'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#26 2009-01-11 19:12:42

olcia19241
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

tak to prawda zresztą w książce tej była tez mowa o tym, że jedna siostra która nasza bohaterka widziala kiedys, przed wstąpieniem za kratą była potem po tej drugiej stronie kraty czyli przyszła odwiedzić siostry także myślę, że to nie jest do końca pozostawienie samej sobie zresztą po tym jak Iwona dowiedziała się, że nie dopuszczono jej do ślubów sama chciała być sama to nie było tak, że ktoś jej kazał a ona była temu przeciwna...

 

#27 2009-01-11 19:34:09

Selma
Użytkownik

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Olciu, dwa lata we wspolnocie, a ona jest zaskoczona faktem, ze niedopuszczono jej do slubow? Czyli, ze przez dwa lata wspolnota udawala? Przez dwa lata nikt jej nie powiedzial, ze cos jest nie tak?
Nie chodzi mi o pozostawienie samej sobie tuz po przekazaniu tej wiadomosci. To jasne, ze kazdy chce takie upokorzenie przezywac w samotnosci. Uczestniczenie w rekreacji byloby chyba szczytem samoudreczenia. Chodzi mi o brak alternatywy na pozniej. Oprocz tabletek nasennych i kartonu ubran. To o czym pisze karmelcia, np. pomoc w znalezieniu mieszkania.
Wyobraz sobie Olciu, ze przez dwa lata jestes kompletnie odcieta od swiata. Nie ogladasz telewizji, nie sluchasz radia, nie masz wlasnych pieniedzy, nie wiesz co sie dzieje, czesto nie masz zawodu, wyksztalcenia, chodzisz w habicie, nie w swieckim ubraniu, zyjesz za murem. Nagle, z dnia na dzien, bez ostrzezenia musisz wrocic na druga strone. Bez zadnego okresu przejsciowego.
To nie wydaje mi sie bulka z maslem.

Offline

 

#28 2009-01-11 20:28:58

w drodze do...
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: 52° 35' N -21° 05' E

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Czytałam tę książkę kilka lat temu i niewiele z niej pamiętam, nawet nie pamiętam moich wrażeń po lekturze img/smilies/wink w każdym razie cieszę się, że wywiązała się tu ciekawa dyskusja.
Czytam sobie Wasze posty i uderzyło mnie to, w jaki sposób "podziękowano" Iwonie w klasztorze (książkę czytałam dość dawno temu i nie pamiętałam tego...) - "ty się do nas nie nadajesz", po czym następuje przysłowiowy (mentalny? img/smilies/wink) kopniak, hasta la vista i radź sobie sama. Tak sformułowane zdanie - "nie nadajesz się", może być dodatkowo raniące, oprócz samego faktu, że nagle w życiu człowieka następuje taki trudny przełom, nieporównywalny chyba z niczym. Przypomniało mi się, jak straciłam rok temu pracę. Moja szefowa nie wywaliła mi prosto w twarz: "Ty się do tej pracy nie nadajesz", lecz powiedziała: "Ty się w biurze marnujesz, ty musisz robić coś bardziej twórczego, a nie gnić za biurkiem" - tak mniej więcej brzmiały jej słowa (inna sprawa, że moja była szefowa to wspaniała osoba, bardzo taktowna i mająca wyczucie do ludzi). Moim zdaniem, jeśli wspólnota decyduje o tym, że ktoś musi ją opuścić, powinna to tej osobie oznajmić tak dobierając słowa, by zadać jak najmniej ran. Nie mówię tu oczywiście, że wszędzie tak jest, jak to było w tej książce, cały czas mam na myśli ten jeden konkretny przypadek.
Myślę sobie też tak, że być może siostrom klauzurowym - ze względu na klauzurę i związane z tym "wypadnięcie z obiegu" w sensie ograniczonej znajomości realiów świata, rynku itp. - jest znacznie trudniej aktywnie się włączyć w pomoc osobie, która opuści zakon typu pomoc w szukaniu mieszkania itp.? Nie wiem, to tylko takie moje "głośne myślenie".


Navigo ergo sum

Offline

 

#29 2009-01-11 20:55:11

olcia19241
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Bo to nie jest bułka z masłem img/smilies/smile i też się teraz zastanawiam na jakiej podstawie siostry podejmują takie decyzję no wiadomo w przyp Iwony była to choroba ale wcześniej był wątek że miała nawet nie dostać habitu...
Wiecie ja u Sióstr Brygidek tez słyszałam taką opowieść, że przyszła dziewczyna i w czasie aspiratu, postulatu co dziennie płakała, tęskniła i Matka przełożona mówiła "ona nie wytrzyma" a jednak jest inaczej...W tej książce nie ma nic na temat aby na początku Iwona była jakoś "widocznie" nieszczęśliwa a jednak groziło jej nie dopuszczenie do habitu...Wiadomo jest nad tym wola Boża ale najgorsze to to, że ktoś decyduje o nas bez nas jak to już któraś tu napisała img/smilies/smile i wszystko wydaje się dobrze nikt nic nie mówi a tu nagle... cios... A to pozostawienie samej sobie hmm fizycznie pewnie była pozostawiona choć o ile pamiętam nie pisała w tej książce nic o jej dalszych losach ale siostry modliły się za nią na pewno...

 

#30 2009-01-11 21:14:22

devinirka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: południe :)

Re: "BYŁAM W KARMELU"

W drodze do- zgadzam się z Tobą. nie wiem, nie czytałam (jeszcze) książki, ale... jeśli jest tak, ja moi przedmówcy piszą, to bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się to, w jaki sposób potraktowali tę dziewczynę. Ja rozumiem, że mogła się nie nadawać i w takim razie dobrze, że jej podziękowano (za 10 lat, po ślubach nagle okazałoby się, że to pomyłka i byłby problem), ale... w końcu przez 2 lata (jak przeczytałam) była w Zgromadzeniu. Była w wspólnocie, była, jakby nie było jedną z nich...
Zastanawiające jest też to, że ona sama tego nie zauważyła... Chyba musiały być jakieś "zgrzyty"...? To mnie zastanawia. Poza tym- jak przeczytam ksiązkę, wypowiem się szerzej img/smilies/wink


...A Bóg map nie rozdaje...

Offline

 

#31 2009-01-12 14:50:26

karmelcia
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

wiecie ja z mojego 2 letniego doświadczenia mogę naopisa, że czasami jest tak, że dana siostra czuje się dobrze w zakonie zupełnie jak Iwona ( cho opisuje ona swoją wzburzoną uczuciowośc w wielu sytuacjach) a ine siostry czują, że nie jest to miejsce tej siostry, dają jednak szansę, bo można się myli- znane są przypadki gdy raczej myślano, że ktoś się nie nadaje a został i jest szczęśliwy. Sama miałam taką sytuację, dziewczyna była szczęśliwa a ja czułam że to nie jej miejsce, cho nie mogłam wskazac żadnego powodu, poproszono ją o odejście na rok żeby poukłada swoje sprawy, dojrzec, ale już nie wróciła odkryła inne powołanie- to było tylko przejściowe. Jestteż tak, że siostry pozwalają zosta osobie by sama dojrzała do decyzji o odejściu bo to będzie iało lepsze owoce iż gdy jej same powiedzą, dają wtedy czas tej osobie aż to zobaczy, bo gdyby powiedziano jej tak nagle mogłaby nigdy nie odkry tego, że sama już czuła żę to nie to. Mam nadzieję , że zrozumiecie co chciałam przekaza przez tą pisaninę, głównie chodziło mi o to, że każdy przypadek jest inny, że nigdy nie wiemy tak naprawdę co kieruje takim postępowaniem, coś co może wydawa się nam surowe może by wielką dobrocią dla danej osoby. I nie chodz mi o bronienie sióstr bo w moim mieście mieszka pani u której po wieczystych wykryto raka i kazano jej odejś, to sędziwa pani i działo się to dawno temu, ona się wyleczyła, ale nie wróciła, za to żyjąc tu w świecie nadal żyje jak siostra zakonna i wyszywa piękne ornaty. Ja doświadczyłam wiele dobra od Sióstr i nie zostałam sama, więc wielką ulgą jest to, że pośród tych różnych smutnych przypadków są też i te dobre.

 

#32 2009-01-12 21:57:12

elzbieta
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

"Problem" Karmelu, o czym pisze i sama Iwona , autorka Byłam w Karmelu, polega na tym, ze w domu zakonnym może być tylko 21 sióstr. Obecnie Karmel w Polsce ma mnóstwo powołań. Jeżeli więc zjawia się w domu jakieś ciekawe, wykształcone, powołanie, które może być potrzebniejsze niż wcześniejsza nowicjuszka, to wspólnota ze szczególna uwagą zaczyna przyglądać się tej ostatniej i rożnie potem układa się jej przyszłość.Jeżeli ktoś czytał Byłam w Karmelu, to zdarzały się tam sytuacje, które trudno wytłumaczyć- Iwona została skarcona za to, ze nie zamknęła okna, ze wzięła czyjś sweter czy pelerynę- nie pamiętam.Uważam, ze nowicjuszka powinna być stawiana w sytuacjach, które będą dla niej zrozumiałe, podobnie jak zrozumiała powinna być decyzja o jej wydaleniu.Karmel poświecą się szczególnie modlitwie wewnętrznej i czci obecność Boga w ludzkich duszach, więc decyzje podejmowane wobec kandydatek, powinny być szczególnie przemyślane, gdyż niosą je one z rożnymi konsekwencjami w życie.Nie wiem, być może ta dziewczyna faktycznie była inaczej oceniana przez wspólnotę niż widziała w niej  siebie, ale o tym tez powinna być informowana na poszczególnych etapach, mam nadzieje, przemyślanej formacji.A powrót zza klauzury do czynnego życia bywa bardzo trudny...

 

#33 2009-01-13 09:54:52

karmelcia
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

elżbieto nie można przemilcza krzywd- to oczywiste, ale nam żyjącym na zewnątrz nie można ocenia bo nigdy nie wiemy na 100% jak to naprawdę było. Ja do teraz wysłuchuję różnych interpretacji mojej histori bycia w zakonie i jak na razie żadne się nie pokrywają z tym co się działo. Dlatego ja jestem ostrożna w takich sprawach.

 

#34 2009-01-19 19:37:09

devinirka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: południe :)

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Dostałam ksiązkę, przeczytałam i może podzielę sie pokrótce moimi wrażeniami.
Rzeczywiście- z początku styl jest cukierkowy i przesłodzony. Ale tak chyba miało być. Autorka opisuje wszystko tak, jak to przeżywała (może niedokładnie, ale jednak). Najpierw więc była fascynacja (wstępuję do Karmelu), później przestrach (boję się, ale zrobię to dla Niego), następnie zakochanie (postulat i początek nowicjatu), a później.... "nagle" zaczęło się wszystko psuć i walić. Może mnie się tylko tak wydawało, ale Iwona mimo wszystko nie do końca pasowała do Karmelu już na początku. Przecież jak sie na końcu dowiadujemy nie było pewne, czy w ogóle dostanie habit. Nie wiem, czy mogę, ale pozwolę zacytować sobie tutaj fragment:

"(...) - Pewnie zrobiłyśmy siostrom sporą niespodziankę, przedłużając nowicjat- odezwała się do mnie siostra Teresa trochę żartobliwym tonem (...)
- Może to i lepiej- zupełnie odruchowo powtórzyłam usłyszane kiedyś od Joanny również żartobliwe słowa, chociaż brzmiały one tej chwili raczej sarkastycznie niż żartobliwie- trochę dłużej pobędę w Karmelu, zanim mnie siostry wyrzucą.
- Oj, siostro, siostro (...) niech siostra sobie nie żartuje, bo nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć. Już siostra zapomniała, jak było z obłóczynami?
-Jak to?- zapytałam nieco zaskoczona, ponieważ nie wiedziałam, co miała na myśli(...)"

(Iwona Kowalska "Byłam w Karmelu". Wyd. Misjonarzy Klaretynów, Wa-wa 2001. s. 233)

I w tym miejscu zaczęła układać się chyba w jej głowie cała układanka. Zaczęła rozumieć, że to co podsłuchała Eliza (druga postulantka) dotyczyło właśnie jej.
Wydaje mi sie że ona w głębi sama czuła, że nie pasuje do tej wspólnoty. Przecież dusiła się, ciągle była zła i poddenerwowana. Ja rozumiem, że Karmel, że zamknięcie, ale mimo wszystko. I co wydaje się najdziwniejsze, chyba sama Iwona ucieszyła się z tego, że odchodzi. Inny fragment:

"(...) Pierwsza myśl, jaka mi w tym momencie przyszła do głowy, zdziwiła mnie samą: "No i dobra, przynajmniej problem z głowy..." A potem, właściwie nie wiem dlaczego, pomyślałam: "...szkoda, że nie będę na ślubie Magdy i Tadeusza". (...)"

(Iwona Kowalska "Byłam w Karmelu". Wyd. Misjonarzy Klaretynów, Wa-wa 2001. s. 279)

Sój pobyt i całą sytuację w jakie się znalazła nazywa "problemem". Wydaje mi się, że żal, jaki miała dotyczył bardziej tego, że Pan Jezus ją "oszukał", że zaczęła wiązać plany z Karmelem, że nie wyobrażała sobie życia poza nim, a przecież często zastanawiała się, jak wytrzyma i "prosiła", żeby ktoś ją stąd zabrał. Czasami, sama się przyznaje, że trzymała ją tylko duma, która nie pozwalała jej się przyznać do błędu i porażki. Siostry nie zostawiają ją całkiem na pastwę losu: przecież Matka przyszła do niej, była przy niej, siedziała. Pytały się, czy ma gdzie iść. Gdyby okazało się że nie ma, myślę, że by pomogły siostry. A tak? Co mogły zrobić? Powiedzieć, że się pomyliły, że tak naprawdę to pomyłka, żeby została z nimi? Myślę, że tu nie chodzi do końca o to, że wybierają sobie kandydatki, ale o to, jak sobie dana siostra radzi. A gdyby została? Gdyby za 20 lat doszła do wniosku, że to jednak nie to, że się męczy? Zauważyliście, że większość dziewczyn, które musiały odejść, ułożyły sobie życie? Jedna wyszła za mąż, jedna zakładała (czy pomagała zakładać) inne, nowe zgromadzenie, jeszcze inne przeszły do zgromadzeń czynnych. Widać nie do Karmelu je Pan powołał i gdzieś iniedziej je widział.
Książkę przeczytałam jednym tchem. Trochę mi rozjaśniła w głowie i zweryfikowała, a czasami i potwierdziła moją "wiedzę" co do Karmelu. Zaczęłam chyba trochę inaczej patrzeć na to wszystko. Pan ma bardzo pokrętne ścieżki. Teraz zastanawiam się, jak ją podsunąć mojej Mamie (jeśli oczywiście właścicielka książki się zgodzi...)


...A Bóg map nie rozdaje...

Offline

 

#35 2009-01-24 13:59:46

w drodze do...
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: 52° 35' N -21° 05' E

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Dzięki, Kocie. Już się zaopa3łam img/smilies/wink


Navigo ergo sum

Offline

 

#36 2009-03-18 07:57:36

devinirka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: południe :)

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Selmo, już się na ten temat kontraktowałam z wysłanniczką właścicielki prywatnie.


...A Bóg map nie rozdaje...

Offline

 

#37 2009-03-18 18:03:24

renia.goralska
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

ja proszę o tę ksiązkę Karmelcia wie już o tym,a napisałam wiadomość prywatną z adresem

 

#38 2009-04-06 19:00:31

renia.goralska
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Karmelcia jest ciekawa co sie dzieje z jej ksiazka???
czy ktoś ją ma jesli tak to moze trzeba ja przeslac dalej....

 

#39 2009-04-06 19:14:27

Selma
Użytkownik

Re: "BYŁAM W KARMELU"

To moj ostatni komentarz do sprawy.
Karmelciu, Reniu, ostatnia osoba, ktora czytala ksiazke jak wynika z forum jest Devinirka (lub jej mama). Devinirka kontaktowala sie z Karmelcia (patrz wyzej) i to ona - Devinirka - powinna wiedziec komu przeslala ja dalej. Ksiazka juz dawno powinna wrocic do Karmelci. Dziewczyny, nie psujcie takiej fajnej inicjatywy przetrzymujac cudza wlasnosc. Bardzo prosze!

Offline

 

#40 2009-05-21 11:46:56

ali
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

witajcie, to mój pierwszy post tutaj img/smilies/smile
po laaatach błąkania się po necie znalazłam to forum (szukając m.in. książki Byłam w Karmelu) i miałabym prośbę. do kogo mogę się zwrócić z ładnym uśmiechnięciem się odnośnie pożyczenia mi tej lektury? a ściślej, do kogo mogłabym napisać pw?
przeczytałam cały temat i spodobała mi się Wasza inicjatywa...
z niecierpliwością czekam na odpowiedź i ofertę jakiejś miłej Pani img/smilies/smile

 

#41 2010-01-09 18:30:01

Gianna
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Aktualnie książka ta dostępna jest na allegro: http://allegro.pl/item877570473_i_kowal … _2001.html

 

#42 2010-01-29 18:45:11

Gamma
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Czy czytał ktoś może książkę pt."Byłam w Karmelu"

Jesli tak,może zdradzić rąbek tajemnicy o czym opowiada i co jest w niej tak bardzo interesujące?

 

#43 2010-01-29 19:22:50

Selma
Użytkownik

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Nic :-)
Nic w niej tak naprawde nie jest interesujace.
Z tej prawdopodobnie przyczyny, nigdy nie doczekala sie wznowien.
Gdzies tu winien byc watek, a w nim dluga na ten temat dyskusja.

Offline

 

#44 2010-01-29 19:25:54

olcia19241
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

ja czytałam... i można się dowiedziec z niej np. wiele zwyczajów panujących w Zgromadzeniu a tak poza tym książka była pisana troche bardziej "lekko", "zabawnie" niż głęboko więc lektura raczej lekka choć ne brakuje "gorzkich cukierków"-chyba nwet był taki rozdział o takim lub podobnym tytule
a tu link:
http://powolaniowapomoc.p2a.pl/viewtopic.php?id=796

 

#45 2010-01-31 01:25:20

rybka
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Selma napisał(a):

Z tej prawdopodobnie przyczyny, nigdy nie doczekala sie wznowien.

I tak, i nie. Widzialam inne wydanie tej ksiazki, wczesniejsze, o tym samym tytule, ktore zawieralo pierwsza polowe wersji obecnej (chyba do obloczyn).

 

#46 2010-01-31 09:20:37

Gamma
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Nie rozumiem,jak to nie doczekałam się wznowiń.Mam rozumieć,że chodzi o to,że jakieś 2 lata temu była na tyle rozchwytywana,że nigdzie nie można było jej dostać,i od tego czasu zaprzestana dalszego druku?

 

#47 2010-01-31 11:53:16

Selma
Użytkownik

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Kiedy sama szukalam tej ksiazki, napisalam do wydawnictwa i stamtad otrzymalam odpowiedz, ze wznawiac na pewno jej juz nie beda. Gdy udalo mi sie (dzieki dobrej woli forumowiczek!) ksiazke przeczytac, natychmiast zrozumialam dlaczego. Stylem autorka probuje powielac 'Dzieje duszy', kiepsciutko jej to wychodzi, bo ani tam dziejow, ani duszy, a sama ksiazka jest zwyczajnie plotkarska. Owszem sa tam ciekawostki z zycia w Karmelu, ale dla ludzi po tej stronie kraty, przynosi to raczej wiecej zlego niz dobrego. Ktos niepowolany do takiego zycia nie zrozumie, dlaczego niby musisz prosic o pozwolenie w kazdej sprawie, pruc monogramy na chusteczkach, albo latac po ogrodzie zakryta czarnym calunem. Na podstawie takiego sensacyjnego opisu (wewnetrznych spraw klasztoru) ludzie ze swiata raczej wyciagna wniosek, ze dzieja sie tam straszne, opresyjne rzeczy, niz ze ci, ktorzy sa tam zamknieci czynia to wszystko z milosci.

Offline

 

#48 2010-10-17 22:45:57

BASIK
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Co prawda, jestem dopiero na samym początku lektury, ale już pierwsze stronice zachęcają do jej kontynuowania. W obawach, lękach i wątpliwościach autorki przed wstąpieniem można odnaleźć samego siebie... swoją drogą (odnośnie tematu o wieku) Iwona miała trzy krzyżyki na karku przed wstąpieniem, a poza tym (tutaj ukażę swoją niewiedzę) wyczytałam tam, iż Edyta Stein miała już po czterdziestce wstępując do Karmelu (troszkę mi ulżyło img/smilies/wink).

I jak czytam każdą kolejną stronę to narasta we mnie dziwny niepokój. Ciekawe dlaczego? img/smilies/roll Krótko pisząc, polecam img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez BASIK (2010-10-17 22:47:18)

 

#49 2010-10-17 22:50:12

Jika
Użytkownik
Imieniny: 13.01
Urodziny: 21.08
Skąd: Bieszczady Dolnego Śląska :)

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Kiedyś jedna z Karmelitanek dostała tą książkę na urodziny ... Podobno nie zaciekawiła ją.
Chodź mówiła, że to mogło byś tylko jej przesądzenie jako to, iż sama jest karmelitanką ..


"Chrześcijaństwu w Polsce nie grozi dziś ani laicyzm, ani ateizm (przynajmniej na razie), ale parodia religii."
                                                                                                               / ks. J. Tischner

Offline

 

#50 2010-10-23 22:03:53

BASIK
Gość

Re: "BYŁAM W KARMELU"

Skończyłam czytać i nadal jestem pod wrażeniem tej książki, aczkolwiek już wiem, że Karmel nie jest moją drogą (chociaż "Ten na górze" lubi mi robić takie maleńkie psikusy;)), ale nie ze względu na to, iż zaczęłam na jej podstawie twierdzić, że mieszkają tam jakieś wynaturzone persony skłonne do wszystkiego co najgorsze.

Selma napisał(a):

Dlaczego az do ostatniego rozdzialu wszystko jest takie ladne, a wszystkie walki duchowe zwycieskie? Skad wiec zatem i nagle ta decyzja wspolnoty?

Nie zgadzam się z tym poglądem. Te walki nie były zwycięskie. Iwona często miała wątpliwości (ba nawet sen przed wstąpieniem podświadomie mówił jej, że nie tędy droga - tyle, że ona go zignorowała), ale im więcej "zainwestowała" tym trudniej było się wycofać, ergo lepiej sobie wmawiać, że bardzo, ale to bardzo pragnę iść akurat tą drogą (użyła cały szereg mechanizmów psychologicznych mających obronić ją przed spojrzeniem prawdzie w twarz, co skończyło się somatyzowaniem emocji, czyli owymi trudnościami żołądkowymi). Siostry dostrzegły to czego ona nie umiała (nie chciała) zobaczyć. Czy mistrzyni była niedelikatna? Tego nie zamierzam oceniać, bo sama nie wiem jakbym przekazała komuś informacje, że musi odejść (że nie pasuje etc.). Moja znajoma zwalniała ludzi z uśmiechem na twarzy, ale nie dlatego, że była taka bezduszna lecz ze względu na to, iż było to dla niej tak trudne i niestety tak odreagowywała.

Zastanawiam się też, co teraz autorka książki porabia. Jak potoczyły się jej losy? Chyba zrobię małe dziennikarskie śledztwo img/smilies/wink

Ostatnio edytowany przez BASIK (2010-10-23 22:33:55)

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo