'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2010-11-02 16:04:13

Ana
Gość

Matura a zakon

Zgromadzenia, które przyjmują z powołania, nie z świadectwa nauczania!
Dziewczęta znacie zgromadzenia, które nie przyjmują tylko po maturze? Ja znam kilka, proszę pierw zacznijcie od siebie.img/smilies/big_smile

Aaa i jeszcze coś ode mnie, pytając się co niektórych sióstr o świadectwo ukończenia szkoły to raczej nie mają na to względu ważne jest powołanie dziewczyny. A co o tym sądzicie?

Ostatnio edytowany przez Ana (2010-11-02 16:07:27)

 

#2 2010-11-02 16:11:28

jutrzenka
Użytkownik
Imieniny: 25.06.
Urodziny: 01.05.
Skąd: Wlkp

Re: Matura a zakon

tak, powołanie jest najważniejsze, ale wybierające pewne konkretne wspólnoty warto pamiętać o tym jaki mają charyzmat, do czego konkretnie są powołane siostry bo wykształcenie bywa niejednokrotnie nieodzowne do realizacji działalności danego zgromadzenia.


"Mówisz, że ogarnia cię lęk i pewna nieufność co do przyszłych losów. Czy nie wiesz tego, że Pan jest zawsze z tobą i że nasz nieprzyjaciel nic zdziałać nie może przeciwko temu, kto postanowił zdecydowanie we wszystkim należeć do Jezusa?"o.Pio

Offline

 

#3 2010-11-02 17:52:40

Ana
Gość

Re: Matura a zakon

Czytałam na kilku stronach zgromadzeń, że dziewczyna musi mieć ukończoną maturę, więc bez matury dziewczyna nie ma szans do takiego zakonu.  Ja akurat spotykam zgromadzenia, gdzie matura nie ma nic do powołania. Choć nie wszędzie.

 

#4 2010-11-02 18:41:16

Śliwka
Użytkownik

Re: Matura a zakon

no właśnie... a co gdy powołanie wymaga "przeczekania", albo zawalczenie o nie chociażby przez przyłożenie się i pokonanie się w formie zdania matury, której to zdawania wcale się nie planowało? to co to znaczy, że takie zgropmadznie nie kieruje się "powołaniem" tylko zapotrzebowaniem? nie sądzę... sądzę, że to, że jako wymaganie stawia się czasem zdanie matury, to poza względami praktycznymi, jak właśnie w przyszłości podjęcie studiów, może też chodzić o taką dojrzałość, która jest po prostu zwykłym spełnianiem swoich obowiązków i stawianiem sobie wyżej poprzeczki, niż byłoby mi wygodnie... chyba też tak może być, no nie?? img/smilies/smile


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#5 2010-11-03 11:01:37

Marietta
Gość

Re: Matura a zakon

To było 100 lat temu, bez przesady... Przeciez matura to nie jest chyba aż tak wielki problem - wystarczą 3 podstawowe egzaminy, opierające się w dużej mierze na logicznym myśleniu i umiejętności czytania ze zrozumieniem. Umiały pisać te święte? Umiały. Czytać też umiały :] Wiem, wiem, świętym można być nawet jako analfabeta, ale patrząc na reali epoki, w której żyjemy, średnie wykształcenie jest czymś normalnym, wręcz obowiązkiem. Tylko rozgraniczmy- nie chodzi mi o jakąś apoteozę nauki, stawiania wykształcenia na I miejscu, które powinno należeć do Boga. Wiedza ma nam pomóc, ma być środkiem, nie celem. Nasza wiara ma być światła. Ale nikt nie będzie wymagał raczej studiów wyższych. Może za 70 lat, to się zmieni...
Może jestem z surowa, ale brak matury w I dekadzie XXI w. świadczy raczej o lenistwie. Jeżeli nie masz zdolności, to uwierz, że wszystko można wypracować. Poświęć panu swoje trudy związane z nauką, zdaj tę maturę i wstąp do zakonu. Argumenty z czasów wyżej wymienionych świętych nie mogą tu być pomocne. Analogicznie bowiem - przyjętoby dziewczynę w wieku 16 lat czy mniej? Sama sobie odpowiedz.
P.S. Nie odbieraj tylko tego jako ataku. To po prostu moje skromne zdanie img/smilies/smile

 

#6 2010-11-03 21:49:00

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Matura a zakon

z tego co ja wiem , interesowałam się tym tematem od lat ok 10...
czesto jest wymog matura.Ale to kwestia indyw. czesto przyjmuja bez matury, a mozna ją zrobic po nowicjacie. oczywiscie lepiej jest zrobic wczesniej, bowiem w zakonie wiadomo praca obowiazki...zycie wspolnotowe... a takto mozna bylo by zaczac isc na studia po formacji.Ale znam siostry ktore wlasnie po nowicjacie zdawały mature. Ale musialy pelno lektur czytac, 2 grube ksiazki  kuc biologi... jedna nawet musiala sie ang.uczyc od  podstaw gdyz nigdy nie miala j.obcego w szkole...
Bliska mi siostra po 30 zdawała mature, gdyz pozniej wstapila do zakonu..
ale jak widac wszystko jest mozliwe.


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#7 2010-11-03 22:49:49

Malgos
Gość

Re: Matura a zakon

Wydaje mi sie, ze wiekszosc zakonow, zajmuje sie bardziej powolaniem niz matura. Przynajmniej w tym, w ktorym jestem wazniejsze bylo dla siostr rozeznanie razem ze mna mojego powolania i miejsca w tym zgromadzeniu a nie matura.
Wierze, ze wiekszosc zgromadzen patrzy na to w ten sposob, w pewnym momencie to moze byc wazne jesli chodzi o dzialanie misyjne, jednak nie jest to najwazniejsze. I zawsze po nowicjacie mozna studiowac lub skonczyc szkole czy zdobyc zawod aby w pelni osoba mogla podjac dzialanie misyjne.

 

#8 2010-11-03 23:26:30

Enieledam
Gość

Re: Matura a zakon

Zgadzam się, że sam temat jest już sugerujący, jakoby zgromadzenia przyjmowały nie z powołania. Wierzę, że nie jest to prawdą, a sama nie spotkałam się z tym, żeby wyznacznikiem powołania byo wykształcenie. Siostry najpierw rozmawiają i przyglądają się osobie (rozeznają) jej powołanie, a dopoero potem jest mowa o wymaganiach do danego zgromadzenia. I nie czarujmy się - skoro w większości zawodów wymaga się wyższego wykształcenia (przepisami i wymogami) to w jaki sposób taka dziewczyna, która nie jest w stanie zdać matury i zdobyć wykształcenia, miałaby realizować swoje powołanie w danym zgromadzeniu? Powiecie, że np. kucharka nie potrzebuje dyplomu - może i tak, ale ile potrzeba kucharek w jednej placówce? W domach zakonnych jest siostra w kuchni, ale bardzo często jest to przydzielone na jakis czas stanowisko (może nią być zarówno katechetka, dyrektorka czy pracownik socjalny, którym akurat wypadnie dyżur).
Są zgromadzenia habitowe, które zajmują się specyficzną pracą - kształceniem dzieci, katechizacją, prowadzeniem domów dziecka, ośrodków interwencji, domów pomocy społecznej, szpitali, ośrodków opiekuńczo-wychowawczych, burs, sekretariatów kurii czy sądów kościelnych - chciałybyście, żeby tam pracowały osoby bez kwalifikacji? Nawet prawo na to nie pozwala.
Poza tym, z doświadczenia wiem, że placówki, gdzie brakuje sióstr i kierownicze stanowiska "oddaje się" ludziom świeckim, a siostry pozostają jako kucharki, księgowe, intendentki czy opiekunowie nocni, bardzo szybko stają się zakonne i katolickie tylko z nazwy. Stąd jest potrzeba mądrych i wykształconych osób na placówkach prowadzonych przez zgromadzenia. Ale nie spotkałam się z tym, żeby komuś siostry odmówiły przyjęcia tylko dlatego, że nie zdał matury. Powodem może być deficyt intelektualny, świadczący o przeszkodach do życia zakonnego, ale nie to, ze ktoś wybrał szkołę zawodową albo nie podszedł do matury - jak już pisałyście, często wysyła się kandydatki do szkół dla dorosłych (w znanym mi zgromadzeniu jest to przed nowicjatem), a po nowicjacie siostry poejmują studia na akutualnie potrzebym kierunku, do którego mają choć trochę zacięcia.

Podsumowując, moim zdaniem krzywdzące jest twierdzenie, że zgromadzenia odmawiają przyjecia powołanym tylko z powodu braku matury - może tak to wygląda z boku, ale raczej w większości przypadków prawdziwy powód jest inny, a nie każdy kandydatka jest na tyle dojrzała, by umieć się do tego przyznać (woli zwalić na brak papierka niż na własną niedojrzałość czy nieodpowiednią motywację wstąpienia).

W dzisiejszych czasach w Polsce poziom nauczania sie obniżył, a absolwentów szkół wyższych jest zatrzęsienie - dzisiejszy licencjat ma taką samą wartość co w latach 80 matura. Stąd podnoszenie wymagań w zawodach i stąd wymagania zakonów. Ale ja znam zarwóno siostrę psychologa - specjalistę do spraw przeciwdziałania przemocy w rodzinie, katechetkę, teologa duchowości i absolwentkę zarządzania pomoca społeczną - jak i siostrę magazyniera - tylko po szkole średniej (bez matury) i kursie - obie są super, choć w różne sposoby realizują charyzmat.

 

#9 2010-11-03 23:48:46

Enieledam
Gość

Re: Matura a zakon

aniołeczek napisał(a):

chciałabym poznać siostry które sie nie przywiązują uwagi do matury...

Aniołeczku, przyjęcie do danego zgromadzenia to indywidualana sprawa. Może być tak, że dana osoba nie ma matury i zostanie przyjęta choć zgromadzneie na oficjalnych stronach podaje, że wymaga matury. Może być też tak, że zgromadzenie nie wymaga matury, a osoba nawet po studiach nie bedzie przyjęta. Pan posyła do konkretnej wspólnoty, stąd inna po prostu nie może osoby przyjąć. Dlatego nie ma sensu podawanie konkretnych zgromadzeń, bo tak jak z wiekiem, jest to sprawa do indywidualnego rozeznawania z przełożonymi img/smilies/smile

No, chyba że chodzi o jakąś niedyspozycję intelektualną, która może być odbierana przez zgromadzenia jako przeszkoda - w takich przypadkach tylko ograniczona ilość zgromadzeń przyjmuje.

Czyli zgromadzenia nie szuka się na zasadzie, gdzie mnie przyjmą, ale gdzie ja mogłabym się realizować i najpełniej odpowiedzieć na wezwanie Pana. Szuka się charyzmatu, pola działalności, który pociąga, Założyciela, który przyciąga serce, ludzi, do których czuje się posłanym. A po znalezieniu wspólnoty, poznaje się ja bliżej i rozeznaje, czy to ta - jak dochodzi się do wniosku, że owszem, to rozmawia się z przełożonymi i wspólnie rozeznaje powołanie. Może się okazać, że to jednak nie to zgromadzenie, ale np. przy okazji poznaje się to właściwe albo siostry wskazują wspólnotę o podobnym charyzmacie. Pan Bóg prowadzi różnymi drogami - czasem od furty do furty, żeby przekroczyć próg klasztoru.

Ostatnio edytowany przez Enieledam (2010-11-03 23:57:14)

 

#10 2010-11-04 00:03:51

zofija
Gość

Re: Matura a zakon

Ja przepraszam na początku za to co napiszę, bo można to różnie odebrać.
Jak parę osób wie, jestem w klasie 2 LO, przy czym powinnam być w 3 ale nie zdałam w 1 klasie.
Zmieniłam szkołę mając nadzieję, że będzie lepiej, bo nie dogadywałam się z nauczycielką z matematyki, nie umiała mnie nauczyć czyt. jej tłumaczenie było dla mnie niezrozumiałe. Nie mam zamiaru się tutaj usprawiedliwiać ani nic w tym rodzaju. Ale w gimnazjum moja "nauczycielka" na lekcje przychodziła by poczytać gazetę, poszperać w necie i wypić dobrą kawę. Moja klasa robiła co chciała. Czasem się zdarzyło, że wytłumaczyła coś, zrobiła na pseudoklasówce jedno zdanie i na koniec roku cała klasa miała 4/5. Ale jej mąż był dyrektorem więc skargi guzik dawały. Mam takie tyły, że nie jestem w stanie opanować materiału i nie dlatego, że jestem głupia bo nie jestem.
Nie mam problemów z pamięciom, gdyby nie matematyka i fizyka nie musiałabym się wogóle uczyć, wystarczył by sam fakt, że pojawiam się na lekcjach.
Wracając do sprawy.
I jest sprawa, że czuję to, wiem czego chcę w życiu - czego chce ode mnie Pan. Nie jestem głupią smarkulą i uważam siebie za dojrzałą, rozsądną osobę. Ale co mi z tego, że nie mam matury ? Dla niektórych zgromadzeń zakonnych papiery są istotne.
Wątpię, że zdam do 3 klasy, nie mówiąc już o maturze.
Więc co, papierek ma decydować o moim "mieć" lub "nie mieć" powołania ? Ma być wyrocznią ?
Nie zgodzę się z tym co któraś poprzednio napisała , często jest też tak, I NIE MÓWIĘ TU O SOBIE, że dziewczyny są mało zdolne, mają braki, problemy i nie są w stanie skończyć szkoły.
W zakonie nie potrzeba jedynie osób mających wyższe wykształcenie kierunkowe, oczywiście rozumiem , że do pracy z dziećmi niepełnosprawnymi umysłowo, nie pójdzie osoba po szkole zawodowej o zawodzie kucharz. Ale to nie jest powód do dyskryminacji.
Taka osoba może być świetną kucharką, uwielbiać sprzątać, zajmować się ogrodem, mieć dryg do robienia zakupów czy być na furcie. Może wykonywać wiele różnych prac.

Sa to ograniczenia dzięki którym w niektórych przypadkach powołanie się grzebie w gruzach.

Jeżeli o mnie chodzi, dobrze by było podejście mieć indywidualne. A nie, że od kilku znajomych słyszałam, że zostali odsyłani by robić szkołę i dopiero przyjść z papierami a teraz zapraszają na rekolekcje 2011. No bez przesady. Od czegoś takiego może pęknąć serce, dosłownie.

Szukam swojego miejsca, bo może Pan pokazuje mi, że SS. Elżbietanki to nie moje miejsce.
Póki co módlcie się za mnie, bym odnalazła swoje miejsce. W środę za tydzień jadę do pewnego zgromadzenia, może właśnie tam odnajdę upragniony spokój serca. Przepraszam za brak związku z tematem.

Przytulam Was wszystkich do serca. Dobranoc img/smilies/wink :*

 

#11 2010-11-04 00:11:01

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Matura a zakon

Podpisując się wszystkimi możliwymi kończynami pod wszystkim, co napisała w tym watku Enieledam,
chciałabym zapytać o coś, co mnie intryguje od samego początku:

dlaczego niektórym piszącym tu  - jak się przynajmniej zdaje  - tak bardzo zależy na tym potwierdzeniu, że można być przyjętym  i bez matury?

Nie rozumiem w sumie, w czym problem. Proszę dopowiedzieć, jeśli możecie. Proszę mi pomóc ogarnąć sprawę.
Czy chodzi o to, że ktoś chciałby wstąpić jeszcze przed maturą? (nie czekać, bo się serce rwie, woli maturę zrobić potem, będąc już "wewnątrz", w wytęsknionym zgromadzeniu? Ale  i potem będzie trudniej, więcej obowiązków, mniej czasu)
Czy rzecz polega  tym, że są osoby czujące powołanie, a zainteresowane niezrobieniem matury w ogóle? I dlaczego?
Dlaczego ta matura, zresztą w tej chwili naprawdę mało wymagająca, jawi się jako jakiś straszliwy próg?
A może jeszcze jakiś inny powód? Próbuję zrozumieć tę potrzebę informacji , ale nie wiem, o co chodzi.
Troszkę światła rzuca post wyrażający obawę, że nie jest się w stanie zdać matury... no ale nadal mam wątpliwości.

Nawiasem. Sam tytuł wątku jest skrajnie tendencyjny, o czym może łagodniej pisały już Jutrzenka i Enieledam.  I mnie takie sformułowanie razi. Nie ze względów osobistych, ale obiektywnie - nie jest to tytuł neutralny. Zawiera pewną jaskrawą presupozycję. W sumie można byłoby niestety to sformułowanie uznać za obraźliwe lub prowokacyjne, próbuję jednak założyć, że to mimowolny wypadek.

Ostatnio edytowany przez hannaturno (2010-11-04 00:14:32)


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#12 2010-11-04 00:36:30

tilla
Gość

Re: Matura a zakon

hannaturno - tak tylko odpowiadając na Twoje pytanie, nie wgłębiając się na ile "słuszne" jest wymaganie od kandydatek matury...
Są szkoły, które po prostu nie kończą się maturą. Szkoły zawodowe chociażby (w sumie nie wiem czy jeszcze jakieś).
I tutaj rzeczywiście "zrobienie" matury może być problemem - bo właściwie wymaga zaczęcia nowej szkoły, kończącej się maturą...

 

#13 2010-11-04 01:26:53

Enieledam
Gość

Re: Matura a zakon

tilla napisał(a):

Są szkoły, które po prostu nie kończą się maturą. Szkoły zawodowe chociażby (w sumie nie wiem czy jeszcze jakieś).
I tutaj rzeczywiście "zrobienie" matury może być problemem - bo właściwie wymaga zaczęcia nowej szkoły, kończącej się maturą...

Są i co z tego? Każdy, kto wybiera taką szkołę, ma świadomość, że do matury ona nie przygotowuje, a więc też nie może mieć potem pretensji, że nie może pewnych rzeczy (jak choćby iść na studia). Ale są też szkoły dla dorosłych, żeby mogli tę maturę zdać. I faktem jest, że trzeba przysiąść choć trochę do nauki, a nie obrażać się na kogoś, że ma się braki. Wiecie, na stażu w sądzie poznałam Panią, która mogłaby być moją matką. Była po LO, ale matury nie zdała, bo z pewnych przyczyn została oblana, a potem już się jej nie chciało. Matura nie była jej potrzebna przez 25 lat, aż pewnego dnia wyszło rozorządzenie, że pracownicy sądu muszą mieć wyższe wykształcenie i pojawił się problem. Sama pomagałam tej Pani w jej przygotowaniach do eksternistycznej NOWEJ matury (chodziła na zajecia do nauczycieli). Pracowała, miała syna i obowiązki domowe, a jednak wzięła się za to, czego w młodości nie zrobiła. Matura będzie wymogiem minimalnycm w pracach w każdej działce, poza pracą stricte fizyczną i nie ma co się łudzić.

Dodam tylko, że chyba częściej wśród robotników można było spotkać siostry bezhabitowe - gdyż one ewangelizują przez pracę wśród ludzi. Stąd pewnie i dziś wśród nich jest więcej sióstr pracujących w zawodach o mniejszym prestiżu społecznym.

Wiecie, że formacja sióstr zakłada formację duchową i intelektualną? Że siostra nie może się zatrzymać na pewnym poziomie, a ciągle wzrastać, czytać i studiować (nie koniecznie na uniwersytecie, ale pod okiem innej siostry czy kapłana)?
Wiecie, że w zgromadzeniach czynnych siostry są przenoszone z placówki na placówkę i na różnych stanowiskach pracują? Nie ma już wielu zgromadzeń, w których jest pralnia, szwalnia, piekarnia czy jedna wyznaczona kucharka - zajęcia domowe są dzielone między siostry, ale trzeba pracować na utrzymanie w dziełach. Nawet siostry w zakonach żebraczych muszą mieć pojęcie o prawie w danym kraju, znać języki (to najczęściej zgromadznei międzynarodowe). Siostry muszą być w stanie rozliczać się z powierzonych pieniędzy, czytać lektury duchowe, znać się na liturgii, prawie kanonicznym i dokumentach Kościoła nt własnego powołania - czyli jakiś poziom przygotowania intelektualnego muszą prezentować!


Szachistko, jeszcze słowko do Ciebie. Widzę, że masz w sygnaturze cytat św. Jana Marii Vianneya. Wiesz, że on był słaby w szkole (nie ukrywajmy, był "matołem"!)? Że potwornie ciężko szła mu nauka i z trudem przebrnął przez seminarium? Ale nie mówił, że powinni przestać wymagać od kapłanów wiedzy, tylko siedział po nocach i się uczył, znosił upokorzenia, zostawał na drugi rok i się uczył, miał młodszych i zdolniejszych kolegów, którzy z łatwością pojmowali to, czego on nie był w stanie zrozumieć i się uczył wytrwale. Nie szukał winnych czy łatwiejszej drogi.

Ostatnio edytowany przez Enieledam (2010-11-04 01:39:19)

 

#14 2010-11-04 11:39:14

Ana
Gość

Re: Matura a zakon

Powinnam w temacie napisać znak zapytania nie wykrzyknik, moderator mógłby to poprawić? Z góry dziękuję.

Zaczęłam ten temat, więc napisze od siebie. Wiele dziewcząt mających powołanie ma ten dylemat, i naprawdę nie ma się co dziwić. Nie każdy może skończyć tą maturę(np. ciężko pojmuje, lub jest słaby z niektórych przedmiotów) lub nawet nie ma szkoły średniej.
To fakt nie liczy się matura tylko powołanie.

Mnie nurtuje pytanie o Karmelitanki Bose, dlaczego tylko dziewczęta po maturze przyjmują? Siostry tłumaczą to dojrzałością. Znam siostry klaryski, które nie kończyły matury by być w zakonie kontemplacyjnym. Dlaczego mniszki karmelitanki mają taki wymóg?

Ostatnio edytowany przez Ana (2010-11-04 11:41:34)

 

#15 2010-11-04 11:59:51

Śliwka
Użytkownik

Re: Matura a zakon

BASIK napisał(a):

A co do tematu, to jak Was tak czytam to coraz bardziej zaczynam mieć poczucie, że wstąpienie do zakonu to coś na wzór ubiegania się o pracę i gdzie tu jest Bóg?

Basik, a może jest tak, że rzeczywiście wstąpienie do zakonu jest mniej "romantyczne" niż by się chciało... bo to konkretny wybór, decyzja, podejmowana- ufam, że za każdym razem- z miłości, a miłośc to jak wiadomo także ofiara. to konkretna decyzja na to, że gdy pojawia się takie a nie inne przeszkody, czy WYMAGANIA , to nie zrezygnuję szukając czegoś łatwiejszego, tylko zaufam i włażę trochę pracy, żeby sprostać temu... bo przecież właśnie w tym się objawia miłość, w czynie konkretnym... a nie tylko w pięknej deklaracji, że na pewno Bóg mnie to powołał i nie chce nic słyszeć o żadnym rozwoju, o żadnych wymagania... bo ja wiem, że to Bog mnie to widzi i już... no przecież nie o to chodzi... na tej zasadzie można by zawsze mówić, że wiem, że mnie Bóg do jakiegoś konkretnego zgrodzenie powołjue, mało  tego, wiem, że np do katechezy, więc nie mam zamiaru zmywać naczyć, czy zamiatać, bo ja wiem do czego mnie Bóg powołuje...
może  nawet nie dla zgromadzenie, ale może nawet dla samej osoby powołanej, sytuacja, w której musi trochę się namęczyć, jakoś siebie przezwyciążać, może być bardzo dobrą weryfikacją. to jest zawsze wysiłek, który może być oddany Panu.


Pan cię zawsze prowadzić będzie,
nasyci duszę twoją na pustkowiach.
Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród
i jak źródło wody, co się nie wyczerpie.                                       (Iz 58,11)

Offline

 

#16 2010-11-04 12:16:07

BASIK
Gość

Re: Matura a zakon

Śliwka napisał(a):

BASIK napisał(a):

A co do tematu, to jak Was tak czytam to coraz bardziej zaczynam mieć poczucie, że wstąpienie do zakonu to coś na wzór ubiegania się o pracę i gdzie tu jest Bóg?

Basik, a może jest tak, że rzeczywiście wstąpienie do zakonu jest mniej "romantyczne" niż by się chciało...

mnie do "romantyzmu" daleko, zapewniam.

Śliwka napisał(a):

bo to konkretny wybór, decyzja, podejmowana- ufam, że za każdym razem- z miłości, a miłośc to jak wiadomo także ofiara. to konkretna decyzja na to, że gdy pojawia się takie a nie inne przeszkody, czy WYMAGANIA , to nie zrezygnuję szukając czegoś łatwiejszego, tylko zaufam i włażę trochę pracy, żeby sprostać temu... bo przecież właśnie w tym się objawia miłość, w czynie konkretnym... a nie tylko w pięknej deklaracji, że na pewno Bóg mnie to powołał i nie chce nic słyszeć o żadnym rozwoju, o żadnych wymagania... bo ja wiem, że to Bog mnie to widzi i już... no przecież nie o to chodzi... na tej zasadzie można by zawsze mówić, że wiem, że mnie Bóg do jakiegoś konkretnego zgrodzenie powołjue, mało  tego, wiem, że np do katechezy, więc nie mam zamiaru zmywać naczyć, czy zamiatać, bo ja wiem do czego mnie Bóg powołuje...

A gdzie żeś Ty to wyczytała, że mym zdaniem decyzja o wstąpieniu do zakonu nie jest konkretną decyzją, nie jest ofiarą złożoną z siebie dla Boga i że miłość wg mnie nie stawia wymagań, bo może coś przeoczyłam, albo cierpię na "pomroczność jasną" (taka prezydencka choroba) i rzeczywiście, gdzieś coś takiego wyklikałam.

Może jestem zamknięta w swoim ograniczonym móżdżku, ale jak na razie odbieram to tak jak odbieram, ale spoko poczytam Wasze posty i być może mój horyzont ulegnie poszerzeniu img/smilies/wink

 

#17 2010-11-04 12:51:08

Enieledam
Gość

Re: Matura a zakon

BASIK napisał(a):

A co do tematu, to jak Was tak czytam to coraz bardziej zaczynam mieć poczucie, że wstąpienie do zakonu to coś na wzór ubiegania się o pracę i gdzie tu jest Bóg?

No własnie, jak te zakony i cały ten Kościół mają czelność tak postępować?! Jak przełożeni śmią nie braC pod uwagę zdania BASIK, której Bóg osobiście przekazał, że wykształcenie jest niepotrzebne i nalezy zmienić kryteria?!
img/smilies/wink

Na szczęście Bóg jest na swoim miejscu i czuwa. A Matka Kościół ma pieczę nad Jego oblubienicami i nie poddaje się naciskom img/smilies/smile

Reguły są jasne i jak pisała Śliwka, może warto zmiast się złoscić, wykazać się motywacją i włożyć trochę wysiłku w spełnienie marzenia o zakonie. Od reguł bywają wyjątki, ale te rozpatruje się indywidualnie - nie wydaje mi się jednak, żeby jakiekolwiek zgromadzenie przyjęło osobę bez matury, mającą pretensje o to, że jest ona wymogiem albo domagającą się przyjecia, bo ONA WIE ŻE MA POWOŁANIE. Pokory, zaufania Kościołowi i Bogu, pogodzenia z własnymi ułomnościami i dojrzałości sie wymaga, a nie oburzania się na zasady.

 

#18 2010-11-04 13:33:45

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Matura a zakon

Robi się coraz ciekawiej...

Ana napisał(a):

Mnie nurtuje pytanie o Karmelitanki Bose, dlaczego tylko dziewczęta po maturze przyjmują? Siostry tłumaczą to dojrzałością. Znam siostry klaryski, które nie kończyły matury by być w zakonie kontemplacyjnym. Dlaczego mniszki karmelitanki mają taki wymóg?

O to, Ana, najlepiej byłoby zapytać karmelitanki. Po prostu i bez okrężnych dróg.
Przypuszczam na przykład (bardzo delikatnie rzecz ujmując), że istnieje ryzyko, spore, że jeśli ktoś nie przebrnął przez kilka prostszych szkolnych lektur i podręczników, to i przez dzieła świętego Jana od Krzyża przejść nie zdoła w sposób poprawny teologicznie. Uprzedzając zarzut: nie każdemu dana łaska wlanego poznania, nie ma co liczyć na to jako na oczywistość. Trudno.

Ludzie mają różne zdolności. Nie twierdzę, że dla każdego matura to łatwizna. Przekonują mnie argumenty, które wiążą wysiłek zdobycia matury ze zdolnością do wysiłku, konsekwentnego wysiłku, długotrwałego, takiego, który sporo kosztuje. Podejmowanego także z myślą o służbie Panu Bogu. Trzeba powalczyć o kolejne lata nauki? Spróbujmy powalczyć. Przynajmniej spróbujmy. Wiem dobrze, że to bywa  trudne. Ale jest dla kogo! Sam papier maturalny wartością nie jest, ale mimo niezaprzeczalnego obniżania poziomu – jednak pozostaje sygnałem o pewnych dyspozycjach, nie tylko intelektualnych, ale i osobowościowych.
Przekonuje mnie konieczność (wymogi), by dać dużo z siebie (cóż, skoro ktoś decyduje się na szkołę zawodową, to wie, że do matury jeszcze mu co nieco brak, czyli nie widzę powodu, by „obrażać się” na wymagania). Teraz trochę - tylko trochę - przerysuję: skoro ktoś ma już 18 lat i nie ukończył gimnazjum (jednak tak bywa), ale czuje powołanie, to czy i jego zgromadzenia zakonne powinny przyjąć bez oczekiwań, by jednak uzupełnił wykształcenie?  Proszę się tylko przypadkiem nie czuć obrażanym, tylko rozważyć sprawę. Czasy, w których wystarczała szkoła podstawowa (i niecała), już się skończyły, bo świat się zmienia, mimo rozmaitych zastrzeżeń w skali stuleci podnosi się ogólny poziom. Ba, moja wielka święta patronka (nie z nicka;) przez całe lub prawie całe życie była analfabetką (różnice w źródłach), a przedyktowała ładnych parę ksiąg, ustawiała do pionu papieży itp. i patronką Europy szczęśliwie jest, co nie znaczy, że mnie to usprawiedliwia i zwalnia z pracy związanej z kształceniem się. A jak bardzo mi się teraz nie chce...

Aha. Nie twierdzę, że matura jest ważniejsza od powołania. To byłby kompletny absurd. Ale i prawo kanoniczne wskazuje na pewne ludzkie predyspozycje (ta nieszczęsna dojrzałość…), wymagane przy przyjmowaniu kandydatek. Matura jest zapewne tylko – umownie – jednym z niedoskonałych narzędzi oceny pewnego poziomu gotowości…  Skoro, jak pisze Enieledam, pewne wymogi są zatwierdzone przez Kościół (jego prawo), to i  ja się nie podejmuję dyskutować z tymi ustaleniami, bo nie współbrzmią z oczekiwaniem. Nie krzyczę: zmieńcie wreszcie prawo! Biorę jednak pod uwagę indywidualne rozpatrywanie sytuacji i na pewno odróżniam niewyuczalnego prawie analfabetę od osoby, której właśnie tym razem nieszczęśliwie powinęła się noga na matematyce.

PS  A dlaczego aby być kapłanem, trzeba mieć maturę i nie tylko? Przecież święty Piotr nie skończył klasycznego liceum, no nie? Przecież chłopak czuje najświętsze powołanie i jest pobożny, więc czemu każecie mu jeszcze studiować? Że co, że może kobiety się mierzy inną miarą? To się nazywa redukcja do absurdu. Ale może otworzy nas na kolejną perspektywę. Oby nieabsurdalną.





.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#19 2010-11-04 18:17:19

b.
Gość

Re: Matura a zakon

Chciałam tylko dodać, że ważny jest nawet sam czas pobytu w szkole średniej (LO, czy jakiejś innej), czas poświęcony nauce, poznawaniu, także poznawaniu siebie i ludzi, nabywanie tzw. 'obycia w świecie', czas przygotowań do matury (którą dziś nie tak trudno zdać..) - te wszystie procesy, które zachodzą w czasie, którego nie warto gdzieś pominąć albo 'przespać'. Przynajmniej tak wspominam czas mojego LO, jako szkołę życia na różnych płaszczyznach.

Swoją drogą, teraz mamy trochę takie czasy, że każdy 'musi' mieć maturę i przez to poziom się obniża, jak zostało wspomniane, i to mi się akurat niezbyt podoba.

 

#20 2010-11-04 20:02:57

Enieledam
Gość

Re: Matura a zakon

Tak odnośnie czasu. Wiecie, znam parę osób, które po skończeniu zawodówki zapragnęły (wcale nie przymuszone przez pracodawcę) podjąć naukę w szkole wieczorowej i zdać maturę - tak same dla siebie. Może więc jest coś takiego, że ludzie dojrzewają do pewnych rzeczy - nie każdy musi od razu wybrać LO czy technikum. Szkoły wieczorowe czy inne dla dorosłych też przecież są dla ludzi. A że to niby marnowanie czasu, jak kogoś z klasztoru "odeślą", żeby robił maturę (a niektórych na studia)... Może właśnie taki czas jest potrzebny, by dojrzeć, zacząć patrzeć inaczej - choćby przestać odnosić wszystko do siebie, myśleć bardziej pozytywnie i uczyć się wytrwałej, codziennej pracy. W końcu życie to nie wielkie dokonania i wyjątkowe wybory, a codzienne zmagania i ledwo dostrzegalne decyzje - dorosłość to wierność wyborom i ideałom, ale w szarej rzeczywistości zwykłych dni.

Jak już pisałam - nie wierzę, by w jakimkolwiek zgromadzeniu odrzucono dziewczynę tylko ze względu na brak wykształcenia. Bóg powołuje i daje łaskę do realizacji powołania - ZAWSZE! Tylko my czasami nie chcemy usłyszeć, gdzie powołuje (bo już sobie zaplanowaliśmy albo wiemy lepiej), nie umiemy zobaczyć, że nawet negatywna odpowiedź ma sens i prowadzi na właściwe miejsce.

Pan Bóg prowadził Izraelitów 40 lat !!! przez pustynię, a przecież mógł krócej...

 

#21 2010-11-04 22:30:28

kalinka
Użytkownik

Re: Matura a zakon

O ile pamiętam to ode mnie wymagało się przywiezienia do zgr.opinii proboszcza lub katechety i metryki chrztu.Nic nie słyszałam o świadectwie maturalnym.Jeśli  jest gdzieś wymagane to z pewnością ma to swoje uzasadnienie.
Czy jednak na tej podstawie tzn. posiadania świadectwa maturalnego rozpoznaje się powołanie?jakaś bzdura.
Może to być jedynie przeszkodą .Poważniejszą  przeszkodą  jest według mnie brak zdrowia.Pracy w zgromadzeniach nie brakuje.Pranie,gotowanie,sprzątanie,szycie,haftowanie....

Offline

 

#22 2010-11-05 00:12:30

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Matura a zakon

Wiecie co? Dałam się zaskoczyć. Włożyłam jakieś pół wieczoru w przeglądanie stron internetowych różnych zgromadzeń (żeńskich). I jeśli chodzi o warunki przyjęcia, to rzecz wcale nie wygląda tak dramatycznie, jak można byłoby przypuszczać po lekturze postów. Nie wszystkie siostry publikują te warunki w Internecie. Ale kiedy takie informacje już są, to doprawdy w 90% (tego, co znalazłam) NIE pisze się o maturze. Znalazłam, choć nie bez trudu, wymóg ukończenia "jakiejś" (tak piszą)  szkoły średniej (no, więc chyba można ukończyć liceum czy technikum bez matury). Są zgromadzenia, w których na starcie wystarcza gimnazjum (owszem, zdziwiłam się). Są zgromadzenia, gdzie - jeśli wierzyć Internetowi -  wystarczy mieć 15 lat (i tu już moje przeogromne zdumienie)...

Przykłady:
klaryski w Ząbkowicach:   "wykształcenie odpowiadające ogólnemu poziomowi w danym kraju - w Polsce: przynajmniej szkoła średnia";
misjonarki Chrystusa Króla: "Do Zgromadzenia przyjmujemy kandydatki po ukończeniu szkoły średniej, po maturze, w wieku od 19- 30 lat" -  i to jedno z niewielu zgromadzeń, ktore deklaruje oczekiwanie matury;
podobnie paulistki: "Zgromadzenie przyjmuje kandydatki w wieku od 18 do 30 lat z wykształceniem średnim po maturze";
eucharystki: "Wskazane jest ukończenie jakiejś szkoły średniej",
benedyktynki misjonarki: "przynajmniej piętnasty rok życia i gimnazjum";
misjonarki szkoły: "Każda osoba jest inna, jedna wstępuje po maturze i studiuje już jako misjonarka, inna przychodzi dopiero po studiach. Są też siostry, które nie mają nawet matury. Niezależnie od rodzaju "działalności zewnętrznej" wszystkie jesteśmy jednakowe jeżeli chodzi o powołanie i konsekrację zakonną".

Wnioski z przeglądu stron internetowych: miłe Panie, nie dramatyzujmy, rzecz może wyglądać inaczej niż się wydaje, chyba nie warto z góry czuć się dyskryminowaną, jak to gdzieś wyżej przeczytałam.

A już doprawdy dziwne byłoby uważać maturę za KRYTERIUM przesądzające o powołaniu (na zasadzie: nie masz matury, nie masz powołania).  Choć brak wykształcenia lub zdolności zdobycia wykształcenia może być przeszkodą - i to rozumiem.

Ostatnio edytowany przez hannaturno (2010-11-05 01:09:32)


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#23 2010-11-05 10:53:02

Albercik75
Gość

Re: Matura a zakon

Wiem tylko, że Prawo Kanoniczne mówi o konieczności ukończenia 17 lat, by rozpocząć Nowicjat zakonny, bo przy złożeniu ślubów TRZEBA być pełnoletnim.

 

#24 2010-11-05 12:42:15

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Matura a zakon

Albercik75 napisał(a):

przy złożeniu ślubów TRZEBA być pełnoletnim.

Oczywiście, że trzeba być pełnoletnim. Co nie ma bezpośredniego związku z maturą.
Jest za to inna ciekawa sprawa - na inny, ale  spokrewniony wątek, edukacyjny,  i to najlepiej przy wsparciu prawnika. Otóż w Polsce istnieje obowiązek szkolny, czyli obowiązek nauki szkolnej do ukończenia 18 lat. W związku z tym zapewne 16-latka przyjęta do jakiegoś zgromadzenia (za zgodą rodziców, rzecz jasna)  i tak do szkoły chodzić musi, co matury nie wyklucza. Ale to już inna bajka, niech zgłębia ten, komu zależy  - mam więcej niż 18 lat i do zakonu się nie wybieram:)


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#25 2011-01-08 15:58:43

Boże stworzenie
Gość

Re: Matura a zakon

ostatnio kolega zadał mi pytanie, czy znam jakieś zakony męskie, które przyjmują po gimnazjum (od 16 roku życia)?
Znam tylko dwa:
-Michalici
-Bracia Serca Jezusowego

A może znacie jeszcze inne zgromadzenia męskie, które, nie wymagają ukończenia szkoły ponadgimnazjalnej, zdania, matury, osiągnięcia pełnoletności przed wstąpieniem? (pragnę podkreślić - MĘSKIE WSPÓLNOTY)

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo