'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#326 2016-12-31 13:44:52

Aleksandra
Użytkownik
Imieniny: 18.05
Urodziny:
Skąd:

Re: Instytuty świeckie

"Ta różnica ukryta jest w moim sercu, a wyraża się w codziennych wyborach, w motywacjach, w sposobie podejścia do zwykłych czynności, do spotkań z ludźmi. Wszystko, co dzień przynosi, uważam za szansę, którą Bóg mi daje. Życie opieram na więzi z Chrystusem, którą ożywia codzienne spotkanie z Jego Słowem, modlitwa czy Eucharystia - w tym jest wyjątkowy każdy mój dzień"

Wywiad piękny ale wiele osób świeckich też w życiu kieruje się w sercu pragnieniem życia blisko Boga, czytają Pismo Święte więc nie wiem czy to taka "różnica" img/smilies/smile dziekujemy Pani Joli za wywiad!

Offline

 

#327 2016-12-31 20:43:51

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Instytuty świeckie

Poczytałam ten wywiad - i jako świecka konsekrowana chcę napisać, że moje życie różni się od życia innych świeckich - to nie  jest tak, że ja jestem taka sama, jak wszyscy inni. Pan Jezus mnie wybrał i powołał, konsekrował mnie dla siebie, i jakoś "wyjął" mnie ze świata. To, że zostaję w zwykłych warunkach życia wcale nie oznacza, że jestem ze świata. Jestem wyłączona ze świata i jako wyłączona posłana do tego świata, do jego zwykłych warunków. Myślę sobie, że trzeba to jasno powiedzieć - konsekrowany znaczy poświęcony wyłącznie Panu Bogu. Gdyby moja konsekracja poprzez rady ewangeliczne niczego nie zmieniała, to Kościół nie przyjmowałaby moich ślubów, bo powiedziałby, że jestem już ochrzczona i przez to poświęcona Panu Bogu. A tymczasem Kościół, przez moich przełożonych przyjął moje śluby, tzn. potwierdził moje wyłączone bycie dla Pana. I to mnie odróżnia, odróżnia mnie także w wymiarze zewnętrznym - mój rytm życia jest inny niż świeckich - podporządkowany Jezusowi przez rytm medytacji, Eucharystii, liturgii godzin, rachunku sumienia, czytania duchownego. Moje wybory są inne - nie wędruję do spa, nie chodzę do kosmetyczki na masaż stóp i masaż kamieniami ( bo to zbytek, który jest nie do pogodzenia ze ślubowanym przeze mnie ubóstwem), nie czytuję babskich gazet, bo to zaśmieca moje serce (owszem - mogę usłyszeć zarzut- trzeba wiedzieć o czym świat mówi- a ja mówię temu NIE - nie ma potrzeby zaśmiecania swojego serca historiami, które są tam opisane), nie łażę do ekskluzywnych restauracji (owszem raz na jakiś czas mogę pójść na kawę, ciasto, czy pizzę - i to by było na tyle), nie wyjeżdżam na wakacje do egzotycznych krajów; nie łapię każdej pracy, którą mogłabym złapać, a o pozwolenie na każde nowa zaangażowanie proszę moich przełożonych. Nie chodzę obwieszona biżuterią, nie robię manicure hybrydowego ( czy jakiejś tam innej cudowności), ubieram się elegancko, ale skromnie. Odróżniam się od innych, albo powinnam się odróżniać, bo znak ma to do siebie, że jest inny, nawet jeśli jest znakiem poziomym ( a do takich nas czasem się porównuje) jest znakiem, jest odróżniający się, jest inny. Nie mam być "światowa", bo tracę czytelność. Oczywiście to czasem bywa bolesne....ale trudno.... takiego wyboru dokonałam... i nie mam zamiaru udawać, że jestem taka sama jak wszyscy. A to, że ktoś sobie o mnie myśli "kościółkowa", abo "dziwna" , albo może "chyba poświęcona Panu Bogu" - niech tak myśli, niech go to gniecie i niech go boli.... po to jestem....nie mam zamiaru udawać, za cenę dbałości o dyskrecję, że jestem taka sama jak inni, bo nie jestem. Owszem - nie krzyczę także na ulicach mojego miasta, że jestem Panu Bogu poświęcona, po prostu jestem sobą, noszę na palcu obrączkę, noszę mój krzyżyk profesyjny zawsze na wierzchu, na ubraniu....bo to jest moja tożsamość, moje jestestwo....bez tego po prostu mnie nie ma....


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#328 2017-01-03 13:06:07

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Instytuty świeckie

Dobrze istotę życia konsekrowanego w świecie oddaje wypowiedź Kongregacji Biskupów i Zakonników ( obecnie to kongregacja ds. instytutów życia konsekrowanego, ta wypowiedź pochodzi sprzed wielu lat, kiedy jeszcze była stara nomenklatura w nazewnictwie) - "wierne praktykowanie rad ewangelicznych w świecie i wypełnianie z większą wolnością dzieł miłości, do których rodziny zakonne mają utrudniony bądź zamknięty dostęp". BO to jest tak - wszędzie tam gdzie jest świecka konsekrowana jest tak naprawdę dzieło Kościoła i z taką odpowiedzialnością i miłością mam wykonywać każdą posługę ( właśnie posługę - bo moja praca zawodowa - w takim kluczu czytana - jest moją posługą dla dobra wspólnoty Kościoła) - żadnego świeckiego urzędu nie będzie prowadził żaden zakon, nawet najbardziej otwarty, bo to nie jest jego rola, ale kiedy ja zaczynam pracę na jakimś stanowisku, no choćby w tym przywołanym urzędzie właśnie, to to nie jest moja prywatna sprawa jak ja wykonuję moje obowiązki. To staje się zadaniem, które w jakimś wymiarze poleca mi Kościół, abym tam była świadkiem Pana Jezusa szczególnie dlatego, że jestem Jego wyłączną własnością. I stąd moja "zwykła" praca ma inny wymiar, inny rys, niż praca wszystkich innych urzędników. Oni mogą i pewnie w większości realizują ją tak samo solidnie, tak samo uczciwie i tak samo profesjonalnie, ale ja jako oddana Panu Jezusowi nadaję temu innego smaku. I ten inny smak, "jakość" powinny być bardzo widoczne - przez życzliwość, ciepło, serdeczność, ale też najwyższy profesjonalizm, bo w ten sposób służę mojemu Królowi, a On zasługuje na to co jest najlepsze z mojej strony (pewnie jest słabość, są gorsze dni, jest zniżka formy- ale to momenty, z których trzeba się podnosić i za które trzeba Pana Jezusa przepraszać). W tym tkwi różnica pomiędzy tym, który jest świeckim konsekrowanym, a tym, który jest po prostu świeckim. Nie chodzi tu też o poczucie wyższości w relacji do innych świeckich, bo każdemu Pan Bóg daje inną drogę, ale chodzi o to stałe przekonanie, że po mnie Jezus spodziewa się czegoś "więcej", "bardziej" i że Ci którym służę (choć oni nie zawsze wiedzą o mojej konsekracji....a może czasem byłoby dobrze, żeby wiedzieli, bo to by mnie strzegło przed momentami słabości i ześwieczczenia, bo by się człowiek 100 razy zastanowił, czy to co mówi nie przynosi wstydu jego konsekracji i nie jest zgorszeniem dla innych) także mają prawo spodziewać się po mnie czegoś więcej- większej miłości, większego radykalizmu, większej ofiarności, prostszego, uboższego stylu życia, większego szacunku do Pasterzy Kościoła.
To takie refleksje zasmarkanej i zakaszlanej , odzianej aktualnie w piżamkę, wynagrodzicielki:)


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#329 2017-01-03 21:38:44

green
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Gdańsk

Re: Instytuty świeckie

I stąd moja "zwykła" praca ma inny wymiar, inny rys, niż praca wszystkich innych urzędników. Oni mogą i pewnie w większości realizują ją tak samo solidnie, tak samo uczciwie i tak samo profesjonalnie, ale ja jako oddana Panu Jezusowi nadaję temu innego smaku. I ten inny smak, "jakość" powinny być bardzo widoczne - przez życzliwość, ciepło, serdeczność, ale też najwyższy profesjonalizm

Maluszku przyznam, że nie rozumiem do końca co chciałaś powiedzieć. Bo z jednej strony piszesz, że inni mogą realizować daną pracę równie dobrze jak Ty, a z drugiej strony gdy mówisz o "innym smaku" i "jakości" wskazujesz, że jest to widoczne przez Twoją solidność i profesjonalizm w pracy (o której wcześniej pisałaś ze jest podobne u niekonsegrowanych). Czy mogłabyś spróbować jeszcze raz wskazać co jest tą nową jakością?
Nie ukrywam sam temat jest dla mnie ważny i dopytuję bo prubuję zrozumieć, wyartykułować swoje myśli, bo na przestrzeni "czucia" moze i to rozumiem ale rozbijam sie o nieumiejętność wypowiedzenia...

Pozdrawiam img/smilies/smile


Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...

Offline

 

#330 2017-01-04 13:18:04

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Instytuty świeckie

Ta "inność" wymiaru mojej pracy bierze się stąd, że jest ona jakby "prześwietlana" moją konsekracją - podejmuję zadania z głęboką pewnością, że cokolwiek bym nie czyniła, czynię mojemu Oblubieńcowi ( ten wymiar oblubieńczy ma tu myślę kluczowe znaczenie - służę w danej, konkretnej pracy Jezusowi, który jest moją jedyną miłością) z i tej świadomości wynika, to że chcę pracować służyć na 100% - nie po to, aby robota była zrobiona, nie po to, żeby szef był zadowolony, nie po to, że może dostanę za to nagrodę, nie dlatego, że jestem profesjonalistą wysokiej klasy. Ale po to, że to jest praca dla Jezusa, dla Jego Królestwa - rozmawiam, piszę, słucham tych, którzy do mnie przychodzą ze względu na Oblubieńca,Jego w tych przychodzących widzę.
Tak mi się teraz na gorąco nasuwa porównanie- są kościoły, gdzie funkcje kościelnych, czy zakrystianek pełnią osoby świeckie, a nie konsekrowane. Cała praca związana z tą posługą jest przez nich zrobiona, i to pewnie bardzo dobrze...ale kiedy zakrystianką jest siostra zakonna, czy świecka konsekrowana to widoczny jest (przynajmniej dla mnie) jakiś głębszy wymiar tej służby, jako czasu bycia blisko Oblubieńca, takiej troski o Ukochanego. I tak samo jest ze świeckim konsekrowanym w każdym miejscu jego pracy- służę, że względu na to, że jestem Oblubienicą ( a takiego rysu oblubieńczego nie ma żadne inne powołanie, bo nawet jeśli "zwykły" świecki doskonale wypełnia swoją pracę i robi to ze względu na Pana Jezusa, to jednak konsekrowany ma tutaj chyba mogę powiedzieć specjalną łaskę- bycia wybranym do wyłącznej miłości).
I myślę, że w tym tkwi sedno sprawy. Nie wiem, czy wystarczająco to sprecyzowałam, trudno jest duchową rzeczywistość ubierać w ludzkie słowo, ale starałam się, jak mogłam pamiętając o słowach Św. Ignacego - "Kto mało precyzuje, mało wie..." Dziękuję Ci także Mrówko za Twoją dociekliwość, bo ona mnie skłoniła do szukania głębszego sensu mojego bycia poświęconą Panu Jezusowi całkowicie. Pan Jezus niech Ci to wynagrodzi, bo stałaś się dla mnie Jego narzędziem!


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#331 2017-01-04 17:32:33

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Instytuty świeckie

Jeśli można się dołączyć img/smilies/smile

Na zewnątrz nie ma różnicy. Świecki, konsekrowany czy nie, także osoba bezwyznaniowa czy innowierca może być przecież równie albo i znacznie bardziej profesjonalny, zaangażowany, pomocny itp. (inna rzecz, że bywamy zachęcane do podnoszenia kwalifikacji).

Różnica jest na poziomie duchowym. Także na poziomie motywacji,  przeżywania, poczucia wyłącznej przynależności.  Może się to wydawać doznaniem subiektywnym, no i poza tym każdy chrześcijanin może ofiarować swoją pracę, z całym przekonaniem i  czystym sercem Panu Bogu. Ale jednak  jest coś poza indywidualnym przeżyciem: poświęcenie Panu Bogu na wyłączność, przyjęte i potwierdzone przez Kościół, obiektywnie, na zawsze. I to pozostaje jednak misterium.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#332 2017-01-04 18:06:39

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Instytuty świeckie

No pewnie, że można dołączyć - a nawet trzeba:)img/smilies/smile. Dziękuję Ci za Twoje uwagi. W gruncie rzeczy- tak uważam- profesjonalizm jest sprawą wtórną. Najważniejsza jest świadomość posługi ze względu na Jezusa.
  Co do profesjonalizmu jeszcze- w tym aspekcie widzę także pewne (nawet bardzo duże) niebezpieczeństwo - wciągnięcia przez świat, pod płaszczykiem podnoszenia kwalifikacji - to może stać się  bożkiem. Nawet wtedy, kiedy troszczymy się, dbamy o to, aby dobrze wykonywać swoją pracę, aby umieć więcej - studiujemy, piszemy doktoraty, ślęczymy nad habilitacjami, robimy kolejne studia podyplomowe - nic- żadne z tych zaangażowań nie może być dla nas ważniejsze niż stała troska o pogłębianie relacji z Jezusem. Nic i nikt nie może być ważniejszy niż czas przeznaczony wyłącznie na spotkanie z Panem.


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#333 2017-01-05 09:37:04

kawa
Użytkownik

Re: Instytuty świeckie

Paru spraw nie rozumiem. Proszę, nie bierz tego, maluszku, za atak, autentycznie nie rozumiem, a staram się. Piszesz:
" to, że ktoś sobie o mnie myśli "kościółkowa", abo "dziwna" , albo może "chyba poświęcona Panu Bogu" - niech tak myśli, niech go to gniecie i niech go boli.... po to jestem....nie mam zamiaru udawać, za cenę dbałości o dyskrecję, że jestem taka sama jak inni, bo nie jestem." - a jednocześnie wspominasz o dyskrecji.

Jak to połączyć? Dla mnie to trochę jak paradoks sióstr bezhabitowych - niby nie mają habitów, a na pierwszy rzut oka widać, że nie są świeckie. Po ubraniach właśnie. Dziwi mnie to, że w instytutach, które, w moim odczuciu, mają za zadanie wchodzić incognito w świat, również praktykuje się niestandardową skromność w ubraniu, która budzi konsternację otoczenia. Zupełnie tego nie łapię. Skoro członkinie instytutów są w świecie i mają być nie obok niego, tylko w jego środku, po co sięgać po środki, które budują pewną barierę? Czy wyglądanie jak koleżanki w pracy (w sensie: nie wywoływanie wrażenia "dziwna") jakkolwiek godziłoby w skromność czy konsekrację?


sicut ablactatus...

Offline

 

#334 2017-01-05 10:33:31

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Instytuty świeckie

Nie odbieram jako ataku, raczej pozytywnie, aby lepiej zrozumieć. Mam normalne ubrania- czerwone i granatowe, szare i niebieskie img/smilies/smile - takie kolory jak lubię - więc pewnie jakoś nie wyróżniam się powłóczystą czarną szatą, albo wyrozciąganym swetrem. Nic z tych rzeczy img/smilies/smile - mam klasę . Wykonuję jakąś pracę z ludźmi, pracuję naukowo - nie dziwaczę, żeby wzbudzać sensację. Ale jednocześnie ten strój nie jest wyzywający, nie jest krótki, nie ma wielkich dekoltów, nie noszę spodni, nie noszę również biżuterii ( czasem niewielkie kolczyki w uchu - na jakąś okazję - np. prowadzę szkolenie, czy idę na popołudniowe służbowe spotkanie), nie maluję się (bo zarówno biżuteria, jak makijaż są dla mnie oznakami zbytku). Ale nie jestem zaniedbana - chodzę regularnie do fryzjera ( nie przycinam sobie samodzielnie włosów nożyczkami krawieckimi;)), dbam o to, żeby mieć ładne dłonie (ale nie chodzę do kosmetyczki "na paznokcie" - z powodów - jak wyżej). I mam świadomość tego, że mój brak bizuterii, brak hybrydy na paznokciach, brak drogich perfum - może powodować pytania- bo pracuję w środowisku, gdzie takie sprawy są na porządku dziennym i raczej naturalne. Obracam się w przestrzeni ( jeśli chodzi o środowisko zawodowe) ludzi raczej w miarę dobrze usytuowanych. Odróżniam się w tym środowisku - ale jak ufam- nie jest to krzykliwe sygnalizowanie - popatrzecie jestem inna, a wy się wstydźcie tego, że nie jesteście. Taka jestem w wolności. Wiem, że to rodzi pytania, i wiem, że jestem odbierana trochę jako osoba "inna" - ale raczej pozytywnie. O dyskrecji wspominam dlatego, że w moim odczuciu w środowisku świeckich konsekrowanych jest ona przeakcentowywana - rozumiem historyczne uwarunkowania. Nie mniej jednak, jestem ze szkoły świętego Ignacego - patrzę na owoce i rozeznaję, i jeśli w jakiejś sytuacji moje odkrycie powołania miałoby komuś pomóc - mam w sobie taką gotowość. Przy czym, chcę to podkreślić - dbam także o to, aby być zwyczajną dziewczyną tam gdzie Pan Jezus posłał, bez jakiegoś afiszowania się. Ponieważ moja praca polega głównie na słuchaniu ludzi, więc to jest przestrzeń mojego apostolstwa. Staram się, aby ludzie, którzy przychodzą czuli się przeze mnie przyjęci, czuli się bezpieczni.
Dzięki Kawo za Twój głos w rozmowie. Jeśli coś jest niejasne - pytaj proszę. Jestem otwarta img/smilies/smileimg/smilies/smile Dobrego dnia!
Pewnie, gdyby nie moje chorowanie - nie miałabym okazji do takich dialogów - i tak Pan Jezus nawet z biedy potrafi dobro wyprowadzić:)img/smilies/smile


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#335 2017-01-05 15:23:02

mynia
Moderator

Re: Instytuty świeckie

A ja mam pytanie z innej beczki... Czy w sytuacji, gdy świecka osoba konsekrowana znajduje się w trudnej sytuacji życiowej (choroba, utrata pracy ipt), może liczyć na wsparacie swego Instytutu, czy też jest zdana na siebie?

Offline

 

#336 2017-01-05 16:28:06

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Instytuty świeckie

Napiszę, jak u nas. Staramy się pomóc, jak możemy, niemniej ma to pewne granice.
Np. chorej można zrobić zakupy, załatwiać coś, jeździć z nią do lekarza, odwiedzać.  Można się takimi zadaniami jakoś dzielić.  Czasem udaje się z taką osobą pewien czas pomieszkać - ale nie zawsze jest to wykonalne, m. in. ze względu na odległości i pracę zawodową. Zdarzają się czasowe przeprowadzki do chorej, ale przeprowadzić się do innego miasta w dzisiejszych realiach  może raczej osoba na emeryturze lub pracująca zdalnie - znam taki przypadek. Z konkretów: parę lat temu była taka sytuacja, że dzieliłyśmy się i ja raz w tygodniu jechałam wieczorem na drugi koniec miasta pomóc pewnej starszej schorowanej pani przygotować się do snu (żeby się nie przewróciła, żeby nie zasnęła na krześle, żeby wzięła leki itp.). No ale do innego miasta bym nie była w stanie jeździć. A jesteśmy porozrzucane w przestrzeni. Diaspora img/smilies/smile
   Czasem jednak trzeba po prostu zorganizować opiekę osób z zewnątrz, pielęgniarek itp. W podeszłym wieku z braku innych rozwiązań bywa konieczny dom opieki. Poza tym bywają sytuacje, w których rodzina naturalna dobrze sobie radzi i przejmuje zasadniczą część trosk - niemniej nie każdy ją ma lub nie ma wystarczająco blisko.
Wsparcie finansowe też możliwe.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#337 2017-01-05 18:37:00

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Instytuty świeckie

U nas jest tak- mamy domy wspólne- więc jest możliwe i realne, aby ta która niedomaga zamieszkała w takim domu, aktualnie taką sytuację mamy w jednym domu; inna pomoc uzależniona jest od sytuacji i okoliczności (np kwestie zamieszkania- zasadniczo jednak żyjemy w rozproszeniu)- trudno generalizować; nie wyobrażam sobie jednak, aby zostawić potrzebującą współsiostrę. A jaka konkretnie pomoc - zalezy od konkretnej sytuacji.


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#338 2017-01-05 19:05:04

mynia
Moderator

Re: Instytuty świeckie

Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie, Siostry w Chrystusie Panu img/smilies/smile! A, no właśnie... Tytulacja... Jak członkinie IŚ zwracają się do siebie? Per pani? Na ty? Siostro?

Offline

 

#339 2017-01-05 21:30:06

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Instytuty świeckie

po imieniu img/smilies/smile:)nieeeeee, no" na pani"- we wspólnocie siostrzanej- skądże:)


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#340 2017-01-05 22:36:03

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Instytuty świeckie

Po imieniu, oczywiście, także przy bardzo dużej różnicy wieku (ponad 50 lat).


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#341 2017-01-07 08:38:46

Lidka
Użytkownik

Re: Instytuty świeckie

Witam Was! Śledzę ten wątek na Forum i cieszę się, że znowu "odżył", pojawiają się nowe pytania i Wasze odpowiedzi.
Dotąd tylko czytałam Wasze posty, ale postanowiłam zabrać głos w sprawie ubioru członkiń instytutu świeckiego i obowiązującej dyskrecji. Odwołam się do wypowiedzi maluszka:

maluszek napisał(a):

Obracam się w przestrzeni ( jeśli chodzi o środowisko zawodowe) ludzi raczej w miarę dobrze usytuowanych. Odróżniam się w tym środowisku - ale jak ufam- nie jest to krzykliwe sygnalizowanie - popatrzecie jestem inna, a wy się wstydźcie tego, że nie jesteście. Taka jestem w wolności. Wiem, że to rodzi pytania, i wiem, że jestem odbierana trochę jako osoba "inna" - ale raczej pozytywnie. O dyskrecji wspominam dlatego, że w moim odczuciu w środowisku świeckich konsekrowanych jest ona przeakcentowywana - rozumiem historyczne uwarunkowania. Nie mniej jednak, jestem ze szkoły świętego Ignacego - patrzę na owoce i rozeznaję, i jeśli w jakiejś sytuacji moje odkrycie powołania miałoby komuś pomóc - mam w sobie taką gotowość. Przy czym, chcę to podkreślić - dbam także o to, aby być zwyczajną dziewczyną tam gdzie Pan Jezus posłał, bez jakiegoś afiszowania się.

Poruszyłaś interesującą kwestię, która pokazuje (tak mi się wydaje) różnorodność IŚ. W konstytucjach mojego Instytutu jest zapis dotyczący ubioru (w kontekście cnoty ubóstwa). Według niego powinnyśmy swoim wyglądem, także strojem, nie odróżniać się od środowiska. Czyli będąc wśród osób dobrze sytuowanych - wyglądać na dobrze sytuowaną. Oczywiście będąc wciąż zanurzoną w ślubie ubóstwa. Mogę mieć elegancką bluzkę za 100 a nie 500 zł. To przykład. Moje starsze współsiostry zawsze mi powtarzają: Skromnie, ale nie po dziadowsku.
Ty maluszku piszesz, że choć nie sygnalizujesz tego krzykliwie, to jednak wyróżniasz się spośród osób, które są w miarę dobrze sytuowane. Jestem osobą przed 30-stką: w moim Instytucie nigdy nie zwrócono mi uwagi na pomalowane paznokcie (choć kolory nie są wyzywające), makijaż (lekki), biżuterię (drobna), fryzurę, ubiór - owszem, skromnie, tak jak pisałaś - nie krótkie, bez dekoltów - ale modnie, kolorowo. Chcę, aby ludzi zastanawiało przede wszystkim moje świadectwo życia (wciąż jesteśmy w drodze i formacja trwa do końca życia...), a nie strój/wygląd (kawa dobrze to ujęła w kontekście sióstr bezhabitowych).

W sprawie dyskrecji: dla mnie jest ogromnie ważna i cenna. Poza tym u mnie w IŚ bardzo szanowana i wymagana. Na razie o mojej przynależności wiedzą tylko 3 osoby (nie są to osoby z rodziny). Zobaczymy, jak dalej Pan Bóg pokieruje codziennością, ale jedynymi wypadkami, w których mogłabym się ujawnić jest, jak pisałaś maluszku, pomoc w rozeznaniu powołania, ewentualnie np. przy współpracy z kapłanem bądź inną osobą konsekrowaną.

To pokazuje nasze bogactwo w różnorodności img/smilies/smile. Cieszę się, że jest takie Forum, jak to. Może poszukujące dziewczyny odnajdują tutaj odpowiedzi na nurtujące je pytania i odważą się zrobić pierwszy krok? Odwagi! Pozdrawiam Was serdecznie.

Ostatnio edytowany przez Lidka (2017-01-07 12:32:02)

Offline

 

#342 2017-01-07 13:52:57

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Instytuty świeckie

No to jak o konkretach mówimy- to własnie, może nieudolnie to chciałam napisać - nie uważam, ze muszę kupować bluzki za 500 zł, po to, aby nie odróżniać się od moich koleżanek....ubóstwo to nie dziadostwo, ale też powodów nie ma, aby tym "nieodróżnianiem" się uzasadniać różne zbytki. My wybieramy styl życia ubogi  i prosty, przestrzegając ascezy i surowości w zaspokajaniu swoich potrzeb (to w kontekście ubóstwa), a w kontekście życia apostolskiego - staramy się nie wyróżniać od innych świeckich, ale równamy do osób na przeciętnym poziomie życia. Z resztą trudno jakoś generalizować - szukamy środka, patrzymy na owoce- zgodnie z duchem św. Ignacego.
Co do dyskrecji- i u nas jest szanowana i dbamy o nią. Dla mnie osobiście nie jest ona jednak istotą życia - wszystko zależy od okoliczności i dobra dusz.
I ja się cieszę, że dyskusja ożyła. Mam takie przeświadczenie, że dzisiejsze czasy wymagają szczególnego rozeznawania co do naszego stylu i sposobu życia, aby było to zgodne z duchem Ewangelii, i rzeczywiście apostolskie i przydatne Kościołowi.


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#343 2017-01-07 18:02:02

shy girl ;)
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd:

Re: Instytuty świeckie

Lidka, bardzo dziękuję za to co napisałaś. Osobiście nie jestem zainteresowana życiem w Instytucie, ale przyglądam się temu (jak i każdej innej drodze życia możliwej do obrania) i bardzo spodobało mi się to co napisałaś. Cieszę się z mądrości takich konstytucji. A czy możesz napisać, do jakiego Instytutu należysz?

Offline

 

#344 2017-01-07 18:57:46

Lidka
Użytkownik

Re: Instytuty świeckie

Shy girl, moja przynależność instytutowa nie ma tutaj znaczenia img/smilies/wink. Podczas tzw. spotkań międzyinstytutowych, mogę zaobserwować i wynieść z rozmów - nie tylko wśród młodych wiekiem (a przez to też często stażem), ale i nieco starszych członkiń - takie podejście do tematu.
Ale każda z nas podchodzi do tej sprawy nie tylko w oparciu o konstytucje swojego Instytutu, ale także własne rozeznanie i potrzeby. Trzeba o tym pamiętać.

Offline

 

#345 2017-01-07 22:45:49

kawa
Użytkownik

Re: Instytuty świeckie

Maluszku, piszesz o dyskrecji jako postawie wynikającej  historycznych uwarunkowań, odnoszę wrażenie, że twoim zdaniem wymagającej pewnej rewizji. Rys historyczny znam. Jednak wydaje mi się, że nie chodzi tylko, a nawet gównie, o zaszłości historyczne. Tak, jak rozumiem charyzmat instytutów, dyskrecja wydaje mi się dość podstawowym środkiem do jego realizacji.
Nie jestem członkiem żadnego instytutu. Moje środowisko, stanowczo zlaicyzowane, wie, że jestem głęboko wierząca i zaangażowana w życie Kościoła. Zdarza się, że znajomi chcą rozmawiać, bo nie mają wątpliwości, że nie jestem z "kościelnej korpo" img/smilies/wink i bardzo to sobie cenię. Wiem, że te rozmowy nigdy by nie zaistniały, gdybym zewnętrznie jakkolwiek odgrodziła się od środowiska.
Też czasami mam wątpliwości - czy kupienie droższego ciucha, kosmetyków do makijażu czy perfum nie uderza w ubóstwo (nawet nie ślubowane, ale przyjęte z miłości, jako ewangeliczna rada dla każdego).  Myślę, że dopóki kupowanie kolejnej pomadki nie jest sposobem na odreagowanie chandry, tylko wynika z rzeczywistej potrzeby, żeby nie wyróżniać się w tłumie i wyglądać normalnie - to nie. Ale takich kwestii jest mnóstwo.
Patrzę na instytuty, próbuję zrozumieć, jak radzicie sobie z zupełnie przyziemnymi sprawami, jak np. ubiór - bo wynoszę z tego wiele dla własnej codzienności. Dlatego bardzo dziękuję za tę rozmowę.


sicut ablactatus...

Offline

 

#346 2017-01-08 00:07:49

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Instytuty świeckie

kawa napisał(a):

Dla mnie to trochę jak paradoks sióstr bezhabitowych - niby nie mają habitów, a na pierwszy rzut oka widać, że nie są świeckie. Po ubraniach właśnie. Dziwi mnie to, że w instytutach, które, w moim odczuciu, mają za zadanie wchodzić incognito w świat, również praktykuje się niestandardową skromność w ubraniu, która budzi konsternację otoczenia. Zupełnie tego nie łapię.

Ja oczywiście z perspektywy mojej  wspólnoty.
    Gdyby którakolwiek z nas zaczęła się ubierać, no nie wiem, jak to nazwać, w stylu, jaki nazywacie „siostra bezhabitowa” (z całym szacunkiem do sióstr, to dla mnie tylko umowna etykieta; osobiście nie mam kontaktów, ale ten umowny styl rozpoznaję), prędzej czy później ktoś ze wspólnoty zwróciłby jej na to uwagę, zasugerował zmiany. Co więcej, był taki moment w dalszej przeszłości, znany mi tylko z opowiadań, gdzie pewien ksiądz zwrócił naszym paniom uwagę na pewną nieodpowiedniość ubierania się zbyt skromnego, jednostajnego, przewidywalnego, niekolorowego, ujednoliconego, podobnego w skali grupy, tej – tu znowu cytat – kościółkowatości, gdzie koraliki czy żywy kolor jakoś tracą prawo bytu. Zapamiętały mocno, uwzględniły, przekazują i w to nie popadamy.  Nie, na pewno strój nie ma być w mojej wspólnocie barierą ani czymś odróżniającym „negatywnie”. Ma być znakiem szacunku do Boga, bliźniego i siebie. W pełnej świeckości. A jeżeli komuś patrzącemu na nas przeszkadza lub go dziwi pewien umiar, niechodzenie w mini i nienoszenie bluzek, spod których wyłazi bielizna -  niech rozmyśla, o co w tym chodzi.   
     Moi współpracownicy ubierają się różnie, ale nie niechlujnie i nie wyzywająco, typ pracy jednak zobowiązuje; niektóre osoby z pewnością noszą się i bardziej luksusowo, i odważniej niż ja.  Ewentualna „odmienność” stroju moim zdaniem dotyczy nierozrzutności, nielekceważenia ubiorem ludzi, nieprowokowania i niegalopowania co pięć minut za gwizdkiem mody. Prywatnej krawcowej nie mam, luksusowej biżuterii i takichże perfum nie,  nie muszę na okrągło zmieniać kompletu ciuchów (bo co rok modna jest inna barwa, teraz pewien odcień zieleni, no sorry, ale to na pewno nie mój kolor),  zimowe sportowe spodnie używane nie więcej niż 2 tygodnie w roku wytrzymują chyba 5 sezon (hurra, mieszczę się, więc nowych nie potrzeba) – i dobrze mi  z tym.
          W mojej wspólnocie nosi się wg wyboru i spodnie, i buty na obcasie, i biżuterię (niekoniecznie bardzo kosztowną, rzecz jasna).  Malować się można, jeśli ktoś chce i umie,  byle z wyczuciem. Osobiście spodni na co dzień nie lubię i do pracy w nich nie chadzam, niemniej w podróż, turystycznie itp. – jak najbardziej. Nosimy się kolorowo, cała paleta barw. Każda zresztą inaczej. Oczywiście: nie prowokująco, nie wyzywająco, nie jakoś ekstrawagancko, nie za krótko, nie z za dużym dekoltem. Ma być starannie, stosownie do sytuacji – czyli w sposób zróżnicowany, ze smakiem, a gdy ktoś ma talent, może być bardzo ciekawie.
      W naszych konstytucjach jest zapis o tym, żeby żyć nieco poniżej poziomu środowiska. To "nieco" rozeznaje się indywidualnie, bo i każda w innych warunkach żyje.

kawa napisał(a):

Moje środowisko, stanowczo zlaicyzowane, wie, że jestem głęboko wierząca i zaangażowana w życie Kościoła. Zdarza się, że znajomi chcą rozmawiać, bo nie mają wątpliwości, że nie jestem z "kościelnej korpo"  i bardzo to sobie cenię. Wiem, że te rozmowy nigdy by nie zaistniały, gdybym zewnętrznie jakkolwiek odgrodziła się od środowiska.

A pod tym, Kawo mogę się podpisać natychmiast i bez żadnych zastrzeżeń. I tak  uzasadniamy sens dyskrecji: nie zmilcza się zaangażowania w życie Kościoła, zmilcza się tylko przynależność instytutową i jej szczegóły. A zmilcza się po to, by uniknąć etykiet i ewentualnych przeszkód, barier w środowisku, by móc wejść i rozmawiać tam, gdzie ludziom na widok habitu lub na wieść o przynależności usta się zamykają, a zaufanie spada...
Nie chodzi tylko o historię. To rzecz charyzmatu, więc jest w tym też jednak wymiar: kto może pojąć, niech pojmuje.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#347 2017-01-08 08:26:39

Lidka
Użytkownik

Re: Instytuty świeckie

Dziękuję hannoturno za Twoją wypowiedź, a zwłaszcza ostatnie słowa.
Mam nadzieję, że wszystkie, jak to rozmawiamy (oraz osoby, które to czytają) rozumieją, że sposób ubierania się i dbania o siebie to nie istota, ale jedynie składnik naszego życia i (w moim odczuciu) także pomoc w apostołowaniu.

Offline

 

#348 2017-01-08 09:25:10

maluszek
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: spod skrzydeł św. Ojca Ignacego

Re: Instytuty świeckie

Kiedy was czytam to uświadamiam sobie, że bardzo trudno jest mi jakoś ubrać w słowa to co mam w sercu. No bo tak - jestem zupełnie zwyczajna, pracuję sobie zawodowo, mam mnóstwo kontaktów z ludźmi - z racji mojej pracy.Chodzę sobie w butach (czerwonych ) na obcasie, z czerwoną torebką w ręce. Mam krótko ostrzyżone włosy.Słucham jazzu. Mam dom,który jest domem otwartym.W mojej pracy nikt nie wie o tym, że jestem poświęcona Pana Jezusowi. Wiedzą, że jestem osobą praktykującą, że jestem na Eucharystii każdego dnia - co wyszło zupełnie naturalnie przy jakiejś rozmowie....po prostu jestem związana z Kościołem.
Bliskie jest mi to co pisze hannaturno -"strój nie ma być w mojej wspólnocie barierą ani czymś odróżniającym „negatywnie”. Ma być znakiem szacunku do Boga, bliźniego i siebie. W pełnej świeckości. A jeżeli komuś patrzącemu na nas przeszkadza lub go dziwi pewien umiar, niechodzenie w mini i nienoszenie bluzek, spod których wyłazi bielizna -  niech rozmyśla, o co w tym chodzi. " - to jest jakoś moje.
Do krawcowej jeżdżę i od czasu do czasu szyję elegancki kostium, sukienkę, czy co mi jest jeszcze potrzebne - z racji mojej pracy.
Co do dyskrecji jeszcze - podkreślam- jest ważna i cenna- sama o nią dbam. Ale nie jest ona celem samym w sobie. Kiedy należy ją utrzymać - utrzymuję, kiedy należy się odkryć odkrywam . Nie wyobrażam sobie np. żeby moim najbliżsi nie wiedzieli kim jestem - wiedzą - płacę swoją cenę za to, ale cóż....nie mam zamiaru wymyślać pokręconych powodów, kiedy wyjeżdżam na skupienie, czy rekolekcje. I nie mam zamiaru kłamać "w świętej sprawie" - bo moralnie zły środek nie prowadzi do moralnie dobrego celu - prosta etyka z I roku studiów w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.  Nie są specjalnie zachwyceni z tego powodu - trudno- dzieci nie są własnością swoich rodziców, i mają prawo dokonywać własnych wyborów, a jednocześnie elementarna uczciwość wymaga ( w mojej ocenie), żeby rodzic miał prawo wiedzieć jaką drogę wybiera jego dziecko.  Jestem ze szkoły św. Ignacego, który uczył wielkiej wolności i rozeznawania w każdej sytuacji. Ponieważ Matka Kościół nigdzie, w żadnym dokumencie nie powiedziała, że zakazuje świeckim konsekrowanym ujawniania przynależności do wspólnoty, zostawiła to naszej decyzji, okolicznościom i potrzebom, wierząc, że będziemy podejmować dobre, właściwe decyzje.
To co jest bardzo piękne w moim życiu- to zwyczajna normalność w relacjach z innymi, w funkcjonowaniu. A jednocześnie są przestrzenie, gdzie inni nie mają dostępu, są długie chwile wyłączności z Jezusem - święty czas każdego dnia. To jest moja inność. Jestem wyłącznie poświęcona Panu Bogu - i koniec kropka.....On mnie zaprosił do wielkiego radykalizmu...do życia w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie....Kościół to potwierdził....a jak wiadomo "Roma locuta causa finita."

Z resztą ta dyskusja też trochę pokazuje, że nasz styl życia nie jest rozumiany - że jedni chcieliby z nas zrobić takich samych świeckich, jak wszyscy inni świeccy, a inni chcieliby w nas widzieć jakąś wersję "soft -życia zakonnego" - bez wspólnoty, przełożonej na co dzień, taka wersja "lżejsza" dla tych, co nie chcieli się do końca poświęcić Panu Jezusowi i znosić ofiar życia zakonnego.
Może trochę przejaskrawiam, ale tak jakoś to odbieram. Ale to pewnie jest także jakiś aspekt ofiary, którą ponosimy. Krzyż niezrozumienia a przez to także często odrzucenia.
Jest jeszcze wiele innych refleksji, które mam w głowie, ale tak myślę, że może nie ma co o nich, tutaj na forum pisać....może kiedyś Pan Bóg pozwoli się nam spotkać "na żywo" i wtedy łatwiej będzie sobie to wyjaśnić.
Życzę Wam dobrej niedzieli, nie zapomnijcie podziękować dziś Panu Jezusowi za dar Chrztu Świętego!


Jezus - moja miłość jest Ukrzyżowany (św. O. Ignacy)

Offline

 

#349 2017-01-08 09:53:57

Lidka
Użytkownik

Re: Instytuty świeckie

Maluszku, nawiązując do tematu dyskrecji: piszesz, że nie wyobrażasz sobie, żeby o Twojej konsekracji nie wiedzieli najbliżsi. U mnie jest zupełnie odwrotnie - nie wyobrażam sobie, aby najbliżsi wiedzieli. I nie wiedzą (z kilku powodów, o których jednak nie chcę pisać). Z resztą jedną z reguł mojego IŚ jest przyrzeczenie dyskrecji i każda decyzja o "ujawnieni się" musi być nie tylko uzgodniona na modlitwie z Panem, ale także z przełożoną (mniejsza o nomenklaturę, która w IŚ jest różna).
Ujawnienie bliskim swojej decyzji ma swoje plusy i minusy. Piszesz o niezadowoleniu, ale z drugiej strony nie musisz wymyślać "pokręconych powodów" Twoich wyjazdów i to jest duży plus. W tym kontekście, dyskrecja jest dla mnie nie tylko piękną przestrzenią do spotkania z Panem, ale także pewnego rodzaju krzyżem.

Ostatnio edytowany przez Lidka (2017-01-08 09:54:45)

Offline

 

#350 2017-01-08 14:05:31

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Instytuty świeckie

Dyskrecja nie jest celem samym w sobie, na pewno, dopisuję się do słów Maluszka.
    Dyskrecja instytutowa, której przestrzega się u nas, nie oznacza też na pewno nigdy wymyślania,  kłamstw, "pokręconych powodów"  ani innych niemoralnych środków.  W żadnym wypadku. Cel środków nie uświęca, więc nie kłamię. W mojej (i nie tylko) ocenie nie naruszam elementarnej uczciwości. Każdy ma prawo do sfery osobistej prywatności, milczenia i zmilczenia, pewnej ciszy, do tego, czego nie dzieli z innymi. Do sekretu też.
    Nasze rodziny (piszę z perspektywy konkretnej wspólnoty) z reguły, szacuję, że w ponad 90%, nie wiedzą o konsekracji.  Moja rodzina wie, że wyjeżdżam na rekolekcje itp., wie, dokąd, łącznie z adresem. Nie zna po prostu szczegółów. To starcza.
   Natomiast dokumenty wspólnotowe, zatwierdzone rzecz jasna przez Kościół,  i związane z nimi wewnętrzne zwyczaje regulują zasady przestrzegania dyskrecji (jest tu podobnie jak u Lidki) - i  to działa, choć nie zawsze jest proste. Bywa krzyżykiem, zwłaszcza na początku.  Potem staje się niekiedy prawie oczywiste, jak powietrze.
       Wniosek? Rzecz w tym, że zakres dyskrecji i okoliczności jej ewentualnego uchylania są prawdopodobnie różnie traktowane w różnych wspólnotach.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo