'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2016-02-13 22:19:21

cogitoo
Użytkownik

Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Od pewnego czasu czytam forum i pomyślałam, że forumowiczki może zainteresować książka "Zakonnice odchodzą po cichu". Autorka nazywa się Marta Abramowicz. To reportaż. Na początku myślałam, że to jakaś książka w stylu "Faktu" czy "Superexpressu", ale jak się kupuje ebooka, to można tam fragment przeczytać. Od razu się wciągnęłam i kupiłam tego ebooka. No to jest naprawde niezła książka. Szacun. Pokazuje prawdziwe życie codziennie w klasztorze, wzloty i upadki. Każda osoba, która myśli, że może mieć powołanie powinna go przeczytać. Jestem ciekawa Waszych opinii. I strasznie mnie zaciekawiły po tej książce te zakonnice Matki Bożej Syjonu.

Offline

 

#2 2016-02-14 10:34:30

A-psik
Moderator

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Przeczytałam fragment na stronie Krytyki Politycznej, a potem wlazłam dalej i rzeczywiście ciekawie napisana pozycja. Trochę żałuję, że tylko ebook - zdecydowanie wolę wersję papierową.


Deus caritas est

Offline

 

#3 2016-02-15 14:35:07

cogitoo
Użytkownik

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Nie jest i wersja papierowa - lada moment będzie w księgaraniach img/smilies/smile

Offline

 

#4 2016-02-15 14:54:19

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

A ja sprawdziłam biogram autorki. Polecam uważną lekturę.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#5 2016-02-15 22:23:49

cogitoo
Użytkownik

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Biogram biogramem, wazne co w srodku. A w srodku mnostwo prawdziwych historii.

Offline

 

#6 2016-02-16 21:37:16

A-psik
Moderator

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

cogitoo napisał(a):

Nie jest i wersja papierowa - lada moment będzie w księgaraniach img/smilies/smile

O to bardzo się cieszę img/smilies/smile
I tak sobie myślę, że do każdej pozycji po którą sięgamy należy podchodzić krytycznie...kiedyś mój dobry znajomy zdziwił się, że czytam Kapuścińskiego zważywszy na jego przeszłość i wtedy i dziś powiem (napiszę): nie ważne kim był (jest) ważne, że ma coś mądrego do powiedzenia (a tego nie dowiem się nie spotykając się z jego twórczością).


Deus caritas est

Offline

 

#7 2016-02-16 21:59:00

cogitoo
Użytkownik

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Dobrze ujęte img/smilies/smile

A-psik napisał(a):

cogitoo napisał(a):

Nie jest i wersja papierowa - lada moment będzie w księgaraniach img/smilies/smile

O to bardzo się cieszę img/smilies/smile
I tak sobie myślę, że do każdej pozycji po którą sięgamy należy podchodzić krytycznie...kiedyś mój dobry znajomy zdziwił się, że czytam Kapuścińskiego zważywszy na jego przeszłość i wtedy i dziś powiem (napiszę): nie ważne kim był (jest) ważne, że ma coś mądrego do powiedzenia (a tego nie dowiem się nie spotykając się z jego twórczością).

Offline

 

#8 2016-02-23 12:35:51

Honorat
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 4.09
Skąd: Duchowa Stolica Polski

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

A ja jednak uważałbym na tę książkę.
Po przeczytaniu fragmentów, myślę, że nie jest to najlepsza pozycja, z uwagi nawet na to gdzie i jak szukano źródeł (np. u był księży, którzy teraz walczą z Kościołem). Poza tym autorka wcześniej zajmowała się osobami LGBT, ich wykluczeniem ze społeczeństwa, teraz też chyba nie jest najprzychylniejsza Kościołowi.
Dwa dni temu pojawił się wywiad: http://polska.newsweek.pl/zakonnice-w-p … 979,1.html
Głupoty jakie są w nim wypisywane przechodzą ludzkie pojęcie... Wszystkie zakony i zakonnice są wrzucane do jednego "wora". To prawda, że może znaleźć się kilka osób, które zostały jakoś zranione, ale przecież ile jest ludzi, którzy żyjąc ślubami rad ewangelicznych po prostu są SZCZĘŚLIWI!!!

Oto kilka wyjątków z wywiadu:
"Paradoks życia sióstr polega na tym, że obowiązuje je absolutne posłuszeństwo wobec przełożonych, które zdają się kierować innymi wartościami. Ktoś rozbił sobie głowę przed bramą klasztoru? Nie, siostra nie może mu teraz pomóc, bo to jest czas na modlitwę w kaplicy. "
Brak słów... Przecież nawet siostry klauzurowe mówią, że prawo miłości jest nad prawem klauzury. W moim zaprzyjaźnionym klasztorze karmelitanek bosych, jeden ksiądz zemdlał podczas Mszy i uderzył głową w kratę, siostra, która ukończyła przed wstąpieniem medycynę, natychmiast wyszła z klauzury, aby pomóc.

"Byłe zakonnice, z którymi rozmawiałam, mówiły mi, że na tzw. powołaniówkach kreowana jest specjalnie bardzo miła, życzliwa atmosfera, siostry opowiadają tylko o dobrych stronach życia zakonnego, grają się na gitarze, podają lepsze jedzenie. Więc młode dziewczyny wyobrażają sobie później, że tak samo będzie cały czas. Wydaje im się, że siostry są radosne, a życie zakonne cudowne. Rozczarowanie przychodzi jednak bardzo szybko."
Byłem na wielu powołaniówkach, co prawda zakonów męskich, nikt tam nie czaruje, że życie zakonne jest słodkie. Jest to po prostu droga posłana różami, ale i kolcami.

"Agnieszka, jedna z moich bohaterek, opiekowała się chorymi. Przez to zdarzało się jej spóźniać do na wspólne modlitwy. Przełożone uznały, że trzeba ją ukarać i kazały jej malować chlew albo mur klasztorny. Musiała to robić w nocy, rezygnując ze snu."
Szkoda kontrargumentować...

"To, czy zrobisz maturę czy pójdziesz na studia, zależy wyłącznie od woli matki generalnej. Wiele bohaterek opowiadało mi, że w zakonie zwykle jest tak, że jeśli czegoś chcesz, to na pewno tego nie dostaniesz."
Znam wiele sióstr, które kształcą się, nawet w wielu kierunkach. Np. jedna siostra była przedszkolanką, potem wysłano ją na kursy z katechetyki, potem jeszcze na kurs z prawa kanonicznego, a później na dokształcenie się w zakresie opiekunki środowiskowej. Zakony to nie ciemnogród!

"Depresje i myśli samobójcze w zakonach nie są niczym nietypowym"
Głupota jak ich mało...
Znam wile szczęśliwych zakonnic, które swojego powołania nie oddałyby za nic w świecie!
"Na jakich materiałach i danych liczbowych oparła Redakcja sformułowanie tytułu tego wywiadu pisząc, że depresje i próby samobójcze w zakonach są normą?  - pyta s. Jolanta Olech, rzecznik prasowy KWPŻZZ- Jest to oszczerstwo i jako takie zostanie potraktowane."

No i związku z tym wywiadem wyszedł komunikat Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych.

Trudno podejmować dyskusję z bardzo prymitywnymi tezami na temat osobowości sióstr zakonnych i życia we wspólnotach zakonnych tam zamieszczonymi, tezy te bowiem, jak wynika z tego co mówi rozmówczyni p. Szewczyk, są jednostkowymi, nielicznymi wypowiedziami osób, które odeszły ze Zgromadzeń i trzeba je potraktować jako świadectwa osobistych dramatów. Szkoda tylko, że się je tak beztrosko i bez głębszej znajomości rzeczy uogólnia, krzywdząc całą społeczność zakonną i tworząc w ten sposób, zmanipulowany i wykrzywiony obraz rzeczywistości.

Myślę, że siostry mają podobne zdanie co do książki.

Zamiast kupować to i wspierać antykościelną propagandę, jak to zakonnicą źle, lepiej kupić sobie coś wartościowszego, albo tę kwotę przekazać na klasztory klauzurowe, aby wspomóc siotry, które dniem i nocą trwają przy Panu, aby się za nas modlić.

Dlatego zamiast czytać tę książkę, wynagradzajmy Sercu Jezusa i Sercu Maryi za grzechy przeciwko kapłanom i osobom życia konsekrowanego.

EDIT

cogitoo napisał(a):

No to jest naprawde niezła książka. Szacun. Pokazuje prawdziwe życie codziennie w klasztorze, wzloty i upadki. Każda osoba, która myśli, że może mieć powołanie powinna go przeczytać.

Jeżeli książka jest napisana w tym samym tonie co wywiad, to życzę powodzenia...

Ostatnio edytowany przez Honorat (2016-02-23 12:48:05)


"Jeden jest tylko niezmienny przyjaciel -Bóg" (Aniela R. Godecka)
"Moim powołaniem jest MIŁOŚĆ" (św. Terenia)

Offline

 

#9 2016-02-24 08:54:55

cogitoo
Użytkownik

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Mysle, ze powinnas przede wszystkim przeczytac ksiazke. Zauwaz, ze s. Olech w swoim liscie nie odniosla sie do niczego konkretnie poza tytulem, a tytul jak wiadomo pochodzi od redakcji, a nie od autorki. Autorka mowi, ze nie sa niczym nietypowym i sie zdarzaja - czemu chyba nie zaprzeczysz.
Ksiazka to nie tylko historie bylych siostr - druga czesc jest szerokim komentarzem ksiezy, zakonnikow, obecnych siostr, teologow i niestety potwierdzaja oni to, co mowia byle siostry. Ba, mialam wrazenie, ze ich slowa sa jeszcze mocniejsze...

Zdarzaja sie pewnie rozne sytuacje w zgromadzeniach - uwazam, ze po chrzescijansku jest sie pochylic nad historiami siostr i zastanowic sie, co takiego dzieje sie w zakonach. Pewnie nie we wszystkich, ale nawet jesli w kilkudziesieciu, to jest to problem. Powiem wiecej nawet jelsi w jednym, to tez jest to problem. Jak mozna zachecac do uciekania od problemu? To wlasnie wydaje mi sie typowa postawa siostr przelozonych - nie bedziemy o tym mowic, problem sam zniknie. A powiem ci, ze nawet matka generalna felicjanek mowila w wywiadzie podobne rzeczy lub w latach 90tych. Od tego czasu wyglada na to, ze sie nic nie zmienilo.

Wywiady komentuja też byłe siostry z wielu roznych zgromadzeń. [...]
Edytowałam post, ponieważ mimo prośby i ponownego logowania na forum cogitoo nie uzupełnił(a) źródeł cytatu  - Hanna


"Agnieszka, jedna z moich bohaterek, opiekowała się chorymi. Przez to zdarzało się jej spóźniać do na wspólne modlitwy. Przełożone uznały, że trzeba ją ukarać i kazały jej malować chlew albo mur klasztorny. Musiała to robić w nocy, rezygnując ze snu."
Szkoda kontrargumentować...

Chyba po prostu nie wiesz, jak skomentowac - ta historia jest prawdziwa.

"To, czy zrobisz maturę czy pójdziesz na studia, zależy wyłącznie od woli matki generalnej. Wiele bohaterek opowiadało mi, że w zakonie zwykle jest tak, że jeśli czegoś chcesz, to na pewno tego nie dostaniesz."
Znam wiele sióstr, które kształcą się, nawet w wielu kierunkach. Np. jedna siostra była przedszkolanką, potem wysłano ją na kursy z katechetyki, potem jeszcze na kurs z prawa kanonicznego, a później na dokształcenie się w zakresie opiekunki środowiskowej. Zakony to nie ciemnogród!

Autorka mowi w tym zdaniu tylko tyle, ze te bohaterki, ktore chcialy sie ksztalcic, wyksztalcone nie zostaly, a te ktore nie chcialy isc uczyc dzieci, na taki kurs wyslane zostaly..


[/i]

A poza tym skad zalozenie, ze osoba zajmujaca sie LGBT musi byc przeciwko Kosciolowi? Moj znajomy ksiadz opowiadal mi, ze w Kosciele dziala grupa Wiara i Tecza, wierzacych osob LGBT, ktora ma swoich duszpasterzy...

W kazdym razie siostry nalezy wesprzec  zgadzam sie tutaj w zupelnosci. Tylko ja widze wsparcie w tym, ze sie jakis problem rozwiaze i stawi mu czola.

Offline

 

#10 2016-02-24 09:30:38

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

cogitoo napisał(a):

...

cytat nieoznaczony, Hanna


Cogitoo, jeśli wklejasz cytaty, proszę: podaj dokładne źrodło i zaznaczaj granice cytatów (cudzysłów). Cytaty niezaznaczane i nieodsyłane (link, a jesli tekst byl na papierze: dane bibliograficzne, ze stroną, skoro to przepisane) - będzie  trzeba  usunąć, takie mamy reguły gry i zależy nam na ich szanowaniu.
29.02.2016  - edytowałam post cogitoo, ponieważ mimo logowania na forum cogitoo nie uzupełnił (a) wymaganych źródeł


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#11 2016-02-24 09:38:25

justyna00
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny: 09.02
Skąd:

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Ja jednak podzielam zdanie Honorata.
cogitoo polecam przeczytać ten wywiad o odchodzeniu zakonnic, który Honorat udostępnił na końcu swojego posta.

Nikt się tego nie wypiera. Problemy są - wszędzie!

cogitoo napisał(a):

A powiem ci, ze nawet matka generalna felicjanek mowila w wywiadzie podobne rzeczy lub w latach 90tych. Od tego czasu wyglada na to, ze sie nic nie zmienilo.

Czy nie jest podobnie w przypadku małżeństw? Wiele kroków jest podejmowanych, by im pomóc, a wskaźnik rozwodów nie maleje.

cogitoo napisał(a):

To wlasnie wydaje mi sie typowa postawa siostr przelozonych - nie bedziemy o tym mowic, problem sam zniknie

Myślę, że skoro pojawiają się takie wywiady(znowu odnoszę się do linka, który udostępnił Honorat) to znaczy, że ktoś o tym chce mówić i chce to wyjaśnić.

cogitoo napisał(a):

Wywiady komentuja tez byle siostry z wielu roznych zgromadzen.

Tak naprawdę nie znamy tych osób. Zwykle są to osoby bardzo poranione, które nie rozumieją decyzji przełożonych, nie widzą w tym sensu. W wyniku takich emocji pojawia się tendencja do wyolbrzymiania problemów, które się wydarzyły. Oczywiście nie mówię, że takie rzeczy się nie pojawiały, ale myślę, że do tych wypowiedzi warto podejść ze zdrowym dystansem.

cogitoo napisał(a):

A poza tym skad zalozenie, ze osoba zajmujaca sie LGBT musi byc przeciwko Kosciolowi? Moj znajomy ksiadz opowiadal mi, ze w Kosciele dziala grupa Wiara i Tecza, wierzacych osob LGBT, ktora ma swoich duszpasterzy...

i to bardzo mnie zasmuca. Tacy duszpasterze(wnioskując po tej wypowiedzi)przyklaskują tym osobom na grzech. Czy jest to dobre?



Niestety jesteśmy grzeszni i popełniamy wiele błędów.
Myślę, że w tym przypadku najlepszym rozwiązaniem będzie modlitwa w intencji tych zgromadzeń, gdzie pojawiają się takie problemowe i przykre sytuacje.


Czasami trzeba zrezygnować z czegoś dobrego na rzecz czegoś lepszego

Offline

 

#12 2016-02-24 12:39:34

Honorat
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 4.09
Skąd: Duchowa Stolica Polski

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Po pierwsze:

cogitoo napisał(a):

A poza tym skad zalozenie, ze osoba zajmujaca sie LGBT musi byc przeciwko Kosciolowi? Moj znajomy ksiadz opowiadal mi, ze w Kosciele dziala grupa Wiara i Tecza, wierzacych osob LGBT, ktora ma swoich duszpasterzy...

W Kościele nie działa taka grupa!!! Jest to tam jakaś "grupa polskich chrześcijan" (jak się sami definiują) ale nie mają łączności z biskupem Rzymu! A dlaczego? Ponieważ Kościół potępia ten grzech i wzywa takie osoby do nawrócenia. Nie pamiętacie Sodomy i Gomory? Albo co pisze św. Paweł w Liście do Rzymian?
Przepraszam, że zacytuję fragment strony tej "grupy", ale jest to kolejny dowód na jej niekatolickość:
"Seks w wiernym związku jednopłciowym nie jest niczym złym, podlega takim samym zastrzeżeniom jak w małżeństwie heteroseksualnym - powinien pozostawać w równowadze z innymi sferami życia i uwzględniać dobro drugiej osoby." (http://www.wiara-tecza.pl/dla-ksiez)
Czy tak naucza Kościół? No raczej nie...

Ale nie odbiegając od tematu.

cogitoo napisał(a):

Ksiazka to nie tylko historie bylych siostr - druga czesc jest szerokim komentarzem ksiezy, zakonnikow, obecnych siostr, teologow i niestety potwierdzaja oni to, co mowia byle siostry. Ba, mialam wrazenie, ze ich slowa sa jeszcze mocniejsze...

A możesz podać nazwiska tych księży? Bo jeżeli są one podobne do tych co na stronie: http://www.krytykapolityczna.pl/artykul … -po-cichu, czyli Stanisław Obirk, Jacek Krzysztofowicz i Tadeusz Bartosik, to życzę powodzenia, żeby ich opinie były obiektywne. Są to ex-księża (okropnie nie lubię tego słowa, ale cóż) jak podaje autorka: "których odejścia były szeroko dyskutowane w mediach". To jak oni mają pozytywnie pisać o Kościele?

cogitoo napisał(a):

niestety potwierdzaja oni to, co mowia byle siostry

A co mówią siostry, które w zakonach są szczęśliwe? Bo ja znam ich wiele. "Jeżeli Bóg z nami, to któż przeciwko nam"?

cogitoo napisał(a):

Autorka mowi w tym zdaniu tylko tyle, ze te bohaterki, ktore chcialy sie ksztalcic, wyksztalcone nie zostaly, a te ktore nie chcialy isc uczyc dzieci, na taki kurs wyslane zostaly..

A ja podałem Ci przykład siostry, który tego zdania nie potwierdza. Znam wiele sióstr zakonnych. Każda obdarzona jest innymi talentami i charyzmatami. Nigdy nie słyszałem o sytuacji, że siostra studiuje coś wbrew swojej woli. Jaki miałoby to sens?
Jedna ma talent muzyczny, więc poprosiła przełożoną, żeby mogła zostać organistką i została wysłana na studia z organistyki, druga odnalazła się w fizjoterapii, znalazła studia w innym mieście, nieco oddalonym od klasztoru, dostała zgodę. Więc na podstawie czego te wnioski? Wypowiedzi zranionych kobiet, które źle odczytały swoje powołanie? Nonsens.



cogitoo napisał(a):

"Agnieszka, jedna z moich bohaterek, opiekowała się chorymi. Przez to zdarzało się jej spóźniać do na wspólne modlitwy. Przełożone uznały, że trzeba ją ukarać i kazały jej malować chlew albo mur klasztorny. Musiała to robić w nocy, rezygnując ze snu."
Szkoda kontrargumentować...

Chyba po prostu nie wiesz, jak skomentowac - ta historia jest prawdziwa.

Jeżeli rzeczywiście to prawda, choć trochę w to powątpiewam, to oznacza, że przełożeni znaleźli się na złym miejscu.
Ale jeśli przełożeni dają jakoś pracę, to wiąże się to z tym, że po prostu niektóre modlitwy odmawia się indywidualnie.

cogitoo napisał(a):

Gdy musiałam zostawić wieczorem staruszkę na przystanku tramwajowym na warszawskiej Pradze, a ona przyjechała z odległej wsi na komunię wnuczki, wychowanki sióstr. Rano, po modlitwach odebrałam tę przemarzniętą kobietę z przystanku, na którym spędziła całą noc i prowadziłam ją do kościoła.

Hahaha, większej głupoty nie słyszałem. Chyba nie znasz sióstr zakonnych, skoro wierzysz w coś takiego. Nie wiesz ile siostry mają w sobie ciepła i troski o drugiego człowieka. Zawsze kiedy u nich jestem to częstują mnie śniadaniem lub obiadem, kiedy zadzwoni jakiś biedny zawsze udzielają mu pomocy... więc nie wierzę w tę sytuację... Przypomnij sobie fragment Ewangelii jak Jezus mówi "byłem głodny, a daliście mi jeść" itd. Czy Ewangelia nie jest podstawą życia zakonnego?



W tym wszystkim wydaje mi się, że zapominamy o podstawie życia zakonnego. Komu siostry ślubują? Sobie, przełożonym, księżą, biskupowi? Ślubują Chrystusowi, a jeżeli na prawdę Go kochają, to "moc w słabości się doskonali".


"Jeden jest tylko niezmienny przyjaciel -Bóg" (Aniela R. Godecka)
"Moim powołaniem jest MIŁOŚĆ" (św. Terenia)

Offline

 

#13 2016-02-24 23:33:41

Honorat
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 4.09
Skąd: Duchowa Stolica Polski

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Przepraszam, że piszę post pod postem, ale pojawiła się bardzo ważna wiadomość.

"Różnice światopoglądowe powodem zafałszowania - polemika z książką o odchodzeniu zakonnic" artykuł s. Bogny Młynarz.
http://niedziela.pl/artykul/20923/Polem … u-zakonnic

Zacytuję kilka wyjątków

s. Bogna Młynarz napisał(a):

"właśnie, chyba różnica światopoglądowa stanowi istotę całego nieporozumienia wokół tematu życia zakonnego przedstawionego przez Autorkę (zakładam Jej dobrą wolę, połączoną z niezrozumieniem. Wszak zna to życie jedynie z opowiadań kobiet, które z różnych przyczyn nie odnalazły się w zakonie)."

" Paradoks polega na tym, że osoba, która określa się jako ateistka (informację o tym czerpię z wywiadu, który M. Abramowicz poświęca swojej „patchworkowej” rodzinie zob. http:// natemat.pl/77089,ania-i-marta-maja-dziecko-z-leszkiem-jestesmy-rodzina-poszerzona), próbuje opisać zjawisko, które bez uwzględnienia motywacji religijnej jest niezrozumiałe. Osoby zakonne, owszem, są posłuszne przełożonym, ale nie absolutnie, ani nie ze względu na ludzi. Są posłuszne Bogu. Decyzje przełożonych (i to jedynie te, które są zgodne z duchem Ewangelii i reguł zatwierdzonych przez Kościół) są jednym ze sposobów rozpoznawania woli Bożej. Kompetencje przełożonych są wyznaczone i ograniczone Konstytucjami i poleceniami wyższych przełożonych, do których, w sytuacji jakiegoś nadużycia władzy, można się odwołać. Bezwarunkowe poddanie się władzy człowieka jest raczej przejawem infantylizmu niż ducha wiary."

"Zdanie „Siostry od początku pracują ponad siły, często po 12 godzin na dobę. Codziennie modlą się przynajmniej pięć godzin, oprócz tego pracują na rzecz wspólnoty. Wszystko jest obowiązkiem, nawet czas wolny jest zaplanowany i trzeba go spędzić ze wszystkimi innymi siostrami w grupie. Poza obowiązkami w klasztorze siostry pracują też na zewnątrz – jako katechetki czy w ośrodkach pomocy” – pozostawiam bez komentarza. Żyję od ponad 25 lat w klasztorze i nie spotkałam się z taką sytuacją. To samo dotyczy wielu innych stwierdzeń, które, jeśli są prawdziwe, stanowią całkowity margines i patologię życia zakonnego. Wtedy wypadałoby napisać o konkretnym przypadku. Generalizowanie uważam za brak profesjonalizmu i wypaczenie obiektywnej prawdy."

"Nie układamy nikomu życia. Ale nam też pozwólcie żyć tak, jak chcemy…"

Ostatnio edytowany przez Honorat (2016-02-24 23:35:25)


"Jeden jest tylko niezmienny przyjaciel -Bóg" (Aniela R. Godecka)
"Moim powołaniem jest MIŁOŚĆ" (św. Terenia)

Offline

 

#14 2016-02-25 10:24:41

justyna00
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny: 09.02
Skąd:

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

http://gosc.pl/doc/2991265.O-junioratka … h-wpadkach
A tu inny artykuł wdający się w polemikę z książką img/smilies/wink


Czasami trzeba zrezygnować z czegoś dobrego na rzecz czegoś lepszego

Offline

 

#15 2016-02-25 13:16:37

A-psik
Moderator

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Przeczytałam wszystkie zalinkowane przez Was artykuły (i zwłaszcza przy ostatnim) zastanawiam się czy autorzy ich pokusili się o przeczytanie wyżej wymienionej pozycji czy tylko zatrzymali się na wywiadzie. Osobiście nie wchodzę w dysputę właśnie z tego względu, że owej pozycji jeszcze w ręce nie miałam (oprócz udostępnionego darmowego fragmentu).

I tak sobie myślę, że książka o odejściach raczej będzie zawierała opisy tych, które odeszły. Chociaż może autorka mogła dla pełniejszego obrazu pokusić się o opisanie tych, które pozostały i jak one poradziły sobie z odejściem swoich współsióstr, bo przecież niełatwa to decyzja dla obu stron...


Deus caritas est

Offline

 

#16 2016-02-25 18:11:41

Honorat
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 4.09
Skąd: Duchowa Stolica Polski

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Kolejna opinia, tym razem z męskiego punktu widzenia: http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-sw … bijki.html

Piotr Kropisz SJ napisał(a):

"Po tym wywiadzie nikt o zdrowych zmysłach nie będzie traktował tego "badania" tematu bardziej poważnie niż rewelacji byłego księdza Romana Kotlińskiego, założyciela "Faktów i mitów".

Ja obędę się bez kawioru, a pani Marta, podobno zadeklarowana ateistka, niech pozwoli wierzącym patrzeć na życie zakonne, bo bez zaufania Bogu takie życie rzeczywiście nie ma uzasadnienia. Natomiast tak zacne grono jak Konferencja Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych może zająć się swoimi sprawami, bo szkoda przysparzać reklamy książce, która nie jest warta zaglądania do niej."


"Jeden jest tylko niezmienny przyjaciel -Bóg" (Aniela R. Godecka)
"Moim powołaniem jest MIŁOŚĆ" (św. Terenia)

Offline

 

#17 2016-02-25 22:46:36

Kwietniowa
Administrator

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Honoracie, dzięki za sprostowanie w kontekście grupy Wiara i Tęcza. Przyznam szczerze, że mnie aż tak bardzo biogram tej pani nie interesuje, bardziej zastanowiłabym się nad treścią. A mam pewne wątpliwości. Książka nie jest obiektywna. Nikt jednak nie ma prawa wymagać od autora obiektywizmu, można sobie wydać, co tylko się chce. Ja sama znam i byłe siostry i byłych kapłanów i jakoś nie chowają się nigdzie. Jest tak wiele lat na przemyślenie ostatecznej decyzji, że nie wiem kto podjąłby decyzję o ślubach mając nadal pierwsze piękne wspomnienie z wesołych rekolekcji. Owszem, podczas rekolekcji i skupień jest wesoło, miła siostra gra na gitarze, jest wspólnota, ciągle coś się dzieje, rodzinna i ciepła atmosfera. Czy potem wiele się zmienia? Hm, trudne pytanie. My chrześcijanie ogólnie powinniśmy trwać w tej Bożej radości jak najdłużej. Z doświadczenia moich koleżanek (już postulantek) wynika, że od początku są stawiane pewne wymagania. Przecież nie jedzie się na jedno skupienie i potem: hop - jestem w zakonie. Jest nawet praktykowany aspirat, w którym już kandydatka (czasami zupełnie samiutka, bo innych nie ma) musi się zmagać z czasem pustyni. Przychodzi codzienność, służba, wspólna praca, modlitwa, a coś w zgromadzeniu trzyma. Bóg? No właśnie.

W ogóle tytuł książki jest dla mnie kontrowersyjny. "Odchodzą po cichu", a jak mają (czy może normy nawet nakazują: muszą) odchodzić? Czy musi się to odbywać na tyle głośno, żeby wszyscy dookoła wiedzieli? Wpis na Facebooku, pamiątkowe zdjęcie na Instagramie i może jakiś filmik na szybko już poza furtą. Tak logicznie rzecz biorąc; odchodząc, coś się zmienia. Przychodzi refleksja. Być może takie osoby są generalnie bardziej uduchowione i taka dyskrecja jest wpisana w ich osobowość. Gdybym ja straciła pracę, musiała stwierdzić nieważność mojego małżeństwa i miałabym stłuczkę samochodową, też bym nie opowiadała o tym wkoło. Nie ze względu na to, że jest to coś moralnie złego - obecnie nie zawsze kwalifikacje zapewniają pracę na lata, nie zawsze jesteśmy w stanie znać całej przeszłości drugiej osoby, a i wypadek może być z winy drugiej osoby. Nie uważam, że ze wszystkiego i wszystkim trzeba się tłumaczyć.
Co do faktu, że siostry nie mają dokąd wracać. Jeśli chodzi o przyjaciół - cóż, taka specyfika powołania. Nie uważam jednak, że osoby w zgromadzeniach nie mają bratnich dusz. Co do relacji z rodzicami; myślę, że to jest problem czysto psychologiczny, niekoniecznie związany ze zgromadzeniem. Brak akceptacji rodziców może przejawiać się w różnych sferach życia.


Prawdziwa miłość otwiera ramiona, a zamyka oczy...
św. Wincenty a Paulo

Offline

 

#18 2016-02-25 22:56:48

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Kwietniowa napisał(a):

W ogóle tytuł książki jest dla mnie kontrowersyjny.

Na marginesie: tytuł w ogóle nie jest oryginalny. Jest żywcem, w całości przejęty z cudzego tekstu, z wywiadu, który przeprowadziła inna osoba, rozmawiajac parę lat temu z ojcem dominikaninem.  Ciekawam, czy w książce pojawia się wyjaśnienie tego faktu.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#19 2016-02-26 07:26:54

A-psik
Moderator

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Wątpię, żeby było i być nie musi...nie ma czegoś takiego jak prawa autorskie do tytułu, bo tytuł jako tytuł nie jest utworem literackim. Czasem może być to uznane jako czyn nieuczciwej konkurencji (czyli wprowadzamy czytelnika w błąd na zasadzie skojarzenia z utworem o tym samym tytule), bądź też naruszamy znak towarowy, jeśli dany wytwór literacki jako taki został zarejestrowany (wątpię, aby wywiad z ojcem Kozackim jako taki został potraktowany - swoją droga świetny wywiad img/smilies/wink).

A i takie tam wyjaśnienie słów pani Marty o tym jak trudno było znaleźć siostrę z którą można byłoby porozmawiać na temat odejść:

Kiedy one przełamią milczenie? Rozmowę o sprawach kobiet w zakonach chciałam przeprowadzić z kobietą, ale znalezienie zakonnicy, która jest gotowa otwarcie mówić, graniczy z niemożliwością.
Kilkanaście lat temu rozesłałem do znajomych sióstr ankietę dla miesięcznika „W drodze”. Prosiłem o anonimowe odpowiedzi. Otrzymałem wiele zapewnień, że ją wypełnią, i ani jednej wypełnionej ankiety.
W chrześcijańskich periodykach czasem zabierają głos, ale nieufność wobec świeckich mediów jest ogromna.
Kiedyś jedna ze wspólnot przyjęła dziennikarkę. Potem siostry były bardzo rozgoryczone tym, co napisała i jak je potraktowała. Bo łatwo opisać zakonnice jako dziwolągi.

Ale im bardziej ten świat jest zamknięty, tym bardziej dziwaczne rzeczy sobie ludzie wyobrażają.
A im dziwniej je opisują, tym bardziej one się zamykają. To jest błędne koło. Ale obawa przed świeckimi mediami to tylko jedna z przyczyn. Kiedyś zakonnica udzieliła mi wywiadu za zgodą swojej przełożonej generalnej, natomiast przełożona bezpośrednia urządziła jej potworną awanturę, że o niczym nie wiedziała. Od sióstr słyszę, że pojawia się w takich sytuacjach element zawiści. Jak któraś coś powie lub wydrukuje pod nazwiskiem, to wcześniej czy później usłyszy, że robi z siebie gwiazdę, że się promuje, że się wymądrza. Dlatego wolą nie zabierać głosu. Tu widzę raczej kobiecą zawiść, a nie patriarchat. Układy, które są w klasztorach żeńskich, zamykają im usta.

Link do całego wywiadu: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka … kowie.read

Ostatnio edytowany przez A-psik (2016-02-26 07:34:10)


Deus caritas est

Offline

 

#20 2016-02-28 08:56:46

adasmaly
Użytkownik

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obc … rects=true

Wrzucam na forum link, gdyż uważam że wywiad jest bardzo ciekawy i prawdziwy. Proszę nie traktujcie tego jako atak na Kościół. Mocno Go kocham. Jednak dużo rzeczy jest w nim do zmiany. Szczególnie zawodzi ludzki czynnik. Chodzi o ludzkie życie w całości dlatego dodaję.

Sam byłem długi czas w zakonie i myślałem na samym początku że wszystko będzie dobrze. Jednak nie było dobrze. Miałem nadzieję na kapłaństwo i szczęśliwe życie. Spotkałem się z niechęcią, obgadywaniem, rzucaniem kłód pod nogi. Było bardzo ciężko. Dlatego ostrzegam wszystkich co myślą o pwołaniu i życiu zakonnym  nie jest to droga dla wszystkich. Trzeba być bardzo silnym.

pozdrawiam, Adas May



Prosiłabym, abyś wrzucając link w jedno miejsce nie tworzył specjalnie ku temu drugi temat - przeniesione ŻJP

Offline

 

#21 2016-02-28 09:24:50

A-psik
Moderator

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Właściwie na temat tego wywiadu, bo jakoś na innych portalach zbytnio on się nie różni (chodzi mi o onet czy też Politykę) wywiązała się już dyskusja: http://powolaniowapomoc.p2a.pl/viewtopic.php?id=5784 .

adasmaly napisał(a):

Sam byłem długi czas w zakonie i myślałem na samym początku że wszystko będzie dobrze. Jednak nie było dobrze. Miałem nadzieję na kapłaństwo i szczęśliwe życie. Spotkałem się z niechęcią, obgadywaniem, rzucaniem kłód pod nogi. Było bardzo ciężko. Dlatego ostrzegam wszystkich co myślą o pwołaniu i życiu zakonnym  nie jest to droga dla wszystkich. Trzeba być bardzo silnym.

A tak na marginesie. Przez dłuższy czas (zważywszy na mój staż zawodowy) pracowałam w ośrodku stacjonarnym i tak sobie myślę, że nie tylko w zakonie dochodzi do tworzenia się stronnictw, frontów i tym podobnych wypaczeń, których oczywiście nie należy pozostawiać samym sobie, ale dążyć do zmiany.

Drogi Adamie liczyłeś na szczęśliwe życie, ale czy życie może być jedynie usłane różami? A nawet jeśli jest, to one (róże) mają kolce (nie ma opcji tak czy siak skaleczysz się prędzej czy później). I zadaj sobie pytanie co Ty zrobiłeś aby ową sytuację uzdrowić i czy aby sam byłeś tak kryształowo czysty? Łatwo oceniać innych zapominając o sobie.

Ostatnio edytowany przez A-psik (2016-02-28 09:36:19)


Deus caritas est

Offline

 

#22 2016-03-02 10:17:54

rozważająca
Użytkownik

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/b … 95002.html

Niedokońca przekonuje mnie to co tutaj zostało powiedziane.


Etyka przed techniką
Miłosierdzie przed sprawiedliwością
Być przed mieć
Człowiek przed rzeczą

Offline

 

#23 2016-03-02 12:17:59

Francesca
Użytkownik

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

taki sobie wpis na blogu jednej z siostr
http://siostraewa.blog.deon.pl/2016/02/ … t-zakonny/


Kocham Cie, szukam, pragne...

ἀγαπᾷς με - φιλῶ σε

Offline

 

#24 2016-03-02 14:29:00

justyna00
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny: 09.02
Skąd:

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

rozważająca napisał(a):

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/bolesne-wspomnienia-z-zenskiego-zakonu,195002.html

aż boli to, co tam mówią


Czasami trzeba zrezygnować z czegoś dobrego na rzecz czegoś lepszego

Offline

 

#25 2016-03-02 15:56:49

beryl
Użytkownik

Re: Zakonnice odchodzą po cichu - reportaż

Prawda leży pośrodku. Są w zakonach ludzie wspaniali i zdarza się bydło, które dorwało się do władzy i się wyżywa na innych. Opisane w książce patologie się zdarzają, jak w każdej zamkniętej społeczności. Ktoś, kto nie wierzy w historie z tej książki niech się puknie i zejdzie na ziemię.
Na pewno nie są normą to fakt. Tak jak w pracy wszystko zależy od szefa i atmosfery jaką tworzy, tak samo w zakonie dużo zależy od przełożonej.
Mimo to zapytam, gdzie są te szczęśliwe, spełnione zakonnice? Dlaczego ich nigdzie nie widać, nie słychać? Byłyby najlepszą reklamą swojego zakonu. Dlaczego nawet te czynne się zamykają w czterech ścianach i nie chcą z nikim rozmawiać?
Nie chcą czy nie mogą? Odcinam się od powołaniówki, bo to reklama i nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem zakonnym.
Autorka się kontaktowała również z zakonami, czy ktoś jej zaproponował, że siostry, które zostały chętnie z nią porozmawiają? Jestem pewna, że nie.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo