'Barka'- forum o tematyce powołaniowej

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

UWAGA! BARKA jest to forum o tematyce powołaniowej. Moderacja nie bierze odpowiedzialności za opinie użytkowników oraz nie weryfikuje osób podających się za osoby duchowne lub konsekrowane.
PRZYPOMINAMY, ŻE NA NASZYM FORUM OBOWIĄZUJE REGULAMIN!
Znaleźć go możesz w ZASADY

UWAGA!!! ZAPRASZAMY DO TWORZENIA INTERNETOWEJ RÓŻY BARKI !!! Chętnych prosimy o zapisy :)

Barka na Facebooku

#1 2019-09-04 15:36:00

wierząca nastolatka
Użytkownik

Świadectwo z perspektywy czasu :)

Witajcie Kochani!

Pisałam kiedyś tu swoje świadectwo rozeznawania powołania. Miałam wtedy 19 lat i byłam po maturze.Teraz już mam 22 i jestem po licencjacie z pedagogiki. Na pewno przez ten czas bardziej dojrzałam...
Sytuacja wygląda tak...Od 3,5 roku jestem w związku z wierzącym chłopakiem. Różnie między nami było, co myślę jest normalne. Mieliśmy nawet przerwę na parę miesięcy bo się rozstaliśmy...ale po tym czasie wrociliśmy do siebie i wszystko się ułożyło. Choć można powiedzieć, ze nie wszystko....dalej wracają do mnie myśli o zakonie i moich siostrach zakonnych i zgromadzeniu. W sumie to mam z tym zgromadzeniem styczność już prawie 6 lat...zanim weszłam w związek z chłopakiem, to byłam pewna, że moim powołaniem jest życie zakonne. Zakochałam się na maksa w charyzmacie zgromadzenia, a jest nim podążanie drogą dziecięctwa duchowego (zgromadzenie Karmelitanek Dzieciątka Jezus).Do dziś mam pewność, że jeśli moim powołaniem jest życie konsekrowane to tylko w tym zgromadzeniu. Nieraz jak myślę o powołaniu, to widziałam siebie w habicie moich sióstr albo wystarczyło przejść obok wrocławskiego Ogrodu Botanicznego i od razu kojarzył mi się on z Karmelem...Wiele razy w modlitwie prosiłam Pana, by jeśli nie jest Jego wolą bym była w klasztorze, to żeby choć zabrał mi raz na zawsze o nim myśli (w sercu czuję ogromny ból na myśl, że moim powołaniem mogłoby nie być życie zakonne z moimi siostrami). Ciągle czuję się jak kobieta, która czeka na decyzję swojego Ukochanego (mówię Jezusowi, że albo On chce mnie na całe życie i wstępuję raz na zawsze albo wcale nie pojdę). Wiem, że jest okres próbny ale ja patrzę na to, że albo wstępuję na zawsze albo lepiej wcale nie iść. Co najlepsze, to jak już wszystko było ok w mojej relacji z chłopakiem, to nagle 15 sierpnia w Swięto Matki Bożej, myśli o zakonie znowu mi wrociły. Wiem, że mogłabym im sie bardzo przydać, bo mam wykształcenie pedagogiczne (licencjat) i ogromną miłość do św. Tereski i jej drogi dziecięctwa.
Aktualnie jestem w Hiszpanii na programie au pair i wracam końcem czerwca 2020 roku. Wtedy chciałabym już ostateczną podjąć decyzję. Myślicie, że warto sprobować i wstąpić po powrocie i że to może być dobry czas? Czy to może być cichy głos Pana, który mnie woła? Bo chyba dziwne jest słyszeć i myśleć o konkretnym zgromadzeniu od 6 lat, mimo bycia z kimś w związku od 3,5 roku?
Oczywiście mam stałego spowiednika ale potrzebowałam jeszcze komuś się wygadać. Proszę powiedzcie mi co o tym myślicie. Może są tu osoby duchowne / konsekrowane? img/smilies/smile

Ostatnio edytowany przez wierząca nastolatka (2019-09-04 20:10:20)

Offline

 

#2 2019-09-06 10:59:06

Jika
Użytkownik
Imieniny: 13.01
Urodziny: 21.08
Skąd: Bieszczady Dolnego Śląska :)

Re: Świadectwo z perspektywy czasu :)

Ja jestem 5 lat po ślubie, a dalej się zastanawiam jak by wyglądało moje życie gdybym poszła do Jadwiżanek Wawelskich... w sumie, to normalne że się zastanawiasz... ja w Twoim wieku brałam ślub, miliony pytań w głowie, myśli na minutę...
decyzji nie żałuję... kocham męża, i to jest dla mnie najważniejsze ! Pewnie inaczej by było gdyby nam się nie układało... img/smilies/smile


"Chrześcijaństwu w Polsce nie grozi dziś ani laicyzm, ani ateizm (przynajmniej na razie), ale parodia religii."
                                                                                                               / ks. J. Tischner

Offline

 

#3 2019-09-06 11:58:55

wierząca nastolatka
Użytkownik

Re: Świadectwo z perspektywy czasu :)

Hmm z przerwami zastanawiam się i rozeznaję już 6 lat, bez żadnej ostatecznej decyzji. Strasznie mnie to już męczy i chciałabym już za rok podjąć ostateczną decyzję...a to bardzo bliskie mi zgromadzenie tak mnie kusi haha.

Offline

 

#4 2019-09-06 15:04:08

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Świadectwo z perspektywy czasu :)

Rozeznawanie z jednoczesną budową długotrwałego związku z chłopakiem jest hm, ciekawe. Wysłałam Ci maila, bo moje pw zawodzi.


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#5 2019-09-06 15:29:29

wierząca nastolatka
Użytkownik

Re: Świadectwo z perspektywy czasu :)

Gdzie jest ten mail? Widzę tylko link do jakiejś strony img/smilies/smile

Offline

 

#6 2019-09-06 17:56:51

hannaturno
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: Instytut Świecki Chrystusa Króla

Re: Świadectwo z perspektywy czasu :)

Kiedy zakładałaś konto na Barce, podałaś swojego maila (inaczej, bez maila nie można było założyć konta, prawda?). Jako użytkownik  forum szczegółów tego Twojego adresu nie widzę, jest ukryty, ale mogę wysłać z mojego konta na forum  - maila na ten niewidoczny adres, na skrzynkę pocztową, z której zakładałaś konto. Użytkownicy forum mogą wysyłać sobie nawzajem prywatne maile, nie widać tego na publicznej  stronie. No więc sprawdź  pocztę mailową.

A jeśli nie pamiętasz  adresu mailowego, użytego do założenia konta na Barce, to, uff,
zaloguj się na Barkę. Potem w górnym menu poszukaj ikonki Profil, kliknij na nią i tam znajdziesz swoje dane. Nick, adres mailowy itd.

Forum ma też opcje wiadomości (prywatne), przekazywane są w części niewidocznej forum, bez konieczności używania maila, ale od długiego czasu u mnie ta opcja nie działa. Dlatego wysłałam maila na Twoja pocztę elektroniczną.

Ostatnio edytowany przez hannaturno (2019-09-06 18:04:03)


O Jezu, Królu mój, do Ciebie chcę należeć w życiu, w śmierci i w wieczności, amen

http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/
[moje pw nie działa, proszę korzystać z maila]

Offline

 

#7 2019-09-06 18:54:03

wierząca nastolatka
Użytkownik

Re: Świadectwo z perspektywy czasu :)

Odpisałam jak coś na podanego w wiadomości maila. Czy mogę prosić o odpowiedź na maila, z którego ja napisałam, czyli kamilatomaszewska4@gmail.com? Dzięki temu będę miała powiadomienie o odpowiedzi. img/smilies/smile

Offline

 

#8 2019-09-21 11:01:45

adasmaly
Użytkownik

Re: Świadectwo z perspektywy czasu :)

nie da się być jedną nogą tutaj a drugą tutaj. Jest to bardzo trudne. Albo zakon albo małżeństwo. Wybór należy do Ciebie. Polecam Ci świadectwo o. Adama Szustaka, który zakochał się w dziewczynie, ale wiedział że musi wracać do seminarium - do kapłaństwa.

Ten wybór jest między Bożym powołaniem, głosem, jego wolą, ukrytymi w pragnieniach, a naszymi decyzjami.
Sam przechodziłem przez to, nie będę wchodził w szczegóły jak to wyglądało, ale nie było prosto, zabrakło wiary w pewnym momencie, wróciłem do świata, choć miałem myśli żeby iść dalej do seminarium, poprostu przestraszyłem się że znów będzie ciężko, bałem się odrzucenia przez przełożonych, braku zrozumienia, miałem swoje lęki. Jak widać nie warto żyć nimi, nic nie dają i do niczego nie prowadzą. Za bardzo się chwiałem.

Trzeba być silnym w swoich decyzjach.

Polecam dużo się modlić i podjąć decyzję - albo chłopak - ślub, albo zakon. A jak coś wybierzesz to nie patrz w tył, i nie zastanawiaj co byłoby gdyby. Zawsze trzeba iść do przodu, żyć dniem dzisiejszym.
Mi dużo pomaga odnowa w Duchu Św. uwielbienia, msze o uzdrowienia, adoracja z uwielbieniem, zawsze wychodzą inny z tych spotkań.
Tylko jak już się jest w zakonie, zakon chce cię zmienić, to co jest twoje, jak moja była odnowa, nie każdy lubił to, moją spontaniczność, moje uwielbienie, moje modlitwy, niektórzy bardzo intelektualnie traktują wiarę. Dużo było spięć i nieporozumień przez to.

inaczej życie wygląda jak się ma 19 lat, a inaczej jak ma 30 lat i jest się na swoim utrzymaniu, na początku jest fajnie bo cię rodzice utrzymują a pózniej musisz o wszystko samemu dbać, dom, praca, rodzina, sprzątanie itp. Nie ma czasu i sił. Zmienia się w pełni perspektywa, świat się zmienia niesamowicie.

Offline

 

#9 2019-10-30 19:03:42

devinirka
Użytkownik
Imieniny:
Urodziny:
Skąd: południe :)

Re: Świadectwo z perspektywy czasu :)

Znamy się z Mężem od 5 lat. Tyle też jesteśmy ze sobą. 4 lata temu zaręczyliśmy się. Nie byłam dzieckiem. Byłam młodą, wykształconą, pyskatą kobietą, która rozeznawała. Mąż o tym wiedział. Nie jest katolikiem, jednak głęboko wierzącym chrześcijaninem. Nie nalegał, nie przymuszał. Miałam świadomość, że jeśli wybiorę klasztor, nie będzie robił problemów. Odejdzie, odsunie się. Powiem tak: do końca miałam wątpliwości. Nie, czy wychodzę za mąż za tego jedynego, ale czy w ogóle powinnam wychodzić za mąż. Mimo, że oboje nie byliśmy "dzieciakami", wiedzieliśmy od niemal samego początku, że zaiskrzyło. Że albo ta osoba, albo nikt. Czasami i teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam. Czy wybrałam słusznie?
Nie zawsze jest łatwo. Ba! Często jest ciężko. Bardzo ciężko. Mamy skrajnie różne charaktery. Ja jestem nerwusem, który musi mieć na wierzchu bo się udusi. Mój Mąż wręcz przeciwnie: to oaza spokoju. Jednak dopóki siadamy do wspólnych obiadów, przed którymi czytamy fragment z Pisma Świętego, dopóki pochylamy głowy we wspólnej modlitwie, wiemy że wszystko wytrzymamy.
Jika w tym wieku wychodziła za mąż. Ja zmieniłam uczelnię i wyjechałam do Krakowa. Wtedy "wstępnie" rozeznałam, że jednak życie w zgromadzeniu to nie dla mnie. Nie sądziłam, że wyjdę za mąż. Po prostu wiedziałam, że mam na tyle ciężki charakter, że życie z innymi we wspólnocie będzie udręką. Wszystko się zmieniło img/smilies/smile

Idź za głosem serca. Kiedyś, jedna z Sióstr (nie wiem, czy nadal, ale wtedy była też tutaj, na Barce), powiedziała mi coś, co mam wciąż schowane w sercu: "w życiu chodzi o to, żeby być szczęśliwym". Nie chodzi, o takie "potoczne" szczęście, ale o to, żeby być zawsze na swoim miejscu, tam gdzie się człowiek czuje dobrze i bezpiecznie. Inaczej będzie całe życie cierpiał. A Pan nie chce, żebyśmy cierpieli. Chce, żebyśmy byli szczęśliwi. img/smilies/smile
Pozdrawiam Cię i życzę spokoju img/smilies/smile


...A Bóg map nie rozdaje...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo