'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2011-11-03 21:27:18

maly_kwiatek
Gość

Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Jedna rzecz mnie zastanawia. Kiedy czytam swiadectwa osob powolanych oni czesto pisza ze uciekali przed Panem Bogiem i przed swoim powolaniem i ze decyzja byla dla nich bardzo ciezka. Ale potem jednak Go wybrali. Dla mnie powolanie do zycia zakonnego jest takie tajemnicze, takie niewyobrazalne. Tak dziwne mi sie wydaje moc sie cieszyc z takiego powolania- ono jest takie niezrozumiale, radykalne, trudne. Ale chcialabym wiedziec jakie sa Wasze doswiadczenia z tego uciekania, jak to przezywaliscie i co sprawilo ze w koncu powiedzieliscie TAK. Pytam o to poniewaz takze uciekam nie wiem tylko przed czym. Przesladuja mnie mysli o powolaniu, ktorego nie chce. Wedlug opinii psychologa sa to mysli na tle nerwicowym. Ale chcialabym wiedziec jaka jest roznica przed zmaganiem sie z prawdziwym powolaniem a powolaniem urojonym bo troche tego nie rozumiem. W obu przypadkach nie chcesz tego wiec jak to rozpoznac? Nie pytam o to jak to jest kiedy czlowiek ma nerwice (to mniej wiecej wiem) tylko jak to jest kiedy mam prawdziwe powolanie ale go jeszcze nie przyjmuje? Ja nieustannie sie oskarzam ze kocham za malo itd i czasem tak ciezko mi odroznic co jest wynikiem mojej chorej wyobrazni a co prawdziwym glosem sumienia. Prosze, pomozcie zrozumiec

 

#2 2011-11-03 21:47:51

jadzik18
Użytkownik
Imieniny: 2.07
Urodziny: 20.08.1986
Skąd: Koszalin

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Na pewno nie jest łatwo to określić. Pytasz jak to jest, ale nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ każde powołanie kształtuje się w różny sposób. Nie wiem co doradzić. Ale tak sobie myślę, że jeżeli to prawdziwe powołanie to w końcu przyjdzie i ta radość z niego, przynajmniej tak u mnie było. Modliłam się o możliwość odczytania Woli Bożej i w końcu udało mi się ją odczytać, a traciłam już nadzieję.

Myślę również, że warto porozmawiać z jakimś dobrym księdzem lub siostrą zakonną, mi dużo pomogły takie rozmowy, ale tak na prawdę ta walka będzie toczyła się tylko w Tobie, w Twojej duszy i sercu i tylko tam masz znaleźć odpowiedź na to postawione przez Ciebie pytanie. obiecuję modlitwę.

Offline

 

#3 2011-11-03 23:01:18

fabienne
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Puck

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Mały Kwiatku,mam tak samo. Ciągle zadaje sobie pytanie:a co jeżeli to sie dzieje tylko w mojej "chorej " głowie? Jeżeli to sobie wymyśliłam?

Offline

 

#4 2011-11-03 23:36:26

Kaati
Użytkownik

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Moje powołanie przebiegało z identycznymi stanami, jak Twoje Mały_Kwiatku, tylko nie tak intensywnie. Powołanie to tajemnica, do której doprowadza nas Bóg stopniowo i żadne tłumaczenia nasze nie są wystarczające, bo nie są Twoją drogą. Co sprawiło, że powiedziałam Bogu tak? Nie wiem do końca. Może odczucie Jego głębokiej miłości i  widok ludzi staczających się, za których nikt się nie modli, bo nikogo nie obchodzą. Może piękno Boskiego Serca i osamotnienie Boga wśród tylu ludzi, dla których może nie istnieć. Może rozważanie Jego Bolesnej Męki, żywot św. Brygidy Szwedzkiej i innych świętych pańskich. A może być to, że On nie widział we mnie problemu, tylko osobę do kochania. Jego bolesne zawołanie w Licheniu: "Synu, córko! Weż swój krzyż i idź za Mną." A może niesamowita wrażliwość na piękno świata, bogactwo, którego czuję się składnikiem, silna więż w myśl zawołania: "Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli." Nie jestem w stanie dokładnie określić.

Offline

 

#5 2011-11-04 10:23:30

Dzastis
Użytkownik

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Ja również mam to samo pytam samą siebie czy Powołanie które poczułam nie jest moją "chorą zachcianką" ale po czasie modlitwy i rozważania słowa Bożego dochodzę do wniosku że jak Bóg mnie powołuje do służby w zakonie to ma w Tym jakiś cel ! Żeby się nie zadręczać myślami o powołaniu modlę się.. Czytam Pismo Święte i wzywam Ducha Świętego by mi pomógł.. Modlę się za Ciebie maly_kwiatek i za wszystkich którzy w podobny sposób przeżywają swoje powołanie img/smilies/smile Pozdrawiam w Panu


Trzy słowa które wprawiają mnie w błogi spokój to:
Pokój,Harmonia,Dobro
         
Jedyną wierną do końca miłością jest Jezus Chrystus

Offline

 

#6 2011-11-04 11:38:32

Agatha
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Mały_Kwiatek  ja również będę się za ciebie modlić:D

 

#7 2011-11-04 16:19:36

maly_kwiatek
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Dziekuje Wam bardzo za modlitwe. Moj problem polega na tym ze nie wiem co we mnie jest wynikiem nerwicy; czyli po prostu choroby ktora sie leczy a co nie i dlatego rozeznawanie jest takie trudne. Mnie te mysli o powolaniu towarzysza caly czas; nie umiem juz myslec spokojnie.

 

#8 2011-11-04 16:44:03

Kaati
Użytkownik

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Więc pomyśl, że możesz być powołana. To nie jest przekleństwo, ani złośliwość losu. Istotą każdego życia człowieka jest pełnienie Woli Bożej, bo jakoś już tak jest, że słuchając Jego najlepiej się w życiu wychodzi. Jesteś na początku drogi, to tego nie widzisz, ale zaufaj Bogu. Czas pokaże, którą z 3 dróg wybierzesz, ale bez Boga traci się smak i wydatną pomoc. Może myśli o zakonie są rzeczywiście tym, czym są, a może to zachęta ze strony Pana Boga, abyś wypłynęła na głębię. Którą drogą byś nie poszła, głębia jest zawsze wskazana.  Co do nerwic, rożne są zalecenia psychologów, ale jedno jest pewne:nie zmieni się nic bez Twojej walki i woli niepoddawania się. To jest to samo, co wmawianie mi depresji, bo za ciężkie przeżycia, za dużo niepowodzeń. Może i depresja, ale swoje obowiązki trzeba wypełniać, bo nikt mnie nie wyręczy i musowo samemu brać się w garść. Psycholog nie musi wiedzieć, co to ciemności duchowe. Na udręczenia duszy przepisuje pigułki, bo tylko to zna. Jaką z kolei ja mam depresję, jak się nigdy nie poddaję, ćwiczę cnotę wytrwałości i chcę pracować, zależy mi.?

Offline

 

#9 2011-11-05 00:09:40

maly_kwiatek
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

hmmm... chyba nie do konca mnie rozumiecie. Wiem ze moze to nie jest odpowiednie forum bo tu wypowiadaja sie Ci ktorzy czuja powolanie prawdziwe; ja nie wykluczam ze nie mam takiego. Ale jest czasem tak ze ktos jest po prostu naprawe chory i nie potrafi myslec racjonalnie; tak trudno to wytlumaczyc komus kto tego nie przezywa, Wiem ze psycholog przepiduje tylko tabletki its itd ale moze jest tak ze potrzebuje wlasnie pomocy psychologa zeby znow zaczac normalnie funkcjonowac. Bywa tak ze choroba psychiczna naprawde nie pozwala nam normalnie zyc i potrzebujemy zwyczajnie pomocy lekarza; sami nie damy rady, nawet moca swojej wytrwalosci. Wiadomo ze bliskosc Boga pomaga ale zazwyczaj jest tak ze chory czlowiek potrebuje lekarza. Ja sie wlasnie bardziej czuje na razie jak taki chory czloiek niz ktos zdolny do samodzielnej oceny prawdziwisci rzeczy. I dlatego pytam? Czy naprawde powolanie zakonne to prawdziwe dane od Boga moze sie obajwiac w postaci mysli ktore towarzysza Ci caly czas odbierajac radosc zycia i spokoj duszy? Chodzi mi o to jak rozpoznac przynajmniej troszke co jest prawdziwe a co nie? Nie pytam tu jako ktos zaprawiony w cwiczeniach duchowych ale zwyczajnie jako przestraszony czlowiek z problemami.

 

#10 2011-11-05 01:23:09

b.
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Wiesz, byłabym ostrożna z "tymi, którzy czują powołanie prawdziwe"... bo nawet z postów tu i w innych tematach wynika, że bywa różnie.
Natomiast raczej nie brakuje wśród nas osób, które dopiero zastanawiają się, do czego ich Pan powołał.

Co do odbieranej radości i spokoju duszy - coś, co niepokoi zazwyczaj ma nam coś pokazać, do czegoś zaprosić.
Swoją drogą, znam siostrę (dziś już kilka lat po ślubach wiecz.), która długo modliła się, żeby Pan zostawił ją w spokoju, bo nie chciała żyć w klasztorze.

Wydaje mi się jednak, że skoro niepokoi Cię Twoje zdrowie, myślisz o tym, żeby wybrać się do psychologa, może zwyczajnie należałoby to uczynić? Jakimś rozwiązaniem, z wiadomych powodów, są psycholodzy (psychologowie?... eh.) chrześcijańscy, którzy będą wiedzieli, o co chodzi.
Myślę też, że jeżeli rzeczywiście Ci coś dolega, trzeba "najpierw" to uporządkować, a "potem" spokojnie rozeznawać i podejmować decyzje.
Mam nadzieję, że nie piszę głupot, bo nie czuję się rzeczoznawcą, psychologiem, ani lekarzem img/smilies/wink
Pozdrawiam w każdym razie ciepło img/smilies/smile
b

 

#11 2011-11-05 08:08:11

sanderka1000
Użytkownik
Imieniny: 14.08
Urodziny: 11.08
Skąd: Lębork

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Jak już o siostrach - jedna opowiadała kiedyś, że tak w sumie Pan Bóg ją męczył i męczył tym powołaniem, było to jakoś na początku liceum. Nie mogła się przez to na niczym skupić. Powiedziała Mu wtedy: "Wiesz, co, Panie Boże? Daj mi spokój do matury. Daj mi się zastanowić i bezstresowo zdać egzamin." No to dał jej spokój... do matury img/smilies/wink Po maturze znowu się odezwał. Posprzeczała się z Nim jeszcze trochę, ale teraz jest wspaniałą siostrą img/smilies/smile

Może rzeczywiście warto się skonsultować z tym chrześcijańskim psychologiem, a nie z takim "zwykłym"? Zawsze to będzie jakiś inny ogląd na sprawę.


On jest mój, a ja Jego wyłącznie, jedynie...

Kliknij tu i przekaż swój 1%!

Offline

 

#12 2011-11-11 18:10:41

Kaati
Użytkownik

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Co do odczuwania powołania, powiem to żartem, że dopóki nie wstąpię, dopóty będę miała wątpliwości. Teraz właściwie, gdy nic mnie już nie trzyma, mogłabym rzucić wszystko, zaczynają się tak ciężkie wątpliwości: nie nadajesz się; za porywczy charakter; co w sercu, to i na języku; użyj jeszcze życia, należy ci się; nie wiesz jak tam jest, to czego się pchasz. Normalnie schizy. Ale to tylko kuszenie mojego wroga, którego się nie boję. Skoro twierdzi, że nie nadaję się do niczego, to czemu rozmawia do mnie i musi obniżać swój poziom? Na akt miłosierdzia to mi nie wygląda.

Offline

 

#13 2011-11-11 18:55:34

uskrzydlona_dusza
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

"Rozmawia ze mną" jeśli już img/smilies/wink Ale fakt - na pewno chodzi mu o oddalenie Cię od Boga, a takie doświadczenie uczy chyba pokory, cierpliwości i wytrwałości. Ufaj Panu i niech tylko On Cię prowadzi:)

 

#14 2011-11-11 19:34:31

Ana
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Ale chcialabym wiedziec jakie sa Wasze doswiadczenia z tego uciekania, jak to przezywaliscie i co sprawilo ze w koncu powiedzieliscie TAK. Pytam o to poniewaz takze uciekam nie wiem tylko przed czym. Przesladuja mnie mysli o powolaniu, ktorego nie chce. Wedlug opinii psychologa sa to mysli na tle nerwicowym.

Kwiatek rozeznaj swoje powołanie zamiast przed nim uciekać. Wycisz się i uspokój inaczej nie dojdziesz do równowagi, a także przez to zagłuszasz Jezusa, który chce z Tobą mówić. Co do psychologa, jeżeli to niewierzący to uciekaj i poszukaj wierzącego katolika, tacy są tylko trzeba się troszkę wysilić.
Jedź na rekolekcje powołaniowe rozeznaj na spokojnie. 
Św. Faustyna także prubowała zagłuszyć swoje powołanie i uciekała, ale ją Pan prześcignął. Poczytaj sobie Dzienniczek św. Faustyny.

 

#15 2011-11-12 13:13:17

maly_kwiatek
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

wlasnie juz rozmawialam z pania psycholog ktora sie zajmuje powolaniami i jest w tym obeznana. Ona mi powiedziela ze jej to wyglada na nerwice i poradzila udac sie do psychiatry- ze takie rzeczy leczy sie lekami itd. Ze jak po lekach mi to nie minie to ze wtedy mam sie zastanawiac. Troche mnie to nie przekonalo. Nie wiem co o tym myslec. Bo wiecie to jest w tym trudne ze w tego typu sprawach czasem nie ufasz do konca lekarzom bo sa to sprawy jakby to powiedziec troche pozalekarskie- sprawy duchowe, ja mimo wszystko tak to caly czas odbieram jako chorobe; mysle ze Bog nie dziala w taki sposob jak te mysli ktore mnie mecza. Ale z drugiej strony czytam te swiadectwa osob ktore nie chcialy isc do zakonu tak jak ja a mimo wszystko byly powolane. I nie potrafie tego wszystkiego zrozumiec; jak rozpoznac czy to choroba czy prawda. Dlatego pytam. Jak sie ma Wola Boza do naszych pragnien? Podobno jedno z drugim jest spojne to czemu niektorzy uciekaja. Nie traktujcie mnie prosze jak jakiegos wariata, osoby chore na nerwice mysla w miare podobnie do innych ludzi tylko czasem brak im zdolnosci racjonlanej oceny. Nie wiem czy tu czytanie Dzienniczka Siostry Faustyny to najlepszy pomysl, takie rady "nie uciekaj" itd tez wiele nie daja.

 

#16 2011-11-12 13:28:12

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Trzeba przyjąć pewną kolejność, moim zdaniem. Posłuchaj pani psycholog, najpierw leczenie, potem reszta, dlatego że na razie kłopoty zdrowotne bardzo zaciemniają obraz. Tylko trzeba znaleźć dobrego lekarza. U osoby jakoś tam nieustabilizowanej psychicznie nie da się jasno rozstrzygać o powołaniu. Nie da się często ani potwierdzić, ani zaprzeczyć. Więc zadbajmy o lepszą kondycję psychiczną, najpierw. A potem będzie stabilniejszy grunt do rozeznawania powołania.
Zauważ, że i wspomniana przez Ciebie św. Faustyna przechodziła przez badania. Więc nie ma się co wzdragać przed ewentualnym leczeniem.
Tak, sprawy lekarskie i duchowe nie sa tym samym. Ale łaska jednak buduje na naturze i ewentualne rozchwianie nerwowe nie pomaga życiu duchowemu, a już na pewno nie pomaga jasnemu rozeznawaniu powołania i podejmowaniu dużych decyzji.

Ostatnio edytowany przez hannaturno (2011-11-12 13:28:57)


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#17 2011-11-12 16:40:02

scholastyka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Warszawa

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Uważam podobnie jak Hannaturno, że na początku warto zająć się "porządkowaniem" sfery psychicznej i leczeniem...A kwestię rozeznawania powołania nieco odstawić na bok, ponieważ w przypadku braku pewnej stabilizacji psychicznej rozeznawanie powołania może być zakłócone i zniekształcone. Co do samej nerwicy- same leki to za mało, warto podjąć terapię, by odkryć przyczynę tych natrętnych myśli, które odbierają Ci radość życia. Moim zdaniem praca nad sobą na sesjach terapeutycznych może przywrócić Ci pewną równowagę psychiczną oraz pomoże Ci spokojniej i z dystansem rozeznawać swoje miejsce w życiu i Kościele img/smilies/smile


"Wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Nie musimy jednak kopiować wzorów świętych uznanych przez Kościół. Każdy ma swoją własną drogę życia."

Offline

 

#18 2011-11-12 19:29:15

maly_kwiatek
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

pewnie macie racje poki co czasem ciezko mi jest uwierzyc w moja nerwice. Ale skoro tak mi juz powiedzialo dwoch psychologow to moze maja racje. Tylko wciaz tak bardzo sie boje ze tak naprawde to ide na latwizne, zamykam sie pod pozorem choroby na moje powolanie, ze nigdy nie opuszcza mnie wyrzuty sumienia, ze robie zle podchodzac do tego w taki sposob. Z drugiej strony czuje ze moje miejsce nie jest w zakonie; ze bardziej sie przydam gdzies indziej; to co we mnie spokojne, co sprawia mi radosc nie jest zwiazane z zakonem, ale wciaz mam wrazenie ze to samolubne, ze po prostu nie potrafie zrezygnowac ze wszystkiego dla Jezusa i dlatego sie boje. i to wlasnie odbiera mi radosc zycia.

 

#19 2011-11-12 19:45:42

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Poddając się leczeniu, terapii, na pewno nie robisz źle. NA PEWNO nie sprzeciwia się to jakimukolwiek powołaniu.
Zostawmy na razie, na troszkę ten ewentualny zakon... przyjdzie czas na spokojne rozeznawanie. Najpierw trzeba uporządkować co nieco...
Mało jest chyba takich, którzy nie mieli żadnych obaw w związku z powołaniem, więc się nie przejmuj, tylko zacznij od sprawy zdrowia i psychicznego ładu. Pozdrawiam!


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#20 2011-11-13 23:22:35

w drodze do...
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: 52° 35' N -21° 05' E

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Kwiatek, po pierwsze: Hannaturno i Scholastyka mądrze radzą, a po drugie - już od siebie dodam - zasugerowałabym Ci nieczytanie w tym momencie żadnych historii o powołaniu i uciekaniu od niego - każdy człowiek jest inny i każde powołanie to osobna historia, więc nie ma co się sugerować tym, czego doświadczali inni... poza tym to Cię tylko nakręca, napędza spiralę natrętnych myśli. W każdym razie tak było w moim przypadku - też przechodziłam swego czasu podobne rzeczy i czuję, że rozumiem Cię doskonale. W tamtym czasie zrezygnowałam z czytania jakichkolwiek stron www i książek o powołaniach, zniknęłam na chyba rok z tego forum, a przede wszystkim podjęłam terapię... i dziś jestem szczęśliwym człowiekiem, wolnym od wszelakich natrętnych myśli, dzięki czemu mogłam spokojnie rozeznać, co i jak z tym moim powołaniem. Trzymaj się i przede wszystkim miej świadomość, że Bóg nie chce mieć niewolników i nie robi nic na siłę, więc na pewno nie zaciągnie Cię do zakonu przemocą - pójdziesz tam, jak będziesz chciała img/smilies/smile


Navigo ergo sum

Offline

 

#21 2011-11-20 19:55:54

meryl
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Zgadzam się z w drodze do... Bóg nie robi niczego na siłę. Wierzę, że jeśli Bóg powołuje do zakonu to daje też pragnienie takiego życia. Bo Bóg mówi właśnie przez pragnienia serca. To prawda, że na początku większość osób odczuwających powołanie do życia zakonnego buntuje się i ucieka (ja też to przeszłam), ale prawdziwość powołania moim zdaniem potwierdza pokój serca jaki po pewnym czasie przychodzi i właśnie to że zaczynamy tego pragnąć. Także mały_kwiatku ja bym Ci radziła uzbroić się w cierpliwość, modlić się o rozeznanie, ale bez napięcia i stresu, że już musisz znać odpowiedź. Na razie żyj tak jak żyjesz, tylko trzymaj się blisko Boga. Jeśli powołanie jest prawdziwe Bóg w swoim czasie da Ci cieszyć się z niego.

 

#22 2011-11-20 20:46:46

uskrzydlona_dusza
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

maly_kwiatek napisał(a):

pewnie macie racje poki co czasem ciezko mi jest uwierzyc w moja nerwice. Ale skoro tak mi juz powiedzialo dwoch psychologow to moze maja racje. Tylko wciaz tak bardzo sie boje ze tak naprawde to ide na latwizne, zamykam sie pod pozorem choroby na moje powolanie, ze nigdy nie opuszcza mnie wyrzuty sumienia, ze robie zle podchodzac do tego w taki sposob. Z drugiej strony czuje ze moje miejsce nie jest w zakonie; ze bardziej sie przydam gdzies indziej; to co we mnie spokojne, co sprawia mi radosc nie jest zwiazane z zakonem, ale wciaz mam wrazenie ze to samolubne, ze po prostu nie potrafie zrezygnowac ze wszystkiego dla Jezusa i dlatego sie boje. i to wlasnie odbiera mi radosc zycia.

mały kwiatku! Pan Bóg dla każdego ma własny, niepowtarzalny plan! I chce naszego szczęścia! W życiu nie chodzi tylko o rezygnowanie ze wszystkiego dla Jezusa -powiedziałabym nawet, że rezygnacja to już kolejny etap miłości. Ty kochaj - odpowiadaj miłością na miłość. Boga i ludzi. Może Pan Bóg przygotował dla Ciebie szczęśliwe życie rodzinne i małżeńskie, w którym będziesz miała za zadanie urzeczywistniać Jego miłość? Rozeznawaj spokojnie, nic na siłę, pamiętaj. Pozdrawiam serdecznie w Panu:)

 

#23 2011-11-21 21:43:59

rye
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Kwiatku może spróbuj zadać swoje pytania i rozwiązac swoje wątpliwości przy konfesjonale?

 

#24 2011-11-22 15:44:12

maly_kwiatek
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Hej

Oczywiscie przy konfesjonale mowie o swoich problemach ale raczej ciezko jest to wytlumaczyc w tak krotkim czasie. Jeden spowiednik mi powiedzial zeby to na razie zostawic a drugi ze moze mam powolanie a moze nie ale ze na pewno jestem bardzo wrazliwa osoba i bede duzo cierpiec. Moze bardziej by mi sie przydala gdybym sie umowila na jakas dluzsza rozmowe z madrym ksiedzem. Pisalam do jednej siostry ktora napisala mi ze w pierwszym rzedzie radzi mi udac sie do psychologa bo rownowaga psychiczno emocjonalna jest potrebna w kazdej formie zycia zakonnego. Dala mi kontakt do pani psycholog ktora zajmuje sie miedzy innymi osobami powolanymi do zycia zakonnego, ona mi powiedziala ze jej to wyglada na nerwice i ze potrzebuje psychiatry; ze osoby o tak kruchej psychice nie bardzo sie nadaja do zakonu. W sumie ostatnio te mysli o powolaniu jakby troche minely; nie sa juz takie natretne. Wiadomo spowiedz odpowiednie kierownictwo duchowe to podstawa; jednak nie chce mylic ksiedza z psychologiem. Wiec mowie o tym ze mam taki problem bo mysle ze trzeba to powiedziec ale stram sie w perwszym rzedzie powiedziec o moich grzechach o rzeczach ktore wiem na pewno sa zle (a sporo takich rzeczy w moim zyciu) a nie rozwodzic sie nad tym wszystkim co dzieje sie w mojej glowie i nie wiem czy jest prawdziwe czy urojone. Wierze ze Dobry Bog mi pomoze odnalezc sie w zyciu i uleczy mnie z tego co we mnie zle i z tego co we mnie chore.

 

#25 2011-11-22 19:35:20

rye
Gość

Re: Uciekałem przed Tobą w popłochu...

Wydaję mi się że teraz trzeba się modlić i powierzyć się całkowicie Panu niech On pokieruję Cię tam gdzie On tego pragnie... Jeśli bd się modliła i ufała w Jego moc to na pewno Najwyższy poprowadzi Cię odpowiednią drogą img/smilies/wink

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo