'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#26 2011-10-08 11:14:40

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Shi girl, za życzenia mądrości bardzo dziękuję, są sympatyczne, a taki dar zawsze mi się przyda.
Nie wiem, czy historia jest prawdziwa, natomiast nie ma w niej obrażania, sensacji itp. Pokazuje, jak trudno sie odnaleźć po (reakcje społeczne) i jak bardzo pewien idealizm (przed) może byc kłopotliwy. To spokojne i wartościowe - moim zdaniem - spostrzeżenia.
Porównanie do tekstów, ewentualnych, o pozytywach antykoncepcji jest nadużyciem, ponieważ artykuł nie pisze o tym, jak to należy, lekko, świetnie i cudownie jest wyjść z zakonu,  bierzcie przykład i  opuszcajcie wreszcie klasztory...  To nie jest typowy tekst obrażający Kościół i nawołujący do zrzucania habitów. A na nadużycia retoryczne zwykłam reagować, z poczucia powinności choćby.

Przy okazji: nie znam (jeśli są, poproszę o wskazanie, przydadzą nam się) miarodajnych danych statystycznych, które mówią o tym, że po ślubach wieczystych odejścia zdarzają się raczej z powodu klopotów z posłuszeństwem, nie zaś z powodu pragnienia małżeństwa, rodziny itp.  Hm, wiesz, wszystkie znane mi historie męskie i damskie wiązały się z odejściem ze względu na osobe płci przeciwnej, ale to tylko moje maleńkie doświadczenie i ono miarą świata nie jest, dlatego będę wdzięczna za konkretne weryfikowalne dane.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#27 2011-10-08 11:35:07

shy girl ;)
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd:

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Życzenia mądrości były do ogółu, nie tylko do Ciebie img/smilies/smile
Przede wszystkim:
1. jeśli odchodzi się przed ślubami, to spoko - wrócić jest cieżko, ale mam takie znajome, wiec widze też że poradziły sobie ;]
2. jeśli odchodzi się po ślubach to mysle, że skoro tu jesteście to wiecie takie rzeczy, że siostrą zakonna, lub kapłanem (po ślubach wieczystych/ święceniach) zostaje się na całe życie w świetle 'Bożego prawa'. Jeśi odejście jest po ślubach to jest zwyczajny brak wierności. Nawet, jeśli nie było to powołanie w planie Boga, to Bóg dawał łaski, aby w tym stanie zostać i być szczęśliwą. Trzeba być wiernym powołaniu.

Nie ma takich statystyk chyba. Mi jednak znane historie, to przez posłuszeństwo (zakonne), przez rodzinę/kobiete (kapłańskie). Nie biorę tu pod uwagę odejść w czasie formacji- bo te są dosyć normalne i naturalne.

Offline

 

#28 2011-10-08 12:45:44

uskrzydlona_dusza
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

shy girl img/smilies/wink napisał(a):

2. jeśli odchodzi się po ślubach to mysle, że skoro tu jesteście to wiecie takie rzeczy, że siostrą zakonna, lub kapłanem (po ślubach wieczystych/ święceniach) zostaje się na całe życie w świetle 'Bożego prawa'. Jeśi odejście jest po ślubach to jest zwyczajny brak wierności. Nawet, jeśli nie było to powołanie w planie Boga, to Bóg dawał łaski, aby w tym stanie zostać i być szczęśliwą. Trzeba być wiernym powołaniu.

Hmm... Nie jestem pewna (poprawcie mnie, kto jest bardziej kompetentny), ale co do święceń kapłańskich zgodzę się - bo to sakrament, a więc raz na całe życie.
Śluby zakonne (nawet wieczyste) sakramentem nie są i wydaje mi się, że w momencie otrzymania zwolnienia z nich (przez Papieża) przestaje się być siostrą/bratem zakonną/ym.

Z ostatnimi zdaniami po części, gdzieś w głębi serca się zgodzę - dla mnie też jest to trochę brak wierności, jeśli odchodzi się już po ślubach wieczystych. Ale nie nam to oceniać. Tylko Pan Bóg zna zamysły i serca ludzi i wie, co nimi kieruje i kierowało.

 

#29 2011-10-08 14:12:27

Gracja
Użytkownik

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

uskrzydlona_dusza napisał(a):

Tylko Pan Bóg zna zamysły i serca ludzi i wie, co nimi kieruje i kierowało.

I właśnie o to chodziło w artykule - że ludzie uzurpują sobie prawo do wydawania sądów. Łatwiej jest się im pogodzić z tym, że ktoś się rozwiódł, że jakaś tam panna na wiosce ma nieślubne dziecko, niż z tym, że ktoś odszedł z zakonu.

A co do moich zainteresowań - cóż, każdy ma swoje słabostki... Ogólnie chodzi mi jednak o to, że o ile człowiek po rozwodzie (także tylko po ślubie cywilnym, więc nie łamiący przyrzeczenia Bogu) z czasem jest w stanie o tym mówić (chociaż nie znam nikogo kto by twierdził, że jest to powód do dumy), tak osoby z doświadczeniem zakonnym owiewają to tajemnicą. Stąd to tabu, skłonność do koloryzowania i snucia domysłów.
Niestety, prawda jest też taka, że w wielu zakonach nie wszystko jest złotem, co się świeci, i piszę to nie po to, żeby umniejszać Waszą wiarę, tylko dlatego, że ludzie są różni i nie uwierzę, że w każdym zakonie przełożona jest do rany przyłóż, a Mistrzyni jest niczym matka. Albo odwrotnie. Ludzie odchodzą, bo im się charaktery nie zgrywają, bo są rozczarowani... Moim zdaniem wstąpienie do zakonu to nie jest kamień u szyi, że albo zakon albo idziesz na dno i koniec. Wszyscy to przyrównują do związku, do narzeczeństwa, że przed ślubem jeszcze możesz się wycofać, a potem się na ten temat milczy.

Offline

 

#30 2011-10-08 14:24:33

b.
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Nie wiem, ale może chodzi też o pewną intymność i ekskluzywność relacji Człowiek - Bóg, o "tajemnicę" tej relacji, o której raczej nie powinno (?), nie chce się zbyt wiele mówić osobom z zewnątrz. Zresztą, podobnie jak w małżeństwie - niektóre sprawy zostają wyłącznie wewnątrz tej wspólnoty. Wiem, że to bardzo 'nieświatowy' pogląd, to co piszę, ale ludzie najchętniej weszli by z butami wszędzie, w każdy związek i wszystko chcieliby wiedzieć. Ubolewam nad tym, prawdę mówiąc.

 

#31 2011-10-08 16:27:41

scholastyka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Warszawa

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Czytałam artykuł i mam podobne zdanie jak Hanna...img/smilies/smile Jest na pewnym poziomie i dobrze ukazuje te wewnętrzne zmagania się tych kobiet...Ponadto porusza ważne kwestie jak samotność w zakonie, czy brak dialogu we wspólnocie...Niektórzy twierdzą, że tylko relacja z Jezusem może trzymać w zakonie...Ale według mnie jest ważne też wsparcie ludzkie, wspólnoty, sióstr...Dojrzały dialog, głębsze więzi z innymi siostrami...Część osób odchodzi z tego powodu i jestem w stanie to zrozumieć img/smilies/smile Odejście jest trudnym i złożonym "procesem", dlatego lepiej nie oceniać czy szufladkować...


"Wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Nie musimy jednak kopiować wzorów świętych uznanych przez Kościół. Każdy ma swoją własną drogę życia."

Offline

 

#32 2011-10-08 17:43:25

sanderka1000
Użytkownik
Imieniny: 14.08
Urodziny: 11.08
Skąd: Lębork

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Gracja napisał(a):

Ludzie odchodzą, bo im się charaktery nie zgrywają, bo są rozczarowani..

A ja uważam to za beznadziejny powód. Trzeba tu wrócić do pytania: po co wstępowałam/em? Dlatego, że atmosferka była fajna, Zgromadzenie wydawało mi się przeurocze? Wydaje mi się, że jednak nie po to się wstępuje. Do klasztoru idzie się po to, by swoje życie poświęcić Bogu.
Z resztą zawsze można poprosić o przeniesienie jeżeli naprawdę jest tak źle, że gdy widzę jedną ze współsióstr to mnie "skręca". Musimy się liczyć z tym, że wstępując nie będziemy sami w jednym wielkim domu, ale może być nas tam o wiele więcej. Wydaje mi się, że problem w zakonach żeńskich istnieje też w tym, że kobieta jest tak skonstruowana, że nie powie wprost o co jej chodzi. Tylko łazi z tym przez dłuższy okres, obraża się na cały świat. Oczywiście są wyjątki. Faceci mają chyba z tym mniejsze problemy. Z resztą pewien kapłan też mi to kiedyś podkreślił, że kobiety są po prostu "trudniejsze" i wolą sobie rzucać jakieś wredne podteksty niż umówić się na konkretną rozmowę i szczerze wyjaśnić o co im chodzi.


On jest mój, a ja Jego wyłącznie, jedynie...

Kliknij tu i przekaż swój 1%!

Offline

 

#33 2011-10-08 18:27:32

b.
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Co prawda, to prawda.. mój kolega mawia: "damy sobie z kumplami po twarzy i z głowy, a wy..." img/smilies/wink
Swoją drogą, znam wspólnotę (kilka sióstr z jednego domu), która została rozwiązana - siostry zamieszkały w innych domach zgromadzenia, ponieważ nie mogły się ze sobą dogadać, a w efekcie - nawet spojrzeć na siebie przychylnie img/smilies/wink
Oczywiście, żeby nie było, nie chodzi o wybór 'łatwych rozwiązań', bez wcześniejszego dialogu.

Ostatnio edytowany przez b. (2011-10-09 17:23:57)

 

#34 2011-10-09 17:17:27

Amata
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Dużo wątków poruszyliście, ale mnie poruszyło przede wszystkim jedno.
Być może nie jestem wystarczająco kompetentna, ale jestem pewna, że nie jest zwyczajnym doświadczeniem być w zakonie samotnym. Trudno porównywać zakon do założenia rodziny, to są dwie różne sytuacje, ale to zły znak jeśli w zakonie ktoś czuje się samotny.
Do mnie bardzo trafiają słowa, które znalezłam na stronie Augustianek, dlatego przytoczę je:
(dlaczego Siostry żyją w zakonie;)
"Nie po to, żeby tworzyć coś w rodzaju spółki, czy przedsiębiorstwa.
Ani po to, żeby żyć w wesołej gromadzie przyjaciół.
Nie po to, aby uciec od życiowych trudności.
Nawet nie po to, żeby razem skutecznej działać i pracować.
Żyjemy we wspólnocie, aby razem w zgodzie i przyjaźni szukać Boga i służyć bliźnim."
Wydaje mi się, że niedobrze jest gdy zakonnik/ zakonnica czuje się samotna. Nawet zakony, które słyną z pilnowania samotności, jak np. Karmelitanki Bose łączą samotność z życiem wspólnotowym, miłością siostrzaną. Różne są samotności, ale ta, z powodu której odchodzi ktoś z zakonu nie jest tą "dobrą samotnością", tylko osamotnieniem. To moim zdaniem świadczy o tym, że we wspólnocie dzieje się coś nie tak, a nie, że w zakonie człowiek generalnie skazany jest na samotność.
Przede wszystkim samotny jest ten, kto ma jakieś trudności w relacji z Panem Jezusem. Nie chodzi mi o to, że można uciekać od ludzi i odrzucać ich, bo ma się Jezusa w sercu, ale że dobra relacja z Jezusem pozwala utrzymywać dobre relacje z ludzmi i chroni przed samotnością.

 

#35 2011-10-09 18:02:27

uskrzydlona_dusza
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Amato, piękne i dojrzałe przemyślenia img/smilies/smile

 

#36 2011-10-10 10:47:34

cień
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

scholastyka napisał(a):

Czytałam artykuł i mam podobne zdanie jak Hanna...img/smilies/smile Jest na pewnym poziomie i dobrze ukazuje te wewnętrzne zmagania się tych kobiet...Ponadto porusza ważne kwestie jak samotność w zakonie, czy brak dialogu we wspólnocie...Niektórzy twierdzą, że tylko relacja z Jezusem może trzymać w zakonie...Ale według mnie jest ważne też wsparcie ludzkie, wspólnoty, sióstr...Dojrzały dialog, głębsze więzi z innymi siostrami...Część osób odchodzi z tego powodu i jestem w stanie to zrozumieć img/smilies/smile Odejście jest trudnym i złożonym "procesem", dlatego lepiej nie oceniać czy szufladkować...

no właśnie, nie oszukujmy się, że relacja z Jezusem, będzie wszystkim co nam potrzebne - dobrze, gdyby tak było, ale nie każda siostra jest mistyczką, one są przede wszystkim ludźmi, kobietami, dopiero później siostrami zakonnymi, więc nie można powiedzieć, że ktoś wstępując musi kochać tylko Jezusa, bo inaczej odejdzie, że nie potrzeba relacji z innymi siostrami, z rodziną... oczywiście relacja z Chrystusem ma być tą pierwszą, ale długa droga, aby tak się stało, całe zycie człowiek się tego uczy...

 

#37 2012-08-20 22:40:42

Oleńka
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/ar … kowie.read
Tu macie kawałek tego wywiadu, był dostepny w pełnej wersji "chwilę temu", zanim nie wprowadzili abonamentów...

 

#38 2012-08-20 22:55:11

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

,,
są nadal księża widzący zakonnice jako pokorne myszki, mrówki robotnice, które skrzętnie zrobią swoje i nie mają zdania na żaden temat''
prawda, przekonałam się na własnej skórze, osoby zakonne często są dyskryminowane przez ksieży.


,,
wielu wspaniałych księży i sensownych sióstr, którzy odeszli od kapłaństwa czy z zakonu, bo mieli tyle obowiązków, że się zarobili. Zabrakło im czasu na modlitwę, na odpoczynek.

Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/ar … 47c87vD8''

Siostry same często się żalą ze nie mają na nic czasu, a czytania duchowne nawet robią w nocy bo nie ma kiedy...

Ostatnio edytowany przez bepik1 (2012-08-20 22:57:34)


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#39 2012-08-20 23:19:12

Oleńka
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Bepiku, o tym właśnie wywiadzie Ci mówiłam w Częstochowie...

 

#40 2012-08-20 23:54:38

Amadea
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Chciałam się odnieść do wątku samotności w zakonie. Ja odeszłam pod koniec postulatu bo czułam się bardzo osamotniona w zakonie. Kiedyś jedna z przełożonych nawet powiedziała, że siostry nie powinny się przyjaźnić bo to przeszkadza w poświęceniu się zakonowi i Jezusowi. Bardzo mnie to zasmuciło. Czasem chciało mi się płakać bo większość Sióstr starała się budować taki sztuczny dystans a ja potrzebowałam bardzo takiej siostrzanej więzi i miłości. Jasne, że jak poszłam do zakonu nie szukałam kółka wzajemnej adoracji, ale myślałam, że zwykła siostrzana przyjaźń nie będzie niczym niepożądanym. Odeszłam mimo, że bardzo ceniłam (i cenię) pracę Sióstr, kochałam je bardzo, ale nie umiałam żyć bez przyjaźni i w osamotnieniu. Nadal czuję powołanie zakonne, ale nie wiem czy może to norma, że siostry nie powinny się przyjaźnić. Dla mnie jednak jest ważne by móc czuć się jak w rodzinie a nie jak tylko w miejscu pracy.

 

#41 2012-08-21 00:15:54

Oleńka
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Amadea, o tym samym ostatnio myślałam... niby taka wielka rodzina, a jednak...

 

#42 2012-08-21 11:25:44

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Ja też mam takie odczucie. Nie wiem czemu tak jest w zakonach, że widać ten dystans, przecież człowiek potrzebuje drugiego człowieka. Wiadomo Jezus na pierwszym miejscu ale kontakt z drugą osob. też jest ważny.

W zakonie w którym spedziałam kilka mies. panowała zasada, ze nie mozna było rozmawiać z siostrami, tylko zasada- szczęść Boże, miłego dnia... czułam się bardzo zamknięta.
Moja kolezanka opowiadała mi ze gdy była w zakonie, idąć korytarzem uśmiechnęła się do mistrzyni, a ta ,, siostro co to za uśmieszki''- ciekawe czy jak Jezus uśmiechnał sie by do siostry też dostał by uwage, swoją drogą uśmiech chyba jest lepszy, mówi o miłości, życzliwości... chyba lepszy niż grobowa mina.
Często w zakonach wyamagana jest szcztuczność... ta moja kolezanka odeszła po nowicjacie, nie dała rady...   coraz więcej ludzi odchodzi...

Ostatnio edytowany przez bepik1 (2012-08-21 13:24:26)


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#43 2012-08-21 13:01:03

Zagubionaaa
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Straszne... ;/

 

#44 2012-08-21 13:27:23

Oleńka
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Zagubionaaa napisał(a):

Straszne... ;/

Straszne, ale co ? Myślę, że nie ma co się bać img/smilies/wink

 

#45 2012-08-21 21:51:18

Malgos
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Wy daje mi sie ze duzo zalezy od zgromadzenia. Bo nigdy nie doswiadczylam takiej reakcji w moim zakonie.
Pomimo, ze samotnosc jest tez  wazna czescia w zyciu zakonnym.
Jednak przyjaznie, mile slowo, ktore moze pomoc innej siostrze u mnie istnieja.

 

#46 2012-08-23 19:48:09

karmela92
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

Może wypowiem się na temat przepracowywania.
Sióstr jest coraz mniej, Siostry się starzeją w konsekwencji czego pracy jest więcej. To zrozumiałe i naturalne. Problem polega na tym , że są Siostry które z racji "władzy" im danej ją nadużywają a młode odchodzą, bo oddalają się od Boga. Nie ma czasem czasu żeby się porządnie pomodlić, odpocząć z Panem w kaplicy, nie mówiąc o tym, że wszystko ma być perfekcyjnie wykonane, pracy jest tyle, że po 12 godzinnej harówie jedyne marzenie to kąpiel i łóżko. Ale uwaga z kąpielą, byle szybki prysznic bo woda droga i przecież nie starczy na inne bajery - nowe obrusy, piękne serwetki czy nowy rodzaj lodów.

A sytuacja pogarsza się dodatkowo, gdy wokół Ciebie nie ma ani jednej duszy która pomoże, zrozumie, porozmawia czy przytuli.

 

#47 2012-08-23 21:47:16

Zagubionaaa
Gość

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

I właśnie to jest straszne... Jasne - z pewnością nie wszędzie tak jest, ale spadek powołań do żeńskich zakonów mówi sam za siebie - coś musi być tam nie tak. To ciekawe że w męskich wspólnotach nie ma takowych problemów.
Osobiście nie rozumiem tego że przyjaźnie w zakonie nie są wskazane. Rzecz jasne że Bóg jest na pierwszym miejscu ale to ludzkie, że potrzeba czasem człowieka do szczerej rozmowy, do tego, by przytulić.
A i brak czasu jest trochę niezrozumiały, myślę że przydałaby się czasem lepsza organizacja i poruszenie niektórych niepisanych czasem zasad...

 

#48 2012-08-23 22:02:41

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

w życiu zakonnym jest praca zawodowa, praca w zakonie, modlitwa, inne poslugi..prawie wszedzie brakuje czasu...
kiedys jeden zakonnik powiedział mi ze wlasnie u nich az takich problemow nie ma, albo są mniejsze dlatego że kobiety są inne, maja inny charakter, są bardzo zazdrosne.. itp. pewnie ma jakies podstawy tak sądzić będąc spowiednikiem...


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#49 2016-03-19 15:36:58

cogitoo
Użytkownik

Re: Zakonnice odchodzą po cichu

A teraz jest książka o takim samym tytule. "Zakonnice odchodzą po cichu" Marty Abramowicz. Na pewno słyszałyście img/smilies/smile Wielu nie może znieść tego, że historie tam opisane są autentyczne.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo