'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2006-11-05 11:56:02

marta
Gość

Życie w zakonie

mam takie pytanie.
Otóz jak wyglada zycie finansoe w zakonie sióstr?
Kiedys rodzice dawali posag gdy zorka szla do klasztoru.
Jak jest dzis ,wiadomo nie wszsytkie siostry pracują,niektore dopiero studiują.
Skąd mają pieniądze aby kupic sobie ubrania(wiadomo bielizne,rajtuzy it.)rzeczy higieniczne itp.
Czy siostry otrzymuja jakies wypłaty?
Pytam się bo jesli kiedys wstąpię do zakonu,wiem ze na wspardzie rodzicow liczyc nie mogę,czy trzeba zbierac pieniądze aby wnieść jakis wkład?
W niektorych zgromadzeniach jest dużo Sisotr.Musza one przeciez miec swoje mydło,szczatkę,szampon,rzeczy osobiste itp.Jak to wygląda?
Wiem ze nie moża wnosic do zakonu majetnych rzeczy,ale czy fundusze tak.Czy nalezy juz teraz oddkładać?
moze wyda wam się to pytanie głupie,ale naprawdę zalezy mi na odpowiedzi.

 

#2 2006-11-06 11:55:24

sb123
Gość

Re: Życie w zakonie

Jak to jest z finansami w zakonie? Hm, siostry utrzymują się z pensji (bardzo wiele pracuje zawodowo np. w szkole, w szpitalu, w domach dziecka etc.) z rent, z tego, cootrzymają od ludzi itd. Z tego co się orintuję, nie wnosi się raczej pieniędzy. Rodzice jesli mogą to oczywiście mogą wspomagać córke finansowo, ale tych pieniedzy ona i  tak nie trzyma u siebie z reguły, lecz oddaje przełożonej, bądź mistrzyni. Potem często razem ustalają na co te fundusze sie przeznaczy, czy np. na potrzby wspólnoty czy tez na potrzeby danej siostry,np. leczenie, nowe buty czy coś w t ym stylu. A  o rzeczy typu mydło itp. prosi się najczęsiej s.przełożoną.

 

#3 2006-11-06 20:20:26

marta
Gość

Re: Życie w zakonie

Dziękuję.
Wiecie moze wydaje sie głupie,ale mi nie daje to spokoju.
Wstepując do zkaonu wiem skladam slub w ubóstwie,ale takie rzeczy jak kosmetyka-wkładki higieniczne,antypesprant-musze uzywac jest to konieczne,krem do twarzy-to jest konieczne i skąd prosi się przełożona,aby to zakupiła?
jesli siostra pracuje-to napewno czesc pieniedzy ma dla siebie a czesc oddaje,ale te co nie pracuja co sa w aspiranturze czy w nowicjacie?
Kto cos wie niechaj pisze.Z gory dziękuje.

 

#4 2006-11-06 22:20:52

sb123
Gość

Re: Życie w zakonie

te które nie pracują są na utrzymaniu wspólnoty. Bo zgromadzenie z chwila przyjecia kandydatki otacza ją także tą finasową opieką. A w zgromadzeniu w którym bylam siostry pracujace oddawaly przełozonej całą pensje i w sytuacji gdy cos trzeba bylo opłacic, kupic etc. prosiły o pozwolenie. W zakonie trzeba tez sie nauczyc rezygnowac w pewnych rzeczy, wiadomo - mydlo, krem, podpaski itp. to rzeczy niezbędne, ale np. maseczki czy inne takie bez których człowiek moze sie obejsc raczej nie wchodza w gre. A skąd brała te najpotrzebniejsze rzeczy s.przeołożona? Robiła większe zakupy

 

#5 2006-11-07 21:11:11

spider78
Gość

Re: Życie w zakonie

Będąc w zakonie:
-ślubujesz ubóstwo -nie masz żadnych "swoich", "prywatnych" pieniędzy, nie masz swojego majątku -pewne rzeczy otrzymujesz do użytkowania, ale nie są one Twoje,
-jesteś we wspólnocie więc wszystkie Twoje potrzeby (w granicach rozsądku img/smilies/wink  ) zaspokaja wspólnota, to co zarobisz swoją pracą również należy do wspólnoty (nie jest Twoje).
Tyle mniej więcej wiem -byłem tylko w zakonach męskich, ale chyba u sióstr wygląda to podobnie.

 

#6 2006-11-08 15:07:28

MMM
Gość

Re: Życie w zakonie

Ubóstwo to nie dziadostwo. Ja osobiście nie widziałam siostry zakonnej w podartych rajstopach czy brudnym habicie, od której by brzydko pachniało (śmierdziało). Siostry zakonne nie posiadają majątku i dla tego jesli mają jakieś potrzeby dotyczące rzeczy osobistych np kosmetyki, bielizna proszą o to matkę przełożoną. Prawdą jest też, że w zgromadzeniu wszystko jest wspólne, ale np szczoteczki do zębów nie img/smilies/smile bo to należy do rzeczy osobistych
To czy siostry mają swoje pieniądze na drobne wydatki zależy chyba od Zgromadzenia. Na ogół jest chyba tak, jesli siostra jedzie w podróź (mam na myśli np wakacje w domu rodzinnym) to dostaje pieniądze na przejazd.
w zakonach męskich jest trochę inaczej no przynajmniej w jednym, bo zakonnicy dostają "kieszonkowe" nie wiem jednak jakiej  wysokości.
Wogóle w męskich zakonach jest trochę inaczej jeśli chodzi np o habity itp ale cel jest ten sam img/smilies/smile

 

#7 2006-11-08 20:49:05

marta
Gość

Re: Życie w zakonie

Z dzisiejszej ewangelii : ''. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem». ''
   
Rozumiem,że na tym swiecie nie powinnismy zabiegać o rzeczy materialne.
Założyłam ten temat,aby rozwikłać pewne watpliwości,moze obawy.
Wiem ze takie pytania często się pojawiają wsród  tych ktorzy szukaja swej drogi.
Nie chodzi tutaj o wygodę,o ładny wygląd,ale o to jak zmieni się zycie.
Czytałam róznych świadectw.Wiem,ze kazdy zakon ma swoje reguły.Znam siostry ktore chodzą do kina,maja swoje telefony kom...
Dlatego pytam-co wolno a czego nie?
Rowniez interesuje mnie kontakt z rodziną-czy jest on mozliwy jedynie raz w roku,na czas urlopu?
Mysle ze pytania ktore nurtuja należy zadawać,aby pozbyc się wątpliwości.
Dlatego dzięki wielkie za każdą wypowiedż.

 

#8 2006-11-09 00:03:16

m.
Gość

Re: Życie w zakonie

Siostry mogą jeździć na urlopy do domu. W niektorych zgromadzeniach na rok przypada 20 wolnych dni, w innych moze mniej lub więcej,ale odwiedza się dom. Rodzinka może natomiast siostre odwiedzać częściej. Wyjątek stanowi okres nowicjatu kanonicznego, kiedy to siostra nowicjuszka przez rok nie jeździ do domu, a z rodzina kontaktuje się przez listy, nie wiem jak z telefonami. W zgromadzeniu w którym bylam (nowicjat przeszłam) mogli do mnie dzwonić tylko na imieniny i urodziny. Raz pojechalam do domu w tym okresie,ale tylko dlatego,że wypadł pogrzeb. Po "kanonie" natomiast bylam w domu na 10 - dniowym urlopie.

 

#9 2006-11-09 14:47:58

mavro
Gość

Re: Życie w zakonie

No dobrze, a jak jest z dostępem do komputera i internetu? Nie znaczy to oczywiście, że jestem uzależniona img/smilies/wink

 

#10 2006-11-09 15:09:00

m.
Gość

Re: Życie w zakonie

Postulantki i  nowicjuszki zasadniczo nie korzystają z internetu, a jesli już to oczywiście za pozwoleniem mistrzni. Nie mogą też mieć własnej skrzynki.  A tak przy okazji, to także jeśli chodzi o "zwykłe" listy, to nie otrzymują ich bezpośrednio od listonosza, ale od s. mistrzyni.
Starsze siostry (tzn, profeski) mogą korzystać z internetu. Wiadomo z resztą,że jesli np. pracują zawodowo, to przecież często bez komputera nie można się obejść img/smilies/smile

 

#11 2006-11-09 16:18:16

marta
Gość

Re: Życie w zakonie

Zamurowały mnie te wypowiedzi.jak czytam je czuję jakby mowa była o więzieniu-kiedy to mozna wyjsc,a kiedy nie.albo o szpitalu-przepustka.
Przeciez zakon nie jest więzieniem.Dziwię się ze siostry tak zadko moga odwiedzać zwoj dom-też slyszalam ze raz w roku.Wstępując do zakonu zlowiek oddaje się bogu i bliźnim,ale matka ojciec też nimi są.Tez nas potrzebują.
Kaplani mają lepiej.Urlopy mają miesięczne,często mają wolne dni,mogą prawie kazdego dnia odwiedzać swoją rodzinę-oczywiście dbając o swe obowiązki.
  Rozumiem ze w nowicjacie nalezy odeparowac się-by móc lepiej przygotować się,podjąc decyzję.
Jednak nie pochwalam tego ze tylko wyłacznie raz na rok mozna odwiedzic swoj dom rodzinny.Rodzice ktorzy maja tylko jedna corke-jest to dla nich katorgia.Moga oni przyjechać ale na ile na jeden dzień?.
mam nadzieje ze nie wszędzie tak jest.

 

#12 2006-11-09 16:42:58

m.
Gość

Re: Życie w zakonie

cóż, nie wiem co na to odpowiedzieć. Zakon nie jest więzieniem, a przełożona "klawiszem", obowiązuje tam jednak posłuszeństwo i siostra się podporządkowuje. Ona widzi w  tym sens, bo przecież przez wole przełożonych przejawia się Wola Boża. A poza tym, gdzie posłuszeństwo tam błogosławieństwo...
Życie zakonne polega na trwaniu w ofiarowniu i wyrzeczeniu.
A z tym urloepem to w wielu zgromadzeniach jest tak, że siostra moze go sobie podzielić (jeśli jej obowiazki na to pozwalają) i jechać do domu kilka razy w roku. Nam się wydaje, ze ta rozłaka z domem jest taka straszna, ale znam wiele sióstr, które do domu jeżdżą na kilka dni, a resztę urlopu spędzają np. w innym domu zgromadzeniu. Nie znaczy to , że nie kochają swojej rodziny!

 

#13 2006-11-09 17:20:57

marta
Gość

Re: Życie w zakonie

Rozumiem, sa skladane sluby posłuszeństwa.Nalezy wyrzec się rzeczy gł.materialnych.
Z urlopem w domu,mam inne zdanie.Niekiedy czuje się potrzebe odwiedzenia rodziców tymbardziej ze oni zostaja sami-nie mowie tutaj o wszystkich przypadkach.
Jechac moz z500km na kilka dni to stanowczo zamało-dlatego nazwalam to ''więzieniem''
Bog dał człowiekowi wolna wolę-czlowiek jesli wybral sluzbe Bozą jako swoj cel w zyciu-powinnien realizowac go jak najpełniej.
jednak rozłąka z rodziną( nie mowie o zakonie kontemplacyjnym) nie tylko siostrze ale i rodzicom moze sprawic ból.

 

#14 2006-11-09 19:59:15

m.
Gość

Re: Życie w zakonie

apolina1 napisał(a):

Ja moge powiedzieć to co wiem,Siostry muszą słuchac swej przełozonej we wszystkim.
Otóż pewna siostra ktora zajmowala się indywidualnym nauczaniem swego ucznia,chciala isc na jego pogrzeb (chłopak zmarł).Niestety nie dostała pozwolenia.Zakonnica ta bardzo rozppaczała nie mogła zrozumieć decyzji.Wielokrotnie pytała ''dlaczego '' odp:'' Bo nie''
Niestety z jednej strony sluby posłuszeństwa są dobre dla nszego dobra,ale mogą sprawić ogromne cierpienie i ''odcisk''na naszej duszy.

Oj, trudna sprawa img/smilies/sad Trzeba dojrzałości i ze strony przełożonej jak i ze strony podwładnej. W tym opisanym przypadku "nawaliła" przełożona. Gdy jeszcze bylam w zgromadzeniu, mowiono nam o posluszeństwie troszke innym, dojrzalym. A polega ono na tym, ze i siostra i przełożona rozmawiają, siostra ma prawo powiedzieć szczerze co o danej sprawie sądzi, ale nie może zapomnieć o tym, ze ostatecznie trzeba się podporządkować decyzji przełożonej. Trzeba rozmawiać, żeby wybrać najlepsze rozwiązanie (tak nam wpajano). To oczywiście idał, a ludzie nie są idealni i czasem różne motywy nimi kierują, ważne jest jednak by się starać. A z drugiej strony "władza" powinna pamietać, że przełożeństwo jest służbą i dobro wspólnoty jest najwazniejsze. No i oczywście o tym, ze całe życie przełożoną sie nie będzie i warto z siostrami życ dobrze.

 

#15 2006-11-14 18:35:53

AnQ
Gość

Re: Życie w zakonie

jak tak sobie to poczytałam to ogarnęło mnie przerażenie. i chyba właśnie teraz dopiero zacznę się zastanawiać nad wstąpieniem do zakonu, bo nie wiem czy byłabym wstanie spełnić śluby posłuszeństwa zwłaszcza, że jestem osoba dość nerwową i jak się z kimś lub z czymś nie zgadzam to nie robie i już img/smilies/smile więc pod tym względem ja siś tam nie nadaje img/smilies/smile

 

#16 2006-11-14 20:19:22

ania
Gość

Re: Życie w zakonie

Tak naprawdę, to posłuszeństwo jest formą miłości img/smilies/smile Bóg jest Miłością. img/smilies/smile Wiem, że czasami zarzucano mi idealizację rzeczywistości, ale to jest moje prawo młodości i do tego chyba trzeba dążyć, bo nie przez przypadek Pan powołuje w czasie młodości img/smilies/smile Życzę wszystkim dużo zaufania Bogu img/smilies/smile

 

#17 2006-11-15 10:11:37

AnQ
Gość

Re: Życie w zakonie

ja też bym miał problemy jeśli chodzi o wyjazd z kraju jestem osoba która bardzo szybko przywiązuje się do ludzi i mam takich z którymi trudno by mi było się rozstać ponieważ wiele im zawdzięczam img/smilies/smile Choć często właśnie myślałam o życiu w zakonie ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jednak ta droga nie jest dla mnie img/smilies/smile ale wszystko powierzam Bogu i prosze o rozeznanie właściwej drogi dla mnie img/smilies/smile

 

#18 2006-11-15 20:47:54

mavro
Gość

Re: Życie w zakonie

Tak macie rację, śluby składamy Bogu. Poprzez wypełnianie poleceń przełożonych sami siebie doskonalimy, mam na myśli np. cierpliwość, pokorę i opanowanie.... Myślicie, że takie cechy da sie wypracować w zakonie? Wewnętrzny spokój, tą nieokiełznaną harmonię? Co, jeśli jednak tak się nie stanie?

 

#19 2006-11-16 11:36:48

ania
Gość

Re: Życie w zakonie

Myślę, że trochę zapominamy o istocie powołania... img/smilies/smile Jeremiasz usłyszał: "Nie mów: "Jestem młodzieńcem", albowiem pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę..." Jeśli Pan powołuje do takiego życia, to daje siły do zachowania złożonych ślubów. Może przyda nam się więcej zaufania Bożym marzeniom co do nas... img/smilies/big_smile

 

#20 2006-11-16 13:47:49

AnQ
Gość

Re: Życie w zakonie

tak ale skąd wiadomo że właśnie zakon jest tym życiem który wybrał dla nas Bóg?? ja zastanawiam się nad pójściem do zakonu ale nie wiem czy właśnie taką drogę wybrał dla mnie Pan

 

#21 2006-11-16 14:27:10

jojo
Gość

Re: Życie w zakonie

"Wiara w sensie podmiotowym jest nie tylko uczestnictwem w życiu Boga, ale również egzystencjalnym przylgnięciem do Chrystusa jako jedynego Pana i jedynej miłości. Implikuje to ze strony człowieka wybór i ukierunkowanie woli ku Chrystusowi jako ostatecznemu celowi i najwyższej wartości.

Przylgnięcie do Chrystusa jest naszą odpowiedzią na Jego pełne miłości spojrzenie i na Jego wezwanie. Odpowiedź ta będzie zawsze naznaczona rysem przygody, ale i ryzyka. Jezus chce, byś przylgnął do Niego bez pytania o szczegóły i wszystkie konsekwencje twojego wyboru, bez pytania o przyszłość. Chce, byś jak Maryja powiedział - "tak", wyrażając tym swoje całkowite zawierzenie. Istota zawierzenia Jezusowi i przylgnięcia do Jego osoby tkwi właśnie w tej niewiedzy, która jest ciemnością, i przez to domaga się wiary. Przylgnięcie do Chrystusa jest zaczątkiem miłości, która będzie się realizowała przez jednoczenie naszej woli z wolą Chrystusa. To początek osobowej komunii z Bogiem.

Nasze przylgnięcie do Chrystusa nie będzie możliwe bez oderwania się od tego, co może nas zniewalać. Apostołowie, by pójść za Chrystusem, musieli zostawić wszystko. Wybór Chrystusa jako najwyższej wartości zakłada też naszą zgodę na to, by On sam nas kształtował."
(x. T. Dajczer)

tak przeczytałam sobie to niedawno i nie wiedzieć czemu img/smilies/wink od razu przypomniał mi się ten wątek... jeśli jednak zrobiłam jakiś mały off topic, to z góry przepraszam:]

 

#22 2006-11-16 19:50:37

ania
Gość

Re: Życie w zakonie

Skąd wiedzieć?! Przecież tak naprawdę to jest Twój wybór... Przypatrzcie się własnym predyspozycjom, pragnieniom, zobaczcie, która droga będzie niosła większe dobro...
Kiedyś od pewniego księdza usłyszałam, że warto oczami wyobraźni zobaczyć siebie za jakieś 10 - 20 lat. Gdzie tak naprawdę siebie widzisz?? Trzeba szukać, pytać Pana, która droga przyniesie i moim braciom i mi więcej dobra... Trudne, ale MOŻLIWE img/smilies/big_smile

 

#23 2006-11-17 12:48:40

F.
Gość

Re: Życie w zakonie

Rzeczywiscie wytrwanie w powiołaniu nie jest prostą sprawą.Potrzeba duzo siły,samozaparcia,ale też ufności i miłości.Ważne jest tez wsparcie ze strony wspólnoty.Nawet w zakonie jest się człowiekiem(niektorzy myśla,ze odrazu zostaje sie swiętą)i człowiek potrzebuje drugiego człowieka.potrzebuje wsparcia,zwyklej rozmowy,pocieszenia,przytulenia.Dobrze mieć taka bratnią duszę,która wesprze w trudnych chwilach.
Pojawiają sie momenty narawdę ciężkie,w których człowiek sam nie da sobie rady.Wtedy tylko modlitwa daje ukojenie.Trzeba naprawde dużo samozaparcia i siły ducha,odwagi,ufnego przylgnięcia do serca Jezusa.

 

#24 2006-11-17 17:14:37

mavro
Gość

Re: Życie w zakonie

Pięknie, pięknie... Potrzeba bardzo dużo modlitwy, zarówno naszej własnej jak i innych ludzi. Jeśli ma się wsparcie ze strony otoczenia, to wszystko zaczyna przybierać inne kształty. Uważam, że tacy prawdziwi przyjaciele to skarb. Wygadanie się czy nawet zwykłe posiedzenie razem z przyjacielem może zdziałać cuda...
Życie we wspólnocie powinno być oparte na wzajemnej miłości i zaufaniu, każdego dnia musimy o tym pamiętać i pogłębiać te relacje interpersonalne, prawda?

 

#25 2006-11-19 11:03:44

marta
Gość

Re: Życie w zakonie

Widzę ze wątek, który założyłam cieszy się sławą img/smilies/smile nawet niektore posty nie tyczą się zbytnio tematu,ale są.
Glownie chodzilo mi o to czy s.maja swoje pieniądze-choć wiadomo są wspólnotą,zyją razem,ale mają swoje potrzeby....
Pan Jezus sam powiedział ze robotnik godzien zapłaty-siostry pracują.Tez głoszą Chrystusa,o ile się nie mylę św.paweł też mowił iż zapłata za to nalezy się mu.
Wiadomo ubóstwo,pokora oddanie-POSŁUSZEŃSTWO ale do jakiego stopnia?Takiego jak 10sióstr betanek?
Posluszeństwa jednej przełozonej a odmowienie swoim zwierzchnikom?Nie chce rozwodzić się na temat tych siostr-to mógłby byc osobny watek,ale o to czy siostry maja swoje zycie.
Czy wychodząc na ulice mają zlotowke by kupić sobie chociaż wode?CZy zarabiając w szkole ok900zł całą pensję oddają?A gdzie slowa pana''godzien robotnik swej zapłaty''
Zakon to wspolnota to słuzba-nie więzienie.Jak czytam rozne forum to czytam iz siostry sa nieszczęsliwe,zamkniete,jak w więzieniu..ale to one wybrały takie zycie-tam odnalazły drogę.
Chcialam dodać-moze przeczyta to ktos kto jest 'antyklerykalny'' i uwaza ze kaplan nie powinien dostawać kasy za to ze glosi Pana Jezusa,ze spełnia swoja posługę-godzien jest tego.
A siostra czy nie?choc zyje we wspolnocie czyz nie ma swej zaplaty?

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo