'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2015-09-18 15:39:22

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Skromny początek o misjach

pozdrawiam z Togo - żyję i mam się dobrze img/smilies/smile
jest wyjątkowo ciepło - jest mała pora deszczowa, więc da się oddychać. Podróż bez problemów - wspomnijcie czasem o mnie w modlitwach!


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#2 2015-09-18 16:43:37

Ks. Krzysztof
Gość

Re: Skromny początek o misjach

Adamie obiecuje pamiętać o Tobie w modlitwie. Kiedyś pracowałem w Czadzie a to bliżej niż Polska img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez Ks. Krzysztof (2015-09-18 17:24:01)

 

#3 2016-02-11 23:50:25

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Skromny początek o misjach

Togo pozdrawia Polskę img/smilies/smile
jak się Wam żyje drodzy Barkowicze?! Rzadko się odzywam, ale co jakiś czas czytam forum i oczywiście pamiętam w modlitwie!
Ja nadal uczę się francuskiego w Lome. Przewodniczę już Mszy po francusku, więc jest dobrze. U nas gorąco, od końca listopada nie było deszczu - potrwa to jeszcze do końca marca (tzw. pora sucha). Ludzie są tu bardzo mili, kościoły pełne ludzi (choć sekty, protestanci i muzułmanie też działają), powołań jak na razie nie brakuje, np my werbiści mamy 26 postulantów na trzech latach filozofii. 26, bo nie ma więcej miejsca w domu formacyjnym. I tak mi życie leci img/smilies/smile za kilka miesięcy jeszcze jedna podróż, bo jak napisał mój regionał - Madagaskar na Ciebie czeka!
pozdrawiam i proszę o westchnienie w mojej intencji!

Ostatnio edytowany przez adamsvd (2016-02-20 12:56:21)


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#4 2016-02-12 09:15:22

jagodzianka
Administrator
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: wielkopolska/dolny śląsk :)

Re: Skromny początek o misjach

Polska pozdrawia Togo img/smilies/big_smile
Miło Adamie, że się odzywasz. U nas jeszcze niby zima. Czas też jakoś leci. Studenci kończą sesję i byle do przodu. Super, że Ci się dobrze wiedzie i spełniasz się w swoim powołaniu. No, właśnie- w końcu Madagaskar miał być Twoim celem, zatem cierpliwości życzę img/smilies/big_smile
Pamiętam w modlitwie i się również polecam img/smilies/smile


"Szatan boi się ludzi radosnych"
św. Jan Bosko

Offline

 

#5 2016-02-12 20:55:00

anni
Użytkownik
Imieniny: 26 lipiec
Urodziny: 3 luty
Skąd: Chojnice

Re: Skromny początek o misjach

La bénédiction de Dieu pour toi Adam.



Życie jest zbyt krótkie,
a świat o wiele za mały
aby z nich uczynić pole walki!

Offline

 

#6 2016-05-01 18:21:48

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Skromny początek o misjach

Dzieci kochane!
Jak żyjecie? Mam nadzieję, że wszystko w porządku, trwacie w paschalnej radości i przygotowujecie się na Wniebowstąpienie i Zesłanie Ducha Świętego - w swoim przygotowaniu pamiętam tez o Was.
Mój czas płynie bardzo szybko - za kilkanaście dni pierwsza rocznica święceń, ósmy miesiąc w Togo i zaraz, zaraz, początkiem lipca przez Kenię na Madagaskar (przez Kenię, bo ani Polska, ani Togo nie mają stosunków dyplomatycznych, a wizę trzeba zrobić img/smilies/smile ). W Wielkanoc miałem tutaj pierwszy chrzest dorosłej pani - zaraz po obrzędzie karmiła piersią swoje 3 dziecko. Potem jako polscy misjonarze pracujący w Togo, mieliśmy spotkanie - księży, zakonników, sióstr - w sumie było nas 20 osób, choć jest nas tu więcej, ale jak to zawsze bywa, nie wszyscy mogą. Jestem już w ostatniej "klasie" na naszym uniwersytecie, co mnie motywuje, żeby w czerwcu zrobić międzynarodowy egzamin na znajomość francuskiego - Delf. Życie wspólnotowe dostarcza codziennie nowych porcji radości, zwłaszcza z powodu naszego zasobu słownictwa. Więc powtarzam po raz kolejny - jestem szczęśliwy, jest mi tu dobrze i nie nie potrzeba, poza Waszą modlitwą - odpłacam tym samym!
ps - loguję sie tu raz, dwa na miesiąc, stąd opóźnienia w odpisywaniu na privy, jakby co img/smilies/smile
Adam svd


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#7 2016-05-01 21:44:08

Kasia K
Użytkownik
Imieniny: 25.11
Urodziny: 28.05.
Skąd: okolice Gorzowa Wlkp.

Re: Skromny początek o misjach

adamsvd napisał(a):

Więc powtarzam po raz kolejny - jestem szczęśliwy, jest mi tu dobrze i nie nie potrzeba, poza Waszą modlitwą - odpłacam tym samym!

Chwała Panu! img/smilies/big_smile kolejna osoba, przez którą Pan Bóg pokazuje mi, że zaufanie Jemu to droga do szczęścia i bycie na swoim miejscu w życiu img/smilies/wink Dzięki za świadectwo img/smilies/smile


Wpatrywać się Panie, w Twe święte Ciało, pragnę do końca moich dni,
bo me serce Ciebie pokochało, ukrytego w białej Hostii.
img/smilies/142
Bądź uwielbiony za dzieła Twoje, modlitwą uczyń życie moje!     img/smilies/142   (30.05.2010)
mój blog- zapraszam: http://wszystkozaczynasieodmodlitwy.blogspot.com/

Offline

 

#8 2016-07-13 11:42:38

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Skromny początek o misjach

Przynaglony przez jednego z forumowiczów (pozdrawiam!), no i tym, że dawno nie pisałem, postanowiłem coś od siebie dodać.
Jak większość wie, jestem księdzem zakonnym, wyświęconym w ubiegłym roku, i od września w Afryce. Najpierw w Togo - miałem 9 miesięcy kursu francuskiego. Teraz jestem w Kenii, gdzie próbuję dostać wizę (o tym później), i mam nadzieję wkrótce Madagaskar - miejsce gdzie na moją prośbę skierowali mnie przełożeni. Więc może podzielę się trochę moim doświadczeniem, z tego roku. Z góry przepraszam, jeśli ktoś poczuje sie obrażony - raczej piszę bez ogródek i językiem familialnym - więc dla bardziej wrażliwych już można skończyć czytać i się za mnie pomodlić i za ludzi, do których jestem posłany.
Więc po tym wstępnie zaczynamy. Tym co chyba najbardziej uderza młodego kapłana jest styl życia ludzi (oj strasznie nie lubię uogólniać, a znam jedynie Togijczyków, więc pisanie Afrykańczycy będzie tak samo niewłaściwe jak znanie kilku Włochów i mówienie o wszystkich Europejczykach). W wielu sferach są bardzo naturalni - chce mi się siku, więc stoję na ulicy i robię co potrzebuję (tak, tak również na głównej ulicy w stolicy). Ale to przekłada się również na liturgię - jest przygotowana bardzo ładnie, nie ma możliwości mszy recytowanej, nawet w tygodniu na mszy jest chór lub osoba prowadząca śpiew, ministranci, katechiści i cały tłum. Pod względem liturgicznym nie ma większych zaniedbań - biskupi nawet wyznaczyli że jak sie idzie do ołtarza to się go obchodzi z prawej strony, schodząc z lewej itd, bardzo precyzyjnie. Większość jest spóźniona, zazwyczaj nie zaczyna się mszy o godzinie, o której się ogłaszało, że będzie. Interesującą sprawą jest taca - przez kilka pierwszych niedziel nie mogłem się połapać. Ogólnie nie ma nikogo kto zbiera, tylko ludzie wstają z ławek i wrzucają dziewczynom, które są ustawione w kilku miejscach. Więc pierwsza niedziela miesiąca - wrzuca się tygodniami. A więc wstają osoby urodzone w poniedziałek i wrzucają. zbiera się wszystkie koszyczki i oddaję dziewczętom i wtedy idzie wtorek, itd. Na koniec mszy jest już policzone i dzień który dał najwięcej dostaje brawa - taka radość. W drugą niedzielę miesiąca idzie się stanami - kawalerowie, panny, małżeństwa. Trzecia niedziela - jak druga plus jeszcze dodatkowa taca jako podziękowanie. Czwarta niedziela to ofiary naturalne - cebula, mleko, papier toaletowy, zapałki, świeczki, nie powiem co jeszcze widziałem img/smilies/smile Naprawdę miałbym kłopot z odnalezieniem się w tłumie. Ale sprawia im to wielką radość. Zwłaszcza, że nie idzie się i wrzuca, ale wrzuca się TAŃCZĄC. Więc składka zajmuję wiele czasu. Ogólnie tutaj czas płynie inaczej - msze zaczynają się przed 6 rano, żeby do 9 skończyć, bo potem już dosyć gorąco. Ludzie nie żałują czasu. Nie wiem jak to wyrazić, po prostu jestem tu i teraz. Z jednej strony jest to fajne i staram się tego uczyć, ale czasami to utrudnia życie - na przykład - niewykonane prace, wieczne spóźnienia, przedłużenia wszystkich spotkań itd. Trudne dla zegarkowych Europejczyków.
Odnośnie tolerancji bywa to różnie. Ogólnie ludzie żyją bardzo blisko. Jeśli z kimś się witasz, to ta druga osoba może trzymać Twoją rękę przez całą długość rozmowy. Także mężczyzna mężczyznę. To było dla mnie trudne, stać z chłopakami z mojej klasy i trzymać się za ręce. Ja już coraz bardziej czerwony na twarzy, ręce się pocą, coraz czarniejsze myśli, ale co zrobić?! Dla nich bliskość jest ważna. Często spotyka się chłopaków wracających ze szkoły jak trzymają się za ręce lub trzymających rękę na ramieniu kolegi i jest to zupełnie normalne i nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem. Też piękna nauka, że nie trzeba wszystkiego negatywnie interpretować. Togijczycy nie lubią Francuzów, więc często jest to też jakaś uraza do ogólnie białych (jovo w języku ewe). Nieraz gdy szedłem ulicą to dzieci mówiły wierszyk o jovo,jovo, coś na podoba naszego Murzynek Bambo. Wtedy trzeba się uśmiechnąć, pomachać ręką, może ktoś będzie chciał uścisnąć. Na rynku będą zawyżać ceny. Raz coś kupowałem, pani podała mi cenę, a ja mówię, że drogie. A ona - dla Ciebie jovo? no to mówię, jestem księdzem, więc i tak te pieniądze które wydam, idą ze składek Togijczyków. AAA, to przepraszam i dwa tysiące w dół. Bo szacunek do księży jest - nawet niekatolików czy niechrześcijan. Ksiądz to ksiądz. Nie możesz iść na mszę z torbą, zaraz zjawia sie katechista, ministrant, dziecko czy kobieta (tak, właśnie w tej kolejności) i bierze torbę, toć ksiądz nie może dźwigać ciężarów. Ja zawsze po mszy zgadywałem, dziękowałem za służbę i takie tam - większość zdziwiona, bo przecież księdzu się należy - no i niestety wielu to wykorzystuje.
W Togo jest około 30% katolików, 25% innych chrześcijan, 20% muzułmanów i reszta animistów. Nie ma zbyt wielkich tarć międzyreligijnych, choć sekty stosują mikrofony i krzyczą dzień i noc, co bywa tragiczne. Muzułmanie oczywiście 5 razy dziennie modlitwy - tak by cała okolica słyszała. Według starej maksymy - aby wszyscy Cię słyszeli. Południe jest w miarę rozwinięte, Północ bardzo słabo. W Boże Narodzenie i na Wielkanoc miałem okazję być na Północy i tam pomagać kapłanom naszego zgromadzenia. Ludzie prości, posiłki wspólne na ziemi, tylko raz patrzyłem jak się przygotowuje posiłek, i żałowałem. Lepiej jeść nie wiedząc jak było przygotowane. Jedzenie jest hmnn no w miarę dobre. Ryż, maniok, jamy, makaron, do tego sosy, więcej ryb niż mięsa (na Południu) i dużo pysznych owoców - tak, tego możecie pozazdrościć.
Ogólnie ostatni rok spędziłem w ... szkole. Na nauce języka francuskiego, który jest mi potrzebny by uczyć sie malgaskiego. Klasa samych obcokrajowców (nie-Togijczyków). Było bardzo zabawnie, czasami brzuch mnie bolał od śmiania. Od lutego zacząłem przewodniczyć mszy, od kwietnia głosić kazania, w czerwcu spowiadałem. Myślę, że czuję się już w miarę dobrze w języku, zresztą nie mam wyboru - we wrześniu znowu do szkoły, tym razem malgaski. Ale zanim język to muszę wyjechać z Kenii, a tak się złożyło, że tydzień temu Madagaskar zmienił prawo wizowe i nikt o tym nie wiedział, więc potrzebuję nowych licznych dokumentów i z Polski i z Madagaskaru. Ile będę czekać - nie wiem. Tutaj czas płynie... inaczej img/smilies/smile

więc może tyle starczy na pierwszy raz. Będę starać się pisać - na pewno nie tak często jak dziennik pokładowy z mojej praktyki regeny, ale coś się pojawi. Gdy będziecie zadawać pytania (prywatnie lub w wątku) będzie mi się dużo łatwiej pisać. Więc czekam na odzew. I módlcie za nas.
Dieu Saint Esprit - Tout pour Ton Amour!


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#9 2016-07-13 12:54:56

Maja
Użytkownik
Imieniny: 23.10
Urodziny: 14.08
Skąd:

Re: Skromny początek o misjach

Świetnie się to czyta img/smilies/smile Śmieszne z tą tacą img/smilies/tongue U nas ludzie narzekają, że godzinna Msza Św. to za długo...a tutaj 3 godziny i to w Duchu radości. To jest to! img/smilies/smile Pozdrawiam ojca z modlitwą + img/smilies/smile <>< Ciężka była nauka francuskiego? Po jakim czasie są efekty nauki? I ile ona zajmuje czasu w tygodniu?


Nie ten, co dobrze zaczął, ale ten, co dobrze skończył, weźmie nagrodę.
Sł. B. Aniela Róża Godecka

Offline

 

#10 2016-07-13 16:17:48

Piotr888
Użytkownik

Re: Skromny początek o misjach

Adam, ja byłem miesiąc w Kenii, jest tam też człowiek od nas ze wspólnoty. Jakbyś czegoś potrzebował tam na miejscu, to mogę spróbować pomóc. W jakim rejonie będziesz?

Offline

 

#11 2016-07-13 23:50:49

zagubiona-odnaleziona
Użytkownik
Imieniny: 10.04
Urodziny: 12.05
Skąd:

Re: Skromny początek o misjach

Świetnie się czyta img/smilies/smile i aż mnie korci zapytać w jaki sposób te posiłki były przygotowywane img/smilies/wink A tak serio - jestem ciekawa czy trudno było z francuskim. Przyznaję, że jest piękny i kiedyś chciałam się uczyć, ale jednocześnie to dość trudny język. Dla osoby - powiedzmy średnio uzdolnionej językowo - da radę czy lepiej się nie pakować bez konieczności? ;-) Pozdrowienia!!

Offline

 

#12 2016-07-14 08:03:12

Urszula
Użytkownik

Re: Skromny początek o misjach

Zagubiona- odnaleziona - w języki obce zawsze warto się pakować przynajmniej do poziomu A2 lub B1 i dalej img/smilies/smile - ja osobiście od niedawna rozpoczęłam naukę języka włoskiego i nie żałuję img/smilies/tongue
Adam SVD - dzięki za podzielenie się i szczerą wypowiedź - takie świadectwa moim zdaniem są bardzo cenne i wartościowe - niech na ścieżkach misyjnych dróg prowadzi Cię Duch Święty img/smilies/smile

Offline

 

#13 2016-07-14 11:59:23

Piotr888
Użytkownik

Re: Skromny początek o misjach

A tak w ogóle to byłem w Kenii z Twoim współbratem img/smilies/wink

Offline

 

#14 2016-07-21 17:16:11

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Skromny początek o misjach

Piotrze - jestem w stolicy, Nairobi, przez kilka dni byłem też odwiedzić współbraci w Eldoret. Jak już jestem w innym kraju i jest okazja go zobaczyć, to skorzystam. Aż jestem ciekawy, z którym z moich współbraci byłeś - jeśli jest tu jeszcze to go poznałem, zapewne jego imię zaczyna się na M. Jeśli możesz napisz w wiadomości prywatnej.
Odnośnie języka francuskiego - tak jak pisała Urszula warto się pakować w języki - ja na koniec (bardziej dla siebie niż dla jakiś przyszłościowych celów) też zrobiłem sobie B2 i (cudem) zdałem. Francuski system delf i dalf funkcjonuje troszkę inaczej od angielskiego (od najniższego to A1, A2, B1, B2, C1, C2). Każdy poziom daje pewne uprawnienia odnośnie studiowania, pracy i innych rzeczy w obszarze danego języka. Czy francuski jest trudny? Hmnn nam może sprawiać trudność (tak myślę) wymowa - mają np 3 "e" - otwarte, zamknięte i normalne. Znane wszystkim "eR" nosowe i hmnn, może jeden z modów - subjontif (ale jest on obecny we wszystkich językach romańskich). Czasu na naukę miałem dużo - codziennie na uniwersytecie 4 godziny (jednak mimo nazwy, to taka nasza szkoła językowa bardziej - w naszym rozumieniu). Dodatkowo kilka razy w tygodniu mieliśmy po dwie godziny po południu. Ale, to co dla mnie było najważniejsze - żyjesz we francuskojęzycznym święcie - codzienna msza po francusku, modlitwy wieczorne po francusku, przy stole (3 razy dziennie) po francusku, idziesz coś kupić, coś potrzebujesz, cokolwiek - francuski - więc nie ma możliwości ucieczki - mimo Polskich współbraci. Dodatkowo mieszkałem obok domu formacyjnego (połączony korytarzem), więc praktycznie 4-5 razy w tygodniu szedłem do nich na konwersacje (ha, tak to sobie nazywałem) lub nawet pooglądać telewizję z nimi, czy cokolwiek innego. I to było dobre, wielka motywacja. Zresztą dla mnie francuski (razem z malgaskim) będzie językiem "pracy" więc jeśli chcę tu zostać, to muszę się go nauczyć. Po trzech miesiącach miałem taki mini kryzys, musiałem wyjechać na trzy dni, bo już byłem zmęczony - uciekały mi słówka po polsku (tak, tak, to nie jest śmieszne) i odpocząłem i dalej do pracy. Myślę, ze jak w wielu wpadkach warto wcześniej sobie zrobić listę celów i potem konsekwentnie się jej trzymać.
Po jakim czasie widać efekty - naukę zacząłem we wrześniu, w grudniu odprawiałem moją pierwszą mszę po francusku (kazanie powiedział inny kapłan), a na Boże Narodzenie byłem na Północy, gdzie nie ma zbyt wielu księży, więc tam też przewodniczyłem i mówiłem kazania, wcześniej przygotowane, sprawdzone i po prostu przeze mnie przeczytane. Od lutego już normalnie posługiwałem się. Więc to zależy - myślę, że po trzech miesiącach można się już włączać w rozmowy i nawet kalecząc mówić. Nie bać się błędów, to nam często w szkole mówili. Wielu się znajdzie, żeby poprawiać, oczywiście - dla mnie jako białego i to jeszcze księdza, to przez te kilka miesięcy tylko trzy osoby świeckie poprawiły - nauczycielka, katechista i jedna pani co chodziła do nas na msze.
Z radosnych wieści napiszę tylko tyle, że już mam wizę, mam bilet i w sobotę po południu już będę na Madagaskarze! Więc pakowanie czas zacząć. Byłem dwa tygodnie w Kenii, więc następnym razem (o ile nie zapomnę) to tym się podzielę - jeśli ktoś ma doświadczenie misyjne, lub życia w innej kulturze, to też zachęcam do pisania.
Dobrego czasu ŚDM w Krakowie - pamiętam o Was!
i również proszę o modlitwę
Adam svd


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#15 2016-07-21 20:43:27

AJ
Moderator

Re: Skromny początek o misjach

Ojcze Adamie a u nas mlodzierz z madagaskaru img/smilies/wink

Offline

 

#16 2016-08-03 09:54:49

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Skromny początek o misjach

Pozdrawiam z Madagaskaru!
To już mój trzeci kraj afrykański - choć niektórzy spierają się czy to Afryka, i mam nadzieję, że przez dłuższy czas nic się nie zmieni i będę tu mógł zostać dłużej (złożyłem podanie o 10-letnią wizę img/smilies/big_smile ). Jeszcze może na gorąco o językach, dopóki pamiętam. Pewnie wiecie, że w każdym kraju afrykańskim językiem urzędowym jest jeden z języków europejskich. Oficjalnie tak, ale bez znajomości języka lokalnego (lub języków lokalnych) się nie dogadasz, zwłaszcza ze zwykłymi ludźmi. Teraz jestem w stolicy Madagaskaru - Antananarivo - i mimo, że jest to stolica, że w naszej parafii jest wspólnota francuskojęzyczna (tak jakby duszpasterstwo), to jest tylko jedna msza po francusku w tygodniu - w niedzielę o 10.30, wszystkie pozostałe po malgasku - więc znowu czuję się jak dziecko, zaczynając nowy język. Byłem ostatnio na policji po jeden z dokumentów i pani była bardzo zdziwiona, że nie znam malgaskiego. Wytłumaczyli jej, że jestem tu tydzień i dlatego. Natomiast ja byłem zdziwiony, że pani, która pracuje w oficjalnym biurze rządowym, nie zna obowiązującego w tym kraju języka. Raz po mszy byłem się przejść po naszym kościele, zobaczyć witraże i boczny ołtarz i podeszła jedna pani - dzień dobry, dzień dobry, jak się ksiądz ma, dobrze, a Pani, dobrze dziękuję. Moje pytanie - co będzie Pani dziś robiła? Nie odpowiedziała, bo nie zrozumiała. Wiec tylko odpowiedź - nie znam francuskiego.  O Kenii, jeszcze napiszę, a teraz na gorąco wrażenia z tygodniowego pobytu na Czerwonej Wyspie.
Zabiję pewnie wasze ogólne wrażenia, ale jest tu zimno (o tej porze roku). Chodzę w bluzie i polarze, od tygodnia biorę tabletki i bez chusteczki nie wychodzę z pokoju. Pewnie też moje wrażenie, w końcu ostatni rok byłem w Togo, gdzie gdy temperatura spadał poniżej 30, to było ochłodzenie. Tu jest podobno około 20 w dzień. Nie widziałem jeszcze ani króla Juliana, ani Pingwinów (tak, wiem, mam pozdrowić). Natomiast samo miasto - bardzo ładne, uliczki trudno przejezdna, to znaczy, jest wiele jednokierunkowych i wszystko strasznie zakorkowane, ale jest co podziwiać. Miasto zbudowane na wzgórzach (znaczy się w ogóle pół Madagaskaru znajduje się na wyżynie) i gdy się jest wysoko, można zobaczyć wszystkie dolne zabudowania, gdy jest się na dole, można patrzeć jak miasto wznosi się do góry. Chociaż kraj należy do 10 najbiedniejszych (nie wiem czy jeszcze, nie mam nowych danych), to mają i sklepy i markety i ogólnie tego nie widać - przy czym bieda w Togo była bardziej widoczna. Oczywiście, nie znam jeszcze prowincji i wiosek (w sobotę jadę img/smilies/smile ) więc obraz niekompletny, ale nadrobię w przyszłości.
Sytuacja Kościoła - podobno (nie mam gdzie sprawdzić) jest tu 200 zgromadzeń żeńskich i 80 męskich, czyli porównywalnie jak w Polsce, z tym, że Polska jest dwa razy mniejsza, ale Polaków jest o 10 milionów więcej niż Malgaszy. Podobnie jak w Togo, ludzie tłumnie uczęszczają na mszę, praktyki religijnie. Mamy w parku grotę Maryjną - co jakiś czas można usłyszeć jak ludzie się modlą. W ostatnią niedzielę mieliśmy tu prymicje naszego malgaskiego współbrata, więc w skrócie chciałbym napisać o jego powołaniu. Pochodzi z rodziny animistycznej, więc jego rodzice byli przeciwni powołaniu. Do tego stopnia, ze tata wysłał policje do naszego seminarium, żeby go wyciągnęli. Potem gdy odbywał formację w innym kraju, nie chcieli dać zaświadczenia o zamieszkaniu, potrzebne do wizy. Nie przyjeżdżali ani na obłóczyny, ani na śluby, ani na święcenia. Gdy przyjechał na prymicje do swojej wioski, po mszy, podszedł jego tata i poprosił o chrzest img/smilies/smile
z pozdrowieniami i modlitwą - pamiętajcie o nas
Adam svd


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#17 2016-09-05 10:38:01

s.Francesca SSpS
Użytkownik
Imieniny: 04.10.
Urodziny: 12.01.
Skąd: Wielkopolska

Re: Skromny początek o misjach

Witaj Adam,
jak dobrze jest dowiedzieć się co u Ciebie. Zaraz przypomniał mi się czas w Ocyplu...Ja już powędrowałam do Sulejówka. Zdziwiłam się, tym, że tam marzniesz. To takie niespodzianki. Ostatnoi w pociągu spotkał mnie jeden człowiek i dziwił się co robię tak daleko od Madagaskaru:)) to taki swoisty żart. Ale z pewnością nie zmartwiłbym się gdybym miała tam także pojechać. Nadal Madagaskar czeka na niebieskie:)
Pamiętaj, że
" L' Esprit du Seigneur est sur moi
Il m'a choisi pour apporter la Bonne Nouvelle aux pauvres"
Duchu Święty Boże
wszystko z miłości ku Tobie!
Dużo cierpliwości i dobrego zdrowia
do usłyszenia


Przyjdź, Duchu Święty...

Offline

 

#18 2016-09-06 00:36:03

ks. Krzysztof
Użytkownik
Imieniny: 25 lipca
Urodziny: 30 grudnia
Skąd: San Joaquin - Boliwia

Re: Skromny początek o misjach

Rozpoczynając posługę w Boliwii, też myślałem, że bez sweterka można się obyć, tym bardziej że to cześć subtropikalna. I tu moje zdziwienie kiedy nad ranem jest 12 stopni celsjusza. Więc grzecznie przeprosiłem polarek i wciągnąłem na siebie. :-) Więc pozdrawiając Cie Adamie, nie zazdroszczę Ci chłodu :-)

Offline

 

#19 2016-09-08 11:41:00

fabienne
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Puck

Re: Skromny początek o misjach

Adam ,pisz,a potem wydaj wspomnienia. Zawsze uważałam,że misjonarze są inni niż  "krajowe" duchowieństwo - są mocno osadzeni w życiu.
Mam wielką prośbę; kiedyś oglądałam dokument o werbistach,starych misjonarzach,byli już zmęczeni, to było widać. Już nie zakładali sutanny, nawet,  gdy chrzcili, tylko brali stułę. Proszę, nawet, gdy będziesz za 40 lat starym, zmęczonym misjonarzem,zakładaj sutannę,do sprawowania sakramentów.

Offline

 

#20 2016-09-18 06:27:56

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Skromny początek o misjach

ojej Kochani
tak sie sklada, ze ostatnio moj komputer odmowil poslugi i czekam na plyte z opragramowaniem by wszystko przeinstalowac. dlatego opoznienie w pisaniu _ wybaczcie brak polskich znakow. korzystam z nieobecnosci postulantow i korzystam z komputera i niestety niepolskiej klawiatury. w kazdym razie napisze dzis tylko kilka slow. przede wszystkim dziekuje za pozrowienia i orzywienie tematu. fabienne wydaje mi sie ze wiem ktory film o werbistach masz na mysli _ jest tragiczny i powiedzialem ze pôkazujac takie filmy mozemy sie pozegnac z powolaniami _ czyli mialem odczucia podobne do Twoich. tu jest zimno i zaswe ubiera sie albe, ja czasami nosze jeszcse koszule z koloratka; co czasami dziwnie jest interpretowane.
siostro Fracesco _ noooooo o apostolacie wsrod kobiet napisze tu pozniej bo jest to ocean pracy _ ja zawsze mowilem ze czekam na Was
ksieze Krzysztofie _ prosze napisac cos wiecej _ jak jezyk, ludzie, duchowiensto, sytuacja Kosciola,
pozdraiam i pamietam


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#21 2016-09-18 14:29:12

Kwietniowa
Administrator

Re: Skromny początek o misjach

Księże Krzysztofie, ojcze Adamie, proszę, piszcie więcej img/smilies/wink Nawet jeśli dla Was rzeczywistość wydaje się być zwyczajna, dla nas to coś niezwykłego. Każde takie świadectwo bardzo cieszy!
Błogosławionej niedzieli!


Prawdziwa miłość otwiera ramiona, a zamyka oczy...
św. Wincenty a Paulo

Offline

 

#22 2016-10-15 13:41:00

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Skromny początek o misjach

podzrawiam Was z Madagaskaru _ mam nadal problemy z komputerem, wiec zostaiam tylko wiadomosc, ze zyje, mam sie dobrze, chodze grzecznie do szkoly i ucze sie malgaskiego; pamietam o Was i dziekuje za wszelkie przejawy pamieci, zwlaszcza modlitewnej
Adam svd


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#23 2016-10-26 13:02:56

s.Amelia
Użytkownik

Re: Skromny początek o misjach

Dzięki za te świadectwa img/smilies/wink Fajnie poczytać szczególnie w tym tygodniu, kiedy szczególnie mowa jest o misjach. img/smilies/smile


Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Łk24,5n

Offline

 

#24 2016-12-15 13:26:28

adamsvd
Użytkownik
Imieniny: 24.12
Urodziny: 1988
Skąd: Gdzieś w Afryce

Re: Skromny początek o misjach

kochani,
moj komputer nadal nie dziala, zwiec tylko symbolicznie zaznaczam obecnosc i prosze o westchniecie za mnie.
po trzech miesiacach nauki jezyka juz odpraiam msze po malgasku, oczywiscie ja wiekszosci nie rozumiem, ale klercyc pozwiedzieli ze wszystko zrozumieli, wiec jest dobrze. Na Swieta Bozego Narodzenia jade z dwoma seminarzystami do buszu; ja bede celebrowac msze, a oni glosic, niestety nieliturgucznie, ale sytuacja zmusza. U nas zaczela sie pora sucha, od jakiegos czasu nie ma deszczu, wiec tez czesto nie ma wody, donosi sie wiadrami ze studi - na szczescie mamy - ale klerykow jest coraz wiecej i bedzie ja trzeba poblegic bo potrzeby tez sie zwiekswaja. kurz, piach i pyl wsciskaja sie wszedzie i sens wyrazenia Czerwona Wyspa trafia do mnie na nowo. ludzie sa bardzo mili, modlimy sie we wspolnotach, kazdego roku wzrasta liczba ochrzczonych - az chce sie tu zostac do konca zycia!
pozdrawiam Barkowiczoz, zycze Wam pelnych Bozej Obecnosci Swiat.
przepraszam za brak polskich znakow, gdyby ktos z moderacji chcial, moze edytowac, zeby przekaz byl czytelniejszy
z modlita i prosba o nia
Adam svd


Duchu Święty Boże
Wszystko z Miłości ku Tobie!

http://www.werbisci.pl/

Offline

 

#25 2016-12-18 21:14:27

Tomek
Użytkownik

Re: Skromny początek o misjach

Wielkie dzieki za to ze  jestes, ze sie dzielisz z nami ta czastka swojego zycia. Pamietam w modlitwie.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo