'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2014-09-12 02:33:17

Apdo
Gość

Kilka pytań dotyczących powołania

Cześć. Wpierw kilka słów o mnie: Całe życie żyłem sobie w takiej luźnej relacji z Bogiem, tzn. do Kościoła chodziłem, do spowiedzi jak i komunii przystępowałem okazjonalnie. Z charakteru jestem indywidualistą, nienawidzę pracy w grupie ale od kiedy pamiętam chciałem z tym walczyć i czasem się udawało. To jest coś na zasadzie palacza - palacz wie, że źle robi paląc ale i tak zapali. Tak samo ja, nienawidziłem mojej samotności i chciałem ją zmienić ale i tak w niej pozostawałem. W końcu rok temu nadeszło apogeum tej walki i miałem silne pragnienia znalezienia tej drugiej połówki. No to od tego czasu dzień w dzień modlę się do Św. Józefa o dobrą żonę czy coś takiego. I wszystko byłoby dobrze (ponieważ miałem nadzieję), gdyby nie incydent sprzed 3 miesięcy. Poczułem nagle "tak jakby" powołanie do życia bardziej konsekrowanego. I od tego czasu motam się jak kołek, ponieważ wciąż mam mocne pragnienie, że nie chce być już nigdy samotny (w sensie być w małżeństwie a nie jako ksiądz/zakonnik/osoba samotna) a z drugiej strony cały czas czuję niepokój we wnętrzu. I teraz pytania :

1. Jak inne osoby pisały tutaj o swoich wątpliwościach dot. powołania to wszystkie je łączył fakt, że były one ciągłe. U mnie jest tak, że jeden dzień czuję się dobrze tzn. czuję jakby Bóg błogosławił mi na drodze znalezienia żony i nigdy już nie bycia samotnym, na drugi dzień zaś czuje potworne przygnębienie z powodu tego, ze mam iść np. do seminarium i nie ważne jak kolorowo by nie było to i tak będę samotny do końca życia. Jak na taką "sinusoidę nastrojów" patrzeć, jak odczytać w tym zamysł boży ?
2. Czy z teoretycznego punktu widzenia ktoś może być powołany wpierw do seminarium a potem do małżeństwa ? W sensie, że Bóg chce go najpierw "uspokoić" w seminarium, nauczyć życia z Bogiem a potem z tymi doświadczeniami wysłać go do życia małżeńskiego ?
3. Czy jest jakaś modlitwa, która pomaga uspokoić się i normalnie żyć z tym niepokojem ? Ogólnie przez 3 miesiące odmówiłem w sumie prawie 10000 najróżniejszych modlitw od zwykłego Zdrowaś Mario razy kilka tysięcy, poprzez różne modlitwy błagalne a zakończywszy na poznawaniu tajemnic szczęścia. Nie ma się co oszukiwać - w sferze odnajdywania zamysłu Bożego w moim życiu te modlitwy w ogóle mi nie pomogły, dalej siedzę w tym samym bagnie z ogromnym niepokojem.
4. Czy fakt, że mam w sobie pragnienie do życia w małżeństwie i te niepokoje może skutkować tym, że jestem powołany do instytutu świeckiego czy coś takiego ? W relacji z Bogiem nie warto postępować logicznie i dlatego ja niestety myślę, że idąc do takiego instytutu pogłębiłbym swoją relację z Bogiem jak i nie skreślałbym swojej przyszłości jeżeli chodzi o małżeństwo i znalezienie rodziny. Czy takie myślenie można nazwać zdrowym ?

Mam nadzieję, że uporaliście się z tą ścianą tekstu i choć trochę mi pomożecie img/smilies/smile
Z wyrazami szacunku apdo

P.S. Jeżeli ktoś znajduje się w tak nieciekawej sytuacji jak ja to może śmiało do mnie napisać w prywatnej wiadomości. Można znaleźć jakiś komunikator i porozmawiać o tym, bo ja w moim naturalnym środowisku nie mam możliwości poruszania takich tematów a ponadto nie spotkałem nigdy "na żywo" osoby z podobnymi problemami do mojego. A nuż sobie nawzajem pomożemy i znajdziemy solucję.

 

#2 2014-09-12 10:00:33

shy girl ;)
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd:

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

to od tego czasu dzień w dzień modlę się do Św. Józefa o dobrą żonę czy coś takiego.

Zdecydowanie lepiej, żebyś znalazł dobrą żonę a nie "coś takiego" img/smilies/tongue

1. Jak inne osoby pisały tutaj o swoich wątpliwościach dot. powołania to wszystkie je łączył fakt, że były one ciągłe. U mnie jest tak, że jeden dzień czuję się dobrze tzn. czuję jakby Bóg błogosławił mi na drodze znalezienia żony i nigdy już nie bycia samotnym, na drugi dzień zaś czuje potworne przygnębienie z powodu tego, ze mam iść np. do seminarium i nie ważne jak kolorowo by nie było to i tak będę samotny do końca życia. Jak na taką "sinusoidę nastrojów" patrzeć, jak odczytać w tym zamysł boży ?

Nie jest tak jak piszesz, że we wszystkich przypadkach to są ciągłe wątpliwości. Jest grupa ludzi, którzy właśnie tak mają jak Ty - jednego dnia są przekonani, że są powołani do małżeństwa, a drugiego że do kapłaństwa/zakonu. Nawet powiem więcej - to bardzo zdrowe w życiu chrześcijanina, że: myśli o podstawowym powołaniu czlowieka, jakim jest właśnie małżeństwo i rodzicielstwo, ale rozważa, czy Bóg nie powołuje go do bycia kapłanem czy bycia osobą konsekrowaną. To się zdarza i na pewno nie ma co panikować. Trzeba po prostu normalnie żyć - poznasz dziewczynę, spodoba Ci się, to z nią bądź - przekonasz się, czy tak chcesz żyć.

2. Czy z teoretycznego punktu widzenia ktoś może być powołany wpierw do seminarium a potem do małżeństwa ? W sensie, że Bóg chce go najpierw "uspokoić" w seminarium, nauczyć życia z Bogiem a potem z tymi doświadczeniami wysłać go do życia małżeńskiego ?

Nikt nie wstępuje (przynajmniej nie powinno tak być) do zakonu/seminarium z założeniem, że pobędzie tam rok, dwa i wyjdzie. Jeśli wstępuje się na jakąś drogę to z otwartością na działanie Ducha Świętego, aby prowadził. Wstępuję na jakąś drogę nie po to, żeby "zobaczyć jak to jest". Takie życie musi pociągać. Musi być pragnienie bycia księdzem czy zakonnikiem. A nie pragnienie "pobycia w zakonie/seminarium". Natomiast - kiedy wstąpi się na taką drogę, i podczas rozeznawania w czasie formacji początkowej okaże się, że jednak takie życie, nie jest dla mnie, to trzeba odejść. Duch Święty podpowiadający, że to nie jest to miejsce skieruje takiego człowieka na inną drogę - pewnie drogę życia małżeńskiego. I wtedy rzeczywiście mówi się o tym, że taki człowiek mógł być powołany przez Pana Boga tylko na ten czas, który był w zakonie, czy seminarium. Ten czas był mu potrzebny, np. po to, aby nauczyć się posłuszeństwa, nauczyć się dialogu itp. Ale to konkretny czas, sam go człowiek nie planuje, że to będzie miesiąc czy rok, to Bóg planuje.
Wiele osób, które były w zakonie czy seminarium (odeszły przed ślubami wieczystymi lub święceniami kapłańskimi) mówi o tym i daje świadectwo tego, jak bardzo ten czas przygotował ich do życia w małżeństwie, do bycia rodzicem.

3. Czy jest jakaś modlitwa, która pomaga uspokoić się i normalnie żyć z tym niepokojem ? Ogólnie przez 3 miesiące odmówiłem w sumie prawie 10000 najróżniejszych modlitw od zwykłego Zdrowaś Mario razy kilka tysięcy, poprzez różne modlitwy błagalne a zakończywszy na poznawaniu tajemnic szczęścia. Nie ma się co oszukiwać - w sferze odnajdywania zamysłu Bożego w moim życiu te modlitwy w ogóle mi nie pomogły, dalej siedzę w tym samym bagnie z ogromnym niepokojem.

Rozumiem, że niepokój, który czujesz uznajesz za największy problem na świecie, nazywając go "bagnem", ale chyba trochę przesadzasz img/smilies/wink Ludzie naprawdę są pogrążeni w grzechach, z których często nie potrafią się wydostać do Światła, którym jest Jezus, wtedy jest to dopiero dramat. Niepokój nie jest grzechem. Jezus Chrystus daje nam pokój, uspokaja nas, w Piśmie Świętym napisane jest, że On powiedział: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka! J 14,27
Często się spowiadaj, często przystępuj do Komunii Świętej.


4. Czy fakt, że mam w sobie pragnienie do życia w małżeństwie i te niepokoje może skutkować tym, że jestem powołany do instytutu świeckiego czy coś takiego ? W relacji z Bogiem nie warto postępować logicznie i dlatego ja niestety myślę, że idąc do takiego instytutu pogłębiłbym swoją relację z Bogiem jak i nie skreślałbym swojej przyszłości jeżeli chodzi o małżeństwo i znalezienie rodziny. Czy takie myślenie można nazwać zdrowym ?

Instytuty świeckie to jest zupełnie inna "bajka". Myślę, że może raczej powinieneś pomyśleć nad wspólnotą (jest ich całe mnóstwo w Kościele), chodź na spotkania takiej wspólnoty, poznawaj tam ludzi i przede wszystkim Pana Boga. Daj się Mu prowadzić. Także małżeństwa są we wspólnotach, więc spokojnie można służyć Bogu będąc w małżeństwie. Bóg potrzebuje świętych mężów i żon, świętych ojców i matek img/smilies/smile

Nie spiesz się! img/smilies/smile Bądź otwarty na wolę Bożą. Cierpliwości.

Poza tym, na tym forum jest mnóstwo tematów, w których ludzie pisali o bardzo podobnych wątpliwościach, dlatego polecam je poszukać i poczytać.
pax ;]

Offline

 

#3 2014-09-12 13:26:30

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Tylko w sprawie punktu nr 4: instytut świecki nie jest - podobnie jak zgromadzenie zakonne -  czymś w rodzaju "przechowalni dobrze wychowującej" dla niezdecydowanych.  To odrębne, wymagające  powołanie, nie na próbę, nie tymczasowe. Równie ostateczne w skutkach, definitywne,  jak zakonne, co potwierdzają śluby wieczyste. Myślenie: pójdę do instytutu świeckiego, aby pogłębić relację z Bogiem i się przygotować do małżeństwa, jest  pomyłką. 

No a co do logiki, myślę, że jednak w relacji z Bogiem tzw. postępowanie logiczne (rozsądne?) jest zazwyczaj godne polecenia; Pan Bóg po to daje rozum, by z niego korzystać, i choć czasem w imię Boże robimy rzeczy niezrozumiałe dla kogoś pozostającego w świecie kategorii tylko materialnych, to nie zakładałabym, że żyć z Bogiem równa się żyć wbrew logice, nawet potocznie rozumiane jimg/smilies/smile


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#4 2014-09-12 15:30:17

kalinka
Użytkownik

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Apdo napisał(a):

3. Czy jest jakaś modlitwa, która pomaga uspokoić się i normalnie żyć z tym niepokojem ? Ogólnie przez 3 miesiące odmówiłem w sumie prawie 10000 najróżniejszych modlitw od zwykłego Zdrowaś Mario razy kilka tysięcy, poprzez różne modlitwy błagalne a zakończywszy na poznawaniu tajemnic szczęścia. Nie ma się co oszukiwać - w sferze odnajdywania zamysłu Bożego w moim życiu te modlitwy w ogóle mi nie pomogły, dalej siedzę w tym samym bagnie z ogromnym niepokojem.

Tak, jest taka modlitwa. To modlitwa wyznania panowania Jezusa nad Twoim życiem.
" Jezu, wierzę w Twoje zmartwychwstanie. Bóg Cię uwielbił, napełnił Cię Duchem Świętym i dał Ci imię, które jest ponad wszelkim imieniem. Dzisiaj uznaję Cię PANEM, MOIM PANEM, PANEM całego mojego życia i poddaję się całkowicie Tobie i Twojej świętej woli, abyś uczynił ze mną to, co zechcesz. Nie chcę już więcej być centrum mojego życia. Nie chcę być niewolnikiem ani pieniędzy, ani przyjemności, ani żadnej władzy lub żądzy, która mnie oddala od Ciebie. Ty przejmij nade mną kierowanie. Uczyń, abym pragnął i robił to, co Ty chcesz. Powierzam Ci całego siebie. Podejmuj wszystkie decyzje według Twojej woli i spraw, abym jak Maryja był sługą Twojego słowa, ponieważ to jest jedyny sposób na to, by być naprawdę wolnym. Ja nie chcę więcej żyć dla siebie, żyj Ty we mnie. Daj mi swoje życie w zamian za moje, które Ci dzisiaj powierzam na zawsze. Otwieram Ci całkowicie bramę mojego serca. Wejdź we mnie i zostań ze mną na zawsze. AMEN " http://www.katolik.pl/magiczne-slowo-wo … 16,cz.html

Offline

 

#5 2014-09-12 16:17:53

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

odnośnie pytania 3 - najczęściej stosuje akt strzelisty z Ewangelii - Jezu, ratuj bo giniemy img/smilies/smile
na resztę pytań odpowiedziały moje poprzedniczki i z nimi się zgadzam, nie ma powołania na chwilę, na próbę
Bóg na pewno chce pogłębić relację z Tobą - na razie skup się na tym, im bliżej z Nim będziesz, tym lepiej będziesz Go rozumiał img/smilies/smile


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#6 2014-09-13 20:18:50

s.Angelika MChR
Użytkownik

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

"Oby tylko Chrystus był głoszony!"

Wiesz Apdo, czytając o Twoich rozterkach, które na pewnym etapie życie były mi bardzo bliskie, moge Ci powiedzieć, że bardzo ważne jest mieć osobę w postaci kierownika duchowego, najlepiej gdy jest to spowiednik, bo wiadomo że poznaje Cię bardzo głęboko, a zresztą spotykając i rozmawiając z nim w czasie sakramentu pokuty rozmawiasz z samym Jezusem, który akurat zna Cię najlepiej:) Pytaj Jezusa!
Ze swojej strony obiecuję modlitwę:)
Trzymaj się!

www.misjonarkidlapolonii.pl

Offline

 

#7 2014-09-13 21:28:26

Beata93
Gość

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Bliskość Boga jest ważna i dążenie do niej. Mnie też dotykają, a raczej męczą, wątpliwości. Jednego dnia wiem co robić, a drugiego mam pustkę w głowie. Cały czas szukam, choć zbyt często błądzę. Jednak czuję, że moje szczęście jest tak blisko. Trudno to opisać.

 

#8 2014-09-13 23:45:27

gitara5824
Gość

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Adam to jest zacne!!! Jezu ratuj, bo giniemy, podoba mi się ;D

 

#9 2014-09-14 02:23:03

Apdo
Gość

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Bardzo dziękuję wszystkim za wypowiedzi oraz siostrze Angelice za modlitwę (oraz innym, którzy się o to pokusili a z pokory nic nie wspomnieli img/smilies/smile ).

Dzisiaj poszedłem do spowiedzi i zwierzyłem się z moich grzechów jak i rozterek powołaniowych kapłanowi (mojego głównego spowiednika niestety nie było). Następnie kapłan powiedział kilka rzeczy, które prawdopodobnie będą kluczowe w moim życiu. A mianowicie, że nikt nie jest w 100% pewny swojego wyboru (czyli mniejsze/większe wątpliwości zawsze są), że najważniejszą rzeczą jest dojście do zbawienia a to jaką drogą to uczynię jest sprawą drugorzędną (czyli sensem życia jest zbawienie a nie kapłaństwo/małżeństwo) oraz to, żeby zawsze mieć zaufanie do Boga że da nam to czego potrzebujemy na drodze którą wybraliśmy. Czyli rzeczy o których przecież wiedziałem, jednak dopiero gdy usłyszałem je z ust kapłana nabrały one mocy.

Poradził mi również aby zastanowić się "którą drogą doszedłbym szybciej do zbawienia", ją wybrać i być jej wiernym. W przeciwnym wypadku - wątpliwości zawsze będą i nigdy nie pójdę ani w lewo ani w prawo. Powiedział jeszcze tak fajnie: "Myślisz, że ja byłbym złym mężem ?" pół żartem pół serio, ale puente zrozumiałem.

Tak sobie myślę, że jutro podejmę decyzję przynajmniej na kilka miesięcy/lat (chciałbym na zawsze,ale różnie to bywa) i potem się zobaczy. Na studia/do seminarium wciąż mogę jeszcze pójść. Niezależnie od decyzji postaram się teraz być w bliższej relacji z Jezusem, miejmy nadzieję, że on coś podpowie...

 

#10 2017-05-03 17:00:56

Gregormiriam
Użytkownik
Imieniny: 13 lutego
Urodziny: 08 kwiecień
Skąd: Świebodzice

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Witam Wszystkich. Jestem nowy w tej grupie. Mam na imię Grzegorz, mam 24 lata. Będę starał się jak najkrócej.. img/smilies/roll  Nie miałem beztroskiego dzieciństwa. Już jako dziecko wpadłem na osoby, które wchodziły w kontakty z demonami (okultyzm). Byłem uwalniany przez (pewnego człowieka) w szpitalu. Nie było to z mojej winy, ale z winy mojego ojca, jak się po latach okazało. Jego także musiałem się wyrzec na modlitwach o uwolnienie, ale dopiero w lutym 2016 roku. W wyniku czego Pan Jezus uzdrowił mnie z napadów lękowych i z przeżyć z dzieciństwa, a także z depresji. Można powiedzieć, że czekałem aż kilkanaście lat na ingerencję Bożą. Od tego czasu Pan Jezus niesamowicie mnie prowadzi, mimo, że często mu marudzę, o czym zaraz będzie mowa.  Wiem, że mam nad sobą wręcz POTĘŻNE wstawiennictwo i orędownictwo Maryi. To ona ratowała mnie w najtrudniejszych sytuacjach mojego życia.  Przez depresję, lęki, brak snu, napady lęku od złego bardzo źle radziłem sobie w szkole, wręcz więcej mnie tam nie było. Wskutek przeżyć byłem bardzo zalękniony. Bałem się swoich kolegów, nie mówiąc już o nauczycielach i zgłaszaniu się do tablicy. Pan przyszedł mi z pomocą po powrocie z praktyk z Majorki (zamierzałem tam ułożyć sobie życie), ale to właśnie Pan zawrócił moje kroki z powrotem. Pewnego dnia błąkałem się po wąskich i krętych uliczkach Majorki, no i w końcu zabłądziłem, padła mi bateria w telefonie, więc nie miałem GPS, ale pomyślałem sobie (mam wolne, to idę przed siebie). Po całym dniu łażenia doszedłem do jakiejś katedry wewnątrz Palma de Mallorca. Ludzie wchodzili do środka, więc pomyślałem sobie, że wejdę, pomodlę się i przy okazji odpocznę. Kiedy tylko podszedłem do drzwi wyszła mi naprzeciw pani i pokazała rękami, że już nie można wchodzić i zamknęła mi przed nosem drzwi. Od tamtego czasu zrobiło mi się strasznie smutno, zacząłem myśleć o Kościele, ale przede wszystkim... zacząłem słyszeć głos Boga w swoim sercu. Po kilku dniach po prostu padłem na kolana w swoim małym hotelowym pokoiku i zacząłem wołać do Ojca, czułem ogromne pragnienie modlitwy. Wtedy właśnie zrozumiałem, że jest coś, co jest ważniejsze od układania sobie życia, pracy i to jest już we mnie-pragnienie, głód Boga. W końcu zacząłem prosić o powrót do domu i tak się też stało. Po kilku miesiącach trafiłem na Mszę Św.o uzdrowienie na ciele i duszy w swoim mieście. Tam właśnie podczas Eucharystii usłyszałem poznanie "jest mężczyzna, który w nocy/wieczorem miewa napady lęku i Pan go uzdrawia. Pan uzdrawia także jego przeżycia z dzieciństwa" Później była spowiedź, modlitwy o uwolnienie indywidualnie na salce.  Od tego czasu jestem członkiem Odnowy w Duchu Świętym. Oddałem się całkowicie Maryi. Od tego czasu też zacząłem myśleć, co mam ze sobą zrobić w życiu, jakie jest moje powołanie i zadawałem Panu wiele pytań.  Na każdej Mszy Św.o uzdrowienie jest poznanie "Jest chłopak, który pyta o swoje powołanie. Pan mówi do Ciebie: Zaufaj mi, ono jest" 2. Jest chłopak, który nie wie, co ma zrobić ze swoim życiem, Pan mówi do Ciebie: "Nie lękaj się, pójdź za mną". 3. Jest chłopak, który nadal nie wie, co ma ze sobą zrobić. Pan Jezus mówi: Bądź cierpliwy, ja wskażę Ci drogę." Pan Jezus uzdrawia mężczyznę z bólu kręgosłupa (sam zrobiłem sobie krzywdę). Pan także mówi do niego "Nie lękaj się pójść za mną, mówię do Ciebie w twoim sercu). Minął już rok i nadal stoję w miejscu, nie mam pracy, mam wykształcenie tylko gimnazjalne, bo nie ukończyłem ostatniej klasy ZSZ (uciekłem na Majorkę). Mam ogromne problemy z matematyką, ale z drugiej strony jestem bardzo ambitny i zdaję sobie sprawę, że jeszcze w życiu nie wykorzystałem swoich talentów i darów Ducha . Dopiero teraz przyszła łaska.
Na jednej ze Mszy Św. stałem za moją koleżanką do modlitwy wstawienniczej i z drugiej strony moja była katechetka poprosiła mnie, żebym podszedł do jej ławki. Powiedziała mi "Słuchaj, mam Ci coś do przekazania od pewnej osoby, która się za Ciebie modli, to nie jest wiadomość ode mnie"  (TY I TAK ZOSTANIESZ KSIĘDZEM, nie trać czasu, bo to i tak pogorszy sytuację, później będzie Ci tylko trudniej. Składaj papiery i idź teraz pogadać z księdzem). Miałem uśmiech od ucha do ucha na twarzy, prawie unosiłem się z aniołkami w tym Kościele. W końcu moja była katechetka wstała, objęła mnie i podprowadziła do księdza na rozmowę. Usłyszałem "Grzesiek, u Ciebie jest taki problem, że jak się nad Tobą modliłem, to czułem, że w Tobie jest jakiś lęk.  Zadał mi pytanie: Masz pracę? Nie.-odpowiedziałem, no i jest też problem ze szkołą. I na tym się skończyła moja rozmowa.  Ale zacząłem się też zastanawiać nad życiem zakonnym. Problem w tym , że zakonów jest tyle, że głowa boli, a i tak blokuje mnie brak wykształcenia i matury. Chciałem iść do salezjanów, żeby się chociaż rozeznać, ale tam wymagane jest min.średnie. Myślę także o misjach itd. Jestem pewien, że Bóg ma dla mnie jakiś szczególny plan. W dzieciństwie także przez krótki czas przeżywałem nawiedzenia Ducha Świętego i wizje nieba i czyśćca. Może to dziwnie zabrzmi, ale odmówiłem Bogu przyjęcia tych charyzmatów ze względu, że dla mnie jako dziecka to było za dużo, a może to też przez nieposłuszeństwo od złego.  Jestem z ubogiej rodziny, ledwo wiążemy koniec  z końcem. Bezskutecznie szukam pracy i cały czas żale się Bogu, chcę iść do szkoły, ale brakuje środków do życia, na ciuchy, a na dodatek nawet nie mam własnego pokoju i ciężko mi się skupić na nauce przy muzyce techno itd, którą słucha mój brat. Muszę jeszcze dodać, że uwielbiam ciszę, kontemplację i Adorację Najświętszego Sakramentu. To dodaje mi siły. Kiedy jestem na adoracji Bóg mieszka we mnie i jestem w stanie odpowiedzieć, tak jak Maryja "Fiat" na powołanie. Mógłbym wtedy położyć się na posadzce i złożyć śluby. Kilka razy także doświadczyłem łaski Spoczynku w Duchu Świętym podczas adoracji na Mszy Świętej.

Zastanawiam się, czy można iść do zakonu i w trakcie rozeznawania robić Liceum dla Dorosłych? Czy jest taka możliwość, żeby mieszkać w Klasztorze i jednocześnie chodzić do szkoły, uzupełniać wykształcenie? Bo przecież czas leci.... Ostatnio tylko słyszę (znalazłeś pracę? Czemu ty nic nie robisz w tym kierunku? czemu nie idziesz do szkoły? Grzesiu pomyśl może o tym zakonie, co? Proboszcz-no chłopie decyduj się, bo czas leci, masz już 24 lata itd.) Dodam, że ukończyłem praktyki jako fryzjer, ale ciężko u młodych znaleźć pracę w tym zawodzie. A nawet jak pójdę do pracy, to popracuję i.... co dalej??? Ja pragnę wypełniać Wolę Bożą, dostałem charyzmat głoszenia Ewangelii i nawracania innych ludzi. Nie potrafię nic, jak tylko myśleć o Bogu, widzieć Go wszędzie i mówić o nim i o Jego dziełach, wysławiać dniem i nocą, ale nie chcę siedzieć w miejscu!!!
Co o tym wszystkim sądzicie?

"Szczęśliwy mąż,
który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie siada w kole szyderców1,
2 lecz ma upodobanie w Prawie Pana,
nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą.
3 Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie,
a liście jego nie więdną:
co uczyni, pomyślnie wypada. "

Offline

 

#11 2017-05-03 23:23:38

Jowisz
Użytkownik

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Po pierwsze, nie sugeruj się innymi to sprawa Twoja i Boga. Oczywiście Bóg może posługiwać się ludźmi w Twoim życiu, ale ostatecznie Jego wolę musisz odczytać sam.
Po drugie, o możliwość kształcenia się w zakonie, pytaj najlepiej bezpośrednio w zgromadzeniu, zapewne dużo zależy od samego zgromadzenia.
Po trzecie jak brat Ci przeszkadza, to może ucz się w bibliotece, tam będziesz miał spokój.
Po czwarte, nic na chybcika, Bóg wszystko robi we właściwym czasie, 24 lata to jeszcze nie ostatni dzwonek.

Bożego błogosławieństwa i powodzenia ;]

Offline

 

#12 2017-05-04 01:34:24

Piotr888
Użytkownik

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Grzegorz, jesteś nadal młody, wszystko przed Tobą img/smilies/smile Twoje nawrócenie i poszukiwanie drogi życia na pewno cieszy Jezusa. Jeśli mógłbym Ci coś poradzić, to ostrożności przy wsłuchiwaniu się w słowa i proroctwa z modlitwy. Pan Bóg z pewnością czasem tak przemawia, ale to nie może być podstawa rozeznania. Szczególnie niepokoi mnie sugerowanie komuś konkretnej drogi życia na modlitwie ("będziesz księdzem").
Warto na pewno podjąć współpracę ze stał spowiednikiem, który ma jakieś doświadczenie w pracy powołaniowej (choć niekoniecznie).
Wszystkiego dobrego!

Offline

 

#13 2017-05-04 15:01:27

Gregormiriam
Użytkownik
Imieniny: 13 lutego
Urodziny: 08 kwiecień
Skąd: Świebodzice

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Dziękuję za odpowiedzi. Szczerze nie myślałem, że ktokolwiek mi w tak szybkim czasie odpowie na tym forum. Wczoraj modliłem się na różańcu i prosiłem o światło, i dzisiaj nad ranem przyśniło mi się takie "pragnienie" pójścia do szkoły...jakiejkolwiek i słowa "Zaufaj mi, dalej wszystko samo się potoczy". Staram się bardzo sceptycznie podchodzić do charyzmatów poznania, bo nie nie zawsze wszystkie pochodzą od Ducha Świętego.. Ale fakt faktem, że o to się modliłem przez 33 dni i dosłownie kilka tygodni później dostałem taką odpowiedź. Ale to nie oznacza, że mam wykluczyć życie zakonne czy inne formy życia konsekrowanego. Być może Pana zamierzeniem jest, abym poznał wszystko "od poszewki". Proszę więc i ja o modlitwę, ponieważ czeka mnie rozmowa na temat moich wizji, które przeżywałem w dzieciństwie. Dotyczą one też czasów ostatecznych. Dzięki tym doświadczeniom" wiem, że mamy ogromną łaskę, które są dla nas ratunkiem przed wylaniem się gniewu Bożego na ludzkość-Różaniec i Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Niestety nie mogę na ten temat nic napisać, dopóki nie zostanie to odpowiednio rozeznane przez Kościół.

Offline

 

#14 2017-05-05 14:54:08

Piotr888
Użytkownik

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Grzegorz, dobrze, że poddajesz Kościołowi swoje życie i pragnienia. Życzę Ci w tym wszystkim pokoju i prowadzenia Bożego. I ponawiam zachętę do spotykania się z mądrymi kapłanami i "powołaniowcami" ze zgromadzeń. No i może też nie obyć się bez opinii psychologicznej i/lub terapii.

Offline

 

#15 2017-05-06 10:01:54

Gregormiriam
Użytkownik
Imieniny: 13 lutego
Urodziny: 08 kwiecień
Skąd: Świebodzice

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

(Piotr888) Moim jedynym terapeutą jest nasz Pan Jezus Chrystus. Teraz już nie potrzebuję żadnej terapii. Jestem żywym okazem zdrowia, jeżeli chodzi o ten aspekt img/smilies/wink Tak jak wcześniej pisałem-łaska Boża przyszła do mnie dopiero teraz w wieku 23-24 lat. Wszystkie moje dolegliwości, z którymi walczyłem wcześniej były wynikiem "skażenia" przez złego ducha. Kontaktowałem się już z powołaniowcem. Potwierdził moje powołanie w 100 % a nawet okazało się, że moja historia życia jest zadziwiająco podobna do jego. Jedynym minusem jest brak odpowiedniego wykształcenia (w tym zgromadzeniu) , ale tak czy inaczej chcę iść do szkoły. Bylebym wcześniej znalazł jakąś pracę i parę groszy na początek zarobił.



16 Oczy Pana [zwrócone są] ku sprawiedliwym,
a Jego uszy na ich wołanie.

Pe
17 Wołali, a Pan ich wysłuchał
i uwolnił od wszystkich przeciwności.

Sade
18 Oblicze Pana [zwraca się] przeciw źle czyniącym,
by pamięć o nich wygładzić z ziemi.

Kof
19 Pan jest blisko skruszonych w sercu
i wybawia złamanych na duchu.

Resz
20 Wiele nieszczęść [spada na] sprawiedliwego;
lecz ze wszystkich Pan go wybawia.

Szin
21 Strzeże On wszystkich jego kości:
ani jedna z nich nie ulegnie złamaniu.

Taw
22 Zło sprowadza śmierć na przewrotnego,
wrogów sprawiedliwego spotka kara.

23 Pan uwalnia dusze sług swoich,
nie dozna kary, kto się doń ucieka.

Offline

 

#16 2017-05-08 08:51:52

Piotr888
Użytkownik

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Grzegorz, prawdę mówiąc niepokoi mnie nieco to, co piszesz. Nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś potwierdzał czyjeś powołanie kapłańskie "w 100%". To tak chyba nie działa. Ale ja nie jestem Alfą i Omegą w tych sprawach. Może ktoś inny się jeszcze wypowie.

Offline

 

#17 2017-05-08 09:22:46

dążący do szczęścia
Użytkownik
Imieniny: 8.05
Urodziny: 23.04
Skąd: olsztyn/kraków

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Piotr888 masz rację - to tak nie działa.
W naszym zgromadzeniu pierwsze śluby (czasowe) można złożyć po 14 miesiącach, wieczyste dopiero po 6 latach. Ten czas jest na rozeznanie, przyglądanie się, formację, potwierdzenie chęci trwania w danym charyzmacie, a także potwierdzenie zdolności do życia w danym zgromadzeniu i we wspólnocie.
Po jednej rozmowie nie da się ocenić, czy ktoś ma powołanie do danego zgromadzenia, można jedynie wstępnie ocenić, czy jest sens dawać komuś szansę na rozeznawanie.


da mihi animas caetera tolle - daj mi dusze resztę zabierz

Offline

 

#18 2017-05-08 10:48:26

Gregormiriam
Użytkownik
Imieniny: 13 lutego
Urodziny: 08 kwiecień
Skąd: Świebodzice

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Piotr888. Nie chodziło mi o potwierdzenie typu - tak będziesz księdzem, tylko o potwierdzenie "słyszenia tego głosu w sercu" ale może to być do jakiejkolwiek formy życia konsekrowanego czy może nawet ewangelizacji świeckiej. Jeżeli ktoś jest powołany do kapłaństwa, to zarówno jest powołany do małżeństwa. Każdy jest do czegoś powołany, ale nie każdy wie, jak usłyszeć to powołanie, które ma dla człowieka Bóg a nie człowiek, jak rozeznać itd. W moim przypadku to jest tak, że gdzieś tam podczas modlitwy często pytałem się "Panie Jezu, kim ty chcesz, żebym ja był? i często w głowie pojawiał się obraz, jak leżę plackiem przed Ołtarzem i ofiaruje swoje życie Bogu, i bardzo silne poczucie dumy, radości. Z tego co wiem, to jest też gdzieś w regułach Ignacego Loyoli, że jak przychodzi taka swoista "jasność" podczas modlitwy, to najprawdopodobniej to jest to do czego Bóg Cię powołuje, ale Pan Bóg mówi też do każdego inaczej, na różne sposoby, no i „Wielu jest powołanych, lecz mało wybranych” (Mt 22, 14)
Moim zdaniem, żeby lepiej rozeznać swoje powołanie trzeba się zapytać-Co ty chcesz w życiu robić? I Dopiero potem rozeznać, czy może wstąpić do jakiegoś zakonu i połączyć ten charyzmat (np.praca z młodzieżą, dziećmi) czy kontemplacja itd. Ja akurat sprawdziłbym się we wszystkich kwestiach. Mógłbym zarówno ewangelizować i uczyć dzieci, młodzież, jak i całe życie spędzić sam na sam z Bogiem w ciszy i na pracy dla Boga, w grę wchodzą także misje, bo mam wręcz idealne predyspozycje do takiej pracy. Ale wiadomo też, jak to człowiek rozeznający na swojej drodze napotyka na różne pokusy czy różne inne myśli pojawiają się w głowie typu-a jak sobie nie poradzę, a jak zły zakon wybiorę, a jak zrezygnuję, a inni już będą mieli żony, dzieci,a ja zostanę na lodzie? itd. Stąd sądzę, że słuszne jest nawet kilkuletnie rozeznawanie powołania i charyzmatu w danym zgromadzeniu, ale z drugiej strony... "Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu". Jedna z sióstr z Odnowy w Duchu Św. opowiadała mi, jak pewien mężczyzna pojechał na rozeznawanie swojej drogi życiowej do zgromadzenia  z negatywnymi myślami, że "żadna mnie nie chce, to może pójdę do zakonu" i podczas medytacji przypomniał sobie o pewnej "przyjaciółce" i uświadomił sobie dopiero na medytacji, że bardzo ją kocha. I tak się akurat trafiło, że spotkali się zaraz po rekolekcjach i dzisiaj są podobno szczęśliwym małżeństwem z 2 lub 3 dzieci, żeby nie pomylić.. Taki dar Ducha Świętego, jakim jest CIERPLIWOŚĆ jest raczej niezbędny przy rozeznawaniu swojej drogi życiowej

Offline

 

#19 2017-05-08 10:57:51

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Pan Bóg powołuje konkretnie. bardzo konkretnie. Nie wierzę, no nie ma mowy, aby ktoś był powołany w równym stopniu do każdego typu życia. Jestem przekonana, że to złudzenie, że "sprawdziłbyś się" w każdej formie, apostolskiej, klauzurowej itp. I nie chodzi o "sprawdzanie się", ale to na marginesie. 
Moim zdaniem są to złudzenia entuzjasty.
Warto zwolnić i spokojnie rozeznawać.  Owszem, być może na początku nie wykluczając niczego. Słusznie, cierpliwość. I czas. Wierność. Otwartość. Słuchanie.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#20 2017-05-08 17:31:02

Gregormiriam
Użytkownik
Imieniny: 13 lutego
Urodziny: 08 kwiecień
Skąd: Świebodzice

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Może inaczej... w dzieciństwie jak już napisałem przeżywałem wizje nieba i czyśćca, takie same miała siostra Faustyna Kowalska czy Vicki z Medjugorje (w wizjach odczuwa się wszystko wręcz fizycznie-zapach, ciepło, słyszy głosy itd) i w ten sposób Pan Jezus mnie już wtedy powołał do kapłaństwa (tam u góry) tak jak ks. Johna Boshoborę czy innych charyzmatyków  w sposób nadprzyrodzony. Jestem pewien, że będzie to kapłaństwo, ale pozostają moje życiowe problemy.

Offline

 

#21 2017-05-09 10:46:18

Piotr888
Użytkownik

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Nie czuję się komfortowo z odnoszeniem się do tego typu wyznań. Nie jestem pewien, czego oczekujesz od osób na forum internetowym, ale miejmy nadzieję, że jakieś dobro wyniesiesz z naszych wpisów. Z Panem Bogiem!

Offline

 

#22 2017-05-09 12:23:23

Gregormiriam
Użytkownik
Imieniny: 13 lutego
Urodziny: 08 kwiecień
Skąd: Świebodzice

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Charyzmaty-dary Ducha Świętego nie są zależne od człowieka, to przecież Pan Jezus dał nam Ducha Świętego, aby wskrzeszać zmarłych, wypędzać złe duchy, prorokować, głosić Ewangelię (charyzmaty związane z kapłaństwem) itd. Z pewnością największym charyzmatem jest MIŁOŚĆ, ale Bóg nie dał mi nadprzyrodzonych zdolności, żeby np.nie mieć problemów z matematyką w szkole.. i zastanawiam się, co można z tym zrobić, jak sobie poradzić i czy ktoś może był w takiej sytuacji.. Tutaj na tym forum wiele osób zastanawia się nad swoim powołaniem i samo to, że są na tym forum świadczy o tym, ze Bóg do nich mówi. Nie mówi-zostaniesz zakonnikiem u dominikanów, tylko mówi- Ja Cię kocham, jesteś mój, posyłam Cię, idź i głoś Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Cały sens powołania polega na tym, aby wyrzec się swojego "JA" i aby iść za Jezusem, gdziekolwiek On poprowadzi, bez względu na wszystko "Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia" . Oczekiwałem bardziej rozmowy doświadczonych ludzi niż negowania, ale czym więcej podważania moich wpisów, tym bardziej Pan do mnie mówi w sercu. Nie oczekuję tu, że ktoś potwierdzi moje powołanie, bo tak się po prostu nie da. Przecież o każdym z nas w zwoju księgi napisano. Jeżeli nawet nie zostanę w przyszłości ani zakonnikiem ani kapłanem, to NA PEWNO będę ewangelizował innych ludzi, chociażby takim sposobem, jak teraz. Po prostu opowiadam o tym, jak Pan Bóg działa w moim życiu i innych ludzi, a oni zaczynają wierzyć w sercu, a nawet korzystać z Sakramentów Świętych. Wiem, że KAŻDY/A został na tej grupie namaszczony Duchem Świętym do konkretnych posług. Jest różnica pomiędzy owym "Chcę" być np.siostrą zakonną a "PRAGNĘ" I tutaj trzeba się wybrać na chwilkę pod krzyż Chrystusa i zastanowić się, czego pragnął Pan Jezus, gdy powiedział "Ja Pragnę" kierując swój wzrok do Boga Ojca... GDZIE BOWIEM JEST TWÓJ SKARB, TAM BĘDZIE I SERCE TWOJE. Nasz Pan Zmartwychwstał, a to, że objawiał mi się w dzieciństwie i to mnie człowiekowi szaremu, niegodnemu, grzesznemu, tak jak wielu widzącym świadczy tylko o tym, że przyszło do nas Królestwo Niebieskie. Smutno mi się robi, gdy widzę ludzi, którzy myślą tylko o Panu Naszym, jako o legendzie, która wydarzyła się w dalekiej przyszłości, a nie widzą, że On Jest tu i teraz i wcale nie umarł, ale nadal uzdrawia, prowadzi swoje owieczki, a raczej szykuje. Przecież obiecał nam, że przyjdzie, a my mamy dochować Mu wierności aż do końca.
Żyjemy w czasach, w których wypełniają się wszystkie proroctwa z najpiękniejszej księgi-Apokalipsy Św.Jana i nie trzeba być prorokiem ani mędrcem, żeby przewidzieć, czy Pan już przychodzi... Teraz kiedy przeżywamy 100 lecie Objawień Fatimskich trzeba się nad tym poważnie zastanowić. Dla mnie jednym z takich największych charyzmatyków był Św.O.Pio


Dzień Syna Człowieczego*
22 Do uczniów zaś rzekł: «Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. 23 Powiedzą wam: "Oto tam" lub: "Oto tu". Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi! 24 Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. 25 Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie. 26 Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: 27 jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. 28 Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, 29 lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki* i wygubił wszystkich; 30 tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. 31 W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. 32 Przypomnijcie sobie żonę Lota. 33 Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je*. 34 Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. 35 Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona»*. 36 Pytali Go: «Gdzie, Panie?» 37 On im odpowiedział: «Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy*».

Offline

 

#23 2017-05-09 14:29:25

Piotr888
Użytkownik

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Grzegorz, napiszę bardzo wprost. Jeśli moderatorzy w swoim rozeznaniu uznają, że nie powinienem, to proszę o zwrócenie mi uwagi. Wiem, że mój wpis może wywołać w Tobie różne nieprzyjemne uczucia. Mam nadzieję, że mimo tego jakoś będzie Ci pomocny na Twojej drodze, choćby w małym stopniu.

Piszesz tak:

Gregormiriam napisał(a):

Oczekiwałem bardziej rozmowy doświadczonych ludzi niż negowania, ale czym więcej podważania moich wpisów, tym bardziej Pan do mnie mówi w sercu.

Wydaje mi się, że nikt nie podważa tutaj Twoich wpisów, tylko piszemy Ci o naszych odczuciach, jak sam prosiłeś. Jeśli przyjmujesz zasadniczo to, co zgadza się z Twoim patrzeniem, a z góry odrzucasz coś, co mu przeczy - to nie ma chyba sensu pytać innych o jakieś światło czy opinię.

Twoje wypowiedzi są dość długie i nie zawsze dla mnie jasne. Co więcej, niektóre rzeczy wydają mi się ze sobą sprzeczne. Kilka przykładów.


1. Piszesz tak:

Gregormiriam napisał(a):

Już jako dziecko wpadłem na osoby, które wchodziły w kontakty z demonami (okultyzm)... Byłem uwalniany przez (pewnego człowieka) w szpitalu. Nie było to z mojej winy, ale z winy mojego ojca, jak się po latach okazało. Jego także musiałem się wyrzec na modlitwach o uwolnienie, ale dopiero w lutym 2016 roku. W wyniku czego Pan Jezus uzdrowił mnie z napadów lękowych i z przeżyć z dzieciństwa, a także z depresji.

A potem tak:

Gregormiriam napisał(a):

W dzieciństwie także przez krótki czas przeżywałem nawiedzenia Ducha Świętego i wizje nieba i czyśćca.

To mnie niepokoi, bo zestawiasz w jednym okresie swojego życia problem okultyzmu z pewnego rodzaju objawieniami prywatnymi. Do tego mówisz o "uwalnianiu przez pewnego człowieka w szpitalu" i o wyrzekaniu się własnego ojca. Ale to oczywiście kwestia rozeznania dla kierownika duchowego, egzorcysty i ewentualnie właściwego biskupa. Zresztą są to chyba zbyt poważne i prywatne sprawy, żeby zajmować się nimi na internetowym forum.


2. Piszesz, że przez Twoje wizje:

Gregormiriam napisał(a):

Pan Jezus mnie już wtedy powołał do kapłaństwa (tam u góry) tak jak ks. Johna Boshoborę czy innych charyzmatyków  w sposób nadprzyrodzony. Jestem pewien, że będzie to kapłaństwo, ale pozostają moje życiowe problemy.

i że "powołaniowiec":

Gregormiriam napisał(a):

Potwierdził moje powołanie w 100 % a nawet okazało się, że moja historia życia jest zadziwiająco podobna do jego.

Ale potem właściwie przeczysz sobie, pisząc:

Gregormiriam napisał(a):

Nie chodziło mi o potwierdzenie typu - tak będziesz księdzem, tylko o potwierdzenie "słyszenia tego głosu w sercu" ale może to być do jakiejkolwiek formy życia konsekrowanego czy może nawet ewangelizacji świeckiej.

3. Piszesz też, że:

Gregormiriam napisał(a):

Jeżeli ktoś jest powołany do kapłaństwa, to zarówno jest powołany do małżeństwa.

Ja rozumiem, że może być to pewien skrót myślowy, ale brzmi to nieco dziwacznie.

Offline

 

#24 2017-05-09 15:27:33

Konrads
Użytkownik
Imieniny: Luty
Urodziny: 1998
Skąd: Okolice Złotowa (wlkp.)

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

Cóż, nie jestem żadnym specjalistą, ale piszesz, że wyrzekłeś się ojca i to pozwoliło Ci się uwolnić. Wybacz, ale moim zdaniem, wyrzeczenie się rodziców działa w drugą stronę, przynosi skutek odwrotny do tego, który Ty otrzymałeś, który dla Ciebie może być ułudą. To szatan pragnie, by poróżnić rodziców i dzieci. Przecież błogosławieństwo rodziców dla dzieci jest najsilniejszym błogosławieństwem, to samo z przekleństwami - to te w stronę rodziców, czy dzieci, są najgorsze. Dlaczego więc miałbyś odczuć ulgę po wyrzeczeniu się ojca, gdy powinieneś się za niego modlić i pragnąć jego nawrócenia, opamiętania i miłości.
Ponadto, kapłan potwierdził Twoje powołanie? Przepraszam, ale w takim razie, czy to prorok? Żaden kapłan, nawet najlepszy na świecie, czy to papież, czy inny biskup, czy też zwykły prezbiter, nie jest w stanie stwierdzić Twojego powołania. Może pomóc Ci je rozeznawać, może wskazać Ci drogę, ale on nie wie co przygotował dla Ciebie Bóg, bo ta tajemnica jest przeznaczona tylko dla Ciebie. A kapłan nie jest od mówienia, czy ktoś powołanie ma, czy nie, bo jest to nawet pyszne - stawianie się w roli wszechwiedzącej osoby - ale kapłan jest od tego, by wskazywać, pomagać w rozeznaniu. Sam przecież piszesz:

Nie oczekuję tu, że ktoś potwierdzi moje powołanie, bo tak się po prostu nie da.

Ciągle piszesz, że jesteś pewny swego powołania, ale nic nie robisz w tym kierunku - sam sobie przeczysz. Skoro pragniesz służyć Bogu, to weź się do roboty.

Tak samo jak pisał mój poprzednik - Piotr888, sam sobie przeczysz, jeśli chodzi o te objawienia i okultyzm.

Kolejne... masz 24 lata, piszesz, że jesteś głęboko wierzącym człowiekiem, a nie respektujesz przykazań Bożych? "1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną", a dla Ciebie wyznacznikiem Twojego powołania są sny.  Ziomek, błagam, każdy dobrze wie, że sny to nasza psychika. Długo się modliłeś, pragnąłeś odpowiedzi, to bach, jest sen. Tak jest ze wszystkim. A szatan chętnie to wykorzystuje. Jak robiłem prawko na ciężarówkę i czekałem na egzamin, to śniło mi się, że nie zdam, bo przejadę na czerwonym świetle. Na żadnym egzaminie nie przejechałem nawet na żółtym (Najpierw C, potem C+E). Oczywiście, w historii kościoła znane są osoby, które otrzymały widzenia od Boga, może nawet takie i są, ale Twój opis jasno wskazuje na to, że to Twoja psychika płata Ci figle i na pewno nie możesz rozeznawać powołania na podstawie jakichkolwiek snów. Być może Bóg da Ci tą wielką łaskę, może dał, ale nie możesz być tego pewny, bo nie jesteś w stanie tego stwierdzić. Nie możesz rozeznawać powołania na podstawie snów - piszę raz jeszcze.
Nie porównuj się też do świętych, czy innych osób. Ja rozumiem, że jesteśmy powołani do świętości, ale na Boga..o ile mogą być w Twoim życiu podobne aspekty co w ich, to na pewno nie będzie to takie samo. Faustyna miała wielkie objawienia, ale to nie znaczy, że Ty też je masz i będziesz miał. Trochę za bardzo wszystko wyolbrzymiasz.
Poza tym..to zdanie:

w dzieciństwie jak już napisałem przeżywałem wizje nieba i czyśćca, takie same miała siostra Faustyna Kowalska czy Vicki z Medjugorje (w wizjach odczuwa się wszystko wręcz fizycznie-zapach, ciepło, słyszy głosy itd) i w ten sposób Pan Jezus mnie już wtedy powołał do kapłaństwa (tam u góry) tak jak ks. Johna Boshoborę czy innych charyzmatyków  w sposób nadprzyrodzony. Jestem pewien, że będzie to kapłaństwo, ale pozostają moje życiowe problemy.

Naprawdę nie widzisz ile w tym pychy? Przynajmniej moim zdaniem. Sam nazywasz się charyzmatykiem. Nie tak to powinno wyglądać. Siostra Faustyna Kowalska cechowała się przede wszystkim ogromną pokorą. Na początku najpierw nie chciała nawet nikomu mówić o tym co przeżywa, nawet spowiednikowi, bo nie była do niego przekonana. Ty zaś otwarcie mówisz o sobie jako o charyzmatyku. To co cechuje świętych, to ogromna pokora.


Nie odbieraj tego proszę jak atak. Nie chcę występować tu w roli oskarżyciela, czy negować Twoje powołanie, czy cokolwiek, bo nie o to mi chodzi. Po prostu serio to wszystko przemódl i nie porównuj się do nikogo. Jesteś wyjątkowy, tak jak każdy z nas. Nikt nie powie Ci czy jesteś powołany, czy też nie, ani my, ani jakikolwiek ksiądz, ani jakakolwiek osoba na tym świecie. Tylko przez modlitwę możesz przekonać się jak to jest naprawdę. Powtarzam: modlitwę - nie sny. "Sen mara, Bóg wiara." Amen.

Pozdrawiam!

PS Ja rozeznaję powołanie już 6 lat i nadal nie jestem pewny jaka jest moja droga. Nadal zadaję pytanie "Co dalej?". Dlatego szacunek, że tak szybko odkryłeś swoją drogę. Tylko więcej rozwagi, pokory i przede wszystkim modlitwy. Tego Ci życzę.

Ostatnio edytowany przez Konrads (2017-05-09 15:28:41)


"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia." Flp 4, 13

Offline

 

#25 2017-05-09 21:40:24

Gregormiriam
Użytkownik
Imieniny: 13 lutego
Urodziny: 08 kwiecień
Skąd: Świebodzice

Re: Kilka pytań dotyczących powołania

1. Nie jestem charyzmatykiem i szczerze mówiac malo wiem o tych rzeczach, w wiekszosci bazuje na swoich wlasnych doswiadczeniach. 2 Odmówiłem Bogu Ojcu pełnienia Jego Woli jako dziecko, dlatego nie mg nic więcej napisać.  Wizje byly przed zdarzeniami z okultyzmem i z tymi osobami w to uwiklanymi (byłem więziony i ofiarowany) 3 wizje nie są snami-moje ciało bylo przez kilkanaście godzin w stanie agonii, przedtem zstąpił na mnie Duch Święty w postaci gołębicy-swiatla-ognia. (dodam tu, ze boje sie i nie lubie nadprzyrodzonych manifestacji, ale to byly najpiekniejsze przezycia w moim zyciu) Wiem, ze duzo pisze, ale na co dzien nie wypowiadam wiecej niz 20 slów dziennie. 4 ojca musialem sie wyrzec ze wzgledu na to, ze byl uwiklany w jakies mroczne rzeczy. Podczas modlitw o uwolnienie kaplan dostal SMS od osoby, która sie za mnie modlila i nagle zlapal sie za glowe i modlil sie sam za siebie o obrone, po czym powiedzial, ze osoby, które spotkalem w przeszlosci chcialy po prostu, zebym byl opetany, a pózniej zapytal jak ma na imie mój ojciec i czy mam swiadomosc o jego mrocznej przeszlosci (nie powiedzial mi do dzis o co chodzi) ale kazal powtarzac slowa modlitwy "aktem mojej woli swiadomie i dobrowolnie w imieniu Jezusa Chrystusa wyrzekam sie itd ok 30 razy (zly próbowal mnie dusic, tak, ze prawie piszczalem). I jestem swiadomy swojego powolania jako apostolstwa, ale nie konkretnego zycia konsekrowanego. Gdyby nie prawo kanoniczne i obowiazek matury, to pewnie dzisiaj zamiast pisac tutaj juz szykowalbym sie do poslugii

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo