'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2014-08-20 13:33:35

mimi111
Gość

Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Witam wszystkich!

Piszę na tym forum po raz pierwszy, ponieważ mam problem. Pokrótcę napiszę, o co mi chodzi.

Mam 28 lat, chłopaka, jakąs tam pracę i moim pragnieniem jest założenie rodziny i posiadanie dzieci. O zakonie nigdy na poważnie nie myślałam, choć od czasów bodajże gimnazjum, takie myśli pojawiały się w mojej głowie, raz się nasilając, raz słabnąc. Zawsze jednak spotykały się z moim niechętnym przyjęciem, ponieważ nie chciałam nigdy iść do zakonu. Ostatnio jednak te uczucie w sercu napadło na mnie tak gwałtownie i tak mocno, że nie potrafię się od tej myśli uwolnić. Drżę ze strachu cała, bo problem w tym, że ja nie chcę iść do zakonu! Jednocześnie czuję, że coś wewnątrz mnie wzywa, żebym tam poszła, nawet na przekór sobie, albo jakiejś części mojej osoby... Chcę być z moim chłopakiem, chce go kochać i być dla niego dobrą towarzyszką, ale boję się, że Bóg przygotowuje dla mnie inną drogę, której tak naprawdę nie chcę...Albo może chcę, tylko strach nie pozwala mi chciec?...Już się całkiem pogubiłam w moich odczuciach, wiem tylko, że czuję się źle z tym, co mam w sercu...Nie wiem, czy obrażam Boga moimi myślami, czy mam prawo powiedziec Mu: "nie" i czy to oznacza, że nie zaznam szczęścia przy boku mężczyzny, z którym chcę budowac związek, czy to w końcu wszystko moja wyobraźnia i Pan Bóg nie jest taki okrutny, żeby wyrywać mnie ze szczęśliwego zwiazku? Czy moze szykuje dla mnie coś innego, co niby dla mnie jest bardziej wartościowe, a ja opieram się tylko tak, jak małe dziecko płaczące i nierozumiejące, ze musi połknąć gorzką pigułkę, żeby stało się zdrowe?

Bardzo proszę o radę...

mimi111

 

#2 2014-08-20 14:06:28

myconviction
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd:

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

mimi111, przede wszystkim - Pan Bóg chce dla nas dobra i TYLKO dobra. Cokolwiek byś nie wybrała - On wyciągnie z tego dobro. Jezus ma dla nas najlepszy, najpiękniejszy plan, ale jeśli mimo usłyszenia Jego wezwania, zrobisz coś innego, to nie będzie tak, że "surowy Bóg Cię ukarze" i będziesz nieszczęśliwa u boku swojego potencjalnego męża! Właśnie z powołaniem jest tak - jest to wybór między dobrem, a większym dobrem.

Myślę, że w Twoim przypadku wskazówką jest to, że czujesz się źle myśląc o zakonie. Jezus nas do niczego nie przymusza i jeśli nie odczuwasz pragnienia, a przede wszystkim POKOJU serca, to nie ma co się zmuszać. Oczywiście, trwaj na modlitwie i proś o światło Ducha Świętego... A może to, co wydaje Ci się tym przynagleniem do zakonu, to np. ciche zaproszenie Jezusa do pogłębienia relacji z Nim? Do wejścia w jeszcze większą zażyłość?

Polecam Cię Panu w modlitwie img/smilies/smile +

Ostatnio edytowany przez myconviction (2014-08-20 14:07:10)


Kochajcie Miłość, bo Miłość nie jest kochana! - św. Franciszek z Asyżu

Offline

 

#3 2014-08-20 14:18:36

mimi111
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Dziękuję myconviction za odpowiedź. Właśnie w tym momencie jestem jak najdalej od stanu "pokoju serca", myśl o zakonie mnie wręcz przeraża...Dlaczego więc z drugiej strony słyszę stanowczy głos "pójdź za Mną"? Nie chcę wstępować do zakonu, pokój serca odczuwałam wiedząc, że tworzymy z chłopakiem zgodną parę, że nasz związek się rozwija i być może kiedyś się pobierzemy. Skoro nie odczuwam pokoju słysząc ten dziwny głos w sercu - od kogo on pochodzi? Czy ja już całkeim zwariowałam? img/smilies/sad((

 

#4 2014-08-20 15:47:41

Dzastis
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Mimi111 mam pytanie? Czy masz możliwość pomodlić się może przed Najświętszym sakramentem? tak sam na sam z Panem ? Wyciszyć się? kiedyś sama usłyszałam takie słowa od pewnego kapłana ,,Wystarczy Ci mojej łaski" ,,Nie lękaj się"... Pozdrawiam +img/smilies/smile Jeśli się wyciszam pisze to z (mojego punktu bo tak mi łatwiej) wtedy słyszę jakby swoje sumienie właśnie wtedy gdy trwam przy Najświętszym sakramencie... spróbuj img/smilies/wink

Ostatnio edytowany przez Dzastis (2014-08-20 15:52:29)


Trzy słowa które wprawiają mnie w błogi spokój to:
Pokój,Harmonia,Dobro
         
Jedyną wierną do końca miłością jest Jezus Chrystus

Offline

 

#5 2014-08-20 16:07:16

Bartek
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Hm MyConviction piszesz, że z każdego wyboru Bóg wyciąga dobro i jest wybór między dobrem a lepszym dobrem ale.. Pan Jezus powiedział: Nie każdy Kto do Mnie mówi Panie Panie wejdzie do Królestwa Bożego ale tylko Ten Kto pełni Wolę Ojca Mojego.

To raczej zaprzecza temu co napisałaś. Jest moja Wola ale Wola Ojca jest najważniejsza a jeśli wybierze się swoją..

Nie tak?

 

#6 2014-08-20 16:35:10

Konrads
Użytkownik
Imieniny: Luty
Urodziny: 1998
Skąd: Okolice Złotowa (wlkp.)

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Ja myślę, że jeśli nie wybierze zakonu, ale będzie dobrą żoną i matką, to Bóg jej nie potępi i nie odrzuci. Tylko właśnie...słyszałem kiedyś opowieść pewnego Misjonarza Świętej Rodziny, oczywiście jest to bajka, ale pozwalająca co nieco zrozumieć. Otóż, Jezus rozmawia z pewną młodą kobietą i mówi jej: "Twój chłopak Ci się dzisiaj oświadczy" - dziewczyna jest wniebowzięta, cieszy się, po czym Jezus dodaje: "Nie przyjmuj tych oświadczyn". I po tych słowach, dziewczyna była bardzo zaskoczona. Mówiła, że przecież oni się kochają, jest z nim szczęśliwa, dlaczego więc ma odmawiać?
No właśnie...dlaczego? Bo Bóg widzi więcej. On widzi całe nasze życie i On wie co jest dla nas lepsze. Być może po ślubie, Wasz związek nie byłby już taki super. Może zaczęłabyś cierpieć. Ten misjonarz mówił właśnie, że jeśli nie idzie się ścieżkami, które wyznaczył nam Bóg, nigdy nie będziemy w 100% szczęśliwi. Zawsze będzie nam czegoś brakowało. I mimo, że może nawet związek by był udany, to Tobie i tak będzie czegoś brakowało, czegoś, czego nie da Ci Twój partner.
Nie chodzi mi oczywiście o to, byś teraz zerwała ze swoim facetem, nie. Chodzi mi bardziej o to, byś naprawdę zastanowiła się, co będzie dla Ciebie lepsze. Może wcale nie czujesz powołania, tylko po prostu Bóg chce, abyś jeszcze bardziej się do niego zbliżyła. Może podsuwa Ci coś innego. Jedź może na jakieś rekolekcje, albo usiądź w kościele i po prostu milcz. Nie módl się, nie myśl o niczym. Pozwól mówić Bogu. Otwórz się na Niego. I nie bój się, bo przecież zakon to nic strasznego. Ja też sobie często dużo wyobrażam i planuję, ale widzę, że Bóg ma inny plan i trzeba się z tym pogodzić, bo tylko wypełniając Bożą wolę, będziemy naprawdę szczęśliwi. Trzeba otworzyć się na Jego działanie. Twój strach Cię zamyka i dlatego w pełni nie możesz poznać Jego woli. Jeśli tylko otworzysz się na działanie Ducha, zobaczysz, co ma dla Ciebie Bóg.
Jest taki fajny cytat: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach." - mi on się podoba, bo pokazuje, że Bóg wie wszystko i wie co się wydarzy w naszym życiu i aby przeżyć życie dobrze i szczęśliwie, trzeba wsłuchać się w słowa Boga, który powołuje nas do różnych rzeczy i, który ma najlepszy plan na nasze życie.

Pozdrawiam img/smilies/smile

EDIT. Chciałem jeszcze tylko dodać, że niechciane powołanie, jest możliwe. Ponieważ właśnie, sami planujemy swoje życie, mamy jakieś tam marzenia i wydaje nam się, że to "inne" życie, nas bardzo ograniczy i, że nie będziemy potrafili się odnaleźć, bez partnera/partnerki. Mimo, że jestem o wiele młodszy i do podjęcia decyzji jeszcze trochę mam, to ja także próbuję nie myśleć o tym, czy jestem powołany i sam odpieram od siebie te myśli i nawet chyba też tego nie chcę. Ale...Bóg nie i z takimi cwaniaczkami sobie radził. img/smilies/tongue img/smilies/tongue Najważniejsze, to otworzyć się na Jego działanie, a On już Cię poprowadzi.

Wpadłem jeszcze na taki fajny cytat: "Pozwól, by Jezus, który powstał z martwych, wszedł do twojego życia. Jeśli odszedłeś daleko, zrób jeden tylko krok w Jego kierunku. On czeka na ciebie z otwartymi ramionami." - papież Franciszek. img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez Konrads (2014-08-20 16:45:03)


"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia." Flp 4, 13

Offline

 

#7 2014-08-20 16:52:37

kalinka
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

mimi111, powiem krótko, daj sobie spokój z myśleniem o zakonie. Pogłębiaj jednak relację z Jezusem img/smilies/smile

Offline

 

#8 2014-08-20 18:08:51

Bartek
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Kalinka czym popierasz swoją deklarację?

 

#9 2014-08-20 18:11:48

Piotr888
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Mimi, rozumiem, co czujesz. czy masz stałego spowiednika lub kierownika duchowego?

Offline

 

#10 2014-08-20 20:03:24

Karmelka
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

kalinka napisał(a):

mimi111, powiem krótko, daj sobie spokój z myśleniem o zakonie. Pogłębiaj jednak relację z Jezusem img/smilies/smile

Kalinko, ja myślę, że nikt tutaj z nas nie ma prawa pisać komuś, by przestał myśleć o zakonie lub zaczął o nim myśleć. Może to plan Boży, że zaczęła tak myśleć. My nie możemy jej takich rad dawać, bo nikt nie poniesie odpowiedzialności za jej decyzję. My tutaj na forum możemy jej najwyżej pewne rzeczy podpowiedzieć, poradzić.
Swoją drogą  sama radziłabym modlitwę, kierownika duchowego, otwartości na Boga i Jego działanie. Sama znam osoby, które miały podobną sytuację i Pan wyprowadził z nich piękne powołania kapłańskie i zakonne... Więc może i tutaj tak jest, ale nie twierdzę na 100%, bo to nie moja działka img/smilies/smile Radzę na modlitwie z Jezusem i kierownikiem głęboko przyglądać się temu co się dzieje.

Offline

 

#11 2014-08-20 20:44:38

mimi111
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Cześć wszystkim, dziękuję za odpowiedzi. Nie mam swojego stałego spowiednika, powiem więcej, nie jestem zagorzałą katoliczką i mam nawet problemy z coniedzielnym uczęszczaniem na Msze św. Byłam dziś jednak u spowiedzi i zwierzyłam się księdzu z moich watpliwości... Powiedział, że pierwszym przeznaczeniem człowieka jest życie rodzinne i tego powinnam sie trzymać. Skoro nie jestem pewna, powinnam dac sobie czas i być w związku z chłopakiem, z którym chcę być. Przytaczał przykłady kobiet, które czując przynaglenie do wstąpienia do zakonu, ale nie będąc tego pewnym, "straciły" kilka lat i ówczesnych chłopaków, narzeczonych... Modliłam się, ale nie zaznałam spokoju, w moim sercu jest ten sam zamęt, co wcześniej... img/smilies/sad Chcę być moim chłopakiem, czy muszę go przygotowywać na zrobienie przeze mnie rzeczy, której nie chcę zrobić? img/smilies/sad

 

#12 2014-08-20 20:54:54

kalinka
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

mimi111 napisał(a):

Chcę być moim chłopakiem, czy muszę go przygotowywać na zrobienie przeze mnie rzeczy, której nie chcę zrobić? img/smilies/sad

Nie, nie musisz go przygotowywać na zrobienie rzeczy, której nie chcesz, nie pragniesz.Skoro tego nie chcesz to i takiego powołania do zakonu nie masz. Odrzuć te myśl. Bądź spokojna przygotowując się do sakramentu małżeństwa. To też  piękne, boże powołanie.

Offline

 

#13 2014-08-20 22:18:36

Konrads
Użytkownik
Imieniny: Luty
Urodziny: 1998
Skąd: Okolice Złotowa (wlkp.)

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

kalinka napisał(a):

Nie, nie musisz go przygotowywać na zrobienie rzeczy, której nie chcesz, nie pragniesz.Skoro tego nie chcesz to i takiego powołania do zakonu nie masz. Odrzuć te myśl. Bądź spokojna przygotowując się do sakramentu małżeństwa. To też  piękne, boże powołanie.

Nie zgadzam się z tym(podkreślone). Czasami człowiek chce co innego, bo próbuje żyć po swojemu, a co innego przygotował dla niego Bóg. Nie mówię, że mimi jest powołana, ale może akurat...człowiek ma wolną wolę i nie musi słuchać głosu Boga. Jednakże to nigdy nie prowadzi do pełni szczęścia...


"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia." Flp 4, 13

Offline

 

#14 2014-08-21 00:01:36

rut
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Czasami dużo lęku wywołuje też to, co nieznane, bo wykracza poza sferę bezpieczeństwa. Może być tak, że brak pokoju oznacza że zakon to nie to. Ale pokój może też przyjść dopiero w określonym momencie np. Przy kontakcie ze Zgromadzeniem. Nikt z nas nie może powołania "zdiagnozowania" bo to zadanie należy tylko do samej osoby powołanej. Nawet spowiednik i kierownik duchowy tylko to rozeznanie wspierają, bo przecież nie podejmą za nikogo decyzji. Na pewno potrzeba na to czasu, cierpliwości i spokoju. Często się słyszy, że jeśli ktoś nie czuje powołania do małżeństwa i macierzyństwa, nie może być dobrą zakonnicą i pewnie coś w tym jest, więc czas chodzenia z chłopakiem jest tak naprawdę czasem wzrastania w obu przypadkach. Mój kierownik duchowy powiedział mi jedną definicję powołania, która bardzo mi się spodobała - że jest to odkrycie najgłębszych pragnień człowieka. Więc człowiek odkrywa w sobie jakieś pragnienia i realizuje je i jest w tym szczęśliwy. Nawet może nie wiedzieć że gdzieś w nim są głębsze, które dałyby mu większe szczęście. Ale też to że odkryje te głębsze, nie oznacza, że te poprzednie pragnienia znikną. One że względu na chęć realizacji tego najważniejszego stracą na sile. Ale jeśli np. Teraz darzysz o rodzinie, a potem odkryjesz, że twoim głębszym pragnieniem jest zakon, to nie znaczy że przestaniesz pragnąc macierzyństwa i małżeństwa, będziesz pragnąc uchwały do końca życia. I czasami tylko Bóg daje nam taką łaskę że zamiast ślepo szukać i zastanawiać się, czy to pragnienie to jest już to największe, czy może jeszcze coś się pod nim lepszego kryje, Bóg daje nam tą wskazówkę, mówiąc "tu jest twoje miejsce"... Ale jeśli ktoś chce się z tym mozolić "na piechotę" i odkrywać to na ślepo do końca życia, to przecież Bóg się nie obrazi i nie będzie się mścił. Priorytetem jest tylko to, by odkryć czy twoje myśli o zakonie to rzeczywiście wola Boża to powołanie, czy tylko wynik twoich lęków, wyobraźni, albo jeszcze czegoś innego. A nikt ci nie powie tego lepiej niż On w waszej osobistej relacji, o którą teraz powinnas szczególnie zadbać. I twoja dzisiejsza spowiedź to ku temu wspaniały pierwszy milowy krok! Pamiętam +

 

#15 2014-08-21 09:17:16

kalinka
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Konrads napisał(a):

kalinka napisał(a):

Nie, nie musisz go przygotowywać na zrobienie rzeczy, której nie chcesz, nie pragniesz.Skoro tego nie chcesz to i takiego powołania do zakonu nie masz. Odrzuć te myśl. Bądź spokojna przygotowując się do sakramentu małżeństwa. To też  piękne, boże powołanie.

Nie zgadzam się z tym(podkreślone). Czasami człowiek chce co innego, bo próbuje żyć po swojemu, a co innego przygotował dla niego Bóg. Nie mówię, że mimi jest powołana, ale może akurat...człowiek ma wolną wolę i nie musi słuchać głosu Boga. Jednakże to nigdy nie prowadzi do pełni szczęścia...

Konrads, mimi prosiła o radę dla siebie, więc ja nie będę się rozwlekać na temat jak to może być w innym przypadku. Ustosunkowałam się do jej problemu i prośby. Zauważ, że podobnie powiedział jej Ksiądz na spowiedzi dając jej światło a nie podejmując za nią decyzję.
Bóg chce dla niej dobra i chce by pogłębiała z Nim relację i nie drżała ze strachu. "Pójdź za Mną" nie oznacza zaraz "pójdź do zakonu".

Offline

 

#16 2014-08-21 09:56:05

mimi111
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Od wczoraj z tego lęku, który we mnie siedzi nie mogę jeść, nie mogę swobodnie rozmawiać z moim chłopakiem, nie mogę się na niczym skupić... Byłam dziś u drugiego księdza w innym kościele, który powiedział mi mniej więcej to, co wypływa z Waszych rad: że nikt za mnie decyzji nie podejmie i że człowiek może pójść obmyśloną przez siebie drogą, ale pełne spełnienie da mu tylko wypełnianie woli Bożej. Najbardziej mnie boli to, że relacja z moim chłopakiem trochę na tym cierpi. Nie potrafię byc swobodna, oddana mu, tak jak wcześniej. Tak jakby Bóg stanął między nami...

 

#17 2014-08-21 12:08:29

Konrads
Użytkownik
Imieniny: Luty
Urodziny: 1998
Skąd: Okolice Złotowa (wlkp.)

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Bóg chce dla niej dobra i chce by pogłębiała z Nim relację i nie drżała ze strachu. "Pójdź za Mną" nie oznacza zaraz "pójdź do zakonu".

Tak i to też napisałem. Nie musi być od razu powołana, ale nie może się totalnie zamykać na zakon i na rozeznanie tego powołania. Skoro czuje takie coś, powinna być nadal ze swoim chłopakiem, ale także powinna rozeznawać, czy to co czuje, jest powołaniem, czy też nie.

Tak jakby Bóg stanął między nami...

Bóg nigdy nie stanie między Wami, a jedynie przy Was. To Ty sama się blokujesz, swoim lękiem. Może pogadaj ze swoim chłopakiem o tym co Cię cały czas dręczy i czego się obawiasz. Może wtedy nieco się uspokoisz. Nie bój się tej myśli, bo może wcale nie jesteś powołana, tylko, tak jak pisali moi poprzednicy/moje poprzedniczki może po prostu Bóg chce, byś się do niego zbliżyła, bo może odeszłaś zbyt daleko.
Pamiętaj, że strach nigdy nie pochodzi od Boga. On daje pokój. (te słowa też już chyba tu padły)

Ostatnio edytowany przez Konrads (2014-08-21 12:09:21)


"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia." Flp 4, 13

Offline

 

#18 2014-08-21 19:58:42

green
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Gdańsk

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Poczekajcie, spokojnie img/smilies/smile Zobaczmy bez emocji na fakty.

Mimi jak pisze ma chłopaka (i tu zakładam, ale nie pisała nic innego, jest z nim szczęśliwa), ma pracę więc sytuacje materialną ma ustabilizowaną, w dodatku ma wielkie pragnienie założenia rodziny, wychowania dzieci - i to pragnienie jest dobre. Te trzy czynniki dają jej pokój serca i szczęście.

Teraz na tą "sielankę" wchodzi czwarty czynnik "myśli o zakonie" i co się dzieje? Mimi traci pokój serca, pierwsze co odczuwa i często o tym pisze jest strach. Dalej z powodu trwania w niepokoju gorzej się czuje, nie może jeść i również cierpi na tym relacja z chłopakiem, która do tej pory była bardzo dobra. A więc to co przychodzi (myśli o zakonie) nie prowadzą jej do dobra, a wręcz przeciwnie wywołują zamęt i rzutują na to co do tej pory było dobre.

Jeżeli na te fakty położy się np. reguły o rozeznawaniu duchów św. Ignacego (ĆD 314-327) to przestajemy pytać o to jakie jest jej powołanie, a należy się zastanowić jakie jest źródło - czyli czy oby na pewno myśli o zakonie pochodzą od Pana Boga. Po tym co przeczytałam w jej postach ja ma wątpliwości.


Więc Mimi jeżeli prosisz o radę to z mojej strony radzę Ci niczego nie zmieniać (to reguła 5 św. Ignacego, ĆD 318) póki wszystkie te niepokoje się nie uspokoją bo to nie jest czas na zmianę swoich decyzji. Powinnaś trwać w tym co prowadziło Cię do dobra, a odrzucać to co prowadziło do zła (z tego co piszesz - myśli o zakonie), dopóki nie wróci do Ciebie pokój. I dopiero wtedy gdy złapiesz równowagę duchową zadaj sobie jeszcze raz pytanie skąd pochodziła ta myśl o zakonie. Jeżeli wtedy dojdziesz do wniosku, że od Pana Boga to powinnaś podjąć próbę rozeznania (i to rozeznanie wcale nie musi prowadzić Cię do zakonu, bo już osoby w postach wyżej pisały, że myśli o zakonie mogą mieć różny cel). Jednak prawdopodobnie gdy zdobędziesz dystans stwierdzisz, że ta myśl wcale nie była od Boga i wtedy należy o tym zapomnieć. Póki co cierpliwość... i... ciesz się bo naprawdę jesteś bogata w dobro (to pierwszy akapit).

Z Bogiem!


Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...

Offline

 

#19 2014-08-21 23:19:14

bepik1
Użytkownik
Imieniny: 6.09
Urodziny: 12.04
Skąd: ''I przyciągnąwszy ŁÓDŹ(my town) do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim''

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Wiesz jak dla mnie jesteś w związku i jesteś szczęsliwa to bądź. Bywa tak ze przed zawarciem związku małżeńskiego czy pójscia do zakonu są pojawiają się olbrzymie wątpliwości. sama tak miałam przed wyjazdem do zakony. Powołania byłam pewna ok10 lat a tu nagle 2 tyg przed wyjazdem- bywa. wspomnialas o tym.
Z drugiej str.moze jesteś powołana? spójrz na postać Jonasza, Bóg mówił mówił....
Nie wiem czy jak zrezygnujesz ze związku będziesz szczęsliwa? skoro do tej pory miałaś dobre ,,uczucie''względem partnera. Green ma racje, spokojnie poczekaj.
jesli dalej myslisz, rozważaj, czytaj, słuchaj, jedź na rekol. polecam ignacjańskie, kierownictwo duchowe... ale jeśli kochasz, nie rezygnuj z miłości img/smilies/wink


'' Ucz mnie, Panie, wypełniać Twoją świętą wolę, znaleźć i ustalić miejsce, gdzie mogę Tobie najlepiej służyć''.
św. Karol Boromeusz.
''Nie bój się, nie lękaj się,Bóg sam wystarczy... ''Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! ''

Offline

 

#20 2014-08-22 00:31:34

Bartek
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Green nawiązując do Twej wypowiedzi- czy możliwe jest, że myśli o Zakonie nie pochodzą od Boga?

Czy Szatan wsadzałby Kogoś do Zakonu, gdzie Człowiek byłby pozbawiony dostępu do marności tego świata i przez to przybliżyłby się bardziej do Boga?

 

#21 2014-08-22 07:23:01

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Bartek napisał(a):

Czy Szatan wsadzałby Kogoś do Zakonu?

tak w życiu duchowym mówi się o tym jako o Aniele Światłości. warto poszukać img/smilies/smile
odnośnie Twojego problemu mimi trudno mi cokolwiek powiedzieć - pytaj Boga w ciszy


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#22 2014-08-22 08:20:37

jadwiga
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Bartku...ostrożnie z tymi twierdzeniami, że w zakonie człowiek jest pozbawiony dostępu do " marności tego świata"!Siostry nie żyją w kosmosie, są ludźmi, kontakt ze światem i wszystkimi pokusami jest ( tyle, że ograniczony), ciało pozostaje ciałem a klauzura nie chroni przed wpływami świata całkowicie.
Kto choć trochę zasmakował życia zakonnego, szybko się o tym przekonuje.


I czasem jest bliżej do Pana Boga w małżeństwie, niż w klasztorze...

 

#23 2014-08-22 09:22:52

mimi111
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Cześć wszystkim. Dziękuję za piękne rady.

Ostatnie dni były dla mnie bardzo trudne i cały czas pasuję sie z myślami - czy przypadkiem nie odrzucam wołania Boga? Czy ono nie dogoni mnie prędzej, czy później? Ale tak sobie rozważam, ze skoro traktuję ewentualne pójście do zakonu jako "wyrok", który dopadnie mnie prędzej, czy później jako "kara", albo jakaś rzecz nałożona na mnie z góry, do której będę musiała się dostosować, to chyba nie jest dobrze...Oczywiście tutaj wchodzą inne myśli, że to może mój strach oddziela mnie od moich prawdziwych pragnień i prawdziwe szczęście znalazłabym w zakonie?Potem sobie zaczęłam tłumaczyć, ze jeśli ktoś posiada jakiś dar, talent, powiedzmy potrafi pięknie malowac, to nie musi od razu zostać malarzem - może równie dobrze pójść w stronę grafiki, rysownia komiksów, renowacji zabytków, czy tatuowania. Fakt posiadania talentu jest punktem, z którego można wyprowadzić wiele dróg i być może tak samo jest z powołaniem...

Byłam wczoraj u jednego spowiednika, który powiedział, ze Bóg nigdy nie działa przemocą, zawsze cechuje się delikatnością i zaprasza dając jednocześnie pokój, a nie rozkazuje. A co, jeśli On ten prawdziwy pokój chce mi dać, a ja ze strachu przed zmianami (porzucenie cłopaka, zmiana diametralna całego życia) nie chcę tej opcji przyjać? Byłam wczoraj na Mszy i Ewangelia traktowała o Królu, który zapraszał na swoją ucztę. I o tym, co stało się z tymi, którzy zaproszenie zignorowali albo odrzucili...odniosłam to od razu do swojej sytuacji i popadłam w jeszcze większe rozterki img/smilies/sad Byłam u Komunii i to przyniosło mi chwilowe ukojenie, ale nie na długo...Uwierzcie mi, ze kiedy podczas modliwy przeszedł przez moją głowę przebłysk, że może nie musze iść do zakonu, poczułam ogromną ulgę i wdzięcznosc, jednak to była tylko chwila i wątpliwości wróciły z powrotem:(

Co do Waszych pytań: tak, czuję spokój i odprężenie, kiedy rozmawiam z moim chłopakiem. Jest to niestety związek na odległość, więc relacja do najłatwiejszych nie należy, ale wiem, że on chce być ze mną, jest odpowiedzialny i bardzo mądry, ja też chciałabym być matką jego dzieci. O miłości takiej przez duże "M" jeszcze nie mówię głośno, bo jestesmy ze sobą kilka miesięcy dopiero, ale wiem, że to idzie w tym kierunku.

Co do Anioła Światłości, znalazłam tekst ze słowami papieża Franciszka o świetle Lucyfera i świetle Jezusa: "Światło, jakie daje nam świat jest światłem sztucznym, być może silnym - mocniejszym niż światło Jezusa, mocnym jak fajerwerk, jak fotograficzny flesz. Natomiast światło Jezusa jest łagodne, spokojne, jest światłem pokoju, jest jak światło nocy Bożego Narodzenia: bezpretensjonalne" - stwierdził papież. Ojciec Święty dodał, że jest to światło, które daje siebie i obdarza pokojem. Zaznaczył, iż światło Jezusa nie czyni widowiska, jest światłem, które przenika do serca. Zarazem przestrzegł, iż diabeł często przebiera się za anioła światłości: lubi naśladować Jezusa i udaje dobrego, mówi do nas spokojnie, tak jak mówił do Jezusa po czterdziestu dniach postu na pustyni. Właśnie dlatego musimy prosić Pana o mądrość rozeznania, aby wiedzieć, kiedy Jezus daje nam światło, a kiedy mamy do czynienia z diabłem przebranym za anioła światłości." ( http://www.niedziela.pl/artykul/5979/Pa … era-sie-za )

Ale zakładając, ze ów głos nie pochodzi od Boga, czy jest możliwe, że słyszę go będąc w stanie łaski uświęcającej? Tak, sieje on zamęt w moim sercu, ale Jezus żeby posprzątać, czasem też nie działa delikatnie, np. wypędzając sprzedawców ze świątyni...

Czuję się tak źle:(

 

#24 2014-08-22 10:37:35

green
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Gdańsk

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

mimi napisał(a):

Ale zakładając, ze ów głos nie pochodzi od Boga, czy jest możliwe, że słyszę go będąc w stanie łaski uświęcającej?

Tak, jak najbardziej, nazywa się to pokusa img/smilies/smile



Bartek napisał(a):

czy możliwe jest, że myśli o Zakonie nie pochodzą od Boga?

Oczywiście, bo nie tylko ważne jest czego dotyczy dana sprawa (tak jak tu myśli o podjęciu życia zakonnego), ale jakie ma źródło - czyli od kogo pochodzi, oraz do czego prowadzi. Zły duch może podpowiadać człowiekowi najbardziej pobożne myśli, ale jego celem nie będzie przez te myśli doprowadzenie człowieka bliżej Stwórcy, tylko działanie na szkodę człowieka. Np żona i matka, która poświęca na modlitwę tyle czasu co mniszka i angażuje się w pomoc ubogim przez parafialny caritas przez co popołudniami i wieczorami kiedy powinna posiedzieć z dzieckiem przy lekcjach pracuje na rzecz parafii, a przedpołudniem poświęca czas na modlitwę zamiast przygotować porządny obiad. I mimo że modlitwa i pomoc ubogim są jak najbardziej dobre to w dłuższej perspektywie przez jej zaangażowanie będzie cierpieć rodzina dla której nie będzie miała czasu, a dla budowania rodziny jest powołana.


Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...

Offline

 

#25 2014-08-22 10:38:40

kalinka
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

mimi111 napisał(a):

Byłam wczoraj u jednego spowiednika, który powiedział, ze Bóg nigdy nie działa przemocą, zawsze cechuje się delikatnością i zaprasza dając jednocześnie pokój, a nie rozkazuje. A co, jeśli On ten prawdziwy pokój chce mi dać, a ja ze strachu przed zmianami (porzucenie cłopaka, zmiana diametralna całego życia) nie chcę tej opcji przyjać? Byłam wczoraj na Mszy i Ewangelia traktowała o Królu, który zapraszał na swoją ucztę. I o tym, co stało się z tymi, którzy zaproszenie zignorowali albo odrzucili...odniosłam to od razu do swojej sytuacji i popadłam w jeszcze większe rozterki img/smilies/sad Byłam u Komunii i to przyniosło mi chwilowe ukojenie, ale nie na długo...Uwierzcie mi, ze kiedy podczas modliwy przeszedł przez moją głowę przebłysk, że może nie musze iść do zakonu, poczułam ogromną ulgę i wdzięcznosc, jednak to była tylko chwila i wątpliwości wróciły z powrotem:(

mimi, tak On jest Królem, który Ciebie zaprasza teraz do relacji z sobą, która przyniesie Ci pokój, radość... Powtórzę się, odrzuć myśl o zakonie jako fałszywe światło. Dlaczego, dlaczego myślicie, że powołanie do zakonu jest lepszą, jedyną słuszną drogą, by podążać za Nim? Pewne osoby są faktycznie powołane by kroczyć tą drogą ale inne są powołane do małżeństwa. Dlaczego boisz się Jego głosu, który chce Twojego dobra i szczęścia teraz a nie by zamknąć Cię w zakonie? Przecież kiedyś tych zakonów nie było.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo