'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#51 2016-04-23 10:47:25

myconviction
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd:

Re: Protestantyzm

Szukałam, szukałam i znalazłam, tak, to ta informacja img/smilies/big_smile Swoją drogą, to z 2010, ale pamiętam, że o tym czytałam dość niedawno img/smilies/smile To akurat o Anglikanach:

"Po pięciu anglikańskich biskupach, którzy poinformowali już o przejściu do Kościoła katolickiego, przychodzi kolej na duchownych niższego szczebla"

http://ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x3 … atolicyzm/

Ahh, no i Ulf Ekman img/smilies/smile Kojarzycie go? http://www.pch24.pl/szwedzki-pastor-prz … 673,i.html

Ostatnio edytowany przez myconviction (2016-04-23 10:48:43)


Kochajcie Miłość, bo Miłość nie jest kochana! - św. Franciszek z Asyżu

Offline

 

#52 2016-04-23 15:35:58

anni
Użytkownik
Imieniny: 26 lipiec
Urodziny: 3 luty
Skąd: Chojnice

Re: Protestantyzm

Może się mylę, ale mam wrażenie, iż ostatnie posty są prowokacją jak w wypadku piszącego kogoś z Kościoła Świętych Dni Ostatnich kto tu niedawno pisał i próbował nas wmanewrować w swoje forum.



Życie jest zbyt krótkie,
a świat o wiele za mały
aby z nich uczynić pole walki!

Offline

 

#53 2017-05-31 17:15:31

exe
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Zabrze

Re: Protestantyzm

Nieustannie będę twierdził, że podział Kościoła jest spowodowany grzechem znajdującym się w przestrzeni charyzmatów i urzędów. Mam na myśli zazdrość i zawiść wobec tego, że ktoś coś otrzymał, a ktoś nie. Tymczasem człowiek - jeśli kieruje nim miłość, pamięta o tym, że "oko służy całemu ciału" (spójrzmy w 1 Kor 12).

Wielokrotnie dochodzi do patologii miłości - jedynej zasady gospodarowania charyzmatami, kiedy to tak przesunięta perspektywa spojrzenia na szczególna wartość jakiegoś charyzmatu owocuje jego wyniesieniem ponad organiczną jedność Kościoła, co kończy sie stronniczością i dalekim od obiektywności zanurzeniem się we własne idee, o których naturze później nieco bym napomknął.
To prowadzi do rozłamów wewnętrznych, które niewatpliwie prowadzą do rozłamów zewnętrznych, a przecież św. Paweł ubolewał:
"10 A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. 11 Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. 12 Myślę o tym, co każdy z was mówi: "Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa". 13 Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?" (1 Kor 1, 10-13)
Kościół, jako Oblubienica, jest osobą - dlatego też powstaje naturalnie pytanie o to, czy i kiedy Kościół przestaje być osobą w wymiarze zbawczym, skoro ulega podzieleniu wewnętrznemu i zewnętrznemu :?:
Kościół rozumiany wewnętrznie, to wspólnota świętych, natomiast zewnętrznie to instytucja. Jest to więc "ciało mieszane" - corpus permixtum, które jest tak pomyślane, aby niósł oparcie i ratunek dla wszystkich. Tutaj więc uwagi denominantów o tym, że nie są moimi braćmi i siostrami, bo jakoby "jest to niebiblijne", nie znajduje żadnego sensu. Kościół nie może być tylko dla czystych, wybranych i przeznaczonych do radości wiecznej, bo przecież "Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba." (1 Kor 10, 17)
I tutaj dochodzę już do pierwszego głębszego zgrzytu, kiedy odstępcy nie rozumieją, że Kościół w swym naturalnym powołaniu musi właśnie stale poruszać się w strefie napięcia pomiędzy ideą Kościoła, a rzeczywistością Kościoła. Owa jedność Kościoła jest tą siecią, która utrzymuje nawet quasi-apostatów w strukturze zbawczej, a wymiar owego corpus permixtum przejawia się w liturgii zewnetrznej i wewnętrznej (serca).
Pamiętając o powyżej pisanych cytatach biblijnych, nie możemy przyjmować z punktu widzenia teologicznego, że może istnieć wiele Kościołów Chrystusowych - a więc wiele osób (Oblubienic), bo to jest właśnie niebiblijne. Dlatego też owo prześciganie się denominantów kanapowych na forach i blogach w coraz to bardziej jadowitych szykanach wobec KK jest niedorzeczne z czysto racjonalnego punktu widzenia.
Całe to rozróżnienie na Kościół empiryczny i Kościół idealny, z których idealny ma być tym rzeczywistym - jest elementem jakiejś gry i chciwości ze strony denominantów, ponieważ nie ma mowy o ucieczce od Kościoła widzialnego w niewidzialny, poniewaz wówczas - miast teologii - uprawiana jest filozofia dziejów i społeczeństwa. Innymi słowy, aby uchylić takie pytanie o jedność Kościoła (celem usprawiedliwienia własnej apostazji), produkuje się własne idee, zamiast słuchać Chrystusa :idea:

Wielość Kościołów nie powinna w ogóle podlegać jakiemuś wyjaśnianiu, lecz po prostu winna być uznana za wspólną platformę grzechu, podobnie jak grzech pierwszych rodziców skaził naszą naturę (wspólną treść bytową - człowieczeństwo). Dlatego zawsze apeluję o poszukiwanie wspólnego błędu, nie zaś " niedorzeczne przeciąganie liny" - o czym stoi w regulaminie forum. Sobór Watykański II oczywiście podkreśla wagę dokonań odkrywczych różnych grup chrześcijan dla całego Koscioła, lecz jednocześnie trzeba zauważyć z całą stanowczością, że grupy takie nie stanowią przeciwstawnych wobec Kościoła Katolickiego osób teologicznych (ta jest tylko jedna i to budzi wściekłość apostatów).

Tzw. wolne grupy chrześcijańskie podcięły galąź, na której siedziały w nadziei, że gałęzi jest wiele, ale to niestety dla nich jest tylko mityczna idea, nie mająca korzeni w Biblii, lecz w jakimś neopogaństwie (pomimo powoływania się na życie w Chrystusie), ponieważ odcięcie się od widzialnego symbolu jedności (papiestwa) powoduje, że nie są w stanie rozmawiać nawet we własnym (tzn. jakim?) gronie. Zauważmy, że w NT próżno by szukać wskazówek, jak miałyby ze sobą żyć poszczególne Kościoły, ale za to są wskazówki o tym, jak unikać rozłamów co rozumiem tak, iż należy żyć w różnicach Kościoła - nie zaś ponad różnicami dzielącymi Kościół (co rodzi pokusę apostazji, auto-mesjanizmu, etc).

Krytyka Kościoła Katolickiego, jaką napotykam - jest daleka od ekumenii i jest głębokim nieporozumieniem, odzianym dodatkowo w niskich lotów myślenia, zdradzające zmysłowego rodu paradygmaty, których nie umieją nijak opuścić - wbrew ich buńczucznym zapewnieniom o tym, że są pełni Ducha Świętego, wybrani, etc ...
Tacy ludzie są albo na peryferiach Kościoła, albo już poza jego instytucjonalnym jądrem i z powodów czysto racjonalnych nie mogą sie wypowiadać o Kościele. Pamiętając o zastrzeżeniu, że nie można rezygnować z Kościoła widzialnego na rzecz niewidzialnego, należy podkreślić stanowczo, iż z tych samych powodów (trwanie na peryferiach lub poza) nie mogą wypowiadać się o Kosciele wewnętrznym, mistycznym.

Jądro Kościoła jest owocem miłości Chrystusa no i samo przez to jest Miłością, dlatego też pełnia rozumienia tego, czym owo jądro Kościoła jest, niejako naturalnie przymusza mnie do tego, bym kochał Kościół - tę rzeczywistość połączoną - pełną napięcia pomiędzy ideą, a realizmem ludzkiego bytowania członków Kościoła. zanurzając się w jądrze Kościoła staje się dopiero dopełniony, ponieważ ludzie tworzą Kościół jednostronnie istniejący, ale Jego posługa wznosi Kościół ponad naturę człowieka, spełniając to, o czym mówił Pan Jezus: że nie jesteśmy z tego świata.

I właśnie dlatego, że Kościół dany jest nam w mierze czysto ludzkiej, jako ten instytucjonalny, ułomny - nie możemy sobie według własnego upodobania malować obrazu Kościoła takim, jakim powinien być, aby potem kochać swój wydumany obraz, lecz akceptować Go i rozwijać z pomocą własnych charyzmatów, jak i poszczególnych członków Kościoła, bo przecież Kościół jest najlepszym zamysłem miłości Bożej:
25 (...) i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie,
26 aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo,
27 aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany."
(Ef 5, 25-27)

Pragnę zwrócić tedy raz jeszcze  uwagę zarówno moim braciom i siostrom z KrK, jak i braciom i siostrom z grup chrześcijańskich będących już poza ramami katolickiej wiary, że wszystko w Kościele, co nie jest zgodne z tym jądrem - może i musi podlegać krytyce, jednak ta krytyka musi wychodzić od środka, nie zaś z peryferii. To oznacza dalej, że wolno nam wszystkim krytykowac Kościół wychodząc z ośrodka Jego miłości , czyli poprzez bycie w jego miłości, nie zaś będąc w relacji miłości do niego. Istotą tego zastrzeżenia jest to, że wychodząc z relacji "miłości do Niego" -  dokonujemy uprzedmiotawiania Kościoła i nieuchronnie (częstokroć nieświadomie) podlegamy pod rozdzielenie na miłość Kościoła i miłość własną. Jest o tyle istotnym zastrzeżeniem w aspekcie mistycznym, że nasza miłość nigdy nie bedzie mogła pokrywać się (utożsamiać się) z płonącym żarem miłości  - owa pełnią Bożej miłości.

Dlatego też trzeba unikać spoglądania na Kościół od strony peryferiów, gdyż spogląda się na Niego tylko z perspektywy miłości własnej, nie zaś w tym natchnienia Ducha Świętego, jako że Duch święty nie wyrzucałby Samego Siebie.

Na koniec tego rozważania pragnę uświadomić tym, którzy odeszli od KrK, a Pan nasz nie zaślepił jeszcze w pełni ich oczu i uszu, że nie jest tak, że jak sie poczujecie świetnie po nawróceniu do Jezusa, to Duch Święty dosiada was, jak wierzchowca i jesteście Nim napełnieni, mogąc bluzgać na Kościół - Matkę wszelakimi pomyjami i mitologiami, nieustannie wmawiając, że Duch święty spoczął na was. dlaczego należy, byście tutaj byi niezwykle ostrożnymi :?: Oto jest tak, że punkt widzenia GŁOWY ma jedynie GŁOWA i dlatego nie maja Ducha świętego ci, którzy uważają za oczywiste Jego pposiadanie, ponieważ z własnej perspektywy (wspomniana miłość własna) sprawują sąd nad Kościołem, jako JEJ niedoskonałym CIAŁEM ;
"A On. obróciwszy się, zgromił ich i rzekł: Nie wiecie, jakiego ducha jesteście." (Łk 9, 55)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo