'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2009-12-11 08:46:37

Gamma
Gość

Nerwica

Mo drodzy,chciałabym się Was poradzić ,czy sądzicie,że osoba,która niegdyś przeżywała zaburzenia typy- depresja,anoreksja,nieśmiałość i przez jakiś czas przyjmowała leki,może poważnie myśleć o wstąpieniu do zakonu,nawet jeśli "wyszła" z ów choroby? Czy może sobie na tyle ufać,by oddać swoje życie Bogu,a i czy zgromadzenie przyjęłoby taką kandydatkę/kandydata? Mi osobiście trudno to sobie wyobrazić.Znam jednak przypadek osóbki,która przechodzi obecnie wszystkie zaburzenia,wyżej wymienione.Leczy się od kilku dobrych lat,i jest osobą "trudną".Tzn.studiuje,jest inteligentna i mądra,ale też bardzo nieszczęśliwa.Trudno się z nią rozmawia.Dodam,że niegdyś zupełnie nie znała Boga,tzn.nie praktykowała wiary.Po paru latach trwania w chorobie,zwracała się ku Bogu coraz bardziej.Od pewnego czasu,chodzą jej po głowie myśli,wstąpienia do zakonu.I ona uważa,że to "ma sens",że Bóg właśnie dlatego nałożył na nią te wszelkie zaburzenia i cierpienia,właśnie dlatego,ażeby przez to Go odnalazła.

Co o tym sądzicie?

 

#2 2009-12-11 09:44:06

Zakochana w Bogu
Gość

Re: Nerwica

To Bóg wybiera dla nas drogę my jedynie możemy przyjąc Jego wolę.Bóg kocha nas ze wszelkimi ułomnościami i nikogo nie klasyfikuje.Myśle,że taka osoba spokojnie musi porozmawiać z Siostrami z danego zgromadzenia,opowiedzieć o swoich problemach.Siostry napewno odpowiedzą na każde z pytań.
ps.pożyteczny adres pogotowie@deon.pl moze pisac o swoich problemach,nawet anonimowo.Pytania nie pozostaną  bez odpowiedzi,a napewno uzyska pomoc osoby duchownej

 

#3 2009-12-11 10:32:24

xxEwelina
Gość

Re: Nerwica

Ja tż uważam że tutaj potrzebna jest rozmowa z osobą duchowną a nie nasze teoretyczne rozważania. Będę się modlić za Twoją znajomą o dobre rozeznanie drogi!

 

#4 2009-12-12 16:39:59

Jana Mlada OSB
Gość

Re: Nerwica

od strony "zakonnej" musze powiedziec, ze takie sprawy musza rozwiazywac sie indywidualnie. B. duzo zalezy z jakiego powodu osoba ta w taki sposob cierpiala, z czego pochodzi takie zaburzenie. Zazwyczaj pozniej takie choroby powtarzaja i nasilaja sie w zyciu wspolnotowym (choc pisze zazwyczah, bo wyjatki istnieja), bo jest ono na psychike bardziej wymagajace niz zycie "w swiecie". Ale zalezy od kazdej wspolnoty pojedynczo, jak taka sprawe rozwiaze.

 

#5 2009-12-12 19:13:09

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Nerwica

Oczywiscie ma prawo wstapic, zapewne jest tez tak ze pan powoluje ludzi z ''przeszloscią''
Pan nie tylko wybiera ludzi zdrowych, mądrych...
jesli taka osoba czuje powolanie, moze wlasnie je odkryla ze w ten sposob zrealizuje zamysł Bozy i to bedzie jej szczesciem.
jednak wymagane jest zdrowie psychiczne.Mysle ze wielka rola klania sie do przelozonych.
oczywiscie trzeba powiedziec prawde, a mam nadzieje ze matki, siostry pokierują nową duszą. Ostatnio rozmawialam z bratem zakonnym, jest w postulacie, wracał z rozmowy od psychologa.! ma problemy cierpi na depresje, bezsennosc, w domu rodzinnym są problemy. Podziwiam i naprawde gratuluje przelozonemu decyzji/. chlopak chodzi rozmawia i mowi ze czuje sie dobrze. leki bierze tylko ziolowe uspakajajace. Mozna by powiedziec- e chory psychol.. nie ma dla niego miejsca.A jednak/. Teraz bardzo duzo osob boryka sie z probl. psychol.i w naszym swiecie jest to naprawde normalne. Wazne jest podjac jakis krok ku temu.A jesli ma sie powolanie wytrwa sie do konca.


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#6 2009-12-12 21:47:42

Agus020
Gość

Re: Nerwica

Ja też się borykam z wieloma problemami i moja przeszłość nie była zbyt ciekawa.Jestem bardzo zamknięta w sobie a jednak siostry mnie nie przekreśliły. Pragnę wstąpić do klasztoru i będę do tego dążyć pomimo przeszkód.

 

#7 2009-12-12 23:05:16

Gamma
Gość

Re: Nerwica

Rozumiem,że każdy kto "przychodzi" do klasztoru ma swoją historię życia.Nawet jeśli to były przestępstwa,narkotyki,może inna wiara lub jej całkowity brak. Ale to jest do wyleczenia.Zaś zaburzenia psychiczne,już tak drastycznie nazywając,choć nie mam na myśli omamów itp.? Czy taka osoba,może i uznana po leczeniu za zdrową,jest na tyle silna by zostawić swoja przeszłość,nałogi,które niegdyś określały jej życie.Taka osoba już nie potrafi sama o sobie decydować,ale to chorobą ustala jej życie,decyzje,wszystko.Ja nie wierze,że ktoś przyjmujący leki ( co sugeruje,że sam nie był wstanie walczyć) kiedykolwiek wyjdzie z choroby na zero.Tym bardziej,że zdrowie psychiczne jest niezwykle ważne przy wyborze tej właśnie drogi i z tego co wiem,jednym z wymogów.

Tak to prawda,że m.in depresja staje się chorobą naszych czasów.Ale czy jednym z kryteriów powołania nie jest właśnie brak podatności na nią-bo przecież skoro człowiek ma głęboką wiarę,to nic nie powinno go złamać? Bo inaczej,jak człowiek walczący z sobą samym,znajdzie w tym wszystkim miejsce dla Boga? A jeśli nawet,to czy nie będzie to zawsze pół na pół?

 

#8 2009-12-12 23:13:12

Gamma
Gość

Re: Nerwica

Można powiedzieć,że mam do czynienia z takimi ludźmi.Kiedy na nich patrzę,myślę sobie "Bóg o Was zapomniał",dlatego,że są oni już na zawsze skazani na tułaczkę po świecie.Izolują się od świata,unikają nawet spojrzeń innych,chcą się ukryć przed światem.Trudno mi zadać to pytanie,ale czy ich życie też jest łaską od Boga? A nawet jeśli tak,to gdzie jest sprawiedliwość? Szukam odpowiedzi na te pytania,od dawna.

Jedynie co mnie pociesza,to słowa pewnej osoby,że tych ludzi Bóg kocha najbardziej i ludzki umysł nie jest wstanie pojąć,jakie cuda im Pan w niebie przygotował.
( myślę sobie tylko,czy dla nicch nie lepiej byłoby od razu tam pójść,czemu mają się jeszcze męczyć?).

 

#9 2009-12-20 13:43:48

piccolina
Gość

Re: Nerwica

Gamma napisał(a):

( myślę sobie tylko,czy dla nicch nie lepiej byłoby od razu tam pójść,czemu mają się jeszcze męczyć?).

A kto powiedzial ze ludzie cierpiacy sie mecza ? Kto ustala granice normalnosci, sparawiedliwosci? Kazdy chrzescijanin jest powolany do milosci. Jesli Bog kocha ludzi cierpiacych to my "normalni" jestesmy powolani by kochac ich w taki sam sposob. Kochac niemozliwe jest  charakterystyka dzieci Bozych. Ludzie cierpiacy sa dla nas sprawdzaniem naszej mozliwosci kochania niekoniecznie miloscia jaka my sobie wyobrazamy. KOchac to ciagle wychodzic poza siebie by zauwazyc osobe obok...

 

#10 2010-01-08 10:42:02

s.Nikodema
Użytkownik
Imieniny: 03.08
Urodziny: 07.11.1979
Skąd: Racławice Śląskie

Re: Nerwica

Każde życie z perspektywy wiary ma sens. Wiemy, że Pan obdarza swymi łaskami osoby, które w naszych oczach żyją jak roślinki, a jednak są Mu one potrzebne. Pewne pytania trzeba pozostawić bez odpowiedzi by nie dojść do wniosku: Nie rozumiem więc muszę kogoś zlikwidować ze świata, mego umysłu serca. jak wiele państw i ludzi tego świata tak robi!!! Jeśli nie rozumieją cierpienia to wydają ustawy o eutanazji czy aborcji.

Jeśli chodzi o przyjmowanie do Zgromadzenia ludzi z depresją czy innymi słabościami psychicznymi to jest to odważny krok obu stron, dlaczego? Każda Siostra, Ksiądz mają służyć innym, żeby to dobrze robić trzeba być odpornym na wiele czynników. Jeśli dana osoba poradzi sobie z tym, to dobrze, ale jeśli nie, to może się to skończyć źle dla powołanej i dla tej osoby, która przyszła po pomoc. Jest jeszcze inna opcja, tzn: osoba po przejściach psychicznych będzie powoli wdrażana w obowiązki Zgromadzenia i mądra Przełożona wyznaczy jej takie zadanie w których będzie się dobrze czuć i wykona je jak najlepiej potrafi img/smilies/smile Jak napisała s. Jana takie sytuacje trzeba rozpatrywać indywidualnie.


:Kto kocha jest piękny!" MB z Medjugorie

www.terezjanki.pl; http://foto.onet.pl/dvf8d,u.html

Offline

 

#11 2010-01-08 14:44:45

zakochana_wiola
Gość

Re: Nerwica

Nie oszukujmy się... Każdy z nas ma w sobie jakieś zranienia... Nie ma człowieka, który nie miał by w sobie żadnych ran... Ludzie, którzy mają za sobą jakieś ciężkie przeżycia, nie radzą sobie i postanawiają skorzystać z psychoterapii mogą zostać uzdrowieni... A spotykając człowieka o podobnych problemach mogą służyć mu radą... Bóg potrafi wyprowadzić dobro, nawet z depresji... Ale każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie.

 

#12 2010-01-08 15:31:27

duszek
Gość

Re: Nerwica

myślę,że najpierw trzeba uporządkować siebie , dojrzeć, wyjść z depresji, a dopiero później rozeznawać, takie rzeczy w zakonie szybko wychodzą, poza tym , w sumie znam ludzi,którzy wchodzili do zakonu i zaraz z niego występowali,potem znowu wracali... trzeba samemu rozeznać, zpomocą osoby duchownej, jak wspomniała wiola,każdy przypadek jest inny

 

#13 2010-01-08 18:58:23

zakochana_wiola
Gość

Re: Nerwica

to prawda... najpierw trzeba trochę uporządkować swoje życie... przede wszystkim zaufać Jezusowi i dać się prowadzić...

 

#14 2010-04-09 15:11:44

trastornada
Gość

Re: Nerwica

Witam,
Najpierw kilka słów o mnie: jestem kobietą mam 33 lata - jestem panną. Chyba przyszła pora abym rozeznała powołanie zakonne - nie czuję powołania do małżeństwa, a w szczególności do tego aby mieć dzieci - nigdy o tym nie myślałam.Od ok. 2.5 roku jestem w związku który teraz kończę, nasza znajomość nie weszła w fazę nawet narzeczeństwa. Wcześniej chodziłam do wspólnoty neokatechumenalnej, teraz zaczynam do nich znowu przychodzić.
Usłyszałam słowa w czasie mszy i na modlitwie, tak jakby Pan Jezus może chciałby abym mu się poświęciła, abym mu oddała swoją duszę ale też i swoje ciało, nie wiem jak to wyrazić, może to powołanie.
Chciałabym rozeznać powołanie do zakonu, ale mam 2 pytania: czy jest limit wiekowy (w listopadzie skończę 34 lata) oraz - rok temu zachorowałam na nerwicę (zaburzenia lękowe w postaci ataków), wcześniej ok. 8 lat temu miałam zdiagnozowaną depresję. Byłam u lekarza psychiatry. Obecnie czuję się dobrze, ale truno mi też powiedzieć czy te zaburzenia się nie powtórzą. Czy to są przeszkody we wstąpieniu do zakonu?
Dodam jeszcze że jak o tym myślę to czuję wzruszenie ale też i przerażenie (moja rodzina tzw. wierząca niepraktykująca, nie chodzą nawet w niedzielę do kościoła). Nie znam osobiście żadnej siostry zakonnej. Zastanawiam się czy może mi się w głowie pomieszało? Może to jakiś objaw chorobowy?
Dodam jeszcze że nerwica nie jest chorobą psychiczą tylko zaburzeniem - nie mam omamów, wiem kim jestem itd. więc proszę mnie nie brać za "niespełna rozumu"... mówię to bo może ta choroba nie jest dobrze znana, tak jak depresja - a są do siebie podobne.
Wydaje mi się że dopadła mnie nerwica bo żyłam w jakimś wewnętrznym rozdarciu.

 

#15 2010-04-09 15:36:19

kawa
Użytkownik

Re: Nerwica

Popytaj w konkretnych wspólnotach zakonnych...


sicut ablactatus...

Offline

 

#16 2010-04-09 16:40:11

Zakochana w Bogu
Gość

Re: Nerwica

przeważnie w zakonach limit wieku to 35 lat

 

#17 2010-04-09 16:52:29

fabienne
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Puck

Re: Nerwica

Nie ma co się łudzić-zaburzenia typu nerwica,depresja są przeszkodą w przyjceciu do zxgromadzenia-kandydatka musi byc zdrowa fizycznie i psychicznie.Ale-tak jak napisały dziewczyny-najlepiej sie dowiadywac w konkretnych Zgromadzeniach.
Jeżeli to powołanie i Pan chce Cie tam mieć-to poprowadzi.

Offline

 

#18 2010-04-09 16:58:48

Gamma
Gość

Re: Nerwica

Nawet jeśli osoba przeszła terapię i wyszła z tego?

 

#19 2010-04-09 17:15:57

trastornada
Gość

Re: Nerwica

Dziękuję wam za odpowiedzi!

jeśli dobrze mi się wydaje to 1. nerwica nie jest chorobą lecz zaburzeniem (taka terminologia ale nie wiem czy to coś zmienia) oraz 2. okres karencji jest 5 lat (tzn. jako choroba przewlekła trzeba odczekać 5 lat żeby nie wystąpił nawrót i wtedy można orzec wyleczenie).

Rzeczywiście może powinnam popytać w zakonach ale nie wiem jeszcze w jakim. Przyjęłam na bierzmowaniu imię s. Faustyny i myślałam o Bożym Miłosierdziu, jest mi bardzo bliskie sercu... Zastanawiałam się po prostu czy warto rozeznawać powołanie do zakonu skoro i tak nie mogłabym do niego wstąpić ze względu na moje problemy "psychiatryczne" chociaz problemy te nie zaważyły w żaden sposób na moim dniu codziennym.

 

#20 2010-04-09 17:34:27

Jagódka
Gość

Re: Nerwica

Myślę, iż przede wszystkim takim wstępnym punktem  to dobrze byłoby wybrać się  zwyczajnie na jakieś rekolekcje, gdzie mogłabyś rozeznać czy to jest to czego szukasz, no i ważne jest byś mogła z kimś o tym tak na serio pogadać, by ktoś pomógł Ci rozeznać czy rzeczywiście Twoim powołaniem jest powołanie zakonne.
Pozdrawiam

 

#21 2010-04-09 21:39:40

isia
Gość

Re: Nerwica

Limity wiekowe są ale wiele zgromadzeń przyjmuje w tej chwili osoby w wieku 30, 40 i nawet więcej lat. To jest bardzo indywidualna sprawa. Niektóre zgromadzenia organizują nawet rekolekcje dla takich osób - warto poszukać bo jednak do takich osób mówi się nieco inaczej i inaczej prowadzi się formacje. Coraz częściej się zdarza, że wstępują do klasztorów już dojrzałe kobiety a nie jak kiedyś młode dziewczyny. Każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie. Natomiast kwestie zdrowotne musisz poruszyć w poważnej rozmowie. Jedno jest pewne - życie w klasztorze nie jest łatwe. Wymaga wewnętrznej siły i czasem zmagania ze sobą z innymi - takiego wzajemnego "docierania się". Nikt Cię nie zapewni, że jakiekolwiek zgromadzenie przyjmie taką osobę jak Ty. Musisz to sprawdzić sama.

Jeśli mogę coś poradzić - pojedź na jakieś rekolekcje przecież uczestnictwo do niczego nie zobowiązuje. Pomodlisz się, może porozmawiasz to na pewno nie zaszkodzi... :-)

Ostatnio edytowany przez isia (2010-04-09 21:47:48)

 

#22 2010-04-09 22:44:16

annuarita_1
Użytkownik
Imieniny: 27 sierpień
Urodziny: 19.01
Skąd: Pruszków

Re: Nerwica

życie zakonne nie jest łatwe wiec wymaga zdrowia. i dobrych ner bo czasem bywa ciężko.

Offline

 

#23 2010-04-10 13:13:01

kratke
Gość

Re: Nerwica

Zastanów się również, czy ta myśl o zakonie nie jest tylko chęcią ucieczki i odwetem na Twoim chłopaku? Tak też może być

 

#24 2010-04-10 15:53:35

w drodze do...
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: 52° 35' N -21° 05' E

Re: Nerwica

olenka92 napisał(a):

Ktoś mi kiedyś powiedział, że jeśli ktoś nie czuje "powołania" do małżeństwa(nie chce mieć dzieci, męża), to do zakonu się nie nadaje, czy mniej więcej jakoś tak.

E, to chyba duże uproszczenie. Równie dobrze na tej samej zasadzie można powiedzieć, że jak ktoś nie czuje powołania do zakonu, to się nie nadaje do małżeństwa lub życia solo. Sądzę, że autor mógł mieć na myśli, że rozeznając powołanie powinno się brać pod uwagę wszystkie dostępne opcje, nie zamykając się z góry na inne rozwiązanie niż to jedno "upatrzone". Był taki czas, że ja też myślałam: absolutnie żadnych facetów, a tym bardziej dzieci itp. I co? Wystarczyło zrobić gruntowny porządek z niepodomykanymi sprawami życiowymi, żeby się przekonać, że się jednak nadaję do małżeństwa i macierzyństwa, ale dopóki nie uporam się z "demonami przeszłości", nie mam szans stworzyć dobrze funkcjonującej relacji damsko-męskiej, rodzinnej, wspólnotowej i jakiejkolwiek innej, gdzie w grę wchodzą ludzie, z którymi będzie mnie łączyć coś więcej niż przelotna znajomość.


Navigo ergo sum

Offline

 

#25 2010-04-10 16:02:32

Zakochana w Jezusie
Gość

Re: Nerwica

Chodzi o to, że powołanie do zakonu buduje się na powołaniu do małżeństwa. Odkrywasz w sobie to drugie  i oddajesz to Bogu, by być tylko dla niego. Fakt, osoby, które źle rozeznały swoje powołanie do małżeństwa nigdy nie będą dobrymi zakonnicami czy księżmi.
Pozdrawiam img/smilies/smile

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo