'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2013-07-21 19:27:12

krzychu
Gość

Kartuzi

Kartuzi – katolicki zakon męski i żeński o bardzo surowej regule, założony w 1084 roku przez św. Brunona z Kolonii. Reguła zakonna, zwana „Consuetudines Cartusiae”, została spisana przez piątego przeora Wielkiej Kartuzji, Guigo II już po śmierci założyciela. Nazwa pochodzi od zlatynizowanej nazwy pierwszej siedziby Kartuzów – La Grande Chartreuse pod Grenoble we Francji (łac. Carthusia).

W zakonie obowiązują niezmienione od wieków zasady zachowywania; milczenia, modlitwy, postu, pracy i przebywania w samotności przez większą część dnia. W średniowieczu mnisi zajmowali się głównie przepisywaniem ksiąg i studiowaniem pism ojców kościoła. Kartuskie klasztory słynęły ze wspaniałych bibliotek. W strukturze zgromadzenia w dalszym ciągu zachowany jest podział na 3 grupy: mnichów chórowych (ojców), braci konwersów (składających śluby monastyczne) oraz braci donatów, zwanych również laikami (bracia żyjący wg. reguły zakonnej lecz bez ślubów monastycznych). Formacja mnichów trwa 7 lat, w tym czasie mogą podjąć studia teologiczne (profesorowie przyjeżdżają z wykładami do klasztoru). Każdy mnich dąży do osiągnięcia doskonałości duchowej poprzez szereg praktyk charakterystycznych dla zakonu Kartuzów. Mnisi kartuscy przez całe życie zachowują post od pokarmów mięsnych, a w każdy piątek, jak również w wigilię uroczystych świąt poszczą o chlebie i wodzie. Językiem liturgicznym jest łacina, Msze Święte sprawowane są w średniowiecznym rycie kartuskim. Kartuzi zachowali tzw. małe oficium ku czci Najświętszej Maryi Panny, które zawsze poprzedza poszczególne części rozbudowanej liturgii godzin. Oficium w całości jest śpiewane. Kartuzi bardzo dużą wagę przywiązują do tradycji i zachowania wierności swojej regule. Aby zachować wewnętrzne skupienie i ciszę, mnisi nie używają telefonów komórkowych, radia, telewizji ani internetu. Informacje ze świata przekazywane są mnichom przez przeora. Klasztor kartuzów zwykle położony jest na uboczu, otoczony murem nazywany jest kartuzją, mnisi chórowi żyją samotnie w oddzielnych eremach z ogrodem. Eremy odmiennie niż eremy kamedulskie połączone są ze sobą krużgankami tworząc jedną klasztorną całość. Najbardziej czczonymi świętymi zakonu są św. Brunon, św. Hugo, św. Antelm, św. Stefan. Maksymą kartuzów jest zdanie Stat crux dum volvitur orbis!

Plan dnia kartuza:
23:50 pobudka
24:00 Godzina czytań i Jutrznia z małego oficium w celi
00:30 Godzina czytań i Jutrznia w kościele
03:30 Sen
06:50 Pobudka
07:00 Pryma poprzedzona prymą z małego oficium
07:30 Anioł Pański, modlitwa
08:00 Tercja poprzedzona tercją z małego oficium
08:15 Msza Św. konwentualna, dziękczynienie, czytania duchowe, modlitwa
10:30 Prace ręczne lub studiowanie pism.
11:15 Seksta poprzedzona sekstą z małego oficium, pierwszy posiłek, lekka praca lub rekreacja
13:15 Anioł Pański, nona poprzedzona noną z małego oficium
13:30 Prace ręczne lub studiowanie pism
15:30 Nieszpory z małego oficium
15:45 Nieszpory, drugi posiłek, czytanie duchowne,modlitwa
18:15 Modlitwa
18:45 Anioł Pański, kompleta, kompleta z małego oficium
19:15 Sen

Habit kartuza składa się z tuniki przepasanej pasem z białej skóry oraz z długiego szkaplerza z kapturem (szkaplerz jest nazywany przez kartuzów „kukullą”). Przód i tył „kukulli” są połączone z sobą po bokach za pomocą dwóch pasów materiału, które stanowią znak ślubów zakonnych. Nowicjusze w czasie liturgii noszą czarny długi płaszcz z kapturem.
Współcześnie na świecie są 24 kartuzje (pięć należy do zakonu żeńskiego), w których łącznie przebywa 370 mnichów i 66 mniszek. Większość kartuzji znajduje się w Europie, poza nią istnieją w Ameryce Południowej (Argentyna i Brazylia), a także (jedna) w USA (w stanie Vermont). Powstała również nowa fundacja w Korei Południowej.
Obecnie wśród kartuzów jest czterech Polaków po ślubach wieczystych oraz kilku nowicjuszy. Wspólnotą w której przebywa najwięcej Polaków jest Kartuzja w Parkminster (Wielka Brytania).

Warunki przyjęcia:

generalnie sa takie same jak do każdego innego zgromadzenia.

wiek 21 - 45lat, ale jak mówił magister najlepszy wiek to ok 30 lat.

ja po prostu wszedłem na strone kartuzji w Parkminster i napisałem maila, że chce przyjechać do nich na rekolekcje na kilka dni. Nie pisałem nic więcej, oczywiście napisałem po angielsku, choć magister mówi biegle jeszcze po włosku, francusku i hiszpańsku.
Język tak naprawdę nie stanowi wielkiej bariery, można się go nauczyć w klasztorze, a potrzebny jest jedynie do rozmów z innymi braćmi podczas wspólnych rekreacji i spacerów raz w tygodniu.


W odpowiedzi na mojego maila ojciec Albert Maria ( Sycylijczyk rodem z Palermo, niesamowicie zabawny, o ogromnej wiedzy, człowiek niezwykłej wiary) od razu wystartował do mnie z ankietą jaką wręcza się na wstępie aspirantom kartuskim img/smilies/smile sumiennie wypełniłem ankietę i odesłałem. ( ankietę zamieszczam poniżej)


QUESTIONNAIRE


In order to help us asses your application, we would be grateful if you would answer the following questions as fully as possible:


1. Name and address.

2. Date of birth, Dates and places of Baptism and Confirmation. Your Diocese and parish.

3. An account of the family background – parents, brothers, sisters. Any vocations? Do your parents depend on you for material support?

4. Please give an account of your personal medical history. Any physical disease or accident? Any mental illness in yourself or any close member of the family?

5. Give an account of your education: schools, colleges, etc. Did you specialise in any subjects or have special interest in any subject or type of reading?

6. Give list of employments: (a) Vacation jobs. (b) Employment since leaving school or college. Have you any experience of any art science or trade?

7. Have you resided as a potential candidate in any other religious Order or Congregation or in a Seminary? If so please explain the result of your experience. Are you at present in contact with any other Order?

8. For how long have you been interested in Carthusians? We have two groups in the one family: Fathers Brothers. The fathers live in solitude, and are priests, or destined to be priests. The Brothers who take the same vows, spend 4 to 5 hours a day in manual work – mostly maintenance of the monastery. To which do you consider you are attracted?

9. For how long have you been more serious about the spiritual life – daily Mass, Prayer, Spiritual reading? Do these come easily, or are they something of an effort?

10. Do you mix easily with others? Have you problems meeting people for the first time or tend to withdraw from people? Have you had any intimate friendships?

11. Would you find it strain to have just a quarterly contact with your family by mail, and an annual visit of a few days to the monastery by your family?

12. Could you give us two referees to contact or have them send us letters of reference concerning you, preferably priests or religious who know you well, or your spiritual guide or counsellor? (email: bonitas.sthugh@gmail.com)

All information given is confidential and will be used only in trying to ascertain whether God is calling you to be a Carthusian. We thank you for your kindness in co-operating with us in answering this questionnaire.


po skompletowaniu dokumentów, czyli dwóch opinii (de facto jedna też wystarcza) i przesłania kopii aktu chrztu i bierzmowania wybranych z kancelarii parafialnej, dostałem termin przyjazdu. ( pisałem do nich w lutym, a możliwy termin przyjazdu dostałem po 17 kwietnia - z reguły uzależnione jest to od tego czy w danym czasie nie ma innych rekolektantów, gdyż kartuzi przyjmują jedynie dwie osoby w tym samym czasie)

Zabukowałem bilet na 17 kwietnia do Londynu-Gatwick ( to najlepsze lotnisko, bo oddalone jedynie 10 mil od klasztoru) odebrał mnie ojciec przeor dom John (francuz, bardzo fajny człowiek, jeździ samochodem jak kierowca rajdowy)

tak pokrótce wszystko się zaczęło.

w następnym poście w wolnej chwili opisze mój miesięczny pobyt w Parkminster, może zdążę przed odlotem w sierpniu.

Ostatnio edytowany przez krzychu (2013-07-22 18:48:08)

 

#2 2013-07-21 19:46:34

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

wyprzedzając pytanie czemu kartuzi a nie kameduli odpowiem:


To dwa zupełnie różniące się zgromadzenia. Jak powiedział o. Albert (mistrz nowicjatu z Parkminster) kartuzi maja inny kod genetyczny. Kameduli to benedyktyni eremici i należą do benedyktyńskiej rodziny, kartuzi są po prostu kartuzi. Przed moim miesięcznym jakby prenowicjatem u kartuzów na polecenie magistra pojechałem na 3 dniowe rekolekcje do kamedułów, po to własnie żeby sprawdzić czy aby u nich nie ma miejsca dla mnie i muszę przyznać, że już pierwszego dnia wiedziałem, że to zgromadzenie nie jest dla mnie. 
Jeśli chodzi o podobieństwa to jedyne co te dwa zgromadzenia mają wspólnego ze sobą to życie w ciszy i samotności.

Może napisze coś więcej o różnicach:
Kartuzi od zarania dziejów byli intelektualistami zakochanymi w książkach, ich założyciel był mistrzem szkoły w Reims, swoim braciom zostawił bardzo bogatą spuściznę duchową. W zakonie tym bardzo dużą rolę przywiązuje się do rozwoju duchowego, studiowania ojców kościoła, pracy nad sobą.
U kamedułów tak wielkiego nacisku na studiowanie się nie kładzie, w jednej z książek poświęconych duchowości kamedulskiej i historii zakonu przeczytałem, cytuje: " mnich kamedulski powinien znać tylko psalmy, studiowanie pism to rzecz światowa która nie przystoi mnichom". Ja wstepuję 7 sierpnia 3013, juz na wstępie dostałem do przeczytania pisma św. Teresy z Avila, Jana od Krzyża i Grignion de Montforta. 
Kolejna rzecz o której należało by wspomnieć to liturgia kartuska - coś czego nigdzie indziej się nie spotka. Kartuzi jako jedyne zgromadzenie w kościele katolickim zachowało niezmienioną od średniowiecza liturgię mszy ( msza jest odprawiana po łacinie w rycie kartuskim, mają pozwolenie na używanie swoich przedsoborowych ksiąg liturgicznych)
Liturgia godzin jest w całości śpiewana ( kartuzi albo milczą, albo śpiewają img/smilies/smile ich chorał gregoriański jest przepiękny, mnisi bardzo dużą uwagę przywiązują do śpiewu. Podczas mojego pobytu w Parkminster odbywały sie tam lekcje ze specjalistą od emisji głosu. Wchodząc na stronę kartuzji w Parkminster http://www.parkminster.org.uk/ można posłuchać codziennego śpiewu mnichów z tamtejszej kartuzji - robi wrażenie.
Kameduli natomiast nie śpiewają w ogóle liturgii godzin, a jedynie recytują ją bardzo wolno specyficznie przeciągając wypowiadany tekst.
Kolejna rzecz to sam klasztor. Kartuzi żyją w eremach połączonych razem krużgankami tworzącymi jedną zamkniętą klasztorną całość, kameduli mieszkają w oddzielnych domkach, eremech które rozrzucone są w pobliżu ich kościoła.

Wymieniać mógłbym jeszcze długo, bo różnice pomiędzy tymi zgromadzeniami są naprawdę duże.
Jedno co jeszcze napisze to już moje indywidualne spostrzeżenie z Parkminster - kartuzi mimo swojej surowej reguły są bardzo radośni i otwarci na życie we wspólnocie. Chodząc po klasztorze nie spotkałem mnicha który by się nie uśmiechał. Nie wiem czy jest to regułą u nich czy może jest to specyfika tej kartuzji, ale generalnie towarzystwo tam jest zawsze pogodne i skore do żartów img/smilies/smile, a to chyba bardzo cenna rzecz przy specyfice tego miejsca.

Ostatnio edytowany przez krzychu (2013-07-21 19:50:27)

 

#3 2013-07-21 23:58:27

kawa
Użytkownik

Re: Kartuzi

Dziękuję bardzo za podzielenie się tymi spostrzeżeniami i listą pytań. Lista jest bardzo ciekawa i przemyślana, sądzę że może być pomocna także w uporządkowaniu sobie (na własny użytek) kwestii ważnych w rozeznawaniu (ze względu na konkretność).
Niech Cię prowadzi Maryja, życzę żebyś znalazł w Parkminster swoje miejsce img/smilies/smile


sicut ablactatus...

Offline

 

#4 2013-07-22 09:34:35

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

http://www.helifly.co.uk/images/StHughsCharterhouse-lg.jpg


Tak wyglada kartuzja w parkminster z lotu ptaka.

To obecnie największy klasztor w europie, długość krużganków przekracza 3km, dlatego tez starsi mnisi jeżdżą po klasztorze rowerami img/smilies/smile

 

#5 2013-07-22 09:54:35

francesco
Gość

Re: Kartuzi

Krzychu, dzięki za wiadomość o Kartuzach. W Polsce Kartuzi są mało znani. Życzę Ci powodzenia i radości. Piękny klasztor! Czym się różnią Kartuzi od Mnichów od Betlejem?

 

#6 2013-07-22 10:26:34

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

Francesco, będąc szczerym nie znam dobrze Mnichów od Betlejem. Raz tylko na jednym ze spacerów w kartuzji rozmawiałem z ojcem Bogdanem (polak, kartuz) o tej wspólnocie.
Tyle co wiem:
Habity noszą kartuskie, msza święta w większej części jest zaczerpnięta z rytu kartuskiego, który z kolei ma bardzo dużo wspólnego z liturgią grecką ( zakon kartuzów powstał 50 lat po wielkiej schizmie wschodniej, Św. Bruno, po założeniu Wielkiej Kartuzji, założył kolejny klasztor w Kalabrii, która w tamtym czasie znajdowała się pod silnym wpływem kościoła greckiego. W ten sposób liturgia kościoła bizantyńskiego przeniknęła do liturgii kartuskiej i jest w niej obecna po dzień dzisiejszy ).

Duchowość wspólnoty Mnichów z Betlejem powstałej w latach 50 XXw., stanowi przykład synkretyzmu religijnego gdyż czerpie z tradycji wielu kościołów, głównie wschodnich (greckiego, rosyjskiego, koptyjskiego), nie mniej jednak wspólnota ta należy do kościoła zachodniego i uważa się za młodszych braci kartuzów.  W swojej regule i życiu codziennym naśladują mnichów kartuskich.

 

#7 2013-07-22 13:49:01

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

wrzucam tu kilka linków:

www.chartreux.org  - link to strony głównej zakonu

http://www.kartuzija-pleterje.si - link to strony słoweńskiej kartuzji, która posiada tłumaczenie na j. polski z cennymi informacjami o kartuzach (przez wiele lat mistrzem nowicjatu był tam polak, o. Stanisław)

http://www.parkminster.org.uk - link do kartuzji w Wielkiej Brytanii, obecnie najbardziej spolonizowanej kartuzji img/smilies/smile

 

#8 2013-07-22 15:17:56

francesco
Gość

Re: Kartuzi

Przepraszam czy mógłbyś Krzychy przetłumaczyć pytania z ankiety?

 

#9 2013-07-22 17:08:45

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

[moje wolne tłumaczenie]

KWESTIONARIUSZ

Aby uczynić aplikację bardziej dla nas przystępną, bylibyśmy wdzięczni, gdybyś odpowiedział na następujące pytania tak dalece jak to możliwe:

1. imię i nazwisko, adres

2. data urodzenia, data i miejsce chrztu oraz bierzmowania, diecezja i parafia.

3. tło rodzinne - rodzice, bracia, siostry. powołania w rodzinie? czy twoi rodzice są zależni w sposób materialny od ciebie?

4. stan zdrowia: czy cierpisz na jakieś choroby, poważne wypadki? czy cierpisz na zaburzenia psychiczne, bądź ktoś z najbliższej rodziny.

5. wykształcenie: szkoły, uczelnie, itp. czy specjalizujesz się w jakiejś konkretnej dziedzinie, masz jakieś szczególne zainteresowania

6. lista zajęć: A) prace wakacyjne, B) praca po ukończeniu szkoły lub uczelni. czy posiadasz jakieś doświadczenie w dziedzinie sztuki lub handlu?

7. czy kiedykolwiek przebywałeś jako kandydat w jakimś zakonie, zgromadzeniu bądź seminarium? Jeśli tak, naświetl swoje dotychczasowe doświadczenia. czy w chwili obecnej jesteś w kontakcie z jakimś zakonem?

8. od jakiego czasu interesujesz się Kartuzami. W naszej rodzinie mamy dwie grupy: ojców i braci. ojcowie żyją w samotności i są kapłanami, lub kandydatami do kapłaństwa. Bracia składają te same śluby, spędzają 4 do 5 godzin na pracy fizycznej, głownie troszcząc się o utrzymanie klasztoru. Która grupą jesteś zainteresowany?

9. jak długo myślisz już na poważnie o swoim życiu duchowym - codzienna msza święta, modlitwa, czytanie duchowne. czy przychodzi ci to łatwo, czy tez z wysiłkiem?

10. czy łatwo odnajdujesz się w grupie. czy nie masz problemów ze spotykaniem ludzi po raz pierwszy, czy stronisz od kontaktów międzyludzkich. czy byleś w jakimś intymnym związku.

11. czy nie będzie dla ciebie wielką trudnością raz na kwartał kontaktować się z rodziną listownie i spotykać się z nimi raz do roku przez kilka dni w klasztorze?

12. czy mógłbyś podać kontakt bądź poprosić dwie osoby aby wysłały nam twoje referencje, najlepiej księdza bądź osobę duchowną, która dobrze cię zna, kierownika duchowego, spowiednika. (adres e-mail magistra nowicjatu: bonitas.sthugh@gmail.com)

wszelkie podane informacje są poufne i będą wykorzystane w celu sprawdzenia czy Bóg rzeczywiście powołuje cię do zostania kartuzem. dziękujemy za życzliwość i współprace w wypełnieniu kwestionariusza.

 

#10 2013-07-22 17:47:20

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

ad 11. gwoli wytłumaczenia pytania:

kartuzi generalnie nie utrzymują żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym, ale nie jest to wynikiem chęci ucieczki od świata, raczej jest to podyktowane potrzeba zachowania wewnętrznej ciszy i skupienia na adorowaniu Boga w każdej chwili dnia. kontemplacja i chodzenie w Bożej Obecności - tak popularne obecnie na drodze neokatechumenalnej jest od prawie tysiąca lat codziennością każdego mnicha kartuskiego, cały szkopuł tkwi w tym ze współcześnie mało kto zna kartuzów "od środka", a szkoda bo bogactwo ich duchowości jest niesamowite.

kontakt z rodziną istnieje poprzez listy wysyłane 4 razy do roku, oczywiście nikt nam nie zabroni wysłać dodatkowej kartki z życzeniami na urodziny mamy lub taty, czy tez informacji o mszy świętej w czyjejś intencji ( w kartuzji każdego dnia odprawia się kilkanaście mszy świętych w rycie kartuskim, jedna konwentualna i osobiste msze święte każdego z ojców )

raz do roku przez okres dwóch dni mnich może zaprosić swoją rodzinę do klasztoru. przy każdej kartuzji jest wydzielona cześć klasztoru z pokojami gościnnymi, kuchnią i jadalnią oraz prywatną kaplicą dla gości.

kartuzi nie przyjmują wizyt od znajomych bądź dawnych przyjaciół ( aczkolwiek jak już ktoś z polski zapuka do furty, na pewno nie zostanie odesłany z kwitkiem img/smilies/wink )

 

#11 2013-07-22 18:07:39

Ana
Gość

Re: Kartuzi

Jestem pod wrażeniem, praktycznie nic nie wiedziałam o tym zakonie. Jak rozumiem masz zamiar tam wstąpić? Piękne powołanie w milczeniu.
Nie dziwię się dlaczego mają poczucie humoru i zawsze chodzą uśmiechnięci, to cisza i sam Bóg sprawia.

Napisz coś o swoim pobycie więcej?

 

#12 2013-07-22 19:00:52

anni
Użytkownik
Imieniny: 26 lipiec
Urodziny: 3 luty
Skąd: Chojnice

Re: Kartuzi

w Polsce dawno temu była kartuzja w obecnym woj. pomorskim w Kartuzach. Jeszcze do dziś zachowały się chyba ze dwa domki, kościół poklasztorny z ciekawym "bimbadłem" zegara wieżowego w kształcie kostuchy z kosą.



Życie jest zbyt krótkie,
a świat o wiele za mały
aby z nich uczynić pole walki!

Offline

 

#13 2013-07-22 19:21:37

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

w dawnej Polsce było kilka kartuzji img/smilies/smile

oczywiscie w kartuzach, ale także w gidlach, berezie kartuskiej, na mazurach, na spiszu, niestety żadna z nich nie przetrwała do obecnych czasów.
jako ciekawostkę napisze że istniały tez w planach dwie inne fundacje które nie doszły do skutku: w krakowie i przemyślu.
pamiątką po krakowskiej fundacji jest dziś klasztor kamedułów na krakowskich bielanach. mało kto wie że że klasztor ten wraz z kościołem stoi na kartuskich fundamentach img/smilies/smile

 

#14 2013-07-22 20:21:51

Czerwony_Kapturek
Gość

Re: Kartuzi

To niesamowicie interesujące, co piszesz o tym zakonie, ale i przerażające. Przeraża mnie ta pobudka o północy i prawie żadne kontakty z rodziną ( bo co to jest te 4 listy i dwa dni odwiedzin ), ale i zadziwia fakt, że są ludzie, którzy decydują się na takie życie z miłości do Chrystusa. Ja bym nie dała rady, a sama myśl o tym budzi sprzeciw serca i umysłu. Ale to takie moje spostrzeżenia, malutkiego człowieczka, a przecież drogi Pana Boga nie są naszymi drogami, a Jego myśli naszymi myślami. Widać, że Panu Bogu ten zakon miły, skoro przetrwał taki szmat czasu...

 

#15 2013-07-22 20:26:56

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

czyniąc Ani'e zadość opisze może jeden dzień z 30 spędzonych w kartuzji.


bohaterem dnia, a raczej nocy był brat William, 80-letni australijczyk, naturalnie jak na kartuza przystało w kwiecie wieku. przed wstąpieniem do kartuzów był bardzo znanym aktorem teatralnym, grał na deskach teatru szekspirowskiego w londynie. owego dnia pod wieczór wrócił ze szpitala gdzie zdiagnozowano u niego raka prostaty. dla większości z nas byłaby to informacja ciężka do przetrawienia, ale nie dla człowieka który codziennie z Chrystusem pielęgnuje kwiaty w ogrodzie. Uśmiechnięty i rześki jak zawsze pojawił się o północy na wspólnym śpiewaniu matutinum i laudesów.
Zwykle br. William nie bierze czynnego udziału we wspólnotowym śpiewaniu, gdyż w wyniku przebytego stanu zapalnego, praktycznie stracił słuch i mimo pięknego głosu nie śpiewa, bo nie słyszy co śpiewa img/smilies/smile W zamian za to w czasie godziny czytań zawsze dostaje najdłuższe czytanie i wtedy człowiek może poczuć się jak w londyńskim teatrze. br William czyta z pełna ekspresją, nieskazitelną dykcją i zaangażowaniem, czyta całym sobą. 
Tej nocy bracia postanowili przymknąć oko (i ucho tez) na to że brat William może coś zanucić "po swojemu". Gdy zaczęły się laudesy, brat siedzący z br. williamem przy jednym graduale dał znak żeby ten dołączył do wspólnego śpiewu.
Wyobraźcie sobie teraz wielki kościół zatopiony w mroku, migocące świece nad wielkimi księgami, w którym słychać jeszcze echo pięknego śpiewu. nagle wstaje br. William i z pełnym namaszczeniem zaczyna spiewać swoje responsorium, jest tak zaaferowany, że zapomina o tym iż responsorium śpiewa się na dwa chóry, brat śpiewa w obydwu jednocześnie, niekoniecznie na tę samą melodię. oczywiście zorientował się że wykonuje własną interpretacje, ale z rozbrajającym i szczerym uśmiechem na ustach w najlepsze wielbi Boga, na własną melodię. 
Przez chwilę jeszcze kilku braci próbowało powrócić do prawidłowej melodii, ale z czasem poddali się naporem potężnego głosu zawodowego aktora. tej nocy brat William wielbił Pana z całej mocy.
A bracia... no cóż, jedni prosili Boga o miłosierdzie, drudzy usiłowali zachować powagę, inni, a wśród nich i ja śmiali się do łez.

i wiecie co jest najlepsze w tym wszystkim???

- nasz brat Jezus w tabernakulum śmiał się wtedy razem z nami! img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez krzychu (2013-07-22 20:54:03)

 

#16 2013-07-22 21:06:54

Ana
Gość

Re: Kartuzi

Dziękuję, że chodź jeden dzień ze swojego pobytu tam opisałeś.
Po raz pierwszy popłakałam się z tego co czytam. Już mnie coś takiego nie przeraża wręcz przyciąga, milczenie, radość braci. Czego chcieć więcej?
Teraz rozumiem obcowanie z Bogiem.

 

#17 2013-07-22 21:17:19

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

Czerwony_Kapturek napisał(a):

To niesamowicie interesujące, co piszesz o tym zakonie, ale i przerażające. Przeraża mnie ta pobudka o północy i prawie żadne kontakty z rodziną ( bo co to jest te 4 listy i dwa dni odwiedzin ), ale i zadziwia fakt, że są ludzie, którzy decydują się na takie życie z miłości do Chrystusa. Ja bym nie dała rady, a sama myśl o tym budzi sprzeciw serca i umysłu. Ale to takie moje spostrzeżenia, malutkiego człowieczka, a przecież drogi Pana Boga nie są naszymi drogami, a Jego myśli naszymi myślami. Widać, że Panu Bogu ten zakon miły, skoro przetrwał taki szmat czasu...

hmm... ta pobudka w środku nocy wcale nie jest taka straszna, idzie się przyzwyczaić, ja wręcz czekałem do tej 12-stej bo bardzo lubię śpiewać chorał, a nocne śpiewanie trawa az 3 godziny img/smilies/big_smile a przy takim br Williamie to już w ogóle jest "bosko"

po części rozumiem Twoje obawy Kapturku, dla współczesnego człowieka wizja zamknięcia w czterech ścianach przez większą część dnia, głucha cisza, brak kontaktu z kimkolwiek z zewnątrz może wydawać się przerażająca.

No ale... w życiu nie ma nic za darmo, jeśli już teraz przewartościujesz swoje życie i odważysz się pójść tak totalnie na całość ( za chwile wytłumaczę moje rozumienie słowa totalnie), zaprzesz się samego siebie - to kartuzja otworzy Ci drzwi do innego świata, miejsca gdzie niebo łączy się z ziemią, gdzie codziennie po krużgankach spaceruje Chrystus, na rowerach jeżdżą aniołowie.

gdybyście tylko mogli zobaczyć twarze braci podczas komunii świętej, Ci ludzie są przemienieni, są niezwykli, a tego wszystkiego dokonuje Bóg odwzajemniając ludzka miłość.

Ostatnio edytowany przez krzychu (2013-07-22 21:21:59)

 

#18 2013-07-22 21:21:36

Ana
Gość

Re: Kartuzi

Świat potrzebuje właśnie takich zakonów. Mnie to nie przeraża, może kiedyś i owszem, teraz raczej przyciąga.

 

#19 2013-07-22 21:27:57

JESUSmyLOVE
Gość

Re: Kartuzi

wow.. jestem pod wrażeniem zakonu kartuzów! szacunek Krzysiu img/smilies/smile powiedz, czy długo rozeznawałeś swoje powołanie zanim trafiłeś na kartuzów??

 

#20 2013-07-22 21:38:20

Owca
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny: styczeń'94
Skąd: ZS

Re: Kartuzi

Krzychu, cieszę się piszesz o tym wszystkim, dzielisz się z nami swoją radością. img/smilies/big_smile Napisz nam jak najwięcej, bo jak sam zauważyłeś, współcześnie mało kto zna kartuzów "od środka".
Mnie najbardziej interesuje Liturgia Eucharystyczna. Rozumiem, że koncelebra i języki narodowe nie istnieją w rycie kartuskim. Więc pytanie, czy bardzo różni się od rytu nadzwyczajnego tzw. trydenckiego? Coś zwróciło Twoją uwagę?
Edit:
Przeglądnęłam stronki które zalinkowałeś. Kartuzi celebrują jednak Novus Ordo?
A zdjęcia ze strony Parkminster są zajedwabiste!

Ostatnio edytowany przez Owca (2013-07-22 21:48:53)


Ite inflammate omnia!
Wielbimy Cię Najświętszy Panie Jezu Chryste, tu i we wszystkich kościołach Twoich, które są na całym świecie.
I błogosławimy Ciebie. I błogosławimy Ciebie, że przez święty krzyż swój świat odkupiłeś.
                                                                                                              św.Franciszek z Asyżu

Offline

 

#21 2013-07-22 22:27:33

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

Re: JESUSmyLOVE

heh... jeszcze pół roku temu nie wiedziałem że kartuzi istnieją!!!

wszystko zaczęło się od ... Maryi.

Generalnie do kościoła chodziłem bo wyniosłem to z domu, od niedzieli do niedzieli kontakt był, ale bez większych zażyłości.
Poza tym byłem zbyt pochłonięty realizowaniem się zawodowo, spełnianiem swoich zachcianek, podróżami, by mieć czas na głębsza relację z Bogiem, rzekłbym nawet często gęsto robiłem wszystko by tej relacji unikać.
Ale w grudniu ubiegłego roku poszedłem na roraty, z przyzwyczajenia zawsze lubiłem chodzić na te msze święte do dominikanów w krakowie, bo fajna atmosfera, ojcowie fajnie gadają, schola sobie pośpiewa, a ja razem z nimi jako że lubię śpiewać, poza prysznicem także.
Dziś już nie pamiętam jak to się stało i dlaczego, ale w pewnym momencie mszy popatrzyłem na obraz Matki Boskiej i poprosiłem ją by mi pokazała jak naprawdę żyć pełnią życia, by mi pokazała Boga. 

Na efekty długo nie czekałem. Pojechałem na święta do rodziny z jakimś takim dziwnym uczuciem, później był huczny sylwester w górach i zaraz po nim moje 30 urodziny. Zabalowałem mocno, w sobie znanym stylu. 2 dni wracałem do domu, ale wracałem do niego z jakimś dziwnym niepokojem, cały styczeń się z tym męczyłem, wypisałem sobie nawet receptę na leki nasenne bo przestałem w nocy spać. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje.
Pewnego dnia moja przyjaciółka powiedziała do mnie: "krzychu może pójdziemy do spowiedzi..." w jej oczach było widać, że na cud nie liczyła - krzychu ostatni raz u spowiedzi był parę lat temu i dobrze o tym wiedziała. tu znowu nie wiem jak to sie stało ale powiedziałem " dobrze, chodźmy". potrzebowałem całego dnia by zrobić rachunek sumienia, ale tu znowu poprosiłem Matkę Bożą o pomoc. Wyspowiadałem się, poszedłem do komunii, ale wewnętrzny niepokój pozostał. Zacząłem dużo się modlić, byłem już nawet zły, pytałem Boga  - "chłopie czego Ty ode mnie chcesz". Podczas kolejnej nieprzespanej nocy zacząłem oglądać filmy na youtube. Napatoczyła się "Wielka Cisza", obejrzałem. Pomyślałem wtedy w sumie to pojechłabym na jakiś survivalowy weekend to takich mnichów, oderwać się od świata, odpocząć, zreserować.
6 lutego, rano wyszukałem zakon o którym był film, wszedłem na ich stronę internetową i wyszukałem listę kartuzji, wybór padł na Parkminster, nic o tej kartuzji nie wiedziałem, ale na ich stronie internetowej fajna muzyczka leciała wiec mój wybór padł na nich. Bez zbędnego owijania w bawełnę napisałem, że chciałbym przyjechać do nich na kilka dni, nic więcej nic mniej.
Jeszcze tego samego dnia odpisał mi o. Albert Maria, grzecznie poprosił o wypełnienie ankiety.
Uśmiechnąłem się w duchu do siebie, ale równie grzecznie wypełniłem całą ankietę i odesłałem, skombinowałem dwie opinie i czekałem na termin urlopu img/smilies/smile
Po paru dniach dostałem wiadomość ze mogę przyjechać po 17 kwietnia, ale zwykle taki pobyt trwa 30 dni. Powiedziałem sobie OK, jadę.
17.04 dotarłem do kartuzji. Po pierwszym dniu wiedziałem że to jest to czego szukałem. Tam poszedłem znowu do spowiedzi, kóra była inna niż wszystkie dotychczasowe w moim życiu, tam pokazano mi Boga, takiego jakim On jest , nie jakim ja go widzę. Tam się w nim po ludzku zakochałem i dlatego chce do kartuzji wrócić jak najszybciej.

W tym miejscu podziękujcie ze mną Maryi, bo to dzięki Niej grudniowe słowo stało się ciałem.

Ostatnio edytowany przez krzychu (2013-07-22 22:37:57)

 

#22 2013-07-22 22:43:00

JESUSmyLOVE
Gość

Re: Kartuzi

no tak, niezbadane są ścieżki naszego Pana img/smilies/smile chwała Mu za Twoje powołanie. i dzięki za piękne świadectwo.
bardzo pociągające jest takie życie, odcięcie od świata, wszystkie swoje myśli i uczucia skierowane ku Bogu. to jest to img/smilies/smile

 

#23 2013-07-22 23:27:48

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

z tym odcięciem od świata to nie do końca jest tak jak nam się z zewnątrz wydaje.

wiecie, w pewnym momencie sam zacząłem się zastanawiać nad tym czy aby znowu nie myślę tylko o sobie, mając w perspektywie zapewnienie sobie ciepłego kącika w raju.
w rozmowie z ojcem magistrem  podjąłem temat i oto co mi powiedział:

bezowocne byłoby oddanie się Bogu i zadbanie tylko o zbawienie własnej duszy, dlatego kartuzi idą dalej, porzucając dotychczasowe życie, poświęcają wszystko aby w cichości celi prosić nieustannie za tymi, których zostawili za murami kartuzji. To wielka tajemnica Bożego miłosierdzia, ale dopiero po drugiej stronie będzie nam dane zobaczyć owoce naszej modlitwy.

kartuzi wiedzą to od wieków, nie tak dawno przypomniała o tym Mała Tereska z Lisieux.

dziś w każdym kartuskim klasztorze co najmniej raz w tygodniu cała wspólnota ofiaruje msze święta o pokój na świecie, mnisi nieustannie swoją modlitwą ogarniają cały kościół, zarówno wschodni jak i zachodni,  modlą się za chorych, konających, ale także za grzeszników i niewierzących. każdy indywidualnie może przesyłać do klasztoru prośbę o modlitwę, bez względu na wyznanie, trafiają one na wielką tablicę przy wejściu do kościoła,  każdy mnich, zabiera taką intencję ze sobą i kładzie na ołtarzu Pana wraz ze swoją osobistą modlitwą.

Ostatnio edytowany przez krzychu (2013-07-23 13:13:27)

 

#24 2013-07-22 23:53:21

fabienne
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Puck

Re: Kartuzi

Mocny zakon.Czytam z ogromnym zainteresowaniem.

Offline

 

#25 2013-07-23 00:01:01

krzychu
Gość

Re: Kartuzi

Owca napisał(a):

Krzychu, cieszę się piszesz o tym wszystkim, dzielisz się z nami swoją radością. img/smilies/big_smile Napisz nam jak najwięcej, bo jak sam zauważyłeś, współcześnie mało kto zna kartuzów "od środka".
Mnie najbardziej interesuje Liturgia Eucharystyczna. Rozumiem, że koncelebra i języki narodowe nie istnieją w rycie kartuskim. Więc pytanie, czy bardzo różni się od rytu nadzwyczajnego tzw. trydenckiego? Coś zwróciło Twoją uwagę?
Edit:
Przeglądnęłam stronki które zalinkowałeś. Kartuzi celebrują jednak Novus Ordo?
A zdjęcia ze strony Parkminster są zajedwabiste!

po soborze watykańskim II, kartuzi przedstawili swoje księgi liturgiczne ze stosownymi zmianami, dostały one pozytywną opinie kongregacji, jednakże po dzień dzisiejszy nie zostały oficjalnie zatwierdzone. zdjęcia które widziałaś zostały zrobione podczas mszy konwentualnej odprawianej wg rytu kartuskiego dostosowanego do wytycznych Vaticanum II, jednakże sa kartuzje (np. kartuzje francuskie, czy niemiecka marienau), które w dalszym ciągu używają przedsoborowych niezmienionych ksiąg.
generalnie zmodyfikowaną formę rytu kartuzi używają przy mszach wspólnotowych. natomiast prywatne msze ojców odbywają się zawsze wg czystego rytu kartuskiego.

Pytasz o różnice w rytach:

nie jestem specem, z zauważalnych dla mnie różnic wymienię następujące:

przed rozpoczęciem mszy, celebrans pada na twarz przed ołtarzem (i nie należy tego porównywać do modlitwy u stopni ołtarza)
następnie w zakrystii przygotowywane są dary ofiarne (coś podobnego jak w kościołach wschodnich)
po czym rozpoczyna się msza, mnisi śpiewają introit, celebrans odmawia w tym czasie modlitwę u stopni ołtarza,
w uroczyste msze następuje procesyjne pokropienie wodą święconą podczas ąpiewu antyfony asperges me,
w dalszym ciągu msza odbywa się z serwerem - bratem który podczas modlitwy eucharystycznej trzyma zapaloną świecę przed ołtarzem
dary wnoszone są na ołtarz procesyjnie przez akolitę, którego ręce przykryte są specjalnym płótnem, tak że nie ma on kontaktu z darami ofiarnymi.
wszystkie modlitwy eucharystyczne odmawiane są po łacinie w ciszy. podczas podniesienia tylko hostia jest unoszona do góry.
na końcu mszy nie ma błogosławieństwa.
to tyle co zauważyłem wszystko powyższe jest zachowane również w zmodyfikowanej formie rytu. nie jestem w stanie nic powiedzieć o samych tekstach modlitw eucharystycznych, bo zawsze odmawiane są w ciszy. na pewno credo i gloria w jednym miejscu różnią się tekstem bo notorycznie się w tam myliłem img/smilies/smile

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo