'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku
  • Index
  •  » Świadectwa
  •  » M jak Miłość krzyżem pisana - świadectwo działania Boga w moim życiu

#1 2017-02-26 19:00:33

AJ
Moderator

M jak Miłość krzyżem pisana - świadectwo działania Boga w moim życiu

Niech to świadectwo jak Bóg działa w moim życiu od początku będzie  na chwalę  Trójcy świętej i  Mamusi (Maryi).Kiedyś myślałam jak tu zatytułować, ale no nachodziła mi jedna myśl. M jak Miłość Krzyżem Pisana
Ale zaznaczam, że ja sama nędzą jestem a to wszystko co się wydarzyło to z dobroci Boga.


"Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię,
nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię,
prorokiem dla narodów ustanowiłem cię".

Urodziłam się  w rodzinie. Która hm.. zbyt pobożna nie była. Można powiedzieć, że w czasie mojego dzieciństwa, Pan Bóg posłużył się moją mamą i pewnym kapłanem oraz ciocią. To Mama prowadziła  mnie do kościoła co niedziele, zawsze  w każdej sytuacji  wskazywała na Pana Boga i uczyła mnie miłości do Maryi. Zaś do mojej cioci  do której miałam blisko często chodziłam, opowiadała mi o Panu Jezusie, to ona nauczyła mnie pod twoją obronę  i też zachęcała do różańca tak miała wielkie nabożeństwo do Mamusi. Nawet pamiętam  Schodziliśmy  do  niej do domu na modlitwę różańcową. To było coś pięknego.  Także już od samego  dziecka była we mnie miłość do Boga. No i również zrodziło się powołanie zakonne. Które istnieje do dziś. Nawet dzień mojej komunii świętej był wyjątkowy. Pamiętam moje zaskoczenie kiedy wracając do domu zobaczyłam prezenty..Oj tak Mamusia niebieska i Tatuś czuwali nad córeczką . Tak to niczym szczególnym nie wyróżniałam się od rówieśników, może tym że byłam  bardziej  spokojna i cicha. I trochę  więcej  musiałam poświęcić Nauce. No i tym, że kochałam się modlić o tak. mogłam klęczeć i się modlić. No i zawsze miałam trochę większą wiedzę religijną  niż moi rówieśnicy. Ale był to też czas gdzie mama zmagała się z problemem alkoholowym Taty. Jeżeli chodzi o kapłana. To pamiętam zdarzenia z dzieciństwa, jak  nałożył mi swoją czapkę  wikariuszowi na głowę w zakrystii.  A drugie to jak uniósł mnie  przez  figurką Maryi. Późnej zrozumiałam, że w ten sposób  oddał mnie jej  (ofiarował).

Potem nadszedł czas Gimnazjum który minął  mi na wzroście duchowym i rekolekcjach szkolnych.
„Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić" - wyrocznia Pana.
Czasy Liceum Był moją drogą krzyżową .  Nie tylko nie znalazłam  zrozumienia u rówieśników. Można powiedzieć,  że nawet  doszło to tego stopnia że byłam przez nim rzucana małymi  kamykami. Bo po prostu nie byłam taka jak oni. Ja cicha spokojna. Nawet nie ciągnęło  mnie to chłopaków , po prostu w moim sercu była miłość do Jezusa i powołanie zakonne, myśl o zakonie. Nawet próbowali mnie wciągnąć w pornografie, przez gazetki. Ale nie udało im się.  Także nie wpadłam  w żaden nałóg. Tata nadal pił. Pamiętam jak nawet jeden raz ksiądz zainterweniował  w mojej obronie. I również Tutaj zaczęły się problemy ze zdrowiem. Omdlenia, a potem szpitale. Także wieku 17 lat dowiaduje się o chorobie genetycznej zwanej zespołem Tunera ( Większość dziewczynek rodzi się martwa.. albo bardzo głęboko upośledzona.. ja nie należę do tej grupy. ale nie będę się rozpisywać o tej chorobie)Także padaczka. Nie nie obwiniałam Pana Boga, co to to nie. Ba wręcz jeszcze bardziej zaczęłam go kochać . Tak myślę, że przygotował mnie na to w dzieciństwie przez  O.Pio.  i  Maryję.  Przez Ojca Pio, pokazując mi rozważanie o męce Pańskiej, szczególnie  modlitwę w ogrójcu. To wtedy zapałałam miłością  do Jezusa ukrzyżowanego. Tak to tego umęczonego znieważonego upokorzonego upodlonego. I Tak jest do dziś.  Kocham Jezusa ukrzyżowanego, bo moja miłość jest ukrzyżowana. Pamiętam też Kapłana, wtedy w konfesjonale, poznałam działanie Ducha Świętego  i Pana Jezusa. I  te słowa i Ty możesz byś świętą. Oj tak zapominałam dodać. Zawsze chciałam być świętą. To po prostu jest moje życie marzenie. O tak chciała bym byś świętą jak  Tereska,  O. Pio i wiele innych świętych których poznałam na swojej drodze. Ale wracając do Liceum  No i praktycznie pod tym wszystkim minęły mi  4 lata, bo rok z powodu zdrowia musiałam zostać.  Ale nigdy nie przestałam kochać Jezusa.

Pan zaś rzekł do mnie: "Dobrze widzisz, bo czuwam nad moim słowem, by je wypełnić".

Kiedy skończyłam Liceum, udałam się za namową mamy  do szkoły policealnej na kierunek  Technik masażysta, To właśnie tutaj po raz pierwszy  spotkałam się ze siostrami zakonnymi, do których później   myślałam, że mnie powołuje Pan. Teraz jak tak patrzę był to bardzo piękny okres. Pełen poszukiwania  i zaufania do Pana, a raczej nauki zaufania i pełnego zaufania jemu, czas jeszcze większego pogłębiania  Wiary  wzmocnienia relacji.   Między czasie też pan stawiał   swoich ludzi na mojej drodze, albo też dawał w inny sposób  znać  o sobie..   Następnie  zaczęłam studia  na kierunku Fizjoterapia, ale z  powodów  finansowych no i problemów w nauce, nie ukończyłam  go.  No ale kto to wie.

Patrząc już w Teraźniejszość, bo nie będę już rozpisywać się o przeszłości.
Od trzech lat Pan upewnia mnie, na drodze, którą dla mnie wybrał. No tak trochę się musiał namęczyć.  Czyli dziewic Konsekrowanych zaczęło się od słowa  Oz.” I poślubię ciebie przez miłość i Miłosierdzie”. Potem natrafiłam na świadectwo Pani Ingi Pozorskiej (wtedy niezbyt  byłam zainteresowana jeszcze). Następnie usłyszałam od siostry zakonnej (O jak Orlik kochany),  i potem na Lednicy  też od siostry  zakonnej, a jeszcze przed Lednicą  natrafiłam w książce o Matce Boże, która trafiła do mnie przez przypadek, albo inaczej bo Bóg tak chciał. Nosi tytuł Maryja w Kościele i w Chrystusie, coś takiego, ale nie chce skłamać. I potem jeszcze przez słowo boże rekolekcje wielkopostne i tak to powoli się rozwija. Co do serca Jezusowego, tak się składa, że właśnie taki obraz dostałam po mojej zmarłej Babci i wisi nad łóżkiem.  A moją patronką wylosowaną na rok 2015/2o16  była św. Małgorzata. Ale tak im bardziej rozważam tym bardziej kocham to serce. I nawet zostałam jemu poświęcona w sensie oddałam się <3. I właśnie w ten dzień w konfesjonale  tak w dzień serca Jezusowego dowiedziałam się co dalej z moim powołaniem . Szczerze powiedziawszy jestem największą szczęściarom na całym świecie Bo mam Jezusa. Oj tak Bóg sam wystarcza <3. I wiecie co jestem Bogu wdzięczna za wszystkie doświadczenia za krzyż, chorobę i w ogóle. Bo dzięki jego łasce tak przemienił moje życie w dar dla innych mam Jego.  I kocham Jego . I jest on dla mnie wszystkim, a ja dla niego. Można powiedzieć, że pozwoliłam mu się posiąść. No a on mi. Jeszcze wiele cudów Pan uczynił w moim życiu, ale naprawdę nie starczyło by słów i czasu. I wierze, że tak jak Pan Przemienił Moje Życie, że nie zamknęłam się w sobie, że po prostu udało mi się przetrwać przez Burze,wierze w to że Może przemienić Życie każdego kto o to go poprosi, kto będzie tego pragnie. Nie obiecuje, że wszystko będzie idealnie bez burz bez wichrów, ale będzie chodzi po falach jak św. Piotr, do tego wielka wolność wewnętrzna.
Ps. Rokiem w którym spotakłam Jezusa Zmartwychwstałego i uzdrowił mnie wewnętrznie był 2014 rok img/smilies/smile

Offline

 
  • Index
  •  » Świadectwa
  •  » M jak Miłość krzyżem pisana - świadectwo działania Boga w moim życiu

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo