'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#101 2017-08-25 09:31:37

owu
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: <><

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

naxis napisał(a):

Pamiętaj jak chcesz być księdzem czy siostrą to z każdym rokiem jest coraz trudniej. Masz mniej możliwości wyboru. Raz się decydujesz, zostaje to na całe życie. Każdy będzie cię wytykał palcem - to ten to ta, co był była w zakonie.

Wydaje mi się, że jeszcze parenaście lat temu tak mogło być, głównie na wsiach.
Mnie raczej nikt palcem nie wytyka. Jak ktoś kogo znam zapyta dlaczego odeszłam to odpowiadam - trochę wymijająco, potem się rozchodzimy każdy w swoją stronę i żyje się dalej img/smilies/big_smile
Myślę, że to zależy od społeczności, w której się żyje.

Offline

 

#102 2017-08-28 09:41:17

naxis
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Bycie księdzem czy siostrą zakonną to spore wyzwanie. Wiele osób jakie znam z swojego środowiska co były w zakonie lub w seminarium odeszło. To tak 1/2. Połowa odeszła.

Dlaczego ludzie odchodzą, np. od jezuitów. Osobiste doświadczenie

Przede wszystkim:
- budowanie swojej postawy nie na piśmie św., dogmatach, religii, doświadczeniu religijnych tylko na strukturze zakonnej, psychologii, psychoanalizie, krytyce innych, obgadywaniu.

- jest to temat jak rzeka, jednak nie docenia się kandydatów którzy przychodzą do zakonu. Próbuje się ich odrzeć z tego co przynieśli i na wszelkie sposoby próbuje się im się wcisnąć swój własny styl.

- kontrola, obserwowanie, czy ten młody kandydat pasuje czy nie do otoczenia

- generalnie dzisiaj hierarchowie, biskupi, i kler są w opozycji, jak już pisałem - zamykanie się w czterech ścianach. Spytaj np. o. Remiego Recława SJ jak dostał "bana", "list polecający" po studiach w Krakowie że nie może głosić rekolekcji ignacjańskich bo jest za młody. Był na studiach w Krakowie, na filozofii i jego dobrzy przełożeni zakazali mu głosić rekolekcje. Również jeden z jezuitów mi mówił - uważaj na Kraków, będą próbować ci namieszać w głowie. Jezuici w Polsce są bardzo specyficzni, dlatego jak szukasz dobrego zakonu, najpierw trzeba go dobrze poznać.

- ubóstwo, 100 zł na miesiąc, taka była stawka na jednego zakonnika, brak własnego samochodu, konta bankowego, karty debetowej. A superior ma samochód i ci nie pożyczy img/smilies/smile to było życie. Raz poszedłem spytać specjalnie rektora czy pożyczy mi samochód, chciałem go sprawdzić, oczywiście odmowa. Pózniej jest gromadzenie pieniędzy, do skarpety. To jest śmieszne, ale w praktyce, musisz chodzić i się prosić o pieniądze. Przykre.  Nie zawsze przełożeni mają, lub chcą dać.

- zbyt duże mniemanie o sobie mają przełożeni. Oni zawsze mają rację. Jest to duży problem. Im wyżej tym gorzej. Brak szczerych rozmów, tylko narzucanie swojego punktu widzenia. Wiele razy byłem tego świadkiem. Albo - nie pasujesz do towarzystwa. często to widziałem i czułem.

- bardzo dużo wolnego czasu w różnych fazach formacji. Jest to niedobre. Brak ukierunkowania na ewangelizację. Jak byłem w Krakowie na studiach też dostałem zakaz głoszenia rekolekcji, nawet nie głosiłem, tylko słuchałem jak inni przeżywają swoją wiarę, więc to trochę coś innego. Trudno, miałem dużo czasu i nie wiedziałem co z nim zrobić. Oczywiście sobie czytałem itp. Jednak ewangelizować trzeba się uczyć zawsze, to jest misja bycia zakonnikiem czy księdzem. Nigdy nie ma bycia dla siebie.

- Generalnie nie jest lekko, jeden na drugiego patrzy krzywym okiem, ja się zastanawiałem od nowicjatu - gdzie ci ludzie mają miłość. Wielu jezuitów, nawet ojców odeszło. Taka długa formacja, itp. i ich nie ma.

- brak wiary prostej wiary. Że Bóg może mówić do człowieka. Prywatne objawienia będą dla nich zawsze gorsze, złe, nieprawdziwe, niewiarygodne. Spytaj o Marię Valtortę, - Poemat Boga Człowieka, czy Alana Amesa - Oczami Jezusa, czy św. Faustynę - Dzienniczek, czy Bóg może mówić do prostych ludzi? Każdy z nich będzie miał inną teorię.

W kościele zachodnim - katolickim, panuje ogromny sceptycyzm, nawet sam Franciszek, papież, nie wieży w objawienia w Medjugorie bo nie wierzy żeby  Maryja co jakiś czas przyszła do wizjonerów. Brak żywej wiary, dla wielu hierarchów prywatne objawienia to majaczenie, a spotkania w takich miejscach to opium dla ludu. Brak szacunku, akceptacji, zrozumienia, przyjęcia fenomenu prostej wiary. Ile rozmów miałem z jednym z warszawiaków, panem po teologii, oh, oh... tylko szkoda że brak mu było wiary jak św. Faustynie, tylko chodził i innych obgadywał img/smilies/smile to był numer. Ale to taki zarozumiały warszawiak

- co życzę każdemu jak idzie do zakonu czy seminarium, - miej swoją drogą. Najlepiej idz daleko - na Ukrainę, na Białoruś, do Afryki, tam potrzeba księzy, w Polsce jest przesyt ludzi. U mnie w parafii jest 5 księzy. Jest ich zbyt duża liczba.

- Przede wszystkim - słuchaj innych ale miej własny rozum, posłuszeństwo posłuszeństwem ale bądz wolny i nie daj się sprowadzić do pionka, miej swoje zdanie. Nie zawsze inni dla ciebie chcą dobrze. Bądz niezależny.

- Możesz zawsze wrócić i wystapić z zakonu, ale lepiej podjąć decyzję przed wstąpieniem, oszczędzisz sobie dużo kłopotów, rozterek, nerwów, emocji. Nie bądz az tak otwarty, miałem kolegę z seminarium, który mówił że nie wszystko mówi swoim przełożonym, nawet nie chodzi do nich do spowiedzi tylko niezależnie do innych. Ma to swoje plusy. Proszę mi uwierzyć. Trzeba być zawsze niezależnym.

- pamiętaj że nie będziesz miał rodziny, domu, zawsze będziesz na walizkach i samotnikiem. Dużo będziesz miał czasu i nie będziesz wiedział co z nim zrobić, zapychacze czasu - facebook, telewizor. Lepiej mieć swoje pasje.

- Dużo jest kłótni między ludzmi w zakonie szczególnie jak nie mają pieniędzy swoich, skazani są na siedzenie w domu, szczególnie, starsi ojcowie lubią się kłócić.

- Raz byłem w Warszawie na placówce, na 2 tygodnie, straszne nudy, siedziałem w zakrystii na starówce, brak życia zakonnego, tylko śniadanie, obiad, kolacja. Brak spotkań, rozmów. W innych placówkach jest również podobnie. Są owszem lepsze, ale to zależy jaki jest przełożony, on jednak buduje wspólnotę. Mało było takich, może 1 na 20, jakich znałem co umiał tworzyć wspólnotę koło siebie. Więc naprawdę bardzo mało.

- Dzisiaj kryzys powołań nie wynika z braku wiary pośród ludzi młodych ale kwestii tego typu że jest dużo ludzi, którzy byli w strukturach hierarchii i to wychodzi na zewnątrz i każdy się zastanawia czy to jest warte.

Dzisiejszy kościół jest daleki od ideału jakim był Jezus - prosty człowiek, co chodził po bliskim wschodzi, rozmawiał z wszystkimi, leczył, był z ludzmi 24h/7dni w tygodniu. Zawsze można do niego przyjść. Dzisiaj księży zamykają się. Nawet to widać po śmierci JP II. To jest już inny kościół.

Offline

 

#103 2017-08-29 10:12:20

owu
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: <><

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

naxis napisał(a):

Bycie księdzem czy siostrą zakonną to spore wyzwanie. Wiele osób jakie znam z swojego środowiska co były w zakonie lub w seminarium odeszło. To tak 1/2. Połowa odeszła.

Zazwyczaj tak jest, że nie wszyscy docierają  do ślubów wieczystych czy święceń.
Z tego co wiem od starszych sióstr, w których to kursach było po 50 sióstr, że zazwyczaj do ślubów docierała mniej więcej połowa.
Wydaje mi się, że teraz też tak jest. Tylko, że na mniejszą skalę. Do postulatu przychodzi 5 osób, a do ślubów docierają 2, 1 albo w ogóle. Czyli jak 2 z kursu składają śluby to można powiedzieć, ze to "mniejsza" połowa.


naxis napisał(a):

- jest to temat jak rzeka, jednak nie docenia się kandydatów którzy przychodzą do zakonu. Próbuje się ich odrzeć z tego co przynieśli i na wszelkie sposoby próbuje się im się wcisnąć swój własny styl.

Tego też doświadczyłam.
"Bo za moich czasów było tak, więc wy też musicie takie być..." mniej wiecej.
Co do wykonywania pewnych rzeczy. Chciałam zrobić coś po swojemu, co widziałam gdzie indziej w formie warsztatowej. Niestety mistrzyni powiedziała NIE. Bo zawsze tak było i tak ma być, ma być tradycyjnie.

naxis napisał(a):

- kontrola, obserwowanie, czy ten młody kandydat pasuje czy nie do otoczenia

W formacji Ty przyglądasz się Zgromadzeniu, a Zgromadzenie Tobie, czy dasz radę podjąć trud życia w tym zakonie.


naxis napisał(a):

- ubóstwo, 100 zł na miesiąc, taka była stawka na jednego zakonnika, brak własnego samochodu, konta bankowego, karty debetowej. A superior ma samochód i ci nie pożyczy img/smilies/smile to było życie. Raz poszedłem spytać specjalnie rektora czy pożyczy mi samochód, chciałem go sprawdzić, oczywiście odmowa. Pózniej jest gromadzenie pieniędzy, do skarpety. To jest śmieszne, ale w praktyce, musisz chodzić i się prosić o pieniądze. Przykre.  Nie zawsze przełożeni mają, lub chcą dać.

Proszenie się to wymiar posłuszeństwa.
Niektóre Zgromadzenia, a powiedziałabym, że pewnie większość nie dostaje nic.

naxis napisał(a):

- zbyt duże mniemanie o sobie mają przełożeni. Oni zawsze mają rację. Jest to duży problem. Im wyżej tym gorzej. Brak szczerych rozmów, tylko narzucanie swojego punktu widzenia. Wiele razy byłem tego świadkiem. Albo - nie pasujesz do towarzystwa. często to widziałem i czułem.

Tak też bywa.
Jak to się mówi: "Jeśli wkroczysz między wrony musisz krakać jak i one". Własne zdanie nie jest mile widziane, tego też doświadczyłam. To co powiedziała mistrzyni było święte. Przyjąć, wykonać.

naxis napisał(a):

- bardzo dużo wolnego czasu w różnych fazach formacji. Jest to niedobre. Brak ukierunkowania na ewangelizację. Jak byłem w Krakowie na studiach też dostałem zakaz głoszenia rekolekcji, nawet nie głosiłem, tylko słuchałem jak inni przeżywają swoją wiarę, więc to trochę coś innego.

Głoszenie rekolekcji w formacji? Nie za wcześnie?


naxis napisał(a):

- Przede wszystkim - słuchaj innych ale miej własny rozum, posłuszeństwo posłuszeństwem ale bądz wolny i nie daj się sprowadzić do pionka, miej swoje zdanie. Nie zawsze inni dla ciebie chcą dobrze. Bądz niezależny.

I przygotuj się na to, że jeśli nie jesteś taki jak inni, będą patrzeć na ciebie krzywo.


naxis napisał(a):

- pamiętaj że nie będziesz miał rodziny, domu, zawsze będziesz na walizkach i samotnikiem. Dużo będziesz miał czasu i nie będziesz wiedział co z nim zrobić, zapychacze czasu - facebook, telewizor. Lepiej mieć swoje pasje.

Chyba, że wstąpisz do żeńskiego Zgromadzenia to wtedy zapomnij o jakimkolwiek wolnym czasie.

naxis napisał(a):

- Dużo jest kłótni między ludzmi w zakonie szczególnie jak nie mają pieniędzy swoich, skazani są na siedzenie w domu, szczególnie, starsi ojcowie lubią się kłócić.

Jak wszędzie. Ludzie aniołami nie są i nie będą. Idealna wspólnota jest w niebie, tam wszyscy się kochają i są szczęśliwi. A na ziemi swoje trzeba przeżyć img/smilies/big_smile


naxis napisał(a):

Dzisiejszy kościół jest daleki od ideału jakim był Jezus - prosty człowiek, co chodził po bliskim wschodzi, rozmawiał z wszystkimi, leczył, był z ludzmi 24h/7dni w tygodniu. Zawsze można do niego przyjść. Dzisiaj księży zamykają się. Nawet to widać po śmierci JP II. To jest już inny kościół.

Są tacy, którzy nic nie robią i są też tacy, którzy robią wiele.

Także życie w klasztorze nie jest usłane różami.

naxis, a może spróbuj w innym zgromadzeniu?
Skoro mówisz, że księża są skostniali,  to Ty przecież nie musisz taki być.
Będąc księdzem możesz robić "cos swojego", ludzie i tak będą gadać, bo to tylko ludzie, ale Ty nie będziesz taki jak ci inni co nic nie robią img/smilies/smile

Wyszło depresyjnie.
Ale drodzy czytelnicy nie łamcie się. img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez owu (2017-08-29 10:15:26)

Offline

 

#104 2017-08-29 20:27:23

Jowisz
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

owu napisał(a):

naxis, a może spróbuj w innym zgromadzeniu?

Też tak pomyślałam. Są różne zakony te z bardziej tradycyjnym podejściem i te z bardziej liberalnym i o to myślę chodzi by znaleźć swoją ścieżkę duchowości. Jezuici w sumie zawsze słynęli z dość surowej reguły, ale niektórzy się w niej odnajdują. Dla odmiany Franciszkanie, czy Dominikanie bardziej stawiają na indywidualizm. Może to nie było po prostu Twoje miejsce.

Offline

 

#105 2017-08-29 22:56:17

Piotr888
Użytkownik

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Trochę zbaczamy z tematu, ale... na marginesie wątku o jezuitach. Czy dobrze rozumiem, że wieczyste śluby zakonne składa się tam po 2 latach? Takie informacje są na ich stronie powołaniowej. Mnie to zaszokowało, prawdę mówiąc.

Offline

 

#106 2017-08-30 07:01:14

Kwietniowa
Administrator

Re: Chłopak/dziewczyna a powołanie

Drodzy, rzeczywiście, proszę - puszmy w kontekście tematu, inaczej zrobi się bałagan img/smilies/smile Mamy też inne wątki, zapraszam!


Prawdziwa miłość otwiera ramiona, a zamyka oczy...
św. Wincenty a Paulo

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo