'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2017-01-12 10:05:41

mynia
Moderator

Lęk przed samotną starością. Dom starców?

Tak po prawdzie, to nawet osoba mająca rodzinę nie ma gwarancji czy będzie miał jej kto podać przysłowiową szklankę wody, gdy będzie w wieku sędziwym albo czy nie oddzadzą jej do domu starców. Takie mamy realia...

Offline

 

#2 2017-01-13 16:05:26

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Lęk przed samotną starością. Dom starców?

W związku z tym, że rozmowy wątku nt. instytutów świeckich przesunęły się od sytuacji starszych osób świeckich konsekrowanych - ku samotnej starości, lękowi przed domem opieki społecznej itp., niezależnie od konsekracji,
w trosce o czytelność forum i spójność wątków,
otwieramy nowy wątek, który  dotyczy lęku przed starością w różnych warunkach, a nie  sytuacji świeckich konsekrowanych, o których oczywiście można rozmawiać w poprzednim miejscu.
Część treści pierwotnie ulokowanych wątku instytutowym,
czyli http://powolaniowapomoc.p2a.pl/viewtopi … 89#p126789
zostaje TU przeniesiona. 

Temat w wątku instytutowym zainicjowała Ruslana:

Ruslana napisał(a):

A ja mam trochę inne pytanie. Czy nie przeraża was samotna starość? Powiem szczerze, że mnie to trochę przeraża, jeśli nie bardzo.

i po uzyskaniu odpowiedzi kontynuowała:

Ruslana napisał(a):

Rozumiem, że jak ktoś w młodości jest zdrowy to nie myśli za bardzo o starości. Ale jak ktoś już w młodym wieku jest bardzo chory i nie może też liczyć na wsparcie swojej rodziny, co wtedy? Jak ma się nie zamartwiać tym, co będzie na starość. Człowiek oddaje siebie całego Bogu, rezygnuje z założenia rodziny z własnej woli, żeby potem wylądować na starość w domu starców?

[...]

Ruslana napisał(a):

Ja bym wolała samotność w "czterech ścianach" niż dom starców. Wiem, jak traktuje się ludzi starszych w takich domach i nie chciałabym wylądować w domu starców.

mynia napisał(a):

Tak po prawdzie, to nawet osoba mająca rodzinę nie ma gwarancji czy będzie miał jej kto podać przysłowiową szklankę wody, gdy będzie w wieku sędziwym albo czy nie oddzadzą jej do domu starców. Takie mamy realia...

Ruslana napisał(a):

Wiem, że w dzisiejszych czasach nawet jeśli ma się rodzinę, to to nie gwarantuje opieki na starość. Tylko nie wiem, czy chcielibyście spędzić starość w domu starców. W mojej okolicy jest jeden dom starców prowadzony przez księdza. Ludzie w tym domu starców są bardzo źle traktowani, a przecież ludzie starsi, schorowani o wiele bardziej potrzebują dobrego słowa, życzliwości, itd. Nie wiem czy starość w domu starców jest taka fajna.

mynia napisał(a):

Ruslana, ja pracowałam w dwóch takich zakładach. Jeden prowadzony przez siostry zakonne, a drugi przez świeckich. W jednym było kilkadziesiat osób, w drugim kilkanaście. Szczególnie zapamiętalam dwie osoby spośród podopiecznych. Do ośrodka "zakonnego" zgłosiła się pewna starsza pani zupełnie z własnej woli i dobrze jej się tam żyło. W ośrodku "świecki" był starszy pan, który nie chciał słyszeć o powrocie do domu (do domu seniora trafił po złamaniu nogi, gdy noga się zrosła, stał się znów samodzielny). Ale wracając do tematu IŚ, miałam sąsiądkę, która była świecką franciszkanką (tak to zapamiętałam, niestety, nie zdążyłam wypytać o szczegóły, bo nim mentalnie dojrzałam do takich tematów, sąsiadka zmarła; nie mam też do końca pewności czy to forma IŚ więc proszę o sprostowanie jakby co, bądź wyjaśnienie). Nie miała własnej rodziny, była wdową, ale utrzymywała serdeczne relacje ze swymi pasierbicami. Kobieta wiodła życia zacne i oddane Bogu, dużo czasu spędzała na modlitwie, była serdeczne wobec ludzi, kochała tez zwierzęta, a jej największym pragnieniem było by być samodzielną do końca i nikomu (przybranym córkom szczególnie) nie sprawić kłopotu np. przez obowiązek zajmowania się nią  w przypadku choroby, niedołężności itp. (Oczywiście, wspomniane córki i sąsiedzi pomagali jej na miarę możliwości). Pan Bóg pobłogosławił i sąsiadka do końca swoich dni mieszkała w swoim domu, cieszyła się sprawnością fizyczną i przytomnością umysłu, a odeszła nagle, spokojnie, we śnie.

Dopowiedzenie dla Myni - sądzę, że "świecka franciszkanka" była członkinią trzeciego zakonu. Tak właśnie często mówi się potocznie o trzecich zakonach: świeccy franciszkanie, świeccy dominikanie. Pewności oczywiście nie mam  - hannaturno

Zapraszamy do kontynuowania rozmów o obawach przed starością w tym miejscu.

Zainteresowanych innymi aspektami starości odsyłam też do wątku: Niekochana starość 
http://powolaniowapomoc.p2a.pl/viewtopi … 77#p112877

Ostatnio edytowany przez hannaturno (2017-06-18 23:40:02)


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo