'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2017-06-12 19:55:47

Dominik1997
Użytkownik

Dylemat: głos serca a dziewczyna

Od dłuższego czasu już jestem na forum ale dopiero teraz postanowiłem zarejestrować się aby was barkowiczów  poradzić się w kwestii  problemu w jakim się znalazłem. Ale może od poczantku.  Mam na imie Dominik i mam 20 lat. Nie mogę się nazwać że jestem jakimś ideałem mężczyzny . Mam wiele wad i wiele głupot już narobiłem w życiu. Jednak  od zawsze były we mnie ciche myśli żeby pójść za Panem.  Ale mimo 6 lat posługi w służbie liturgicznej w swojej parafi myśli o kapłaństwie odprowadzałem w strone fascynacji która chwile jest i pewnie się skończy. Skończyłem gimnazjum i oczywiście ja na złość swoim rodzicom wybrałem dalszą szkołe o profilu zawodowym. Myślałem szybko skończę szkołę wyjadę uwolnie się do rodziców znajde prace i będę samowystarczalny .Jednak od początku uczęszczania do nowej szkoły zaczołem myśleć poważniej o tej myśli pracy w winicy pańskiej i zacząłem dostrzegać jak bardzo niedojrzała była decyzja szkoły. Bog jednak jest niesamowity .Mimo że miałem niechęć do szkoły do zawodu Nasz Pan zaczął mnie niesamowicie ubogacać przez ludzi których tam spotkałem i różne wydarzenia z nimi związane. Pomyślałem że może Bóg właśnie to chciał zrobić. Żebym  tu nauczył się życia .Postanowiłem że jeśli Pan chce się posłużyć tak niedoskonałym narzeziem to po szkole zawodowej zacznę robić  Lo zaoczne. Właśnie teraz skończyłem 1 klase tego liceum. Przez ten rok znalazłem prace. Wiele razy ciężko było mi pogodzić z nią szkołe ale  ta myśl  żeby zostać a co będzie to będzie. Poznałem w tym roku także dziewczyne i właśnie jej dotyczy mój problem. Na początku było fajnie dogadywaliśmy aż w końcu zostaliśmy parą. Myślałem wtedy że to jest moje powołanie być dobrym ojcem i mężem. Lecz w głębi serca czułem pustkę i myśl że może to nie to mnie przygnębiała. Jestem teraz rok przed maturą. nadal z nią lecz nie czuje do niej to czego ona pragnie. Raz próbowałem zerwać ale była tak rozbita że groziła że się zabije ze życie straci sens. Nie mam pojęcia co mam robić. Nie chce jej okłamywać a z drugiej strony jeśli ona mówi prawde i sobie coś zrobi ? Głos Boży coraz wyraźniej zaczyna się we mnie szkicować ale jak rozeznawać skoro ktoś kocha i wieży że też jest kochany. Nie mam pojęcia co robić. Czy mam uciszyć głos duszy i starać się być dla niej całym światem . Nie wiem.  Pisze tutaj bo nie mam za bardzo z kim obok siebie tym podzielić. Nikt nawet nie myśli że we mnie może dziać się taki dylemat. Mam nadzieje że mi podpowiecie co robić. Wiem wygląda to bardzo chaotycznie ale gdybym teraz nie zaczął pisać to bym się rozmyślił. Z góry dziękuje za pomoc Pozdrawiam Dominik

Offline

 

#2 2017-06-12 20:39:26

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Dylemat: głos serca a dziewczyna

Dominiku,
ja w punktach:

1) Na pewno nie można ulegać szantażom z cyklu: ja się zabiję. Bez względu na to, jakie jest Twoje powołanie, to takie argumenty są nie do przyjęcia. Nieważne, pójdziesz do seminarium czy wybierzesz inną kobietę - nie można ulegać takim argumentom. Wybór pod groźbą nie ma sensu i wartości.
Należy natomiast zawiadomić otoczenie - może jej rodziców, może jej rodzeństwo, może przyjaciółkę, wybranych zaufanych znajomych itp., że nie jesteś pewien swojego wyboru, a przede wszystkim,  że dziewczyna grozi samobójstwem. Wybierz mądrze, ktoś powinien wiedzieć. Chodzi o to,  że wiedzy o tych groźbach nie należy ukrywać i zachowywać tylko dla siebie. I żyć pod ich presją, i brać na własny grzbiet. Być nimi spętanym.
Ukrywanie nie pomaga.
Że dziewczyna będzie wściekła? Może. Trudno. Wliczone w ryzyko przedsięwzięcia. Lepsze to niż życie w ciagłym lęku: a jeśli sobie coś zrobi? 

2. Może to tylko Twoja metafora, ale małżeństwo nie polega na tym, by ktoś był dla kogoś całym światem. (I to na siłę lub nie). W małżeństwie powinno być miejsce dla Boga, dla dzieci, dla innych ludzi. Próba bycia dla kogoś całym światem jest skazana na niepowodzenie i zwiastuje kłopoty. Żądanie, by ktoś wypełnił komuś swoją bliskością absolutnie cały świat, próba zagarnięcia kogoś  - jest też nie w porządku.

3. Okłamywać dziewczyny nie należy. To nieuczciwe. I nieodpowiedzialne. Utrzymywać w złudzeniach też nie wolno. Jeśli jej nie kochasz, to nie udawaj tego, czego ona chce. Jeśli nie jesteś pewien swoich uczuć - mów o tym. Nie buduj fikcji i to pod groźbami.
A skoro poznałeś ją w  tym roku, to jesteście ze sobą krótko i tym bardziej trzeba powstrzymać szantaże, u ich początku, nie pozwalać na ich trwanie i umacnianie złudzeń.

4. Nie, nie masz się do niczego zmuszać ani na siłę zagłuszać pragnień.

5. Bardzo dobrze, że się uczysz, poznajesz ludzi i życie, rozwijasz się. To poszerza Twoje doświadczenia, horyzonty i daje lepsze dane do rozeznawania przyszłości, jakakolwiek miałaby być. Matura też otwiera pewne drogi, kiedyś się może bardzo przydać... Tak jak zdobyty zawód.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo