'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2016-08-13 19:52:28

wierząca nastolatka
Użytkownik

Moje małe świadectwo

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Chciałabym podzielić się z Wami swoim małym świadectwem, tym jak Pan Bóg działał i działa w moim życiu oraz chce prosić Was o modlitwę za mnie.
Mam 19 lat.Byłam wychowywana w typowo katolickiej rodzinie,która każdej niedzieli wybierała się na Mszę Św. Rodzice uczyli mnie modlitw,chodzili ze mną do kościoła czyli jak w większości rodzin.Czegoś jednak brakowało skoro będąc jeszcze dzieckiem wolałam w niedziele grać w gry komputerowe niż iść na spotkanie z Bogiem. Gdy byłam troszkę starsza przez 2 lata nie przystepowalam do spowiedzi.Wynikało to ze strachu i tego ze słyszałam,że sKoro jestem jeszcze dzieckiem to nie musze tak często przystępować do tego sakramentu.Po 2 jednak latach postanowiłam się wyspowiadać. Spowiedź ta zmieniła moje podejście do sakramentu pokuty i pojednania.Zaczęłam przystępować coraz częściej do spowiedzi.Oprócz tego zaczęłam przybliżać się do Boga przez oglądanie filmów o Jezusie, które sprawiały mi ogromną radość.
Jakiś czas później dowiedziałam się od mojej mamy o Oazie.Wtedy to postanowiłam pojechać na letnie rekolekcje.Spodobało mi się. Potem w moim mieście powstała wspólnota i jestem w niej do dzisiaj.
W pewnym jednak momencie dowiedziałam się od koleżanki,ze jeździ na rekolekcje do sióstr zakonnych.Postanowiłam z nią pojechać do sióstr. Po rozmowie z pewną dziewczyną owyborze drogi życiowej stwierdziłam ze nie odrzucam życia zakonnego jako swojej drogi.
Zaczelam czytać różne dzieła swietych.W pewnym momencie zachwyciłam się św. Teresą z Lisieux i wraz z koleżanką pojechałam do Karmelitanek Dzieciątka Jezus.Moje myśli były ukierunkowane jedynie na życie zakonne-nie brałam pod uwagę małżeństwa. Jako że byłam w dzieciństwie źle traktowana przez rówieśników i nie miałam żadnych przyjaciół byłam zamknięta w sobie i bardzo pokrzywdzona - tak,ze myślałam że bycie siostra zakonna niż bycie żona i matką jest o wiele lepsze.Przez myślenie o zakonie chciałam się dowartościować w swoich oczach i w oczach samego Boga.Nakrecanie się jednak trwało i trwało.
W pewnym momencie zakochałam się i od półroku jestem z chłopakiem, który kieruje się takimi wartościami jak ja.Ciesze się z tego bardzo ale czasem powracają myśli ze to może małżeństwo nie jest moja droga.Chciałabym wiedzieć jaka jest moja droga vo boje się ze albo skrzywdzę  kiedyś chłopaka (gdybym stwierdziła,że chce się oddać jedynie Bogu) albo że go stracę  (gdybym powiedzmy w trakcie pobytu w zakonie stwierdzila ze pragnę poświęcić się Bogu jako dobrą żona i matka).
Mój chłopak wie o tym ze myślałam o zakonie.Teraz gdy pojawiają mi się myśli o zakonie to skupiam się jedynie na myśleniu o trudzie tego życia i o tym,ze nie chce tak żyć bo boje się ze myślenie o zakonie było jedynie ucieczka od świata i było zbyt idealnym patrzeniem na to życie. Z drugiej strony nadal jestem zafascynowana św. Teresą.
Może wiecie co powinnam uczynić, albo na czym się teraz skupić?Co powinno być teraz dla mnie istotne i czemu poświęcić czas?
Przepraszam,ze tak się rozpisałam i proszę o modlitwę.img/smilies/smile

Offline

 

#2 2016-08-14 11:06:11

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Moje małe świadectwo

Masz dopiero 19 lat, jesteś jeszcze bardzo młoda, przed tobą są studia, praca. Nie spiesz się z zamążpójściem, jak i pójściem do zakonu, dopóki nie będziesz pewna. Powołanie można rozeznać tylko na modlitwie, więc módl się, rozeznawaj znaki, które daje Ci Bóg i bądź cierpliwa. On na pewno odpowie w swoim czasie. Piszesz, że jak myślisz o zakonie, to myślisz tylko o trudzie tego życia. Wiedz o tym, że życie w małżeństwie to o wiele większy trud niż życie w zakonie. Czy myślisz też o tym trudzie, który będzie w życiu małżeńskim? Czy może za bardzo idealizujesz małżeństwo? Pamiętaj, że w każdym powołaniu są trudy i radości. Po drugie... Dlaczego bierzesz pod uwagę tylko dwie drogi życia: małżeństwo i zakon? Jest jeszcze jedna droga, równie piękna, droga życia samotnego (dziewice konsekrowane, instytuty świeckie). Módl się cierpliwie i czekaj. Pan Bóg odpowie.


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#3 2016-08-14 13:27:14

mynia
Moderator

Re: Moje małe świadectwo

Nie ma takiego powołania, które by było wolne od krzyża i cierpienia. Ale i nie ma takiego stanu życiu, w którym by się nie znalazło dobro, szczęście i radość. Ale jeśli się podąża za miłością (czy to do drugiego czlowiekia, czy Pana Boga), to to, co trudne, łatwiej znosić, a to, co dobre - uwrażliwia serce i dodaje energii. Wiem jedno - nie można być z kimś w zwiazku na próbę i nie można iść do zakonu z myślą, że to tylko na chwilę, że sprawdzę jak tam jest i jakby co, to wystąpię. Jeśli już się decydować na małżeństwo czy na zakon to tylko wtedy, gdy ma się tę wewnętrzną pewność, że to właśnie to. A jeśli są wątpliwości? To czekać, modlić się, rozmawiać z kapłanem, siostrą, zaufanym człowiekiem itp. Wątpliwości są piękne i naturalne, służą szukaniu prawdy, świadczą o tym, że człowiek MYŚLI i poważnie traktuje życie. To jest czas trudny, ale potrzebny.

Offline

 

#4 2016-08-14 21:55:07

Tomek
Użytkownik

Re: Moje małe świadectwo

Cos tu sporo teoretyzowania. Zejdzmy na ziemie.
19 lat, malo czy duzo? W zalozeniu wystarczy zeby i za maz wyjsc i prace podjac i do zakonu isc. Studia, jesli ktos ma predyspozycje i zaciecie naukowe jak najbardziej. Zeby skonczyc z innego powodu niekoniecznie. Oczywiscie zawod trzeba miec, ale same studia nie gwarantuja ci ani lepszej pracy ani lepszej placy, ani tego ze przez to bedziesz madrzejsza. 19 lat za maz, jesli jestes pewna to czemu nie...Nie rozumiem tego zeby chodzic z soba 15 lat, a  dopiero po 30stce zaczac myslec o slubie, pozniej nie moc zajsc w ciaze i inne problemy...
Malzenstwo to tez nie jakas tam teoria, widziasz to, ogladasz w praktyce. Jesli chcesz z kims byc, wiesz ze to ten czlowiek i chcesz spedzic z nim zycie to sie nie wahaj. Jednak nie pisz tez troche naiwnie, ze twoj chlopak podziela twoje wartosci, bo pewnie nie do konca wiesz co mu sie w glowie klebi, czasami moze byc troche inaczej niz sobie myslisz czy wyobrazasz...
A trudnosci... Co nie wybierzesz, one beda. A skoro tak nie ma sie nad tym co rozwodzic, tylko starac sie przejsc przez zycie z Jezusem. A co do decyzji, modl sie i podejmuj decyzje na podstawie tego co jest w twoim sercu. Co do trudnosci z okresu dziecinstwa warto je przepracowac zeby nie niesc w swoja rodzine negatywnych skutkow tamtego okresu.

Offline

 

#5 2016-08-14 23:23:32

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Moje małe świadectwo

Powolutku. Dojrzewanie do decyzji wymaga czasu i warunków. Co robić? Dać sobie dużo czasu na okrzepnięcie, dorośnięcie.  I dać sobie szansę na to przez modlitwę, poznanie siebie, przepracowanie urazów czy innych trudnych doświadczeń, poznawanie drugiej osoby, innych osób, wspólnot...

wierząca nastolatka napisał(a):

Teraz gdy pojawiają mi się myśli o zakonie to skupiam się jedynie na myśleniu o trudzie tego życia i o tym,ze nie chce tak żyć bo boje się ze myślenie o zakonie było jedynie ucieczka od świata i było zbyt idealnym patrzeniem na to życie. )

Czego nie robić? Nie oszukiwać się i nie wmawiać sobie byle czego, byle oddalić jakąś niewygodną myśl. A to akurat opisujesz. Nie zajmujesz się raczej rozeznawaniem różnych możliwych dróg ani poznawaniem swojego serca, tylko wmawiasz sobie, powtarzasz sobie, tak z góry, bez solidnych danych, że zakon to trud... jednostronnie. I utrwalasz lęk, że coś było ucieczką i zbyt idealnym patrzeniem... ale nie wiesz, czy to prawda, tylko się boisz. Ślepa uliczka.
  Mam wrażenie, że na razie nie poznajesz rzetelnie żadnej z dróg, tylko poprzestajesz na odpychaniu niektórych wariantów i na odsuwaniu tego, co budzi lęk.  Lęk Cię (za)blokuje.  Nie masz też konkretnych, wystarczających  wiadomości.  Co wiesz o życiu w zakonie, tak naprawdę? i o tym, co Tobą teraz rządzi?
   Są za to zabałaganione emocje, prawda? Tu się "nakręcasz", tu krzyczą dawne niezaleczone trudności, tam sie dowartościowujesz, tu coś wypierasz, tu się zakochujesz, tam się boisz... W takim chaosie można utonąć. Wybór powinien być dokonywany w spokoju, nie w zamęcie, a to wymaga czasem cierpliwości.  Kombinujesz, i to daleko, za daleko  do przodu. Najpierw trzeba wiedzieć nieco więcej o sobie samej i o tym, spośród czego wybierasz. Uporządkować swoje "teraz", domknąć przeszłość, oczyścić motywacje.
   Jest w Biblii takie cenne zdanie: "Szukaj pokoju i dąż do niego". Poszukaj... i cytatu, i pokoju. Pokój Boży jest wielkim darem...


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo