'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#26 2006-11-19 11:45:16

basia_:)
Gość

Re: Życie w zakonie

To jest właśnie posłuszeństwo i podporządkowanie regułom zakonnym. Hmm nie wiem, gdzie wyczytałaś, że siostry są nieszczęśliwe i zamknięte, ja bynajmniej nigdy na nic podobnego nie trafiłam img/smilies/smile
Co do pieniążków na bułkę czy coś do picia - takie rzeczy można przecież i dostać prosto z zakonu jak się gdzieś idzie, czy wyjeżdża img/smilies/wink Siostry dbają o siebie nawzajem ale też i sama "podróżniczka" może sobie coś przyszykować - a i koszty zapewne mniejsze.
I jeszcze co do rodziny... Pamiętam słowa siostry służebniczki z rekolekcji zimowych, kiedy to był wieczór "pytań i wątpliwości" - można było do skrzynki wrzucić karteczkę, a siostry wieczorem jak na wywiadzie siedziały i spokojnie odpowiadały (było przy tym dużo śmiechu, to dla mnie czasem takie zadziwiające, że siostry zakonne mają takie poczucie humoru i potrafią rozbawić img/smilies/wink ). W każdym razie pytań było mnóstwo i pojawiło się również jedno odnośnie spotkań z rodziną. Siostra odpowiedziała, że nam to się wydaje takie straszne i może nawet "nieludzkie", widzieć się z rodziną raz do roku, jednak po czasie to przestaje być tak wielkim ciężarem dla obu stron. Siostra czuje taką tęsknotę za życiem zakonnym, a przecież będąc u rodziny tak jakby wraca do rzeczywistości świeckiej, i może się to dla niej stać uciążliwe. Najważniejsze jednak, że wówczas kształtuje się ta prawdziwa duchowa więź...

 

#27 2006-11-19 20:54:58

marta
Gość

Re: Życie w zakonie

Ta moja wypowiedz była komentarzem do wczesniejszych.
Otoz Nie ja twierdze ze siostry są nieszczęsliwe ale ludzie-wczoraj czytając o siostrach betankach natrafiłam na takie komentarze ze strony świeckich.
Chodzi mi o to aby ukazać zycie siostr.Czemu pytam o kwestie finansową-bo mnie ciekawi i pewnie nie jestem sama.Kazdy godzien jest zapłaty-pytanie czy siostra też.Księza tez maja zyc w ubóstwie itp.a jednak roznica jest duza.Tak wiem ze siostry sobie jakoś radza-mogą oczywiście przygotować sobie jedzenie picie wczesniej,ale trudno ze idąc ulica miały zaly zapas rzeczy potrzebnych,poczynając od napoju,bułce,husteczkach,plastrze....Czy mają choc tą 1złotówke dla siebie.
Sluby czystości,posłyszeństwa ubóstwa ok?Ale jak to wygląda.Zapewne wszędzie jest inaczej,więc stawiam pytania.img/smilies/smile

 

#28 2006-11-19 21:38:14

m.
Gość

Re: Życie w zakonie

co do ksiezy, to o ile mi wiadomo obowiazuje ich celibat i posluszenstwo biskupowi, ale o ubostwie nie slyszalam, chyba ze ksiezy zakonnych, bo diecezjalnycj to raczej nie dotyczy.

 

#29 2006-11-20 10:21:14

marek
Gość

Re: Życie w zakonie

Ogolnie Jezus kazał zyc w ubóstwie,niedawno ewangelia mowila o arcykapłanach ktorzy ''
lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok'' Wiemy jak ksieża lubia prowadzic rozpustnicze zycie-ja zgorszylem sie gdyz w mej parafi księza non stop wypominaja ludziom ze za mało na tace daja jak oni tak moga .co to jest 1zł.Chociaz jak ja widze tace są pełne i to brulonami-ale mało.
Opłaty,zapłaty dla księzy...ciagle brakuje-przeciez ludzie żyją nawet skromniej od nich.img/smilies/sad
(To tak do wypowiedzi ostatniej)

Dobrze ze poruszane sa takie kwestie-lepiej dowiedzieć się czegoś więcej niz pisać ''głupoty''.
ta tematyka-taki dział jest potrzebny ludziom szukającym swej drogi.
ja tez uwazam ze zakonnik zakonnica powinna miec jakis grosz dla siebie,ale nie wiem jak to jest.
Co do urlopow to mozliwe jak pisze basia,z poczatku ze bywa trudno ale potem jest ok.
Ale ale-siostra jest sama zyje we wspolnocie ale jest sama.Kaplan kiedy chce wsiada w samochod i jedzie do rodziny mzoe sie wyzalić-ostatnio wikary(pisze z doswiatczenia) mowil ze woli wyzalic sie bratu siostrze bo bardzije go zrozumie niz osoba duchowna.
Tak samo zakonnik tez niekiedy chcialby odwiedzic pogadac ale nie moze-ma wyznaczona date i tyle.Pewna zakonnica tez cierpiala z powodu tego ze w chwilach trudnych nie mogal jechac do domu-mysle ze takie zakazy nie uczą pokory ale zostawiaja ślad w psychice-czesto płacze.kazdy jest czlowiekiem.
Rozumiem ze to jest powolanie.Sam zastanawiam się nad taką słuzbą-wiem ze tez chcialbym kiedy nadejdzie potrzeba poczuc bliski kontakt z ojcem z matką.raz na rok,2razy w roku...wybrac taka drogę ok-to jest powołanie.Ale czemu skreslic oderwac się od rodziny?
Wiem ze mojej rodzinie trudno bedzie się z tym pogodzić,dlatego jest to dla mnie trudna decyzja.Razem sie wspieramy,tato choruje-dlatego wolałembym czesciej byc gosciem w domu,
radzę wam moi drodzy pytajcie o wszystko co chcecie wiedziec,napewno wam to nie zaszkodzi a moze pomóc.

 

#30 2006-11-21 17:00:25

liliijka
Gość

Re: Życie w zakonie

hmmm,,,,,,tak się przyglądam tym wszystkim wypowiedziom i mnie bardzo tez zainteresował ten temat
......to dość trudne.....kiedy musiszz o wszytsko prosić przełożoną itd....mam pytanie...przepraszam jezeli nie na miejscu ,ale zalezy mi na odpowiedzi...noszę soczewki kontaktowe....czy wstępując do zakonu,bedzie to nadal możliwe?

 

#31 2006-11-24 12:25:09

marta
Gość

Re: Życie w zakonie

Mnie interesuje jeszcze inna sprawa, jest  osobista-intymna.
Czy o maszynke do golenia tez trzeba prosić?Wiem ubóstwo,niektorzy uznaja ze bez tej rzeczy mozna się obejsc nie jest ona potrzebna.Niektore siostry się gola inne nie-widąć to img/smilies/smile głownie jesli noszony jest habit 3\4.Wiadomo ze nie poprosilambym o maszynke elektryczną( choc starcza na długo img/smilies/big_smile ) ale o zwykła.Kazdy to czyni.CZy przelozona zdaje sobie  z tego sprawę?
Zalozylam te watek,ale nie chcialam abym wyszla na materialistkę czy cos takiego.Ze chce zyc w zakonie jak krolowa img/smilies/big_smile zapewne tak nie jest.
Poprostu zastanawiam sie nad ''zyciem w zakonie''-temat watku i piszę.
Widze ze duzo osób tez o tym mysli.
Wiadomo ze skromnośc posłuszeństwo ubóstwo to ta droga-juz o balsam do ciała sie nie pytam choć mam bardzo słucha skórę:lol:
Moze rodzice moga przywieść jakieś rzeczy? Ale czy też nalezy sie z tym dzielić?
Pan Jezus kazał się dzielić z innymi-wiem,ale jesli dostalambym paste,balsam-tez tak miałambym to uczynić?
Szukam odpowiedzi na me pytania ale jest to trudne:/ nikt nic nie wie.
Gdybyście wiedziały-wiedzieli piszcie.
Chciałam aby ten wątek tyczył sie wszystkich spraw związanych z zyciem sióstr.
Pomagajmy sobie:)

 

#32 2006-11-24 13:11:14

mavro
Gość

Re: Życie w zakonie

Tak, wzajemna pomoc jest bardzo bardzo ważna. To był właśine główny cel założenia tego forum img/smilies/wink
Tak na pierwszy rzut oka to takie sprawy jak maszynka czy soczewki są błahe, jednak wgłębiając się w to uważam, że TRZEBA to jednak poruszyć img/smilies/wink (nie ukrywam, że mnie to też interesuje).
Ciekawe właśnie, jak to jest z przywożeniem rzeczy od rodziców. Może te "bonusy", które ktoś przywozi idą do użytku dla wszystkich sióstr (??). Dziwnie tak by było, gdyby jakaś siostra żyje sobie we wspólnocie, oddaje swoje życie dla innych i za innych, a tu się nie chce kremem podzielić img/smilies/wink

 

#33 2006-11-24 13:32:06

m.
Gość

Re: Życie w zakonie

Podzielę sie własnym doświadczeniem. Otóż jeśli chodzi o maszynke do golenia, to jedna siostra prosiła o nią i otrzymala, ale s. przełożoja  była bardzo zaskoczona tą prośbą. Wynikało to jednak stad, ze ona do takich spraw po prostu nie przykładała wagi i sama nic sobie nie depilowała. Weźmy też pod uwagę też na to, ze gdy ona była w naszym wieku nikt sie nie przejmowałam depilacją wiec tym bardziej jak już była w klasztorze, tez tego nie robiła. img/smilies/smile
A co do balsamów i kremów to takie rzeczy nie były wspólne. Podobnie jak i pasta do zębow, mydło, balsam  czy szampon do włosów. Każda siostra miala takie rzeczy do osobistego użytku, a gdy sie kończyły  - prosiła o nowe przełożoną.
Co do podarków od rodziny, to pokazuje sie wszystko przełożonej i wspólnie ustalają co siostra może zatrzymać dla siebie, a co oddać dla wspólnoty. Podział warunkowany jest potrzebami w danej wspólnocie i oczywiście potrzebami obdarowanej zakonnicy.

 

#34 2006-11-24 14:00:54

mavro
Gość

Re: Życie w zakonie

Ooo, to fajnie img/smilies/smile w sumie to jest najlepsze rozwiązanie. A jak to jest z listami? Mam taką siostrę-przyjaciółkę, nie wiem, czy przeżyłabym stratę kontaktu z nią. Wysyłamy sobie listy a nawet takie różne drobnostki i w związku z tym chciałabym wiedzieć, jak to jest w zakonie...

 

#35 2006-11-24 15:27:34

m.
Gość

Re: Życie w zakonie

Co do listów to trzeba sie liczyć z tym, że już nie będzie sie ich otrzymywać od listonosza, ale od mistrzyni, badź na dalszych etepach formacji  - od przełożonej. W postulacie można było spokojnie pisać z rodziną i z przyjaciółmi, ale już w kanonicznym roku nowicjatu kontakt listowny z przyjaciółmi był ograniczony do kartek na święta i urodziny. W drugim roku nowicjatu można juz było spokojnie pisać . Listy oddawało się mistrzyni otwarte, miala ona prawo przeczytania listu jesliby to uznala za konieczne i jesliby miala na celu dobro danej nowicjuszki. Mogła też przeczytac listy przychodzące, ale nie spotkalam sie z sytaucją, żeby to zrobiła.
A jeśli chcialo sie wyslać list, to oczywiście oddawało sie siostrze i prosiło o wysłanie. Tak więc bieganie na pocztę ma sie z głowy i przynajmniej w kolejce nie trzeba stać img/smilies/wink
Po ślubach siostry oddawały już zaklejone koperty.

 

#36 2006-11-24 15:33:51

m.
Gość

Re: Życie w zakonie

Co do proszenia, to nam sie wydaje, że jest to głupie, ale w klasztorze jest to zupełnie naturalne i nie jest żadnym wstydem, lecz konsekwencją ślubu ubóstwa.

 

#37 2006-11-24 18:25:20

mavro
Gość

Re: Życie w zakonie

Oki, no to dajmy na to dostałabym jakąś paczuszkę od mojej przyjaciółki. Z tego co piszecie wynika to, że musiałabym oddać ją przełożonej, a potem trafiłaby w moje ręce tak? Przełożona ma prawo otworzyć i pooglądać sobie to, co do mnie by przyszło tak? Może ale nie musi? Gdybym wstąpiła do zakonu, miałabym ograniczoną możliwość pisania listów tak? chodzi mi o tradycyjne, bo domyślam się, że maile i w ogóle net odpada. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, dlatego proszę o ewentualną korektę img/smilies/smile

 

#38 2006-11-24 18:47:40

m.
Gość

Re: Życie w zakonie

mavro napisał(a):

Oki, no to dajmy na to dostałabym jakąś paczuszkę od mojej przyjaciółki. Z tego co piszecie wynika to, że musiałabym oddać ją przełożonej, a potem trafiłaby w moje ręce tak? Przełożona ma prawo otworzyć i pooglądać sobie to, co do mnie by przyszło tak? Może ale nie musi? Gdybym wstąpiła do zakonu, miałabym ograniczoną możliwość pisania listów tak? chodzi mi o tradycyjne, bo domyślam się, że maile i w ogóle net odpada. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, dlatego proszę o ewentualną korektę img/smilies/smile

To jest tak. Dostajesz paczke i idziesz z nią do przełożonej, tam pokazujesz jej co dostalas. I w zależności od tego co to jest i czy jest Ci to potrzebne czy nie , zapada decyzja co z zawartością paczuszki zrobić.
Listy są mocno ograniczone w nowicjacie, profeski moga spokojnie pisać - listy  tradycyjne i te elektroniczne. Nowicjuszka nie może mieć swojej skrzynki a korzystać z neta moze tylko za pozwoleniem mistrzyni w uzasadnionych sytuacjach. Zwykły list nowicjuszka oddaje do wysłania otwarty, mistrzyni ma prawo go przeczytać jęśli to ma na celu dobro nowicjuszki. Do listów profesek przełożona nie zaglada, chyba że jest jakaś wyjątkowa sytuacja. Profeski oddają listy zamknięte.

 

#39 2006-11-24 18:52:46

mavro
Gość

Re: Życie w zakonie

O super, dziękuję za informacje img/smilies/smile

 

#40 2006-11-24 20:20:39

basia_:)
Gość

Re: Życie w zakonie

Dyskusja z prawdziwego darzenia img/smilies/big_smile Ja też się zastanawiałam kiedyś, jak wyglądają sprawy tego typu w zakonie i na początku zapewne ciężko jest się przystosować i pokornie przyjąć nową rzeczywistość. Ale czasem to nie ma dla mnie żadnego znaczenia, to są jakieś sprawy podrzędne, bo się tak jakoś czuje, że to dla Boga tam jestem img/smilies/smile I czasem chciałoby się wstąpić do tego zakonu, niezależnie od tego, czego to wymaga, niezależnie od wszystkiego, co jest z tym związane - tylko po prostu tam być...
Swoją drogą, może my tego jeszcze nie rozumiemy, czemu jest tak, a nie inaczej, czemu ma to służyć (np. kwestia listów), ale siostry przecież się temu pokornie podporządkowują, więc jest to coś, z czym można żyć img/smilies/smile Gorzej niż mi, byłoby się do tych różnych warunków i sytuacji przystosować moim bliskim i rodzinie.

 

#41 2006-11-24 20:26:34

m.
Gość

Re: Życie w zakonie

Co do próśb, to przełożona była zaskoczona tylko jedna prośbą - chodziło o maszynkę do golenia img/smilies/smile

 

#42 2006-11-25 01:01:21

mavro
Gość

Re: Życie w zakonie

Oj tak tak, dyskusja jest, nie powiem img/smilies/wink Mi trochę sie z tymi listami przejaśniło, ale jak napisała bepik1 rodzina może sobie nie życzyć wniknia innych osób w sprawy prywatne... kurczę, dziwne to

 

#43 2006-11-25 13:58:58

wolna
Gość

Re: Życie w zakonie

Przyznam, że coraz ciekawsze tematy.
Co do listów Siostra Przełożona raczej ich nie czyta, a odklejona koperta jest tylko symbolem posłuszeństwa. W Klasztorze jest dużo takich  symboli. Co do proszenia o różne rzeczy to jest to rzecz oczywista w klaszorze i nikogo nie dziwi. Tak więc wstępując do klasztoru nie musicie robić zapasów na całe życie. Ktoś pisał o oszczędzaniu, jeżeli wstępując do klasztoru macie ze sobą jakieś pieniądze to oddajecie je siostrze przełożonej. Co do prezentów od rodziców to oczywiście z umiarem wszystko jest dozwolone. Choć ja znam Siostrę, której Rodzice potrafili przywozić co tydzień zakupy z hipermarketu i to w duzych ilościach, ale z umiarem wszystko można.
Jak macie jakieś pytania to piszcie na moją pocztę, chętnie odpowiem bo dość dobrze się orientuję w temacie
Z Bogiem

 

#44 2006-11-25 15:01:08

pajac
Gość

Re: Życie w zakonie

Może wtrącę...
To może tak strasznie wygląda teraz, gdy się o tym rozmawia "z zewnątrz", ale gdy już jesteś w wspólnocie zakonnej, to staje się ona dla Ciebie jakby drugą rodziną (i to zarówno w pozytywach i negatywach img/smilies/wink ), więc to, że dzielisz się tym, co masz i to, że przełożona pozwala Ci zatrzymać pewne rzeczy jest tak jakby naturalne i nie sprawia większych trudności.

 

#45 2006-11-25 15:05:52

basia_:)
Gość

Re: Życie w zakonie

Takie dzielenie się wydaje mi się naprawdę piękne, choć nieraz wydaje się nie do pomyślenia, żyjąc tak, jak teraz. Pamiętam, jak czytałam książkę "Zmartwychwstanie" wg objawień Anny Katarzyny Emmerich, która opisywała Zmartwychwstanie Chrystusa, Wniebowstąpienie i co działo się później z pierwszymy chrześcijanami - zakładali wioski, żyli razem i wszystkim się dzielili... Tak mi sie przypomniało odnośnie dyskusji (albo i nie img/smilies/big_smile)

 

#46 2006-11-25 18:30:41

basia_:)
Gość

Re: Życie w zakonie

A gdzie mogłabym habit przymierzyć?img/smilies/big_smile Siostra by mi dała gdybym poprosiła?img/smilies/big_smileimg/smilies/big_smile

 

#47 2006-11-25 21:01:45

wolna
Gość

Re: Życie w zakonie

Szczęść Boże!
Życie postulantki to bardzo szeroki dział: formacja, wszelakie prace,-posługa w domu. Nie ma na tym etapie jeszcze określonych zadań - roobi się to co jest aktualnie potrzebne.
Nowicjat: w wielu zakonach ten etap formacji jest nazywant pustynią. To czas wyciszenia się, utwierdzenia w swoim powołaniu oraz rozmiłowania w modlitwie. Nowicjat przeważnie w wielu zgromadzeniach znajduje się w odrębnym domu a na jego czele stoi s.Mistrzyni. Trwa zwykle dwa lata i przygotowuje do złożenia ślubów czasowych. Siostry Nowicjuszki spędzają głównie swój czas na modlitwie i formacji. Wtedy też poznaja bliżej historię Zgromadzenia i Jego Konstytucje.

To jak młode siostry zostaną ubrane to zależy od zgromadzenia. Faktem jest tez że postulantki przewaznie ubieraja się w tro co przywożą z domu. Sa też zgromadzenia gdzie postulantki i kandydatki chodzą w jednakowych kurtkach, butach i tam nie ma problemu.

Jeżeli dostaniesz od Rodziców pieniądze to i tak o ich przeznaczeniu decyduje Siostra Przełożona. Jest to wygodne i proste, a poza tym, nie czyni podziału na bogate i biedne jak to było kiedyś. Siostra Przełożona to nie potwór i wie czego Siostrom potrzeba, więc bez obaw. Nikt nikomu nie każe chodzić bez kurtki czy butów:)
I to na razie na tyle


                                   Z Bogiem

 

#48 2006-11-26 12:16:21

mavro
Gość

Re: Życie w zakonie

No Beata ma rację, habitu ot tak chyba nie da się przymierzyć. A marzy mi się to <marzy> img/smilies/wink

 

#49 2006-11-26 12:17:40

mavro
Gość

Re: Życie w zakonie

No dobra, a jak to jest z przyjmowaniem gości? Są pewnie jakieś ograniczenia, ale mógłby ktoś powiedzieć dokładniej?

 

#50 2006-11-26 12:42:43

mavro
Gość

Re: Życie w zakonie

Fakt... ja kiedyś na 3 sekundy przymierzyłam sutanne <lol> fajne uczucie
Musimy poczekać na wizytę jakiejś siostry zakonnej na naszym forum-może wtedy nasze wątpliwości się rozwieją... Swoją drogą ciekawe jak to jest z przenocowaniem-czy mogłby być to mężczyzna? Np przyjechałby ksiądz-czy jest taka możliwość? Pewnie też są ograniczenia

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo