'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#26 2013-09-25 18:59:55

natmar0
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Jak to pogodzić, zakochanie z powołaniem? A raczej rozeznawaniem powołania do życia zakonnego..
Jak sobie z tym radzicie?
Proszę o przedstawienie swojego zdania na ten temat, świadectwa..

Ja osobiście ostatnio sobie z tym nie radzę...
Czułam pragnienie życia zakonnego bardzo silnie, a teraz od kiedy się zakochałam, ciągle skupiam się tylko na tym zakochaniu, na tym mężczyźnie i ciężko jest mi skupić się na czymkolwiek innym..
Pragnienie życia zakonnego gdzieś się ukryło w sercu, nie czuję go..
Ale gdzieś głęboko czuję tęsknotę za tym życiem, za tym pragnieniem.

Zeszłym razem, gdy się zauroczyłam, też pragnienie życia zakonnego zmalało i gdzieś się ukryło, lecz po odbyciu rekolekcji indywidualnych powróciło z powrotem z potrojoną siłą i wtedy poczułam taką pewność, że tego właśnie pragnę.
Zauroczenie minęło, a pragnienie pozostało, do czasu aż się nie zakochałam..
Teraz znowu tak mam..
I co tu poradzić?


Mięliście tak kiedyś?

: )


"Jezus jest chory z miłości i daje do zrozumienia,
że taką chorobę można uleczyć tylko miłością." (LT 109)

Offline

 

#27 2013-09-25 20:26:04

Robinis
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

O zakochaniu i innych "niekochanych uczuciach" mówił ks. Grzywocz.

 

#28 2013-11-30 17:01:08

soleil
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

wszystko to co piszecie jest takie mądre i piękne i w ogóle cudowne, ale do mnie to nie przemawia.
jestem po drugiej stronie - moj chłopak rozeznaje powołanie.
wiedziałam o tym od początku bo mi powiedział. że myśli o tym. tylko wszystko to pojmował w kwestii zawodu i podejrzewam, że nadal tak to pojmuje. Nie ma innego planu na przyszłośc. Cały czas zrywamy ze sobą i się schodzimy. On nie chce się ze mną rozstawac, ale nie chce też ze mną byc. Nic z tego nie rozumiem. W dodatku im bliżej do podjęcia decyzji, tym gorzej mnie traktuje, juz kompletnie nie liczy się z moimi uczuciami staje się coraz bardziej egoistyczny i w dodatku jest strasznie uparty. To jego "powołanie" coraz częściej widzę własnie jako chec uzyskania dobrego zawodu. Rozmowy o odpowiedzialności księży za wiernych, tym jak wymagająca jest to droga kończyły się kłótnią i słowami 'nic mi do tego'.

i tak sobie płaczę. jestem mu wierna we wszystkim, stale przebaczam (choc od niego trudno jest uslyszec slowo 'przepraszam'), jestem wyrozumiała, nigdy nie odciągałam go od tej drogi, wrecz pomagałam mu aby dobrze rozeznał, nie tylko na korzysc małżeństwa. Gdyby tylko inaczej się zachowywał.... Gdyby mnie nie ranił... Ja bym była szczęśliwa, że jest powołany. Ale wczoraj gdy trafiłam na taki tekst "Ojciec św. Benedykt XVI określił powołanie jeszcze jako: dar miłości samego Boga, gdyż  powołani to ludzie, którzy odkryli, że zostali umiłowani przez Niego zanim jeszcze zaczęli istnieć " to tak sobie pomyślałam... przepraszam, że to powiem, ale.. to takie niesprawiedliwe.... ja nigdy go nie skrzywdziłam... i  bardzo kocham mojego chłopaka... a on może byc egoistą, może ranic i jeszcze jest super wybrany przez Boga. Czuję się gorsza.

Nic z tego nie rozumiem, jest mi strasznie źle, podobno Bóg za złe karze, a za dobre wynagradza.. To dlaczego ja będąc wierną i kochającą muszę wszystko tracic, aby moj chłopak mógł 'na siłę' zostac księdzem...
I wiecie co jest najgorsze? Że wszyscy stają po jego stronie, bo on jest biedny, bo ma rozterki. Ja wiem, ze on ma ciężko, modlę się za niego codziennie i właśnie dlatego też tak łatwo mu przebaczam i darzę miłością nawet gdy mnie krzywdzi... Tylko ja też mam uczucia... I coraz bardziej cierpię... I czy to się nie liczy..?

 

#29 2013-11-30 17:32:32

Agatku
Użytkownik
Imieniny: 05.02
Urodziny: 30.01
Skąd: Wola Mielecka/Kraków

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

soleil a może wszystko to o czym tutaj napisałaś warto jemu powiedzieć? tzn. ja jestem pewna, że warto, jednak czy Ty się na to odważysz?


Czynić dobro, radość nieść, uszczęśliwiać i prowadzić do nieba.

Offline

 

#30 2013-11-30 17:40:05

Aleksandra
Użytkownik
Imieniny: 18.05
Urodziny:
Skąd:

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

soleil! "Albowiem u Boga nie ma względu na osobę". Nie ma powołania lepszego, gorszego... Każde jest piękne bo otrzymane przez Boga! Twój chłopak jak piszesz ma rozterki, to bardzo trudny czas dla niego ale też dla Ciebie. Jeśli on faktycznie nie ma innego planu na przyszłość trzeba się gorąco modlić, prosić aby to co rozezna było Jego planem. Nie możesz myśleć, że Bóg bardziej kocha Twojego chłopaka! Jezus umarł na krzyżu za każdego człowieka, bez wyjątku, nie ma ludzi lepszych i gorszych. Twoje cierpienie liczy się! Może zechcesz ofiarować je Bogu w intencji rozeznania powołania Twojego chłopaka? Pamiętaj - jesteś Jego ukochanym dzieckiem! img/smilies/smile

Pozdrawiam i pamiętam o Was w modlitwie!

Offline

 

#31 2013-11-30 19:59:14

Gracja
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Nie no, spoko, facet Cię nie szanuje, a Ty to tak dzielnie znosisz i w ogóle.
Raz w życiu (raz!) tak strasznie się zakochałam, że pozwoliłam facetowi mnie nie szanować i sama się dziwię, że w ogóle do tego doszło. Jeśli facet ma Cię gdzieś, to nawet Twoja wielka i bezgraniczna miłość tego nie zmieni. Przyświeca mi odtąd złota zasada, słowa wyśpiewane przez Ryszarda Rynkowskiego "Nikt już z tego, co ktoś zbił, nie wymyśli szkła". Jak się raz zepsuło, to już raczej dobrze nie będzie.
Rozeznanie jego powołania to jego sprawa, musisz być egoistką i stwierdzić, czy takie traktowanie Ci odpowiada. Jeśli tak - nie narzekaj. Jeśli nie - zawijaj się. Wiem, bardzo to brutalne, ale możesz się albo cackać, albo podjąć jakieś kroki. Jeśli gość Cię sponiewiera psychicznie, możesz to przypłacić zdrowiem, fizycznym i psychicznym, także lepiej uciekać późno niż bardzo późno.

Offline

 

#32 2013-12-01 08:04:29

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

pogadaj z nim szczerze. powiedz co myślisz i skąd wypływa jego zachowanie wobec Ciebie img/smilies/smile
z modlitwą


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#33 2013-12-01 12:43:01

soleil
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Mam jednak pewien dylemat. Argumenty Gracji są bardzo takie... życiowe i prawdziwe. Ma wiele racji... Tylko dlaczego aby było dobrze musi wygrać w tym wypadku mój egoizm. Chrystus tak nie nauczał.
"Jeśli chcesz iść za Mną, wyrzeknij się, zaprzyj się siebie i weź swój krzyż (Łk 9, 23)"

Dlaczego lepiej żyje się osobom, które postępują źle? Gdzie w tym wszystkim jest sens? Dlaczego postępując dobrze mam w sobie jakiś strach, że to nigdy nie zostanie docenione? Przecież Bóg chce dla nas szczęścia, także i tu na Ziemi, to dlaczego postępując zgodnie z Jego nauczaniem stale jestem raniona?

Ja zdaje sobie sprawę, że moja wiara nie jest ogromna, że takie dylematy są może dla Was głupie, że może brakuje mi po prostu zaufania.. ale ja nie wiem co mam robić... i już nawet nie wiem jak i o co mam się modlić.

 

#34 2013-12-01 16:48:30

Ana
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Solei skoro twój chłopak tak bardzo chcę iść na księdza ze swoich pobudek niech idzie.  Jest nie zdecydowany i bardzo niedojrzały, daj mu wolną rękę, skoro tak bardzo chce tego, proszę bardzo. Mam kolegę w seminarium i nie łatwo nie ma, wielu się teraz wykrusza, tam jest modlitwa, Eucharystia i nauka. Dzień praktycznie zaplanowany.

 

#35 2013-12-01 23:31:27

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Gracja napisał(a):

musisz być egoistką i stwierdzić, czy takie traktowanie Ci odpowiada. Jeśli tak - nie narzekaj. Jeśli nie - zawijaj się.

soleil napisał(a):

Tylko dlaczego aby było dobrze musi wygrać w tym wypadku mój egoizm. Chrystus tak nie nauczał.
"Jeśli chcesz iść za Mną, wyrzeknij się, zaprzyj się siebie i weź swój krzyż (Łk 9, 23)"

Moim zdaniem zachodzi nieporozumienie. Nie chodzi o żaden egoizm. Każdy ma prawo, dobre, pełne prawo, być traktowany uczciwie, spokojnie, z szacunkiem, zgodnie z jego najlepiej rozumianym dobrem. Nie jest żadnym egoizmem domagać się zwyczajnego szacunku dla siebie. Proszę nie tłumaczyć ani sobie, ani nikomu, że wymagać od innych, aby nas traktowali z szacunkiem, to egoizm.  Na pewno nie.
Dobrze rozumiana miłość siebie wymaga szacunku do siebie, a nie czynienia z siebie ofiary i okraszania tego religijnymi zdaniami o braniu krzyża. Jeśli ktoś Cię niewłaściwie traktuje, Soleil, to nie tłumacz tolerowania tego jakimś zapieraniem się siebie w imię Jezusa. Od ludzi trzeba wymagać godnego zachowania. I nie usprawiedliwiać ich. Przebaczasz - pięknie, ale to nie znaczy, że na wszystko należy pozwalać.  Pozwalając na zło, tolerujemy je, utwierdzamy kogoś, że tak może czynić, w pewnym sensie go demoralizujemy. Nie jest rzeczą szlachetną dać się krzywdzić.


soleil napisał(a):

Dlaczego lepiej żyje się osobom, które postępują źle? Gdzie w tym wszystkim jest sens? Dlaczego postępując dobrze mam w sobie jakiś strach, że to nigdy nie zostanie docenione? Przecież Bóg chce dla nas szczęścia, także i tu na Ziemi, to dlaczego postępując zgodnie z Jego nauczaniem stale jestem raniona?

A to są odwieczne pytania, których wiele w Biblii. Wiesz, wróciłam dziś z rekolekcji na początek adwentu i dokładnie o tym, między innymi,  mówił nam ksiądz. Pan Bóg nie zawsze odpowiada na nasze potrzeby zgodnie z oczekiwaniem, nie jest wielkim spełniaczem zamówień doczesnych. Wolelibyśmy nie raz doświadczać Boga w wydarzeniach zewnętrznych, w ich cudownej przemianie. Ale Bóg nie musi być w zewnętrznym "żyje się lepiej". Nie zawsze przywraca zdrowie, nie wskrzesza co dnia, nie zapobiega kataklizmom naturalnym, społecznym i indywidualnym. Jego wielka troska o nas przejawia się w tym, że obecny jest w naszym zmaganiu,  w naszej przemianie, w naszym zawierzeniu, w naszej prośbie o wsparcie, w naszej pokorze, w naszej zdolności przebaczania... Tym nas darzy. Tym - większym niż doczesność.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#36 2013-12-02 07:19:15

rusałka
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Soleil, bardzo ci współczuję. Podzielam zdania koleżanek. Oczywiście nie będę komentować pobudek twego chłopaka. Życie go zweryfikuje. Jeśli chodzi o ciebie, to myśle, że źle mu pomagasz. Chodzi o to, że twój chłopak nie zdecyduje się tak szybko na ostateczny krok, jaki by nie był, bo ma obok siebie ciebie. Nie zrozum mnie źle. Ale mam wrażenie, że jemu jest wygodniej żyć w takiej niepewności. Na pewno robi to nieświadomie, ale bardzo często wchodzimy w rolę ofiary z wygody. Napisałaś, że to on jest cierpiący i taki biedny w oczach innych. Bez przesady, nie jest pierwszym i nie ostatnim w rozeznawaniu powolania. Niech nie robi z siebie pępka świata. A ty jeśli chcesz mu pomóc, powinnaś zdecydowanie powiedzieć DOŚĆ. I dać mu czas, nie pozwalając powracać mu do siebie. Kiedy czlowiek nie ma ucieczek, łatwiej podejmuje decyzję. I traktuj siebie z szacunkiem. Miłość bliźniego to nie pogardzanie sobą.

Ostatnio edytowany przez rusałka (2013-12-02 07:20:37)

 

#37 2013-12-02 13:09:30

Ela
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Podrzucę przykład:
mój kuzyn, kiedy zastanawiał się nad powołaniem swoim, a od kilku lat miał już dziewczynę, po namowie swojego spowiednika podjął "wyzwanie". Przez cały okres Wielkiego Postu nie utrzymywali ze sobą żadnego (nawet najmniejszego) kontaktu. Nic. Ona codziennie płakała (mimo, że zgodziła się na takie "wspólne" przeżycie Wielkiego Postu), że na pewno ją rzuci, że jej nie zechce (chorowała wcześniej na białaczkę), że znajdzie inną, itd. Wiadomo, jak czasem dziewczyny reagują;) Ale wytrwali w tym razem. Nie da się opisać szczęścia Niedzieli Wielkanocnej, ich wspólnego spotkania i pewności, jaką mój kuzyn po tym czasie miał. Od kilku lat są małżeństwem, szczęśliwym, mimo wielu trudności, czekają też na kolejne dziecko...
Ale gdyby wtedy nie przeżyli razem tego czasu pustyni, rozłąki, nie wiem, czy byliby teraz rodziną. Decyzja na pewno nie była prosta, wytrwanie w tym postanowieniu jeszcze trudniejsze. Ale warto było!

Nie chcę tego komentować, interpretować, przykładać jak kalkę do czyjegoś życia, sugerować, jak ktoś ma postąpić, jak rozmawiać z drugą osobą, itd... Zostawiam to tutaj, bo może komuś z Was się kiedyś przydać.

 

#38 2013-12-02 22:24:04

kalinka
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Soleil,tak krótko napiszę, pomyśl nad tym, że kochając prawdziwie drugą osobę dajemy jej wolność .
O powołaniu,że miłość Boga jest tak cudowna, że woła po imieniu do relacji z sobą , dlatego powołanie nie oznacza zaraz wyboru tej czy innej drogi życia.
Jeszcze, że nie każdy kto sobie zaplanował bycie księdzem nim zostaje.

Offline

 

#39 2013-12-06 14:52:18

stokrotka
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Mówi się, że zanim ktoś wstąpi do zakonu lub pójdzie do seminarium dobrze byłoby gdyby wcześniej przeżył uczucie zakochania czy z kimś chodził by doświadczył ludzkiej miłosci i wiedział czym ona jest zanim odda się na służbę Bożą. No ale uważam, że to złe w ten sposób wypróbowywać przez chodzenie z chłopakiem/dziewczyną do czego się jest powołanym, przez jakieś sprawdzenie czegoś, no to mit wypróbowania się przed ślubem i tak też nie można wypróbowywać się jako kandydat do życia poświęconego Bogu. Ja teraz głęboko tego żałuję, bo chodząc z chłopakiem wytwarza się relacja uczuciowa i ciężko ją potem przerwać, nawet gdy są istotne powody ku temu. Kwestie damsko-męskie są takie że nierzadko pozostawiają głębokie rany, ból i cierpienie, nawet gdy upłynie już wiele czasu, niezależnie od tego jak potoczy się życie najlepszą rzeczy jest przylgnięcie sercem zranionym do przebitego włócznią Serca Jezusowego. W Nim jest uzdrowienie ludzkich uczuć.

Offline

 

#40 2013-12-07 10:21:46

fiołek
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Powołanie odczuwałam od kiedy pamiętam, jakoś zawsze było ze mną.  Często uśpione, ignorowane a czasami na piedestale. W liceum ksiądz na katechezie wyraził swoją opinię, że lepiej jest wstąpić do zakonu po studiach, żeby jeszcze 'pobyć w świecie' i rozumieć, co się traci, żeby ta decyzja była dojrzała. Poszłam na studia. Podczas tych trzech lat odczytywałam znaki, szukałam, pytałam, jeździłam na dni skupienia do Sióstr. Życie toczyło się normalnym, studenckim trybem: imprezy, znajomi, zakochania, jakieś zalążki związków, ale mimo wszystko gdzieć cały czas tliło się to pragnienie wstąpienia do zakonu. Mówiłam sobie: "skończę licencjat, to wstąpię bez przeszkód". Ale na trzecim roku studiów poznałam kogoś img/smilies/wink Najwspanialszego chłopaka na świecie img/smilies/big_smile Jesteśmy parą prawie od roku. Muszę przyznać, że zaniedbałam wiele religijnych kwestii, ale coś tam we mnie się tli - jak na razie nie zakon, ale ogólnie, wiara. Chłopak jest tzw 'wierzącym, niepraktykującym'. Ale z chęcią chodzi ze mną do kościoła w niedziele. Poruszamy tematy rozmów o wierze itp. Tydzień temu usłyszałam od niego, że coś tam zaczyna się w nim tlić, zaczyna być tej wiary bardziej ciekawy. Dziękuje mi, że nie zmuszam go do niczego, tylko po prostu 'pozwalam' mu być obok siebie. Powiedział, że będzie starał się coś rozumieć, że chce, żeby wiara była też taka ważna dla niego. Jestem szczęśliwa, bo on sam stara się znaleźć swoją drogę. Może moim powołaniem było spotkać taką osobę? Być z nim? Jak na razie chcę się stawać lepszym człowiekiem - dla Pana Boga, dla mnie samej i dla mojego chłopaka. Najlepszą zachętą jest przecież dawanie dobrego przykładu img/smilies/wink

 

#41 2013-12-08 01:39:20

w drodze do...
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: 52° 35' N -21° 05' E

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Pięknie, fiołku img/smilies/smile No, zobaczymy, albo Pan Bóg dał Wam siebie wzajemnie po to, żeby przyciągnąć Twojego chłopaka do Siebie, albo ma w tym jakiś bardziej "dalekobieżny" plan... W każdym razie wsłuchujcie się oboje w Boży szept w Waszych sercach i z ufnością podążajcie za nim img/smilies/smile a na jakich drogach, to się z czasem wyklaruje... Powodzenia!


Navigo ergo sum

Offline

 

#42 2015-05-31 08:18:09

justyna1010
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Sprawa wygląda tak,mam od ponad roku chłopaka,Jakuba,który nie był na początku znajomości praktykujący,krótko mówiąc po rozwodzie rodziców czyli 10 lat temu przestał chodzić do Kościoła,mieszka z ojcem niewierzącym.
Obecnie jest praktykującym i wierzącym człowiekiem,którego podziwiam za to,jak potrafi przebaczać,już kiedyś go za to podziwiałam,ale teraz do tego wierzy img/smilies/smile
Zróbmy maleńką retrospekcję img/smilies/smile
Jak miałam jakieś 5/6 lat mój tato miał problemy z alkoholem,nie było ciekawie,no krótko mówiąc był na dnie,ale mama go nie opuściła,wyleczył się i jest abstynentem tzn.każda dawka byłaby dla niego śmiertelna w tej chwili.Po narodzinach mojej siostry wszystko się zmieniło,rodzice zawierzyli Chrystusowi
Później nadszedł okres I Komunii Świętej,chodziłam,dziękowałam,przez calutkie wakacje sama jeździłam rowerem do Kościoła,miałam taką potrzebę,nie pamiętam dokładnie (ponad 10 lat minęło,teraz mam 20 a właściwie 21 w październiku,II rok administracji studiuję).
Kolejno zostałam Marjanką,a kolejno ksiądz zaproponował mi zostanie ministrantką.Spełniałam się,uwielbiałam czytać,byłam gorliwa. Rozpoczął się trudny okres a mianowicie wzrost... niestety nie mój,a tym samym stawało się coraz trudniej,byłam już licealistką,moja przyjaciółka dawno zrezynowała aż sumar sumarum zrezygnowałam i ja,ale to była przemyślana decyzja,wiedziałam,że w porównaniu z nią nie przestanę chodzić do Kościoła,byłam za siebie pewna...a może to kwestia wychowania?
Po drodze była schola i oaza.
I tak sobie żyłam,jak siostry pamiętają,pisałam już i z tego co widzę kilka lat temu również i tak kontakt mam,urywam,wracam...nawiasem mówiąc nie jestem wylewna,kontakt sieciowy mi pomaga,ale na żywo kiepsko,z płcią przeciwną mam podobnie,Kuba to mój pierwszy na dłuższy okres czasu chłopak,było kilku na spotkanie,nawet 2 miesiące,ale nie związek,sporo było kontaktów internetowych (z szkoły,z widzenia albo przez sieć,ale nie na żywo,pisało mmi się dobrze,ale wiedziałam ,że na żywo taka nie będę) Czasem żałuję,że tu mogłam pójść,albo tam.
Wróćmy do powodu mojej aktywności.... Mamy w parafii diakona,który miał kazanie o powołaniu w niedzielę,opowiadał jak to nie wiedział co czynić,bo był uprzednio naszym organistą,modlił się o to i teraz jest szczęśliwy... i tak myślę nad sobą....
Ale czy mając czasem naprawdę dość życia,mówiąc,że lepiej jakby nas coś przejechało można być jednocześnie powołanym?
Wiem,że nie mogę tak zrobić,ze pójdę spróbuję i wrócę.Wrócę do niczego i nikogo,a Kubę strasznie skrzywdzę.... Wczoraj nie umiałam się do niego przytulić czy pocałować żal mi go było,dziś miał ustny polski a wczoraj na dwie godziny przyjechał żeby mnie zobaczyć,powiedziałam,że nie wiem dlaczego tak... ale dziś powiedziałam mu prawdę,że to z powodu kazania i moich myśłi nad sobą,podziękował mi...
A dziś? dziś pytałam się go kiedy się widzimy i jutro się do mnie dosiądzie do powrotnego autobusu img/smilies/smile Może przez to,że zawsze byłam blisko to teraz tak mam a tak naprawdę nie ma żadnego powołania prócz do miłości,nie mniej jednak poszłam na majowe,modliłam się i pytałam Boga czego ode mnie chce,bo mam dosyć huśtawek... póki co cichutko myśli sobie chyba nad odpowiedzią...
Kiedyś powiedziałam Bogu,że jeśli wartościowy do ukończenia licencjatu nie pojawi się w moim życiu to spróbuję,ale jest Kuba,z którym często rozmawiamy jak to będzie za 4/5 la

Ja go naprawdę KOCHAM, jest dla mnie wszystkim!

Może to strach przed małżeństwem i kwestia wychowania a nie powołanie????

ODŚWIEŻONE ŻJP

Ja rozeznaje i mam od dwóch lat chłopaka. Nawrócił się i planujemy przyszłość aczkolwiek wie, że temat powołania nie jest dla mnie jasny... Co jakiś czas Bóg się odzywa na jakiś czas, cisza i znowu...
Teraz mam taki moment... nie pozostaje nic innego jak modlić się i czekać

Offline

 

#43 2015-05-31 09:12:09

Ks. Krzysztof
Gość

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Justyno, pomodlę się za Ciebie abyś dokonała wyboru jaki Jezus Ci wskaże. Będzie dobrze :-)  Jezus Cię kocha

 

#44 2015-05-31 19:05:47

justyna00
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny: 09.02
Skąd:

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Popieram ks.Krzysztofa, też wspomagam w modlitwie img/smilies/wink

Bądź cierpliwa, ufaj i żyj teraźniejszością, a nie samą przyszłością, żeby Cię nie paraliżowała strachem. Wystarczą małe kroczki do przodu, zaufaj Bogu, a On już Cię dalej poprowadzi img/smilies/smile


Czasami trzeba zrezygnować z czegoś dobrego na rzecz czegoś lepszego

Offline

 

#45 2016-03-18 16:42:41

justyna1010
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Jest ktoś z Was w związku?

Offline

 

#46 2016-03-18 18:41:43

ŻycieJestPiękne(ŻJP)
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny: 13.05
Skąd: Witnica

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Wiem że przynajmniej 2 osoby tutaj są w związku małżeńskim... Ale to Ty sama z Bogiem musisz rozeznać swoje powołanie... Nikt tego za Ciebie nie zrobi... Nie szukaj niczego "na wczoraj"...


Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość - te trzy: z nich zaś największa jest MIŁOŚĆ !!!

http://swietoscwcodziennosci.blogspot.com/

Offline

 

#47 2016-03-20 09:29:35

justyna1010
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Dziękuję za pomoc img/smilies/smile

Offline

 

#48 2016-03-21 17:36:56

devinirka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: południe :)

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Tak, ja na przykład jestem w związku.
Ba! Szykujemy się z Narzeczonym do ślubu img/smilies/smile


...A Bóg map nie rozdaje...

Offline

 

#49 2016-05-30 22:50:28

justyna1010
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Już się zaręczyliśmy, wątpliwości nadal mam, on wie aczkolwiek wydaje mi się, że nie rozumie, że myśli, że chodzi tylko o jego sytuacje rodzinną i jego jako osobe a nie o mnie... zauważyłam u siebie pewien postęp tzn otwarvoej mówię o wątpliwościach i to nie tylko mu ale otwier się z tym tematem na innych aczkolwiek jak jasno nie powiem nie wiedzą o co chodzi... nie wiem co robić, ciągle myślę, że to minie i nie wróci a wraca, ostatnio wielki spokój a jestem bardzo nerwowa (tymbardziej, że obrona licencjatu się zbliża a dziś panikuje, że jutro ustnie zaległego kolosa przez chorobę będę musiała ustnie zdać ) a więc spokój ten czuhe gdy słucham TGD i innych zespołów, gdy odmawiam różaniec ale czy to powołanie; spokój u Pana ? Jak spostrzec co jest strachem, co wydawaniem  się?  co ucieczka?

Offline

 

#50 2016-05-30 23:50:04

ŻycieJestPiękne(ŻJP)
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny: 13.05
Skąd: Witnica

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Mysle ze skoro zdecydowałaś się na zaręczyny to masz przynajmniej 99,5% pewności ze to ta droga... Reszta do rozeznania z Kaplanem najlepiej...


Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość - te trzy: z nich zaś największa jest MIŁOŚĆ !!!

http://swietoscwcodziennosci.blogspot.com/

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo