'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2016-08-16 21:48:46

miriam87
Użytkownik
Imieniny: 2.02
Urodziny: 28.01
Skąd: Rodzina dominikańska

Chcę być świętą (pomimo wszystko)

Przystępny byłem dla tych, co o Mnie nie dbali,
tym, którzy Mnie nie szukali, dałem się znaleźć.
Iz 65, 1
Zaryzykowałam. Powiedziałam „tak” mojemu powołaniu do świętości. I wcale nie wydarzyła się żadna tragedia, nie zachorowałam, nikt w mojej rodzinie nie umarł. Zaakceptowałam to wezwanie, od dawna odrzucone w obawie przed cierpieniem, doświadczeniem własnej słabości. Podczas mszy neokatechumenalnej w pełni dotarły do mnie słowa Pawła: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.” (Ga 2, 20). Poprzez Słowo Bóg skruszył i złamał moje lęki. Przyjęłam moje powołanie do świętości, nie jako smutny obowiązek, ale jako odpowiedź na miłość. Zrozumiałam, że z owoców mojego życia będą korzystać inni. Jeśli zgodzę się być świętą, pociągnę wielu. Nawet, jeśli nigdy nie zobaczę owocu, to nic – on nie zginie.
Jestem nawróconą ateistką. Wychowałam się w rodzinie katolickiej, ale raczej niezbyt religijnej. Jako dziecko musiałam słuchać krytyki pod adresem kleru, zwłaszcza, że dziadek był komunistą. Rodzice chcieli mnie dobrze wychować, lecz zabrakło im duchowej formacji. Kiedy miałam 12 lat, modliłam się w pewnej dość błahej sprawie i ta prośba została wysłuchana, więc uznałam, że Bóg mnie uratował. Ten epizod stał się początkiem nawrócenia. Mając 13 lat często się modliłam i autentycznie chciałam być świętą. Pochłaniałam lektury duchowe, zwłaszcza „Dzienniczek” siostry Faustyny i „Dzieje duszy” świętej Teresy od Dzieciątka Jezus. Tę ostatnią wybrałam jako patronkę z bierzmowania. Marzyłam, by zostać misjonarką, ale te fantazje były dość infantylne. W rodzinie podziwiano moją przemianę, ale nie obyło się bez sarkazmu. Moi rodzice się rozwiedli, kiedy miałam 18 lat. To trudne doświadczenie zbiegło się z nawróceniem mojej mamy, która odnalazła pocieszenie we wspólnocie. Słowo kiełkowało we mnie opornie jak ziarno rzucone między ciernie. Modliłam się o próbę wiary, ale nie wytrzymałam jej – moja wiara nieco przygasła.
Dwudziesty rok życia był szczytowym a zarazem schyłkowym rokiem mojej wiary. Odbyłam rekolekcje zamknięte w pewnym klasztorze, do którego ewentualnie chciałam wstąpić, ale nie czułam się zdecydowana, ani siostra przełożona nie była zdecydowana mnie przyjąć, uznając, że powinnam trochę dojrzeć, skończyć studia lub nauczyć się zawodu i popracować, poznać życie, zobaczyć jak to jest. Chodziło o zakon kontemplacyjny, myślę, że stąd taka ostrożność.
Potem miała miejsce seria wypadków poprzedzających pożegnanie z Kościołem. Niestety, w prowadzeniu pobożnych, wrażliwych nastolatek potrzebna jest wielka mądrość. Niezrozumienie moich problemów przez księdza, u którego się spowiadałam i mówiłam o sobie dosłownie wszystko, bardzo mnie przygnębiało. Również wspólnota, w której byłam, nieco sekciarska, zniechęcała mnie rywalizacją. Uczęszczały tam dziewczyny z „dobrych domów”, zamożne i dobrze ubrane, wobec których czułam się gorsza, przynajmniej wówczas. W tej sytuacji wycofałam się z dotychczasowego życia duchowego, chociaż dalej pragnęłam Boga, a On czekał na mnie.
W ciągu ostatnich 10 lat popełniłam błędy, ale Bóg nie pozwolił mi zginąć. Chorowałam na depresję i zaburzenia odżywiania, ale zrobiłam postępy i jestem ogromnie wdzięczna lekarzom, którzy mnie podratowali.. Próbowałam zagłuszyć powołanie do świętości i wcześniejsze postanowienie życia w celibacie. Chciałam być szczęśliwą, tak po ludzku, jak wszyscy. Uwikłałam się w związki nieformalne, które jednak nie dały mi szczęścia. Modliłam się o założenie szczęśliwej rodziny, ale Bóg milczał. Myślałam czasem, że to moja wina, że nie spotykam odpowiedniej osoby, że nie umiałam się dostosować i pracować nad relacją, ni tym bardziej nawrócić partnera. Myślę jednak, że szukałam niewłaściwej osoby w niewłaściwym czasie. Teraz czuję, jak Bóg mnie uwolnił od zawiści i zgorzknienia. Mogę z radością trzymać na rękach siostrzeńca i nie złoszczę się, że nie mam dzieci; nie pytam „dlaczego”, moja droga jest inna ale równie piękna.
Poszłam na mszę o uzdrowienie z ojcem Bashobora. Chciałam się modlić głównie o uzdrowienie wewnętrzne i umiejętność przebaczania. Nie sądziłam, że Bóg może mnie powołać. Podczas mszy nie doświadczyłam nic nadzwyczajnego, ale później, gdy już wychodziłam z kościoła, pewna siostra (franciszkanka?) położyła mi dłoń na ramieniu i uśmiechnęła się. Pytałam Boga, co chce mi przez to powiedzieć. Z tym pytaniem pozostałam. Zaczęłam się modlić: „Panie, jeśli mnie powołujesz do tego, o czym myślę, daj mi zdrowie i siłę”. Nie bardzo wierzyłam, że ja, mając tyle ograniczeń i „przeszłość” mogę marzyć o czymś podobnym.
Mam poczucie, że moim osobistym powołaniem jest modlić się za innych i wypraszać im łaskę nawrócenia. W sposób szczególny postanowiłam się modlić za niewierzących, aby Bóg otwierał im oczy. Z tego powodu znowu zaczęłam myśleć o zakonie kontemplacyjnym, ale widzę, że na każdej drodze życia mogę się modlić i pokutować, „ratować świat na kolanach”.


Bądź wierny aż do śmierci a dam Ci wieniec życia.
Apokalipsa 2, 14

Offline

 

#2 2016-08-17 08:46:42

ruslana
Użytkownik
Imieniny: 22.07
Urodziny: 19.01
Skąd: Świętokrzyskie

Re: Chcę być świętą (pomimo wszystko)

A może masz powołanie do życia świeckiego konsekrowanego? Do tego nie trzeba mieć dobrego zdrowia. Piękne świadectwo.


Zaufaj Panu, a On sam będzie działał! (Ps 37,5)
Bóg da ci wyraźny znak do czego cię powołał. (o. Franciszek Jordan)

Offline

 

#3 2016-08-18 23:37:36

fabienne
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Puck

Re: Chcę być świętą (pomimo wszystko)

Napisałaś "od serca". Temat mi bliski.

Offline

 

#4 2016-08-19 21:39:39

Kwietniowa
Administrator

Re: Chcę być świętą (pomimo wszystko)

Marjam, każdego z nas Bóg zaprasza do dążenia do świętości. Zbawić się można w różny sposób, jako szczęśliwa siostra, dobra matka, uczciwa kobieta. Konsekracja może pomóc, ale jeśli to jest właśnie Twoja droga. Niech Pan prowadzi, dzięki za to świadectwo!


Prawdziwa miłość otwiera ramiona, a zamyka oczy...
św. Wincenty a Paulo

Offline

 

#5 2016-09-24 17:48:03

s_Gabriela
Użytkownik
Imieniny: Vigilia Zwiastowania
Urodziny: Świętego Józefa
Skąd: Polska-Francja Rennes

Re: Chcę być świętą (pomimo wszystko)

Świętość jest nam dana i zadana. Wybór należy do nas. Miriam całe życie przed Tobą więc się nie obawiaj że się nie zrealizujesz  sama piszesz (na każdej drodze życia mogę się modlić i pokutować, „ratować świat na kolanach”.) Proszę Cię o modlitwę za nasz monaster i misję powołaniową jaką rozpoczynamy. My od kilku lat pytałayśmy jako wspólnota " Panie co mamy czynić " i... usłyszałyśmy "odbudujcie wspólnotę"


"Kochaj i głoś to swoim życiem" Święty Augustyn
Qui coronat te in misericordia (Ps 102, 4)
http://siostry-augustianki.blogspot.fr/

Offline

 

#6 2016-10-12 21:54:03

paula
Użytkownik
Imieniny: s.Terezjusza
Urodziny:
Skąd: Zgromadzenie Sióstr Św.Józefa

Re: Chcę być świętą (pomimo wszystko)

Dla Boga który jest przecież WSZECHMOCNY wszystko jest możliwe. On ma moc uzdrowić i usunąć wszystkie przeszkody jeśli zaufasz Mu. Pytasz Jego co chce powiedzieć, jakie jest Twoje powołanie więc On odpowie. Św. Teresie dal wielkie pragnienia i pozwolił odkryć jak je zrealizować. Twoje pragnie świętości jest wielkie i piękne a Pan ma moc je zrealizować ! Niech On są Cię umacnia!

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo