'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#26 2014-08-22 10:50:49

Bartek
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

adamsvd napisał(a):

Bartek napisał(a):

Czy Szatan wsadzałby Kogoś do Zakonu?

tak w życiu duchowym mówi się o tym jako o Aniele Światłości. warto poszukać img/smilies/smile

Hm.. ale jeśli taki Człowiek wstąpi do Zakonu, poprzez fałszywego Anioła Światłości, to.. co dalej?

Co z takim Człowiekiem się dzieje? Są znane świadectwa Osób, które doświadczyły takiej sytuacji?

 

#27 2014-08-22 16:10:23

Karmelka
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Kalinko nie piszemy, że życie zakonne jest lepszym powołaniem. Nie zauważyłam by ktoś to napisał. Jednakże nam tutaj na forum nie wolno pisać mimi, że ma wstąpić do zakonu czy zostać w związku z chłopakiem. Nikt z nas nie może pisać jej, że ma odrzucić te myśli o zakonie, bo nikt z nas  nie wie tego skąd są te myśli. Mimi musi sama to rozeznać. Ja napisałam wcześniej, że znam osoby, które były w podobnej sytuacji jak mimi, a wyszły z tego piękne powołania zakonne i kapłańskie. Mimi więc musi szukać odpowiedzi i nie można jej powiedzieć, że ma te myśli porzucić.
Jeden z moich byłych spowiedników zanim jeszcze wstąpił do seminarium (w ogóle nie miał takich wówczas myśli) wyjechał na zachód za granicę, tam znalazł świetną, bardzo dobrze płatną pracę (pracował tam ładne parę lat), zakochał się i zaręczył z poznaną tam dziewczyną. Ona niewierząca, on taki letni tzw. świąteczny katolik. Ona raz w życiu była w kościele (podczas własnego chrztu w dzieciństwie). Pewni oboje swojej miłości, pragnienia bycia razem na zawsze, co dawało im pokój. Pewnego dnia podczas spaceru (sami do dziś nie wiedzą dlaczego) weszli do kościoła. Była akurat msza św. Ona pierwszy raz w życiu była na mszy św. A on czuł się jakoś dziwnie niespokojnie. A kiedy usłyszał na mszy św. słowa "Pójdź za mną" przeraził się. Pomyślał o kapłaństwie. To go przerażało, przecież był szczęśliwy z narzeczoną, a sam do końca nie był pewien swojej wiary, tego czy Bóg w ogóle jest. Patrząc na nią (narzeczoną) był pewien, że chce być z nią, ale te słowa nie dały mu spokoju. Po tygodniu był już w Polsce, a niecały miesiąc później w seminarium duchownym, choć wcale nie czuł, że to jego droga. O tym też powiedział na rozmowie przed przyjęciem do seminarium. Był przerażony tym, że może być księdzem, a jednocześnie rozdwojony, bo tam za granicą zostawił osobę, którą kochał i z którą chciał być na zawsze. Przerażony możliwością bycia księdzem... a nim został i jest jednym z najbardziej dla mnie znanych świętych powołań kapłańskich jakie znam. Pan Bóg od jego niedowiarstwa i przerażenia doprowadził go do siebie i na tę drogę. Wybór dla niego był bolesny, ale patrząc z perspektywy czasu widzi to jako błogosławieństwo. Nawet jego narzeczona na tym skorzystała, bo msza św. na którą wspólnie trafili stała się dla niej początkiem nawrócenia, po którym związała się z jedną tamtejszych wspólnot, a potem założyła szczęśliwą rodzinę z wierzącym człowiekiem, rodzinę, którą Bóg obdarzył dość licznym potomstwem.
To taka mała historia z życia jednego kapłana... Pokazuje to, że drogi i sposoby działania Pana Boga są bardzo różne, czasami bardzo zaskakujące. I nie możemy za mimi zadecydować.

Offline

 

#28 2014-08-22 17:52:19

mimi111
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Karmelko, jestem przerazona, ze i mnie to moze dotyczyc, ja tez jestem niedzielna katoliczka a moj chlopak jest niewierzacy...Jestem przerazona! img/smilies/sad

 

#29 2014-08-22 18:42:55

Selma
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

mimi, przede wszystkim tylko spokoj moze cie uratowac. co czlowiek to osobna historia. ta opisana powyzej jest swiadectwem czyjegos zycia i nie oznacza, ze masz ja kalkowac. na piec takich historii moge przytoczyc ci piec o zakonnicach, ktore wystapily ze zgromadzen, bo wybraly uczucie do osoby, ktora znaly jeszcze przed wstapieniem. I co to dla ciebie oznacza? Ano nic. Bo twoje zycie to twoje zycie i tyle. A w nim miejsce na decyzje. Czasem dobre, czasem zle. I tak naprawde nikt z nas ci nie poradzi nic wiecej niz 'poglebiaj swoja relacje z Jezusem'. A jesli czekasz, ze wspolnie tu orzekniemy, ze 'mimi ma powolanie' (lub nie) i wezmiemy na bary konsekwencje twoich decyzji to z zalem, ale nie. Wspieram modlitwa.

Offline

 

#30 2014-08-22 22:07:26

Bartek
Gość

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Mimi, może ta modlitwa napełni Ciebie spokojem w pełnym stopniu. Przynajmniej mnie przynosi ulgę.

Panie, błogosławię Ciebie w tej sytuacji, bo skoro się wydarzyła, to znaczy, że dopuściłeś do niej. Widzisz moje położenie.
-------------
Znalazłem bardzo przejrzysty artykuł o powołaniu i Woli Bożej img/smilies/smile do znalezienia w internecie- Wyzwalająca Propozycja Erem Maryi.

Poczytaj Mimi.

 

#31 2014-08-27 13:48:41

Konrads
Użytkownik
Imieniny: Luty
Urodziny: 1998
Skąd: Okolice Złotowa (wlkp.)

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Dawno nikt się tu nie odzywał, a ja znalazłem genialną wypowiedź, naszego barkowicza, Werbisty - Adama! img/smilies/big_smile Adam udzielił wywiadu w gazecie powiatu Złotowskiego - Aktualności.
Mówił on m.in o tym, dlaczego wybrał właśnie Werbistów, w jaki sposób poczuł swoje powołanie, jak odczytać to co się dzieje w życiu jako sygnał od Boga.

Przejdźmy do rzeczy. Na sam koniec Adam powiedział coś genialnego, odnośnie powołania. "Dlatego na koniec zwracam się do wszystkich młodych ludzi, którzy czują powołanie - nie rozmyślajcie o tym pod kątem tego, co musicie oddać czy poświęcić w życiu. Patrzcie, jakim darem zostajecie obdarzeni."


"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia." Flp 4, 13

Offline

 

#32 2016-09-20 17:28:37

lewa102
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Witajcie, mam 28 lat. Od około poł roku temu się nawróciłam. Zawsze byłam wierząca i chodziłam do koscioła ( ostatnio bardzo rzadko) , kiedyś nawet na oazy ale od pól roku poznaje Boga na nowo. Chodze do wspólnoty, czytam pismo i więcej się modle. Aktualnie nie mam chłopaka, ostatnio poznałam bardzo fajnego i religijnego ale nie moglismy się spotykać z innych okoliczności. Wcześniej byłam w dwóch związkach w jednym byłam zaręczona, ale zostawiłam go dla innego. Od tych kilku miesięcy mocno się zagłebiam w tematy wiary, ale od dwóch tygodni nachodzą mnie myśli o zakonie. Jest to dla mnie paraliżujący strach. Zaczęło się od tego, ze wysłuchałam konferencji ks. Pawlukiewicza, w której mówi, że chrześcijanin powinien być ciągle aktywny, ciale starać się być lepszym i dobrym dla innych. Tak sobie uświadomiłam, ze to co zawsze chcialam mąz, rodzina, domek na wsi, to nie da to nic dla innych. Że to tylko taki bedzie mój mały egoistyczny świat i wtedy mnie przeszła myśl ze inne rozwiązanie zeby służyć innym to zakon. Potem sobie tłumaczyłam, że przecież nie trzeba iść do zakonu, zeby pomagać innym i zapisałam się na wolontariat. Ale byłam na jednym spotkaniu przy pomocy odrabianiu lekcji z dziećmi i jakoś nie miałam chęci, odwagi? zeby pojsc na kolejne. A myśli o zakonie cały czas wracają. Wiem, że powinnam zaufać Panu Bogu w 100% ale wyglada to na takiej zasadzie, ze ok ufam, ale nie chce isć do zakonu. Wiem, ze tak sie nie da bo to nie jest pełne zaufanie. Nawet boje sie w pełni powiedzieć tak Panie ufam Tobie rób z moim życiem co chcesz bo jeszcze ten zakon naprawde się stanie. Nigdy nie miałam takich myśli. Jestem osobą bardzo towarzyską i otwartą. Interesuję się modą, skończyłam kosmetologię, chodzię na imprezy, na tańce. Nie wyobrażam siebie w zakonie. Jak przychodzą mi te myśli to staram się myślec, o pozytywach małżenstwa i ze tam też bede mogła pomagac innym, ale mam wrażenie, że je tylko zagłuszam. Jak się modlę to mówię, ze jakby była inna opcja do wyboru to ja nie chce zakonu. Jak to wszystko rozeznać? czy moze tak być ze nawet jesli Bog ma dla mnie taką drogę, to skoro ja tego nie chce to da mi coś innego? czy zrobi wszystko, żebym zmieniła zdanie i do zakonu sama chciala iść? Naprawdę mnie to przeraża. Nie wiem czy to jest efekt, że tak nagle sie nawróciłąm i mocno zagłębiłam w wiare? Czy ma tak każdy kto się nawrócił? Prosze o pomoc, poki co nie mam odwagi porozmawiać o tym z księdzem, który jest we wspołnocie z nami.

Dodam tylko, że dwa razy mi się snił sen, że jestem gdzieś w Afryce i poję wodą małego murzynka. Czy to odnośnik do jakiejś misji?

Ostatnio edytowany przez lewa102 (2016-09-20 17:34:30)

Offline

 

#33 2016-09-20 20:23:49

A-psik
Moderator

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Myślę, że dobrze kombinujesz i pamiętaj jedno: nic bez Ciebie i wbrew Tobie. Gdyby to była Twoja droga to raczej nie towarzyszyła by Ci taka panika i nie bój żaby pogadaj z księdzem (przecież Cię nie zje).


Deus caritas est

Offline

 

#34 2016-09-21 08:22:28

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Powołanie może być na początku wbrew woli człowieka. Jeśli człowiek się zafiksuje na punkcie tylko jednej drogi i nie bierze pod uwagę innych dróg, to potem Wola Boża, jeśli jest inna niż nasza, może się jawić jako coś strasznego. Nie wykluczaj żadnej z dróg, bierz pod uwagę wszystkie i módl się, dużo się módl.

Piszesz, że starasz się myśleć o pozytywach małżeństwa. Czy myślisz też o jego negatywach? Małżeństwo to nie sielanka, to droga krzyżowa i to przez całe życie. Zakon też ma swoje plusy i minusy. Trzeba szukać drogi do zbawienia, a nie wygody, świętego spokoju.


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#35 2016-09-21 11:09:29

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

- Pan Bóg  miewa pomysły, które nam do głowy by nie przyszły. Bywa, że zaskakuje zaproszeniem.
- Bycie osobą otwartą, towarzyską, tańce i zainteresowania kosmetologią konsekracji jako żywo nie wykluczają.
- Świetnie, że zauważyłaś, że nie ma sensu żyć tylko egoistycznie, tylko dla siebie. Cokolwiek kiedyś wybierzesz (w sensie drogi życia), to spostrzeżenie będzie cennym drogowskazem.
- Perspektywa dwóch tygodni to naprawdę bardzo niewiele. No ale wpadłaś w panikę, co widać.
- Jest w psalmach takie ładne zdanie: „Szukaj pokoju i idź za nim”. Poszukaj i tego zdania. Ale nie szukaj metod na siłowe zagłuszanie czegokolwiek, to nic nie daje, przeciwnie: człowiek się koncentruje na zagłuszanym także zwyczajnie, na poziomie psychiki.
- Tak, to niewykluczone, że Twoje myśli są skutkiem jakiegoś nawrócenia. Takim „przegięciem”, dotąd dalej od Boga, to teraz, według pewnego schematu, skrajnie ku Bogu. Myślę, że nie każdy „tak ma”. Ale słusznie: służyć Mu można świetnie i poza zakonem, możliwości jest więcej niż dwie. 
- Powolutku i spokojnie. Rozeznanie wymaga czasu. Oddaj Panu to całe zamieszanie. Powiedz, czego się boisz, nie nam, ale Panu. Myślę, że warto się modlić o światło i o otwartość serca. (A oddane jest oddane. Zostaw w Bogu. Wiem, że to trudne. Ale dzielę się tym, czego mnie uczył pewien mądry ksiądz. I to pomaga, choć bywa nieco wbrew nam).


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#36 2016-09-21 12:24:39

lewa102
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Dziekuje, za Wasze wszystkie odpowiedzi.
Wczoraj też porozmawiałam o tym z księdzem. Powiedział że, nic co w strachu i lęku od Boga nie przychodzi i nawet jesli takie mysli beda mi sie powtarzyly to zawsze sama deyduję jaką drogę wybrać.

Dzis dalej o tym duzo myslę i czytam Wasze forum. Takiego leku już nie ma, ale dalej te mysli mi glowę zaprzątaja. Musiałam aż wziąć urlop w pracy bo chciałam sobie to wszystko poczytac i poszukac informacji. I mimo wszystko ciagle sobie wmawiam, albo tak jest, ze do zakonu nie chciałabym isć i nie chce mieć takiego pragnienia.

Boję się modlic o otwartosc serca i rozeznanie, bo boję  się ze własnie rozeznam może ten zakon. Tak sobie, też myśle, że zebym sie tak nie nawrociła i nie zblizyła do Boga to wszytko byłoby "normalne" i niemialabym takich watpliwosci i mysli. Naprawde boję się prosić o rozeznanie, gdyż nawet nie chce dopuścic ze taka opcja mogłaby się pojawić, chociaż jak to sobie wyobrażam to jakieś straszne mi się nie wydaje, ale wtedy przywoluje sobie mysli o rodzinie i mysle ze własnie to bym chciala.

Tak bym chciala te mysli o tym zakonie odgonic.

Offline

 

#37 2016-09-21 13:21:43

ania
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Wiesz... A ja tak sobie pomyślałam, jak to przeczytałam, że czas, żebyś troszkę luzu wprowadziła w to wszystko. Owszem nawrócenie jest mocnym doświadczeniem, które może wpłynąć na wpadnięcie w druga skrajność. Uspokój się, uspokój swoje myśli. Nikt, nawet Pan Bóg nie zaciągnie Cie na siłę do zakonu. On szanuje Twoją wolę, bo Cie kocha. I nawet jeśli coś komuś podpowiada, a ten ktoś nie chce, to On się nie "obraża", ale błogosławi i pomaga dojść do Niego samego na tej drodze, którą ktoś wybrał. Chociaż moze na tej podpowiedzianej jest jakby danej osobie łatwiej, to przecież nie decyduje to o zbawieniu. Będziemy sadzeni z miłości. Patrz, przyglądaj się, obserwuj, gdzie tę miłość mozesz najpełniej zrealizować z Twoim charakterem, uzdolnieniami, historią życia, pragnieniami. Bóg często przez to właśnie mówi. I ciesz się życiem, a nie wpadaj w jakies takie zamieszanie. Sama zobacz, że poddawanie się zamieszaniu odrywa Twoje myśli od piękna zycia z Bogiem. Jak Izraelici na pustyni, tak i Ty teraz patrzysz wstecz, że może nie warto było się nawracać. Warto! Zycie z Bogiem jest niesamowite! Mówi Ci to ktoś, kto wiele razy w różnych sprawach najpierw próbował robić po swojemu, a potem pozwalał Bogu łamać własne schematy myślenia. Nie było łatwo czasami. Ale teraz wiem, ze bylo warto.

Offline

 

#38 2016-09-21 15:29:45

lewa102
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Aniu, dziękuję Ci za Twoją odpowiedz. Tak też powiedziała moja przyjaciólka jak mnie obserwuje, żebym troche dała luzu, bo ide ze skrajności w skrajność. Faktycznie bardzo to wszystko analizuje i mam nadzieje, że uda mi sie złapać zdrowy oddech. Dziekuje Ci za to co napisałaś. Uspokoiło mnie img/smilies/smile

Offline

 

#39 2016-09-22 12:17:07

Piotr888
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Życzę Ci łaski gorliwej modlitwy, która przynosi pokój. Odwagi!
I nie przekreślaj małżeństwa, bo naprawdę "mąż, rodzina, domek na wsi" nie musi, a nawet nie powinna być małym egoistycznym światem. Służba nawet tylko (aż!) własnej rodzinie - to piękna i wystarczająca droga świętości.

Offline

 

#40 2016-09-24 10:08:01

lewa102
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Ja cały czas utwierdzam się w tym, że nie chciałabym mieć powołania do życa w zakonie, ale teraz boje się, że jesli nawet taka miała być moja droga a ja ją odrzucam, to czy Bóg mi da coś innego co da mi szczęscie? Chciałabym mieć rodzine, ale teraz mam takie myślenie, że skoro ja sama decyduje -  w senie, tak nie chce tego pojscia do zakonu i tak też w modlitwie mówie do Boga to czy on mi da inną drogę, w której bedę szczesliwa? Boje sie ze tak moze nie być. Skoro nie potrafie mu tak w pełni zaufać i powiedzieć Panie Jezu rób co chcesz z moim życiem. Modle sie Panie Jezu rób co chcesz, ale nie zakon. Nie potrafie inaczej. Jesli miałabym powiedzięć zeby Bóg robił co chce to nie byłoby to szczere. Przez co mam takie poczucie, że jeśli nie chce pójscia do zakonu, to nie mam prawa prosic o męza, bo to nie jest koncert zyczen ze, nie chce tego to daj mi tamto. Mam wrażenie ze nie zasluguje nawet na to żeby prosic o meza i rodzine, skoro nie potrafie przyjąć wszystkiego co mi Bóg moze zaoferować. Boje się, że jesli nawet Bóg miałby dla mnie taki plan życia w zakonie, a jeśli ja go odrzucam to nie dostane tego co teraz bym chciała - czyli męża i rodzinę.

Offline

 

#41 2016-09-24 12:55:34

shy girl ;)
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd:

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Panu Bogu zależy na tym, żebyś była szczęśliwa.
Oczywiście, że możesz prosić Pana Boga o poznanie dobrego mężczyzny, który będzie mógł być Twoim mężem, a nawet powinnaś, jeśli czujesz, że właśnie takiej drogi chcesz img/smilies/smile Pan Bóg się na pewno nie pogniewa, jeśli nie wybierzesz zakonu, ponieważ potrzebuje On też dobrych; świętych żon i matek. Będzie Cię prowadził na drodze, którą wybierzesz.
Przede wszystkim, przestań się bać img/smilies/smile Bóg Cię kocha!
"W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk" (1 J, 4,18)

Offline

 

#42 2016-09-24 15:15:32

lewa102
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Dziekuje!!!img/smilies/smileimg/smilies/smile

Offline

 

#43 2016-09-24 17:29:35

s_Gabriela
Użytkownik
Imieniny: Vigilia Zwiastowania
Urodziny: Świętego Józefa
Skąd: Polska-Francja Rennes

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

"Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał" Ps 37


"Kochaj i głoś to swoim życiem" Święty Augustyn
Qui coronat te in misericordia (Ps 102, 4)
http://siostry-augustianki.blogspot.fr/

Offline

 

#44 2016-09-24 21:06:57

Kwietniowa
Administrator

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Drodzy, jeśli mogę o coś poprosić, coś zasugerować, to nie cytujcie czyjejś wypowiedzi, jeśli z kontekstu wątku wynika, że odnosicie się do odpowiedzi wyżej. To strata miejsca. Dziękuję!


Prawdziwa miłość otwiera ramiona, a zamyka oczy...
św. Wincenty a Paulo

Offline

 

#45 2016-09-24 21:21:17

lewa102
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Powiedzcie mi, jak mam teraz się modlić? skoro nie potrafie powiedzieć w pełni "niech bedzie wola Twoja"? jak moge dalej żyć i zbliżac sie do Boga skoro nie potrafie w calosci mu swojego zycia powierzyć, bo nie chce zakonu. Jak wczesniej modlilam sie i ufalam w pelni tak teraz juz nie potrafie. A bez oddania sie w pełni Bogu czuje ze to nie to. Przed tą syuacją byłam taka szczesliwa jesli chodzi o relacje z Bogiem. Potrafilam mu wszystko powierzyc. Tak teraz sie przestarszylam i juz nie potrafie, co mnie strasznie przygnebia.

Offline

 

#46 2016-09-24 21:27:53

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Po prostu szczerze. Zawsze możesz wszystko opowiedzieć Panu. To, że się boisz. To, że teraz nie umiesz zaufać - i dlaczego nie umiesz. To, że nie przechodzi Ci przez usta "bądź wola Twoja". Że może i byś chciała, ale teraz nie możesz i Ci z tym źle, czujesz się przygnębiona.

Przed Panem Jezusem nie trzeba zakładać masek. Opowiedz Mu siebie. Ta szczera opowieść już jest pewnym kształtem zaufania.

A w życiu z Panem Bogiem jednak nie jest tak, że zawsze będziemy czuć się najszczęśliwsi. jest czas trudny, jest czas mroku...


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#47 2016-10-01 01:34:15

lewa102
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Hej, mam jeszcze do Was pytania. Juz mnie te myśli tak nie przerażają jak na początku. Czasem sie jeszcze pojawiają ale juz bez takiego stresu. Co nie oznacza, że ja zmieniłam zdanie. Ciągle nie chce isc do zakonu i nie chce takiej drogi wybrać. Stad moje pytanie. Jaki jest np sens modltwy o męża skoro Bóg ma dla nas od zawsze drogę zaplanowaną. Przecież on wie jak moje całe życie bedzie wygladac, wiec czy nie jest tak, że mimo że ja nie chce drogi zakonnej, ale skoro on ma taki plan dla mnie to predzej czy później sie to stanie. Ja ciągle nie moge zrozumieć sensu modlitwy o coś. Widze tylko logiczny sens w pełnym oddaniu się Bogu czyli "niech będzie wola twoja" Pisaliście, że zawsze moge wybrać swoją drogę bo człowiek ma wolną wolę, ale przecież nie da się uciec od tego co nam zaplanował Bóg. Skoro ja bym chciała drogę małżeństwa, a Bóg widzi mnie w zakonie to jaki jest sens, zebym sie o to modlila skoro i tak od tego co mi Bóg zaplanował nie uciekne. I myślę, że nawet jak się bedę modliła o męza a mam pojsc do zakonu to zaden z moich związków i tak się nie uda, zebym w koncu tam trafila, a ewentualnie jak już wejdę w małżenstwo, to nie bedzie to małzenstwo jakie ja widze, tylko np przytrafią mi się rzeczy przykre - np odejscie męza zebym wtedy poczuła, że zle zrobiłam odrzucając tamtą drogę zakonną jaką chciał dla mnie Bóg. Czy może mi ktoś mi pomóc w tym rozumowaniu?

Offline

 

#48 2016-10-01 05:22:34

Jowisz
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Na tym polega chrześcijaństwo, na łączeniu rzeczy pozornie nie do połączenia. Myślę, że najlepszym przykładem takiej modlitwy, gdzie z jednej strony wyrażamy nasze pragnienia i prośby, a z drugiej zostawiamy ostateczną decyzję Bogu, jest modlitwa Jezusa w Ogrójcu. Jezus drżał przed tym co ma Go zaraz spotkać i prosił Ojca by Go to w miarę możliwości ominęło, by ostatecznie zakończyć konwersację zdaniem się na wolę Boga.
Patrząc z pewnej perspektywy to zakonnica przecież męża ma :p Jest Nim sam Pan Jezus, a lepszy jest wręcz niemożliwy, ergo modlitwa jak najbardziej dotarła :p
Lewa102, teraz będzie banał, ale... BÓG CIĘ KOCHA! Bóg nie kocha Cię za coś, Bóg Cię kocha i już. Nawet jak się uprzesz, chcąc zrobić Bogu na złość i pójdziesz w zupełnie inną drogę, od której zostałaś stworzona. To On i tak będzie Cię kochał, i tak będzie Ci błogosławił na tej drodze, i próbował ją uświęcić i z niej wyciągnąć do zbawienia. On nie będzie się mścił, On po prostu chce dla Ciebie szczęścia i On wie dla jakiej drogi stworzył Twoje serce i na jakiej będziesz kochać najbardziej, ale jeśli jej nie wybierzesz, to i tak będzie próbował wydobyć z tej innej drogi dobro. Czy to znaczy, że bez różnicy co wybierzemy? No nie, bo lepiej dostać 20 łask niż jedną. Choć jeśli wychodzimy od stanu zerowego to i tak lepiej jedną niż nic :p Nawrócenie wynikać powinno z miłości nie ze strachu. Bóg jest miłością, nie strachem!
Polecam Ci też poszukać na YT dominikanina Ojca Szustaka. Ewentualnie może rekolekcje ignacjańskie np. na górce w Zakopanym. Wyciszysz się, przemyślisz i odstrachasz ;] Odwagi! Jeśli On z nami, to któż przeciwko nam!?
Pozdrawiam ;D

Offline

 

#49 2016-10-01 07:10:22

ania
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Wydaje mi się, że u Ciebie głównym problemem nie są pytania, ale zły obraz Boga.
Bóg nie traktuje nas jak marionetki. Jezus w swoim człowieczeństwie też mógł nie zgodzić się na krzyż.
Bóg nie zaplanował naszego życia co do sekundy. Dał nam pakiet uzdolnień, charakter, pragnienia i zaprosił do miłości i świętości. Bardzo podoba mi się porównanie powołania do nawigacji (ks. Pawlukiewicz). Naszym celem jest Niebo. Różne drogi tam prowadzą. Mamy wyznaczoną trasę i to ją czujemy jakoś w swoim wnętrzu. Ale jeśli podejmiemy decyzję, ze gdzieś skręcamy, to najpierw nawigacja krzyczy, żeby zawrócić, ale później przelicza nową trasę.
Życzę Ci, żebyś odkryła Boga jako kochającego Ojca, a nie jako władcę marionetek.

Offline

 

#50 2016-10-01 12:07:30

lewa102
Użytkownik

Re: Niechciane powołanie? Czy to możliwe?

Dziekuje Wam raz jeszcze i mam nadzieje ze takiego Boga odkryje i sobie to uświadomię, bo narazie niby to wszystko wiem ale ciezko zeby to poczuć. Rozum mowi jedno a serce drugie. Ja bym bardzo chciała sie poddać wolo Bożej ale po prostu w tej kwesti nie potrafię i zle mi z tym bardzo ze jestem taka egoistyczna.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo