybiera drogę czystości bez seksu, ma do tego powołanie i robi to dla Jezusa, to nie będzie przeżywać flustracji.

Marti, idealizujesz. Czasami będzie przeżywał momenty frustracji, będzie przeżywał kryzysy, będzie tęsknił, będzie czuł brak. Wybór konsekracji nie oznacza, że przestaje się być człowiekiem, że przestaje się mieć określone potrzeby (dotyku, bliskości, bycia kochanym, przekazwyania życia w sensie biologicznym). Bóg daje łaskę, ale nie zabiera trudności. Czasem pozostawi ciemność i tęsknotę, i pozwoli wybierać czystość mimo bólu, z jakim się to będzie wiązało. Konsekrowany nie staje się nagle tylko duchowym człowiekiem img/smilies/teu45, któremu wystarcza nadprzyrodzona obecność Boga przy Nim, za taką ludzką obecnością też tęskni.

Tak jak pisała Jadwiga - konsekrowany żyje jak w Królestwie Niebieskim, ale przecież na ziemi - więc ograniczenia ludzkie też go dotykają.

Ale za czym się tęskini, za czymś czego nigdy nie było? Owszem, czasem może przyjść taka ciekawość, popęd, ale nie nazywajmy tego bólem, chyba każdy powinien umieć nad tym zapanować niezależnie czy jest w zakonie czy nie. Równie dobrze można mówić, że żyjący w małżeństwie mogą stać się sflustrowani bo wybierając swoją drogę nie będą w tak bliskiej wspólnocie braci i sióstr i trudniej im się będzie żyło, gdyż będą mieć mniej czasu na modlitwę na pomaganie innym. Każde powołanie jest inne, każdy ma inne predyspozycje. Większość zakonników i sióstra zakonnych jest szczęśliwa (mówię o tych co spotkałem) i nie wykazują oznak flustracji czy przeżywania bólu z powodu braku partnera/partnerki.

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo