'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2012-06-08 13:34:37

etniczna
Gość

Chłopak/dziewczyna a powołanie

Jestem ciekawa czy wielu z Was z momencie rozeznania powołania miała dziewczynę/ chłopaka? W jaki sposób powiedzieliście o tym, że myślicie by wstąpić do zakonu? Jak on/ ona zareagowała? Czy wasze odchodzenie było nagłe czy może stopniowe? Czy ktoś z Was może już rozeznał powołanie zakonne, a mimo to dalej spotyka się z dziewczyną/chłopakiem?

A może kiedy jeszcze do końca nie rozeznaliście powołania, ale raczej coraz silniejsze było to do życia zakonnego, nagle się zakochaliście?

 

#2 2012-06-08 20:27:23

uskrzydlona_dusza
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Rozeznaję od kilku lat. W tym czasie pozwoliłam sobie na 2 związki. (ostatni jakieś... 3 lata temu) Liczyłam, że mi się "odwidzi" wstąpienie, że Pan Bóg się rozmyśli. Po pewnym czasie przekonywałam się, że jednak ciężko mi być w związku z chłopakiem, a pragnąć Boga i chwil spędzonych z Nim. Obydwu po pewnym czasie informowałam, choć cały czas mówiłam, że "rozeznaję", bo tak faktycznie było i szukałam swojej drogi, więc "próbowałam".
Zakochanie też przeżyłam, jakieś 2 lata temu. Ale zakochanie mija, a miłość zostaje. Bo miłość to nie tylko uczucie zakochania, ale to także świadomość bycia kochaną. "Miłość to wierność wyborowi". Nie można kłócić się z własnym sercem. To tak na dzień dzisiejszy.

 

#3 2012-06-09 13:24:42

natmar0
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

W zeszłym roku (zanim odczułam powołanie) zakochałam się i miałam chłopaka. Jednak była to (jeszcze wtedy niestety, ale teraz stety) nieodwzajemniona miłość . Poza tym po prostu nawet gdyby była wzajemna, czułam, że chyba nie potrafię być szczęśliwa w "normalnym" związku.
Myślę, że to dobrze, jak ktoś przed wstąpieniem do zakonu miał chociaż raz chłopaka/dziewczynę i się zakochał, bo zna to uczucie i wtedy (już będąc w zakonie) jest niemal łatwiej tego zakochania unikać. Poza tym jeśli ktoś był w takim związku, to wie, jak to jest i wtedy łatwiej jest zidentyfikować, czy to na pewno nie jego droga.

Ja osobiście nadal cały czas rozeznaję, jednak staram się unikać zakochania, związku. Po prostu wydaje mi się, że gdybym teraz (gdy zakochałam się z Jezusie i to Jemu chcę się oddać) była z kimś innym, miałabym wyrzuty sumienia, bo ciągle mówię, że [jeśli On tego chce], to nie zamienię Jego Miłości na żadną inną i tylko Jemu chcę się oddać, i nagle miałabym zakochać się w kimś innym?

Może to śmieszne, ale tak to odczuwam :p


"Jezus jest chory z miłości i daje do zrozumienia,
że taką chorobę można uleczyć tylko miłością." (LT 109)

Offline

 

#4 2012-06-09 13:51:51

weronika94
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Ja miałam chłopaka i było to jakoś w październiku 2011r. Był to już początek mojego rozeznawania i na tydzień, dwa przed wyjazdem na Jasną Góre, bo tam tak naprawde wszystko się zaczęło. Byłam z tym chłopakiem, ponieważ chciałam to wszytsko zagłuszyć. Nie udało się, bo nasz Pan się upomniał. Każde spędzone chwile z tym chłopakiem były dla mnie cierpieniem nie do opisania. Zerwałam z nim. I od tego czasu jestem (nie wiem czy mozna to tak powiedzieć) chroniona jakąś łaską, ponieważ od tamtego czasu nie oglądam się za chłopakami, ani oni za mną img/smilies/smile . Dziwiłam się, pytałam dlaczego, przecież każdy ma prawo do szczęścia, ale jakis czas temu dostałam odpowiedź na to nurtujące mnie pytanie. Zdałam sobie po prostu sprawe, że moge nie być szczęsliwa w jakimkolwiek związku. Zdałam sobie rónież sprawe, ale to już na Jasnej Górze, że tylko przy Jezusie i Maryi mogę być naprawdę szczęsliwa.

Ostatnio edytowany przez weronika94 (2012-06-09 13:54:12)

 

#5 2012-06-09 17:04:35

Magda19
Moderator
Imieniny:
Urodziny:
Skąd:

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

natmar0 napisał(a):

Ja osobiście nadal cały czas rozeznaję, jednak staram się unikać zakochania, związku. Po prostu wydaje mi się, że gdybym teraz (gdy zakochałam się z Jezusie i to Jemu chcę się oddać) była z kimś innym, miałabym wyrzuty sumienia, bo ciągle mówię, że [jeśli On tego chce], to nie zamienię Jego Miłości na żadną inną i tylko Jemu chcę się oddać, i nagle miałabym zakochać się w kimś innym?

Droga Natmar nie chcę wywoływać nie potrzebnej dyskusji ani też czepiać się słowek ale po tym co napisałaś stwierdziłam, że jednak napiszę słówko od siebie.

W tym co napisałaś może być pewne niebezpieczeństwo, ponieważ oddanie się Jezusowi może być tak samo pełne i głębokie w związku małżeńskim jak i w życiu zakonnym. Jezus jest zazdrosnym kochankiem to prawda i dlatego chce całej Twej miłości nieżależnie od stanu w jakim żyjesz. Pozwolę sobie zacytować św Escrivę - to co mam w sygnaturze a co tam img/smilies/tongue
"Pan - Mistrz Miłości - jest zazdrosnym kochankiem, który żąda od nas wszystkiego co posiadamy, całej naszej miłości. Czeka byśmy Mu ofiarowali to co mamy i poszli drogą, którą dla każdego z nas wyznaczył"
Miałam okazję w swoim życiu spotkać małżonków, którzy tak pięknie opowiadali o oblubieńczej Miłości z Jezusem,że nie raz pewnie zaginali w tym osoby konsekrowane.
Wydaje mi się, że w rozeznawaniu potrzeba baaardzo dużo spokoju i zaufania w to, że tylko Jezus może nas właściwie poprowadzić. Nie ma co obawiać sie związku, ale bardzo uważnie przemadlając to i może po umówieniu z kimś zaufanym decydować co dalej. Nie ma na to reguły. Teoretycznie lepiej przez wstąpieniem mieć chłopaka/ dziewczynę, ale nie możemy też generalizować, ponieważ zadarzają się osoby, które nie będąc nigdy wcześniej w związku rozpoczynały życie zakonne.


"Pan - Mistrz Miłości - jest zazdrosnym kochankiem, który żąda od nas wszystkiego co posiadamy, całej naszej miłości. Czeka byśmy Mu ofiarowali to co mamy i poszli drogą, którą dla każdego z nas wyznaczył" (św Josemaria Escriva)

"Pamiętaj o tym dobrze i zawsze: choć czasami może ci się wydawać, że wszystko się wali - nic się nie wali, bo Bóg nie przegrywa bitew."  Św. Josemaría Escrivá

Offline

 

#6 2012-06-09 23:17:19

natmar0
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Magda19 napisał(a):

W tym co napisałaś może być pewne niebezpieczeństwo, ponieważ oddanie się Jezusowi może być tak samo pełne i głębokie w związku małżeńskim jak i w życiu zakonnym. Jezus jest zazdrosnym kochankiem to prawda i dlatego chce całej Twej miłości nieżależnie od stanu w jakim żyjesz. Pozwolę sobie zacytować św Escrivę - to co mam w sygnaturze a co tam img/smilies/tongue
"Pan - Mistrz Miłości - jest zazdrosnym kochankiem, który żąda od nas wszystkiego co posiadamy, całej naszej miłości. Czeka byśmy Mu ofiarowali to co mamy i poszli drogą, którą dla każdego z nas wyznaczył"
Miałam okazję w swoim życiu spotkać małżonków, którzy tak pięknie opowiadali o oblubieńczej Miłości z Jezusem,że nie raz pewnie zaginali w tym osoby konsekrowane.
Wydaje mi się, że w rozeznawaniu potrzeba baaardzo dużo spokoju i zaufania w to, że tylko Jezus może nas właściwie poprowadzić. Nie ma co obawiać sie związku, ale bardzo uważnie przemadlając to i może po umówieniu z kimś zaufanym decydować co dalej. Nie ma na to reguły. Teoretycznie lepiej przez wstąpieniem mieć chłopaka/ dziewczynę, ale nie możemy też generalizować, ponieważ zadarzają się osoby, które nie będąc nigdy wcześniej w związku rozpoczynały życie zakonne.

To prawda, co piszesz, jednak ja to widzę z tej perspektywy: Skoro zakochałam się w jednej osobie, to nie powinnam być z drugą.
Oj tak, są takie świeckie osoby, które mają tak wielką miłość do Chrystusa i wiarę, że nawet osoby oddane wyłącznie Panu mają mniejszą. I to jest bardzo piękne.
Jednak ja czuję, że z nikim innym nie będę szczęśliwa, że powinnam radykalnie, wyłącznie oddać się Najwyższemu. Tylko On potrafi tak pięknie kochać, tylko Jemu chce się oddać.
Dlatego mam wrażenie, czując powołanie zakonne, jakbym będąc z kimś innym, Go zdradzała. No ale zobaczę jeszcze, co będzie dalej. Wciąż rozeznaję i czeka mnie długa droga, w związku z tym wszystko jeszcze może się zdarzyć.

"Pan - Mistrz Miłości - jest zazdrosnym kochankiem, który żąda od nas wszystkiego co posiadamy, całej naszej miłości. Czeka byśmy Mu ofiarowali to co mamy i poszli drogą, którą dla każdego z nas wyznaczył" - odnosząc się do tych pięknych słów, szczególnie jeśli chodzi o te: "poszli drogą, którą dla każdego z nas wyznaczył" staram się wyjaśnić moją perspektywę. Mianowicie jeśli Jezus wybrał dla mnie związek z Nim i że tak powiem, chce mi się oświadczyć, to raczej nie w porządku byłoby tych oświadczyn nie przyjąć bądź przyjąć, ale i tak wybrać kogoś innego.
Jeśli Chrystus wybrał sobie kogoś na wyłączność, to nie chce się tą osobą dzielić (i o tym świadczy fakt,że siostry zakonne, bracia czy kapłani nie mogą mieć męża bądź żony) Na tym rzecz polega img/smilies/smile

Magda19 napisał(a):

Teoretycznie lepiej przez wstąpieniem mieć chłopaka/ dziewczynę, ale nie możemy też generalizować, ponieważ zadarzają się osoby, które nie będąc nigdy wcześniej w związku rozpoczynały życie zakonne.

Dokładnie, dobrze jest być w związku przed wstąpieniem, lecz nic na siłę. Jeśli ktoś się nie zakochał, tylko od razu rozeznał, to też nie powinna mieć miejsca taka sytuacja, że "w sumie to już wiem,że to ta droga, ale na wszelki wypadek zobaczę, jak to jest mieć chłopaka/dziewczynę. Mimo to, iż nikogo nie kocham".


"Jezus jest chory z miłości i daje do zrozumienia,
że taką chorobę można uleczyć tylko miłością." (LT 109)

Offline

 

#7 2012-06-10 01:16:48

etniczna
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

A mi zakochanie w chłopaku, pomogło się utwierdzić w powołaniu do zakonu img/smilies/smile Choć zakochanie wcale nie przeszło do końca img/smilies/wink

Zupełnie nieoczekiwanie i nieplanowanie, myślę, że to było pod natchnieniem Ducha Świętego - takie wewnętrzne przynaglenie, że mam się cofnąć, wrócić do samochodu i porozmawiać z moim chłopakiem i to wszystko w ogromnym pokoju i mu powiedzieć, że się zastanawiam nad wstąpieniem do zakonu. Rozmowa przyniosła niesamowicie dużo pokoju - on też to przyjął z pokojem i sama się zaskoczyłam, jaka byłam przekonująca mówiąc mu o moim powołaniu img/smilies/smile I później to analizując uświadomiłam sobie, że jeśli Duch Święty mnie do takiej rozmowy skłonił, to faktycznie musi to być autentyczne powołanie. Zwłaszcza, ze kilka dni wcześniej podczas Zesłania Ducha Świętego modlący się nade mną kapłan miał proroctwo, że będę miała poznanie woli Bożej. img/smilies/smile

Pan Bóg zaprasza mnie, aby zrezygnować z kogoś bardzo cennego dla mnie, aby przekonać mnie do stokroć razy piękniejszego scenariusza dla mnie img/smilies/smile

Ale właściwie tak definitywnie ze sobą nie zerwaliśmy, wiemy że ta relacja nie ma przyszłości, ale może jesteśmy sobie właśnie potrzebni "tu i teraz". teraz nas łączy taka bardzo platoniczna relacja, no bo nie da się udawać, że jesteśmy tylko przyjaciółmi, zaprzeczyć zakochaniu, które między nami się zrodziło. I Pan Bóg niesamowicie oczyszcza to uczucie, daje taką niewinność, wolność w tym wszystkim. Zostawiłam całkowitą wolność mojemu chłopakowi co do naszej relacji - jeśli czuje, że możemy być dla siebie źródłem szczęścia to jesteśmy razem, jeśli to jest dla niego zbyt trudne, wprowadza ból, cierpienie, zbytnie przywiązanie - to lepiej będzie odejść. I dla mnie każda decyzja będzie dobra.

to jest niesamowicie piękne, że Pan Bóg utwierdza mnie w powołaniu do życia zakonnego, jednocześnie daje mi przeżyć naprawdę piękne uczucie zakochania. niesamowite że nie ma w tym sprzeczności.  img/smilies/smile i dziękując mu za to uczucie, dziękuję za drugie, nieskończenie większe Zakochanie, które coraz mocniej odkrywam. img/smilies/smile

Polecam wszystkim, którzy mają sercowe rozterki i zastanawiają się czy mają prawo, by się zakochać artykuł księdza Krzysztofa Grzywocza "Niespełnione zakochanie" w książce "Uczucia niekochane". Jeśli jesteście zainteresowani, mogę później wkleić trochę fragmentów z tej książki.

 

#8 2012-06-10 12:44:18

uskrzydlona_dusza
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Zainteresowałaś mnie tą książką. I Twoje świadectwo też daje do myślenia. To piękne, że potrafiłaś tak otwarcie o tym mówić i nie "tłumić" na silę tego ludzkiego uczucia zakochania, ale pielęgnować to Boże zakochanie. Fascynujące!
Chętnie przeczytam fragmenty tej książki;)

 

#9 2012-06-10 15:27:10

ania1983
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Możliwe, że nie powinnam się wypowiadać w tym temacie. Mam chłopaka i jest to bardzo dobry mężczyzna. Głęboko wierzący, z wieloma łaskami danymi od Boga, sam przekonany, że stworzony do życia rodzinnego. Ze mną jest już dużo gorzej. Podobnie jak Uskrzydlona_dusza rozeznaję od lat. Przyjmuję to ze smutkiem i zastanawiam czy to, że trwa to tak długo nie jest świadectwem braku powołania. Wracając do tematu: czuję się niespełniona w życiu świeckim. Brakuje mi także kontaktu z innymi którzy jak ja oddali swoje życie Panu. Życie świeckie na swój specyficzny sposób spala mnie i powoduje, że co raz bardziej tracę siebie samą. Mój chłopak czuje, że nie jestem w pełni szczęśliwa mimo, że się stara. Martwię się o dwie rzeczy, że takim postępowaniem zranię go jeśli postanowię z czasem odejść, albo całkiem zatracę siebie i stracę i wiarę i chęć bycia z kimś. Widzę też w swoim postępowaniu egoizm oraz tchórzostwo i bardzo nie to boli. "Nie można służyć dwóm panom na raz..."  Nie dostałam jednak jak do tej pory wyraźnego znaku, a sama się już pogubiłam. To co piszecie jest mi tak bliskie i odczuwam tę całą radość ale moja droga wciąż wydaje się być całkiem nie do rozpoznania.

 

#10 2012-06-10 18:31:49

uskrzydlona_dusza
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Aniu, a może spróbuj wyjechać na jakiś czas do jakiegoś Zgromadzenia, może zakonu kontemplacyjnego, odciąć się na jakiś tydzień/ dwa/ miesiąc/ od świata i przemodlić sprawę??
Pan działa w ciszy wyraźniej niż w zgiełku świata. Może wtedy da Ci wyraźny znak poprzez swoje Słowa, do czego Cię powołuje. Z jednej strony - dobrze, że nie zmuszasz się do pójścia do zakonu, z  drugiej strony ta męka, niepokój, poczucie niespełnienia -mogą być oznaką pragnienia właśnie życia doskonalszego, oddanego Bogu i bliźnim. Nie mnie to oceniać, ale Pan Bóg na pewno wie. Pozwól Mu na czas "sam na sam"z Tobą.  Wspieram modlitwą!

 

#11 2012-06-10 18:58:44

tusiatunia
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Mam znajomych, niesamowitych młodych ludzi, którzy byli swoimi  pierwszymi miłościami, tworzyli piękny związek, byli dobraną parą, ale w pewnym momencie się rozstali, bo chłopak rozeznał, że jego miejsce jest w zakonie. Cierpieli obydwoje, uczucia targały nimi sprzeczne, aż żal było na nich patrzeć... W końcu jednak on wstąpił, a ona musiała się z tym pogodzić, choć było to dla niej strasznie trudne, o mały włos nie zawaliła studiów. Od tej chwili minęło już kilka lat, on jest na V czy VI roku w seminarium, a ona skończyła studia i przygotowuje się do małżeństwa.
Znana też jest mi historia pewnego kapłana, który na V roku seminarium spotykał się z dziewczyną i chcial dla niej odejść, ale pewnego dnia podczas Adoracji zrozumiał, że to byłby błąd i że ma zostać w WSD. Poszedł za tym głosem i już od wielu lat kroczy za Jezusem i głosi Go ludziom.

 

#12 2012-06-10 19:29:16

ania1983
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

To co napisałyście odzwierciedla moje wewnętrzne rozważania. Zamierzam w lipcu wyjechać na medytacje w ciszy. Nie na miesiąc bo muszę niestety wrócić do pracy. Wierzę jednak, że to coś da. Niechby to był krok tylko do przodu.
tusiatunia
jest we mnie poczucie dokładnie tego o czym piszesz. Bardzo Wam dziękuję za wasze słowa.
Obdarowałyście mnie. Dziękuję:love:

Ostatnio edytowany przez ania1983 (2012-06-10 19:29:46)

 

#13 2012-06-10 21:10:55

tusiatunia
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Aniu, pomodlę się za Ciebie :*!

 

#14 2012-06-13 22:25:19

etniczna
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

na forum Pomocy Katolika znalazłam ciekawe świadectwo siostry Moniki

"Na swojej drodze życia zakonnego, też pytałam Pana Boga, dlaczego daje mi pragnienie macierzyństwa, czy tęsknoty, które są we mnie, nie są właśnie dowodem, że życie zakonne nie jest dla mnie, ale właśnie tak to jest, że kiedy osoba zakonna wypłacze się Jezusowi i wypowie przed Nim to co jej w sercu gra, On daje poczucie głębokiej przynależności do Siebie. Osoba zakonna wie, że nie mogłaby Go kochać w pełni, gdyby żyła w małżeństwie. Że jej miłość musiałaby się dzielić. A osoba konsekrowana całą swoją Miłość może skoncentrować na swoim Oblubieńcu.
Poza tym, te nasze pragnienia czynią nas otwartymi na ludzi, na dzieci, na dorosłych, młodzież. A wiem z własnego doświadczenia, że jak się zaufa wezwaniu Jezusa i kroczy się za Nim, On po prostu czyni życie wielkim cudem, i daje nam więcej niż moglibyśmy sobie wyobrazić.

Wiem co piszę, bo i mi Pan Bóg zafundował przygodę zwaną zakochaniem, jestem Mu za to bardzo wdzięczna, bo poznałam mężczyznę, który darzy mnie wielkim szacunkiem, wnosi wiele radości w moje życie, z niezwykłym wyczuciem i poszanowaniem mojego życia zakonnego. I też chce mojego dobra - nie uzurpuje więc sobie prawa do bycia dla mnie kimś ważniejszym, niż jet Jezus. I wiem, że poprzez to doświadczenie wzrasta moja miłość do Jezusa i pragnienie bycia tylko Jego."

http://www.katolik.pl/forum/read.php?f= … p;t=304064

 

#15 2012-06-14 10:32:34

Agatku
Użytkownik
Imieniny: 05.02
Urodziny: 30.01
Skąd: Wola Mielecka/Kraków

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Mam wrażenie że gdzieś już pisałam na ten temat. Rozeznaję od 2,5 lat. Pierwsze myśli o życiu zakonnym pojawiły się w klasie maturalne tuż przed studniówką. Byłam w związku. Do dziś dnia dziękuje Bogu że to właśnie jego postawił na mojej drodze. Od razu jak pojawiły się pierwsze myśli nie chciałam ciągnąc tej relacji, miałam wrażenie że to jest oszukiwanie siebie i jego. Kiedyś zgadaliśmy się na temat tego co chce robić po maturze i ni stąd ni zowąd padło zdanie z jego ust "jeśli chciałabyś poświęcić życie Bogu ja nie będę Ci w tym przeszkadzać" i to było i jest dla mnie czymś cudownym. Nigdy nie musiałam powiedzieć wprost co jest powodem "zerwania" sam się domyślił i wspiera mnie do dziś dnia w rozeznawaniu.
Wiem że to nie było łatwe, ani dla mnie ani dla niego, ale zawierzyłam to wszytko Bogu. Teraz gdy przyjeżdżam ze studiów ciesze się (myślę że i on też) na wspólne spotkanie. Śmieje się że nasze rozmowy weszły na wyższy level. Ile to wątpliwości teologicznych rozwiałam w rozmowach z nim.

Taki chłopak to błogosławieństwo.


Czynić dobro, radość nieść, uszczęśliwiać i prowadzić do nieba.

Offline

 

#16 2012-06-15 10:18:44

ania1983
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Ja zadałam pytanie coon o tym myśli... odpowiedział: "Nawet mnie nie denerwuj"... Przypuszczam, że by się z tym nie pogodził. Zwyczajnie zraniłoby go to... a już raz zraniony został.

etniczna: poruszyło mnie to co napisałaś, dziekuję.

Ostatnio edytowany przez ania1983 (2012-06-15 10:19:22)

 

#17 2012-06-20 21:35:26

natmar0
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Hmm. Skoro już jest o tym mowa to ja mam pewne pytanie.. Przepraszam,że trochę odbiegające od tematu, ale jest to dla mnie niezmiernie ważne. Mianowicie mam pewien problem z chłopakiem. Dokładniej chodzi o to, że zakochał się we mnie pewien chłopak (bardzo fajny zresztą), chce ze mną być itd. i właśnie nie wiem, jak powinnam postąpić. Bowiem ja nic do niego nie czuję, poza tym rozeznaję, aczkolwiek wiem, czuję po prostu, że będąc w normalnym związku nie byłabym szczęśliwa. Nie chcę zmieniać Bożej Miłości na żadną inną - jeśli jest to zgodne z Jego wolą.
No ale do czego zmierzam - ten chłopak jest niewierzący i ja jestem niemal pewna, że gdybyśmy byli razem, on nawróciłby się. Tzn. ja pomogłabym mu się nawrócić. Poza tym zastanawiam się, czy może nie jest tak, że Pan specjalnie mi go podsunął, bym poświęciła się, aby go nawrócić i wgl. może to pomogłoby mi w rozeznawaniu? Bądź może być też tak, że Pan chce sprawdzić, czy naprawdę nie zamieniłabym Jego Miłości i czy jestem oddana tylko Jemu...?
I właśnie w tym tkwi problem, nie wiem co mam zrobić. Z jednej strony medalu - mogłabym go zbliżyć do Jezusa, sprawdziłabym moje powołanie itd.; a z drugiej strony - zraniłabym go, nic do niego nie czuję, poza tym chcę być tylko dla Chrystusa...

Boje się, że postąpię niewłaściwie, gdyż to strasznie delikatna sprawa.. Kochani, potraficie postawić się w mojej sytuacji? Jak byście postąpili?


"Jezus jest chory z miłości i daje do zrozumienia,
że taką chorobę można uleczyć tylko miłością." (LT 109)

Offline

 

#18 2012-06-20 21:36:23

uskrzydlona_dusza
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Nieśmiala- fajnie piszesz. Dużo w tym naturalności, swobody, lekkości wypowiedzi, odkrywania siebie na nowo. Dzięki za świadectwo.

 

#19 2012-06-20 22:26:10

etniczna
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

natmar0 napisał(a):

H
No ale do czego zmierzam - ten chłopak jest niewierzący i ja jestem niemal pewna, że gdybyśmy byli razem, on nawróciłby się. Tzn. ja pomogłabym mu się nawrócić. Poza tym zastanawiam się, czy może nie jest tak, że Pan specjalnie mi go podsunął, bym poświęciła się, aby go nawrócić i wgl. może to pomogłoby mi w rozeznawaniu? Bądź może być też tak, że Pan chce sprawdzić, czy naprawdę nie zamieniłabym Jego Miłości i czy jestem oddana tylko Jemu...?
I właśnie w tym tkwi problem, nie wiem co mam zrobić. Z jednej strony medalu - mogłabym go zbliżyć do Jezusa, sprawdziłabym moje powołanie itd.; a z drugiej strony - zraniłabym go, nic do niego nie czuję, poza tym chcę być tylko dla Chrystusa...

Boje się, że postąpię niewłaściwie, gdyż to strasznie delikatna sprawa.. Kochani, potraficie postawić się w mojej sytuacji? Jak byście postąpili?

Natmar, nie chcę sugerować żadnej odpowiedzi, myślę, że musisz ją sama znaleźć pytając się o to Boga, może doradzić się kierownika duchowego, ale mogę podzielić się swoim doświadczeniem -  jak dla mnie, to nie polecam wchodzić w taką relację . To jest śliski grunt... Myślę, że to byłoby nieuczciwe wobec tego chłopaka dawać mu jakiekolwiek nadzieje. Nie wiem, czy z takiego nawracania "podstępem" może wyjść coś dobrego...myślę, że zły może taką sytuację wykorzystać i sporo namieszać - bardzo lubi wykorzystywać nasze dobre intencje.  To może być iluzja, że on napewno by się nawrócił, jeśli bylibyście razem. Po za tym jest niebezpieczeństwo, że zaczniesz czuć się wręcz odpowiedzialna za jego nawrócenie...

Wiesz, ja sama przez podobną sytuację przechodzę, tylko, że ja coś do tego chłopaka (obecnie już w sumie mojego byłego, trochę taka nieokreślona sytuacja jest między nami...) czuję. Jak się poznaliśmy, to wydawało mi się to takie oczywiste, że on się nawróci. Zwłaszcza, że w Ewangelii ciągle Jezus powtarzał, że o cokolwiek sie będziecie modlić, to tak sie stanie - zwłaszcza, jeśli to ma być na chwałę Bożą. Więc byłam pewna, że się jego nawrócenie wymodli, zwłaszcza, że sprawiał początkowo wrażenie całkiem dobrze "rokującego". A z dnia na dzień przekonuję się, że to jest dużo, dużo trudniejsze. A obserwowanie jak ktoś bliski z takim uporem nie potrafi przyjąć bożej łaski jest bardzo bolesne, czasami nawet frustrujące. Dużo bardziej jestem zaangażowana emocjonalnie w to, niż gdyby był to ktoś obcy.
Ja w pewnym momencie bardziej przeżywałam jego życie duchowe, niż swoje - szłam na modlitwę nie po to by się spotkać z Jezusem, tylko ja i On, ale aby rozmawiać z nim o chłopaku...
To jest balansowanie po cienkiej linie - z jednej strony mam poczucie takiej misji, że Pan Bóg dał mi jakieś zadanie stawiając go na mojej drodze, z drugiej strony ciągle sobie muszę powtarzać, że to nie ja jestem odpowiedzialna za jego nawrócenie, że muszę więcej zaufać Bogu, zostawić Jemu więcej miejsca, pamiętać, że On ma różne niezwykłe sposoby, jak przyjść do człowieka i nie muszę to być ja (w środowisku tego chłopaka nie ma za bardzo ludzi, którzy mają żywą wiarę, więc tym bardziej się czułam, jedyną osobą, która może go do niej przybliżyć)...
Nawrócenie to jest często długi proces i a nam po ludzku czasami brakuje tej cierpliwości. Modlę się za niego, wysłałam intencje do sióstr kontemplacyjnych by się za niego modliły - a patrząc na niego, mam wrażenie, że tylko coraz bardziej się zamyka na wiarę. Efektów modlitw na razie więc nie widać, jednak staram się ufać, że są wysłuchiwane... A już jakiekolwiek dyskusje o wierze przynoszą raczej odwrotny efekt. Z nikim, ale to z nikim nigdy nie rozmawiało mi się tak trudno o wierze jak z nim. Jestem totalnie nieprzekonująca, każdy argument który powie, uznaje za nielogiczny... Uważa, że jestem zindoktrynowana, że żyję z iluzji. Ja bym mogła się pod tym podpisać na jego temat...
Czasami brakuje sił w tej sytuacji, zły to wykorzystuje, by podwarzać we mnie wiarę w to, że Bóg wysłuchuje modlityw, czasami mam wrażenie, że więcej szkody niż pożytku wnoszą nasze rozmowy i w ogóle ta nasza znajomość. Ale mój przyjaciel, to może wyjątkowo ciężki przypadek (miał różne kontakty z ezoteryką, podejrzewam, że to może być jakieś zniewolenie duchowe), może to nie być reguła. Może Ty też masz w sobie więcej siły duchowej niż ja by się odnaleźć w takiej sytuacji. W każdym razie na pewno warto zdawać sobie sprawę, że może nie być wcale łatwo.

Ale nie chcę wyrokować, Pan Bóg różnymi drogami przychodzi do człowieka, pytaj, pytaj i słuchaj Jego, dlaczego postawił tego chłopaka na Twojej drodze... Łatwo wpaść w pułapkę by robić po swojemu, a nie tak, jak Bóg od nas oczekuje...

Chyba najuczciwiej będzie powiedzieć chłopakowi wprost, że nie wyobrażasz sobie z nim bliższej relacji. Może jednak można zbudować jakąś inną z nim relację. Chyba im mniejsze zaangażowanie emocjonalne z obu stron, tym lepsze warunki dla wspólnych duchowych poszukiwań. Napewno warto się za niego modlić!

Powodzenia !!!

 

#20 2012-06-21 22:41:27

natmar0
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Etniczna, bardzo, naprawdę bardzo dziękuję Ci za Twoją wypowiedź. Niezmiernie mi ona pomogła. Hmm.
Masz rację, chyba nie powinnam dawać mu żadnych nadziei, bo to i tak do niczego nie doprowadzi. Może mogłabym go zbliżyć do Boga, ale postaram się to zrobić w jakiś inny sposób. Trudna sprawa.
Chyba tak też zrobię - powiem mu całą prawdę, że jeśli chodzi o związek, to nic z tego. Jednak, jeśli nie będzie to dla niego zbyt wielkim bólem, uda nam się pozostać w dobrych koleżeńskich relacjach.
Chyba najbardziej pomogę mu właśnie przez modlitwę, resztę pozostawiam Bogu. Niech On zadecyduje, co z tym zrobić. Wie najlepiej jak to wszystko rozwiązać. Tylko teraz rodzi się pytanie w jakim celu postawił tego chłopaka na mojej drodze...? Mam nadzieję, że mnie oświeci i pomoże mi podjąć właściwą decyzję.
Z tego, co wywnioskowałam czytając Twoje doświadczenie, to bywa to nawet niebezpieczne w pewnym sensie.
Mam nadzieję, że jakoś to będzie. O wiele łatwiej byłoby,gdyby wiedział o moich pragnieniach życia zakonnego,wtedy nawet nie robiłby sobie nadziei, a tak to sama będę musiała z tego wybrnąć. Tym bardziej, że chcę być wobec niego radykalnie uczciwa i nie chcę, by przeze mnie jeszcze bardziej cierpiał robiąc sobie jakiekolwiek nadzieje.

Jeszcze raz dziękuję, Etniczna i życzę, by w Twoim przypadku też wszystko się ułożyło. Niech Pan Ci błogosławi ! img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez natmar0 (2012-06-21 22:42:54)


"Jezus jest chory z miłości i daje do zrozumienia,
że taką chorobę można uleczyć tylko miłością." (LT 109)

Offline

 

#21 2012-06-21 22:53:47

natmar0
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Nieśmiała napisał(a):

Bardzo ciekawe Forum, nie moge sie oderwać i produkuję wątki hurtowo img/smilies/wink

dziekuję ze dzielicie sie swoimi tak intymnymi przeżyciami...

...Wydaje mi się, że jak kogoś już raz Pan rozkochał w sobie - to będzie on tęsknić za Nim. No chyba że w swoim związku znajdzie Go, np ponieważ obydwoje sa katolikami i na Bogu zbudowali swoją relacje, mają też więc i  wspólny temat rozmów i zachwytów. Gdy Bóg jest tą "bazą" Miłości w ich związku, to juz ten podstawowy, najgłębszy Głód miłości zostaje zaspokojony. Mąż czy Żona dołoży coś ze swej strony, obdarzy dodatkowo swoją miłością, ale ten spokój i nasycenie juz w sercu jest.
....A jednak może tak właśnie być, a mimo to jedno z nich wciąż nie do końca jest szczęśliwe. niby partner też zakochany w Bogu, fantastyczny, związek zbudowany na Skale-Bogu, modlą sie oboje, pielgrzymują razem, no,ideał. A jednak kobieta nie jest do końca szczęśliwa i spokojna... Wtedy może faktycznie oznacza to, iż - Pan chce mieć tę osobę tylko dla siebie...??
Ale jako że daje wolną wolę - to i nie zabiera jej tej drugiej opcji, potrzeby miłości ze strony mężczyzny, pragnienia macierzyństwa. Nie narzuca.
Bóg sie o niektórych może wciąż upomina, bo wie lepiej od nas, w czym odnajdziemy spokój.
a "śmierć dla świata" nigdy nie była łatwa i bezbolesna, może dlatego że tyle może zaoferować? Ta akurat gra jest warta świeczki, swojej ceny, którą jest Wieczność w bliskości z Bogiem.
Przy którym bledną wszystkie przyjemności ziemskie, fizyczne i psychiczne. A cierpienie ustaje raz na zawsze.
...trzecią opcją jest ta, że osoba może nie jest powołana do życia konsekrowanego.
Przecież ja tez tego o sobie nie wiem, a nuż sie okaże ze za 10 lat napiszę na forum że zapraszam na chrzest mojego trzeciego dziecka? img/smilies/big_smile

Do czego zmierzam?
widać w niektórych przypadkach Pan pokazuje nam, iż pełnię szczęścia i upragniony spokój wewnętrzny osiągniemy tylko z Nim, jako absolutnym naszym oblubieńcem, lub też  - z Nim jako bazą swego związku/małżeństwa z ziemskim oblubieńcem.

Piękne są Twoje słowa... Piękne.
Powiem tylko tyle, że jest jednak Ktoś (przez duże 'k'), kogo tak długo wyczekiwałaś. Ktoś, kto zaspokoi wszystkie Twoje potrzeby. Ktoś idealny.
On - Jezus Chrystus img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez natmar0 (2012-06-21 22:56:38)


"Jezus jest chory z miłości i daje do zrozumienia,
że taką chorobę można uleczyć tylko miłością." (LT 109)

Offline

 

#22 2012-07-18 15:43:25

ania1983
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Wróciłam. I rozstałam się z chłopakiem. Łzy ciągle napływają mi do oczu ale gdzieś pod skórą czuję, że będzie dobrze. Nie wiem co robić na dobrą sprawę. Ułożyłam wstępnie plan, codziennie odmawiam różaniec, planuję post... jakaś pustka... pustka i łzy a za nimi światełko. Przedziwne uczucie. Ale mam to już za sobą. Bóg urzeczywistnił to co wydawało mi się niemożliwe... Pomódlcie się proszę za mnie.

Ps. Natmar... myślę, że my jesteśmy tylko narzędziami w ręku Boga i sami nikogo nie nawrócimy. Zapytałabym swojego sumienia co mi mówi. To Ty jesteś najważniejsza i Twoje relacje z Bogiem. "Poświęcanie się".. Jezus oddał życie a my mamy głosić ewangelię. Ściskam mocno.

Ostatnio edytowany przez ania1983 (2012-07-18 15:47:18)

 

#23 2012-07-19 22:56:19

natmar0
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Aniu, wierzę, że z czasem wszystko się ułoży. Pan pomoże!
Ściskam Cię i otaczam modlitwą :*

I dziękuję za te słowa:

ania1983 napisał(a):

myślę, że my jesteśmy tylko narzędziami w ręku Boga i sami nikogo nie nawrócimy. Zapytałabym swojego sumienia co mi mówi. To Ty jesteś najważniejsza i Twoje relacje z Bogiem. "Poświęcanie się".. Jezus oddał życie a my mamy głosić ewangelię.

Masz rację, jesteśmy tylko Jego pomocą w zdobywaniu serc, sami nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Zupełnie - szkoda, że dopiero niedawno zdałam sobie z tego sprawę... No ale cóż.. lepiej późno niż wcale img/smilies/wink

Ja też na szczęście mam już wszystko za sobą. Jednak trochę przybliżyłam mu obraz Boga - przynajmniej to mogłam zrobić..

Pozdrawiam w Miłości img/smilies/142


"Jezus jest chory z miłości i daje do zrozumienia,
że taką chorobę można uleczyć tylko miłością." (LT 109)

Offline

 

#24 2012-07-23 16:08:51

Wędrująca
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Witam! img/smilies/smile

Ja osobiście mimo tego, że jest taki jeden bardzo fajny chłopak, zakochany we mnie, to ja po prostu trwam w mojej Miłość.img/smilies/icon_redface Jeżeli jest to powołanie do życia zakonnego przetrwa, a jeżeli Bóg chce mnie widzieć w małżeństwie, to i w odpowiednim czasie powie mi to. Myślę sobie też, że czasami Bóg daje mi takie osoby na drodze, aby "sprawdzić", a może raczej umocnić mnie w decyzji. Ech! Bóg do każdego przemawia inaczej, nie ma jednej recepty na powołanie, ale wszystko opiera się na zaufaniu do Niego. img/smilies/wink
Panie oto jestem, pójdę tam gdzie mnie poślesz, ufam Tobie PROWADŹ! img/smilies/big_smile

Ostatnio edytowany przez Wędrująca (2013-04-21 21:11:24)

 

#25 2012-07-23 17:05:41

tusiatunia
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Znam jeszcze jedną historię. Otóż pewna siostra przed wstąpieniem powiedziała swojemu chłopakowi, żeby czekał na nią 3 miesiace, a jesli ona wystąpi to wrócą do siebie. Chłopak się na to zgodził, ale ona już po miesiącu mu powiedziała, że klasztor to jej miejsce i tam została, dziś jest już iles tam lat po ślubach wieczystych.

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo