'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#26 2008-09-06 19:42:01

klapciu
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

piccolina napisał(a):

Wystarczy popatrzeć na osoby, który przyjmują komunie podczas mszy świętej na maszy papieskiej i od samego papieża. Jedni przyjmuja na rękę jedni do ust i wygląda to całkiem naturalnie. Dlatego skoro papież daje komunię i na ręke i do ust to znaczy, że obie te formy są dozwolone. Gdyby tak nie było, nie można by było komununi przyjmować na rękę od papieża

Z tego co słyszałam (czytałam na onet.pl, więc to może nie być wiarygodna informacja) to ostatnio papież udziela komunii tylko do ust, nie na rękę...

 

#27 2008-09-07 07:22:26

(nie)poukładana
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Jan Paweł II też był przeciwnikiem przyjmowania Komunii na rękę (tak jak wcześniej wspomniany Benedykt XVI teraz). Wiadomo, że świat Piccolina idzie do przodu, ale nie zawsze zachodzą w nim zmiany na lepsze, prawda? Bo diabeł szczególnie miesza w życiu wierzących. Mam nadzieję, że kiedyś tylko nie przyjdzie nam całkiem zrezygnować z klęczenia w trakcie Mszy Świętej, na rzecz siedzenia, stania czy też tańców, bo to teraz takie "modne" i można przez to wielbić Boga (itd) i że kapłani nie przestaną udzielania Komunii do ust.

Wklejam artykuł z jednej ze stron, bo boję się, że nam zginie w sieci jak to kiedyś było z inną stroną:

Historia praktyki Komunii na rękę

Szczegółowa analiza dostępnych świadectw z historii Kościoła i z pism Ojców nie wspiera tezy, że Komunia na rękę była powszechną praktyką, która została stopniowo wyparta i zastąpiona przez Komunię udzielaną do ust.

KS. PAWEŁ MCDONALD

Rzekoma historia praktyki udzielania Komunii na rękę jest zwykle przedstawiana w sposób następujący: Począwszy od ostatniej wieczerzy i w czasach apostolskich Komunia św. była oczywiście rozdawana na rękę. Tak samo było w epoce męczenników i w złotym wieku Ojców oraz liturgii, po pokoju Konstantyna. Komunia była rozdawana wiernym na rękę tak, jak się to czyni obecnie (w bardziej "otwartych" i "nowoczesnych" obszarach Kościoła). Praktyka ta była powszechnym zwyczajem aż do co najmniej X wieku. Stanowiła więc normę przez ponad połowę istnienia Kościoła.

Twierdzi się, że wspaniały przykład tego można znaleźć w tekście św. Cyryla Jerozolimskiego (313-386), w którym radzi on wiernym, by "uczynili ze swych rąk tron dla przyjęcia Króla [w Komunii św.]". Św. Cyryl zaleca też wielką troskę o każdą cząstkę Ciała Pańskiego, która mogłaby pozostać na rękach, pisząc, że jeśli nie pozwolilibyśmy upaść na ziemię pyłkowi złota, o wiele większą troskę powinniśmy wykazywać względem Ciała Chrystusa.

Według rozpowszechnionego tłumaczenia, zmiana w sposobie przyjmowania Komunii dokonała się w następstwie pewnych wypaczeń doktryny w okresie średniowiecza (...). Chodziło rzekomo o przesadną bojaźń Bożą i związane z tym nadmierne podkreślanie znaczenia grzechu, sądu i kary oraz akcentowanie Bóstwa Chrystusa, przy równoczesnym negowaniu lub przynajmniej pomniejszaniu Jego człowieczeństwa. Twierdzi się też, że kładziono wówczas zbyt wielki nacisk na rolę kapłana w świętej liturgii oraz utracono poczucie wspólnoty, którą jest Kościół.

Według wspomnianego wyjaśnienia, z powodu nadmiernego nacisku na cześć należną Chrystusowi w Eucharystii i zbyt rygorystycznego podejścia do kwestii moralnych, przyjmowanie Komunii stawało się coraz rzadsze. Uważano, że wystarcza spoglądanie na Hostię św. podczas podniesienia. (...)

W takiej atmosferze i w takich okolicznościach praktyka Komunii na rękę zaczęła być rzekomo ograniczana. Rozwinął się (a raczej został narzucony) zwyczaj umieszczania przez kapłana konsekrowanej Hostii bezpośrednio w ustach wiernych.

Konkluzja jest raczej jasna: powinniśmy wykorzenić ten zwyczaj, którego korzenie odnaleźć można w wiekach ciemnych. Powinniśmy zabronić lub przynajmniej zniechęcać do tej praktyki, nie pozwalającej wiernym "brać i jeść", powracając do pierwotnego zwyczaju Ojców i Apostołów: Komunii na rękę.

Brzmi to bardzo przekonująco - niestety jednak nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Święty Sobór Trydencki ogłosił, że zwyczaj, zgodnie z którym kapłan celebrujący Mszę udziela Komunii sam sobie (własnymi rękami), a świeccy wierni otrzymują ją od niego, wywodzi się z Tradycji apostolskiej.

Bardziej szczegółowa analiza dostępnych świadectw z historii Kościoła i z pism Ojców nie wspiera tezy, że Komunia na rękę była powszechną praktyką, która została stopniowo wyparta i zastąpiona przez praktykę Komunii udzielanej do ust.

Nieubłagana wymowa faktów

Papież św. Leon Wielki (440-461) już w piątym wieku jest wczesnym świadkiem tradycyjnej praktyki. W swych komentarzach do szóstego rozdziału Ewangelii według św. Jana mówi o Komunii do ust jako o panującym wówczas zwyczaju: "Przyjmuje się do ust to, co uznaje się przez wiarę". Papież nie mówi o tym, jakby wprowadzał jakąś nowość, ale tak, jakby był to przyjęty od dawna zwyczaj.

Około 150 lat później, ale nadal trzy wieki przed czasem, w którym praktyka ta miałaby być rzekomo wprowadzona, papież św. Grzegorz Wielki (590-604) jest kolejnym jej świadkiem. W swych dialogach (Rzym 3, rozdz. 3) opowiada, jak papież Agapit uczynił cud podczas Mszy, po umieszczeniu Ciała Pańskiego w ustach wiernego. Również Jan Diakon wspomina o sposobie udzielania Komunii przez tego papieża.

Świadectwa te pochodzą z V i VI wieku - jak więc można twierdzić, że Komunia na rękę była "oficjalną praktyką aż do X wieku"? Jak można twierdzić, że podawanie Komunii do ust jest wynalazkiem średniowiecznym?

Nie twierdzimy, że wierni nie mogli przyjąć Komunii z własnych rąk w żadnych okolicznościach. W jakich jednak warunkach było to dopuszczalne? Wydaje się, że od samego początku zwykłą praktyką było umieszczanie przez kapłana Hostii św. w ustach wiernych. Jednakże w czasach prześladowań, kiedy kapłani nie byli łatwo osiągalni i kiedy wierni brali Najświętszy Sakrament do swych domów, udzielali oni sami sobie Komunii, swymi własnymi rękoma. Innymi słowy, by nie być całkowicie pozbawieni Chleba Życia, mogli otrzymać Go z własnych rąk - gdyby tego nie czynili, byliby pozbawieni niezbędnego pokarmu duchowego. To samo stosowało się do zakonników, którzy żyli na pustyni, gdzie nie mogli korzystać z posługi kapłana, a nie chcieli zarzucić praktyki codziennej Komunii św.

Podsumowując - zgodnie z przyjętym zwyczajem można było dotknąć Hostii, o ile w przeciwnym przypadku byłoby się pozbawionym sakramentu. Kiedy jednak kapłan był osiągalny, nie otrzymywało się Komunii do ręki.

Św. Bazyli (330-379) mówi wyraźnie, że przyjmowanie Komunii do ręki jest dopuszczalne jedynie w czasie prześladowania albo w przypadku mnichów przebywających na pustyni, kiedy nie ma diakona ani kapłana, by Ją podać: "Gdy zaś w czasie prześladowania jest ktoś zmuszony z braku kapłana lub diakona wziąć Komunię własną ręką, to nie jest to grzechem" (list 93).

Z tekstu tego wynika, że przyjmowanie Komunii do ręki w innych okolicznościach, poza prześladowaniem, byłoby ciężkim przewinieniem. Święty opiera swoją opinię na zwyczaju eremitów, którzy przechowywali Najświętszy Sakrament w miejscu swego zamieszkania i pod nieobecność kapłana czy diakona sami udzielali sobie Komunii.

W artykule o Komunii św. w Słowniku archeologii chrześcijańskiej Leclerq stwierdza, że dekret Konstantyna doprowadził do ustania praktyki rozdawania Komunii na rękę. Potwierdza to słowa św. Bazylego, że to prześladowania zrodziły dylemat: przyjmować do ręki albo nie przyjmować w ogóle.

Gdy prześladowania ustały, najwyraźniej zwyczaj ten utrzymał, tu i ówdzie, traktowany był jednak przez władze Kościoła jako nadużycie, które należało wykorzenić, ponieważ uważano je za sprzeczne ze zwyczajem przekazanym przez Apostołów.

Tak więc synod w Rouen, zwołany w 650 roku mówi: "Nie kładźcie Eucharystii w ręce żadnego świeckiego mężczyzny czy kobiety, ale jedynie w ich usta".

Synod w Konstantynopolu, znany jako in trullo (nie zaliczany do soborów powszechnych, odbywanych w tym mieście), zakazał wiernym udzielania sobie samym Komunii (co ma miejsce, gdy święte postacie umieszczane są na rękach wiernych). Zadekretował karę ekskomuniki na czas jednego tygodnia dla tych, którzy uczyniliby to w obecności biskupa, kapłana czy diakona.

Co pisze św. Cyryl?

Propagatorzy Komunii na rękę zazwyczaj poświęcają mało uwagi dowodom, które przytoczyliśmy wyżej. Nieustannie odwołują się natomiast do tekstu przypisywanego św. Cyrylowi Jerozolimskiemu, który żył w V wieku - w tym samym czasie, co św. Bazyli.

Dr Henri Leclerq stwierdza, co następuje: "Św. Cyryl zalecał wiernym, aby podchodząc do przyjęcia Komunii, trzymali [prawą] rękę wyciągniętą, z palcami złączonymi razem, opartą o lewą rękę i z dłonią lekko ugiętą; w momencie, kiedy Ciało Chrystusa składane było na jego dłoni, przyjmujący odpowiadał: Amen".

Tekst ten zawiera jednak coś jeszcze. Nakazuje on dalej: "Uświęć też ostrożnie oczy swoje przez zetknięcie ich ze świętym Ciałem. (...) A kiedy już spożyłeś Ciało Chrystusowe, przystąp do kielicha Krwi. (...) Kiedy twe wargi są jeszcze wilgotne, dotknij ich rękami i uświęć nimi oczy, czoło i inne zmysły". To raczej dziwaczne (czy nawet zabobonne) zalecenie spowodowało, że uczeni kwestionowali autentyczność całego tekstu. Niektórzy uważali, że mamy tu do czynienia z interpolacją lub że prawdziwym autorem jest następca świętego (Jan II). Rzeczywiście, możliwe jest, że tekst ten jest w istocie dziełem patriarchy Jana, który był następcą św. Cyryla na stolicy biskupiej w Jerozolimie. Był on jednak postacią o podejrzanej ortodoksji. Wiemy to z korespondencji św. Epifaniusza, św. Hieronima oraz od św. Augustyna.

(Podobnej wartości "świadectwo" przytacza o. Tomasz Kwiecień OP na łamach miesięcznika "W drodze" (nr 309). Za praktyką tą świadczyć mają rzekomo słowa Teodoreta z Cyru: "Należy rozważyć, jak podczas świętego misterium bierzemy członki Oblubieńca, całujemy je, obejmujemy je i dotykamy nimi naszych oczu". O czym "zapomniał" wspomnieć o. Kwiecień, to fakt, że Teodoret był... arianinem - uwaga red.).

Tak więc na rzecz Komunii na rękę przytaczany jest tekst o wątpliwym pochodzeniu i budzącej kontrowersje treści. Z drugiej strony mamy wiarygodnych świadków, w tym dwóch wielkich papieży, że umieszczanie konsekrowanej Hostii w ustach wiernych było już powszechnym zwyczajem przynajmniej w V wieku, co możemy dowieść z całkowitą pewnością.

Klerykalizm?

Czy jednak nie jest formą klerykalizmu pozwolić kapłanowi na dotykanie Hostii św., a zakazać tego świeckim wiernym? W żadnym razie. Musimy pamiętać, że kapłanom nie wolno dotykać Najświętszego Sakramentu poza absolutną koniecznością. W rzeczy samej nikt poza odprawiającym Mszę, nawet kapłan, nie może przyjąć Komunii ze swoich własnych rąk. Tak więc zgodnie z tradycyjną praktyką liturgiczną rytu rzymskiego, jeśli kapłan asystował we Mszy (nie odprawiając jej) i chciał przyjąć Komunię św., nie czynił tego własnymi rękoma: otrzymywał Ją do ust od innego kapłana. To samo odnosiło się do biskupa, a nawet samego papieża.

Kiedy papież św. Pius X leżał na łożu śmierci w sierpniu 1914 roku i przynoszono mu Komunię św. jako Wiatyk, nie przyjmował Jej (i nie wolno mu było tego zrobić) do ręki: przyjmował Ją do ust - zgodnie z prawem i praktyką Kościoła katolickiego.

Potwierdza to ogólną regułę: nie powinno się dotykać Hostii św. bez absolutnej potrzeby. Oczywiście ktoś musi rozdzielać Chleb Życia. Nie jest jednak konieczne czynienie każdego mężczyzny, kobiety czy dziecka swym własnym szafarzem Eucharystii i powiększanie przez to ryzyka i niebezpieczeństwa upuszczenia oraz utraty cząstek Hostii. Nawet ci, których ręce zostały specjalnie poświęcone do dotykania Najświętszej Eucharystii, czyli kapłani, nie powinni czynić tego bez potrzeby.

Zarzuty wobec Komunii na rękę

Pochodzenie praktyki.

Początki współczesnej praktyki udzielania Komunii na rękę w Kościele zachodnim można odnaleźć w rewolucji protestanckiej, zwanej reformacją. Niektórzy będą argumentowali, że było to wskrzeszenie powszechnej i czcigodnej praktyki z pierwszych wieków chrześcijaństwa. Argumentem tym zajmiemy się za chwilę. Jednak nawet jeśli rzeczywiście istniał niegdyś taki zwyczaj w Kościele katolickim, jego ponowne wprowadzenie w wieku XVI było już na granicy ortodoksji, było manifestacją odrzucenia doktryny o przeistoczeniu, nauczanej przez Chrystusa i Jego Kościół, oraz negacją katolickiego kapłaństwa. Było liturgiczną konsekwencją uprzedniej herezji.

Powszechnie wiadomo, że Komunia na rękę zaczęła upowszechniać się we wczesnych latach 1960. w pewnych środowiskach katolickich w Holandii. Zrodziła się więc jako naśladownictwo praktyki protestanckiej, albo co najmniej jako "fałszywy archeologizm", ubóstwienie (domniemanej) praktyki pierwotnego Kościoła. Pociąga to za sobą ignorowanie (czy wręcz negację) prawdy i zasady rozwoju katolickiej doktryny eucharystycznej od formy mniej do bardziej precyzyjnej - do odrzucenia tego, co zostało nam przekazane w procesie organicznego rozwoju liturgii. Był to akt rażącego nieposłuszeństwa prawu Kościoła i władzy duchownej. Praktyka ta nie pochodziła ani od najwyższej władzy Kościoła, która była jej przeciwna, ani od wiernych katolików (trzymających się silnie doktryny o przeistoczeniu), którzy nigdy o to nie prosili. Jej propagatorami były różne ośrodki wewnątrz Kościoła, zwłaszcza establishment liturgiczny. Jest to schemat działania typowy dla rewolucji.

Kiedy nadszedł czas na wywieranie nacisku na rzecz tej praktyki w Ameryce Północnej, środki, których użyto, nie zawsze były uczciwe. Wprowadzano w błąd i - najdelikatniej mówiąc - dezinformowano. Pomińmy tu milczeniem szczegóły, ale jeśli ktoś chce zapoznać się ze detalami, możne znaleźć bogatą dokumentację. Podsumowując: współczesna praktyka Komunii na rękę zrodziła się z herezji i nieposłuszeństwa. Czy zmiany te mogły być inspirowane przez Ducha Świętego? Są podstawy do podejrzeń, że mieliśmy w tym przypadku do czynienia z całkiem innym duchem.

Cząstki.

Kiedy zastanawiamy się nad praktyką udzielania Komunii na rękę wiernych, na myśl przychodzi natychmiast jeden dogmat Kościoła: eucharystyczna obecność Chrystusa rozpoczyna się w momencie konsekracji i trwa tak długo, jak istnieją postacie eucharystyczne. Zbawiciel jest obecny w pełni i cały w każdej postaci i w każdym jej fragmencie w taki sposób, że łamanie chleba nie dzieli Chrystusa (por. Sobór Trydencki, DS 1641).

Katechizm rzymski wyjaśnia to w sposób następujący: Chrystus, cały i w pełni, zawarty jest nie tylko pod każdą postacią, ale również w najdrobniejszej cząstce każdej postaci. "Każda - mówi św. Augustyn - mieści w sobie Chrystusa, a On jest cały w każdej cząstce. Nie jest umniejszony przez to, że dawany jest wielu, ale daje się cały i w pełni każdemu. (...) Ciało naszego Pana zawarte jest całe i w pełni pod najmniejszą cząstą chleba".

Cząstkom tym powinien być okazywany najwyższy szacunek, cześć i względy. Dlaczego więc mnożymy ponad potrzebę liczbę osób, które dotykają Hostii, z których niektórzy są niezręczni, nie widzą dobrze albo nie zastanawiają się nad tym, co robią, nie rozumieją tego etc. - a mogą sprawić, że cząstki Hostii pozostaną na ich rękach, zostaną wytarte w ubranie czy też spadną na posadzkę? Już sama tylko troska o cząstki Hostii powinna wystarczyć do odrzucenia praktyki przyjmowania Komunii św. do ręki.

Kto promuje Komunię na rękę?

Członkowie establishmentu liturgicznego (i ich zwolennicy), którzy promują Komunię na rękę, są w istocie tymi samymi osobami, które na różne sposoby dają wyraz swej odrazie do kultu Zbawiciela w Najświętszej Eucharystii, a zwłaszcza do wieczystej adoracji. Współcześni liturgiści nie wydają się przywiązywać specjalnego znaczenia do obowiązku podkreślania osobistej, fizycznej, rzeczywistej obecności Chrystusa, naszego Boga, w Komunii św. W rzeczywistości czynią coś wręcz przeciwnego. "Nasza uwaga ma być skupiona na wspólnocie" - mówią.

Można powiedzieć, że deformatorzy (znani i nieznani) tradycyjnej doktryny i praktyk Mszy winni są, wedle słów G. K. Chestertona, "pośredniego bałwochwalstwa, polegającego na zapomnieniu o rzeczy podstawowej". Słowa te zdają się pasować do postawy promotorów Komunii na rękę, którzy czują niechęć do tradycyjnego sposobu jej przyjmowania i zniechęcają do niego. Dlaczego?

"Komunia na rękę" jest w istocie niewłaściwym określeniem.

Umieszczenie Hostii św. na czyjejś dłoni nie jest udzieleniem mu Komunii. Sakrament Komunii św. polega na spożyciu Chleba Życia. W rzeczywistości mamy tu do czynienia z sytuacją, w której każda osoba, która otrzymuje Hostię do ręki, udziela sobie Komunii sama. Każdy staje się swoim własnym szafarzem Komunii św. (nadzwyczajny staje się zwyczajnym). W ten sposób posługa kapłanów (czy diakonów), a nawet świeckich szafarzy, staje się niewidoczna czy nawet zanika. (...)

Praktyka przyjmowania Komunii do ręki ma w sobie coś z lekceważenia. Co jemy własnymi rękami? Są to w naszej kulturze zwykle potrawy, którym nie poświęca się wiele uwagi. Jemy rękoma popcorn, z oczyma utkwionymi w ekran. Na przyjęciach jemy przekąski - prowadząc przy tym konwersację. Zwłaszcza w przypadku dzieci (ale nie tylko) kojarzenie w ten sposób Najświętszej Eucharystii ze zwykłym pokarmem wydaje się bardzo nieroztropne.

Owoce.

Musimy być wobec siebie całkowicie uczciwi. Czy praktyka ta naprawdę wzmocniła i utwierdziła naszą wiarę w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii? Czy zaowocowała większą żarliwością na modlitwie, miłością i miłosierdziem braterskim? Czy jesteśmy bardziej przepełnieni Bożą bojaźnią, biorąc Ciało Pańskie w nasze ręce?

Wydaje się, że zwyczaj ten w wydatny sposób przyczynił się do spadku wiary w obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Większość z nas słyszała, że badania Gallupa stwierdziły, iż ponad 70% katolików w USA nie wierzy w rzeczywistą obecność Zbawiciela w Eucharystii. A odrzucenie tego fundamentalnego dogmatu Kościoła skutkuje ekskomuniką ipso facto.

Powszechny zwyczaj?

By udowodnić, że Komunia na rękę była kiedyś "powszechnym zwyczajem", cytowany jest zwykle wspomniany tekst św. Cyryla Jerozolimskiego. Wiemy już, że autentyczność tego tekstu jest wątpliwa. W istocie bardziej prawdopodobne jest, że jego autorem jest nestoriański biskup. Posiadamy jednak zweryfikowane teksty św. Leona Wielkiego, św. Bazylego i wielu innych, świadczące o czymś wprost przeciwnym.

Mówi się także, że z pewnością Apostołowie podczas ostatniej wieczerzy otrzymali Komunię św. na rękę. - Jest to jedynie domysł. Musimy pamiętać o tradycyjnym zwyczaju, popularnym na Bliskim Wschodzie, związanym z prawem gościnności, który praktykowany był w czasach Pana Jezusa i który nadal jest zachowywany: karmi się gościa swymi własnymi rękoma, umieszczając symboliczny kawałek potrawy w jego ustach. Posiadamy potwierdzający to dowód z Pisma św. - Zbawiciel umoczył kawałek chleba w winie i podał go Judaszowi. Czy umieścił go w jego dłoni? To raczej mało prawdopodobne - przypuszczać raczej należy, że Pan Jezus zastosował się do zwyczaju, o którym wspomnieliśmy powyżej.

Twierdzi się, że Apostołowie sami udzielali sobie Komunii podczas ostatniej wieczerzy, opierając się na tym, jak obecnie spożywa się posiłek. Świadectwa kulturowe z czasów Apostołów wskazują jednak na coś wprost przeciwnego. Dlaczego nie przypuszczać, że Pan Jezus i Apostołowie postępowali zgodnie ze swą własną kulturą, a nie naszą - 2000 lat późniejszą? Tak więc istnieje wsparcie dla tezy, że Zbawiciel udzielił pierwszej Komunii św. wprost do ust Apostołów, nie sposób jednak znaleźć przesłanek dla twierdzenia, że udzielali oni sobie Komunii sami. Potwierdzają to również wizje Anny Katarzyny Emmerich.

Dowody z Pisma św.

W Komunii św. przyjmujemy Słowo, które stało się Ciałem. Ezechiel otrzymał słowo Boże w sposób cudowny, a jednak pośledniejszy niż my: "I rzekł [Pan] do mnie: (...) «A ty, synu człowieczy, słuchaj, co ja mówię do ciebie, a nie bądź drażniący, jak dom drażniący jest; otwórz usta twoje, a jedz, co ja daję tobie». I ujrzałem, a oto wyciągnięta do mnie ręka, w której była zawinięta księga. (...) I rzekł do mnie: «Synu człowieczy, cokolwiek znajdziesz, zjedz; zjedz tę księgę, a idź i mów do synów Izraelowych». I otworzyłem usta moje, i nakarmił mnie ową księgą, i rzekł do mnie: «Synu człowieczy, brzuch twój jeść będzie, a wnętrzności twoje napełnią się tą księgą, którą ja daję tobie». I zjadłem ją, a była w ustach moich jak miód słodka" (Ez 2, 8-9).

Nie napisano, że prorok wyciągnął swoją rękę, ale że otworzył swe usta. I czyż nie jest to ze wszech miar właściwe - ponieważ w innym miejscu Pismo św. mówi, że mamy przyjąć słowo jak małe dzieci, zarówno chleb doktryny, jak też Chleb, który z nieba zstąpił?

Na innym miejscu w psalmie o wyraźnym proroczym odniesieniu do Eucharystii, używanym w Boże Ciało, Bóg mówi: "Ja jestem Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej. Otwórz twe usta, a ja je napełnię. (...) Ale Izrael karmiłem pszenicą przewyborną i napełniłem miodem płynącym ze skały" (Ps 80). "Napełniłem je", a nie "napełnijcie je sami". Nie jest to samo w sobie dowodem, jednak wskazuje nam właściwy kierunek.

Konkluzja

Św. Tomasz z Akwinu przypomina nam, że ze względu na szacunek należny Bogu, jedynie to, co zostało Mu w szczególny sposób poświęcone, powinno dotykać Najświętszego Sakramentu. Poprzez chrzest chrześcijanin zostaje poświęcony Bogu, co czyni go zdolnym do przyjmowania Zbawiciela w Komunii św. Nie uprawnia go to jednak do rozdawania Hostii św. sobie samemu czy innym, jak też do dotykania jej bez absolutnej konieczności.

Jedynymi, którzy zawsze przystępowali do Komunii stojąc i z wyciągniętą ręką, byli od samego początku arianie, którzy uparcie negowali Bóstwo Chrystusa i nie widzieli w Eucharystii niczego poza symbolem "jedności", który może być dotykany i rozdawany dalej. Św. Sykstus (ok. 115): «Naczyń liturgicznych nie może dotykać nikt prócz osób poświęconych Panu».

Św. Eutychian, Papież (275-283) zabraniał wiernym brania konsekrowanych Hostii w ręce. Św. Bazyli Wielki, Doktor Kościoła (330-379): «Otrzymywanie Komunii do ręki dozwolone jest jedynie w czasach prześladowań». Św. Bazyli uważał praktykę tę za tak poważne nadużycie, że nie wahał się traktować jej jako ciężkie przewinienie.

Synod w Saragossie (380) ekskomunikował każdego, kto odważyłby się przyjmować Komunię św. do ręki. Dekret ten został później potwierdzony przez Synod w Toledo.

Św. Leon Wielki, Papież (440-461) energicznie bronił praktyki udzielania Komunii do ust wiernych i stanowczo wymagał od nich posłuszeństwa w tej kwestii.

Synod w Rouen (650) potępił zwyczaj przyjmowania Komunii św. do ręki - w celu powstrzymania rozpowszechnionych nadużyć wynikających z tej praktyki, jak również by zapobiec ewentualnym świętokradztwom.

img/smilies/smile

 

#28 2008-09-07 14:54:19

isia
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Chciałam wrócić do zdjęcia z mszy księży werbistów. Nie sądzę żeby ten kościół był bardzo blisko.
Jest tak jak sDominika napisała - nie wszędzie jest tak jak byśmy chcieli.
Na świecie jest wiele miejsc gdzie mszy NIE WOLNO odprawiać. To zdjęcie sugeruje, że jest to właśnie takie miejsce. Bywa, że kaplica jest - pro forma - ale i tak nie wolno w niej odprawiać nabożeństw bo jest np. lokalny zakaz.
Np. w Wieczerniku w Jerozolimie nie wolno odprawiać mszy świętej a znam księży, którzy właśnie tak odprawili i było to wielkie przeżycie dla pielgrzymów i księdza. Nikt się nawet nie zorientował - ksiądz był w koszulce a ołtarzem były dłonie zakonnicy. I ktoś może powiedzieć - po co ? jeśli niedaleko jest kościół i tam można odprawić mszę. Owszem ale dla nas przecież ważna jest sfera ducha a nie oprawa. Ci pielgrzymi głębiej przeżyli Eucharystię w Wieczerniku niż w tym kościele obok.

Oczywiście znam przypadki niefrasobliwości księży, gdy kaplica była przygotowana a oni prawie na śmietniku mszę odprawiali ale nie należy generalnie przekreślać takich SZCZEGÓLNYCH miejsc.

 

#29 2008-09-08 01:11:12

issa
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Ale fajny wątek, sacrum i profanum img/smilies/wink

W dni powszednie przyjmuję Komunię na rękę, a w niedziele do ust (zazwyczaj) img/smilies/smile A to dlatego, że w tygodniu jestem na Mszy angielskiej, gdzie większość przyjmuje Komunię na rękę, a w niedziele jestem na Mszy polskiej i dostosowuję się do polskiego zwyczaju.

Możliwość przyjmowania Komunii na rękę uwolniła mnie od lęku, że mi Hostia wypadnie albo przypadkiem jej dotknę. Śmiesznie to brzmi jak o tym piszę, ale miałam takie natręctwo. Jak byłam małą dziewczynką przygotowującą się do I Komunii Świętej, siostra katechetka tłumaczyła nam, że dotknięcie Hostii jest świętokradztwem, grzechem śmiertelnym. Ja, jako dziecko przewrażliwione, dopowiedziałam sobie do tego piekło, wieczne potępienie i takie tam. I do dziś pamiętam, jak po przyjęciu pierwszej Komunii dziewczynka siedząca obok mnie wyjęła sobie z ust Pana Jezusa, obejrzała, i włożyła z powrotem. Teraz myślę o tym - no i co, dziecko, nie rozumiejące tego, czym jest Komunia (a kto rozumie?), które chciało sobie obejrzeć Pana Jezusa. Ale od tamtej pory zawsze był we mnie lęk, że mi wypadnie, przypadkowo dotknę, utknie mi w gardle i takie tam. Możliwość przyjmowania na rękę przyjęłam z ulgą. I teraz bez problemu przyjmuję też Komunię do ust, bo wiem, że jakby mi leciała, to mogę nadstawiać ręce img/smilies/smile

Bardzo lubię podchodzić do ołtarza procesyjnie, bardzo lubię brać Jezusa do rąk, bardzo lubię pić z kielicha. Podchodząc w procesji czuję się tak, jakbym szła na audiencję do króla. Można się nastawić duchowo, przygotować (zwłaszcza jak jest 100 osób do Komunii, a jeden ksiądz, tak jak dzisiaj) i nie trzeba upatrywać sobie miejsca do uklęknięcia, ani myśleć o tym, czy mi za chwilę ktoś nie wyjedzie z łokcia.

I lubię przyjmować Jezusa do ręki i na Niego patrzeć. A moim największym marzeniem jest, żeby móc wziąć Go do ręki, usiąść i z Nim posiedzieć. I tak Mu serdecznie nagadać.
Wiem, że to się nigdy nie spełni, bo nikt mi nie pozwoli na odejście od ołtarza z Jezusem w rękach (wcale się nie dziwię i nie mam pretensji). I proszę mi nie mówić, że mogę Mu nagadać nie trzymając Go w rękach. Wiem. Ale każdy ma swoje fantazje miłosne, nie?

 

#30 2008-09-08 09:16:15

Ilona <><
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

"Fantazje miłosne" - ślicznie to nazwałaś Issa img/smilies/smile

Ja miałam kilka razy w życiu możliwość klęczenia, czy też siedzenia z Jezusem w dłoniach - w monstrancji podczas Adoracji w czasie rekolekcji i raz na Eucharystii u Neo - do tej pory nie wiem jak się tam wtedy znalazłam img/smilies/1087
Faktycznie, niesamowite uczucie tak sobie z Nim porozmawiać i patrzeć na Niego rozmiłowanym wzrokiem... można Go wtedy do serca przytulić i po prostu trwać z Nim jak nigdy img/smilies/142
Nie dziwię się więc dziecku, że chciało sobie popatrzeć na Kogoś tak Pięknego, choć niepozornego, zakrytego w kawałku chleba... "Kto Go raz pozna, ten nic innego pokochać nie może" - czyż nie? img/smilies/icon_redface



Procesyjne podchodzenie i Komunia Święta na rękę jak widać mają swoje plusy i minusy... zastanawia mnie tylko czy Kościół powinien wybierać między mniejszym a większym złem, czy też niezłomnie stać po stronie dobra? img/smilies/teu45

Ostatnio edytowany przez Ilona <>< (2008-09-08 09:21:10)

 

#31 2008-09-08 16:55:20

Magdalena
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

A czemu ja przyjmuję Komunię na rękę ?

Bo moment, w którym trzymam Hostię w dłoniach jest kulminacyjnym momentem mojego przygotowania do Jej przyjęcia. Jest czasem najprawdziwszej, najintensywniejszej, najbardziej skupionej adoracji. [Jest też remedium na niechlujność i maszynkowatość niektórych księży udzielających Komunii, co mnie osobiście strasznie drażni.] To trochę jak z odpakowywaniem prezentu - lubimy przedłużać sobie ten czas oczekiwania, kiedy mamy go już w dłoniach, ale jeszcze nie wiemy, co w środku.

Bo Chrystus powiedział "bierzcie i jedzcie" i złożył przemieniony Chleb w ręce apostołów. Dał im i daje nam jako pokarm - a ja ten wymiar lepiej rozumiem, kiedy biorę Go ze swoich dłoni i wkładam do ust. Wtedy rzeczywiście się Nim karmię.

Bo trzymanie Ciała Chrystusa w dłoniach to naprawdę piękna chwila - przyjęcie Eucharystii jest pełnią, ale tak, jak potrzebujemy adoracji, tak potrzebujemy [a przynajmniej ja] momentu, kiedy Chrystus składa swoje Ciało w nasze dłonie. On w swej miłości postanowił, że to uczyni i nie widzę powodu, żeby to odrzucać. Dla mnie to jest naprawdę niesamowity fakt - Bóg daje swojego Syna w moje ręce.

Bo wreszcie - mimo tego, co znajduje się w artykule wyżej - Kościół przez sześć wieków udzielał Komunii właśnie na rękę. Dopiero różne herezje i wypaczenia zmusiły go do zmiany tego sposobu.


A że nie jesteśmy godni? Nie jesteśmy. Ale jeszcze bardziej nie jesteśmy godni przyjąć Eucharystii. Czy Chrystus kiedykolwiek zabronił się dotknąć? Powiedział komukolwiek, że nie jest tego godny? Mówił za to trochę o niegodnym przyjmowaniu Eucharystii. Dlatego nie rozumiem wzbraniania się przed wzięciem Go na ręce w momencie, kiedy przyjmujemy Go do serca img/smilies/smile


No i jeszcze co do punktu drugiego. Od bardzo dawna chciałam tak przyjmować Komunię. Ale w Polsce było to niemożliwe. Potem było możliwe jedynie w Warszawie. Potem stało się możliwe i w Krakowie, ale nikt tak nie robił, więc ja też nie, choć chciałam coraz bardziej. Ośmieliłam się dopiero po wyjeździe do Francji. Poczekałam aż mój kierownik duchowy wróci z wakacji, zapytałam, co o tym myśli i co o tym myślą inni kapłani u nas w parafii. Bo jeśli mieliby mieć coś przeciwko, to się powstrzymam. No ale nie musiałam na szczęście img/smilies/smile W parafii wszyscy księża mnie znają - z widzenia - i raczej nie obawiają się, że wsadzę Pana Jezusa do kieszeni i wyjdę img/smilies/wink Co więcej, myślę, że więcej jest takich osób jak ja - które chciałyby, ale się wstydzą/boją/... Ktoś musi być pierwszy img/smilies/big_smile Być może i inni się ośmielą img/smilies/smile

 

#32 2008-09-08 21:24:59

Mariusz
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Warto rozważyć słowa Dietricha v. Hildebranda z książki "Spustoszona winnica":

"Na poprawnie celebrowanych mszach świętych widzimy w wielu kościołach wiernych przyjmujących komunię na stojąco. Dlaczego - pytamy się - zastąpiono klęczenie staniem? Czyż klęczenie nie jest klasycznym wyrazem modlenia się? Jest to nie tylko szlachetny wyraz proszenia, błagania, jest to także typowa forma pełnego czci oddania, podporządkowania, spojrzenia w górę, a przede wszystkim - wyraz modlenia się, pokornej konfrontacji z absolutnym Panem. Gilbert Chesterton powiada, ze człowiek nie rozumie, jak wielką jest istotą, gdy klęczy. Tak, człowiek nigdy nie jest piękniejszy niż w postawie pokory, gdy klęcząc zwraca się ku Bogu. Dlaczegóż zastępować ją postawą stojącą? (...)

W wielu miejscach udziela się niestety komunii świętej na rękę. W jaki sposób forma ta ma odnowić i pogłębić przyjmowanie komunii? Czy przez to, że przyjmujemy ją do naszych nie poświęconych rąk, zamiast z konsekrowanej dłoni kapłana, wzmaga się głęboka, przepełniająca nas drżeniem cześć z jaką przyjmujemy ten niepojęty dar?

Nietrudno dostrzec, iż niebezpieczeństwo upadku na posadzkę części konsekrowanej jest tu o wiele większe, a groźba zbeszczeszczenia jej, ba strasznego bluźnierstwa, jest bardzo wielka. A cóż takiego otrzymujemy w zamian? Teza, że dotknięcie hostii rękoma czyni ją bardziej realną, jest bodaj największym bezsensem.* Albowiem nie realność materialna hostii jest tu ważna, ale świadomość pochodząca z wiary w to, że hostia jest w rzeczywistości ciałem Chrystusa. Pełne uwielbienia przyjęcie ciała Chrystusa na nasz język z uświęconych rąk kapłana o wiele bardziej wzmacnia tę świadomość, aniżeli przyjmowanie komunii naszymi własnymi rękoma. Visus tactus, gustus in te fallitur sed auditu solo tuto creditur (Mylą się, o Boże, w Tobie wzrok i smak. Kto się im poddaje, temu wiary brak. Ja jedynie wierzyć Twej nauce chcę, że w postaci chleba utaiłeś się) powiada św. Tomasz z Akwinu w swym wspaniałnym hymnie Adoro te."

*W propagowaniu udzielania komunii na rękę podkreśla się znaczenie zmysłu dotyku, co wiąże się z zatratą pierwiastka duchowego, o czym już mówiliśmy. Jednak nie może być to argumentem za podawaniem komunii na rękę, gdyż zmysł dotyku odgrywa rolę także, gdy kładzie się hostię na języku. Ręce nie są przecież jedynym organem, za pomocą którego odbieramy bodźce dotykowe.

Poza tym to kapłani na mocy władzy święceń, in persona Christi, sprawują eucharystyczną ofiarę - nakazał im to Chrystus. Komunię św. i tak przyjmuje się językiem, nie dłońmi. Rzeczywiście, człowiek jest niegodny spożywać Komunię, więc dlaczego jeszcze wzmacniać tę niegodność, spożywając Ją jak zwykły pokarm - z dłoni do ust?

 

#33 2008-09-08 22:32:09

devinirka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: południe :)

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

To może ja się wypowiem: w przypadku rozerwanego dziąsła, myślę, że lepiej byłoby przyjąć Pana do dłoni najpierw.

A osobiście: kocham ten moment, gdy kapłan trzyma przede mną Hostię i mówi: "Ciało Chrystusa". Po prostu to (jak dla mnie) jest kulminacja. Zaczyna mi dużo szybciej serce bić, przechodzi mnie dreszcz, zapominam słów modlitwy. Jestem jednym wielkim wykrzyknikiem, jednym wielkie "TAK!" Dla Jezusa. To jest coś niesamowitego. Klęczę i przyglądam się kielichowi i uniesionej w górę Hostii i rozumiem, że to co się dzieje dotyka mnie, że CUD jest tu i teraz- przy mnie. Że za kilka chwil, sekund będę miała mojego Boga w sobie, że zamieszka w moim sercu, że będę Świątynią Jego. To chwila Radości- pełnej i prawdziwej. Niemalże ekstazy. Później szczęśliwa, uśmiechnięta wracam na swoje miejsce. To, na co tak czekałam, stało się- moje Serce jest domem, świątynią Pana.
Nie wiem, czy dobrze to wyraziłam, przekazałam, ale mam nadzieję, że tak, że zrozumiecie o co mi chodziło. img/smilies/smile


...A Bóg map nie rozdaje...

Offline

 

#34 2008-09-08 22:37:46

isia
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Nie chcę się powtarzać bo już napisałam o komunii procesyjnej itp natomiast tak mi przyszło do głowy: jak modlą się nasi starsi Bracia w wierze - często na stojąco z uniesionymi rękami.
Dla mnie postawa stojąca jest postawą gotowości - zobaczmy podczas mszy OJCZE NASZ odmawiamy w pozycji stojącej!.
Natomiast kiedy klękam adoruję Chrystusa w sercu lub wystawionego w monstrancji. Osobiście wolę jednak czuć Jego bliskość WE MNIE nie na dłoni. Choć na pewno to też piękne przeżycie.
Natomiast źle się czuję na zachodzie kiedy cały kościół stoi gdy ja chcę klęknąć przed Tajemnicą podczas przemienienia.

Ostatnio edytowany przez isia (2008-09-08 22:37:59)

 

#35 2010-06-18 14:14:10

chefsiba
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

p.s. A co do patrzenia na Niego... img/smilies/smile Przecież również dlatego Hostia nie promienieje Jego pełnym blaskiem, żeby nas nie oślepić, ani żebyśmy ze strachu/radości nie umarli na zawał img/smilies/big_smile jak najbardziej dobrze jest patrzeć img/smilies/smile

 

#36 2010-06-18 20:43:36

Zakochana w Jezusie
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

ja patrzę uważnie jak ksiądz błogosławi, natomiast schylam głowę, kiedy już Jezus wraca do swojego mieszkanka img/smilies/big_smile

 

#37 2010-06-19 11:41:34

ElkAA~~
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Najpiekniejsze jest  to gdy jest sie tak blisko  patrzy oko oko z Panem i dotyka sie go w monostracji.  Uwazam to za wielka laske.
W Najswietszym Sakramaencie Pan nas potrzebuje i pragnie nas tak gleboko  choc  zauwazylam ze inni  nie zwazaja na niego uwagi .

Wazne aby kazdy wpatrywal sie i odawal hold Panu .

Pan Jezus czeka na kazdego z nas:)img/smilies/smile

 

#38 2010-07-28 14:11:41

Marietta
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Ostatnio czytałam, że powinno się przyjmować Komunię Świętą w postawie klęczącej, a nie na stojąco, przyklękając tylko tuż przed przyjęciem (a raczej przed poprzedajacą nas w ,,kolejce" osobą). Ze nie należy się bać uklęknąć! Postanowiłam więc, że trzeba to zmienić, choc w mojej małej parafii takie procesyjne Komunie na stojąco są odkąd pamiętam. W niedzielę, pełna jednak lęku, uklękłam więc i tak pozostałam. Kapłan nieco zdziwiony, po chwili (pewnie myślał, że wstanę, a tu nic) udzielił mi Komunii. Wróciłam do ławki z bardziej niż zwykle bijącym sercem. I teraz mam wątpliwości... Z  jednej strony czuję, że zrobiłam dobrze, ale z drugiej - to jednak pewne zaburznie tej jedności Wspólnoty. A i ktoś może pomysleć, że to na pokaz czy coś. Chyba najlepiej pójść i zapytać księdza czy ma coś przeciw.
Dawniej była w parafii staruszka, która zawsze klękała przyjmując Pana Jezusa - szła ostatnia i klęczała. Wtedy było to dla mnie, jako dziecka, dziwne i niezrozumiałe, bo nikt poza nią tak  nie robił. A teraz...

.KAŻDY, KTO JEST ZDROWY, MA UPADAĆ NA KOLANA PRZED PANEM JEZUSEM W KOMUNII ŚWIĘTEJ (SŁOWA MATKI BOŻEJ).
Aktualnie mądry Papież Benedykt XVI przywraca przyjmowanie Komunii Świętej na kolanach, do ust i z rąk konsekrowanych, co jest warunkiem ukształtowania wiernych w należnej czci Chrystusowi, jako Bogu. W tym celu na Mszy papieskiej przyjmujący Komunię Świętą począwszy od 2008 roku proszeni są o przyjęcie Komunii Świętej na klęcząco i do ust. Tutaj Papież, jako istotną rację dla takiej pozycji wyjaśnia mówiąc nam: My, chrześcijanie, klękamy przed Najświętszym Sakramentem, ponieważ wierzymy i wiemy z całą pewnością, że w Hostii Świętej obecny jest Jeden Prawdziwy Bóg (22 maj 2008).
A, i a propos - nie przyjmujcie Komunii Swiętej na rękę. I nie tłumaczcie tego troską o higienę czy zdrowie. Nigdy bowiem nie było przypadku, by ktoś zachorował z powodu Komunii św. Takie argumenty sa więc nie na mejscu.

 

#39 2010-07-28 14:53:22

Zuzela
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Twoja postawa o której piszesz...dla mnie to normalne. Często spotykam się z ludźmi, którzy mimo iż wszyscy przyjmują Pana Jezusa na stojąco, oni klękają. Nie widzę w tym nic zdrożnego - potrzeba serca.
Z drugiej zaś strony, ja sama też wolę przyjmować klęcząc, jednak biorąc pod uwagę siebie samą, to zawsze zastanawiam się czy nie zaburzę jakiegoś porządku, czy nie wzbudzę sensacji. Na pewno wtedy, kiedy mogę i okoliczności na to pozwalają - klękam img/smilies/smile
A poza tym jeśli chodzi o komentarze innych ludzi, jak zechcą zawsze coś znajdą!

 

#40 2010-07-28 15:26:50

duszek
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

ale przecież i tak się klęka przed przyjęciem tzn. następuje przyklęknięcie jako oznaka czci i powstanie ,by przyjąć ..
choć np. w Salezjanach jest tak,że tam wszyscy przyklękają  , z tym,że tam do tego specjalna barierka i taki już przyjęty tam zwyczaj.

 

#41 2010-07-28 15:33:21

Iacobus
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

duszek napisał(a):

choć np. w Salezjanach jest tak,że tam wszyscy przyklękają  , z tym,że tam do tego specjalna barierka i taki już przyjęty tam zwyczaj.

To są pewnie balaski, jakie były wcześniej prawie we wszystkich kościołach, a później, często nielegalnie, bo przedstawiały wartość zabytkową, zostały zdemontowane. Ja przyjmuję Pana Jezusa zawsze w postawie klęczącej, tak jak to jest charakterystyczne dla rytów zachodnich. Według mnie to zbyt ważne, aby kierować się praktyką miejsca. Kiedyś jeden protestant powiedział, że gdyby katolicy rzeczywiście wierzyli, że w konsekrowanym komunikancie jest Chrystus to czołgaliby się na klęcząco od drzwi wejściowych i myślę, że coś w tym jest. Postawa ma znaczenie, zgodnie z zasadą lex orandi — lex credendi.

Ostatnio edytowany przez Iacobus (2010-07-28 15:34:04)

 

#42 2010-07-29 08:18:09

isia
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

A ja mam takie wspomnienia w związku z przyjmowaniem komunii "na rękę".
Jestem przeciwna takiej formie. Nawet miałam kiedyś taki przypadek we Francji, gdzie byłam jedyną osobą we wspólnocie, która nie przyjęła komunii "na rękę" a ksiądz się zdenerwował mimo iż skrzyżowałam ręce tak, że nie mógł mieć wątpliwości. Z rozpędu jednak próbował położyć mi na dłonie i ... hosta upadła. Było mi strasznie przykro i smutno.

Ale powiem szczerze czasem się zastanawiam jednak jak to jest....
Generalnie księża dość sprawnie podają Pana Jezusa jednak zdarzyło mi się wielokrotnie, że ksiądz dotknął moich ust (przepraszam za takie określenie wprost) zaślinionym palcem. Zamiast trwać w adoracji musiałam jakoś subtelnie wytrzeć usta. Wywołało to we mnie uczucie obrzydzenia. Każdy mówi, że nikt nigdy nie zachorował z powodu Komunii. Ale przecież takie badanie nie są prowadzone. Ślina niestety jest nośnikiem chorób i wszyscy o tym wiemy. Przecież nigdy nie jest tak, że wracasz z kościoła i od razu chorujesz więc nikt nigdy nie wie od czego i kiedy... wiec argument, że nikt nigdy nie zachorował mnie nie przekonuje.

Chcę jednak wierzyć, że nawet jeśli Pan dopuszcza chorobę lub nieszczęście to nie po to by nas pogrążyć ale byśmy poprzez doświadczenie cierpienia zbliżyli się do Niego. Choć trudne to bardzo, zwłaszcza gdy dotyka najbliższych.

 

#43 2010-07-29 16:19:35

chefsiba
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Ja jestem za zachowaniem jedności zgromadzenia liturgicznego. Jeśli przyjmujemy Pana na stojąco, to pozwalam samej sobie i innym wiernym skupić się na Panu, a nie zwracam uwagi na siebie klękając. To znaczy oczywiście wiem, że osoby klękające nie robią tego dla zwrócenia uwagi, ale tak czy siak ją zwracają, a to może rozpraszać. Poza tym jedność gestów i zachowań liturgicznych znaczy więcej, niż tylko lokalne widzimisię. To jest znak jedności zgromadzenia eucharystycznego, bardzo wymowny i ważny znak img/smilies/smile
Tak więc kiedy jestem za granicą w miejscu, gdzie wszyscy przyjmują Pana na rękę - ja też to czynię. A kiedy jestem w Polsce, w mojej parafii, gdzie prawie wszyscy przyjmują do ust - ja też. Ważna jest postawa serca, a ręka nie jest mniej godna od ust img/smilies/smile
A co do stania: słyszałam kiedyś, że w Kościele pierwszych wieków zakazane było w niedzielę klękać img/smilies/big_smile A to dlatego, żeby podkreślić wielką godność dziecka Bożego odkupionego drogocenną Krwią Chrystusa i uroczysty, świąteczny charakter niedzieli. W tym dniu wszyscy na liturgii stali, gotowi uwielbiać w postawie stojącej, odpowiedzieć na Boże wezwanie, gotowi przyjąć Pana, gotowi na Paruzję img/smilies/smile

 

#44 2010-07-29 16:40:56

Iacobus
Gość

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Przyjmowanie Ciała Chrystusa na rękę to jak dla mnie rzecz niedopuszczalna, która może być i jest przyczyną licznych nadużyć. Była to rzecz powszechna, ale w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Nie wiem, po co do tego na siłę wracać, skoro od tego z ważnych względów odstąpiono. W Kościołach, gdzie się to praktykuje, są znajdowane fragmenty konsekrowanych komunikantów. Tak, ta praktyka jest zaaprobowana przez Kościół, ale tylko na zasadzie indultu, wyjątkowego odstępstwa od obowiązującego prawa kościelnego. Negatywne zdanie o przyjmowaniu Komunii Św. na rękę ma także papież Benedykt XVI i liczę, że w końcu jej zabroni. Winę w opisanym przypadku ponosi ksiądz, a nie Pani.  Ma pani prawo do przyjęcia Komunii Świętej do ust. Na poparcie moich wcześniejszych słów przytaczam słowa prymasa Peru:

I znowu, "rozluźnienie zasad" przez wielu kapłanów obniża w oczach wielu katolików wartość Eucharystii. Osobiście uważam, że najlepsza metoda udzielania Komunii świętej to udzielanie jej na język. W mojej archidiecezji zabroniłem udzielania Komunii na rękę, ponieważ w przeszłości znajdowaliśmy na posadzkach kościołów wiele konsekrowanych Hostii lub ich fragmentów.

A to fragmenty Instrukcji Apostolskiej Redemptionis Sacramentum:

Stąd każdy ochrzczony katolik, któremu prawo tego nie zabrania, powinien być dopuszczony do Komunii świętej. W związku z tym nie wolno odmawiać Komunii świętej nikomu z wiernych, tylko dlatego, że na przykład chce ją przyjąć na klęcząco lub na stojąco.

Ostatnio edytowany przez Iacobus (2010-07-29 16:47:58)

 

#45 2013-03-04 21:02:33

Kaati
Użytkownik

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Wprowadzili przyjmowanie komunii świętej stojąc. Wbrew naszym zwyczajom. To już jest kilka lat, ale pamiętam, że na początku księża musieli nam tęgo tłumaczyć, że to jest dozwolone, co mszę musieli nas ustawiać do procesji, bo napotykali na nasz opór i zawstydzenie. Mnie kolejki kojarzą się z kryzysem, jak stało się za przysłowiowym papierem toaletowym. Wtedy upokarzano nas, teraz my upokarzamy Boga, bo umniejszamy powagę chwili.

To nie po naszemu. Chyba nie dostrzegają bólu w naszych oczach, że się tego dopuścili z polecenia biskupa. Jeszcze są sytuacje, że starsza kobieta klęka, a ministranci ją podnoszą. Jak mam zawsze niestosowne myśli i jest mi do śmiechu, to nigdy przy tym. Większość z nas patrzyła z żalem i współczuliśmy jej. To widać po naszych oczach. Trzeba sprytu i dzięki Bogu, że nie ma u nas przy ołtarzu barierek. Wtedy niepogodzeni czekają do końca komunikowania, następnie klękają wokół ołtarza na stopniu i księża nie mają wyjścia, muszą nam tak udzielić komunii. Też staram się klęknąć o ile mam możliwość i nie robi się zamieszanie. Bo przyjmując Go na stojąco ja się nie zgadzam cała sobą, ja jestem przymuszona do tej profanacji. Kiedy przychodzi sam Bóg, to jak ja mogę stać wobec Niego jak równy z równym?

Jeżeli dalej pójdzie rozprzężenie i zaczniemy przyjmować Ciało Pańskie na rękę, to chyba nie wyrobię. Raz w życiu księdzu się omsknął opłatek, a ja mam refleks, podstawiłam rękę i upadł na rękę, a nie na podłogę. Ale wstyd mi jest do dziś. Mnie uczyli, że zwykły człowiek nie ma prawa dotykać komunikantu rękami, jest niegodny. Wystraszona natychmiast wtedy przeprosiłam, chociaż wybrałam mniejsze zło. Był przypadek, że jak zawieruszyła się Hostia na podłodze i kobiety znalazły wychodząc z kościoła, to jedna stała zabezpieczywszy teren, a druga poszła po księdza i sprowadziła go, aby podniósł z czcią. Jeżeli to wejdzie, że mamy przyjmować na rękę, to obiecuję ciąć je sobie do krwi, albo zawijać  w bandaże, no, cokolwiek, bo ja takiej profanacji nie zniosę. Widziałam ten sposób spożywania Ciała Pańskiego na mszy u Niemców, na zdjęciu u jakichś zakonnic, ale pozostałam w ciężkim szoku.

Po kilku latach nadal nie mogę się z tym pogodzić, jak i wielu z naszych, bo rozmawiamy o tym. Rozmawiamy, a nie wprowadzamy bunt. Niektóre "nowinki" wyrządzają nam krzywdę. Nie tak nas uczono...

Offline

 

#46 2013-03-04 22:24:15

w drodze do...
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: 52° 35' N -21° 05' E

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Przyjmowanie Komunii Św. na rękę u nas jest od paru lat dozwolone (na szczęście nieobowiązkowe), ale w taki sposób przyjmuje Ją stosunkowo niewiele osób. Ja też tego nie akceptuję i przyjmuję Pana Jezusa normalnie, nie na rękę. Co do pozycji, to w mojej parafii kiedyś się klękało, a teraz od lat się stoi w kolejce. Ale są parafie, w których nadal przyjmuje się Komunię na klęcząco, dwie z tych parafii są po sąsiedzku względem mojej img/smilies/smile
Nie jestem jakąś ekstremalną konserwatystką, raczej umiarkowaną, ale uważam, że są takie sfery życia, w których należy być bardzo ostrożnym z reformami. Najważniejszą z nich jest Kościół.

Ostatnio edytowany przez w drodze do... (2013-03-04 22:24:40)


Navigo ergo sum

Offline

 

#47 2013-03-04 22:34:11

Francesca
Użytkownik

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

http://www.kuria.lomza.pl/index.php?wiad=1686
zyczyla bym sobie, by tak, jak ludzie szanuja przyjmowanie do ust (nawet kleczaco) szanowali mozliwosc przyjmowania na reke.
nie jest w tym nic zlego... duza role gra tutaj przyzwyczajenie.
Ja o ile moge, to przyjmuje na reke i nie widze w tym brak szacunku. Pierwsi chrzescianie wlasnie w taki sposob przyjmowali.
chce powiedziec, ze szanuje jesli ktos przyjmuje do ust... wlasnie brak mi raczej szacunku jesli chce przymowac w inny sposob.
Jesli episkopat i "Rzym" stwierdzil, ze jest to "OK", to po co mowic, ze przyjmowanie na reke jest gorsze?

Ostatnio edytowany przez Francesca (2013-03-04 22:35:55)


Kocham Cie, szukam, pragne...

ἀγαπᾷς με - φιλῶ σε

Offline

 

#48 2013-03-05 09:58:59

Kaati
Użytkownik

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Tradycja jest tym czymś stałym w moim życiu. Wszystko się zmienia, do wszystkiego trzeba się dopasowywać i znajdować w tym. To trudne. Tradycyjny jest post w Wigilię /dla mnie oczywisty/, zapalanie gromnicy na Matki Bożej Gromnicznej lub różaniec za zmarłych odmawiany z rodziną i przyjaciółmi przy trumnie chorego i zachowuję to. Na wioskach ludzie zbierają się pół godziny przed mszą w kaplicach i odmawiają różaniec, śpiewają pieśni. Nie potrafię inaczej, nie chcę. Niech mam do czego wracać.

Co oni z tymi "nowinkami"? Niech wprowadzają tam, gdzie ludzie tego chcą, a zostawią w spokoju tych, którzy tego sobie bardzo nie życzą, a właściwie dla których to jest nie do przyjęcia. No i niech nie podnoszą na siłę naszych babć kiedy klękają, bo to jest poważne nieporozumienie.

A episkopat i "Rzym" widocznie są bardzo daleko, skoro nie rozumią lokalnej ludności. / to ostatnie powiedziałam złośliwie. Po prawdzie jest tak, że przyjmujemy ich decyzje i chcemy ich słuchać, chociaż ich niektóre decyzje są ciężkie /.

Offline

 

#49 2013-03-05 11:49:55

anni
Użytkownik
Imieniny: 26 lipiec
Urodziny: 3 luty
Skąd: Chojnice

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Pamiętam, jak w 1997 roku byłam na ŚDM w Paryżu. Tam już wtedy przyjmowano Komunię na rękę. Nawet w parafii, gdzie proboszczem był ksiądz pochodzący z mojego miasta (akurat archidiecezja Cambrai).  Potem w samym Paryżu podczas mszy dla pielgrzymów też tak było. Byłam na mszach dla Polaków i tam polscy księża, czy biskupi rozdawali Komunię "po naszemu", a podczas celebry dla Francuzów, po francusku ustawiałam się do Komunii tak, jak w Polsce na język. Nie zauważyłam, żeby jakiś obcy ksiądz "przydziwiał" i dostawałam Pana Jezusa jak chciałam.



Życie jest zbyt krótkie,
a świat o wiele za mały
aby z nich uczynić pole walki!

Offline

 

#50 2013-06-26 15:27:15

Emmanuelle
Użytkownik

Re: Przyjmowanie Komunii św. "na rękę"

Mam pytanie, ktore frapuje mnie od jakiegosc czasu, zwlaszcza, iz zauwazylam, ze w ten sposob przyjmuja Komunie Swieta kaplani koncelebrujacy Eucharystie. Uczestnicze w Eucharystii w malej wspolnocie, gdzie Komunie Swieta przyjmuje sie w nastepujacy sposob: kaplan stoi z Cialem i Krwia Chrystusa, a osoba przyjmujaca Komunie Swieta bierze z malej pateny Cialo Pana, a nastepnie zanuza Je w Jego Krwi. Z kolei gdy bylam w innym i to nawet mocno laickim panstwie, slyszalam, ze Cialo Pana w Jego Krwi moze zanuzyc tylko kaplan. I jak to rzeczywiscie jest?

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo