'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#51 2007-12-14 00:35:16

luckoradversity
Gość

Re: Wolontariat

Oleńka napisał(a):

Zastanawiam się czy nie skorzystać z 'zaproszenia' na wolontariat w hospicjum w moim mieście, ale niewiem czy dam radę...

Będziesz w stanie patrzeć na cierpienie i śmierć które jest w hospicjum na porządku dziennym ??

 

#52 2007-12-14 08:13:29

ale-czemu
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd:

Re: Wolontariat

Asiu moze to zabrzmi troche nieludzko ale do tego widoku da sie przyzywyczaic....


Jeżeli nie masz siły nieść Krzyża, to GO chociaż ciągnij za sobą.
Jeżeli nawet nie masz siły Go ciągnąć i iść, to usiądź przy Nim.
A jeżeli nawet na to nie masz siły - to połóż na Nim głowę i zaśnij...Odpocznij.
Więcej nic nie musisz.

Offline

 

#53 2007-12-14 18:36:56

luckoradversity
Gość

Re: Wolontariat

JA napisał(a):

Asiu moze to zabrzmi troche nieludzko ale do tego widoku da sie przyzywyczaic....

Gdy za każdym razem patrzy się na śmierć lub cierpienie to czy nie boli to tak samo ??Pytam bo może doświadczyłaś czegoś takiego.

Ostatnio edytowany przez luckoradversity (2007-12-14 18:38:04)

 

#54 2007-12-14 19:26:03

Vaustyna
Gość

Re: Wolontariat

Śmierć jest jedyną pewną rzeczą w naszym życiu, myślę, że do póki się nie spróbuje to się nie wie czy się da radę. Ważne jest to aby po prostu być, towarzyszyć tej osobie. To na pewno nie jest łatwe, ale dużo można się nauczyć. Pracowałam z osobami niepełnosprawnymi i byłam przy kilku zgonach, za każdym razem odczuwałam stratę tej osoby, ale cieszyłam się, ze mogłam przy niej po prostu być, nie wiem co gorsze pozwolić komuś umżeć w samotności czy spróbować się przełamać. Życzę dużo odwagi.

 

#55 2007-12-14 20:56:00

luckoradversity
Gość

Re: Wolontariat

Vaustyna napisał(a):

nie wiem co gorsze pozwolić komuś umżeć w samotności czy spróbować się przełamać. Życzę dużo odwagi.

Oj chyba to pierwsze , ale takiemu przełamaniu się towarzyszy też chyba duży strach.

Ostatnio edytowany przez luckoradversity (2007-12-15 00:23:31)

 

#56 2007-12-14 21:31:09

malpiszonek
Gość

Re: Wolontariat

To nie jest kwestia przyzwyczajenia w sensie jest mi obojętne, jestem nieczuła i generalnie wszystko jedno. To jest kwestia przyzwyczajenia w sensie umiejętności nie rozpamiętywania każdego cierpienia i nie brania go na siebie.... to jest baaaardzo trudne. Przeżywanie tego jako własnej tragedii jest niestety pierwszym krokiem do szybkiego wypalenia i najczęstszym błędem pełnych ideałów ludzi (nie żeby te ideały nie były dobre, ale źle przeżywane, odnoszą niekoniecznie dobre skutki).

Generalnie praca w hospicjum, nawet przez krótki czas, jest bardzo dobrym doświadczeniem. Chociażby dlatego, że w dzisiejszych czasach temat cierpienia jest tabu, a o śmierci mówi się tylko statystycznie.. brak tu spojrzenia na konkretnego człowieka. Można się więc tam nauczyć pokory względem nie tylko samej śmierci i cierpienia ale i w stosunku do drugiego człowieka i własnej słabości.

Tak się rozpisałam, chociaż sama w hospicjum nie pracowałam.. he he... ale... w moim zwodzie śmierć też niestety jest "na porządku dziennym".

 

#57 2007-12-15 00:24:03

luckoradversity
Gość

Re: Wolontariat

malpiszonek napisał(a):

Tak się rozpisałam, chociaż sama w hospicjum nie pracowałam.. he he... ale... w moim zwodzie śmierć też niestety jest "na porządku dziennym".

Mogę zapytać w jakim zawodzie pracujesz ??

 

#58 2007-12-15 09:28:52

malpiszonek
Gość

Re: Wolontariat

No i się wyda...ratownik medyczny... pogotowia, oddziały ratunkowe i te sprawy... Oprócz pracy jestem wolontariuszem w Grupie Ratownictwa.. szkolenia dla dzieciaków i dorosłych, zabezpiczenia wszelkich imprez masowych, zawody ratownictwa itp.

Ostatnio edytowany przez malpiszonek (2007-12-15 09:31:04)

 

#59 2007-12-15 12:45:27

luckoradversity
Gość

Re: Wolontariat

malpiszonek napisał(a):

No i się wyda...ratownik medyczny... pogotowia, oddziały ratunkowe i te sprawy... .

To bardzo ciekawie , ale chyba czasami jesteś narażona na makabryczne widoki ??

 

#60 2007-12-16 21:37:32

green
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Gdańsk

Re: Wolontariat

Hmm... trochę mnie nie było, ale już nadrabiam.

Myślę, że jeśli masz okazję i ochotę to jak najbardziej powinnaś skorzystać z zaproszenia do wolontariatu w hospicjum. Poza tym to niekoniecznie musi wiązać się z pracą na oddziale (czy w domach chorych) zazwyczaj jeszcze jest propozycja tzw. w. akcyjnego. A sama droga do chorego też nie jest najkrótsza.

Do hospicjum trafiłam gdy rozpoczęłam studia na politechnice, potrzebowałam jakiejś przeciwwagi do stresu i natłoku nauki na studiach. Oczywiście sama bym na takie "wariactwo" jak wtedy myślałam nie wpadła, to bardziej była sugestia mojego spowiednika. Zbyt go szanowałam gdy mi o tym mówił, ale szczerze chciałam się popukać w głowę img/smilies/wink Wszak przejście z ratownictwa do umieralni uważałam za absurdalne. Nie powiem, że było mi łatwo... z jednej strony musiałam "zapomnieć" o dziesiątkach zasad i procedur jakie mi wpojono, łącznie z tą, że dla mnie człowiek "nie umierał, chyba że urwało mu głowę albo ciało było w fazie rozkładu" (nie byłam lekarzem, nie mogłam stwierdzić śmierci) inaczej musiałam delikwenta utrzymać przy życiu aż inni się nim nie zajęli. W hospicjum zderzyło się to z "stój i czekaj" aż on umrze, bądź dla człowieka do końca. Tu już nie przeprowadzano się spektakularnych reanimacji i nie cieszyło się z "przywrócenia życia", tutaj nawet się już nie leczyło, próbowało się jedynie ograniczyć ból. No i jeszcze jedno było problemem śmierć, właściwie to własna śmierć... długo (pewnie z pół roku) zajęło mi "przeżycie" jej, zrozumienie, zaprzyjaźnienie aby móc w (s)pokoju móc być przy tych, którzy zaraz sami jej doświadczyć.

A z plusów? Na pewno odpowiedzialność, na pewno Pokora, na pewno Miłość do człowieka pod każdym względem, miłość dlatego, że jest człowiekiem, a nie ze względu na to kim czy jakim jest/był. Hmm... nauka trudna ale nie do oszacowania w cenie.

I jeszcze jedno, wszystkim się zdaje, że nie dadzą rady, bo śmierć człowieka zwyczajnie przeraża. Ale każda forma pracy w hospicjum jakoś na człowieka wpływa i czegoś go uczy... patrząc na wolontariuszy typowo akcyjnych którzy przy chorych się nie odnaleźli i tak pracując przy hospicjum jednak po czasie dorośleli i poważnieli (co nie znaczy, że robili się gburowaci oczywiście img/smilies/wink )

Więc ogólnie polecam jak najbardziej img/smilies/smile


Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...

Offline

 

#61 2007-12-17 17:15:31

Oleńka
Gość

Re: Wolontariat

Dzięki Green! Jeszcze bardziej zachęciłaś mnie by jednak pójść i spróbować...

 

#62 2015-04-27 01:39:25

Niśka
Użytkownik

Re: Wolontariat

A ja o wolontariacie, ale poza zakonami i bez powiązań religijnych. Wolontariacie świadczonym przez osoby zupełnie świeckie, które w ciągu dnia pracują zawodowo, uczą się, realizują swoje hobby, zajmują rodziną - a jednocześnie mają czas, aby pójść do osób chorych, cierpiących, biednych, czy bezdomnych i im pomagać.

Wydaje mi się, że taki wolontariat też może być traktowany jako rodzaj powołania.

Wiadomo, że są różne rodzaje wolontariatów, można je świadczyć w szpitalach, hospicjach, domach pomocy społecznej oraz w innych miejscach. Można być wolontariuszem "na własną rękę", albo w ramach jakiejś fundacji.
Czy macie już jakieś doświadczenia z takim wolontariatem? Byliście/jesteście wolontariuszami z jakiejś fundacji? Czy chcecie się tym podzielić? Może taka informacja by pomogła komuś, kto także myśli o zostaniu wolontariuszem?

Ja jestem wolontariuszką w ogólnopolskiej Fundacji "Dobrze, że jesteś". Fundacja ta zajmuje się świadczeniem wolontariatu w szpitalach i na oddziałach dla chorych onkologicznie, ale chorych dorosłych. Ma ona swoje oddziały w różnych miastach Polski. Ja mieszkam w Warszawie i jestem wolontariuszką w oddziale warszawskim, więc tylko na temat tego oddziału chcę się wypowiadać.
W Warszawie wolontariusze Fundacji "Dobrze, że jesteś" pracują w Centrum Onkologii, Instytucie Hematologii i Transfuzjologii, a także na oddziale onkologii i hematologii szpitalu przy ul. Banacha. Ja akurat pracuję w Centrum Onkologii.

Na czym polega nasza praca? W całej fundacji są różne rodzaje wolontariuszy: są np. wolontariusze tylko akcyjny, którzy zajmują się organizacją eventów dla pacjentów oraz akcji promujących Fundację. Są wolontariusze, którzy służą konkretnym rodzajem pomocy, np. pomocą prawną. Są też wolontariusze oddziałowi, którzy przychodzą do pacjentów i starają się im bezpośrednio pomóc. Oczywiście, wolontariusze oddziałowi mogą zajmować się również pozostałymi rodzajami działalności, czyli np. wymyślaniem i organizacją eventów dla pacjentów - czyli czegoś, co pozwoli pacjentom oderwać myśli od szarej (a czasem czarnej) rzeczywistości chorowania, rozerwać się, czy poznać "inny świat".

A co konkretnie robią wolontariusze oddziałowi? Nasze miejsce jest przy pacjencie. Nie wykonujemy czynności medycznych, higienicznych (chyba, że mamy na coś ochotę, np. umyć pacjentce włosy), nie prowadzimy psychoterapii i nie zastępujemy księdza kapelana. Robimy natomiast wszystko inne: czyli np. idziemy z pacjentem na spacer, poprawiamy łóżko, pomagamy uporządkować szafeczkę, pomagamy przy jedzeniu i piciu, wypożyczamy książki ze szpitalnej biblioteczki, czytamy pacjentowi książki i gazety, robimy herbatę, czy zakupy. A czasami tylko siedzimy przy nim trzymając go za rękę, głaszcząc i pomagając w przetrwaniu ostrego ataku bólu, czy w przetrwaniu samotności. Ale nasza praca na ogół sprowadza się do rozmów - niekończących się rozmów, z kolejnymi pacjentami i ich rodzinami. Czasem sami zgłaszają, w czym potrzebują pomocy, ale na ogół wychodzi to w rozmowie: uważny słuchacz, obdarzony silną empatią, jest stanie wyczuć w czasie rozmowy, w czym może pacjentowi pomóc. Poza tym często dla pacjentów sama rozmowa jest wsparciem.

Trochę inaczej wygląda praca w przychodni, która jest swoistym "piekłem", gdzie musi trafić każdy nowy (a także nie nowy) pacjent onkologiczny. Jest tam istny młyn, tłum ludzi, duchota, wielogodzinne kolejki... w których często oczekuje się na wyrok: złośliwy, czy łagodny, da się leczyć, czy zostało mi kilka miesięcy życia? Kolega to nazywa "rampa", jak w Auschwitz: na lewo, czy na prawo? W przychodni można spotkać się z atakami nagłej rozpaczy po usłyszeniu diagnozy, ze stresem, z zagubieniem się pacjentów.... i tu potrzebny jest wolontariusz. (Dla porównania: na oddziale pacjenci już mają pierwszy stres za sobą, lęki i depresje wynikają z choroby lub terapii (nowotwór jest chorobą psychosomatyczną - chorobą duszy i ciała), początkowo są samodzielni i niczego im nie potrzeba, z czasem ta samodzielność może maleć, cierpienie wzrastać - na oddziale mamy też do czynienia ze śmiercią, acz stosunkowo rzadko, bo to szpital, nie hospicjum). Do zadań wolontariusza z przychodni należy pokazywanie pacjentom, gdzie jest gabinet, do którego mają się udać, wspieranie ich i ich rodzin zarówno przed wizytą u lekarza, jak i po, zrobienie herbaty, podanie wody....

Jeśli wiemy, że jakiś pacjent jest w bardzo trudnej sytuacji życiowej (np. jest bezdomny, bardzo biedny, mieszka w domu pomocy społecznej - albo inaczej, jest starszy, schorowany i nie ma kto mu pomóc np. w zakupach) i wykazuje chęć współpracy z nami również po wyjściu ze szpitala, pomagamy mu również w jego życiu codziennym.

Codziennie w przychodni w naszym Centrum są setki pacjentów. A wolontariuszy tylko trójka. Rozpaczliwie potrzebni są wolontariusze, którzy mogliby pracować w przychodni!
Na oddziałach również mamy dotkliwe braki personalne. Jakoś ludzie nie garną się do tego, aby bezinteresownie i za darmo pomagać innym.... a tymczasem wystarczy godzinka albo dwie raz w tygodniu....

A co my mamy z tego? Satysfakcję. Czujemy się komuś potrzebni, możemy pomóc komuś, kto tej pomocy oczekuje. Jesteśmy wśród ludzi. A ja do tego np. czuję, że moja naturalna potrzeba opiekowania się kimś jest zaspokajana img/smilies/smile Otrzymujemy od pacjentów morze pozytywnej energii. TAKIEJ nadziei i TAKICH dowodów wiary, jak w Centrum Onkologii, nie znalazłam nigdzie indziej. To wcale, wbrew pozorom, nie jest smutny szpital. To szpital pełen nadziei. Owszem, zdarzają się przykre momenty, ale morze miłości ze strony wolontariusza jest w stanie je załagodzić. img/smilies/smile

Jeśli ktoś z Was chciałby do nas dołączyć - serdecznie zapraszam. Atmosfera wewnątrz Fundacji jest wspaniała, a pacjenci wprost kochani (wszyscy). Współpraca z personelem szpitala też układa się znakomicie.
Chętnie odpowiem na każde pytanie.
Strona Fundacji: http://www.dobrzezejestes.pl/

Ostatnio edytowany przez Niśka (2015-04-27 09:04:50)

Offline

 

#63 2015-04-27 10:43:42

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Wolontariat

A tu mamy zaproszenie na wolontariat w czasie rekolekcji dla niepełnosprawnych:
http://powolaniowapomoc.p2a.pl/viewtopic.php?id=5495


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#64 2015-04-27 22:51:51

rut
Gość

Re: Wolontariat

to skoro reklamujemy wolontariaty:
https://www.facebook.com/wolontariatua?fref=ts

Wakacyjny wolontariat na Ukrainie, działający od ok.20 lat. W skrócie - w parach lub trójkach wybiera się dowolny termin wakacyjny (minimum 2 tygodnie) i jedzie się do jakiejś wioski w okolicach Kamieńca Podolskiego/Żytomierza (tam mimo wojny jest bezpiecznie w chwili obecnej) i tam prowadzi się półkolonie dla dzieci, naukę polskiego i historii, także dla dorosłych. Zapewniony jest nocleg i wyżywienie (z reguły na parafii lub u ludzi), we własnym zakresie dojazd (naprawdę groszowe sprawy). Każdy sam decyduje jak będzie to wyglądało, organizuje sobie program, plan pracy, materiały. Podobno super doświadczenie, mam kilku znajomych którzy byli w ubiegłych latach i przekonywali, że to były ich najlepsze wakacje. Ja planuję przekonać się o tym w tym roku img/smilies/smile
Z ważnych rzeczy - wolontariat zasadniczo przeznaczony dla katolików, bo wskazane jest również dawania świadectwa wiary i dwa - wiek wolontariuszy zasadniczo do 26 r.ż. (ale niekoniecznie studenci). Polecam! img/smilies/smile

 

#65 2015-04-28 21:31:51

Niśka
Użytkownik

Re: Wolontariat

A tu jest program o wolontariacie, w tym o naszej Fundacji "Dobrze, że jesteś" (można zobaczyć, co my tak naprawdę robimy).
http://vod.tvp.pl/audycje/religia/ekspr … a/19447566

rut, no niestety, to nie dla mnie, choć uczyć lubię. Jestem o kilkanaście lat za stara img/smilies/smile

A propos naszej Fundacji: wolontariuszem może zostać każdy, niezależnie od wieku (no, trzeba mieć powyżej 18 lat, za to górnej granicy nie ma, jest sporo emerytów wśród nas), stanu zdrowia (oby tylko nie być zaraźliwym; osoby niepełnosprawne też są mile widziane), przekonań religijnych, koloru skóry, czy orientacji seksualnej. Po prostu, wszyscy, którzy z miłością chcą pomagać chorym i mają odpowiednie predyspozycje psychiczne (umiejętność nawiązywania kontaktu, umiejętność prowadzenia rozmowy, słuchania i patrzenia, empatię i... pewną odporność psychiczną) są mile widziani img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez Niśka (2015-04-28 21:44:29)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo