'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#26 2010-12-10 12:53:04

w drodze do...
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: 52° 35' N -21° 05' E

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Dzięki, Hanna. Napracowałaś się, ale z pożytkiem img/smilies/smile Co prawda nie mam jeszcze dzieci, ani nawet męża, ale myślę przyszłościowo i interesuję się różnymi kwestiami z dziedziny życia małżeńskiego i rodzinnego, bo założenie rodziny jest moim największym pragnieniem. I nie mogę się doczekać również tego, co jest jedną z istot życia małżeńskiego, z drugiej strony jednak nie chciałabym, aby każde zbliżenie kończyło się ciążą - chociażby z tego powodu, że jestem już po 30-stce i w pewnym wieku ciąża staje się po prostu niebezpieczna ze względów zdrowotnych, tak dla organizmu matki, jak i samego dziecka. Aczkolwiek gdyby jednak nieplanowane dziecko się pojawiło, to sądzę, że byłabym gotowa je przyjąć (niestety póki co mogę jedynie teoretyzować).
I właściwie pozostajemy w ramach tematu małżeństwa jako trudn(iejsz)ego powołania ;-) bo nie jest łatwo przekonać faceta do niewspółżycia wtedy, kiedy on już nie może wytrzymać, a żona akurat w danym momencie nie chce ;-)


Navigo ergo sum

Offline

 

#27 2010-12-10 13:49:09

Marti
Gość

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

hannaturno napisał(a):

Trochę się napracowałam:)

Pytanie, czy mimo że nie zamierzamy planować  kolejnego dziecka i wybieramy dni niepłodności, jesteśmy gotowi je przyjąć, gdyby się pojawiło. Pytanie, dlaczego nie chcemy kolejnego dziecka… Metody NPR w swoim założeniu  („filozofii, podstawie światopoglądowej”) mają akceptację przyjęcia dziecka, płodności, godności człowieka itp. I nie manipulują niczym, co jest w naturze. Natomiast antykoncepcja blokuje naturę, nie kończy się w swych efektach na tym, że „nie ma dziecka”, ale i trzeba pomyśleć o skutkach, niedobrych, w podejściu do współmałżonka, o tym, jak go traktujemy, o tym, co myślimy o życiu, o tym, co dzieje się z psychiką  itp.

Nawet w Internecie, który nie zawsze jest autorytetem, można poczytać sporo i sensownie na ten temat. Np.
„Czy można mówić o NPR jako jednej z metod antykoncepcji?
NPR często bywa nazywane „naturalną” albo „katolicką” antykoncepcją. Jednak ściśle rzecz biorąc, metod tych w żadnym wypadku nie można zakwalifikować jako antykoncepcyjne, bowiem na żadnym etapie nie ingerują one w naturalny rytm płodności ani też nie stawiają barier normalnym procesom związanym z przekazywaniem życia.

Możecie mnie przekonać jak wybieranie dni bezpłodnych do współżycia w założeniu i filozofii ma otwartość na dziecko? Co to znaczy otwartość? Jak wybieram dni bezpłodne do współżycia to chcę dziecko czy nie? Owszem, może być coś takiego, że teraz nie chcę, ale jak będzie "wpadka" to je przyjmiemy. Tylko, że takie nastawienie może być również przy stosowaniu chociażby prezerwatywy.
Jeśli wstrzemięźliwość w czasie dni płodnych nie jest antykoncepcją, to czym jest, koncepcją?

Jak to nie stawiają barier? Jak to nie ingerują w naturalny rytm? Czyż nie jest tak, że największy pociąg czujemy w czasie dni płodnych? Czy wybieranie do współżycia dni bezpłodnych nie jest stawianiem bariery?

Owszem, NPR nie jest antykoncepcją, ale może być stosowana jako antykoncepcja. I tam ktoś wyżej wspomniał, że jest trójka dzieci i rodzice nie chcę mieć więcej. Toż to wiadoma sprawa, że jeśli nie chcą, wybierają do współżycia dni bezpłodne to jest to antykoncepcja.

p.s.
Janis, część wiadomości już skasowałem.

 

#28 2010-12-10 13:54:12

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

kalinka napisał(a):

'Regulacja poczęć,która ukazuje jeden z aspektów odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa,jest obiektywnie zgodna z moralnością,gdy jest dokonywana przez małżonków bez interwencji z zewnątrz,nie z egoizmu,lecz z poważnych motywów i metodami zgodnymi z obiektywnymi kryteriami moralności,to jest przez okresowa wstrzemięźliwość i odwoływanie się do okresów niepłodnych.'z komp. KKK

O, dziękuję, Kalinko, za krótkie i treściwe wsparcie, autorytatywne, bardzo dziękuję.

Może byś, Marti,  spróbował się do tego odnieść? Bo jeśli rozumiem ten tekst, to KKK akceptuje odwoływanie się do okresów niepłodnych, i akceptuje regulację poczęć, uznaje ją za zgodną z moralnością. Nie wyklucza wstrzemięźliwości w dni płodne.
Poza tym czy sądzisz, że katolik ma  obowiązek współżyć tylko w dni płodności? Ja tak nie sądzę.

janis  napisał(a):

Co to znaczy okresowa wstrzemięźliwość? Nie rozumiem. Czy mąż z żoną mają współrzyć tylko wtedy kiedy planują dziecko, a kiedy nie planują to mają żyć w wstrzemięźliwości?

Nie, Janis, nie mają wtedy żyć w obowiązkowej  wstrzemięźliwości. Bo prokreacja nie jest jedynym uzasadnieniem współżycia. Ważne jest też tworzenie i umacnianie więzi, wyraz miłości... Zatem mogą współżyć także jeśli dziecka nie planują.

janis  napisał(a):

A osoby duchowne muszą  żyć w czystości, celibacie. A są tak samo ludźmi i mają też taką naturę, czyli muszą jednak manipulować tą naturą.

Jeżeli z czegoś rezygnujesz dla wartości, którą uznajesz za dobro, i pozostaje to w zgodzie z zasadami moralnymi (np. danej religii), to nie ma tu mowy o blokowaniu czy manipulacji. Na przykład: jeżeli nie będę jadła czekolady, nie grzeszę. Jeżeli nie będę jadła mięsa (i mi to nie szkodzi na zdrowiu) - nie grzeszę. Choć jedzenie czekolady lub mięsa nie jest sprzeczne z naturą. Idąc dalej, jeśli nie będe współżyła seksualnie (bo nie żyję w małżeństwie) - nie grzeszę. Po prostu rezygnuję, oddaję to. Choć współżycie sekualne nie jest sprzeczne z naturą. Rzecz  - czystość w celibacie - zatem NIE polega na manipulacji, ale na rezygnacji, na odstąpieniu od czegoś, co samo w sobie nie jest złe, więcej  - jest dobre w określonych okolicznościach, ale nie jest też konieczne do mojego życia.
PS Jem czekoladę (mniam), mięsko zresztą też, choć nie tak często:)

Ostatnio edytowany przez hannaturno (2010-12-10 14:01:08)


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#29 2010-12-10 13:59:15

kalinka
Użytkownik

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

janis napisał(a):

Co to znaczy okresowa wstrzemięźliwość? Nie rozumiem. Czy mąż z żoną mają współrzyć tylko wtedy kiedy planują dziecko, a kiedy nie planują to mają żyć w wstrzemięźliwości?

Okresowa wstrzemięźliwość oznacza panowanie nad swoim popędem seksualnym np. w dniach płodnych.To nie oznacza,ze zaniechają (mąż z żona) zupełnie współżycia-pozostają dni niepłodne.

Nie współżyją w dniach płodnych i nie planują dziecka z powodów ważnych np. biorąc pod uwagę swój stan zdrowia itp.

Ostatnio edytowany przez kalinka (2010-12-10 13:59:51)

Offline

 

#30 2010-12-10 14:01:36

w drodze do...
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: 52° 35' N -21° 05' E

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Jakoś mi bliżej do stanowiska Hanny:

hannaturno napisał(a):

prokreacja nie jest jedynym uzasadnieniem współżycia. Ważne jest też tworzenie i umacnianie więzi, wyraz miłości... Zatem mogą współżyć także jeśli dziecka nie planują.

niż do Twojego, Marti. Bo od Twojego to już tylko krok do stwierdzenia, że współżyć należy jedynie po to, żeby płodzić dzieci. A ja się z tym kompletnie nie zgadzam.


Navigo ergo sum

Offline

 

#31 2010-12-10 14:01:51

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Marti, zajrzyj, dopisałam coś do poprzedniego mojego posta z myślą o Tobie.
Poza tym w Twoim poście sporo emocji. Dla mnie sprawa "toż to wiadoma" taka wcale nie jest.
Nie potrafię się teraz zgodzić na przymus bądź powinność współżycia tylko w dni płodne i na to, że współżycie w dni niepłodne jest - no, czym, antykoncepcją? Grzechem?
Gdzie w nauczaniu Kościoła jest powiedziane, że współżycie w dni niepłodne jest antykoncepcją - nie wiem, nie znalazłam. I gdzie jest o obowiązku niepowstrzymywania się od współżycia w dni płodności - też nie wiem. Przytoczysz?  Jeśli to wskażesz, przemyślę starannie.

Ja na razie znajduję w Katechizmie KK tyle:
"2370 Okresowa wstrzemięźliwość, metody regulacji poczęć oparte na samoobserwacji i odwoływaniu się do okresów niepłodnych są zgodne z obiektywnymi kryteriami moralności. Metody te szanują ciało małżonków, zachęcają do wzajemnej czułości i sprzyjają wychowaniu do autentycznej wolności.
Jest natomiast wewnętrznie złe "wszelkie działanie, które - czy to w przewidywaniu aktu małżeńskiego, podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków - miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego" ".
Nie wynika z tego zakaz współżycia w dni niepłodności. Ani nakaz współżycia w dni płodności. Wynika zaś, wg mnie, pozostawienie gotowości, otwarcia na dziecko.

Katechizm odróżnia też naturę, jej rytm,  od antykoncepcji (cd. tego samego numeru):
Naturalnej "mowie", która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narzuca "mowę" obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu; stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie wewnętrznej prawdy miłości małżeńskiej, powołanej do całkowitego osobowego daru... Różnica antropologiczna, a zarazem moralna, jaka istnieje pomiędzy środkami antykoncepcyjnymi a odwołaniem się do rytmów okresowych... w ostatecznej analizie dotyczy dwóch, nie dających się z sobą pogodzić, koncepcji osoby i płciowości ludzkiej.

Ostatnio edytowany przez hannaturno (2010-12-10 14:27:48)


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#32 2010-12-10 14:15:01

Marti
Gość

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Hannaturno, ja nie mówię, że za każdy razem jest to grzech. KKK dopuszcza taką możliwość jak są ku temu poważne przesłanki. Młode małżeństwo może chcieć poczekać z dzieckiem bo czuje się jeszcze nie gotowe. Ale już inną kwestią jest to, że ktoś boi się, że może go nie będzie stać na super zabawki dla dziecka. Czy też uzna, że kolejne dziecko wprowadzi niewygodę. Dlatego czym innym jest odroczenie w czasie a czym innym powiedzenie "mam już trójkę i koniec".

Jaki popełniamy grzech stosując prezerwatywę? Przeciwko aktu miłosnemu, przeciwko otwartości na potomstwo czy przeciwko naturze? Leki też stosujemy chemiczne. I tutaj chodzi o otwartość na dziecko, o miłość.

A co do ostatniego to idąc tym tokiem rozumowania to stosunek przerywany też nie jest grzechem. Jest zwyczajnie rezygnacją z seksu w pewnej chwili.

 

#33 2010-12-10 14:17:16

Marti
Gość

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

w drodze do... napisał(a):

Jakoś mi bliżej do stanowiska Hanny:

hannaturno napisał(a):

prokreacja nie jest jedynym uzasadnieniem współżycia. Ważne jest też tworzenie i umacnianie więzi, wyraz miłości... Zatem mogą współżyć także jeśli dziecka nie planują.

niż do Twojego, Marti. Bo od Twojego to już tylko krok do stwierdzenia, że współżyć należy jedynie po to, żeby płodzić dzieci. A ja się z tym kompletnie nie zgadzam.

Z taką Twoją interpretacją mojej interpretacji też bym się nie zgodził img/smilies/big_smile.

Ja pokazuję jedynie, że używacie złych argumentów w tej dyskusji img/smilies/wink.

 

#34 2010-12-10 14:22:03

w drodze do...
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: 52° 35' N -21° 05' E

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

janis napisał(a):

Większość z was co tu piszę jak wyczytałam, nie ma męzów żon ani dzieci, więc takie teorie wyczytane, nie sprawdzone na sobie są naprawdę dziwne. To tak samo jakbym ja nie będąc lekarzem mówiła ludziom co mają za choroby i dawała im leki.

No właśnie. Teoretyzować jest łatwo, ale jak już przyjdzie co do czego...


Navigo ergo sum

Offline

 

#35 2010-12-10 14:22:44

Marti
Gość

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

janis napisał(a):

Kalinko, ale bez sens chamować ppopęd w dni płodne, wtedy kobieta najbardziej czuje porządanie itd. Wiadomo że czasem trzeba, ale moim zdaniem, współżycie w dni nie płodne, jest antykoncepcją. Giną plemniki tak samo jak giną w prezerwatywie czy przez inne środki.
Większość z was co tu piszę jak wyczytałam, nie ma męzów żon ani dzieci, więc takie teorie wyczytane, nie sprawdzone na sobie są naprawdę dziwne. To tak samo jakbym ja nie będąc lekarzem mówiła ludziom co mają za choroby i dawała im leki.

Tzn. może nie tyle współżycie w dni bezpłodne jest antykoncepcją co wybieranie jedynie takich dni do współżycia.

Może tak, co rozumiecie pod pojęciem antykoncepcja? Nie znam definicji, ale dla mnie jest to współżycie w taki sposób aby zminimalizować możliwość zajścia w ciążę.

Teraz wyjeżdżam na weekend, ale później Wam wkleję wypowiedzi mówiące o tym, że NPR może być stosowane jako antykoncepcja.

 

#36 2010-12-10 14:24:15

Marti
Gość

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Jedno, tak na szybko:

Witam serdecznie. Wiem, że Kościół zabrania antykoncepcji. rozumiem zatem, że używając prezerwatyw z żoną czynię źle. Używając antykoncepcji chcemy uniknąć prokreacji (mamy już dwoje dzieci). Naturalne planowanie rodziny ma być, czy jest odpowiedzią na antykoncepcję, ale przecież "służy" do tego samego. Służy do tego,aby odpowiedzialnie powoływać do życia nowego człowieka. Zatem nie rozumiem, dlaczego prezerwatywa nie jest ok (jest zła), a naturalne planowanie rodziny jest dobre. Mimo przeżytych prawie 40 lat nie rozumiem. I dla jasności - mam na myśli tylko prezerwatywę i naturalne planowanie rodziny (a nie inne metody antykoncepcji). Pozdrawiam serdecznie.

Jeśli małżenstwo całkowicie zamyka się na kolejenego potomka, nie biorąc pod uwagę tego, że Bóg może mieć inne plany, to jakichkolwiek metod używa (naturalnych czy prezerwatywy), nie jest otwarty na wspólpracę z łaską Bożą - nie ufa Bogu do końca. I tu nie widzę dużej różnicy między metodami naturalnymi a prezerwatywą. Małżeństwo pokładające ufność w Bogu zakłada współpracę ze Stwórcą "dając Bogu szansę". W kontekście otwarcia się na Boga jednak prezerwatywa, w stosunku do metod naturalnych, jest postrzegana jako swego rodzaju pójście na łatwiznę czy nawet jako coś, co nie licuje z godnością aktu malżeńskiego, ale nie w używaniu prezerwatywy dopatrywałbym się postawy niechrześcijańskiej lecz w antykoncepcyjnym nastawieniu do życia, w braku zaufania do Boga, który być może pragnie obdarzyć was kolejnym szcześliwym dzieckiem. Pozdrawiam

Wojciech Żmudziński SJ

 

#37 2010-12-10 14:32:39

kalinka
Użytkownik

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

janis napisał(a):

Kalinko, ale bez sens chamować ppopęd w dni płodne, wtedy kobieta najbardziej czuje porządanie itd. Wiadomo że czasem trzeba, ale moim zdaniem, współżycie w dni nie płodne, jest antykoncepcją. Giną plemniki tak samo jak giną w prezerwatywie czy przez inne środki.
Większość z was co tu piszę jak wyczytałam, nie ma męzów żon ani dzieci, więc takie teorie wyczytane, nie sprawdzone na sobie są naprawdę dziwne. To tak samo jakbym ja nie będąc lekarzem mówiła ludziom co mają za choroby i dawała im leki.

A dlaczego bez sensu?Bez sensu jest wtedy kiedy jak najbardziej planuje się poczęcie życia w tym czasie.Jeśli jednak nie  to po to miedzy innymi mamy rozum,żeby zapanować nad popędem,zachować wstrzemięźliwość.Od tej wstrzemięźliwości nikt się nie rozchoruje :-)
Ja jestem,Janis, mężatką i mam dzieci.

Offline

 

#38 2010-12-10 14:42:32

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Otóż to, od samego początku, mam wrażenie, Marti,  mówimy o tym samym - o tym, że nawet jesli nie planujemy czwartego dziecka, to dajemy Panu Bogu szansę, jak w tekscie, ktory cytujesz. Zostawiamy możliwość. I to nie chodzi, za przeproszeniem, to z Twojej wypowiedzi, o wpadkę. Ale o Boży pomysł.

"Jeśli małżenstwo całkowicie zamyka się na kolejnego potomka, nie biorąc pod uwagę tego, że Bóg może mieć inne plany, to jakichkolwiek metod używa (naturalnych czy prezerwatywy), nie jest otwarty na współpracę z łaską Bożą - nie ufa Bogu do końca". Z tym się zupełnie zgadzam!!!

Argumenty typu: nie stać mnie na superzabawki i powstaną "niewygody" związane z kolejnym dzieckiem w ogóle nie mieszczą się w moim sposobie patrzenia na świat. Nie brałam ich pod uwagę. Pojawiaja się w Twoich postach, ale nie mają związku z moim mysleniem.

Zauważ też, że w cytacie przytoczonym przez Kalinkę jest mowa o poważnych motywach. Czyli że takie istnieć mogą.

Od samego początku nie wykluczam też, ze NPR mogą być traktowane jako antykoncepcja. Mogą, jeśli całkowicie wykluczamy poczęcie. Pisałam o tym, post 34, jesli nikt nic nie przesunie. O tym, że skądinąd dobrej metody można używać w zły sposób. Że ważna jest więc nie sama metoda, automatycznie, ale i motywacja. Miłość.

Zob. też post nr 31:
          w drodze do... napisał(a):
Jeśli ktoś nie chce mieć dzieci, a nie chce stosować piguł, wkładek i innych "bajerów", to popełnia grzech, jeśli idzie z mężem/żoną do łóżka w dni niepłodne?
      I moja odpowiedź:
No, generalnie nie. Zastrzeżenie: jesli nie chce mieć w danym momencie dzieci, to OK. Ale jeżeli w ogóle wyklucza dzieci, kompletnie wyklucza,  to jest to niezgodne z założeniami katolickiego sakramentalnego małżeństwa. I wtedy odpowiedź: "nie" nie jest wcale oczywista.

Ostatnio edytowany przez hannaturno (2010-12-10 17:05:12)


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#39 2010-12-10 14:49:10

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

janis napisał(a):

Większość z was co tu piszę jak wyczytałam, nie ma męzów żon ani dzieci, więc takie teorie wyczytane, nie sprawdzone na sobie są naprawdę dziwne. To tak samo jakbym ja nie będąc lekarzem mówiła ludziom co mają za choroby i dawała im leki.

Nie przekreślam wartości doświadczenia. Ale...
Analogia, Janis,  co do prawa zabierania głosu, wydaje mi się logicznie chybiona, dlatego że lekarz też patrzy z zewnątrz na chorobę, tyle że jest przygotowany do jej diagnozowania. Już kiedyś pisałam: nie trzeba złamać barku, by umieć leczyć złamany bark. Nie sprawdził na sobie. Podobnie sędzia nie musi być mordercą, by móc się wypowiadać nt. morderstwa.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#40 2010-12-10 14:54:41

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

janis napisał(a):

Ale co tam, Jezus najważniejszy. JAk trzeba chorować i cierpieć dla Jezusa to to sama przyjemność.
Ludzie te wszystkie grzechy powymyślali, żeby właśnie tak sterować ludźmi. Żeby był jakiś ład.

No i w ten sposób można zniszczyć każdą dyskusję. Robiłaś to już wielokrotnie, podobnymi słowy. Zawsze jest mi szczerze szkoda.

Tak, Jezus jest najważniejszy, dla tych, którzy głęboko w Niego wierzą.

Przy dobrym ustawieniu spraw (fizycznie, psychicznie, duchowo) brak współżycia do chorób prowadzić doprawdy nie musi. Mówię o celibatariuszach.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#41 2010-12-10 14:57:06

kalinka
Użytkownik

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Przecież tego nikt nie zabrania,Janis.Jest ważne.Chodzi jednak  o okresowa wstrzemięźliwość .
Nie wyobrażam sobie żeby nie brać pod uwagę przy planowaniu potomstwa swojego zdrowia,wieku,czy nawet w pewnym stopniu warunków materialnych( nie mowie o jakimś wyrachowaniu).
W tych czasach zabiera się dzieci rodzicom ,gdzie jest skrajna bieda. Smutne ale się zdarza.

Ostatnio edytowany przez kalinka (2010-12-10 14:58:27)

Offline

 

#42 2010-12-10 15:52:44

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

janis napisał(a):

I myśle że nawet lekarz który by złamał bark, to na własnej skórze by wiedział jak to jest i kto wie, może by leczył inaczej, wiedząc jak to boli.

Całkiem, bardzo możliwe. Jak napisałam, doświadczenie osobiste jest ważne. Choć nie jest jedynym źródłem wiedzy. Nalepiej połączyć jedno i drugie, doświadczenie i przekazaną wiedzę.  Ja np. wiem doświadczalnie,  jak boli ręka złamana w łokciu, ale nie umiałabym jej sobie dobrze nastawić i zagipsować itd. Potrzebowałam chirurga.

janis napisał(a):

Może mnie poniosło z tym co napisałam że dla Jezusa wszystko, ale się zdenerwowałam wtedy mnie ponosi.

OK, było widać, że Ci nerwy puszczają, tyle że przy okazji kogoś mogło zaboleć. Ale z mojej strony teraz nie ma sprawy:)

janis napisał(a):

No i skąd wiesz co dzieje się w głowach takich osób co żyją w wstrzemięźliwości czy w celibacie

Nie tylko z lektur:) Z doświadczenia, osobistego.
Ciało się słyszy, naprawdę. Nie jest ono ani odebrane, ani zagłuszone.

janis napisał(a):

Więc jaki jest sens takiego życia?

Widzisz, tu się pojawia stary wątek. Wiara. Kto nie wierzy, jednak nie pojmie do końca. To nie jest kwestia zawiniona. Nawet Pan Jezus, zdając sobie sprawę z tego, że rzecz jest trudna do pojęcia w kategoriach doczesno-utylitarnych, powiedział: "kto może pojąć, niech pojmuje". Zgodnie z istotą wiary nie wszystko jest do dotknięcia i nie wszystko obejmuje nasz ograniczony rozum.
Sens osobisty? Życie z Chrystusem, Tym, który jest dla mnie najważniejszy. Dlatego że On sam do tego zaprosił. Nie byłabym w stanie nigdy w życiu wymyślić sobie i realizować takiej drogi o własnych siłach.

janis napisał(a):

na świecie robi się coraz gorzej, zamiast coraz lepiej

Jeśli tak, to i Ty, i ja mamy wciąż wiele do zrobienia. Każda na swój sposób.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#43 2010-12-13 13:03:56

Radochaaa123
Gość

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Oczywiście - tutaj masz racje - ile ludzi tyle charyzmatów, możliwości - "cokolwiek czynicie wszstko na Chwałę Bożą czyńcie!" - wiele jesr dróg do służenia Panu Bogu. I żadna z nich nie jest mniejsza, czy gorsza. Są poprostu INNE! Wyjątkowe, niepowtarzalne, szalenie ciekawe i indywidualne.
Święci nie są tyle, żeby ubogacać Pana Boga, czy Niebo - Bóg Sam jest święty i Jemu to wystarczy. Ale Miłość chce się zawsze DZIELIĆ! Dlatego Bóg powołuje człowieka do ŚWIĘTOŚCI! Świętość jest dla NAS, ma nam służyć, pomagać i czynić nas bliższymi Jego.
Sam Jezus powiedział, że są ludzie, którzy mają powołanie do bezżenności, życia w celibacie - nie po to, zeby zwracac na siebie uwage, czy robic z siebie ofiare, ale zeby kochać - być dla innych, widziec w kazdym czlowieku Jego i Jemu sluzyc. Bóg na różne sposoby rozpala pragnienie ŚWIĘTOŚCI w ludzkim sercu - jedni żenią się, inni są świeckimi konsekrowanymi lub żyją samotnie, a jeszcze inni stają się duchownymi. Ile ludzi - tyle dróg do Boga. Celibat ma być "płodny" w sensie dawania życia ludziom - tego DUCHOWEGO. Jak już wcześniej napisałam MAŁŻEŃSTWO jest prapowołaniem człowieka, a reszta to sposoby realizacji właśnie powołania do miłości i dawania  życia - fizycznie, lub duchowo całemu światu. Na pewno nie należy się bac swojej cielesności, ale dobrze ją zrozumieć i wykorzystać tak, żeby była piękna ( bo taka jest! ). Nasze życie ma być OWOCEM, a owoc dojrzewa, rodzi się - z drzewa które daje życie.

 

#44 2010-12-13 19:09:08

Marti
Gość

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

hannaturno napisał(a):

Otóż to, od samego początku, mam wrażenie, Marti,  mówimy o tym samym - o tym, że nawet jesli nie planujemy czwartego dziecka, to dajemy Panu Bogu szansę, jak w tekscie, ktory cytujesz. Zostawiamy możliwość. I to nie chodzi, za przeproszeniem, to z Twojej wypowiedzi, o wpadkę. Ale o Boży pomysł.

"Jeśli małżenstwo całkowicie zamyka się na kolejnego potomka, nie biorąc pod uwagę tego, że Bóg może mieć inne plany, to jakichkolwiek metod używa (naturalnych czy prezerwatywy), nie jest otwarty na współpracę z łaską Bożą - nie ufa Bogu do końca". Z tym się zupełnie zgadzam!!!

Argumenty typu: nie stać mnie na superzabawki i powstaną "niewygody" związane z kolejnym dzieckiem w ogóle nie mieszczą się w moim sposobie patrzenia na świat. Nie brałam ich pod uwagę. Pojawiaja się w Twoich postach, ale nie mają związku z moim mysleniem.

Zauważ też, że w cytacie przytoczonym przez Kalinkę jest mowa o poważnych motywach. Czyli że takie istnieć mogą.

Od samego początku nie wykluczam też, ze NPR mogą być traktowane jako antykoncepcja. Mogą, jeśli całkowicie wykluczamy poczęcie. Pisałam o tym, post 34, jesli nikt nic nie przesunie. O tym, że skądinąd dobrej metody można używać w zły sposób. Że ważna jest więc nie sama metoda, automatycznie, ale i motywacja. Miłość.

Zob. też post nr 31:
          w drodze do... napisał(a):
Jeśli ktoś nie chce mieć dzieci, a nie chce stosować piguł, wkładek i innych "bajerów", to popełnia grzech, jeśli idzie z mężem/żoną do łóżka w dni niepłodne?
      I moja odpowiedź:
No, generalnie nie. Zastrzeżenie: jesli nie chce mieć w danym momencie dzieci, to OK. Ale jeżeli w ogóle wyklucza dzieci, kompletnie wyklucza,  to jest to niezgodne z założeniami katolickiego sakramentalnego małżeństwa. I wtedy odpowiedź: "nie" nie jest wcale oczywista.

To tak ogólnie się zgadzamy choć uważam, że zwyczajnie czasem NPR stosuje się jako czasową antykoncepcję. Kwestia motywów. Ja uważam, że antykoncepcja jest to unikanie do zajścia w ciążę. Przecież to, że prezerwatywa zawiedzie nie oznacza, że antykoncepcji nie było. Ale cóż, mamy inne zdanie w mało istotnej dla nas kwestii.

 

#45 2010-12-14 00:20:09

Selma
Użytkownik

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Offline

 

#46 2010-12-14 02:33:49

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Selmo, dziękuję za wskazanie artykułu. Dla mnie bardzo klarowny.

Marti, jasne, możemy się różnić. Nie zgadzam się jednak być włączana do kręgu osób, dla których omawiany problem jest rzeczą mało ważną:).  Nie zgadzam się, dlatego że dotyczy on fundamentalnych spraw związanych z moralnością katolicką.
Forum świetna sprawa, trzeba się kształcić na okrągło, żeby znaleźć argumenty. Choćby najpierw dla siebie samej. Potem dla osób, które pytają.

Stosowne fragmenty z dokumentu "Humanae vitae":

"10. Jeżeli zaś z kolei uwzględnimy warunki fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne, należy uznać, że ci małżonkowie realizują odpowiedzialne rodzicielstwo, którzy kierując się roztropnym namysłem i wielkodusznością, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa, albo też, dla ważnych przyczyn i przy poszanowaniu nakazów moralnych, postanawiają okresowo lub nawet na czas nieograniczony, unikać zrodzenia dalszego dziecka. [...]

16. Jeśli więc istnieją słuszne powody dla wprowadzenia przerw między kolejnymi urodzeniami dzieci, wynikające bądź z warunków fizycznych czy psychicznych małżonków, bądź z okoliczności zewnętrznych, Kościół naucza, że wolno wówczas małżonkom uwzględniać naturalną cykliczność właściwą funkcjom rozrodczym i podejmować stosunki małżeńskie tylko w okresach niepłodności, regulując w ten sposób ilość poczęć, bez łamania zasad moralnych, które dopiero co wyłożyliśmy.

Kościół jest zgodny z samym sobą i ze swoją nauką zarówno wtedy, gdy uznaje za dozwolone uwzględnianie przez małżonków okresów niepłodności, jak i wtedy, gdy potępia, jako zawsze zabronione, stosowanie środków bezpośrednio zapobiegających poczęciu, choćby nawet ten ostatni sposób postępowania usprawiedliwiano racjami, które mogłyby się wydawać uczciwe i poważne. W rzeczywistości między tymi dwoma sposobami postępowania zachodzi istotna różnica.
W pierwszym wypadku małżonkowie w sposób prawidłowy korzystają z pewnej właściwości danej im przez naturę. W drugim zaś, stawiają oni przeszkodę naturalnemu przebiegowi procesów związanych z przekazywaniem życia. Jest prawdą, że w obydwu wypadkach małżonkowie przy obopólnej i wyraźnej zgodzie chcą dla słusznych powodów uniknąć przekazywania życia i chcą mieć pewność, że dziecko nie zostanie poczęte.

Jednakże trzeba równocześnie przyznać, że tylko w pierwszym wypadku małżonkowie umieją zrezygnować ze współżycia w okresach płodności (ilekroć ze słusznych powodów przekazywanie życia nie jest pożądane), podejmują zaś współżycie małżeńskie w okresach niepłodności po to, aby świadczyć sobie wzajemną miłość i dochować przyrzeczonej wzajemnej wierności. Postępując w ten sposób dają oni świadectwo prawdziwej i w pełni uczciwej miłości."

Wracamy do punktu wyjścia - do pytania postawionego przez W drodze do..., która pytała, czy współżycie w dniach niepłodności jest grzechem.
Odpowiedź jest w cytowanym fragmencie. Papieska. Mi wystarcza. Nie każde unikanie ciąży jest złem.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#47 2010-12-14 09:31:37

kalinka
Użytkownik

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Wartościowy artykuł,który Selma wskazała do poczytania.Fragmenty z dokumentu 'Humanae vitae' tez mówią wyczerpująco . Myślę,ze naturalne planowanie rodzinny powinno być roztropne,odpowiedzialne,we wzajemnym oddaniu,szacunku. Człowiek nie powinien upodabniać się do zwierzęcia,które kieruje się swoim popędem.
Znalazłam tez taki fragment:
"Współżycie płciowe narzucone współmałżonkowi, bez liczenia się z jego stanem oraz z uzasadnionymi jego życzeniami, nie jest prawdziwym aktem miłości i sprzeciwia się temu, czego słusznie domaga się ład moralny między małżonkami" - naucza papież Paweł VI (Humanae vitae, n. 13). W pewnych sytuacjach narzucenie współżycia będzie ciężkim naruszeniem miłości bliźniego - ciężkim grzechem (na przykład wtedy, gdy lekkomyślnie naraża żonę na ciążę zagrażającą jej ciężką chorobą). "

Offline

 

#48 2010-12-14 10:44:52

Marti
Gość

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Hannaturno, jeśli chodzi o mało ważną kwestię to bardziej chodziło mi o spór o nazewnictwo nie o postawę. Bo sam problem czy zagadnienie jest bardzo ważne i tutaj się zgadzam. Jednak czy dany grzech jaki miałby nastąpić nazwiemy antykoncepcją, zamknięciem na potomstwo czy brakiem współpracy w wolą Bożą to już sprawa drugorzędna bo ważniejsza jest postawa.

A co do ostatniego fragmentu to wychodziłoby na to, że współżycie w okresach płodności nie jest świadczeniem miłości img/smilies/wink.

Kalinko, ale o gwałtach nikt tu nie mówi.
Zresztą w sumie wybierani czasu bezpłodnego do współżycia jest większym narzucaniem niż obojętnie jakiego, bo w drugim przypadku można do współżycia podchodzić spontanicznie a w pierwszym ważniejsza jest strona techniczna.

 

#49 2010-12-14 11:56:35

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Spontaniczność jest dla mnie jednak mniej ważna, Marti, niż odpowiedzialność. "Pełen spontan" niekoniecznie jest cnotą! W spontaniczności, skądinąd niekiedy ładnej, nie ma zbyt wiele miejsca na rozum, planowanie, odpowiedzialność za innego, za siebie samego, umiejętnośc czekania, szacunek, opanowanie impulsu itd.
Bałabym się życia, w którym rządzi tylko spontaniczność. Tylko nie odwracajmy kota ogonem, nie chodzi wyłącznie o kalkulację!!!!
Odpowiedzialność nie jest dla mnie "stroną techniczną". Myślenie, co się robi, to nie detal.
Równie dobrze można komuś spontanicznie - sorry - dać w pysk i wybić ząbki hurtem, bo się pominęło "stronę techniczną", czyli rozum i wybór dobra.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#50 2010-12-14 16:08:36

Laurka
Gość

Re: Małżeństwo trudniejszym powołaniem

Bardzo ciekawy artykuł img/smilies/smile

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo